tzw. szelki dla dzieci

10.02.08, 21:05
no mam nadzieje ze to nie bedzie jakis watek - burza wszklance wody, bo nie o
to mi chodzi.-)

planuje zakupic szelki dla moich malych, bo lada chwila bede musiala w kocnu
wypuscic je z wozka.
no i moje pytnaie jest nastepujace: czy ktoras z was uzwala, na co zwracac
uwage przy zakupie, jakie powinny byc i jak to w praktyce wyglada
    • anna_sla Re: tzw. szelki dla dzieci 10.02.08, 21:26
      ja kupiłam pierwsze lepsze i są dobre ;P Nie używam ich jako smyczy, tylko ową
      smycz przypięłam pod obiema paszkami przez co mam łatwy do chwycenia,
      prowadzenia pas. Córcia czasem przytrzymuje mi któregoś jak za daleko ucieka a
      nie mogę "natychmiast" stanąć obok niego.

      A o co Ci chodzi w pytaniu "jak to w praktyce wygląda"??
    • amikul Re: tzw. szelki dla dzieci 10.02.08, 21:42
      niedawno kupiłam na allegro takie szelki:
      www.allegro.pl/item310582823_super_szelki_do_wozka_i_nauki_chodzenia_premium.html

      jak na razie wypróbowaliśmy je tylko na lotnisku, małe biegały
      sobie "na uwięzi", nie protestowały. A i nam było wygodniej je
      prowadzić, a raczej biegać za nimi smile niż prowadzić za rączki.

      chce je jeszcze sprawdzić w terenie smile ale na razie małe nadal wolą
      spać na spacerze.

      z allegro brałam pod uwagę jeszcze inne szelki, takie z długą smyczą
      ale podpytałam się mamy która je kupiła i napisała że nie różnią się
      zbytnio od tych zwykłych, tylko smycz mają dłuższą i cenę znacznie
      wyższą.
      • cytrusowa Re: tzw. szelki dla dzieci 10.02.08, 23:00
        no bo ja nie wiem jak to wyglada - czy to maja byc szelki ze smycza? jelsi tak
        to jak dluga ta smycz?
        no i ogolnie - to dla mnie nowosc a male sie rwa, wiem ze nad nimi nie zapanuje
        bez tego
        • anna_sla Re: tzw. szelki dla dzieci 10.02.08, 23:24
          to są szelki ze smyczą i ma dodatkowo dwa paski po bokach (krótsze), które nie
          mam pojęcia do czego służą, ale mi się przydawały do przypięcia dzieci do wózka
          sklepowego czy krzesełka do karmienia (i pewnie takie właśnie ma zastosowanie,
          hehe). To mniej więcej wygląda tak:
          www.allegro.pl/item308707986_super_praktyczne_szelki_do_wozka_promocja_.html
          co do długości smyczy. Moje mają 55cm i to moim zdaniem wystarcza, jest tak
          akurat, kupiłam te:
          www.allegro.pl/item307463110_szelki_do_wozka_z_lejcami_do_nauki_chodzenia_.html
          ale wcześniej kupiłam sobie takie do krzesełka do karmienia i w tamtych mam
          smycz krótszą ok. 10-15cm i to już jest zdecydowanie za krótka. To są te:
          www.allegro.pl/item304640465_szelki_do_wozka_i_nie_tylko.html

          Poza tym widziałam są teraz takie inne szelki, których widzę zaletą jest to, że
          dookoła na piersi jest miękki ochraniacz, co u moich zwisaczy byłoby lepsze i
          nie uwierałoby ich. (Moi w geście buntu potrafili mi się zwiesić i wisieć mi na
          tych szelkach a ja trzymałam aby nie padli na ziemię i nie pobrudzili się ;P)
          Niemniej wadą jest brak tych pasków do przymocowania szelek np. do wózka, krzesełka:
          www.allegro.pl/item306655655_nowosc_szelki_do_nauki_chodzenia_kiddopotamus.html

          Ja Ci powiem, że mi się aż tak bardzo nie przydały, może z miesiąc, dwa kiedy
          uczyłam ich pierwszych kroków "w jedną stronę, bez uciekania". Co nie znaczy, że
          już nie uciekają ;P ja po prostu jestem przeciwna używania smyczy jako smyczy i
          zaparłam się, że nie będę jej tak używać. Nie wtrącam się jak ktoś dziecko tak
          prowadzi na pasku, ale widzę to jakby wyprowadzało się pieska i nie mogę na to
          patrzeć. Niemniej jeśli to ma uratować dziecku życie, no to wiadomo. Ja
          bynajmniej staram się unikać i radzić inaczej, a szelek w zasadzie używam
          wyłącznie alarmowo i nie raz wracam ze spaceru z założonymi ale nie użytymi
          szelkami na dzieciach..
          • cytrusowa Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 08:40
            no wlasniew ci powiem ze mnie wiecej do tego potrzebna jest mi smycz - tym
            bardziej ze moje dwie na raz nie beda chodzic, wiec na poczatku musze jakos
            ogranac ten chaos i wlansie nauczyc chodzenia blisko siebie.

            potem to uwzam, jak sie male ladnie przzwyczja, nie bedzie potrzeby poza
            miejscami niebeziecznymi typu ulica.
            no ale to inna bajka, bo poki co jakos nie widze siebie idacej samej z malymi w
            okolicahc ulicy
            • anna_sla Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 08:54
              > bo poki co jakos nie widze siebie idacej samej z malymi w
              > okolicahc ulicy

              no rozumiem Cię, ale ja mimo wszystko unikam smyczy. Ja najpierw robiłam tak, że
              zabierałam dzieci w wózku do parku albo na jakiś plac i tam ich uczyłam. Parki i
              place u nas małe i też sąsiadujące z ulicą i nie raz próbowali mi tam uciekać.
              Jak nauczyłam ich dostatecznej dyscypliny to czasami wypuszczam się z nimi po
              chodnikach przy ulicach i wtedy Bartka prowadzę za rękę, bo tylko w ten sposób
              odczuwa ową dyscyplinkę a Krzyś pcha ze mną wózek, czyli jest między mną a
              wózkiem pod rączką do pchania i bywa, że puści wózek, ale szybko łapię go za
              ramię i obracam z powrotem do wózka i on wie, że ma tam iść i koniec..
              • agiq Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 09:26
                ja kupiłam i w ogóle nie uzywałam- cytrusowa jak chcesz to Ci wyślę
                na Twój koszt, daj adres - nie używałam bo jak im chciałam nałożyć
                to im się to nie bardzo podobało a tak szczęśliwie trafiłam że okres
                nauki chodzenia miały w wakacje ubiegłego roku a wtedy bylismy u
                rodziców i zawsze się ktoś znalazł do prowadzenia za rączki bo to
                akurat bardzo lubiły. A jak wróciliśmy to juz chodziły same
                oczywiście często się wywracały ale ja tylko interweniowalam w
                ostrzejszych przypadkach. A na spacerach od początku były uczone że
                mają iść za wózkiem albo koło mnie itp. I na ogół jest dobrze,
                czasem zdarza się że uciekają ale wtedy łapię, biorę pod pachę mimo
                darcia i stawiam tam gdzie bezpiecznie. Nie mamy w okolicy spacerów
                bardzo ruchliwych ulic więc jest ok, bardziej muszę pilnować żeby
                nie wchodziły w psie kupy. Aha i zdecydowanie !!! lepiej radzi sobie
                z nimi niania- słuchają jej, chodzą za rączki, ze mną jednak próbują
                czasem postawić na swoim!
              • blizniaki14 Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 11:08
                Też już się tego boję . Mam takie szelki na razie do krzesełek.
                Ja nawet z moim niespełna trzylatkiem zawsze boję się iść blisko ruchliwej
                ulicy. Niby wie,że na drogę nie wolno,ale dzieci są tak nieobliczalne, a co
                dopiero trójka dzieci
                Ale to dopiero przede mną, moje na razie nie chodzą same, jednak do wiosny coraz
                bliżej. ja je będę do 2 lat tylko w parku z wózka wypuszczać, przy ulicy tylko
                jeśli będę szła z mężem! smile
                • cytrusowa Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 12:12
                  sprobuje przetrzymac male do marca - kwietnia. tu juzbedzie bardzo cieplo i od
                  poczatku chcialam i tak zrobie, ze na polu bede je wypuszczac z wozka.

                  zakladma ze wtedy sie naucza, bobedzie jezszc epies do pomocy albo motywacji.-)

                  moje spacery wygladaja tak, ze procz dzieci jest duzy pies, stad moje obawy
                  zapanowania nad wszystkimismile
                  • prolens Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 13:45
                    Ja podobnie jak ania_sla z założenia szelek nie używałam, uczyli
                    się chodzic własnie na wiosnę i tez wypuszczałam w bezpiecznych
                    miejscach. Musisz wziąć pod uwage że część dzieci nie chce chodzić w
                    szelkach i będziesz miala wrzask na spacerach.
                    Moje maluchy sa spokojne, synek miał etap uciekania w druga strone,
                    ale ogólnie chodza razem. Od jakiegos czasu chodze z nimi takze przy
                    ulicy (niedawno skończyli dwa lata) - ulice mam pod blikiem więc jak
                    wychodze bez wózka to jest to nieuniknione. Poza tym po niektórych
                    chodnikach osiedla jeżdżą samochody, więc trzeba uważać bezustannie.
                    Ale jakos nie mam klopotów z dyscypliną zreszta bliźniaki boja się
                    samochodów, wiec jak mówie że cos jedzie sami do mnie przychodzą.

                    A co do psa - ja unikalam wychodzenia z psem i dziecmi na etapie ich
                    nauki chodzenia, bo na plac zabaw psa nie brałam. Poza tym do mojej
                    suni często przychodziły inne psy, bez kagańców i miałam stresa, bo
                    wiele z nich było większych od moich maluchów. Wyobrax sobie dwojke
                    rozłażących się dzieci, swojego psa i obecgo kundla który lata
                    między nimi wszystkimi uncertain/
                    Bałam się o maluchy po prostu, zwłaszcza ze moje dzieci psy
                    uwielbiaja i leza do kazdego.
      • adrrr Re: tzw. szelki dla dzieci 07.11.08, 12:30
        ja mam wprawdzie 1 ale za to jakie- jakby było 5 Emilek. Na samym
        początku kupiłam szelki do wózka, bo stwierdziłam że jak zacznie
        siedzieć to będą jak znalazł, nie używałam ich wcale a po roczku
        okazało się że są rewelacyjnym pomysłem na swobodę i bezpieczeństwo-
        nie trzymam córeczki kurczowo przy sobie ale za nią biegam- ona ma
        swobodę, ja czuję że kontroluję co ona robi, jestem spokojniejsza a
        ona szczęśliwsza, bo nie musi dawać mi ręki. Jak nie zakładałam
        szelek to mi uciekała, a jak ją trzymałam za rękę to się wyrywała a
        ja czułam że na pewno robię jej krzywdę. To nie prawda że wszystkie
        dzieci są takie same, że żywotne itd., niektóre są usłuchane, idą
        grzecznie, a moja uwielbia się ruszać, biegać, jest psotna i
        śmieszna, lubi się wygłupiać, i powiem Wam że ona sama prosi o te
        szelki- bo wie że one oznaczają swobodę. Nie wiem o co ludzie robią
        tyle krzyku- że prowadzę dziecko jak psa! Ja tylko o nią dbam, a to
        że chcę żeby była bezpieczna i szczęśliwa to znaczy że jestem złą
        matką?! Ja przecież wiem co jest najlepsze dla mojego dziecka, ja je
        znam najlepiej, znam jej potrzeby. A wkurzają mnie takie wypowiedzi
        reportereczki Olgi Kuźniak, która przy swoim dziecku spędzała
        tygodniowo kilka chwil bo resztę przesiedziała w TV i ma z pewnością
        nianię 24h/dobę, a wypowiada się że to upokarzające dla dziecka
        zakładanie takich szelek. Niestety ludzie są ograniczeni umysłowo.
        Podajcie mi chociaż jedną wadę szelek, bo jeśli ktoś potrafi je
        prawidłowo wykorzystywać i używać to ich nie znajdzie. Ważne żeby
        dziecka nie ciągnąć, nie zatrzymywać, ograniczać upadki a nie
        całkowicie je niwelować, trzeba za dzieckiem biegać, kiedy
        przechodzicie przez ulicę wziąć za rękę, żeby wiedziało że tak
        trzeba, że taki jest mechanizm, no i wciąż tłumaczyć, że nie wolno
        wybiegać na ulicę. Jeśli człowiek będzie przestrzegał tych reguł to
        nie widzę żadnych wad szelek.
    • gosiajanda Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 14:08
      szelki są moim WYBAWIENIEM!!!!
      kupilam je jak male juz umialy chodzic. Takei zwykle Bambini za 10
      zl i nie maja smyczy tylko taki pasek z obu stron pod paszkami.
      Rewelacja! Jak idziemy na spacer to w szelkach, dziewczyny ladnie
      trzymaja kierunek, bo z poczatku to kazda szla w przeciwnym kierunku
      i sie okrecaly dookola mnie.
      Szelki maja taka zalete:
      ze nie bola mnie plecy od trzymania za raczke, nie musze sie nachylac
      zapewniaja bezpieczenstwo w kazdym przypadku
      Jak idziemy czasem bez szelek to niestety male wyrywaja raczki z
      mojej reki , a tak w szelkach one cale happy i ja tez.
      Polecam goraco uzywaj szelek.
      aha zawsze jak sie ubieramy na spacer to male same mi teszelki
      przynosza i kaza sobie zakladac. maja juz 20mcy
      • cytrusowa Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 14:43
        co racja to racja ale z psem musze wyhcodzic. jestme sama z malymi, a to jednyny
        czas jak ide na spacer by go wziac.

        ale poradze sobi,e bo to pies, do tego labrador cielakowy i male wlasnie przy
        nim chca chodzicsmile

        no wiec szelki planuje chyba miec dla wlasnego uspokojenia, moze uda mi sie bez
        nich ale pod reka musza byc.

        plan jest tkai, ze njapierw wypuszczam jedna panne, potme druga. moze wiec sie
        przyzwyczaja....

        zobaczymy.
        dzieki za opinie szelkowe i pozdrawiam
        • grzalka Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 16:37
          ja tez miałam, ale nie używałam, bo sie nie dało- mojhe dzieci jak
          tylko założyłam im te szelki kładły sie na ziemi i żadna siła nie
          była w stanie ich ruszyć z miejsca
          • cytrusowa Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 16:39
            to moze powiedzcie jaki mialyscie patent na nauke chodzenia....jak to wygladalo
            - obie na raz czy jendego dnia ejdna, drugiego druga, potem obie razem....

            nie mam zupelnie pojecia jak to moze wygladac....
            • anna_sla Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 19:20
              obaj razem, czasami puszczałam ich samopas a najczęściej za rączkę obu i uczyłam
              wspólnego chodzenia. Kto był niegrzeczny, buntował się, rzucał na ziemię,
              uciekał, wisiał na szelkach ;P wracał do wózka i setki razy powtarzałam dlaczego
              wrócił do wózka używając krótkich zdań "byłeś niegrzeczny", "albo idziesz z
              mamusią za rączkę albo wracasz do wózka". Starałam się nie zmieniać treści, aby
              polecenie było jasne..
              • grzalka Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 19:42
                powiem tak- do tej pory dwa okresy w zyciu moich 3,4-letnich
                bliźniaków były najbardziej wykańczające- jeden to jak miały 7
                miesięcy i juz chciały poznawać, a jeszcze się nie przemieszczały, a
                drugi właśnie jak chciały chodzić na spacerach (około 15-miesięcy)

                obaj bardzo cenia sobie wolnośc (po rodzicachwink ) więc szelki j.w,
                za raczkę absolutnie, a kierunek narzucony przez mamę kompletnie nie
                był bramy pod uwagę

                patent był taki, że wybierałam się z nimi gdzieś na wiekszą
                przestrzeń (mam takie na szczęście w pobliżu domu) i tam ich
                wypuszczałąm z wózka, a kiedy chcieli chodzić tam, gdzie było jakieś
                większe ryzyko (chodnik, plac zabaw niedaleko parkingu czy uliczki
                osiedlowej) to wtedy metoda Anny-sla- jak łamiesz zakaz to wracasz
                do wózka

                jakoś przezylismy, ale to był naprawde trudny okres
                • izek26 Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 20:12
                  też mam zamiar "uwiązać" ich w szelkach,ale zobaczymy jak to bedzie wygladało
                  parku,jeśli nie będzie potrzeby to oczywiście nie,znowu będą komentarze...smile
                  • prolens Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 21:26
                    Cytrusowa, nie wiem czy Ci wyjdzie puszczać raz jedna raz druga. Moi
                    z zazdrości by powariowali... Jedz na łączkę, plac zabaw (najlepiej
                    teren ogrodzony lub z "naturalnymi granicami") i puść - póki ucza
                    się chodzic daleko Ci nie odejda. Zawsze mozesz pilnowac jednej i w
                    razie co brac na ręce i gonic druga - ja tak robilam gdy synek był
                    na etapie chodzenia w swoja strone. U mnie działało wołanie - chodź,
                    gonimy Krzysia/ Zosię - czesto brali wtedy kurs na rodzeństwo. Albo
                    namawiałam do szukania starszej siostry. Dzieci maja instynkt
                    stadny, warto to wykorzystać jeśli sie da.
                    Tak myśle że nie unikniesz chodzenia za nimi bo z tego co obserwuje
                    moje i inne dzieci maluchy do pewnego wieku chodza gdzie chca i juz.
                    Spacery celowe: np. idziemy do sklepu - i dzieci same juz znaja
                    droge i ida w odpowiednim kieunku beda mozliwe za jakis czas.
                    Poza tym pamiętaj że to dwa ciekawe stworzonka, wiec jak jedna
                    będzie chciała zobaczyc kwiatki drugiej zachce się zbierac kamyki..
                    Będziesz musiała jakies kompromisy opracowac, w praniu wyjdzie. A
                    może będe chodziły razem same z siebie?

                    U mnie był etap na placach zabaw ze szli na rózne urządzenia.
                    Kombinowałam co robic. Teraz chodza najczęściej na to samo - z
                    zazdrości wink Grunt to się nie zamartwiac bo dzieciom szybko się
                    zmieniaja przyzwyczajenia i potrzeby też.
                    • anna_sla prolens 11.02.08, 22:47
                      bardzo fajny post napisałaś smile jakoś ostatnio za dużo czegoś gryzącego
                      wyczytywałam w Twoich słowach smile) Ten mi się podoba smile) a tak w ogóle to muszę
                      do Ciebie maila wysłać o potwierdzenie adresu, bo chciałam Ci coś wysłać, tylko
                      zabieram się do tego jak żółw smile)..
    • amikul Re: tzw. szelki dla dzieci 11.02.08, 22:35
      no, dziś była pierwsza próba na otwartym terenie wypuszczenia dzieci
      w szelkach.
      jak już się wyspały, założyłam im szelki - same wyciagneły łapki smile,
      chyba potraktowały to jak nową zabawę smile. Najpierw każda próbowała
      iśc w inną stronę i ten pasek do trzymania wydawał mi się za krótki.
      Odpięłam go z jednej strony i od razu zrobiło się lepiej smile. Po
      jakiś 10 min szły jedna za drugą. Udało mi się jeszcze prowadzić
      wózek. Gorzej było jak już doszłam do końca parku i chciałam je
      wsadzić z powrotem do wózka, bo wąski chodnik przy ulicy to za duże
      ryzyko jak na 1 raz. Było marudzenie, wyginanie się ale jakoś dałam
      radę. Ufff. Jutro wyprowadzę je na trawnik przed domem. Nie będę
      musiała wózka taszczyć...

      Do Anna-sla - te krótkie paski w szelkach służą do przypięcia
      dziecka do wózka (jesli nie ma szelek w standardzie), huśtawek,
      krzesełek itp).
    • klaudynka111 Re: tzw. szelki dla dzieci 13.02.08, 13:10
      Zakupiłam, ale nie używałam. Koleżanka od bliźniaków dała mi radę, żebym zawsze
      trzymała dzieci za rączki na spacerze. ona tak robiła i efekt taki, że dzieci
      nigdy nie uciekały. U mnie wyglądało to tak. Zanim dzieci wypuściłam z wózka to
      robiłam z nimi spacerki za rączki po domu, dodatkowo miały zabawkę na sznurku,
      którą ciągnęły na spacerek do kuchni i z powrotem. Efekt taki,że jak miały 13
      m-cy mogłam z nimi spokojnie spacerować sama i szły super. do dzisiaj tak jest.
      Pozdrawiam(aha zaczęły chodzić w wieku 10,5 i 11,5m-cy).
      • for2-pl Re: tzw. szelki dla dzieci 26.02.08, 14:43
        Ciekawy watek smile
        Caly czas zastanawialismy sie z malzonka jak to jest z tymi szelkami.
        Z tego co sie zorientowalismy to na zachodzie , w stanach i innych tak zwanych "bardziej cywilizowanych krajach" jest to normalne ze rodzice wychodza z dziecmi w trakcie nauki chodzenia w szelkach ... i nikogo to nie dziwi ...
        Tu jak widze z wypowiedzi jest w wiekszosci przypadkow podejscie sceptyczne ... no coz .... my chyba jednak sprobujemy.
        Mamy zamiar sciagnac takie zestawy dla blizniat :
        tiny.pl/l8k2
        Wydaja nam sie interesujace i mam nadzieje ze sie sprawdza.
        Jak je wyprobujemy daw Wam znac co i jak smile

        Pozdrawiam
        Sebastian & Kasia
        Kuba i Mateusz
        www.for2.pl
        • lilka.k for2-pl 07.11.08, 14:24
          nie macie błędu na stronie? 150 zl za sztukę tych szelek?
Pełna wersja