Dodaj do ulubionych

NIe cieszę się :(((długie)

02.04.08, 14:29
Witam
Może zostanę przez wszystkich tu na forum "zlinczowana", ale trudno
muszę się wygadać....
Jestem w 8 tc, baaardzooo się cieszyłam, że udało się po kilku
mscach starań (mamy już 4 letnią córeczkę) zajść w ciążę. Moja
euforia trwała do poprzedniego tygodnia, kiedy na usg okazało się,
że to ciąża bliźniacza....NIe wiem czy to wpływ buzujących hormonów,
bo wcale się nie cieszę tym faktem, wręcz przeciwnie, jestem
płaczliwa, albo zachowuję się jak cykająca bomba zegarowa.
Mąż baaardzzooo ucieszył się tą informacją, zarzeka się że pomoże
mi, ale mnie martwi zupełnie co innego....
Do tej pory prowadziliśmy beztroskie życie z naszą jedynaczą od
pierwszych tygodni jej życia dużo podróżowaliśmy, korzystaliśmy ze
wszelkich atrakcji- wycieczki, wczasy, basen, wizyty znajomych.
Teraz wiem że to wszystko zmieni się nieodwracalnie i będę przez
najbliższe lata "uwięziona" w domu, tym bardziej, że nie jestem
typem "Matki Polki", zajmującej się wyłącznie domem i dzieckiem. Mam
pracę która sprawia mi dużo przyjemności, córcia bardzo szybko się
rozwija i wieku 2,5 roku poszła do przedszkola- wcześniej przebywała
trochę z babciami.
Ja pracuję tylko do końca tego msca ze względu na charakter mojej
pracy. Ale mam zapewnienie, że po macierzyńskim mogę wracać.
Tylko z kim ja zostawię 2 dzieci?? Niańka ze względów finansowych
nie wchodzi w grę, mama pracuje, teściowa nawet nie pogratulowała (z
czytej kurtuazji) wieści o bliźniakach- pewnie już boi się, że sama
sobie z 2 nie poradzi, druga sprawa, że jest po dwóch operacjach w
przeciągu ostatniego roku.
Chyba napisałam wszystko co leży mi na sercu....może trochę ulży....
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • chrust5 Re: NIe cieszę się :(((długie) 02.04.08, 14:50
      Nic dziwnego, ze nie cieszysz sie blizniakami, to faktycznie moze
      byc szok. U mnie byl, maz cieszyl sie od razu, a ja dopiero po
      ladnych paru tygodniach. Nie musisz byc uwieziona w domu, ja np.
      zaczelam prace w szostym miesiacu ciazy z malymi, przepchnelam ja
      (on-line) przez dalszy ciag ciazy i porod z pologiem (a bylam w
      dodatku po drugiej stronie Atlantyku)i pracuje sobie nadal, a male
      dobijaja do 17 m-cy! Naprawde mnostwo rzeczy da sie zorganizowac.
      Grunt, ze bedziesz miala pomocnego meza, moze mozecie sobie pozwolic
      na jakas pomoc na mniej niz etat? No i coreczke masz juz calkiem
      spora. Uszy do gory!
    • anna_sla Re: NIe cieszę się :(((długie) 02.04.08, 15:16
      dla pocieszenia... mi się wydaje, że my teraz więcej korzystamy z dobrodziejstw
      życia. Nie wiem jak to się stało, ale teraz przy trójce dzieci mamy więcej
      pieniędzy jak wcześniej przy jednym. Wtedy było tak krucho, że dofinansowały nas
      babcie. W tej chwili stać nas na auto, co nigdy dotąd nie było do pomyślenia.
      Fakt faktem tylko, że inaczej gospodarujemy tą kasą (dużo większe oszczędności)..

      Wychowuję swoje dzieci tak, że umieją się w wielu miejscach zachować, ich
      zachowanie jest znośne choć nie zawsze pokorne (w końcu to dzieci). Odkąd
      zaczęły siedzieć stabilnie jeździłam z nimi sobie nawet sama autobusem po
      koleżankach czy rodzinie.. Może to będzie dla Ciebie jakieś pocieszenie, że
      bliźnięta wcale nie muszą stać aż tak na drodze do czerpania przyjemności z
      życia. Jak dobrze je wychowasz to tylko na początku będziesz uwiązana w domu..

