Dodaj do ulubionych

inaczej niz w placzu

31.01.08, 23:41

zaszokowana postami innych mam, godzacych sie na krzyk, placz,
wymioty, omdlewania w imie samodzielnosci, w imie"nauki" zasypiania,
chcialabym tutaj zapytac czy sa mamy, ktore sie nie godza na takie
traktowanie dzieci, ktore podejmuja sie innych metod zasypiania i
wychowania dzieci w poczuciu milosci, godnosci, szacunku i
bezpieczenstwa dla dziecka?





Obserwuj wątek
    • ewcians Re: inaczej niz w placzu 31.01.08, 23:48
      Kochana - ale co Ty właściwie insynuujesz?, że jeżeli mama "przetrzymuje" Dzieci
      domagające się usypiania na rękach znaczy wychowuje Je bez poczucia godności,
      bez miłości szacunku?
      No chyba lekko przesadziłaś......
      Szukasz innych sposobów ok - ale ja osobiście wypraszam sobie tego typu oceny z
      Twojej strony ! - to, że pozwalam na to, by Dzieci krzyczały mi przy zasypianiu
      i nie godzę się na wymuszanie przez Nie pewnych zachowań na mnie nie oznacza, że
      wychowuję Je bez miłości, godności i szacunku!
      Puknij się w głowę Kobieto zanim rzucisz następnym razem tak nieprzemyślane
      oskarżenia!
      • hannamay Re: inaczej niz w placzu 01.02.08, 00:13

        ja tylko pisze - podejmuja sie innych metod zasypiania i
        wychowania dzieci w poczuciu milosci, godnosci, szacunku i
        bezpieczenstwa dla dziecka - czy napisalam w tym poscie ze podobne
        twoim metody uznaje za te "bez poczucia godności, bez miłości
        szacunku?"??? to juz ty to dopowiadasz, wnioskujesz, insynuujesz ...


        • ewcians Re: inaczej niz w placzu 01.02.08, 01:52
          No niekoniecznie.......że tak powiem "gołym okiem" da się wyczytać ww. przeze
          mnie insynuację z Twoich słów....
          Przeczytaj uważnie swoje własne słowa i zastanów się jaki nimi dajesz przekaz....
          • hannamay Re: inaczej niz w placzu 01.02.08, 02:14
            swoja droga mam negatywne nastawienie do traktowania dzieci w sposob
            napisany powyzej. te dwa podejscia sie zupelnie wykluczaja niestety,
            moim zdaniem. otwarcie jednak krytykuje ogolna postawe zamiast ogolu
            mam, ktore je wybieraja - taka jest roznica. nie wkladam wszystkich
            do jednego worka za to przyznaje otwarcie ze metode zasypiania w
            krzyku uznaje za ogolnie negatywna.

            mam wrazenie juz kilkakrotnie ze ja mowie po chinsku lub w innym
            jezyku stad brak totalnego zrozumienia. szkoda czasu kontynuowac
            jednak ..
            • lilka.k Re: inaczej niz w placzu 01.02.08, 06:57
              Daj już spokój. W każdym poście to piszesz i wszyscy rozumiemy, żeś najczulsza
              matka na świecie. Mnie to nie przeszkadza, rób po swojemu, ale nie obrazaj innch.
              Proponuję już nie wdawać się w dyskusję.
          • 100ania Ewcians 01.02.08, 07:43
            spokojnie, nie denerwuj się.
            W każdym wątku, gdzie wypowiada się Hannamay na temat metod wychowania i usypiania dzieci okazuje się, że ona jedna zapewnia dzieciom miłość, szacunek i poczucie bezpieczeństwa, a my jesteśmy te wredne macochy, co to dziecku bez końca pozwalają wyć w kółko i naokrągło. I pewnie jej dzieci wyrosną na anioły, a nasze na bandziory. Tylko to będą bandziory przygotowane do życia w tym trudnym świecie.
            • ewcians Re: Ewcians 01.02.08, 14:01
              Ja się broń Boże nie denerwuję (Dzieci bardzo negatywnie odbierają zdenerwowaną
              mamę i same się denerwują 0 czyt. rycząwink).
              Ja li tylko kategorycznie protestuję przeciw wypowiadaniu się o matkach
              wychowujących dzieci swoje w inny sposób niż ja w ten sposób, protestuję przeciw
              ocenianiu postępowania innych nie znając tych innych zupełnie. Protestuję
              przeciw bezzasadnemu przypinaniu łatki "okrutna, nieczuła, nie umiejąca wychować
              w poczuciu godnośći miłości szacunku i bezpieczeństwa matki".
              Kto dał Ci prawo HANNAMAY oceniać innych? i to jeszcze w taki sposób?
              To co napisałaś to nie jest "otwarte krytykowanie" to jest "otwarte oskarżanie,
              ocenianie bez jakichkolwiek podstaw, pomówienie, obrażenie" - widzę, że nie
              bardzo rozróżniasz pojęcie krytyki od pojęć przeze mnie wytoczonych.
              Tak jak napisałam - szukasz innych sposobów na usypianie Dzieci ? OK!, ale od
              tych gorzkich słów poza pytaniem naprawdę mogłaś się powstrzymać. Znasz
              przysłowie? Nie rób drugiemu???? zastanów się kobieto nad tym, jak Ty byś się
              poczuła gdybyś przeczytała coś takiego, a akurat złożyło by się tak, że Ty
              właśnie byłabyś jedną z mam próbujących "okiełznać" swoje sprytne Dzieciaczki -
              przemyśl sobie to dobrze?
              Jesteś idealną matką? wiecznie uśmiechniętą, nie mającą gorszych dni, której
              nigdy Dzieci nie potrafią wyprowadzić z równowagi, która nie pada permamentnie
              na buzię ze zmęczenia itp itd. a chwała Ci za to! zajmij się może doskonaleniem
              technik wychowawczych jakie stosujesz i które pozwalają Ci z wyniosłością
              patrzeć na nas wyrodne matki, a nie obrażaj i szkaluj nas tutaj ok?
              To forum nie służy temu co robisz i uszanuj panującą tu atmosferę i nie
              wprowadzaj niepotrzebnie zamętu - jeśli łaska.
              P.S.
              Nie piszesz po chińsku - jedynie albo nie potrafisz przekazać swoich myśli
              (dlatego jak twierdzisz nikt Cię Biedulko nie rozumie), albo sama nie umiesz na
              własne słowa popatrzeć krytycznym okiem......i to jest problem moja Droga.
              Finito.
              • cytrusowa Re: Ewcians 01.02.08, 14:55
                szem, powiem ci ze twoja Emilka to troche moja Kalusia.

                to jest dziecko, ktore wymaga duzo uwagi, przytulane sie wyrywa ale zaraz sama
                przylazi. i ucieka.
                i to ona jest problemowa, ze sie tak wyraze. ale ja wiem jak place i dlaczego, i
                jak to jest wszystko z czym powiazanie.

                widze ze naprawde kazda z nas ma rooozne pomysly na swoje dzieciaczki.
                a co do wrzaskow Emilki to ci pwoiem, ze Jasia ma tak donosny glos.
                normlanie widruje w uszachsmile


                a nawiazujac jezscze do zalozycielki watku, jestem cieakwa jak wyglada u niej
                zasypianie dzieci....ubrana w rozowy buduar i walki na wlosach tuli dzieci,
                szczegolnie jak oba placza, radzi sobie swietnie przytulajac naraz...itp., itd.
                dla mnie jest wielka w sowim postepowaniu. chwala ci za to hannamay i zycze ci
                duzo szczecia w wychowywaniu dzieci. im starsze, tym bardziej bedziesz miala
                miodowo w zyciu


                przykro mi ale nie moglam sie powstrzymac.
    • cytrusowa Re: inaczej niz w placzu 01.02.08, 09:02
      ze niby ja nie szanuje moich dzieci, bo pozwalam im plakac???
      kobieto, to jak ty chowasz swoje dzieci - pod kloszem? lecisz na kazdy ich pisk
      czy westchniecie?
      nie kocham moich dzieci i nie szanuje???

      normlanie cisnienie mi z rana podnioslas
      zyjesz chyba w bajce....niesamowite

      a jakbys dokladnie sie wczytala, zamiast po lebkach, to doczytalabys ze dzieci
      me nie omdlewaja, tylko tak powiedzial lekarz, o dzieciach do czego potrafia byc
      zdolne.

      niesamowity jest ten post, normlanie szok.
      dorosla kobieta....

      tylko wystraszysz inne laski, ktore beda sie baly cokolwiek zrobic z dziecmi, co
      malym nie bedzie pasowac. i beda sie baly w obawie, ze jeszcze moze komus
      doniesiesz ze maltertuja dzieci???
      • trojakowamama Re: inaczej niz w placzu 01.02.08, 09:19
        A ja uważam, że mamy które pozwalają dzieciom na płacz to mądre
        kobiety, które doskonale znają swoje dzieci, nie reagują aktywnie na
        każde "zakwilenie", bo wiedzą co ono oznacza. Wiedzą kiedy dziecko
        płacze, bo jest znużone, bo rozdrażnione, bo głodne, bo się boi, bo
        testuje maminą cierpliwość, bo się wścieka...Gwarantuję, że nie
        zostawiają bez odpowiedzi płaczu dziecka z bólu itp, Wystarczy
        dobrze poznać swoje dziecko, żeby wiedzieć, że nie każdy płacz jest
        alarmem czy wołaniem mamy!!!
        • prolens Re: inaczej niz w placzu 01.02.08, 10:14
          Hmmm.. Też jestem przeciwna naukom zasypiania. Lubie kłaść spać moje
          dzieci, lubie kiedy mnie wtedy potrzebuja. Lezą obok, rozmawiaja ze
          soba, przytulaja swoje misie, ja czytam ksiazkę relaksujac sie po
          ciężkim dniu. 20 minut i spia jak susły.

          Nie usypiam ich na rekach ale jestem przy nich. Wielu psychologów
          jest zdania że usypianie w obecnosci rodziców ma dla dzieci
          oblrzymie znaczenie - daje poczucie bezpieczeństwa, pomaga wyciszyc
          się. To przeciez super czas na czytanie dzieciom książek, nawet jak
          sa jeszcze małe i "nic" nie rozumieja...

          Oczywiście sa sytuacje kiedy dziecko nie potrzebuje rodzica. Moja
          corka była takim typem, potrafiła nawt wyrzucać nas z pokoju jak
          chciala spac. Teraz przestawiła się i uwielbia sie do mnie przed
          snem przytulić. Czemu mam jej to zabierac? Sama lubie się przed
          spaniem przytulić.

          Może warto zaakceptowac fakt że niektóre dzieci potrzebuja bliskości
          przed snem.. Ja nie reaguja na kazdy płacz ale jest różnica między
          marudzeniem dziecka a rozpacza potrzebującego mamy malucha.

          • shemsi1 szczerze to nawet nie zastanawiałam sie jak zasypi 01.02.08, 11:03
            aja.
            czy becza, czy nie. Zaiwaniam wieczorem jak samochodzik do łozeczka, do
            łozeczka, a emka usypia z rykiem w wózku. Ona juz tak ma, ze jak jest spiaca to
            ryczy az bebenki pekaja.
            A blizniaki ciagle wstawają, jak zaczynaja płakac, smoczek i na bok, pogłaszcze
            i tak leża, znów ktos wstaje, znów tak robie i w kołko.
            Nie dopuszczam by płakały, bo wiem jak je uspokoic, to sa grzeczne dzieci i nie
            płacza dla zasady.
            Tylko wiem ze emka ma fochy, ona płacze dla zasady a na rekach nosic jej nie bede.
            jak sie ja wozi w tym wózku to przestaje beczec.
            Kazde dziecko jest inne. Ale jakbym miała trzy takie rozdarte emki, to
            wariatkowo murowane smile
            woze ja, nie pozwalam jej płakac, bo ma strasznie donosny głos az uszy pekają.
            ona nie płacze a wrzeszczy, a osobnik to taki, który nie lubi sie tulic.
            samotnik niesamowity!

            kazde dziecko jest inne!! a kazda z nas wie czego poszczegolne dziecko
            potrzebuje, bo my najlepiej znamy swoje dzieci.
            • anna_sla Aniu - shemsi 01.02.08, 12:27
              > ona nie płacze a wrzeszczy, a osobnik to taki, który nie lubi sie tulic.
              > samotnik niesamowity!

              Aniu nie odbierz mnie źle (bo chce jak najlepiej dla Was), ale chyba trochę źle
              oceniasz Emilkę. Ona moim zdaniem nie jest samotnikiem właśnie tylko wręcz
              potrzebuje "od świata" więcej uwagi, towarzystwa i akceptacji, tylko okazuje to
              w taki nietypowy dość sposób. Nie znaczy to, że jej więcej czasu masz poświęcać,
              bo to niemożliwe. Niemniej jeśli nieodpowiednio ją "zdefiniujesz" (jako
              samotnika) możesz mieć problem większy ze zrozumieniem jej i jej problemów.. Mój
              Bartek to ten sam typ (tak domniemam po Twoich postach), a jego zachowanie takie
              po prostu zdradza jego problemy emocjonalne, to tak jakby trochę nie wiedział co
              ma czuć, jak ma czuć ani co robić, jak się zachować. Póki co moja teoria się
              sprawdza na Bartku i odkąd widzi, że ktoś go rozumie łatwiej się otwiera..
              • shemsi1 Re: Aniu - shemsi 01.02.08, 12:48
                hmm to ciezki egemplarz. Kiedy sie ja bierze na rece to odpycha, drappie, chcesz
                ja pocałowac, tez odpycha.
                Ona ma swój swiat, jak chce czułosci, to sama przychodzi, ale wtedy kiedy ONA
                chce smile
                jak ją zabieram z podłogi, to biada mi jesli jej przerwe w czyms. Zaraz ryk. To
                indywidualistka, ja to szanuje. Ale wiem tez, ze ona ma czas kiedy chce tej
                czułosci, to tez umiem wyczuć.
                Ze spuszczoną głową raczkuje w moim kierunku, albo z żałosnym płaczem. Wtedy
                wiem ze chce wtedy akurat mnie i ją biore, wtedy sie pozwala tulic, przewaznie
                na chwilke ale nie odpycha.
                a to usypianie, to juz rytual.
                Jesli sie dzieje tak, ze sama w tym wóziolu zasypia (w łozeczku nie ma mowy) i
                widze ze powoli ma Łodlot, nie wolno jej dotykac!!!!!
                ilez razy mnie korci, bo emka wtedy taka spokojna, słodka, anielska, ale za
                kazdym razem kiedy bym ja chciała np pogłaskac tylko reka, jest taki wrzask ze
                szok!! i to taka wkurzona jest, sama złosc, tego typu wrzask. Czy bym chciała
                tylko przykryc.
                wiemy, juz wszyscy, ze jak emka zasypia, NIE DOTYKAC!!!!!
                maz czasem podchodzi, widzi jej łodlot i pakuje ja do łozeczka. BŁAD!! zaraz
                jest obudzona na maksa i wrzeszczy.
                Juz powiedziałam, ze usypiam dzieci JA, mam wyczucie czego chca i odbywa sie to
                w miare bez wrzasku.

                Ruchy mam wzmozone, na pewno zadna pojedyncza mama nie ma takiego ruchu
                wieczorkiem ile mam ja wink
                ale na usypianie na rekach nie pozwole. Owszem, zabieram z łozeczka, tule, kłade
                z powrotem. Im to wystarcza.
                Emka lubi byc wozona, na rekach tez krzyczy, wierzga, wozenie jej pasuje.

                Wczoraj mój M usypiał. Ja padnieta zamknełam sie w sypialni smile)
                ojojoj... smile byłoby co opowiadac wink
                • 100ania Re: Aniu - shemsi 01.02.08, 13:23
                  Shemsi ty znasz swoje dzieci najlepiej i najlepiej wyczuwasz ich potrzeby. To jest super smile

                  Każda z nas, matek, też jest indywidualnością. Każda potrzebuje czegoś innego. Jedna lubi poleżeć przy zasypiających dzieciach, inna chce nauczyć samodzielnego zasypiania, bo w czasie, kiedy dzieci usypiają ona chce robić coś innego i też nie mozna jej za to potępiać.
                  Jeżeli matka spędza 24 godziny na dobę ze swoimi dziećmi to MA PRAWO do odpoczynku wtedy, kiedy dzieci zasypiają, lub prawo wykorzystania tego czasu na własne przyjemności albo inne obowiązki.

                  Ja starszego synka musiałam usypiać. Tzn. siedziałam przy nim, bo na usypianie na rękach ani telepanie w wózku nigdy się nie godziłam. Moje siedzenie i głaskanie, albo samo siedzenie (kiedy odpychał moją rękę) czasami w niczym nie pomagało, bo on nie chciał iść spać i darł się wniebogłosy. Wtedy wychodziłam z pokoju, żeby nie wyjść z siebie.
                  Po jego koncertach sposób, w jaki zasypiają bliźniaki jest dla mnie dużą ulgą. Kładę do łóżeczek i zaraz śpią smile Oby tak zawsze smile))
                • anna_sla Re: Aniu - shemsi 01.02.08, 13:38
                  dokładnie to samo było!!! Ja mimo wszystko czasami przytulałam go z zaskoczenia,
                  łaskocząc i żartując "coś taki nietykalski" smile z czasem to polubił i jakby tak
                  cieplej mu się zrobiło. Wiesz to tak jak miałam kiedyś podopiecznego 8-latka
                  trochę z problemami emocjonalnymi. Uważał, że jestem tylko po to bo mi rodzice
                  płacą (cóż to była prawda, ale..), a ja mu tłumaczyłam, że owszem płacą, ale nie
                  kupują mojej sympatii ani miłości do nich. Kiedy chciałam go przytulić zawsze
                  uciekał, wyrywał się, a jednocześnie kiedy tuliłam jego młodszego brata (3
                  latka) patrzył z zazdrością. Nie wiem czy to dobra metoda, ale kiedy tuliłam
                  jednego, zaraz szłam tulić drugiego i choć nigdy nie odwzajemnił mojego uścisku,
                  po jakimś czasie dało się zauważyć, że sprawia mu to przyjemność mimo wszystko.
                  Dokładnie tak samo robiłam ze swoimi dziećmi. Krzyś i Madzia zawsze sami się
                  garnęli do tulenia, a Bartek nie, ale tuliłam go mimo wszystko. Z czasem i jemu
                  zaczęło to sprawiać przyjemność, poniekąd zrozumiał też, że nie tylko on ma
                  potrzebę przytulenia się do mamy, ale i mama ma potrzebę przytulenia jego i
                  czasem jedno z drugim w parze nie idzie. Zaczął też odwzajemniać, a czasem robi
                  to na odczepnego, albo wyrywa mi się z uścisku a na pocieszenie daje mi np.
                  tylko buziaka i ucieka smile Niemniej zmienił się bardzo od tamtej pory i teraz
                  jest fajnie. Nadal miewa humory, bywa, że nie chce się tulić, ale potrafi już
                  podejść do kogoś innego przytulić się, co kiedyś było w ogóle nie do pomyślenia..
                  • shemsi1 Re: Aniu - shemsi 01.02.08, 15:00
                    wiem aniu smile
                    tez tak robie, bo kocham ja tak samo jak inne smile
                    tylko przy tym jej wózkowym zasypianiu nie mam sił jej juz wyjmować, bo
                    wrzeszczy jeszcze bardziej, jak to spiace dziecko.
                    Ale z zaskoczenia tez ja biore, bo to silniejsze ode mnie jest.
                    Poza tym tysiace razy ja musze skads transportować bo ciagle gdzieś włażą, no i
                    to tulenie, calowanie to juz naturalny odruch smile kazda ma swój zapach, blizniaki
                    taki sam a emka ma inny i go uwielbiam.
                    Wiadomo ze kazda mama garnie sie do swoich dzieci, tak samo do kazdego.
                    Ale przy tym zasypianiu, to wiem ze ona sie chce wozic, wiec musze ja wozic wink
                    poza tym jeszcze tamte trzeba ciagle kłasc z powrotem smilei musze byc MOBILNA z
                    pustymi rekoma

                    niezły aerobik mam
                    • anna_sla Re: Aniu - shemsi 01.02.08, 17:02
                      Twoje maluszki dziś kończą roczek?? Wszystkiego najlepszego smile) Raczkują Ci już?
                      Czy może już chodzą? Fajnie masz z tą gromadką swoją i rzeczywiście na aerobik
                      już chodzić nie musisz ;P
            • anna_sla Aniu - shemsi 01.02.08, 13:25
              > ona nie płacze a wrzeszczy, a osobnik to taki, który nie lubi sie tulic.
              > samotnik niesamowity!

              Aniu nie odbierz mnie źle (bo chce jak najlepiej dla Was), ale chyba trochę źle
              oceniasz Emilkę. Ona moim zdaniem nie jest samotnikiem właśnie tylko wręcz
              potrzebuje "od świata" więcej uwagi, towarzystwa i akceptacji, tylko okazuje to
              w taki nietypowy dość sposób. Nie znaczy to, że jej więcej czasu masz poświęcać,
              bo to niemożliwe. Niemniej jeśli nieodpowiednio ją "zdefiniujesz" (jako
              samotnika) możesz mieć problem większy ze zrozumieniem jej i jej problemów.. Mój
              Bartek to ten sam typ (tak domniemam po Twoich postach), a jego zachowanie takie
              po prostu zdradza jego problemy emocjonalne, to tak jakby trochę nie wiedział co
              ma czuć, jak ma czuć ani co robić, jak się zachować. Póki co moja teoria się
              sprawdza na Bartku i odkąd widzi, że ktoś go rozumie łatwiej się otwiera..
              • anna_sla oo skąd się wziął powtórzony post?? 01.02.08, 13:27

    • optymist1 a moze by tak nie popadać w skrajności :-)? 01.02.08, 11:34
      Grunt to znaleść złoty środek smile
      Nie popieram metody usypiania na ryk, bo uważam, ze dzieciństwo trwa tak krótko,
      ze trzeba pozwolic dziecku być dzieckiem i pozwolic mu właśnie na obecność
      rodzica, nawet na noszenie na rękach, na usypianie przy piersi itp. To tak
      szybko minie wink
      Z drugiej strony, nie zabraniajmy dzieciom płakać !!!!! Czy Tobie płacz nie
      przynosi czasem ulgi ? Pewnie płaczesz niezbyt czesto wink Ale dla maluchów świat
      jest tak skomlikowany, ze po prostu więcej spraw je przerasta. Pozwólmy dzieciom
      popłakać, według potrzeb, niech sobie ulżą smile Nie mówię tu o płaczu ze strachu,
      z bólu, z przerażenia !!!! Wtedy zawsze staram sie wziąć na ręce i pocieszyć.
      Zresztą jak płaczą z innego powodu (marudzenie) to tez czasem biore na ręce ale
      nie uciszam za wszelką cenę, po prostu daję odczuć, ze jestem blisko smile
      Oczywiscie każde dziecko jest inne i każde ma inne potrzeby.
    • anna_sla hannamay 01.02.08, 13:42
      hannamay napisała:

      > mam wrazenie juz kilkakrotnie ze ja mowie po chinsku lub w innym
      > jezyku stad brak totalnego zrozumienia. szkoda czasu kontynuowac
      > jednak ..

      Ty zdecydowanie mówisz po chińsku i mnie też Twoje insynuacje zaczynają
      wkurzać.. A rada dla Ciebie: skoro tak dużo osób Ci to mówi, czy nie oznacza, że
      coś w tym jest i może mają rację? No chyba, że cały świat uwziął się na Ciebie ;P
    • hannamay Re: inaczej niz w placzu 02.02.08, 00:22
      dziekuje wszystkim za tak wielki odzew ... straszne poruszenie
      wywolal jak nalezalo sie spodziewac .. jedyna reflekcja - strasznie
      oburzaja i denerwuja sie osoby ktore stosuja metody krytykowane
      otwarcie przeze mnie .. majac spokojne sumienie i wierzac mocno ze
      robie cos co najlepsze jest dla dziecka po coz sie tak denerwowac i
      stresowac ..?!

      nie bede tez ukrywac, z pewna wielka ulga tutaj dla wieksozsci mamsmile
      ze nie bede was juz wiecej stresowac i uswiadamiac ze jest zlem
      kiedy dziecko pozostawia sie samo sobie w placzu ogromnym. swiata
      nie zmienie i jakze dobrze ze ja zyje w tym innym, gdzie nie godzi
      sie na placz rozpaczy i wrzask i lament ogromny ..

      CHWALA wszystkim Mamom ktore przyznaly sie tutaj ze nie stosuja
      metody placz za zasniesz! Zycze aby wszystkie dzieci mialy
      najpiekniejsze dziecinstwo, bez wrzaskow, krzykow i wymiotow i
      omdlen i przegladzania .. POWODZENIA!
      • anna_sla Re: inaczej niz w placzu 02.02.08, 01:00
        > Zycze aby wszystkie dzieci mialy
        > najpiekniejsze dziecinstwo, bez wrzaskow, krzykow i wymiotow i
        > omdlen i przegladzania .. POWODZENIA!

        ja swoim daję jeszcze maku na sen i nie przeszkadza im nawet osrana pielucha.
        Zasypiają oplute i ożygane na podłodze, wtuleni w brudny dywan..

        Stuknij się dziewczyno w głowę..
        • ewcians Re: inaczej niz w placzu 02.02.08, 02:42
          Oj.......
          Idealnej mamusi nerwy puściły..........jakże to przykre.
          HANNAMAY
          Nie znasz naszych Dzieci i Nas samych. A jakbyś nie wiedziała każde Dziecię jest
          IDYWIDUALNOŚCIĄ......i każda Mama wychowuje Swoje Dzieci stosunkowo do Ich
          charakteru.
          Jakbyś raczyła przeczytać BARDZO DOKŁADNIE to co napisały inne Mamy pewie byś
          zrozumiała o czym mowa.
          A byc może przeczytałaś inne wypowiedzi dokładnie, a poprostu nie jesteś w
          stanie przyjąć ich do wiadomości - widzę, że Tobie bliska jest zasada z
          przeproszeniem KACZORÓW - to co KACZUCHA uważa za stosowne to jest bardzo ok.
          Inne metody to układ, itp. czyli BEEEE
          Jedyne co mogę Ci powiedzieć
          Nie czuj się urażona. Hołdujesz innym zasadom wychowania - Twoja sprawa. Ale to,
          że my stosujemy inne nie oznacza, że nie chcemy swoich Dzieci wychować w duchu
          poszanowania godności, miłości i bezpieczeństwa. Najzwyczajniej w świecie, każde
          Dziecko jak już wspomiałam to indywiduum i każde w związku z tym wymaga
          indywidualnego podejścia.
          Dla Twojej informacji.
          Dziś - po całych trzech tygodniach "katowania" przeze mnie moich Dzieci
          .....................zasnęły bez jednego kwęknięcia nawet.....
          smile
          Wyrodna matka jednak nie uległa Ukochanym Maluszkom i..........Maluszki jakoś
          dziwnie potrafią zasnąć samesmile
          • cytrusowa Re: inaczej niz w placzu 02.02.08, 09:05
            o! hannamay, to o mnie piszesz, o mnie - nie boj sie rzucic nickow, skoro
            otwarcie juz obrazasz.
            mnie to nie rusza

            ja tylko sie ciebie pytam jak ty bylas chowana w domu - w pelnym uwielbiniu i
            calkowitej torerancji na kazde zachowanie?
            bo chyba bylas pepkiem swiata albo z kole twoje obecne podjescie wynosi sie z
            mega kompleksow bedaych przykrywka smutnego dziecinstwa.....hmm.....

            no i na koniec mam propozycje - wez i sie obraz, zniknij z forum. tak bezdie
            najlepiej dla ciebie (bo za bardzo sie stresujesz a to zaszkodzi twoim
            ''dzidziom'', bo mozesz byc NAWET nerwowa), no i dla nas, bo nie bedziemy czytac
            - nie opre sie - inwektyw pod naszym adresem

            trzymaj sie, ucaluj swoje dzieci od nas, okrutnych matek innych dzieci

            donosze ci, ze moja Lala o wielu nocy spi bez histerii i innych atrakcji.
            ciekawe czemu.....
            • shemsi1 mnie zastanawiaja te omdlenia,wymioty 02.02.08, 11:08
              i inne jeszcze takie...
              skad ty dziewczyno to wytrzaslas??????

              nakrecilas sie za mocno, nie czytasz co piszemy, widzisz co chcesz widziec.
              Zadna z nas nie katuje swoich dzieci, a dziecko jak to dziecko, do beczenia tez
              ma prawo.
              Wiesz, my znamy swoje dzieci....
              I znamy ich placz. Widocznie ty za slabo znasz swoje dzieci, skoro nie pozwalasz
              im na wyrazenie emocji.
              Nie bede leciec na kazdy krzyk dziecka, bo wiem ze to jest foch. I momencik i o
              fochu zapomina. Ale trzeba umiec poznac foch od potrzeby.
              Nie mam 10 rąk by leciec na kazde zawolanie, wybacz.


              Do ani:
              Male 13 go beda miec 13 miesiecy smile raczkuja jak błyskawice, ale nie ,oge
              narzekac, wszystko zło zastawiłam i moga łazic gdzie chca smile
              w domu wieczny bajzel, ale idzie sie przyzwyczaic smile
              stoja i zaczynaja sie puszczac. No to jest najgorsze, trzeba pilnowac by sie nie
              poprzewracały smile
              i emke trzeba pilnowac bo tłucze siostry big_grinbig_grin
              to bedzie rozbójnik!! w zyciu sobie poradzi wink ale wszyscy maja slabosc do niej,
              cos w sobie ma, kazdy do niej lgnie niesamowicie!

              i nasz i obcy smile
              wie jak owijac sobie wszystkich wokol palca wink

              przeszlismy teraz rotawirusa, wszystkie byly chore, koszmar...
              takie biduli były niesamowicie sad ale pilnowałam picia i obeszło sie bez
              szpitala. Ale tydzien z zycia wyjety, tak sie martwiłam ze sie odwodnią...
              teraz juz nadrabiaja jedzeniem i wagą smile najwazniejsze ze juz po wszystkim smile

              sciski dla twoich dzieciaczków!!!!!!!!
              • shemsi1 byk *12 go beda miec 13 miesiecy :) nt 02.02.08, 11:09

                • cytrusowa szem 02.02.08, 13:07
                  tej pani chodzi o mnie miedzy innymi - napisalam, ze przy nauce zasypiania
                  jednym z elementow zwrocenia przez dzecko uwagi na siebie jest histeria, ktora
                  moze sie przerodzic w wymioty i omdlenia. to znazc yprzytoczylam to, co
                  uslszalam: dzeci sa zdolne do wszystkiego, moga omdlewac, wymiotowac....
                  i to nie dlatego, ze nie przyjdziesz do dziecka jak placze, tylko wlasnie
                  dlatego, ze male wpada w histerie i sie samo nakreca.

                  ja maialm dwa przypadki, gdy Lala sie tak zloscila, ze troche zwymiotowala. byle
                  nas przywolac.
                  a bylo to w trakcie wychodzenia i pryzchodzenia - zwiekszania odstepuc zasowego
                  miedzy wejsciami do ich pokoju.

                  no i biedna zalozycielka watku tak bardzo sie tym przejela.
                  • prolens Re: wymioty 02.02.08, 18:02
                    cytrusowa, tak małe dzieci nie wymiotują "po to by nas przywołac".
                    Wymiotuja od wielkiego płaczu, jest to reakcja fizjologiczna. A na
                    pewno nie wyobrazam sobie zaslabnięcia na zyczenie - swiadomego. Nie
                    przesadzajmy.
                    Dzieci rxpaczaja bo wołają nas w my nie przychodzimy, złoszcza się,
                    sa w stresie ogromnym. I na pewno na złośc Ci nie wymiotuja.
                    • anna_sla Re: wymioty 02.02.08, 19:13
                      może i tak.. a jak wytłumaczyć to, że dziecko potrafi zwymiotować na sam widok
                      niechcianego jedzenia? Ja próbowałam to sobie na różne sposoby tłumaczyć i nie
                      udało mi się zrozumieć. Już myślałam, że przejedzone, że chore, że nie strawiło
                      jeszcze poprzedniego jedzenia, że nie lubi smak smoczka, że jest osłabione i
                      obecność jedzenia w buzi powoduje odruch wymiotny.. ale niejednokrotnie nawet
                      nie zdążyłam dotknąć smoczkiem jego ust a już leciały wymioty, na widok łyżki
                      jedzenia też, ale jeśli szybko udało mi się odwrócić uwagę zapominał o tym...
                      jak to wyjaśnić?
            • hannamay Re: inaczej niz w placzu 02.02.08, 18:04
              cytrusowa ---

              gdybys miala chociaz odrobine pojecia o attachment parenting (
              chociazby tutaj mozesz sie wiecej dowiedziec :
              www.mothering.com/ ) ZROZUMIALABYS doskonale skad sie bierze
              moje podejscie takie a nie inne do dzieci. raz jeszce stwierdze ze
              twoj post ( ktory po czesci przytoczylas) byl szokiem dla mnie i mi
              bliskich.

              to nie jest twoja propozycja abym opuscila to forum, to moja decyzja
              o ktorej juz pisalam w poprzednim poscie.
          • prolens Re: ewcians 02.02.08, 18:04
            Zasnęły bez kweknięcia bo juz wiedza ze nie maja na co liczyc że
            będziesz z nimi. Poddały się. Dla Ciebie to dobrze, ja bym tak nie
            chciała. I taka jest różnica między naszym podejściem do zasypiania
            dzieci wink
            • grzalka attachment parenting 02.02.08, 19:20
              jest ok, ale nie nadaje się dla wszystkich

              po prostu róznie bywa, są rodzice, którzy musza mieć wolną chwilę
              wieczorem, żeby normalnie funkcjonowac następnego dnia i mniejszym
              złem jest nauczenie dzieci samodzielnego zasypiania (które się w
              życiu przydaje, mnie nie nauczono i juz chyba zawsze będę mieć
              problem z samodzielnym zaśnieciem)

              wymioty i omdlenia z płaczu to dla mnie ostre przegięcie, wymioty na
              widok nielubianego jedzenia to inna para kaloszy (ja do tej pory
              wymiotuję na sam zapach gotowanej fasolki szparagowej
              • cytrusowa Re: attachment parenting 02.02.08, 20:23
                jeny, kobieto!

                daj na luz, o nie wzsyscy musza byc biegli w tych teoriach, o ktoryhc piszesz.
                poza tym chce ci przypomniec, ze rowniez jestem matka, czy ci sie to podoba czy nie.
                i wychowuje inaczej moje dzieci niz ty swoje.
                i moje sa bardzo pogodnymi i szczesliwymi dziecmi.

                co do wymiotw i omdlen to dla wszystkich zszokowanyhc czy zdziwionych: powtorze
                wyraznie - moja lekark ami opowiadala do czego sa zdolne dzieci, kotre dosc
                pozno uczy sie zasypiania.

                czy to od razu musi znaczyc ze moje omdlewaja???

                a wymioty rowniez.

                prolens, wymioty - czynnosc fizjologiczna. u Lalki zdarzylo sie w sytuacjach, w
                ktorych histeria czy mocny placz dolaly tylko oliwy do ognia: malej sie
                wczensiej nie odbilo lub zjadla za duzo.
                no i nie zapominajcie o duzej ilosci flgmy, ktora powstaje w placzu.
                no i wreszcie nie byly to wymioty, po ktorych posciel trzeba zmieniac, tylko
                odpowiednik ulania.

                uff....

                mnie ogolnie niektore posty tu tez szokuja ale nie mam tkaiego nastawienia, by
                od razu wytykac to i owo innym matkom
            • ewcians Re: ewcians 03.02.08, 23:30
              Ale ok.....czy ja coś mówię, że inne metody są be??? nic takiego nie
              powiedziałam - nie wtrącam się do tego jak kto wychowuje swoje Dzieci, a już
              wogóle nie przyszłoby mi do głowy by wywodzić z jakiegokolwiek sposobu
              wychowania Dzieci, że są wychowywane bez poczucia godności, miłości, szacunku i
              bezpieczeństwa.

              Owszem, moje Dzieci nauczyły się, że nie mają co liczyć na to, że zareaguję na
              Ich fochy.
              Bywa, że akurat któreś jak zasypia potrzebuje przytulenia - i ja - okrutna matka
              niemiłosierna biorę wówczas moje Dziecię Nieszczęśliwe i przytulam, następnie
              odkładam do łóżeczka i.....Małe zasypia. Ale właśnie cała "tajemnica okrutnych
              matek takich jak ja" tkwi w tym, że jesteśmy w stanie rozróżnić kiedy nasze
              Dzieci płaczą bo mają focha, a kiedy faktycznie potrzebują naszej
              bliskości....ot i cała filozofia.
              Reasumując - każde Dziecko jest INNE, INDYWIDUALNE i JEDYNE W SWOIM RODZAJU,
              również pod względem "charakterności" - w tym oburzaniu się na matki
              pozostawiające Dzieci by sobie popłakały przed zaśnięciem należało by może brać
              pod uwagę również tę - jakże oczywistą - kwestię??? zamiast się puszyć nie
              wiadomo o co? hm?
              • hannamay Re: ewcians 04.02.08, 00:09

                "każde Dziecko jest INNE, INDYWIDUALNE i JEDYNE W SWOIM RODZAJU,
                > również pod względem "charakterności" - w tym oburzaniu się na
                matki
                > pozostawiające Dzieci by sobie popłakały przed zaśnięciem należało
                by może brać
                > pod uwagę również tę - jakże oczywistą - kwestię??? zamiast się
                puszyć nie
                > wiadomo o co? hm?
                "


                kazde dziecko z natury jest inne, nei ma jednak dziecka takiego
                ktore nalezaloby pozostawic placzace przed zasnieciem w samotnosci -
                taki jest moj stosunek i rodzicow .. ty masz inny ..
                • ewcians Re: ewcians 04.02.08, 22:04
                  HANNAMAY
                  Stosunek Twój do pewnych spraw mi nie przeszkadza, razi mnie tylko sposób w jaki
                  oceniasz matki nie hołdujące Twoim zasadom - czy to tak ciężko naprawdę pojąć???
                  Miej sobie swoje stosunki i inne kwiatki - ale rzucanie inwektyw pod adresem
                  innych i dokonywanie oceny innych pozostaw dla siebie.
        • gosiapal Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 00:06
          > ja swoim daję jeszcze maku na sen i nie przeszkadza im nawet
          osrana pielucha.
          > Zasypiają oplute i ożygane na podłodze, wtuleni w brudny dywan..
          >

          Ania,
          ja robie tak samo smile
          a jak jeszcze nie bedą sami chcieli spac to cos wymysle.
          musze sie jutro wywiedziec co tam w kolejnosci po maku idziesmile

          a do załozycielki watku.
          moj synek mial problemy ze spaniem po powrocie ze szpitala.
          dzieko, ktore umialo spac balo sie wlasnego lozeczka.
          wyobraz sobie ,ze zaprosilismy do domu pania psycholog, ktora
          odradzila noszenie i inne "szopki"(pewnie napiszesz, ze dyplomu nie
          miala i co to za psychologsmile)
          owszem w poczatkowym okresie trzeba bylo byc przy lozeczku gdy
          dzieko zasypialo. ale z czasem dalo sie zauwazyc ,ze synek juz nie
          bal sie lozeczka tylko przyzwyczail sie do mamy przy szczebelkach.
          wystarczyla jedna noc i dzieko bez zadnych fanaberii znowu zaczelo
          ladnie sypiac.
          po prostu trzeba umiec zrozumiec potrzebe dziecka. i szczerze mowiac
          nie wiem czego ty uczysz swoje dzieci jesli na kazde miaukniecie
          jestes przy lozeczkach. chyba tego, ze mama niezbedna jest do kazdej
          czynnosci.
          a co bedzie jak pojda do przedszkola? z tego co zauwazylam dzieci
          nie sa zachwycone gdy pierwszy raz maja tam zostac. pewnie
          napiszesz, zeby ich tam nie posylac bo to trauma. albo wiziasc
          miesiac urlopu i tam z nimi siedziec.
          i tak to juz jest z dziecmi ,ze nowe i nieznane sytuacje powoduja
          placz. ale takich sytuacji nie unikna w swoim zyciu. i im szybciej
          naucza sobie z nimi radzic tym lepiej.
          • hannamay Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 00:47

            po raz ostatni chce wszystkim odpowiedziec - dzieci ktore sa
            slyszane nie znaczy ze sa rozpieszczane do granic, dzieci takei
            wbrew pozorom sa bardziej pewne w sytuacjach nowych, stresujacych i
            wymagajacych duzej samodzielnosci. dlaczego? poczytaj wiecej
            chociazby tutaj:

            www.askdrsears.com/html/10/t130100.asp
            jesli chcesz wiedziec, moja corka wychowana zupelnei tak samo jak
            moje blizniaczki Maya i Sophia, rozpoczela przedszkole w wieku 18
            mcy - dolaczyla wowczas do grupy 2latkow. Zostala fazowo do tego
            przygotowana i bez stresowo rozpoczela nowy etap w swoim zyciu.
            Obecnie ma 34mc i jest traktowna na rowni z 4 latkami - potrafi
            pieknie juz pisac proste wyrazy, jest utalentowana bardzo
            plastycznie a przede wszystkim jezykowo - plynnie rozmawia w trzech
            jezykach. jest b. pogodnym i radosnym i inteligentnym dzieckiem.


            -------------

            fotoforum.gazeta.pl/5,2,hannamay.html
            • izek26 Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 08:43
              hannamay napisała:

              >
              >
              > jesli chcesz wiedziec, moja corka
              > Obecnie ma 34mc i jest traktowna na rowni z 4 latkami - potrafi
              > pieknie juz pisac proste wyrazy, jest utalentowana bardzo
              > plastycznie a przede wszystkim jezykowo - plynnie rozmawia w trzech
              > jezykach. jest b. pogodnym i radosnym i inteligentnym dzieckiem.
              >
              > To super ale czy ty uważasz,że zasługą tego jest usypianie dziecka bez płaczu?



              > -------------
              >
              > fotoforum.gazeta.pl/5,2,hannamay.html
              • cytrusowa Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 09:44
                no to masz mega utalentowane dzieci.
                nic, tylko zazdroscic.
                wniosek jeden: sa we wszystkim utalentowane, nawet w zasypianiu. a od kiedy
                sikaja na nocnik, od momentu gdy skonczyly pol roku moze?

                ja dziejuje Bogu ze moje dzieci maja dziecinstwo i wszystko robia w czasie im
                odpowiadajacym. nie tresuje ich jak malpki, nie wymagam zbyt wiele - po prostu
                kocham.
                SZCZERA, nieczego nie oczekujaca miloscia.
                • 100ania wszystkim przeciwniczkom nauki samodzielności 03.02.08, 12:37
                  i zwolenniczom biegania do dziecka na każde jego kwęknięcie polecam dzisiejszy odcinek Superniani (właśnie się kończy) - jak widzę, co może czekać rodzica, który w porę nie zauważy, że dziecko rośnie i nie przetnie pępowiny, to cieszę się, że mi to nie grozi smile))
                  • shemsi1 no czesto w tej niani 03.02.08, 14:56
                    sa pokazani rodzice trwale zwiazani z dziecmi pepowina...
                    i potem dzieci robia sobie z nimi co chca gdy sa juz starsze...
                    a raz były trojaczki, swietne dzieciaki, grzeczne, ułozone, tylko rodzice jacys
                    tacy, którzy nie potrafili zrozumiec ze dzieci dorastaja... ale ta niania im
                    wiele pomogła, bo tam trzeba było rodziców wychowac a nie dzieci
                • hannamay Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 17:29

                  cytrusowa skoro pytasz- odpowiem - Ola od 18 mcy korzysta z toalety
                  bezstresowo. wspaniale ze kochasz, nie tresujesz i dajesz im
                  najpiekniejsze dziecinstwo, nie wymagasz wiele .. itd . .. (
                  pamietasz post "jestmaly problem i potrzebuje waszej pomocy"?!)

                  gdybys nas lepiej znala, wiedzialabys dlaczego moja corka mowi w 3
                  jezykach ( z mama w innym, z tata w innym a mieskzajac tutaj i
                  rozmawiajac z rowiesnikami i w przedszkolu nauczyla sie plynnie
                  angielskiego) .. mpoza tym wiesz .. uwazam dyskusje z toba
                  zakonczona

                  • grzalka Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 18:22
                    obie strony kompletnie nie potrafią rozmawiać- z jednej strony
                    omdlenia i wymioty z drugiej rodzice biegnacy na każde kwęknięcie i
                    rozpuszczone bachory

                    trochę bez sensu, nie uważacie?
                    • shemsi1 no tak 03.02.08, 18:27
                      ale racja tkwi gdzies posrodku... trzeba tylko znalezc złoty srodek. Kazda z nas
                      jest matka i wie czego kazde z dzieci potrzebuje. Posiadamy przeciez instynkt,
                      prawda??
                      • cytrusowa chwila, chwila 03.02.08, 18:36
                        mozezs uwazac dyskusje za skonczona, tylko szkoda ze chowasz tak po prostu ucinasz.

                        w koncu tu na tym forum nie chodzi o to, by wszyscy przyznawali ci racje i
                        chwalili twoje podjescie do wychowywanie. a mam nieodparte wrazenie ze wlasnie
                        tego oczekujesz piszac takie posty lub wypowiadajac sie w innych z takim
                        zacieciem i ostra krytyka innych.

                        jedno mnie dostknelo co napisalas:
                        >>wspaniale ze kochasz, nie tresujesz i dajesz im
                        najpiekniejsze dziecinstwo, nie wymagasz wiele .. itd . .. (
                        pamietasz post "jestmaly problem i potrzebuje waszej pomocy"?!)>>>

                        no a czyjendo z drugim nie moze sie laczyc? kochajaca matka nie moze miec
                        problwmow z dzieckiem/dziecmi?
                        bo najwyrazniej mi to wytykasz.

                        to wiedz prosze ze normalne uklady rodzinne sa taie, ze zawsze rodzice maja
                        jakies problemy z dziecmi: a to nie takie kupki, a to nie takie slowa...nigdy
                        nie jest tak, jak bysmy chcieli.
                        bo w koncu - co najwazniesze - dzieci nie sa nami! sa zupelnie odrebnymi
                        indywidualnosciami.

                        szczerze mowiac to,ze twoje dziecko mowi w 3 czy ilus tam jezykach akurat
                        najmneij mnie obchodzi.
                        jak lubisz sie chwalic, to sie chwal.
                        no problem.
                        • hannamay Re: chwila, chwila 03.02.08, 20:58

                          cytrusowa --


                          > mozezs uwazac dyskusje za skonczona, tylko szkoda ze chowasz tak
                          po prostu ucin
                          > asz.

                          to ty proponowalas mi znikniecie z tego forum - czy nadal oby
                          chialabys kontynuowac te dyskusje?

                          • cytrusowa Re: chwila, chwila 03.02.08, 21:26
                            dobra, ja sie poddaje, bo dalsza dyskusja jest meczaca.

                            ty jednak patrzysz tylko w jednym kierunku, wylapujesz z tresci innych postwo
                            to, co dla ciebie najwazniejsze by moc innym wytykac.

                            tyle na temat.
                            pas
                    • anna_sla Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 19:59
                      ale jak tu rozmawiać skoro od pierwszego postu to był atak?? Chyba nie sądziła
                      autorka wątku, że po takich słowach wszyscy podzielą się swoimi wrażeniami z
                      własnych metod wychowywania.. Skoro chce rozmawiać to niech rozmawia, a nie na
                      wejściu obraża i poniża..
                      • hannamay Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 20:54

                        anna_sla --


                        co bylo atakiem w poscie moim pierwszym? to ze jestem
                        zaszokowana ..? bo i jestem i chyba mi wolno byc - nawet gdyby to
                        nie byla mowa o dziecku, a o np. psieku czy kotku .. to i tak
                        ogromnie by mnie szokowal ..
                    • hannamay Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 20:45

                      grzalka --

                      czy ty naprawde uwazasz ze ja mowie o bieganiu do dziecka na kazde
                      zawolanie? wyrazilam sie juz jasno i wyraznie w dyskusji z 100ania -
                      chodzi mi o niepozostawianie krzyczacego, wolajacego dziecka samego
                      sobie kiedy zasypia .. taka byla idea tego postu - nei pisze tutaj o
                      dzalodzienniej opiece nad dzieckiem, (godzacych sie na krzyk, placz,
                      wymioty, omdlewania w imie samodzielnosci, w imie"nauki"
                      zasypiania).

                      opieka nad dzieckiem w ciagu dnia i w ciagu nocy to inna para
                      kaloszy. ja pisze tutaj i wylacznie tutaj o zasypianiu i o tym ze
                      nei godze sie na pozostawianie w krzyku, wrzasku, blaganiu dziecka o
                      bliskosc .. zaszokowana bylam postem cytrusowej i to "dzieki" niej
                      powstal ten post - slowa "nie lam sie i nie bierz na rece", badz
                      twioerdzenie ze dzieci beda wymiotowac, omdlewac aby tylko przywolac
                      rodzicow .. jestem wciaz w szoku - nawet po tym jak probowala
                      pozniej wytlumaczyc ze wymioty byly zpowodowane przejedzeniem badz
                      ze tam sie cos nei odbilo i ze wcale cala posciel nei byla zalana ..
                      do mnei to nei przemawia i to otwarcie mowie..

                      nie uwazam ze sluchajac dziecka i nie godzac sie na jak ja to uwazam
                      terror wieczorny wychowujemy "rozpuszczone bachory". to sa
                      przestarzale teorie ktorymi pojono poprzednie pokolenie, poczytaj
                      troszke ze zrodel chociazby tych ktore podalam a sama sie przekonasz
                      o czym sie teraz mowi i jaki ma wplyw na rozwoj dziecka sluchanie i
                      adekwatne odpowiadanie na potrzeby dziecka i bliskosc mamy.




              • hannamay Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 20:52

                izek --


                gosiapal pisala ze "chyba tego, ze mama niezbedna jest do kazdej
                czynnosci.
                a co bedzie jak pojda do przedszkola? z tego co zauwazylam dzieci
                nie sa zachwycone gdy pierwszy raz maja tam zostac. pewnie
                napiszesz, zeby ich tam nie posylac bo to trauma. albo wiziasc
                miesiac urlopu i tam z nimi siedziec.
                i tak to juz jest z dziecmi ,ze nowe i nieznane sytuacje powoduja
                placz. ale takich sytuacji nie unikna w swoim zyciu. i im szybciej
                naucza sobie z nimi radzic tym lepiej"


                odpowiedz ta byla wiec do tej tresci postu. nie nie uwazam ze moja
                corka jest wspaniale rozwiajacym sie dzieckiem dlatego ze zasypiala
                bez krzyku. uwazam ze to co dziecko przechodzi wieczor i jak zasypia
                ma wielkie znaczenie na caly dzien. czy slyszalas o tym ze
                barometrem przezyc wieczornych jest zachowanie dziecka w ciagu dnia?

                odpowieadalm tutaj ze moja corka wychowan aw takiej zasadzie jak
                opisuje nie boi sie nowych sytuacji, nie przeraza jej przedszkole i
                nowe wyzwania. dlaczego probujecie na sile czepiac sie kazdego
                zdania? dziwne conajmniej ..
                ,
    • mamaagiimisia Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 21:52
      czuje sie w obowiązku podjąć temat a tym samym nie do końca zgodzić się z hannamay.My zastosowaliśmy metodę uśnij wreszcie dla naszego synka, postanowiliśmy go nauczyć zasypiać w swoim łóżeczku z kilku powodów: jego siostra spała sama w łóżeczku i budząc się widziała jak braciszek jest blisko nas (spał z nami)- to wg mnie było niesprawiedliwe, po drugie ja byłam niewyspana ponieważ synek budził się kilka razy w nocy i sięgał po cycusia. Oczywiście wcześniej próbowałam go usypiać głaszcząc, siedziałam przy łóżeczku itd ale bez rezultatu. Bogu dzięki natrafiłam na książkę "uśnij wreszcie" i postanowiłam że jasno damy synkowi do zrozumienia o co nam chodzi. Dziś wiem że postąpiliśmy słusznie, widzę same zalety i mimo że czasem mam ochotę zostawić któreś na noc przy sobie to tego nie robię bo staram sie mądrze wychować swoje dzieci. To że pozwoliłam aby mój synek rozpaczał w czasie "nauki" nie oznacza że go nie kochałam, byłam bardzo czujna i co jakiś czas przytulałam go i mówiłam czule do niego - zreszta takie są założenia tej metody, którą cytrusowa też zastosowała a więc napewno nie skrzywdziła swoich dzieci.dziś synek już tak nie płacze, w swoim łóżeczku przed snem potrafi sie pobawić, pogaworzyć a póżniej się wyciszyć. Ja jestem zawsze blisko i cieszy mnie jego zachowanie i szczerze i często okazuje mu jak bardzo go kocham. tak na koniec podzielę się myślą, która mi towarzyszy w życiu - wychowujemy dzieci nie dla siebie ale dla innych ludzi. Pozdrawiam serdecznie
      • izek26 Re: inaczej niz w placzu 03.02.08, 22:42
        Dziewczyno zastanów sie co ty piszesz,robisz z igły widły,przez jakis czas tylko
        czytałam ten watek ,ale wiesz co jasna cholera mnie trafia jak to czytam,moje
        dzieci nie boja sie różnych nowych wyzwań itp.i naprawde czy ty uważasz ,że to
        usypianie z płaczem wyglada tak,że dziecko jak to ujełaś błaga o bliskość? nie
        wiem krzyczy po 3-4 godz przez całe swoje dziecinne życie?
        można uśpic dziecko byc blisko ale niekoniecznie brac i nosić na ręcach cały
        wieczór,mozna usiąść obok,poczytac książeczkę,pogłaskać,przytulić
        Przecież to tez jest bliskość
        • hannamay Podkreslam raz jeszcze! 03.02.08, 23:59
          izek26 --


          raz jeszcze ... moj watek powtal w odpowiedzi na post cytrusowej
          gdzie wymioty, krzyk dziecka i jak ja nawet przygotowala lekarka
          moga wychodzic w gre omdlewania aby przywolac rodzicow .. a wszystko
          jest po to aby "nauczyc" zasypiac dziecko .. uwazam oosbiscie to za
          okrucienstwo dla dziecka.

          sa mamy ktore stosowaly zasade - usnij wreszcie - wiem ze sa mamy
          ktore obok dziecka siedza wowczas obok lozeczka, przytulaja,
          glaszcza po glowce i sa prz nim BLISKO. takie zachowanie uwazam za
          niekrzywdzace dziecka i nie jest tutaj moim celem obrazac takie mamy
          i wpajac ze robia cos co krzywdzi dziecko badz godzi w jego
          osobowosc.

          uwazam za krzywdzace zachowanie - ktoremu sie sprzeciwiam - ktore
          pozwala pozostawic dziecko tak aby wpadalo w histerie, aby
          wymiotowalo, aby omdelwalo .. takie zachowanie wobec dzieci uwazam
          za NIEWLASCIWE!!!! krzywdzi sie dziecko ktore dlugie chwile placze w
          samotnosci i jest to zdanie nei tylko moje ale i badania i eksperci
          tak samo sugeruja. placz i krzyk dziecka w samotnosci jest negatywny
          dla jego rozwoju i jego osobowosci.

          mozna tutaj chociazby poczytac -
          www.askdrsears.com/html/10/handout2.asp

          > można uśpic dziecko byc blisko ale niekoniecznie brac i nosić na
          ręcach cały
          > wieczór,mozna usiąść obok,poczytac książeczkę,pogłaskać,przytulić
          > Przecież to tez jest bliskość


          oczywiscie zgodze sie z toba w 100%. Nie uwazam ze trzeba nosic caly
          wieczior na rekach, idiotyzm to by byl. i tym bardziej zgadzam sie z
          toba ze "mozna usiąść obok,poczytac książeczkę,pogłaskać,przytulić
          > Przecież to tez jest bliskość". Uwazam tylko ze jest nie ok,
          pozostawienei krzyczacego dziecka, dziecka wrzesczacego ktore w
          histerii swojej dopuszcza sie wymiotow - patrz post cytrusowej badz
          caly watek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=574&w=74992597


          osobiscie nigdy nie pozwalalam zasypiac dzieciom w placzu bez
          wzgledu, wiem ze ten czas dziecinstwa trwa krotko i wiem ze jest
          wspaniale kiedy mozemy sie poprzytulac, poczytac porozmawiac z moja
          starsza corka. czy to znaczy ze wszystkie mamy taka opcje musza
          wybierac? nie. sa rozne metody zasypiania. ja sprzeciwiam sie tej
          ktora pozostawia dziecko samo w placzu i krzyku i o tym pisze.

          to ze pisze ze moje dziecko nie boi sie nowych wyzwan bylo
          odpowiedzia na post gosiapal i izek26. gosiapal napisala "nie wiem
          czego ty uczysz swoje dzieci jesli na kazde miaukniecie
          jestes przy lozeczkach. chyba tego, ze mama niezbedna jest do kazdej
          czynnosci.
          a co bedzie jak pojda do przedszkola? z tego co zauwazylam dzieci
          nie sa zachwycone gdy pierwszy raz maja tam zostac. pewnie
          napiszesz, zeby ich tam nie posylac bo to trauma. albo wiziasc
          miesiac urlopu i tam z nimi siedziec.
          i tak to juz jest z dziecmi ,ze nowe i nieznane sytuacje powoduja
          placz. ale takich sytuacji nie unikna w swoim zyciu. i im szybciej
          naucza sobie z nimi radzic tym lepiej".

          stad tez byla moja zmianka ze moja corka razdi sobie swietnie z
          nowymi sytuacjami i nowymi wyzwaniami. nie daltego ze zasypiala tak
          czy inaczej, dlatego ma podstawe czuc sie pewnie w kazdej sytuacji.

          nie wiem co jeszce mam napisac aby nie powstalo kolejne echo ...
          • sula_i_komary Re: Podkreslam raz jeszcze! 04.02.08, 09:37
            Witam.
            Chcę tylko nsapisać, że nie podoba mi się ton postów hannamay.Każdy ma swój własny sposób na wychowywanie dzieci. Trochę szacunku i akceptacji dla innych osób, proszę!
            Jak ktoś chce pisać na forum to niech nie obraża innych. Ja czuję się urażona takimi słowami.Uczyłam samodzieklnie zasypiać moje dzieci i nie uważam, że zrobiłam im krzywdę, a chłopcy przez to cierpieli.
            Ja nie akceptuję wiele innych rzeczy, które robią mamy i o tym nie piszę....chyba, ze ktoś zapyta :-p.

            Mamy tu sobie pomagać, mamy się wspierać.
            NIech tak będzie!
    • anna_sla A moja metoda też podlega krytyce? 04.02.08, 09:55
      Ja stawiam na więź między rodzeństwem. Córcia bardzo się garnie do braciszków i
      próbuje mnie sama zastępować w różnych sytuacjach i np. nim dojdę do płaczącego
      Krzysia po upadku to ona już go tuli (bo ona najczęściej jest najbliżej). A ja
      postanowiłam to wykorzystać i zbliżyć ich do siebie, zwłaszcza, że chłopcy
      różnie wcześniej reagowali, woleli tylko mamę i wyrywali się jej albo bili
      wręcz. Mimo to ona i tak ciągle się do nich garnęła w takich sytuacjach, więc
      zawsze dawałam im chwilę na bratersko-siostrzane "docieranie" się a potem szłam
      jeszcze i ja tulić. Dość szybko to polubili, zwłaszcza Krzyś i bywa, że ja już
      nie jestem potrzebna i mi się już wyrywa smile bo Bartek jeszcze się "dotula" smile

      Postanowiłam to również wykorzystać w drugą stronę, ponieważ Magda jako dziecko
      nadwrażliwe miewa okresy, że ma lęki nocne i wtedy noce zarwane, a mój stan
      zdrowia coraz gorzej radzi sobie z zarwanymi nocami. Nie jest już możliwe abyśmy
      spali z nimi wszystkimi w jednym pokoju, bo dzięki temu odzyskaliśmy więcej
      przestrzeni w domu (niezbędnej im teraz). Dlatego spali bardzo długo razem w
      trójkę w jednym wielkim łóżku (2 łączone), nie byłam im wtedy zupełnie do
      niczego potrzebna. Nie wołali, nie płakali, ani chłopcy ani Madzia w nocy, bo
      poczuła się wreszcie raźniej z braćmi, mimo, że zawsze z nimi w jednym pokoju
      spała.. Teraz układ ich spania musiał się zmienić, bo szalone pomysły się
      zrodziły i dla ich bezpieczeństwa chłopcy śpią sami a siostra nad nimi na górnym
      łóżku i dopiero kiedy oni zasypiają przenosimy ją na dolne wysuwane spod spodu
      trzecie łóżko (aby nadal czuła się raźnie). I teraz bywa, że mnie wołają, więc
      wchodzę, potulę, pogłaszczę, pośpiewam, przykryję i wychodzę. I tak kilka razy
      bywa..
      • cytrusowa Re: A moja metoda też podlega krytyce? 04.02.08, 12:23
        to zyj sobie nadal wg tego, co mowia eksperci.
        i wychowuj tka dzieci.

        ja i inne mamy nie mamy raczej czasu na czytanie tego,c o przytaczasz, bo dzieci
        nie chowa sie wg sztywnyhc regul tylko wg wlasnego serca i intuicji

        a na temat twjoego przyczepienia sie do slow mojego lekarza ju nie bede sie
        wypowiadac, bo najwyrazniej ty wiesz lepiej

        jako ze liczysz sie i kierujesz slowami ekspertow, oto slowa mojego meza, kotry
        wraz ze mna sledzi twoje watki:
        w internecie trafil na audycje radia maryja, gdzie wypowiadala sie ekspert
        wyznajaca twoja zasade wyhcowania i wspomniala, ze czas reakcji matki na
        palczace dziecko wynosi do dwoch sekund. i w tym czasie matka musi znalezc si
        eprzy placzacym dziecku!
        powodzenia
        • prolens Re:dajcie spokój, to sie robi niesmaczne.. 04.02.08, 13:21
          Dziewczyny wyluzujcie sie. Hannamay nikogo nie oceniala, stwierdzila
          tylko ze nie podoba jej się zostawianie na 2 godz wyjącego dziecka w
          łózeczku. Mi tez sie to nie podoba. I tez uważam to za krzywdzace
          dla psychiki malucha. Sa inne metody na uczenie samodzielności a nie
          doprowadzanie do sytuacji że rozhisteryzowane dziecko mdleje.

          Cytrusowa, przeginasz, poczytaj co autorka napisała parę postów
          wyżej, NIE CHODZI O BIEGANIE DO DZIECKA NA ZAWOŁANIE - chodzi o
          kładzenie spac w spokoju. Stosujac metody usypiania w wrzasku
          równiez postępujesz wg określonych reguł, nie wg intuicji.
          Co do Twojego lekarza - nikt nie watpi że dziecko może zwymiotować
          od placzu. A dla Twojej wiadomosci - mój lekarz jest przeciwny
          stosowaniu takich metod. I który jest mądrzejszy??? Ja myślę że mój..
          Zyj sobie dalej wg tego co mówi Ci Twój ekspert lekarz i wychowuj
          tak dzieci.

          A czas na dobra literature związana z rozwojem dziecka powinna miec
          mażda mama - nie wychowasz super maluchów polegając tylko na sobie.
          I na pw=ewno z takiej litaratury kazda z nas korzysta.

          sula - kazdy ma prawo do oceny metod wychowywania dzieci - tylko nie
          każdy ma odwagę o tym pisać na forum które jak widać jest kółkiem
          wzajemnej adoracji części uzytkowników.
          • 100ania Re:dajcie spokój, to sie robi niesmaczne.. 04.02.08, 14:09
            > sula - kazdy ma prawo do oceny metod wychowywania dzieci - tylko nie
            > każdy ma odwagę o tym pisać na forum które jak widać jest kółkiem
            > wzajemnej adoracji części uzytkowników.

            ma prawo robić to tylko wtedy, kiedy oceniając innych nikogo nie obraża, a Hanniemay zdazyło się to kilkarotnie (nie tylko w tym wątku), Hannamay pozwala sobie na ocenę osoby i jej postępowania na podstawie jednego napisanego przez tę osobę zdania. I to nie jest w porządku.

            > A czas na dobra literature związana z rozwojem dziecka powinna miec
            > mażda mama - nie wychowasz super maluchów polegając tylko na sobie.
            > I na pw=ewno z takiej litaratury kazda z nas korzysta.

            Czy każdy MUSI wychować super maluchy??? A nie można wychować zwyczajnego, fajnego, usmiechniętego dzieciaka? Nie można wychować NORMALNIE dziecka bez sterty podręczników?
            Jeżeli kochasz swoje dziecko i spędzasz z nim cały dzień, to znasz je na tyle dobrze, że możesz sobie poradzić bez książkowej mądrości.
            Jakoś nie słyszałam żeby nasze matki i babcie wychowywały dzieci z nosem w poradnikach, a czy przez to chcemy powiedzieć, że wychowały nas źle? Niewłaściwie??? Skrzywdziły nas???
            Nie wiem, jak reszta ale ja się czuję całkiem normalna smile))
            A do literatury zaglądam - w celu przypomnienia sobie czym można natrzeć kichające dziecko, albo czym oko przemywać.


            A teraz podsumuję:
            tu nawet nie chodzi o różnicę zdań co do metod wychowywania dzieci, bo pewnie kilka mam mogłoby być chętnych do zapoznania się z łagodnymi (tak to nazwę) metodami nauki samodzielnego zasypiania, gdyby nie oskarżycielski ton założycielki wątku, która na wstępie zasugerowała, że każda matka pozwalająca dziecku popłakać odbiera mu poczucie godności, bliskości i mówi mu w ten sposób, że go nie kocha.
            Podobnie jak pewne zdanie z innego watku, które skierowane było wprost do mnie (a na które będę się powoływać w każdej dyskusji z Hannąmay) stwierdzenie to jest mocno niesmaczne (ujmując delikatnie).

            Dziękuję za uwagę, wszystko w tym temacie smile
            • anna_sla haha Aniu 04.02.08, 14:15
              > Jakoś nie słyszałam żeby nasze matki i babcie wychowywały dzieci z nosem w pora
              > dnikach, a czy przez to chcemy powiedzieć, że wychowały nas źle? Niewłaściwie??
              > ? Skrzywdziły nas???
              > Nie wiem, jak reszta ale ja się czuję całkiem normalna smile))

              hehe, a dziecko nie za dobrze wychowane jest nienormalne?? smile) hihi no to miło
              mi ;P mów mi wariat ;D
            • prolens Re:100ania 04.02.08, 14:37
              Oczywiście ze nasze babki nie czytaly ksiażek, zostawiały za to
              niemowleta pod opieką dzieci 3 letnich, wysylały 4-latki do pasania
              krow na całe dnie..

              Nie chodzi o to by zyc wg podręczników, ale by swoja wiedze i
              intuicje wspierać dobrymi pozycjami. Ja książek dot. katarów i kup
              nie czytam, mam natomiast u siebie pozycje: Rodzeństwo bez
              rywalizacji, Wychowywanie bez porazek ip.. Założe sie że większość
              mam nie ma pjęcia (ja też nie mialam) ile błędów które pokutują
              potem przez długie lata można codziennie popełniać. Zwłaszcza gdy ma
              się więcej niz jedno dziecko.

              Nie warto czytac o psychologii rozwojowej dziecka? Dla mnie warto.

              Napisałam że cytrusowa przegina bo walcząc o to by nikt jej nie
              ocenial sama pisze baardzo nieprzyjemne rzeczy.

              100ania - a jak myślisz co czuje dziecko które wyje 2 godz zamknięte
              w pokoju? Raczej nie to, ze je mama kocha. Ono właśnie traci wtedy
              poczucie bezpieczeństwa, ucząc sie też oczywiście ładnego zasypiania.
              Nie zapominaj ze piszemy nie o popłakaniu ale o długim spazmatycznym
              WYCIU. Czy nikt różnicy nie widzi?????
              • 100ania Re:100ania 04.02.08, 15:14
                nie wiem co czuje dziecko zamknięte w pokoju i wyjące dwie godziny, bo mój starszy syn wył po dwie godziny kiedy siedziałam przy nim i głaskałam po głowie. Czasami nerwy puszczały i wtedy wychodziłam, bo zdenerwowana matka nie uspokoi dziecka. Kilka głębokich wdechów i wracałam do wyjca.

                Uściślijmy - ja nigdzie nie napisałam, że popieram (ani też, że ją stosuję) metodę, gdzie dziecko wyje zamknięte w pokoju, a mama zatyka uszy w drugim. Ale też nie potępiam, jeżeli ktoś taką metodę stosuje, bo to jego dziecko i jego sprawa.
                Ja swoim pozwalam popłakać, ale jeżeli płacz "nabiera rozmachu" i może skończyć się histerią to wtedy interweniuję.
                Nie czuję, że pozwalając CHWILĘ (nawet do kilku minut) popłakać odbieram dzieciom poczucie godności. W poście Hannymay jak dla mnie zabrakło takiego rozgraniczenia. Jest czarne i białe. Zginął jej szary kolorek.

                > Oczywiście ze nasze babki nie czytaly ksiażek, zostawiały za to
                > niemowleta pod opieką dzieci 3 letnich, wysylały 4-latki do pasania
                > krow na całe dnie..

                Nie przegięłaś troszkę z tym przykładem??? To bardziej nasze pra-prababcie, bo ja o swojej babci zupełnie nie mogę tego powiedzieć.

                Ja książek dot. katarów i kup
                > nie czytam

                Ja też ich nie czytam. Przeglądam, jeżeli potrzebuję konkretnej porady w kwestii zdrowia dziecka, a jest to problem, z którym niekoniecznie trzeba gnać do lekarza.
                Co do psychologii to już się wypowiedziałam - matka kocha -> obserwuje -> widzi problem -> reaguje (może się wspomóc literaturą, ale również poradą fachowca, nie wszyscy rodzice muszą być psychologami)
                • cytrusowa prolens 04.02.08, 15:50

                  • gosiapal dalsze dyskusje sa bez sensu 04.02.08, 16:06
                    nikt nie przekona drugiej stony do swojego zdania.
                    czepiamy sie slow i atakujemy fragmenty wypowiedzi.
                    kazdy ma swoje metody i kazdy na co innego pozwala swoim dzieciom.
                    nawet w ksiazkach sa rozne opinie na te same tematy wiec nie sadze
                    ze ten watek nakloni mnie i inne mamy do tego zebym zaczela siedziec
                    przy lozeczku.
                    wiem, zaraz bedzie riposta ze nie o to chodzilo zalozycielce watku.
                    ale cytrusowa tez nie trzyma swoich coreczek ryczacych przez dwie
                    godziny.a padaly tu takie zarzuty.
                    czy wam nigdy nie zdarzalo sie przekazywac informacji troche
                    przekoloryzowanych?
                    jesli ja w rozmowie z mezem mowie mu ze synek ryczal jak oszalały i
                    ze mialam go dosc to nie oznacza to ,ze darl sie przez godzine a ja
                    jeszcze na niego nawrzeszczalam. troche luzu i zrozumienia dla
                    innych.
                    bo cytrusowa napisala jedno a wy przeczytalyscie co innego. czasem
                    trzeba popatrzec na kogos przez pryzmat innych wypowiedzi.
                    i prosze mi tu nie wtawiac linkow do jej postow chociaz zapewne
                    zaraz sie pojawia smile
                    zapewniam was, ze te matki, ktore pozwalaja dzieciom na histerie w
                    imie jakis wymyslonych celow nie biora udzialu w tej dyskusji i nie
                    chwala sie tym na forum.
                    jak dla mnie to zrobiono z igly widly .to tak jakby ktos napisal ze
                    dal dziecku klapa a posadzono go o maltretowanie, siniaki i zlamania.
                    wyluzujcie troche i przestancie czepiac sie slowek
                    • 100ania Re: dalsze dyskusje sa bez sensu 04.02.08, 19:49
                      No i Gosia zaraz zostanie pouczona o tym, jak to niepedagogicznie jest dać dziecku klapsa smile))))))))))))))))))))))))))
                      (Buziaki Gosia, jak tam twoje Klony? Odwiedzacie jeszcze naszą wspólną rehabilitantkę?)
                      • gosiapal 100ania 04.02.08, 21:33
                        nie juz nie chodzimy.
                        a klony pomijajac pobyt w szpitalu i poszpitalne leki( po prostu
                        makabra) ok.
                        a tak na marginesie gdy mielismy problem z bartuniem po szpitalu i
                        potrzebowalismy pomocy psychologa to oczywiscie zwrocilismy sie do
                        Eriki. dala nam namiar na fajna babke. posiedziala, poobserwowala
                        dzieciaki, dala duzo rad i to bardzo skutecznych.
                        tak wiec jakby co to Erika zrodlem wiedzy.
                        pozdrawiamy was serdecznie.
                        a co u was, chyba juz sie nie cwiczycie?
                        • 100ania Re: 100ania 05.02.08, 09:50
                          też już nie chodzimy, ale chyba wybiorę się z Oskarem na "techniczne oględziny" jak tylko skończy smarkać. Niby stoi dobrze na nogach, niby robi po kilka kroczków, ale jest przy tym jakiś taki sztywny i spięty. Nie wiem, może po prostu się boi?

                          Co się stało, że dzieciaki były w szpitalu?
                          Przeoczyłam jakąś informację, czy nie pisałaś?
                          Zdrówka dla maluchów.
                • trojakowamama Re: 04.02.08, 15:56
                  U mnie w rodzinie żaden 4latek krów nie wypasał...:/???
                  Trochę przykro, bo do tej pory to forum stanowiło wsparcie, teraz
                  okazuje się że staje się miejscem jakichś persolnalnych ataków...to
                  nawet nie walka na argumenty, tylko "obrzucanie się błotem".
                  Co do czytania poradników...wiele z nich bazuje właśnie na
                  indywidualnych doświadczeniach i "intuicji" autorów, taki sam efekt
                  wielokrotnie uzyskuje się pisując na forum...
                  Natomiast jakiś dobry podręczniki do psychologii rozwojowej polecam.
    • hannamay Re: inaczej niz w placzu 04.02.08, 19:58

      dla mnie to forum to kolko wzajemnej adoracji. krytyka zasad
      postepowiania ( wciaz sie upieram ze krzyki i wrzaski doprowadzajace
      do wymiotow sa nie OK, ze nie mozna mowic o dziecku w kategoriach "
      nie dalam sie sterroryzowac", ze polemika na slowa - ja przytaczam
      fakty ze zrodel podajac linki a ktos mowi ze teorie mozna sobie do
      butow wlozyc itd) jest ok. czy to ze ktos mowi ze
      wychowuje "rozpuszczone bachory" odpowiadajac na kazde kwekniecie ..
      czy czuje sie tym osobiscie urazona?! Nie, dlatego glownie ze mam
      czyste sumienie i w 100% pewnosc ze robei to co robic powinnam i
      robie to w najlepszy znany mi sposob czytajac codziennie i
      dowiadujac sie nowych rzeczy kazdego dnia. ja tez jestem mama trojki
      dzieci, wychowuje je sama z pomoca meza wiczorami, w obcym kraju.
      pomimo tegoi znajduje czas na czytanie ksiazek naukowych i
      dotyczacych wychowania i nowych teorii i nie uwazam ze takie teorie
      moge sobie w buty wlozyc. cenie to co inni maja do powiedzenia
      szczegolnei jesli dotyczy to mojej najdrozszej osoby - mojego
      dziecka. wspaniale miec intuicje i na niej sie opierac ale czesto
      ona jest zachwaszczona przez ogolne stereotypowe podejscie do
      dzieci, o poglady ktore sie nie sprawdzily i nie sprawdzaja.

      sadze ze majac przekonanie do reprezentowanych przez siebei zasad,
      majac 100% pewnosc ze sa one jedyne i wlasciwe, mozemy oddychac
      pewlna piersia bez wzgledu na slowa ktore ktos rzuca, mozemy sie
      wciaz czuc komfortowo i nie czuc sie urazonym. slowa slowa ..
      slowa ..
      • 100ania Re: inaczej niz w placzu 04.02.08, 20:02
        i tak sobie możemy popisać do uśmiechniętej śmierci - jedna o swoim, druga o swoim, kwestia tego, której pierwszej się znudzi
        • cytrusowa Re: inaczej niz w placzu 04.02.08, 20:34
          100ania napisała:

          > i tak sobie możemy popisać do uśmiechniętej śmierci - jedna o swoim, druga o sw
          > oim, kwestia tego, której pierwszej się znudzi


          hehehe, swieta racja Ania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka