Dodaj do ulubionych

operacja metodą fontana

28.02.05, 16:42
Już niedługo zbliża się nasz wyjazd do CZMP w łodzi na następny etap
leczenia,bardzo się boję tej operacji wiem że jest dość grożna (jak wszystkie)
najpierw będziemy mieli cewnikowanie i następnie operacje.Gdy Kacperek miał 9
m-cy pamiętam inne dzieci które miały w tym czasie wykonywaną operacje metodą
Fontana i szczerze mówiąc nie kojarzą mi się one zbyt dobrze -wtedy wydawało
mi się że jeszcze mamy tyle czasu -a tu 18 kwietnia już niedługo na samą myśl
to już napływają mi łzy do oczu niewiem czy wytrzymam........?
Iwona mama Kacperka
Obserwuj wątek
    • tana22 Re: operacja metodą fontana 28.02.05, 17:36
      Napewno wytrzymasz!Moją Pysię też czeka "Fontana", jedziemy do Krakowa 21
      kwietnia. Pamiętam jak po "hemi" kardiochirurg prowadzący powiedział, że
      następny zabieg będzie równie trudny, ale bezpieczniejszy dla dziecka. To żle
      wygląda - obrzęk głowy,rączek, zbieranie się płynów, dreny itp, ale po tej
      operacji nasze Słoneczka będą się lepiej czuły, szybciej rozwijały. Przyznam,
      że ja bardziej się boję cewnikowania, niż samej operacji. Będzie dobrze, musi
      być, nie ma innej możliwości. Trzymaj się cieplutko, pozdrawiamy Ciebie i
      Kacperka, buziaczki od paczki Natalia i Pysia(Emilka)
    • martabydgoszcz Re: operacja metodą fontana 28.02.05, 20:08
      POWIEM SZCZERZE ,ŻE JA RÓWNIEŻ BOJĘ SIĘ KAŻDEJ NASTĘPNEJ OPERACJI BO TO JEDNAK
      INWAZJA POWAŻNA W ORGANIŻMIE, CEWNIKOWANIE SERCA FAKTYCZNIE JEST BARDZO POWAŻNE
      I NIE CHCĘ STRASZYĆ ALE KAŻDE DZIECKO RÓŻNIE ZNOSI TAKI ZABIEG. JA Z CÓRKĄ JADĘ
      NA KONTROLE JUŻ W TEN CZWARTEK ALE Z PEWNOŚCIĄ OPERACJA ODBĘDZIE SIĘ Z MIESIĄC
      LUB DWA. TRZYMAM KCIUKI. POZDRAWIAM MARTA & ZUZIA
    • gosiap10 Re: operacja metodą fontana 01.03.05, 10:36
      Witaj Iwono,
      Na pewno nie wolno Ci sie zalamywac w tej chwili szczegolnie, ze Kacperek
      bardzo bedzie Ciebie potrzebowal. Na moim przykladzie moge Ci powiedziec, ze
      sama operacja Fontany (w Marty przypadku polaczona z DKS) nie byla ta
      najgorsza. Pewnie, trzeba sie przygotowac na dreny wychodzace z klatki
      piersiowej dziecka (widok okropny)i byc moze na troche dluzszy niz po Hemi-
      Fontan okres spedzony na intensywnej terapii. Ale i tu nie ma regul!
      Dla mnie najgorsze bylo to, ze po raz pierwszy od urodzenia, Marta stala sie
      swiadomym uczestnikiem wszystkich zdarzen. Po raz pierwszy zawiozlam na
      operacje dziecko, ktore rozumialo, ze dzieje sie mu krzywda, balo sie
      nieznanego : samotnosci, bolu.... i pytalo dlaczego.
      Dlatego moja rada - dla dobra dziecka zapomnij o sobie. Rycz w poduszke, kiedy
      nie widzi, a dla niego miej tylko pogodna, usmiechnieta i pelna optymizmu
      twarz.
      Sprobuj tez juz teraz przygotowac Kacperka do kolejnej operacji. Nam bardzo
      pomogly ksiazeczki o "Martynce, ktora spadla z roweru" i "Franklinie, ktory
      szedl do szpitala". Mamy tez jeszcze jedna ksiazeczke o dziewczynce, ktora
      idzie na operacje serca do szpitala (niestety tylko po niemiecku i francusku -
      myslimy o wydaniu jej w Polsce).
      Sprobuj tez sie dowiedziec jakie obecnie panuja zwyczaje i przepisy na
      poszczegolnych oddzialach w szpitalu. Na nas niestety bardzo zemscila sie
      zmiana przepisow dotyczacych przytulanek na intensywnej terapii (tydzien przed
      naszym przyjazdem). Marta wiedziala, ze nie mozemy byc z nia tam przez caly
      czas. Zaakceptowala. Dramat zaczal sie natomiast, gdy zabrano jej misia. Mam o
      to duzy zal do lekarzy. Wczesniej informowano nas, ze czysciutki misio moze byc
      z dzieckiem i z nim tez Marta pojechala na blok operacyjny. Od momentu
      obudzenia po operacji plakala caly czas czujac sie opuszczona i porzucona przez
      przyjaciela.
      Sprawdzcie tez, czy mozna na intensywna terapie zaniesc plyty lub kasety z
      muzyka i bajkami , ktore Kacper lubi (nawet gdybyscie mieli wstawic tam tez
      przenosny magnetofon).
      My przygotowalismy tez ulubione zdjecia, ktore powieszono Martuli na ramie
      lozka tak, aby mogla na nie patrzec.
      Podsumowujac - wazne jest wszystko, co moze pomoc ograniczyc strach dziecka.
      Pozdrawiam goraco.
    • tana22 Re: operacja metodą fontana 09.03.05, 23:00
      Sami kupowaliście Emlę? w prokocimiu się z ty nie spotkałam, ale we Wrocławiu
      to norma w szpitalu dziecięcym
    • gosiap10 Re: operacja metodą fontana 10.03.05, 09:01
      Marcie dreny zalozono w trakcie operacji, a wiec pod narkoza. Z cialka
      wychodzily w miare cienkie srednicy 2-3 milimetrow, ale polaczono je
      przelotkami (ktore trzeba bylo wymieniac, bo sie zapychaly) z grubymi 8-10
      milimetrow .
      Przez pierwsze dni Marta miala cztery dreny. Podlaczone byly do pomp
      odsysajacych (straszny halas). Pozniej stopniowo je odlaczano (ostatni chyba w
      11 dobie po operacji).
      Nie chce Was straszyc, ale widok byl dla nie szokiem. Najgorsze kiedy Marta
      zaczela sie juz krecic w lozku. Kiedys w nocy obudzila sie z krzykiem, bo w
      trakcie snu sama, nieswiadomie pociagnela ze jedna z rur (na szczescie nic sie
      nie stalo).
      Poza tym Marta bardzo bala sie zmiany opatrunkow zlozonych w miejscach wyjscia
      drenow z ciala.
      EMLE polecam. Marta jest po operacji Fontany na lekach antykoagulacyjnych. W
      zwiazku z tym bardzo czesto ma pobierana krew (przez pewien czas bylo to nawet
      codziennie). Krem nakladam na okolo godzine przed. Musze jednak zdjac opatrunek
      z mascia 5-10 minut przed wkluciem, bo Emla powoduje u Marty zwezenie i tak
      bardzo kiepskich naczyn krwionosnych.
      Ale najwazniejsze, ze Marta wierzy w ten KREM MAGICZNY (taka nazwe sama
      wymyslila).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka