Czuje sie dzisiaj podle, a to dlatego, ze wydaje mi sie, ze jestem wyrodna
matka... Czesto nie mam cierpliwosci do moich 20-o miesiecznych chlopcow. Sa
strasznie aktywni, bardzo sprawni fizycznie, wszedzie wejda, na wszystko sie
wdrapia. Efekt jest taki, ze jestem obolala, poniewaz ciagle Ich z czegos
sciagam, nie moge spuscic z nich oka nawet na sekunde, bo nigdy nie wiem, czy
juz nie wisza na lampie

))) Chce mi sie wymiotowac,slowem NIE, jestem chora,
jak mam kolejny raz tlumaczyc, ze przeciez na stole sie nie tanczy...
Zastanawiam sie, ze moze nie potrafie Ich efektywnie niczym zajac i robia to
z nudow, ale nie mam sily na zabawe z Nimi non-stop.
Pocieszcie mnie troszke, ze nie tylko u mnie to tak wyglada. Coraz czesciej
mam syndrom ucieczki

)))