agata288
17.06.07, 21:16
"co ja najlepszego zrobiłam!!" od wczoraj powtarzam sobie te słowa średnio co
kilka minut.wczoraj moj 9 miesięczny synek siedział na podłodze (na dywanie i
podwojnie złozonym kocu).trzymałam go za rączkę a drugą siegałam po
picie.mały wysmyknął mi sie i upadł z pozycji siedzącej na plecki uderzając
sie w głowę.obserwowałam go po tym incydencie i wszystko było ok do czasu jak
po obiadku zaczął intensywnie wymiotowac.
w kilka minut spakowana jechałam do szpitala.
zrobiono rtg i lekarka stwierdziła pęknięcie czaszki.
cała noc siedziałam koło mojej myszki i modliłam sie za niego.nie mogłam
zasnąc.rano na obchodzie był inny lekarz i wydał diagnozę "wstrząsnienie
mózgu".pytam co z pęknięciem bo wczoraj tak mi mowiono a on na to ze bylo
tylko takie podejrzenie a lekarka nie zobaczyła na opisie ze za pęknięciem
jest poistawiony znak zapytania.
teraz jestem w domu i za chwile jade tam spowrotem.mały jadł juz 3 posiłki i
przy drugim znow wymiotował co podobno jest typowe przy wstrząsnienie
mózgu.oprocz tego dostaje jakąs kroplówke przeciw obrzękowi (chyba
profilaktycznie czy cos takiego)
niby Natanek jest radosny, zrenice reagują prawidłowo, nie ma guza, żadnych
obrzękow ani wydzielin z noska.spi prawidłowo tzn.tyle ile zazwyczaj ale
nadal boję sie o niego jak cholera.to moja wina i jesli miało by sie cos stac
to wole zeby Bóg mnie zabrał!!!
moja tesciowa przebywająca od miesiąca na działce stwierdziła ze moglismy go
przywiezc to nic by sie nie stało.
i zastanawiam sie czy ona ma racje, czy jestem wyrodną matką.zawszego trzymam
za rączki a teraz musialam go puscic!!nie moge sobie tego wybaczyc.
BARDZO WAS PROSZE POMODLCIE SIE ZA MOJEGO NATANKA.agata