Dodaj do ulubionych

czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie)

21.09.04, 13:27
Witam...
Wiecie zaczynam sie zastanawiac czy czasem nie przesadzam ale sa takie
momenty ze sie wqrzam jak slysze co moja bratowa mowi...
Ale najlepiej jak zaczne od poczatku...
Brat z bratowa mieli probolemy z"zajsciem" Po drugim podejsciem zaplodnienia
sztucznego ( i raczej byloby ostatnie bo forsy wiecej nie mieli) sie udalo .
Bratowa byla w ciazy i wszyscy sie cieszyli...wszyscy oprocz bratowej! Tzn
ona sie cieszyla na swoj sposob ale my...wiadomo chcielismy to "oblac". jej
komentarz ? : wiecie ja wole nie oblewac bo nie wiadomo czy utrzymam....
My ( rodzinka ) spoko...poczekamy...miesiac 5-6...my chcemy oblewac...jej
odpowiedz : " nie wiem czy sie urodza zdrowe" no dobra...czekamy...
Chlopcy urodzily sie w 7 miesiacu...praiwe zdrowe...Tego dnia brat nie
wytrzymal i przyszedl popic ( do mnie bez reszty rodziny) Wszyscy sie
pogodzili z jej decyzja...ale to co terazslysze to zaczyna byc chyba lekkie
przegiecie... mam byc matka chrzestna do jednego...wiec pytam kiedy planuje
chrzciny ( male maja juz miesiac i sa zdrowe,z malymi problemami) a ona na
to..." wiesz co bo to blizniaki i nie wiem czy beda zdrowe, nie wiem jak
sobie dam rady...wiec tak mysle ze moze w przyszlym roku na wiosne lub lato
jak juz podrosna..."...wczoraj ja spotkalam i pytam co tam slycha u malych (
oboje sa w szpitali do normalengo terminu porodu czyli jeszcze jakis miesiac)
ona na to...wszystko dobrze...tylko musze wiecej butelek pokupic bo karmic
piersia raczej nie chce..." ja zdziwienie ...dlaczego ? ona...no bo jak to
tak z blizniakami...bede musialam godzine siedziec az zjedza...a wiesz one
musza ..... (tu rzuca cyfra) wypic , wiec jak bede karmic piersia do nie bede
wiedziala ile wypily i czy nie sa glodne..."
Wiec ja sie was pytam...czy ja jestem niesprawiedliwa mowiac ze przesadza ???
mam wrazenie ze zmiast sie nimi cieszyc ciagle widzi wszystko w czarnych
kolorach i jest taka....tak...no bo blizniaki ma!
Nie myslcie sobie ze jest oschla lub ze na male nie zasloguje...siedzi caly
dzienw szpitalu i sie nimi zajmuje...mysli o nich o przyszlosci...jest
normalna matka...tylko ze ona tak czasami przesadza i mnie to tak....wqrza...
Wiec jestem niesprawiedliwa czy one naprawde przesadza ?

noie ( matka 3 dzieciakow)
Obserwuj wątek
    • twinmama76 Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 21.09.04, 15:29
      Jesteś niesprawiedliwa, bo twoja bratowa MA PRAWO PRZESADZAĆ. MIała problemy z
      zajściem (nie doczytałam, ale może juz straciła jakąś ciążę), teraz dzieci są
      pewnie w inkubatorach i naprawdę nie są to dla nich komfortowe warunki - różne
      świństwa mogą się przyczepić sad. Ona naprawde bardzo sie cieszy, tylko pewnie
      troche sie tej radości boi.... (Zresztą ja też nie rozumiem czy koniecznie
      trzeba "oblewać" narodziny potomstwa?) PO drugie chciny naprawdę lepiej
      odprawić, gdy dzieci podrosną. Ja uległam presji rodziny i zrobiłam je pod
      koniec grudnia (!!!!), gdy dzieci miały 3 miesiące (urodziły sie w 8 miesiącu).
      I ja i dzieciaczki ciężko to przeżyliśmy (płacz, karmienie co chwilę, tłumy
      cisnących się gości i nie reagującyh na tłumaczenia, że z katarem, to do
      wczesniaka się nie zbliża sad
      Tylko co do karmienia piersią - NIECH KARMI jesli się tylko da. To nic, że
      długo, to naprawdę na dłuższą metę szalenie wygodne i najlepsze, co może dac
      dzieciom. POza tym - piersią da rade sama nakarmic obu naraz, a butelkami nie ;-
      )
      • noie Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 12:45
        Czy ona naprawde ma prawo ? Co z innymi ? Ja mam 3 tez nie bylo
        latwo...Rozumiem ze moze sie boi bo dlugo o nie walczyla...ale ja mam wrazenie
        ze ona teraz ta obawa ,strachem straci radosc "posiadania" dzieci....zawsze
        bedzie jakas choroba,zly dzien...lub cos innego powodujace ze zamiast pokazac
        calemu swaitu jakie to super ma dzieciaki ona bedzie je chowac w domu by czasem
        sie nie zarazily od innych ...no bo to przeciez dawno
        oczekiwane...wczesniaki....
        tak mysle...dlatego tu pisze bo moze ktos da rady mnie przekonac ze nie mam
        racji...lub w jakis sposob uda wam sie abym tak nie reagowala...
        pozdrawiam
        noie
    • mama.mm Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 21.09.04, 19:06
      Jestes bardzo niesprawiedliwa! Twoja bratowa ma prawo do tego, aby się martwic
      o swoje dzici. Tym bardziej, że tak bardzo na nie czekała. Piszesz, że jesteś
      matką trójki dzieciaczków. Czy któres z nich było wcześniakiem? Czy masz
      pojecie to to znaczy?
      Moje Maluchy urodziły się 6 tyg. przed terminem, były zdrowe, Mikołaj mial
      wprawdzie troche problemów z oddychaniem, ale uporał się z tym szybko. Mimo
      wszystko przez cały pierwszy rok musiałam na nich chuchac i dmuchać. Byliśmy
      pod opieką kilku poradni specjalistycznych, do dziś została nam kardiologiczna,
      bo jak sie później okazało chłopcy mieli "dziurki" w serduszkach.
      A jeżeli chodzi o karmienie? Czy Twoja bratowa dosłownie powiedziała, że nie
      będzie karmic piersią, czy tylko oznajmiła Ci, że ma zamiar używac butelek? Bo
      to nie to samo. Poza tym ja moich chłopców karmiłam piersią, poczym dokarmiałam
      butelką. Takie maluszki nie potrafia ssać piersi i czasami musi minąć dużo
      czasu, żeby siie tego nauczyły. A przy bliźniakach w pierwszych 3 miesiącach
      życia to tylko karmienie.....nic poza tym się nie dzieje. Karmi się i karmi.
      Myśle, że zamiast, nie obraź się, czepiac siię bratowej, zaoferuj jej swiją
      pomoc, może wówczas lepiej zrozumiesz jej decyzje.
      • aglask Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 21.09.04, 23:28
        Ja też uważam, że nie masz racji. Wcale się nie dziewię Twojej bratowej, że się
        tak zachowuje. Zresztą ja zachowaywałam się podobnie. Ludzie, którzy nie mieli
        bliźniąt, a w dodatku wcześniaków nie mają zielonego pojęcia jak jest na
        początku ciężko. Najpierw człowiek martwi się, żeby przedwcześnie się nie
        urodziły, żeby były zdrowe. A gdy się już urodzą (zazwyczaj przed terminem)
        okazuje się, że najbliższy rok spędzą w specjalistycznych przychodniach, bo
        przecież wcześniaki muszą być pod stałą kontrolą. W telewizji podaje się jakie
        cuda potrafi zdziałać medycyna, lekarze potrafią przecież uratować dzieci
        ważące ok. 500g, ale nikt nie mówi ile te dzieci muszą przejść. Widziałaś
        kiedyś (na żywo) wcześńiaka leżącego w inkubatorze podłączonego do respiratora,
        karmionego sondą itd.?
        Moje dzieci urodziły się w 35 tyg. (ostatnie tydzień 8 miesiąca) samodzielnie
        oddychały, piły moje mleko z butelki, mimo to trafiły do inkubatora. Miały
        podłączane kroplówki. Wiesz, gdzie takiemu małemu dziecku wbija się wenflon? W
        główkę. A wiesz jak to strasznie wygląda?
        Po powrocie do domu okazało się, że oprócz comiesięcznych wizyt u pediatry,
        musimy odwiedzać w takich samych odstępach neurologa. Musimy jeździć do poradni
        retinopatii wcześniaczej, do otolaryngolora, do punktu konsultacyjnego
        szczepień. Moje Maluchy były też przez 5 miesięcy rehabilitowane. I ciągle ten
        niepokój, czy wszystko będzie dobrze. A przecież Twoi bratankowie urodzili się
        w 7 miesiącu ciąży, pewnie mieli kłopoty z oddychaniem. Wyobrażam sobie co
        musiała przejść Twoja bratowa.
        A jeśli chodzi o karmienie, to ja też na początku karmiłam moje Maleństwa
        butelką z odciagniętym moim mlekiem. Dzieciaki były na tyle słabe, że chwytały
        piers, ale się nie najadały. Nauczyły się dopiero pod koniec trzeciego miesiąca
        i wtedy zupełnie zrezygnowaliśmy z butelki. Mają teraz 13 miesięcy i nadal
        karmię je piersią. Są teraz zdrowymi, pięknie rozwijającymi się łobuziakami.
        A ochrzciliśmy je, gdy miały 8 miesięcy, a na dworze panowała ciepła wiosenna
        pogoda.
        Dlatego wcale się nie dziewię zachowaniu Twojej bratowej. I życzę jej dużo siły
        i żeby jej Maleństwa jak najszybciej doszły do siebie.
        pozdrawiam
        Agnieszka, mama Ani i Jasia (17.08.2003).
        Dlatego wcale się nie dziwię zachowaniu
        • oyate Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 10:29
          A ja napiszę tak. z jednej strony się nie dziwię Twojej bratowej, że tak się
          boi o dzieci. W końcu wcześniej miała problemy z zajściem, a teraz dzieciaczki
          wcześniaczki.
          Ale na prawdę nie należy przesadzać!!!
          Moje córeczki urodziły się w 36tc z wagą (jak na 32tc) 1750 i 2000.
          Owszem leżały w inkubatorze, ale przecież wcześniaki leżą w inkubatorze nie
          dlatego, że nie umieją oddychać ale dlatego, że ich ciałko ulego szybko
          wychłodzeniu z braku tkanki tłuszczowej.
          Owszem miały podany tlen (ale profilaktycznie a nie leczniczo), miały welfrony
          w główkach, rączkach!! Ale czy ja przesadzałam! Nie!
          Kazałam mojemu mężowi iść z przyjaciółmi oblać narodziny naszych dzieci. A co
          to?
          Dziewczynki dostawały pożywienie dożylnie (ale nie dlatego, że nie umiały ssać
          wręcz przeciwnie. Umiały a ich żołżdeczki były za małe aby mogły jeść tylko
          moje mleko). Ja od razu po 12 godzinach karmiłam moje bąble.
          Na prawdę nie przesadzajcie!!
          Moje dzieci sama wypisałam do domu po 2tyg.(z wagą 1930 i 2170).
          Lekarka straszyła mnie bakteriami!!!! Jakie bakterie. Dzieci po przyjściu do
          domu spały przy otwartym balkonie ponad 2 godziny!!!(najdłuższe dla mnie
          zresztą. Nigdy nie przesadzałam z czystością itp. Dzieci są zdrowe.
          A-cha i żaden lekarz nawet nie skierował mnie na badania do ośrodka
          specjalistycznego, aby sprawdzić moje córeczki neurologicznie, ortopedycznie,
          okulistycznie itp. Może dlatego, że mieszkam w małej 10 tyś miejscowości.Ale
          również dlatego, że moje córki się super rozwijają.W szpitalu były tylko 2
          inkubatory.żadnych respiratorów OIOM-u itp.
          To wszystko jest tylko w dużych miastach.

          Moje zdanie jest takie, że nie przesadzasz, ale uwzględnij zdanie bratowej.
          • noie Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 13:13
            zawsze jej mowie ze zrobi jak chce...ale boje sie ze wlasnie jak ty to
            napisalals..ze przesadzi...ze bedzie nadopiekuncza,ze tylko dzieci...jak
            wczesnije napisalam taka jest jej matka. one dzwonia do siebie
            codziennie,codziennie sie pyta jak bratowa sie czuje,czy cos zjadla ( tak bylo
            przed ciaza) a w czasie ciazy kazala jej siedziec do gory brzuchem,dokarmiala
            jej,chciala sprzatac w mieszkaniu...zamykala okna jak byla u nich w
            odwiedzinach i ciagle marudzila ze to jest nienormalne ze ona jeszcze ruchow
            nie czuje...i dlaczego ona ma takie nogi spuchniete...moze cos nie
            tak ?...bratowa czasem dzwonila do mnie by sie wyplakac bo matka zn owu jej
            jakies idiotyzmy naopowiadala i sie boi czy nie ma racji...a przeciez bratowa
            ma25 lat ! boje sie ze wlasnie dlatego ze tak dlugo na nie czekali....wlasnie
            dlatego ze wczesniaki...bedzie tak samo nadopiekuncza...a przeciez "kota idzie
            tez uglaskac na smierc"- wiecie o czym mowie?
            ciesze sie ze z twoimi coreczkami tak szybko i "latwo" poszlo smile
            pozdrawiam
            noie
          • voy1 Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 13:31
            Droga Oyate,
            Tak to już jest na tym świecie, że "syty głodego nie zrozumie" .....
            Ale po kolei. Przede wszystkim gratuluję:
            1. Zdrowyh, wspaniale rozwijających się Maluchów.
            2. Żelaznych nerwów i opanowania.
            3. Bezgranicznego zaufania do lekarzy.
            Tego wszystkiego Ci gratuluję.A teraz pora na wyjaśnienia i słowa komentarza.
            Po pierwsze nasze Maluchy równiez rozwijają się wsapniale. Urodziły się w 35
            tyg. (2450g i 2550g). 10 dni spędziły w szpitalu. Owszem korzysały z
            inkubatorów i innej aparatury oznaczonej czerwonymi serduszkami WOŚP. Nie
            uważam za regułę, że wcześniaki leżą w inkubatorach tylko z powodu
            możliwości "szybkiego wychłodzenia z braku tkanki tłuszczowej". Wszystko zależy
            od wieku maleństwa, wagi i dojrzałości organów. Jeśl chodzi o 'elementy
            hydrauliki' powkuwane w maleńkie rączki i główki - osobiście miałem dreszcze na
            taki widok i również mógłbym byc posądzony o przesadzanie. Dlatego gratuluję
            Ci, że taki widok nie robił na Ciebie wrażenia.....
            Piszesz: "Kazałam mojemu mężowi iść z przyjaciółmi oblać narodziny naszych
            dzieci." Zastanawiające, jak w naszej kulturze fakt narodzin często bywa
            zredukowany do wielkiej popijawy i balangi. Osobiście nie oczekiwałem
            zezwolenia czy nakazu z ust swojej żony, abym poszedł, lub też nie, na balangę
            urodzinową. Za swój obowiązek uważałem spędzanie czasu w szpitalu i opiekowanie
            się całą rodziną. Wszystko inne odsunąłem na plan dalszy, a już na pewno
            jakiekolwiek "imprezy okolicznościowe".....
            Ponadto piszesz, że: "żaden lekarz nawet nie skierował mnie na badania do
            ośrodka specjalistycznego, aby sprawdzić moje córeczki neurologicznie,
            ortopedycznie, okulistycznie itp.". Dlatego jeszcze raz gratuluję Ci zaufania
            do lekarzy - pediatrów. Z moich doświadczeń wynika, ze prawie żaden lekarz sam
            nie wystąpi z propozycją wypisania skierowania. Dla nich liczą się punkty,
            kwity, papiery i inne elementy kontraktu z NFZ. A swoją drogą - wszystkim
            wcześniakom przysługuje szeroki zakres badań profilaktycznych, diagostycznych
            itp. Są to zalecenia, które zwykle otrzymuje się wraz z wypisem ze szpitala. Co
            więcej, wizyta w poradni retinopatii wcześniaczej jest obowiązkiem ustawowym.
            A na zakończenie: nie uważam że któakolwiek z Mam przesadza. Mają do tego
            prawo. A w szczególności te, które walczyły długo i ciężko o swoje Maleństwa. A
            na pytanie Noie mam jedną odpowiedź: Tak, jesteś niesprawiedliwa.
            Pozdrawiam,
            Wojtek, tata Ani i Jasia (17.08.2003)
        • noie Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 13:04
          Dzieki za odpowiedz.Wiem jak wygladaja takie dzieci bo je widzialam( chlopakow)
          Wiem jakie to bylo dla niej okropne, widze jak codziennie lata do szpitala by
          je umyc ,przebrac i nakarmic...posiedziec z nimi...widze jak duzo sie zmienilo
          w ich zyciu.Czytajac twoj list zauwazylam maly promyk
          swiatla...zaczynam,coprawda powoli ale zaczynam rozumiec dlaczego ona to robi
          tak a nie inaczej...tylko ze z drugiej strony dlaczego jej rodzina nie moze sie
          cieszyc z faktu ze sie urodzily ? ze sa juz z nami ? dlaczego moj wujek chcac
          dowiedziec sie czegos o malenstwach szeptem pytal czy cos wiem i czy moge mu
          cos powiedziec ? Wiadomo ze one zawsze ...do konca zostana wczesniakami ...ale
          dlaczego my mozemy sie cieszyc z tego ze rodzina nam sie powiekszyla dopiero
          jak beda mialy pare lat ? a w sumie powiem ci szczerze ze sie boje iz moja
          bratowa bedzie taka jak jej matka:nadopiekuncza...i to jest chyba ten caly
          problem...moje rozdraznienie ...moje reakcje...
          hmmmm...musze sobie to przemyslec ...
          pozdrawiam
          noie
      • noie Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 12:56
        witam
        nie mam pojecia co to wczesniak ale wiem co to znaczy bac sie o
        malenstwo.....moja srednia ma dziure w sercu a najmlodszy mial astme....wiec
        swoje tez sie nacierpialam...ale nigdy nie mowilam ze nie zrobie tego albo
        tamtego bo maly ma astme...staralam sie by mialy normale zycie...
        I chce jeszcze powiedziec ze ja sie jej nie czepiam. Jestesmy w dobrym
        kontakcie i mowie jej zawsze co mysle...ona mowi swoje i ja tylko koncze ze
        zrobi jak chce bo to jej dzieci...tylko ze w srodku....tak strasznie mnie to
        denerwuje,wqrza... I jesli chodzi o moja pomoc...Mieszkam dwie ulice
        dalej...mam swoje dzieci,swoje mieszkanie i prace( coprawda tylko godzin
        tygodniowo ale zawsze cos) ale od poczatku jej mowilam, ze obojetnie kiedy, na
        jak dlugo kiedy tylko zechce a bede miala czas ( np. nie bede w pracy) zawsze
        moze mi dac znac i sie nimi zajme. uwielbiam dzieciaki i z checia posiedze z
        nimi pare godzin by chociaz troche odpoczela albo wyszla gdzies z mezem...
        Problem w tym, ze ona mowi iz sprobuje sama sobie dac rady ( jestem dumna z
        tego ) a jak bedzie potrzebowalam pomocy to zadzwoni do swojej mamy ( i tu
        znowu mnie denerwuje bo jej mama mieszka na drugiej stronie miasta,pracuje 8
        godzin dziennie, ma ponad 50 lat ) No ale zrobi jak chce bo wiecej jak sie
        oferowac i za kazdym razem o tym mowic to raczej nie jestem w stanie...
        pozdrawiam
        noie
        • oyate Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 13:01
          Żona mojego brata urodziła 6 lipca br. Mimo, że mieszkamy w tej samej
          miejscowości nie odwiedziła mnie ani razu. Ja byłam u niej w szpitalu ale w
          domu nie ponieważ stwierdziła, że moje córeczki (2 latka) narobią jej
          bałaganu.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Mój brat pracuje i mieszka w Warszawie, więc jest w domu co 2 tygodnie.
          Ale postawa mojej bratowej mnie rozwala.Mimo, że dziecko urodziło się o czasie
          to postępuje z nim jak z jajkiem. Czy na prawdę o to chodzi??
          • noie Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 13:15
            Czyli twoja bratowa jest tzw. toksyczna nadopiekuncza mama.....?
            Wspolczuje.....
            pozdrawiam
            noie
            • oyate Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 13:32
              Ja mam wrażenie, że ona się tym dzieckiem nie zajmuje tylko jej mama.Dlatego
              nie mieszka z moim bratem w Warszawie a z mamusią tutaj. I dba żeby miała
              czysto w pokoju ale nie dla dziecka tylko dla siebie.
              Ciekawe jak Kordianek podrośnie czy będzie miała taki porządek...no chyba, że
              będzie za nim latała i zbierała zabawkismile
    • trojaczkowa Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 11:19
      Bardzo mnie dziwi Twoje podejście. Dajcie kobiecie dojść do siebie, nacieszyć
      się macierzyństwem, nawet pozwolić jej troche pomarudzić. Czy naprawdę tak
      wazne było dla Ciebie opijanie ciąży bratowej? To jakis absurd.
      Sama leczyłam się dośc długo, teraz jestem w ciązy trojaczej i doskonale ją
      rozumiem. U nas nie było żadnego opijania, nie mamy jeszcze imion, czy nie
      zastanawiamy sie gdzie postawimy trzy łóżeczka. Boję się jak diabli i to jest
      normalne !Też się obawiam tego czy donoszę trójkę dzieci i czy maluchy będą
      zdrowe. Zbyt wiele juz obie przeszłyśmy (ja i Twoja bratowa),aby pełne
      optymizmu tryskać humorem na prawo i lewo. Doskonale obie zdajemy sobie sprawę
      z problemów jakie mogą spotkać nasze dzieci, cięża bliźniacza czy trojacza
      niesie ze soba duzy bagaż problemów i ostatnią rzecza jaką ona pewnie oczekuja
      od Was są wieczne pretensje i dąsy trwające od początku ciąży.

      Cóż,bogaty biednego nie zrozumie, podobnie Ty nigdy nie zrozumiesz kogoś kto
      przeszedł długą drogę walki o dziecko, zakończoną invitro-wym sukcesem !

      Trochę więcej wyrozumiałości !!!
      • noie Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 13:24
        prosz nie zucaj kamieniem.
        Nie marudze bratowej,nie narzekam i zostawiam ja w spokoju...ale nie rozumiem
        dlaczego JA nie moge sie z tego cieszyc ? Nie chodzi mi tu o te picie.To mialo
        byc "symbolicznym" zyczeniem zdrowia i pokazaniem jak sie cieszymy...Bo jak
        moze sie cieszyc rodzina, ktora tak samo jak ona to przezywa,czaka i sie
        martwi ? Nie wierze ze gdy sie udalo,gdy sie dowiedzialas ze jestes w ciazy
        siedzialas sobie spokojnie i tylko myslalas "zeby tylko byly zdrowe"z mina
        meczennika moge sie zalozyc ze tez sie uczeszylas...mialas ochote tanczyc i
        spiewac....i to jest ten jeden moment,ta chwila ktora nam zabrali...a przecíez
        dla nas to tez jest swieto...wiem ze nigdy nie wiadomo jak to sie skonczy...ale
        dlaczego martwic sie za duzo traca radosc z samego faktu ze sie udalo ? czasem
        lepiej zyc chwila...bo marudzenie,stekanie lub rozmyslanie duzo w tym przypadku
        nie pomoze...
        pozdrawiam
        noie
        • mirella67 Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 14:24
          Wiesz noie, zupełnie dobrze Cię rozumiem - bo generalnie jesteśmy narodem
          maruderów i "czanowidzów" i wolimy na zapas się pomartwić, troszeczkę podtruć
          atmosferę różnymi strasznymi wizjami (dzieci też tym przesiąkają i w sumie boją
          się), niż patrzeć optymistycznie w przyszłość. Znam wiele rodzin, które
          przeszły i przechodzą o wiele gorsze piekła chorób i niezrozumienia i mimo to
          nie użalają się nad sobą - tylko starają się zyć normalnie - a radość i
          okazywanie szczęścia to nie żadna zbrodnia. Z jednej strony każda kobieta w
          ciąży zagrożonej boi się o przyszłość dziecka - z drugiej strony przesada nigdy
          nie jest wskazana. Ale nas tak wychowywano, że należy już na zapas
          sobie "pogdybać", czyli a co będzie jakby... albo co by było jak by i to "BY"
          czasami jest zupełnie zbędnie.
          Pozdrawiam i życzę mimo wszystko dobrego humoru.
          Asia (z padaczką od 27 lat) - mama 3- letnich bliźniaków i Mai i Marcinka.
          • noie Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 22.09.04, 14:32
            Widze ze nalezysz do optymistow? jesli tak to gratuluje, takim zyje sie lepiej
            ( nie w sensie finansowym) i szczesliwiej...zycze ci ciaglego slonca i nadzieji
            na lepszy dzien smile
            pozdrawiam
            noie
            • kalewi Re: czy ja jestem niesprawiedliwa ? (dlugie) 23.09.04, 20:44
              wiesz, noie , ja tez jestem matka wczesniakow, urodzonych w 29 tyg ciazy. i
              wiem, co to znaczy bac sie o dzieci. wiec wcale sie twojej bratowej nie dziwie,
              ze takie ma podejscie. tylko ona chyba jednak troche przesadza........ mimo
              wszystko trzeba sie cieszyc , przeciez widzi w koncu jak dzieci rosna, nabieraja
              sil, waga przybywa, dlaczego sie nie cieszyc ?? jak mozna byc takim
              czarnowidzem?? moze latwo mi tak pisac, bo ja tez optymistka, ale naprawde nie
              przesadzajmy.
              wg mnie powinnas bratowa wspierac, powtarzac jej, ze powinna cieszyc sie dziecmi
              bo urodzily sie w koncu zdrowe i dobrze sie maja. ja moje blizniaki chrzcilam
              jak skonczyly 6 miesiecy, chociaz to prywatna sprawa kazdego rodzica kiedy
              ochrzci dzieci.
              co do karmienia piersia, to dlaczego ja zmuszac skoro ona nie chce?? a swoja
              droga znam mnostwo matek blizniat, ktore wykarmily swoje twinsy piersia (sama
              moje karmilam do 6 mies zycia) i wiem, ze to mozliwe. ale nic na sile, przeciez
              to nie obowiazek ! nie bedzie przez to gorsza matka jak nie wykarmi chlopakow
              piersia. nic sie na to nie poradzi.

              przekaz bratowej , by zaczela sie cieszyc dzieciaczkami, bo to najlepszy skarb
              jaki mamy w zyciu. niech juz przestanie tak czarno patrzec wink
              • noie Re: NOWE WIADOMOSCI... 23.09.04, 22:52
                Ciesze sie ze tez jestes optymistka i wierz mi ze ja zdaje sobie sprawe ze jej
                obaw. Mimo wszystko jestesmy w dobrych stosunkach i i nie bylo jeszcze miedzy
                nami klotni ( ja respektuje jej decyzje a ona moje ). Musze wam jeszcze tylko
                powiedziec...ze bratowa byla u mnie dzisiaj...i powiedziala cos w
                stylu :chcialam ci tylko powiedziec bys sie nie dowiedziala od osob obcych ze
                rozmawialam z ....( moim bratem czyli jej mezem ...hihi) i doszlismy do wniosku
                ze chyba zrobimy te chrzcinyw listopadzie, bo prawdopodobnie w pazdzierniku
                chlopcy wyjda ze szpitala....ale zrobimy tylko chrzciny znaczy w koscilele i
                nic wiecej....a jakas impreze zrobimy na wiosne " Wiecie co...
                Pomyslalam wtedy BA ! ona slucha co sie do niej mowi ale swoj rozum ma i robi
                jak oni chca a nie jak inni mowia...smilejestem pelan podziwu smile
                I wiesz co...jak juz bedzie tak daleko to postaram sie tam chodzic jak
                najczesciej ( oczywiscie nie za czesto by nie przeszkadzac albo denerwowac) i
                postaram sie zwrocic jej uwage na takie drobnostki jak usmiech,uklad
                ciala,zapach...wiesz...wszystko to co zmieksza serce...by jak najczesciej
                oderwala sie od biegania miedzy jednym a drugim chlopakiem i domem....i
                zauwazyla piekno, urok i tenn czar ktory otacza wszystkie dzieci...oczywiscie
                bede jej w miare mozliwosci pmagac ....z tym mam najmniejszy problem bo dzieci
                kocham wszystkie... smile
                pozdrawiam
                noie

                Kropki sa trescia mojego zycia.....bo moje zycie to ciagla zaduma....
                <*>
                Czy wy wiecie co mowicie ?
                • aglask Re: NOWE WIADOMOSCI... 24.09.04, 03:21
                  A ja jestem realistką, twardo stąpającą po ziemi. I uważam, że lepszym pomysłem
                  będzie Twoja pomoc przy opiece nad chłopcami, a nie odrywanie bratowej od
                  codziennych obowiązków (na to przyjdzie czas trochę później). Teraz będzie jej
                  upływał głównie na karmieniu dzieciaków. Ja przez pierwsze trzy miesiące spałam
                  3-4 godziny na dobę. Dzieciaki jadły co trzy godziny odciągnięte mleko, więc
                  czasami w nocy nie opłacało mi się iść spać międzi jednym, a drugim karmieniem.
                  Zanim ściągnęłam mleko, przewinęłam dzieciaki, nakarmiłam każde pojedyńczo,
                  trzeba było znowi sięgać po laktator. A gdzie czas na pranie, prasowanie,
                  sprzątanie, gotowanie obiadu? Nawet zabranie maluchów na spacer będzie dużą
                  pomocą. I uwierz mi, jedynym marzeniem Twojej bratowej w tym okresie będzie
                  możliwość wyspania się. Myślałam, że matka trójki dzieci choć trochę zdaje
                  sobie z tego sprawę. Mam wrażenie, że jesteś romantyczką bujającą w obłokach,a
                  czasami warto pochodzić po ziemi.
                  pozdrawiam
                  Agnieszka
                  • mirella67 Re: NOWE WIADOMOSCI... 24.09.04, 09:07
                    widzę Agnieszko, że Tobie też przydałaby się taka "romantyczka" na co dzień,
                    żeby oderwać Cię trochę od obowiązków, bo to Cię strasznie przytłacza. Noie ma
                    rację, że takie oderwanie jest każdej zalatanej matce potrzebne... Inaczej
                    macierzyństwo traci cały swój urok i sprowadza się do wiecznego gderania i
                    utyskiwnia, jak to się im cała poświęcasz, ile masz pracy, prania, gotowania i
                    przewijania. Mam czworo dzieci i muszę twardo stąpać po ziemi, żeby
                    zorganizować sobie pracę i normalne funkcjonowanie w domu całej naszej szóstki
                    i wiem, że gdybym miała Twoje podejście do życia - po prostu bym zwariowała.
                    Trzeba ustalić tylko pewne priorytety - co jest ważne, a co mniej ważne i
                    dostrzegać choćby w najmniejszych zdarzeniach - coś dobrego i pięknego. Ja tam
                    nieropamiętuję nieprzespanych nocy, chwil załamania i zwątpienia. Życzę Ci mimo
                    wszystko pogody ducha, wyspania się i takiej bratowej jak Noie.
                    Asia.
                    • noie Re: NOWE WIADOMOSCI... 24.09.04, 10:44
                      Mirella widze ze jestesmy troche podobne... jak moje dziewczyny byly
                      male...pamietam jak dzisi...Ta starsza musialam sie zajac za dnia a w nocy
                      chciala sie bawic tam mlodsza...wiec malo co spalam...Byly momenty ze myslalam
                      iz duzo mi nie potrzeba by zwariowac ...i wlasnie wtedy...wtedy zawsze zdarzal
                      sie ten "moment" Wtedy zauwazalam (pomimo lepiecach sie powiek i ziewajacego
                      gebiska hihi) jak coreczka slodko sie usmiecha przez sen, jak ta druga
                      spokojnie bawi sie jakas zabawka,jka slonce swieci za oknem...i nie przychodzi
                      mi wtedy nic innego do glowy tylko ta jedna mysl :" czego ty jeszcze chcesz
                      wiecej do szczescia?" i moze to trwalo zaledwie minute lub pare minut...ale
                      zapominalam o niewyspaniu, o tym ze fizycznie juz nie dam rady...tylko bralam
                      sie za rezste co byla do zrobienia i mialam wtedy sily na jescze pare dni...To
                      sa te wspaniale momenty smile I jesli ktos za twardo stoi na ziemi, jesli ktos
                      nie zwraca na takie sytuacje uwagi...wlasciwie traci wszystko... smile
                      Pozdrawiam
                      noie
                    • aglask Re: NOWE WIADOMOSCI... 24.09.04, 11:45
                      Kobieto o czym Ty piszecie? O jakich "chwilach załamania czy zwątpienia"?
                      Przypuszczam, że dodałaś te słowa, aby list bardziej poetycko brzmiał
                      (romantyczki chyba tak lubią?). Ja jestem szczęśliwą matką dwójki pięknie
                      rozwijających się dzieci. I wcale nie jestem tak strasznie zapracowana, bo
                      okres kiedy nie miałam wogóle czasu dla siebie już minął. Teraz Maluchy
                      potrafią się ze sobą pięknie bawić i nie potrzebują z mojej strony tyle uwagi.
                      Pracy jest nadal sporo, ale potrafię już coś wyskrobać dla siebie (chociażby
                      napisać ten list). W poprzednim liście opisałam jak wyglądały moje pierwsze
                      miesiące, ale jeżeli ktoś ma tendencję do nadinterpretacji, to już jego
                      problem.
                      A taka bratowa jak Noie pewnie by mi się teraz przydała, ale wcześnie bym jej
                      nie zauważyła.
                      serdecznie pozdrawiam
                      Agnieszka
                      P.S. Jeżeli chcesz mi coś jeszcze przekazać, to pisz lepiej na priva.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka