27.01.04, 23:34
No i klops! PO kilku tygodniach "cudowania" z maściami, zasypkami i innych
eksperymentów na mojej 5 miesięcznej córce usłyszalam od lekarza, ze te
suche placki na łokciach i udach plus zaognione suche i błyszczące plamy na
zgięciach łokci i pod bródką to jednak alergia. "odstawić krowę w calości".
Łatwo mówić lekarzowi, kiedy nabiał i jogurty trzymają mnie przy życiu.
Karmię piersią i nie poddam się tak łatwo, tylko nie wiem od czego i jak
zacząć rewolucję. Bo "krowa" to tylko przypuszczalna diagnoza, może być
cokolwiek innego, ale od wyeliminowania mleka mam zacząć. To co mi wlaściwie
wolno ? Od czego zacząć ? Warto, skoro i tak za dwa tygodnie wracam do
pracy ? Nie, nie mogę być egoistką, mała zbyt bardzo kocha cycusia, a ja
pewnie nie jestem pierwszą osobą stającą przed tym dylematem. Dodajcie sił i
poradźcie co jeść, żebym miala siły na cokolwiek, utrzymala laktację i tzw.
suchą nogą przebrnęła przez powrót do pracy. Mam zamiar jednak ściągać mleko
i stopniowo dawać córci nowinki. Ale poki co jestem nieco podłamana.
Obserwuj wątek
    • isma Re: alergia 28.01.04, 09:06
      Moldin, tak Ci sie tylko wydaje, ze bez nabialu nie mozna zyc. Ja tez tak
      myslalam. I zyje poltora roku, karmiac piersia, bez serow, jogurtow, mleka...
      dalej wymieniac nie bede, bo sie zaplacze.
      Da sie wytrzymac, tylko musisz pamietac o uzupelnianiu bialka i wapnia.
      Oczywiscie wiesz, ze "krowa" oznacza nie tylko nabial, ale takze cielecine i
      wolowine oraz pochodne tychze. Musisz czytac etykiety, bo np. zupelnie
      zlosliwie w niektorych margarynach (masla Ci tez nie wolno, przynajmniej na
      poczatek) bywa serwatka. I tak dalej. Zywienie zbiorowe neistety raczej w tej
      sytuacji odpada - u mnie w pracy wszytskie zupy sa zabielane, z wyjatkiem
      rosolu, ale ten z kolei jest wolowy...
      Obserwuj mala - jesli bedzie poprawa, nie od razu, do trzech tygodni powiedzmy,
      znaczy, ze trafiliscie.
      Powodzenia, pisz w razie klopotow, na tym forum dowiesz sie naprawde sporo.
      • moldin Re: alergia 28.01.04, 22:33
        Isma, dzięki!
        Jeśli Ty wytrzymujesz tak długo, to też się postaram. Na razie skutki mizerne,
        bo póki co jestem na etapie glówkowania, co wolno mi jeść, bo to czego nie
        wolno jakoś dziwnym trafem stanowi dłuższą listę. Nie miałam okazji zrobić
        porządnych zakupów, a efekt wyjścia do osiedlowego sklepu był mizerny.
        Egoistka ze mnie, ale jogurty i sery same pchały się na ladę, kłuły w oczy i
        łkały rzewnie, aby je kupić. Byłam twarda, ale coś humor mi siadł. A tak
        poważnie, to mniej martwię się o obiady, bo zupy rzadko zabielam, na ryżu i
        kurczakach z wieprzowiną da się żyć, ale cholipcia, co na śniadanie ? Chleb
        można, czy też coś w nim siedzi ? Jajka mogę ? Bo w sumie to lekarka
        jednoznacznie skazy nie określiła, tylko zasugerowała, żeby w pierwszej
        kolejności odstawić tę paskudną krowę. Równie dobrze może to być wszystko
        inne. Czasami mam cichą nadzieję, że zawinilą czekolada, bo z nerwów ze wracam
        do poracy "złamałam się" i podjadłam w zeszłym tygodniu troszkę łakoci. Będę
        musiała próbować, jeśli efekty rzeczywiście mogą pojawić sie już po 3 tyg, to
        nie byłoby tak źle. Bo na pewno większą motywację będę miałą, kiedy zobaczę
        ulgę u małej. Silna wola do wyrzeczeń sama przyjdzie. Martwię się tylko, żeby
        w wyniku tej rewolucji i ciągłego pilnowania się z jedzeniem nie zgubić
        pokarmu. Bo chyba smutki mi nie służą, już dziś mialyśmy pierwsze efekty i
        obnie neizasłużoną dietę.
        Isma, powiedz prosze, banany też uczulają ? A tak w ogóle, gdyby zdarzylo mi
        sie, że jakaś serwatka, mleko czy coś "przemyciłoby się " w czymś, a nie
        wiedziałabym o tym, to zmiany znów wyskakują, czy może śladowe ilości nie
        będą od razu przyczyną większych zmartwień.

        Dokarmiasz pewnie dzieciątko też z dużą ostrożnością ?

        Powodzenia i pozdrawiam serdecznie!
        • isma Re: alergia 29.01.04, 09:47
          O, jej. Moldin, ja jestem wprawdzie weteranka w temacie, ale nie lekarz, wiec
          nie traktuj mnie jak wyroczni.
          Zasada generalna: uczulac moze wszystko. Niektore produkty statystycznie
          rzadziej, ale to nie znaczy, ze Twoje dziecko akurat sie na ulamek statystyki
          nie zalapie ;-( I glowa do gory, pokarm traci sie raczej z powodu stresu niz z
          powodu diety. Bo jesc bedziesz mogla ile dusza zapragnie, tylko, ze byc moze, w
          kolko to samo. No i musisz obserwowac.

          Wiesz, ja zaczynalam hardcorowo, bez niczego, ze sie tak wyraze. Ziemniaki.
          Ryz. Kukurydza (tak w postaci pieczywa, jak i kaszek na wodzie). Jablka.
          Brokuly. Groszek. Indyk (ale pieczony i duszony w domu, zadne tam sklepowe
          wedliny - w nich czesto jest bialko sojowe). Ale moje dziecko jest w trzecim
          pokoleniu obciazone, wiec w zasadzie alergia byla na bank. Na szczescie
          sprawdzila sie cala grupa prostych a ciezkostrawnych - kapusta, groszek,
          fasola - mimo sporej alergii dziecina miala od zawsze zoladek i watrobe jak
          stary chlop...

          Jesli Twoj pediatra zalecil odstawienie krowy, to ja bym na razie sie tego
          trzymala, ewentualnie poswiecajac dla jasnosci obrazu i te najczesciej
          uczulajace jedzonka, bez ktorych zyc mozna, choc ciezko (czekolada, pomidory,
          cytrusy - banany akurat moje dziecko je bezpiecznie, pod warunkiem, ze nie ma
          do czynienia z ich skorka). Co do chleba, to bywa z mlekiem w proszku (!),
          ewentualnie moze uczulac gluten. Ja i tak wole chrupkie pieczywo ryzowe albo
          kukurydziane, wiec problem odpada. Z jajek kurzych do dzis jemy z corka tylko
          zoltka, ale alergia na bialko jaja kurzego sie potwierdzila w testach. Ona
          jada - ostroznie - cale jaja przepiorcze. Aha, to wazne - na poczatku ile
          mozesz, tyle jedz w postaci "domowej": nie kupne dzemy tylko obgotowane jablka,
          nie wedliny, tylko pieczone w folii itd. Unikniesz tropienia rezultatow
          stosowania roznych E-cos-tam, w ktorych ja sie osobiscie gubie.

          Istota diety eliminacyjnej jest to, ze organizm kompletnie pozbawiony kontaktu
          z alergizujacym czynnikiem, z czasem powinien przestac na niego reagowac
          alergicznie. Wiec jesli zjesz cos uczulajacego przypadkiem i w niewielkiej
          ilosci (bez serwatki jest margaryna Delma niebieska, zeby Ci ulatwic
          poszukiwania), to gwaltownej reakcji w postaci wysypki moze nie byc, ale na
          skutecznosc twoich poprzednich dzialan to wplywa niestety negatywnie, bo uklad
          immmunologiczny sie znowu "denerwuje" i polka zaczyna sie od poczatku.
          Generalnie: dieta musi byc konsekwentna, inaczej jest tylko niepotrzebnym
          katowaniem.
          Aha - w zimie ze skora bywa gorzej, bo kaloryfery grzeja i jest sucho. Robisz z
          tymi zmianami cos miejscowo? Nawilzasz?
          • chalsia Re: alergia 29.01.04, 23:09
            Isma, podziwiam, bo ja ze swojej strony oprócz skierowania na wątek "dieta mamy
            karmiącej małego alergika" pewnie nie napisałabym nic więcej.
            smile

            Pozdrówko,
            Chalsia
            • isma Re: alergia 02.02.04, 09:22
              Chalsiu,
              staram sie jak moge stanowic Twoje marne amatorskie wsparcie wink
              A watek o diecie mamy karmiacej rozrosl sie juz do rozmiarow trudnych do
              ogarniecia...
              • chalsia Re: alergia 02.02.04, 09:50
                Bry Isma,

                Oby jak najwięcej mam z dużymi doświadczeniami tu pisało ! smile))
                Tak, wiem, że jest duży. Ale w jednym miejscu jest chyba najwięcej odpowiedzi
                na większość podstawowych pytań. Wiem też, że jest trochę "dołujący", ale w
                obliczu często spotykanej niefrasobliwości to akurat raczej nie jest źle.

                Pozdrówko,
                Chalsia
                • moldin Re: alergia 04.02.04, 23:51
                  Dołujący jest ogrom problemu i tych biednych dzieciaczków dotkniętych alergią.
                  Ale jest i drugi biegun - niesamowite kobietki, które idą w zaparte i
                  wygrywają z tym paskudztwem, a do tego dzielą się doświadczeniem. Nawet nie
                  wyobrażacie sobie ile mi to dało. Lekarz lekarzem, ale w szczegóły się nie
                  wdaje, a jak wiadomo praktyka czyni mistrza, nie teoria,a domowe, sprawdzone
                  sposoby są nieocenione. Poza tym świadomość, że nie jest się pozostawionej
                  samej sobie, że ktoś inny też walczy z bialymi pokusami, z brakiem zrozumienia
                  u innych, którzy wzdrygują ramionami i dziwią się, że panienka przesmradza i
                  wybrzydza, bo tego nie je, tamtego nie je ....

                  A swoją drogą, chylę dziewczyny czoła przed Wami.
                  • isma Re: alergia 05.02.04, 09:15
                    I tak trzymac, kolezanko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka