Bartek wczoraj przez przypadek przeszedł raz pół przedpokoju. Krzysiu zaczął
sprawnie prowadzić wózek dla lalek (spaceróweczkę) włącznie z zakręcaniem nim
przy przeszkodzie. Doszłam z nim tak wczoraj z tym wózeczkiem do sąsiadki
mieszkającej trzy klatki dalej. I dziś Bartek chcąc zademonstrować mojej
teściowej swoje umiejętności znów zaczął dreptać ok. południa. Popołudniu zaś
ni z tego ni z owego wyrwał się Krzysiek i do samej godziny 20-stej dreptali.
Jestem przerażona! I zarazem szczęśliwa. Mam cholernie mieszane uczucia, aż
mnie kłuje coś w dołku. Do tego wszystkiego Magda narobiła tyle szumu, że nie
wiem jak się nazywam. Zawsze jest taka pobudzona jak przychodzi któraś babcia,
a do tego cholernie zazdrosna była, że tyle uwagi dziś poświęciliśmy chodzącym
chłopakom. Popychała ich, a z drugiej strony próbowała im pomagać, efektem
oczywiście był upadek, bo tracili równowagę. To było straszne. Nie sam fakt,
że chodzili i to obaj, ale to jak lawirowała między nimi wrzeszcząco-piszcząca
Magda, do której kompletnie nie docierało to, że musi uciekać im z drogi, a
jej się nawet czasem chciało z nimi zderzać.. no tragedia! Głowa mi spuchła..
Cichutko liczyłam, że Krzyś poczeka z chodzeniem na miesiąc po Bartku, a tu
kicha..
I tu rodzi się moje pytanie do mam, które mają starsze dziecko od bliźniąt o
1-3 lata. Co teraz powinnam robić? Chodzi mi głównie o tą najstarszą, co robić
aby nie czuła się zazdrosna? Jej tak zostanie? Na coś powinnam zwrócić uwagę?
P.S. Aby było ciekawiej, wczoraj zaczął chodzić rówieśnik moich chłopców
również z bliźniaków, 2 dni młodszych od moich (koleżanka z porodówki i z
mojego miasta). Dzisiaj ponoć woził swoją siostrę bliźniaczkę (jeszcze nie
chodzącą) na jeździku

Właśnie się z esemesowałyśmy, jakie to niesamowite!