      Ja Ci mimo wszystko gratuluję..
    • badziul Re: NIe cieszę się :(((długie) 02.04.08, 15:21
      Witaj

      ja osobiście nie zamierzam Cię "linczować". Przecież nie każda z nas o
      bliźniakach marzy.
      Mnie i mojego męża wieść o ciąży mnogiej zwaliła z nóg. Miesiąc wcześniej
      zmieniłam pracę, z nowej byłam zadowolona i .. od razu musiałam iść na L4 z
      powodu ciąży zagrożonej (byłam na zwolnieniu aż do dnia porodu). Dla takiego
      pracoholika jak ja było to prawdziwy cios.
      Po macierzyńskim wróciłam do pracy na 1/2 etatu - dzieci zostawały wtedy z
      tatusiem lub babcią w domu.

      Ale teraz...
      od jutra zupełnie świadomie idę na urlop wychowawczy aż do czasu jak miniaki
      skończą 3 lata i pójdą do przedszkola. Po prostu wiem, że dzieci bardzo mnie
      potrzebują (mają teraz 21 miesięcy) a i moje priorytety uległy zmianie - choć
      dalej bardzo chcę pracować w swoim zawodzie nie widzę w tym momencie takiej
      możliwości.

      tak zaczynając od pracoholizmu (dodam, że bardzo swoją pracę lubiłam) zostałam
      kurą domową

      kiedy dzieci będą już na świecie sama zobaczysz co jest dla Ciebie i dla nich
      najlepsze
      a jak chcesz pogadać lub poradzić zawsze możesz napisać do mnie priva

      Będzie dobrze!!!!!
      pozdrawiam serdecznie
      • ewbert Re: NIe cieszę się :(((długie) 02.04.08, 16:40
        popieram kolezanki, jak juz dzieci beda na swiecie wszytko sobie
        zorganizujecie,
        ja od stycznia wróciłam do pracy na jeden dzien w tygodniu - wtedy
        tata jest z małymi - nie ciagnie mnie zeby wrócic na cały etat, jak
        jestem z nimi w domku wiem ile Robert traci bedac w pracy, ile razy
        do niego dzwonie podekscytwoana bo Basia to.. Krysia tamto... i
        zdjęcia mu ciągle przesyłam..
        no i przy bliźniakach nie musisz rezygnowac z zycia, my wprawdzie
        nie jeździmy tak jak przed pojawieniem się maleńst ale jest to tez
        kwestai tego ze mąż jest wiecej w pracy.
        Zobaczysz jak dobra organizacja wiele znaczy i ze wszystko sie da
        zrobic.. GŁOWA DO GÓRY!!!!!!!! blixnaiki to prawdziwe podwójne
        szczęscie!!!!!!!!!!!!!!!!
    • 100ania Re: NIe cieszę się :(((długie) 02.04.08, 18:56
      nasz syn miał prawie 3 lata kiedy zaszłam w ciążę. Ciąża była zaplanowana, wyczekana, wystarana. Na pierwszym usg przeżyłam straszny szok, bo o bliźniętach zadne z nas nawet nie pomyślało.
      Była przerazona, wszyscy naokoło gratulowali, mąż się nie cieszył, ja nawet sobie nie próbowałam wyobrazać jak to będzie.
      Na szczęście jakoś jest smile
      Rzeczywiście trochę jestem uziemiona w domu, ale kiedy mam dość, to myslę sobie, że te chwile już nie wrócą, że tego czasu spedzonego z dziećmi nikt mi nie odbierze, że kiedys oni dorosną i będzie inaczej, może łatwiej, ale tylko teraz sa tak bardzo MOI smile
    • okularniczka Re: NIe cieszę się :(((długie) 02.04.08, 20:47
      Wszystko się poukłada! Zobaczysz! Bliźniaki wymagają dobrej- a wręcz świetnej
      organizacji i to cały sekret smile
      Moje Kluski w tej chwili mają 17 miesięcy, ja wróciłam do pracy jak miały 9.
      Poszły do żłobka, ale wiadomo jakieś choróbska zawsze się przypaczą- więc
      zwolnienia bierzemy z mężem na zmianę, czasami "wspomoże" nas moja Mama.
      A co do życia towarzyskiego- to jest zdecydowanie łatwiejsze! Mówię serio! Ja
      dwa razy w tygodniu wychodzę wieczorami z domu- mąż zostaje z dziećmi. Poza tym
      mamy "przychodną nianię"-jak chcemy iść do kina, ale najczęściej chodzimy z
      dziećmi. I jest ok- dziewczynki potrafią zająć się same sobą. A myślę, że z
      czasem będzie lepiej!

      Także głowa do góry- za kilka tygodni bedziesz sie śmiać ze swoich obaw, a za
      kilka miesięcy nie zamienisz się z żadna "pjedynczą" mamą za żadne skarby świata!
      • prolens Re: NIe cieszę się :(((długie) 02.04.08, 22:33
        Oj doskonale cie rozumiem, sama przezyłam szok i olbrzymi kryzys
        kiedy dowiedziałam się że beda biźniaki. Starsza córka miała rok i 2
        miesiące jak zaszlam w druga ciążę. Z czasem oswoilam się z myślą o
        posiadaniu bliźniąt.. A co do zycia z bliźniakami - no ja niestety
        potwierdzę Twoje obawy:

        - wspóne życie towarzyskie (moje i męża) zniklo bo nie mamy z kim
        wieczorem zostawic dzieci
        - w dzien ciężko sie wyrwać bo nawet moja mama z trójką zostaje
        bardzo niechętnie
        - nie wróciłam do pracy po blizniakach bo nie stac nas na nianie ani
        prywatne przedszkole, musimy czekac jeszcze półtora rou aż się
        zakwalifikuja do państwowego - beda wtedy miec 3,8 lat
        - nie mamy samochodu i miec nie bedziemy - wiec wszelkie wyjazdy na
        dłużej są po prostu trudne technicznie i musimy tak kombinowac by
        ktos nam pomogl chociaż przewieźć rzeczy
        - rodzinne wyjścia do knajpki (nawet na urlopie - wyjście na lody)
        to porazka bo każde z trojga ucieka w inna strone. Jak masz jedno
        dziecko to dwoje rodziców je ogarnie i przy tym da rade wypocząć z
        trójka się nie da.
        - finansowo tez kanał, nie wiem jak można miec więcej pieniędzy
        majac trojkę dzieci niż jak się ma jedno. Chyba ze się dostalo
        podwyżkę.. Policz same ceny pieluch i jedzenia
        - jedno dziecko zostawisz dziadkom i wyjedziesz spokojnie na
        weekend. Trojki juz niekoniecznie uncertain/

        A poza tym jest fajnie. Trzymam kciuki za Ciebie i maluchy by były
        zdrowe przede wszystkim smile

        • neumax Rozumiem 03.04.08, 09:47
          Doskonale rozumiem.Gdy dowiedzialam sie od lekarza o blizniakach,maz skakal z
          radosci,ja ryczalam majac przed oczami obraz dwoch identycznych,ryczacych
          dzeci, i mnie szczupla, wysportowana elegantke patrzaca bezradnie na to
          zjawisko.NIe jestem absolutnie typem matki Polki, w dodatku wiedzialam ze nie
          moge liczyc na pomoc ze strony dziadkow, poniewaz moi rodzice meszkaja od nas
          1000km a jego rodzice co prawda tylko 6 km,ale za to nie sa zainteresowani
          wnukami,przypominajac nam non stop jacy to oni schorowani.Pracowalam do
          ostatniego dnia,nie chhcialam wczesniej isc na zwolnienie,bo zalezalo mi na
          zarobkach.Nie bylo to latwe bo w pracy,ktora lubilam szefowa odkad dowiedziala
          sie o mojej ciazy zaczela mnie mobbowac,krzyczac nawet na mnie.Normalnie
          powinnam byla ja zaskarzyc,mialam swiadkow.Mielismy juz 4,5 letniego synka i nie
          wyobrazalam sobie jak mozna przelac milosc z jednego dziecka na 3!
          Ciagle w okresie ciazy chodzily ze mna mysli w stylu"o jedno dziecko za
          duzo"wiazalo sie to nawet z kupnem wiekszego samochodu majacego z tylu 3
          siedzenia.Urodzily sie dwa przesliczne stworzonka,dziewczynka i chlopczyk.Na
          marginessie,namawiam wszystkie ciezarne blizniaczo mamy do cesarskiego
          ciecia.Tak jest bezpieczniej dla dzieci.Uperajcie sie,nie dajcie sobie wmowic,ze
          lekarze maja praktyke w odbieraniu bliznaczych porodow.U nas w NIemczech tez nie
          ma cesarki na zyczenie,ale trzeba sie upierac, w ostatecznosci zaslaniac
          panicznym strachem przed porodem i prawem pacjenta do decydowaniu o sposobie
          porodu.Z blizniakow corcia byla od poczatku bardzo grzeczna,aniolek.Od narodzin
          przesypiala noce,za to Synek mial kolki i padalam z nog przez czeste
          wstawania.Moj starszy synek na poczatku nie okazywal zazdrosci,byl pomocny i
          bardzo mi go bylo zal bo sila rzeczy odszedl na dalszy plan.Teraz ma prawie 13
          lat i dopiero niedawno opowiedzial mi jak bardzo przezyl ta emocjonalna rozlake
          ze mna,choc bardzo sie staralismy,zabierajac go od czasu do czasu osobno do
          kina, na pizze,do parku uciech itp.Opowiedzial mi ze byl bardzo zazdrosny o
          blizniakow, ponewaz caly swiat krecil sie wokol nich.Kryl to w sobie, zaczal sie
          drapac az do ran.Ja emocjonalnie przezylam bardzo ciezko ta sytuacje z
          blizniakami.Nagle bylam mama 3 dzieci!To nie pasowalao do mnie.W moim
          sasiedztwie narodzily sie ostatnio 2 pary blizniat.Jak widze te meczarnie,to mi
          czasami lzy do oczu naplywaja,bo wspominam te ciezkie chwile.Staram sie
          pomagac,ale oni maja cala armie rodziny, ktora na zmiane im te blizniaki obwoza
          w wozku na spacery.Ja bylam sama z mezem.Teraz bliznieta maja skonczone 8
          lat.Chodza do drugiej klasy,sa sliczne i kochane.Sa ulubiencami nauczycieli i
          kolegow.Teraz jest cudownie.Ale co ja przezylam...Poszlam do pracy,ale juz
          innej(teraz jestem pierwsza sekretarka dla dwoch wspanialych szefow i mam
          przemile kolezanki)kiedy bliznaiki mialy 3 lata.
          Zycie z blizniakami bardzo sie zmienia.U mnie wyszlo na dobre,ale nadal jest
          tak, ze 3 dzieci wiecej kosztuje,ze kazda wyprawa do Zoo czy jakas podroz to
          duzy wadatek nie mowie o ubrraniu,rowerach itp.
          Zycze ci,zeby blizniaki byly zdrowe i grzeczne i abys miala kogos do
          pomocy.Nastw sie na to ze bedzie ciezko,to moze wcale tak nie bedzie.KOrzystaj
          z kazdej proponowanej pomocy i relaksuj sie a nie jak ja bralam sie za pucowanie
          domu,zamiast odpoczac.Pamietaj,ze ciezkie chwile przemijaja i nadchodza te
          dobre.Staraj sie jak najwiecej cieszyc sie dziecmi,nawet w chwilach gdy sa nie
          do zniesienia.Te chwile mijaja.Pierwszym dzieckiem mozna sie
          delektowac,blizniaki sie obsluguje,ja na tasmie,zmieniajc im conajmniej 4 razy
          dziennie pieluche x 2 maz 8 pieluch dziennie,butelki z hernbatka lub mlekiem
          robisz jak automat niezaleznie od pory nocy i mozezsz spac obojenie w jakiej
          pozycji.Taka jest rzeczywistoc.Zycze ci dobrego nastawienia.Dasz sobie
          radesmilePowodzenia
    • ukomo Re: NIe cieszę się :(((długie) 03.04.08, 11:58
      To doświadczasz normalnej ludzkiej reakcji na tę wiadomość. Oczywiście, że na
      początku jest lekko przerażająca informacja bo przede wszystkim niezaplanowana.
      Rozumiem Twoje obawy. Dla nas bliźnięta były pierwszymi dziećmi więc nawet
      doświadczenia w obsłudze dzieci nie mieliśmy (ty już takie masz a to duży plus)a
      i tak sobie poradziliśmy i to bez niczyjej pomocy. Na początku panikowałam i nie
      wyobrażałam sobie jak to będzie jak zostanę sama w domu z dziećmi. Ale okazało
      się że jak sobie wszystko sama zaplanujesz to zawsze będzie najlepiej wykonane.
      Oczywiście że padałam na twarz i mąż zresztą też,w kółko ze zmęczenia
      zapominaliśmy co w ogóle do siebie mówiliśmy. Dodatkowo musiałam sie sporo
      namęczyć żeby wyjść na spacer, ćwiczenia itp. Zresztą do tej pory nie jest to
      proste zadanie, właściwie teraz mi potrzeba bardziej drugiej osoby niż na
      początku. Moi chłopcy mają 17 miesięcy. Poszli do żłobka we wrześniu, i
      oczywiście że chorują ale podoba im się tam bardzo, to naprawdę fajne
      rozwiązanie i do pracy wrócić można. Musisz tylko pamiętać żeby odpowiednio
      wcześniej złożyć wniosek o przyjęcie. wink życie z bliźniakami nie jest proste, i
      pojedyńcze mamy (nawet wielodzietne tylko po kolei) cię nigdy nie zrozumieją ale
      naprawdę bycie mamą bliźniąt jest satysfakcjonujące. Naprawdę po jakimś czasie
      nie wyobrażasz sobie sytuacji w której mogłoby być tylko jedno dziecko.
    • lilka69 Re: NIe cieszę się :(((długie) 04.04.08, 11:22
      ja mam dziecko 2- letnie i za jakis czas moze pomyslalabym o kolejnej ciazy
      ale.. no wlasnie boje sie mnogiej ciazy!!!

      juz chyba jest latwiej z blizniakami na poczatku a potem kolejna ciaza i jedno.
      ja w ogole nie wyobrazam sobie blizniakow! to musi byc niekonczaca sie praca
    • mamakubusia9 Re: NIe cieszę się :(((długie) 05.04.08, 15:14
      Witaj
      Doskonale rozumiem Twoje obawy bo czułam dokładnie to samo, mam
      podobne obawy. Mam 3letniego syna i bardzo chcieliśmy drugie
      dziecko, ale jak dowiedziałam się, że to bliźnięta to wyłam jak bóbr
      i się załamałam. Zawsze się zarzekałam, że w życiu nie chciałbym
      mieć bliźniaków, a tu jak na złość. Mąż od początku jest zachwycony,
      cieszy się i zaoferował swą pomoc. Jestem teraz w 32tc już oswoiłam
      się z tą myślą i nawet się już cieszę choć nie przeczę, że boję się
      jak to będzie po porodzie. Zawsze chciałam dużo dzieci, ale nie
      naraz. Teraz nie dość, że potrzeba więcej kasy i widzę jak mąż
      zasuwa, żeby nam niczego nie zabrakło, mam wyrzuty sumienia bo on
      już pada. To jeszcze milion innych ograniczeń. Też się obawiam czy
      dam radę wrócić do pracy, jak to będzie z naszym życiem. Wyprawa z 3
      to już mega wyzwanie począwszy od miejsca w aucie po inne rzeczy...
      ech strach, obawy, ale i zarazem wielka radość bo dzieci to całe
      szczęście i cel w życiu. Jakoś to będzie, damy radę!
    • blizniakimg Re: NIe cieszę się :(((długie) 05.04.08, 20:01
      Hej
      Opiszę Ci kochana jakie życie jest fajowe z bliźniaczkami . Mam dwie córeczki
      nie jest tak bardzo łatwo ale dajemy sobie radę we trzy świetnie. Wcale nie
      siedzimy w domu małe od 2 miesiąca życia są nauczone życia w biegu zabieram je
      wszędzie ze sobą częste wycieczki to nasza specjalność same chodzimy albo
      jedziemy do miasta jeszcze jeździmy na rehabilitację też same zabieram wózek. (
      moje małe urodziły się w 34 tyg ciąży są wcześniaczkami). Nigdy nie żałowałam że
      są jest ich dwie, a dowiedziałam się w 13 tyg że nie jedno dziecko noszę lecz
      dwoje. Też doznałam szoku pamiętam ten dzień ,kiedy lekarz powiedział mi o
      bliźniaczej ciąży, łzy spływały mi po policzkach ze szczęścia podwójnego.Moje
      dziewczynki był już nawet na Słowacji ( mają 11 miesięcy). Sama widzisz nie
      siedzimy w domu nic a nic, dużo zależy od Ciebie. Mam dla Ciebie tylko jedną
      dobrą radę nie noś dzieci na rękach bo później nie dadzą Ci żyć. Pozdrawiam
      trzymam kciuki może się przekonasz.
    • agga_28 Re: NIe cieszę się :(((długie) 05.04.08, 22:52
      Rozumiem Cię doskonalesmile
      Jednym dzieckiem można się delektowc, bliźniaki się obsługuje -
      napisała jedna z dziewczyn - to święta prawda.
      Kiedyś już pisałam na tym forum o swojej sytuacji i zostałam
      zlinczowana.
      Teraz powiem tak:
      moja parka ma w tej chwili sończonae 22 miesiące
      Od 1 kwietnia poszłam do pracy (nowej) w której odpocvzywam mimo, że
      jest duuużp pracy i czasem trudno wypić kawesmile
      poprostu odpoczywam od dziecismile
      Wkońcu wyszłam do ludzi, zaczęłam się znowu malować, kupiłam sobie
      nowe ubrania, czuję się od razu lepiejsmile
      Z dziećmi są babcie (przez 3 dni moja mama 2 dni teściowa)
      Doszłam do wniosku, że juz czas wrócić do normalenego życia!
      Te ostatnie dwa lata buły dla mnie koszmarem!
      Najgorsze było to, że byłam uwięziona we własnym domu.
      Nie ta cała praca przy dzieciach (pranie, sprzątanie, zupki,
      pieluchy, karmienie dwóch na raz itp.) tylko to, że bylam
      uwięziona !!!
      Mieszkamy na 4 piętrze wiec możesz sobie wyobrazić jak jest z
      wychodzeniem na dwór.
      Poprostu nie wychodziliśmy, dopiero jak mąż wrocił z pracy a zimą
      wcale bo szybko ciemno.
      A i jeszcze jedno to, że nie wychodziliśmy i nie wychodzimy z mężem
      do znajomych sami bo poprostu nikt nie chce sie maluchami zająć.
      Moi rodzice mieszkaja 20 km od nas a teściowie aledwie 1 km
      Przez trzy dni w tygodiu bliźniaki są u moich rodziców a pozostałe
      dwa dni przychodzi teściowa (oczywiście po trudnych pertraktacjach i
      nciskach calej rodziny, że powinna nam pomóc, że ona tez kiedyś
      będzie potrzebowała pomocy itd.)
      Nie mowię tu o nie przespanych nocach (mala do 16 miesiąca budziła
      się kilka razy w nocy ), rahabilitacja malego do roku.
      W sprawach finansowych jest OK, mąż ma bardzo dobrze płatną pracę.
      Więc ja poszłam do pracy dla siebie.
      I to chyba wszystkosmile
      Doskonale rozumiem Twoje obawy.
      Ale podobno najgorsze są piwrwsze 2 lata.
      A później jeszcze roksmile
      A poźniej im starsze dzieci tym większe problemysmile
      Pozdrawiamsmile
      Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka