haniamysz
15.06.09, 23:22
Witam.
U mojej 10 miesięcznej córki lekarze zdiagnozowali tzw.onanizm
niemowlęcy.Zaczęło się w 4 miesiącu jej życia i trwa do teraz, nasilając
się.Jestem już wykończona psychicznie i fizycznie.Mała jak tylko wstanie
zaczyna się"ciągnąć", jak to nazywamy.Odwracanie uwagi pozwala na trochę ale
ja nie jestem w stanie siedzieć z nią cały czas i ją zabawiać.Mam jeszcze
starszą 3 letnią córkę, która muszę sie zająć,muszę ugotować,posprzątać...Mała
pręży nóżki, jeździ pupka jakby robiła brzuszki, do tego wykrzywia rączkę
przed twarzą i się na nią patrzy.Poci się przy tym, czasami zaczyna płakać.
Robi tak jak siedzi wśród zabawek,jak siedzi w wózku, w foteliku samochodowym,
w krzesełku do karmienia.Nie wciska nic pomiędzy nóżki, nie obiera się o paski
w krzesełku, nie próbuje majstrować rączka koło pieluszki.Tylko jeździ pupka...
Miała robione najprzeróżniejsze badania, od posiewów kału na robaki, grzyby
(kilkakrotnie) po usg brzuszka.Teraz czekamy jeszcze na eeg głowy.
Czy Wasze dzieci z tego wyrosły?Po jakim czasie to może ustać, lub się
zmniejszyć.Może jest jakiś sposób bo ja już na prawdę nie mam sił.Lekarze
mówią że z tego wyrośnie, ale czy na pewno?JAk na razie to się nasiliło, przez
to nie lubię z nią gdzieś wychodzić, bo wygląda, jakby miała jakąś chorobę
neurologiczną, jest wykręcona i skrzywiona...
Proszę o odzew bo oszaleję.
Pozdrawiam