Wątek może okazać się odkrywczy, bo i na niemieckim i na polskim rynku sporo ciekawych gier, a jak nam jeszcze dojdą pomysły z innych krajów, to chyba nie wygrzebiemy się spod stosów
Zaczynaliśmy od
Pana Kruka ,

(to nasza domowa nazwa, w Polsce chyba nazywa się owocowy sad czy coś takiego) jak młody miał około 2 lat - trochę to oczywiście trwało, zanim pojął, o co w tym chodzi, ale gra super wykonana (może tylko zbyt ruchliwe te owoce, łatwo to wszystko pogubić, schować w poliku) i do tej pory zdarza nam się zagrać. Jeżeli interesują Was też gry dla młodszych (właśnie od około 2 do 3 roku) , to też chętnie wrzucę.
Obecnie w naszym TOP10 (ale stopień ulubienia stale się zmienia, więc nie traktujcie tej listy, jak rankingu):
Lotti Karotii

ja już nie mogę na nią patrzeć, dla dorosłych, zwłaszcza, gdy trzeba bardzo często grać, dość szybko staje się męcząca.
Sicher im Verkehr / Bezpiecznie w ruchu drogowym
Swietna gra dla dzieci interesujących się znakami drogowymi i zasadami ruchu - super atrakcją są oczywiście elektryczne światła, które można włączać, gra polega na przejściu z góry ustalonej ścieżki od domu do przedszkola lub szkoły, po drodze przy przechodzeniu przez ulicę trzeba odpowiadać na pytania (jaki to znak, czy wolno.... itd.)
Zwierzak na zwierzaku (Tier auf Tier), HABA

Banalnie proste - ustawanie zwierzątek jedno na drugim, aż cała piramida się zawali - są reguły, ale bardzo fajnie wychodzi też granie na dziko, bardzo chętnie wyciągane przez wszystkich.
Nanu?

Bardzo prosta, taka nieco fajniejsza wersja memmory: w grze jest około 15 żetonów z obrazkami i 5 kolorowych krążków do zakrycia żetonów: przykrywamy 5 obrazków, rzucamy kostką z kolorami i odgadujemy, jaki obrazek jest schowany pod krążkiem wyrzuconego koloru, jeżeli zgadniemy, zabieramy obrazek a krążkiem zakrywamy kolejny. Do tej pory świetnie sprawdzająca się gra i dla dzieci i dla dorosłych, chociaż graficznie bardzo irytuje.
Tempo, kleine Fische / Płyńcie, małe rybki

Fajnie zilustrowana, bardzo losowa gra, można grać kooperacyjnie, można rywalizować i podzielić się na drużynę rybaków lub ryb, za pomocą kostki z kolorami poruszamy rybami lub rybakami i albo uda się przeprowadzić ryby z rzeki do morza, albo rybakom uda się złowić ryby. Gra ciekawie opracowana graficznie - w miarę posuwania się do przodu wyrzucane są fragmenty rzeki.
Pędzące żółwie

Gramy nadal w otwarte karty, czyli na samym początku każdy ujawnia, jakiego koloru jest jego żółw.
Plastelinowy kwartet

Swietna gra karciana, po 4 karty do 6 kręgów tematycznych, chodzi o dobranie kwartetu z danego kręgu. Do gry rozstawiamy duże segregatory, za którymi chowamy nasze karty (rozdaję po 6, resztę po kolei dobieramy ze stosu) - świetna na pierwsze kombinacje.
Wer bin ich (Kim jestem)

- klasyka, na razie to głównie my zadajemy pytania Młodemu, świetna w podróży
Mein erster Spieleschatz / Mój pierwszy skarbczyk z grami

Nie kupiłabym tej gry w cenie rynkowej, polowałam na używaną w dobrym stanie na niemieckim ebayu i bez problemu się udało. Są tu standardy typu Człowieku, nie irytuj się, idziemy na zakupy (każdy dostaje listę na zakupy, na planszy ustawia się targowisko ze straganami i produktami do kupienia, kostką rzuca się kolor i jeżeli wyrzuci się kolor produktu z listy, można go sobie wziąść), sporo karcianych, m.in. wojna, czarny piotruś, ale: całość super wykonana i jakościowo i graficznie (chociaż to taka klasyczna grafika), ogromny karton, zestaw gier na jakież dobre 2 lata, dobra, wielojęzyczna instrukcja obsługi, więc i świetnie nadaje się na prezent, a dla nas najładniejszy wariant gry człowieku, nie irytuj się, jaki widzieliśmy (z dużymi, drewnianymi zwierzątkami).
Basia, łap kolory

i
Dzieci z Carcassonne
W obie gry gramy na razie na uproszczonych zasadach, ale i w takim wariancie są bardzo przyjemne i dla dzieci i dla dorosłych, a jednocześnie są super pomostem do nauki wyższego stopnia wtajemniczenia w planszówki, więc jako bardzo rozwojowe polecam.
Teraz Wasza kolej, chociaż z drugiej strony teoretycznie zamknęłam już listę tegorocznych prezentów z gatunku planszówki, a każde odkrycie dobrej gry kończy się zwykle w ten sam sposób (najgorsze, gdy nie ma jej już na rynku, książkę chyba jednak łatwiej przeboleję, niż naprawdę obiecującą grę).