Dodaj do ulubionych

NIE NA TEMAT…

13.03.08, 07:40
Proszę o wpisywanie wszystkich “poza tematowych” wątków do tego. Kropka
zauważyła, że robi się nam trochę bałagan i ma rację. W tytule proszę pisać o
czym jest wątek. Jak ktoś będzie mial poza tematyczne pytanie to wątek
podskoczy do góry. Dzieki temu łatwiej będzie odszukać informacje o porodzie
domowym. Będę kasowała nowe wątki nie na temat i prosiła o ponowne ich
napisanie w "NIE NA TEMAT... "

Obserwuj wątek
    • juleg Re: NIE NA TEMAT… 14.03.08, 09:41
      Kasiu to ja poproszę info, gdzie kupujesz organiczny tran w uk i ile kosztuje.
      smile
      • kasiaimichael tran Nordic Naturals 14.03.08, 22:17
        Aromantica
        16 Martins Walk, Dorking
        RH4 1UT , Surrey
        United Kingdom
        aromantica@hotmail.com
        Tel: 01306 742 005
        Fax: 02089029060
        Nie jest organiczny, nie wiem czy o jakimkolwiek tranie mozna powiedziec ze jest
        organiczny. Jest badana zawartosc metali ciezkich, jest filtrowany, poza tym w
        ciemnych butelkach wiec nie psuje sie pod wplywem swiatla, tez w kapsulkach
        jesli ktos woli
        www.nordicnaturals.com
        kupowalam arctic cod liver oil, teraz zastanawiam sie czy nie kupic omega 3-6-9
        bo ma wszystkie kwasy, to mieszanka tranu i oleju roslinnego
        • nuit4 Re: tran Nordic Naturals 15.03.08, 12:45
          tez myslalam o tranie-powiedz mi czy dzicie uczulone na białko zwierzecy-w tym
          prawdopodobnie rowniez rybie-moga go pic?to w sumie tłuszcz nie białko..

          jak go przyjmujesz?tak po prostu na łyzeczce?ja mam niezbyt przyjemne
          wspomnienia z picia tranu i sie zastanawiam czy to od 'gatunku' zalezy no i czy
          Angelowi posmakuje..

          kapsułki sa duze?pewnie za duze dla 1,5 roczniaka..
          • kasiaimichael Re: tran Nordic Naturals 15.03.08, 19:10
            Nie wiem czy mu posmakuje ale jak jest uczulony na bialko to chyba w
            zelatynowych kapsulkach nie moze, bo to bialko. Tran z tego co wiem zmniejsza
            objawy alergii, tak jak zmniejsza je tez dobry probiotyk- Angelowi przydalby sie
            probiotyk na jego biedne jelita- dajesz mu cos? Sa tez fajne probiotyki w
            BioCare. Ja dawalam na lyzeczce i maly jadl ze smakiem- dziwne dziecko, przez
            jakis czas nie chcial teraz znowu mu smakuje widocznie go potrzebuje. Wiem ze
            ludzie daja tez strzykawka ta od Nurofenu(jedyne moim zdaniem zastosowanie tego
            leku- to fajna strzykawka wink
            • nuit4 Re: tran Nordic Naturals 16.03.08, 12:49
              z probiotykow-daje mu dicoflor co kilka miesiecy przez miesiac,ale moze
              rzeczywiscie dobrze by bylo zeby caly czas na jakims byl....

              poczytam o BioCare
              chyba sie zdecyduje na DHA dla dzieci w plynie(z NN),tam jest tez omega 3 z tego
              co czytalam i w smaku w miare podobno

              a co do nurofenu-hehe tez jestem podobnego zdania wink
              • kasiaimichael Re: tran i witaminy 18.03.08, 08:55
                Trzeba pamietac zeby nie podawac dziecku witaminy D3 jak daje sie tran. Tran
                zawiera duze ilosci tej witaminy (w naturalnej postaci) zawiera tez duze ilosci
                witaminy A. Obie te witaminy w postaci naturalnej nie sa toksyczne tak jak ich
                sztuczne odpowiedniki wiec nie ma obawy o zatrucie.
                • kropkaa Re: tran i witaminy 18.03.08, 19:54
                  A ile się podaje dziecku karmionemu piersią (14 m.). Łyżeczka
                  dziennie czy dwie?
          • pillow-book Re: tran Nordic Naturals 26.05.08, 19:04
            Mój syn ponoć nie ma enzymu do trawienia białka zwierzęcego albo ma alergię -
            zdania uczonych są podzielone, w każdym razie mięsa, nabiału, etc nie je. Ale
            tran mu dawałam w okresie jesienno-zimowym - w płynie... Bo żelatyna od razu
            wywoływała rozwolnienia. I nic się po tranie nie działo oprócz tego, że znikały
            mu czarne otoczki dookoła oczu smile
    • silije.amj Re: NIE NA TEMAT… 16.03.08, 20:38
      Czym zbijacie np. temperaturę u dziecka 40,5 stopni nie stosując Nurofenu?
      • monicus Re: NIE NA TEMAT… 16.03.08, 21:22
        ja az do takiej u malego nie doszlam. ale dopoki nie siegnie 39 to nie daje nic, tylko odkrywam i ewentualnie okladam wilgotna pielucha. i jakos zwykle samo spada. i to szybciej niz po ibufenie i podobnych.
        • silije.amj Re: NIE NA TEMAT… 16.03.08, 22:57
          No tak, mój najmłodszy też jeszcze nie gorączkował w swym krótkim życiu wysoko
          wink ale jedna z moich córek ma zwyczaj przy "normalnym" zapaleniu oskrzeli
          gorączkować do 40,7 (!) więc stosuję i kąpiele ochładzające i nurofen i czopki z
          pyralginą, żeby ją tylko schłodzić.
      • kropkaa re: temperatura 16.03.08, 22:55
        Doszłam do 39,4 st. C (ponoć powyżej 38,5 już się powinno u
        niemowlęcia zbijać, by nie dostało drgawek) i dałam paracetamol w
        syropie. Była noc, bałam się dalej czekać, a z tymi okładami to
        dokładnie nie wiedziałam co i jak i bałam się zaszkodzić. Z ciężkim
        sercem dałam miarkę syropu i temperatura zaczęła lecieć na łeb, na
        szyję. W drugą noc sytuacje się powtórzyła, dałam tylko pół miarki.
        • kasiaimichael Re: re: temperatura 17.03.08, 09:06
          zimny oklad na brzuch w okolice watroby, najszybciej ochladza. Moj nigy az
          takiej nie mialale mial 39 i kilka, oklady mu pomagaja i nie przykrywam niczym
          dziecka wtedy procz pieluchy tetrowej.
      • nuit4 Re: NIE NA TEMAT… 21.03.08, 11:58
        kapiel + homeopatia->zazwyczaj opdaje sie aconitum 9 CH lub aconitum complex ale
        wszytsko zalezy od goraczki
        moj juz mial taka temperature przy trzydniowce
      • pillow-book Re: NIE NA TEMAT… 26.05.08, 19:02
        Ja do szóstego roku życia zbijałam gorączkę prysznicowo i okładowo. Kilka razy
        zdarzyło się, że miał 40 stopni... myślałam, że umrę z nerwów dopasowując
        temperaturę wody do temperatury dziecka, żeby nie wywołać efektu termosu... Ale
        udawało się.

        Od szóstego roku życia mi dziecko prawie przestało chorować, jak się zdarzyła
        gorączka dawałam Ibuprofen w syropie czy coś takiego dla dzieci bo ma działanie
        przeciwzapalne też.
    • nuit4 lessing!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 10.04.08, 21:43
      moja znajoma mieszkajaca niedaleko bydgoszczy planuje porod w domu...
      i szuka lekarza....
      moglabys namiar mi na priv przeslac??pliiizz smile
    • kropkaa LEGO 26.05.08, 17:50
      Szukam takich lalek Lego Duplo 16 cm. Jest to seria Lego educatiom.
      Na Allego są jakieś kawałki wyjęte z zestawu po niebotycznych
      cenach. Znalazłam na ebayu:
      cgi.ebay.com/LEGO-EDUCATION-LG-9234-DOLLS-FAMILY-SET-NIB_W0QQitemZ320253396901QQihZ011QQcategoryZ2518QQrdZ1QQssPageNameZWD
      1VQQcmdZViewItemQQ_trksidZp1638Q2em118Q2el1247
      I tu pojawia się ale. Czy ja mogę kupić coś na ebay.com? Nie mam
      konta, nie mam konta w dolarach, czy w ogóle do Polski przysyłają?
      Ja to wygląda u Was, które kupujecie na ebayu?
    • 987ania Re: LEGO 06.06.08, 14:19
      www.polonezparcelservice.com/Parcel_Instr_PL.htm
      • jola-kropek Re: LEGO 06.06.08, 14:31
        mozna tez polamerem wyslac. oni sa naprawde super tanismile
        • sugarxxx Re: LEGO 06.06.08, 18:48
          polamerusa.com/zamawiam/
          tu wypełniasz formularz

          a tu cennik
          www.polamerusa.com/cennik%20wysylka%20paczek.aspx
          mam dobre doswiadczenia i z polonezparcel service i z polamerem.
          polonez jest chyba tanszy, jezeli przepakowujesz paczki.
          aha, w obu przypadkach trzeba miec konto na paypalu bo przelew zagraniczny to
          droga sprawa.
    • monicus konfilkt z tata...:( 15.06.08, 21:46
      powiedzcie mi dziewczyny taka rzecz. czy u was dzieci tocza walke z ojcem? moj maly ma niecale 3 lata i od roku jest regularnie na NIE z tata. mimo, ze tatko sie stara i naprawde jest super ojcem ten maly dziad wyzywa sie na nim psychicznie, mowi mu przykre rzeczy, probuje bic i drapac. az smutno sie robi jak sie na to patrzy. czy to jest normalne w tym wieku? nie wiem czy chodzi o ciagla nieobecnosc ojca, czy o zbyt male zainteresowanie? chociaz jak na chore warunki warszawskie to uwazam ze i tak jest niezle, bo ze 3-4h dziennie sie widza.
      • kaakaa Re: konfilkt z tata...:( 15.06.08, 22:37
        Moje dzieci tak nie miały, jeśli to to pytasz.
        A z czego to może wynikać u Twojego synka? Cóż, przypuszczam, że przez forum
        nikt odpowiedzialny nie będzie próbował stawiać diagnozy. Generalnie, takie
        zachowanie najczęściej jest albo próbą zwrócenia na siebie uwagi albo sygnałem,
        że dziecko nie radzi sobie z tym, co się wokół niego i z nim dzieje. A jeśli
        chodzi o szczegóły, to albo trzeba samemu bardzo pilnie poobserwować albo
        zwrócić się do specjalisty.
        • jola-kropek szczepionki 11.07.08, 22:37
          wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Zmarlo-12-dzieci-na-ktorych-testowano-szczepionke,wid,10147920,wiadomosc.html
          najbardziej rozwalil mnie tekst, ze "tylko" 12 dzieci zmarlo...

          huh...

          my na razie sie nie szczepimy, mopze jak mala skonczy rok, albo moze nawet 2 lata.
          • soldie Re: szczepionki 12.07.08, 13:11
            Jola ,w ogóle nie szczepicie dziecka na nic?
            • jola-kropek Re: szczepionki 13.07.08, 06:48
              dopiero jak skonczy rok zaczniemy szczepic.
            • nuit4 Re: szczepionki 13.07.08, 14:20
              był tu wątek o szczepionkach (na tym forum).
              ja nie szczepię w ogóle.nigdy.
          • kasiaimichael Re: szczepionki 13.07.08, 16:59
            Starszego zaszczepiam na kilka, bo nie wiedziaam nic. Wynik- alergia i opznienie
            mowy. Mlodszej nie szczepie na nic, nigdy- wynik dziecko nie ma alergii, nie
            choruje i zaczyna mowic...
          • 987ania Re: szczepionki 14.07.08, 08:55
            jola maila Ci wysłałam.
            Ja się dalej biję z myślami kiedy szczepić. Czy po pół roku czy po roku. No i ja
            mam jeszcze muszę mojego M. do tego przekonać, żeby odłożyć szczepienia.
            • soldie Re: szczepionki 14.07.08, 11:35
              A nie macie problemów ani przynagleń że nie szczepicie?Ja taka nie do końca
              byłam uświadomiona na początku wiec szczepiłam,ale teraz ma być odra, swinka
              ,rozyczka- a na to za nic nie chce iść w ogóle. No i jak potem idzie do szkoły
              czy do przedszkola(jeśli idzie w ogole) to co ze szczepieniami?
              • 987ania Re: szczepionki 14.07.08, 11:55
                ja mam kartę szczepień w domu i jak na razie nigdzie nie zamierzam jej oddawać.
                Dopóki kartę masz u siebie to dla systemu zdrowia nie istniejesz. A co dalej to
                nie wiem, też ludzi pytamsmile
                • monicus Re: szczepionki 14.07.08, 13:37
                  ejej, a dajcie namiary na jakich doktorow co nie lubuja sie w szczepieniu na
                  wszystko i lubia homeo i w ogole. mnie akurat niestety interesuja z wawy, ale
                  ciagle mam nadzieje, ze sie stad wyniose.
              • kaakaa Re: szczepionki 14.07.08, 15:39
                Z MMR czy innym Priorixem (czyli szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce)
                jest prosta sprawa. Komponenta różyczkowa była tam produkowana na bazie wirusów
                pozyskiwanych z abortowanych płodów matek, które w czasie ciąży przechodziły
                różyczkę. Moja pediatra nawet nie próbowała dyskutować, gdy powiedziałam jej, że
                to jest sprzeczne z moim systemem wartości i nie zgadzam się na podanie takiego
                preparatu moim dzieciom.
                Równie łatwo można sie rozprawić z IPV (polio w zastrzyku), które jest
                produkowane na tzw. ludzkich komórkach diploidalnych, czyli komórkach
                pochodzących z linii komórkowych pozyskanych od abortowanego płodu. Z OPV (polio
                doustne) rozprawiam się podstępem - zawiera żywe wirusy, więc jest niebezpieczne
                dla dzieci uprzednio nie zaszczepionych IPV. No, i dziecko wydala potem z kałem
                żywe wirusy (przynajmniej potencjalnie) a ja mam w domu inne dzieci nie
                uodpornione na polio.
                A na BCG (gruźlica) nie zaszczepię, bo cała cywilizowana Europa nie szczepi
                (tylko w przypadku dużego ryzyka kontaktu z gruźlicą - np. chora matka lub ktoś
                inny w najbliższej rodzinie).

                Zostaje WZWB, DTP (to refundowane jest okropne, jeśli już, to trzeba walczyć o
                DTPa) i HiB. Pozostałe są poza obowiązkowym kalendarzem, więc nikt do nich
                zmuszać nie może.

                Tylko nie rozumiem co ma szkoła lub przedszkole do szczepień? Kiedyś, to owszem,
                szkolna higienistka przetrzymywała karty szczepień i szczepiła dzieci ale teraz
                robią to wyłącznie przychodnie.
                • monicus Re: szczepionki 14.07.08, 17:58
                  matko jedyna, to straszne jest co piszesz. czuje sie okropnie jak o tym pomysle.
                  chyba przestaje wierzyc w slusznosc medycyny
                • monicus Re: szczepionki 14.07.08, 17:59
                  a jak jak juz dalam dwie dawki tego szczepienia 6 w jednym to moge olac trzecie?
                  bo z bolem i rozterkami dawalam i poki co bardzo zwlekam z ta trzecia dawka
                  • kaakaa Re: szczepionki 14.07.08, 19:26
                    Od olania trzeciej dawki dziecko Ci nie umrze, więc w tym kontekście - pewnie
                    możesz.
                    Ale jak nie podasz trzeciej dawki, to cały cykl szczepień na plaster, więc w
                    sumie, dla pediatry, to będzie tak, jak byś nie szczepiła wcale, bo oni są
                    uczeni wyłącznie o tym, jaką odporność (czyt. poziom przeciwciał) daje pełen
                    cykl szczepień. Jak ktoś ma niepełen cykl, to o jego odporności nie da się nic
                    powiedzieć. Szczególnie w przypadku małego dziecka, szczepionego w pierwszym
                    półroczu, te pierwsze dawki mają znikome znaczenie w wywoływaniu długoterminowej
                    odpowiedzi immunologicznej.
                    • monicus Re: szczepionki 14.07.08, 20:55
                      kurde, bede mowic ze uderza to w mojej przekonania religijne, ze nosze kurde
                      beret z antenka i popieram pis (bo tak kurde jest big_grin)
                      • sugarxxx Re: szczepionki 14.07.08, 22:02
                        Mnie na razie nikt się nie czepia. A zaszczepiłam tylko DTPa + HiB. W szpitalu
                        przełknęli, pediatra w przychodni tylko opowiada co o tym myśli, w CZD w ogóle
                        nie przywiązywali wagi. Czyli wnioskuję, że sanepid nie poinformowany został. Bo
                        tak naprawdę, to jest najpoważniejsza konsekwencja. A jak poinformują, to już
                        uczuliłam małża, żeby nie odbierał żadnych poleconych od Sanepidu smile

                        I w ten sposób każdy z organów sobie odfajkuje, że zrobił co trza i nikt się do
                        niego nie czepnie, a moje dziecko szczepione nie będzie.

                        Taka mam teorię, zobaczymy jak się będzie dalej sprawdzać, jak dziecko do
                        przedszkola pójdzie.
                        • 987ania Re: szczepionki 14.07.08, 22:17
                          sugar a gdzie masz swoją przychodnię nfz? Może i ja dziecko zapiszę?
                        • monicus Re: szczepionki 14.07.08, 22:21
                          no ja czytalam kiedys artykul, w ktorym wypowiadal sie jakis lekarz z czd i
                          mowil, ze nikt z jego kolegow z centrum nie szczepi dzieci, bo to nie
                          szczepienia wyeliminowaly choroby a powszechnosc stosowania mydla.
                • abiela Re: szczepionki 14.07.08, 22:10
                  kaakaa napisała:


                  > Zostaje WZWB, DTP (to refundowane jest okropne, jeśli już, to trzeba walczyć o
                  > DTPa) i HiB. Pozostałe są poza obowiązkowym kalendarzem, więc nikt do nich
                  > zmuszać nie może.

                  To jeszcze wtrące, jeśli można. Co do wzwb można argumentowac, że dziecko nie
                  planuje rozpoczęcia życia płciowego przez następne 10 lat. Krztusiec zaś jest
                  groźny dla niemowląt do 6 m.ż. ale owa szczepionka jeszcze wtedy nie chroni. Z
                  resztą szczepienie na krztusiec wogóle przed zachorowaniem nie chroni. BTW te
                  szczepionko często konserwowane są na bazie rtęci i zawierają białka jaja
                  kurzego vide strach przed alergiami może być argumentem.

                  Warto natomiast zasczepić na tężec gdy dziecko zacznie grzebać w ziemismile
                  • 987ania Re: szczepionki 14.07.08, 22:21
                    no ale wzw nie tylko drogą płciową się przenosi. A o krztuścu muszę poczytać w
                    mojej pediatrii.
                  • kaakaa Re: szczepionki 14.07.08, 23:24
                    abiela napisała:

                    > To jeszcze wtrące, jeśli można.
                    Pewnie, że można wink
                    > Co do wzwb można argumentowac, że dziecko nie
                    > planuje rozpoczęcia życia płciowego przez następne 10 lat.
                    Owszem, można tak argumentować ale raczej żaden lekarz nie potraktuje poważnie
                    osoby używającej takiego argumentu. Nadto, WZWB przenosi się nie tylko drogą
                    płciową. Powiedzą Ci - "a co jeśli dziecko trafi do szpitala?" Niestety, fakt,
                    że nasze szpitale to rozsadnik różnego choróbska.
                    > Krztusiec zaś jest
                    > groźny dla niemowląt do 6 m.ż. ale owa szczepionka jeszcze wtedy nie chroni. Z
                    > resztą szczepienie na krztusiec wogóle przed zachorowaniem nie chroni.
                    Ponoć to pełnokomórkowe (bardziej wywołujące odczyny poszczepienne) to nawet
                    trochę chroni (z badań wynika 60% skuteczności, jeśli kto wierzy w badania
                    medyczne). To acelularne (w szczepionce DTPa, nie wywołuje takich odczynów
                    poszczepiennych) to całkiem marną ma skuteczność. Swoją drogą krztusiec ostatnio
                    wraca i chorują zarówno dzieci szczepione jak i nie szczepione. Natomiast,
                    zaskoczyła mnie opinia pediatry (całkiem konwencjonalnej), że w ostatnich latach
                    krztusiec przebiega dużo łagodniej niż zdarzało się to onegdaj.
                    > BTW te
                    > szczepionki często konserwowane są na bazie rtęci i zawierają białka jaja
                    > kurzego vide strach przed alergiami może być argumentem.
                    Niby prawda, ale tego argumentu pediatrzy też nie chcą traktować poważnie.
                    Powiedzą Ci - "a wie Pani ile rtęci, konserwantów i alergenów dziecko codziennie
                    zjada? To, co jest w szczepionce nie ma prawa zaszkodzić bardziej niż to co je
                    Pani (przy karmieniu piersią) lub dziecko (gdy już samo je)."

                    > Warto natomiast zasczepić na tężec gdy dziecko zacznie grzebać w ziemismile
                    Fajna myśl! Też mi przyszła do głowy, tym bardziej, że w ubiegłym roku sama
                    przechorowałam tężec, więc wiem, że wcale nie trudno to złapać (ugryzł mnie pies
                    sąsiadów i to wcale nie mocno). Jest tylko jeden problem - w Polsce jedyne
                    wersje szczepionki p. tężcowi przewidziane dla dzieci to szczepionki skojarzone
                    - co najmniej 3 w jednym, czyli DTPw lub DTPa. Może być jeszcze z innymi
                    "bonusami" typu WZWB czy HiB tudzież IPV. Owszem, jest szczepionka tylko przeciw
                    tężcowi ale wyłącznie w wersji dla dorosłych.
                    Chyba, że wiesz o czymś, o czym ja nie wiem, to bardzo chętnie nastawię ucha.
                    • kasiaimichael Re: szczepionki 15.07.08, 00:24
                      Tylko ze ja slyszalam ze ta szczepionka na tezca tez skuteczna nie jest, bo nie moze byc z racji tego ze samo zachorowanie na tezca nie daje odpornosci wiec dlaczego cos zrobionego z toksyn wytwarzanych przez bakterie tezca ma dawac? Zamiast odpornosi daje natomiast czesto odczyny ze strony ukl nerwowego.
                      www.whale.to/a/tetanus.html
                      Jak "opracowana" byla Twoja rana? W przypadku ran klutych glebokich powinna byc czyszczona chirurgicznie, bo tezec to bakteria beztlenowa, rany powierzchniowe nalezy przmyc mydlem a potem woda utleniona, nie spirytusem
                      Kaska
                      allegro
                      • kaakaa Re: szczepionki 15.07.08, 01:14
                        No, nie do końca się zgadzam w kwestii tego tężca. Naczytałam się rok temu, to
                        się mądra czuję wink
                        Przechorowanie daje odporność ale nie dożywotnią. Ze szczepieniem jest podobnie,
                        dlatego, żeby być względnie odpornym trzeba się regularnie doszczepiać (nie
                        rzadziej niż co 8-10 lat). Z różnych statystyk, co je sobie poczytałam, wynika,
                        że jednak ta szczepionka należy do dość skutecznych. Ale, oczywiście, jak przy
                        każdej szczepionce, szczepiąc się ryzykujesz powikłania.
                        Moja rana nie była "opracowana", bo ją zbagatelizowałam. Ten pies mnie tylko
                        "zahaczył". Nawet dezynfekcję (jakąś wodą kolońską na spirytusie)
                        przeprowadziłam dopiero po ponad godzinie. No i po 6 tygodniach doczekałam się
                        niespodzianki. Na szczęście mój tężec ograniczał się do pogryzionej nogi. PZH
                        wywalało na mnie gały. Ponoć taki tężec lokalny zdarza się bardzo rzadko. (Z
                        moich dociekań w literaturze zagranicznej wynikło, że wcale nie tak rzadko - ok.
                        17% przypadków tężca w USA) Oczywiście zaraz chcieli mnie zaszczepić ale się nie
                        dałam. Kazałam sobie za to zrobić poziom przeciwciał (już mi w zasadzie
                        przechodziło, bo zanim skojarzyłam, co mi dolega i trafiłam do PZH to minęło
                        jakieś 3-4 tygodnie od wystąpienia pierwszych objawów). I na własnym przykładzie
                        mogę potwierdzić, że przechorowanie tężca daje odporność. Poziom przeciwciał mam
                        zabezpieczający przed infekcją. Nie mam pojęcia, na jak długo.
                        • soldie Re: szczepionki 15.07.08, 09:02
                          Kakaa ze szkoła czy przedszkolem chodziło mi czy to czy szczepienia były robione
                          czy nie ma znaczenie jak wysyłasz dzieciaka do szkoły lub przedszkola. No ja to
                          w ogóle nie mam ochoty szczepić,ale ta walka ze służba zdrowia mnie przeraża,
                          zwłaszcza jak czytam jak kakaa rzuca wiedza o szczepionkachsmile
                      • abiela Re: szczepionki 15.07.08, 10:15
                        kasiaimichael napisała:

                        > Tylko ze ja slyszalam ze ta szczepionka na tezca tez skuteczna nie
                        jest, bo nie
                        > moze byc z racji tego ze samo zachorowanie na tezca nie daje
                        odpornosci wiec d
                        > laczego cos zrobionego z toksyn wytwarzanych przez bakterie tezca
                        ma dawac? Zam
                        > iast odpornosi daje natomiast czesto odczyny ze strony ukl
                        nerwowego.
                        > www.whale.to/a/tetanus.html


                        Nie jestem w stanie dokładnie argumentować, bo nie mam publikacji na
                        podorędziu. Z tego, co czytalam to jedyna szczepionka zalecana przez
                        nawet dość zaciekłych przeciwników szczepienia. Lekarka mojej córki
                        jest w Stowarzyszeniu Lekarzy przeciw szczepieniom i również akurat
                        ta polecała.
                      • 987ania Re: szczepionki 15.07.08, 12:07
                        W przypadku ran brudnych u dorosłych w PL daje się surowicę, jeśli rana jest
                        głęboka i szczepi się - I dawka od razu a dwie następne później. A jak rana
                        płytka, to tylko szczepionka.
                        • kaakaa Re: szczepionki 15.07.08, 17:42
                          987ania napisała:

                          > W przypadku ran brudnych u dorosłych w PL daje się surowicę, jeśli rana jest
                          > głęboka i szczepi się - I dawka od razu a dwie następne później. A jak rana
                          > płytka, to tylko szczepionka.

                          Chyba, że delikwent był szczepiony dawką przypominającą lub kompletem dawek
                          podstawowych nie dalej jak 5 lat wstecz. Wtedy nie podaje się szczepionki.
                          • 987ania Re: szczepionki 15.07.08, 20:23
                            no tak, nie dopisałam.
                    • abiela Re: szczepionki 15.07.08, 10:13
                      kaakaa napisała:


                      > Owszem, można tak argumentować ale raczej żaden lekarz nie
                      potraktuje poważnie
                      > osoby używającej takiego argumentu. Nadto, WZWB przenosi się nie
                      tylko drogą
                      > płciową. Powiedzą Ci - "a co jeśli dziecko trafi do szpitala?"
                      Niestety, fakt,
                      > że nasze szpitale to rozsadnik różnego choróbska.

                      No i to jest paranoja. Nie mieszkasz w Polsce, gdy przed własnym
                      zabiegiem (zanim się zainetersowałam szczepieniami) spytałam o
                      szepienie przeciwko wzwb to lekarz o mało co z krzesła nie spadł i
                      nie mógł zrozumieć o co mi chodzi.
                      Więc jeśli wyeliminuje źycie płciowe i niewielkie prawdobieństwo
                      zabiegu w szpitalu w ciągu najbliższych 10 lat, to po co szczepionka?

                      > > Krztusiec zaś jest
                      > > groźny dla niemowląt do 6 m.ż. ale owa szczepionka jeszcze wtedy
                      nie chro
                      > ni. Z
                      > > resztą szczepienie na krztusiec wogóle przed zachorowaniem nie
                      chroni.
                      > Ponoć to pełnokomórkowe (bardziej wywołujące odczyny
                      poszczepienne) to nawet
                      > trochę chroni (z badań wynika 60% skuteczności, jeśli kto wierzy w
                      badania
                      > medyczne). To acelularne (w szczepionce DTPa, nie wywołuje takich
                      odczynów
                      > poszczepiennych) to całkiem marną ma skuteczność. Swoją drogą
                      krztusiec ostatni
                      > o
                      > wraca i chorują zarówno dzieci szczepione jak i nie szczepione.
                      Natomiast,
                      > zaskoczyła mnie opinia pediatry (całkiem konwencjonalnej), że w
                      ostatnich latac
                      > h
                      > krztusiec przebiega dużo łagodniej niż zdarzało się to onegdaj.

                      Spotkałam się z opinią (wypowiedzianą przez homeopatkę mojej córki)
                      iż najistotniejszym faktem przy chorobach typu krztusiec czy odra
                      jest czas dany dziecku i rozsądna opieka. Do komplikacji i cięźkiego
                      przebigu prowadzi atypowy przebieg choroby, będący często wynikiem
                      nie rozpoznania choroby oraz leczenie "na siłę" przez zbijanie
                      temperatury przy odrze, brak czasu na wylezenie choroby przy
                      krztuścu itd. Jeśli więc ma się świadomość możliwości zainwestowania
                      6 tyg. w ewentualną chorobę dzieka, powinno być dobrze.
                      BTW dorośłi poodbno często przechodzą krztusiec, najczęściej
                      nierozpoznany, bo przecież byli szczepieni. Mocno podejrzewam, że i
                      mnei się to trafiło, gdy 8 miesięcy byłam leczona antybiotykami na
                      ostre zapalenie tchawicy.

                      > > BTW te
                      > > szczepionki często konserwowane są na bazie rtęci i zawierają
                      białka jaja
                      > > kurzego vide strach przed alergiami może być argumentem.
                      > Niby prawda, ale tego argumentu pediatrzy też nie chcą traktować
                      poważnie.
                      > Powiedzą Ci - "a wie Pani ile rtęci, konserwantów i alergenów
                      dziecko codzienni
                      > e
                      > zjada? To, co jest w szczepionce nie ma prawa zaszkodzić bardziej
                      niż to co je
                      > Pani (przy karmieniu piersią) lub dziecko (gdy już samo je)."

                      NO tak, ale szczepi się wręcz noworodki, a w moim mleku na pewno nie
                      mam aż tyle rtęci, nie mówiąc o kurzym białku. Niemniej zgadzam się,
                      że to walka z wiatrakami.

                      >
                      > > Warto natomiast zasczepić na tężec gdy dziecko zacznie grzebać w
                      ziemismile
                      > Fajna myśl! Też mi przyszła do głowy, tym bardziej, że w ubiegłym
                      roku sama
                      > przechorowałam tężec, więc wiem, że wcale nie trudno to złapać
                      (ugryzł mnie pie
                      > s
                      > sąsiadów i to wcale nie mocno). Jest tylko jeden problem - w
                      Polsce jedyne
                      > wersje szczepionki p. tężcowi przewidziane dla dzieci to
                      szczepionki skojarzone
                      > - co najmniej 3 w jednym, czyli DTPw lub DTPa. Może być jeszcze z
                      innymi
                      > "bonusami" typu WZWB czy HiB tudzież IPV. Owszem, jest szczepionka
                      tylko przeci
                      > w
                      > tężcowi ale wyłącznie w wersji dla dorosłych.
                      > Chyba, że wiesz o czymś, o czym ja nie wiem, to bardzo chętnie
                      nastawię ucha.

                      Jest szczepionka tężec+polio+błonica. Podałam tą szczepionkę córce
                      gdy miała 10 miesięcy - zniosła ją bardzo dobrze. Po podaniu
                      dostawała bodajże thuję na lepszą akceptację. Ta szczepionka jest
                      dopuszczona do obiegu od 6 r.ż., bo jest "słabsza", nie pomnę
                      dokładnie co to znaczy.

                      Uzupełniając, to jedyne szczepienie, które dostała córka. Polio ze
                      względu na planowany wyjazd na Filipiny, który do skutku nie
                      doszedł. Błonicy nie chciałam, ale była w pakiecie niestety.
                      Planowałam podać samą odrę, ale zrezygnowałam jednak. Podam moźe jak
                      skończy 10 lat, chyba że przechoruje.
                      • kaakaa Re: szczepionki 15.07.08, 17:40
                        abiela napisała:
                        > Planowałam podać samą odrę, ale zrezygnowałam jednak. Podam moźe jak
                        > skończy 10 lat, chyba że przechoruje.
                        Z tego, co wiem, to od keidy do kalendarza weszła potrójna szczepionka - MMR lub
                        odpowiednik - to w Polsce wycofano z obrotu szczepionkę przeciw odrze.

                        Dzięki za info o szczepionce tężec+polio+błonica. Nie wiedziałam, że taka jest
                        na rynku. Jednak mnie nie satysfakcjonuje, bo nie zgadam sie moralnie z
                        technologią produkcji szczepionki przeciw polio w zastrzyku. A swoją drogą,
                        uważam, że moim dzieciom szczepienie p. polio nie jest niezbędne, bo nie
                        wybieramy się nigdzie, gdzie ta choroba byłaby problemem.
                        • abiela Re: szczepionki 15.07.08, 18:15
                          kaakaa napisała:

                          > Dzięki za info o szczepionce tężec+polio+błonica. Nie wiedziałam, że taka jest
                          > na rynku. Jednak mnie nie satysfakcjonuje, bo nie zgadam sie moralnie z
                          > technologią produkcji szczepionki przeciw polio w zastrzyku. A swoją drogą,
                          > uważam, że moim dzieciom szczepienie p. polio nie jest niezbędne, bo nie
                          > wybieramy się nigdzie, gdzie ta choroba byłaby problemem.

                          W takiej sytuacji to oczywiście zupełnie zbyteczne. Ostatni przypadek polio w
                          Europie zanotowano bodajże w 1971 roku.
                          Nie jestem przekonana czy na pewno nie ma żadnej osobnej szczepionki przeciwko
                          tężcowi. Guglowałaś?
                          • monicus Re: szczepionki 15.07.08, 18:21
                            czemu ja jestem taka sierota co to nie umie z lekarzami sie klocic sad co
                            najwyzej klamie ze cos robie/nie robie.
                            podziwiam was, ze potraficie wywalczyc to nieszczepienie.
                            • abiela Re: szczepionki 15.07.08, 19:01
                              monicus napisała:

                              > czemu ja jestem taka sierota co to nie umie z lekarzami sie klocic sad co
                              > najwyzej klamie ze cos robie/nie robie.
                              > podziwiam was, ze potraficie wywalczyc to nieszczepienie.

                              Monicus mnie akurat nie ma za co podziwiać, bo mieszkam w kraju, w kórym
                              szczepienia są dowolne. Ale faktem jest, że się o swoje jeśli chodzi o dziecko
                              potrafię wykłóćać. Gorzej jeśli o mnie chodzi.
                          • kaakaa Re: szczepionki 15.07.08, 18:48
                            Wg informacji z sanepidu na polskim rynku jest tylko szczepionka p. tężcowi w
                            wersji dla dorosłych. Też mnie to bardzo zaskoczyło. Można by ewentualnie coś
                            sprowadzać z zagranicy.
                            • abiela Re: szczepionki 15.07.08, 19:02
                              kaakaa napisała:

                              > Wg informacji z sanepidu na polskim rynku jest tylko szczepionka p. tężcowi w
                              > wersji dla dorosłych. Też mnie to bardzo zaskoczyło. Można by ewentualnie coś
                              > sprowadzać z zagranicy.

                              No ale czemu nie podać dziecku tej szczepionki? Są jakieś przeciwwskazania?
                              • kaakaa Re: szczepionki 15.07.08, 19:05
                                Z tego, co wiem, dawka jest większa. Ja bym nie ryzykowała.
                                • abiela Re: szczepionki 15.07.08, 19:12
                                  kaakaa napisała:

                                  > Z tego, co wiem, dawka jest większa. Ja bym nie ryzykowała.

                                  A to ja też nie, często w szczepionkach dla starszych dzieci dawka jest mniejsza
                                  - skądinąd pojęcia nie mam dlaczego.
                                  • kaakaa Re: szczepionki 15.07.08, 19:23
                                    abiela napisała:
                                    > często w szczepionkach dla starszych dzieci dawka jest mniejsza
                                    > - skądinąd pojęcia nie mam dlaczego.

                                    Może przyjmują założenie, że to tylko dawka przypominająca, podawana po cyklu
                                    szczepień podstawowych?

                                    A np. takie WZWB jest identyczne dla noworodków i dorosłych. Swoja drogą,
                                    szczepi się tylko jeden cykl i koniec, a wiadomo z badań, że już po 10 latach
                                    odporność poszczepienna może być zerowa. Czyli dzieci szczepione w niemowlęctwie
                                    zanim skończą podstawówkę mogą być już nieodporne. To samo ze szczepieniem
                                    dziewczynek p. różyczce - ostatnia dawka w wieku 13 lat, szczepionka daje
                                    odporność na jakieś 7 lat. Policzcie sami, jak dobrze takie szczepienie
                                    zabezpiecza przed zachorowaniem na różyczkę w czasie ciąży...
                                    • abiela Re: szczepionki 15.07.08, 19:31
                                      I to właśnie jest krytyczne w systemie szczepień - większość osób, a nawet sporo
                                      lekarzy przekonana jest o ochronie na całe życie. Dla mne owbec tego absurdem
                                      jest szczepienie przeciwko różyczce dwuletniej dziewczynki.
                                      • sugarxxx Re: szczepionki 15.07.08, 22:36
                                        Abiela, szczepienie p różyczce nie jest dla dobra naszych dzieci. Chyba tego tak
                                        naiwnie nie zakładasz, nie? smile
                                        Ono ma chronić panie przedszkolanki. W Polsce się o tym nie mówi, ale w usa już tak.
                                        • abiela Re: szczepionki 15.07.08, 23:14
                                          sugarxxx napisała:

                                          > Abiela, szczepienie p różyczce nie jest dla dobra naszych dzieci. Chyba tego ta
                                          > k
                                          > naiwnie nie zakładasz, nie? smile
                                          > Ono ma chronić panie przedszkolanki. W Polsce się o tym nie mówi, ale w usa już
                                          > tak.

                                          Ale ja wychodze z założenia, że panie przedszkolanki zaszczepiły się w wieku
                                          dojrzewania. To koronny argument zwolenników szczepienia tutaj, że nie szczepiąc
                                          mojego dziecka narażam innych. Tyle, że ja nie odrzucam szczepień wogóle.
                                          Odrzucam szczepienia niemowląt i małych dzieci.
          • orzechowa1 Re: szczepionki 30.09.09, 12:48
            wczoraj wieczorem było na głównej onetu, szkoda że już zdjęli...

            wiadomosci.onet.pl/2051601,12,alarm_14-latka_zmarla_po_szczepionce,item.html

            no i wzruszają mnie pojawiające się wiadomości że dziewczynka była
            ciężko chora a jej śmierć po szczepionce to PRZYPADEK.


    • soldie Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylko) 12.07.08, 13:07
      Na domowym po cc sie zrobił bałagan posrednio z mojej winy więc przenosze wątek
      tutajsmile
      Odpowiedź do kroopkaa: nie wiem czy jesteś zapoznana z ową metodą. Małe dziecko
      nie przeczyta nigdy w
      życiu takich małych literek jak ty, dlatego musisz mu dać ODPOWIEDNI do jego
      potrzeb rozmiar. A co lepiej trzylatkowi włączyć bajkę na DVD?(oczy sie nie
      zepsują ,a skąd i wyobraźnia pracuje )
      A co dać trzylatkowi do czytania?Możesz dać mu słownik obrazkowy języka
      polskiego,albo hiszpańsko-polsko-angielski hihi,albo encyklopedie obrazkową dla
      dzieci(grunt zeby byly opisane obrazki plus duze litery)możesz mu zrobić
      ksiązeczke o nim samym jak masz tyle czasu i kreatywności- możliwości sa
      nieograniczone...KJego upodobania na całe życie kształtują sie w wieku do 6 lat
      najmocniej i to od ciebie zależy jakim będzie człowiekiem i czym będzie sie
      interesował.W tym czasie wpajamy kluczowe rzeczy dla całego życia naszych dzieci.
      Mój synek ma 13,5 miesiąca. Zrobiłam mu sama książeczki o owocach, zwierzętach,
      instrumentach muzycznych itd. Bardzo je lubi i tak naprawdę absolutna ciszę mam
      tylko jak Maciuś ogląda książeczki.
      Moim skromnym zdaniem, najgorsze co można zafundować dzieciakowi to bajka albo
      gra na komputerze- czytanie jest dla mnie alternatywą wobec tego a nasze dzieci
      maja ogromne pragnienie wiedzy(o czym więcej w książce więc nie będę sie
      rozpisywać na ten temat)warto to wykorzystać,aby lepiej umiały sobie radzić w
      późniejszym życiu.
      • kropkaa Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 12.07.08, 14:07
        Tak, wiem o co chodzi w tej metodzie i wiem, że stworzono ją dla
        dzieci z dysfunkcjami, a potem wykorzystano dla dzieci zdrowych (tak
        samo jak np. język migowy dla niemowląt słyszących).
        Nie porównuj proszę czytania i oglądania obrazków - to nie jest to
        samo!
        Książek nie robiłam - doskonale się sprawdza seria "Obrazki dla
        maluchów" - jest 16 tematycznych pozycji, które w zupełności
        zaspokajają potrzeby niemowlaka i małego dziecka.
        Osoby, które znam, a które robią dość dużo dla rozwoju dzieci,
        własnie ze względu na wzrok tę metodę ominęły. Co innego jest, gdy
        dziecko samo pyta o literki, a co innego machać mu planszami przed
        nosem.
        Ja nikomu nie bronię uczyć czytać nawet noworodka, po prostu sama
        świadomie tego nie robię - właśnie ze względu na oczy. I tylko
        sygnalizuję, że na grupie badawczej wyszły takie wyniki - WSZYSTKIE
        dzieci miały w dzieciństwie problem ze wzrokiem.
        • soldie Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 12.07.08, 16:10
          A możesz mi dać jakieś namiary co do tych badań?
        • soldie Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 12.07.08, 16:58
          Nie porównuj proszę czytania i oglądania obrazków - to nie jest to
          > samo!- tego nie zrozumiałam.
          Ja nie widzę związku miedzy nauką czytania dziecka, a wadami wzroku,no chyba ze
          pokazuje sie wyrazy czy książeczki przy złym oświetleniu. Chyba to tez zależy
          od uwarunkowań genetycznych, równie dobrze wzrok zepsuje sie dzieciakowi jak
          usiądzie do komputera albo będzie dużo oglądać telewizji. Co do metody i nauki
          czytania, czy matematyki czy muzyki(od grania na instrumencie powstają poważne
          wady kręgosłupa)dziecka w ogóle- to jak z porodem w domu-trzeba złapać ze to ma
          jakąś wartość inaczej robić tego nie ma sensu i nie przyniesie to efektu. I tak
          samo trzeba zbadać wszystkie za i przeciw oraz opinie obydwóch stron i podjąć
          decyzje i zacząć działać-co wyrośnie to sie okaże.Mama znajomej fajnie to
          określiła "wychowywanie własnych dzieci to eksperyment"
          • kropkaa Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 13.07.08, 15:09
            Chodzi o akomodację oka - oglądanie, a czytanie to różnica.
            Nie mogę podać linku do badań, bo temat był omawiany ustnie z osobą,
            która uczyła nas języka migowego.

            Jeśli chodzi o wadę wzroku, wolę nie eksperymentować na dziecku. Tym
            bardziej, że nie jest to wybór "czytać - nie czytać". I tak się
            nauczy i tak, jeśli będzie samo zainteresowane, to nawet w wieku 4
            lat.
            • sugarxxx Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 13.07.08, 15:48
              kropka, ja dlatego zainteresowałam się tym czytaniem małych dzieci, żeby moje
              dziecko uniknęło takiej zbrodni, jaką wykonano na nas, czyli literowanie i
              sylabizowanie. Ja za cholerę się nie mogę tego oduczyć mimo kursu szybkiego
              czytania. Trza dziecko nauczyć czytać zanim pójdzie do zerówki.
              • kropkaa Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 13.07.08, 16:17
                Ależ, Sugar, ja nie zakładam, że moje dziecko nie będzie czytać w
                zerówce, no co Ty! Nawet przy założeniu, że zerówka będzie od 5 lat.
                Ale mam nadzieję, że sama się zainteresuje się literkami. A jak się
                nie zainteresuje, to tak zrobię, że jednak będzie ciekawasmile A
                bardziej na serio - przecież między roczkiem a lat sześć jest
                jeszcze baaardzo dużo czasu. I oczy dojrzeją, i czytać dziecko
                będzie, spokojnie.
                Ja np. robię tak, że jak "czytamy" te książeczki dla maluchów, to
                wodzę palcem po słowach. Nie po to, by sie nauczyła na pamięć
                wyrazów, ale po to, by się zorientowała, że jest pomiędzy tym
                zależność. A jak będzie chciała się nauczyć, to się nauczy. Tak samo
                było z migowym - tak naprawdę załapała (i potem się posypało), gdy
                zobaczyła, że pokazując "cycuś" dostaje pierś. Następnie przełożyła
                sobie, że komunikacja się "opłaca", a mówienie jest szybsze,
                łatwiejsze i bardziej ekonomiczne niż miganie. Oczywiście czasem
                tylko miga, czasem łączy te dwa sposoby, ale od dłuższego czasu
                mówi "zdaniami", tzn. łączy dwa wyrazy, np. "mama pi" (śpi), "hau-
                hau nie ma", "pama boje, boje puk-puk" (boję się pana i stukania)
                etc. Dodam, że nie ma jeszcze 1,5 roku. Ale to wszystko, przy pomocy
                naszej oczywiście, przyszło samo. I wtedy moim zdaniem ma to sens.
                • kasiaimichael Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 13.07.08, 16:57
                  Ja chcę zacząć uczyć małego czytania bo jest bardzo zainteresowany, podejrzewam,
                  że on zna już niektóre wyrazy. Umie alfabet, bo nauczył się sam, bez naszej
                  pomocy. Tak jak powiedziała sugar, teraz odchodzi się od literowania i tego
                  katowania sylabami itp, poza tym czytałam, że nawet czytanie na głos przez
                  dziecko też szkodzi nauce. Ja nie znosiłam uczyć się czytać do tego stopnia że
                  jak mama mnie uczyla to raz jej powiedziałam, że chyba pojdę poszukać prawdziwej
                  mamusi, takiej co się nie znęca nad dziećmi . Nie wiem dlaczego metoda Domana,
                  jeśli o niej rozmawiacie, miałaby uszkodzić oczy dziecka, bo nie stosuje sie w
                  niej małego druku tylko bardzo duży, wszystko robione jest dość szybko, żeby nie
                  znudzić dziecka, ale jako zabawa nie na przymus. Poznałam niedawno dziewczynkę
                  autystyczną, która nauczyla sie dzieki tej metodzie czytać, po polsku i
                  angielsku jak miała 5 lat. Szczególnie do nauki języka takiego jak angielski,
                  gdzie wymowa nie jest zgodna z pisownią, metoda Domana wydaje mi się bardzo dobra.
                  • soldie Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 14.07.08, 11:33
                    Ja pokazuje małemu książeczki gdzie na jednej stronie jest napisany wielkimi
                    czerwonymi literami wyraz krowa a na drugiej stronie obrazek-jeśli mówić o
                    zainteresowaniu to mój synuś płacze, że chce oglądać te książeczki...A jeśli o
                    akomodacji oka mówić, to Doman pisze ze trzeba odpowiednio duże wyrazy pisać i
                    myślę że będzie ok-, zgadzam sie ze to najlepsza metoda szybkiego czytania.Poza
                    tym tak daleko zaszliśmy że nie wyobrażam sobie zrezygnować to bardzo wciagające
                    uczyć swoje dzieckosmile
                    A jeśli o wadach wzroku-mój mąż pracuje w salonie z urządzeniami masującymi i
                    tam ludzie przychodzą raz dziennie na bezpłatna prezentacje i używanie tego
                    łózka i wielu ludzi zauważa poprawę wzroku, co jest związane z uciskiem na
                    nerwy, wiec bardzo często do wad wzroku może sie przyczynić skolioza(u ponad 90%
                    ludzi)i inne wady kręgosłupa.
                    • soldie Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 14.07.08, 12:21
                      Znalazłam taka informację:
                      Skupianie wzroku, a kształt soczewki - do siódmego roku życia soczewka jest
                      długa, dominuje widzenie horyzontalne, trójwymiarowe. Małe dziecko z łatwością
                      spostrzega kota na fotelu, znacznie trudniej dostrzega mały rysunek zwierzęcia
                      lub trzy literki, które go symbolizują. Po siódmym roku życia mięśnie
                      zmieniające kształt soczewki (ciała rzęskowe) wydłużają się i soczewka może
                      robić się bardziej okrągła. Możliwe jest wtedy przejście od widzenia
                      trójwymiarowego do widzenia skupionego, dwuwymiarowego, które jest niezbędne do
                      odczytywania liter. Przejście to nie powinno być jednak zbyt gwałtowne.

                      Mamo, Tato: Pamiętajcie, że zbyt wczesne "zmuszanie" oczu do skupiania wzroku na
                      płaskiej powierzchni kartki może zaowocować krótkowzrocznością (podobne skutki
                      przynosi oglądanie telewizji i gra na komputerze). Pamiętajcie także, że przy
                      czytaniu - oprócz dobrego oświetlenia - konieczne są przerwy na patrzenie w dal!

                      No więc do 7 roku życia trzeba na pewno kontrolować czas przeznaczany przez
                      dziecko na czytanie. Póki samo nie czyta, to na metodę nauki czytania poświęca
                      sie nie więcej jak 10 min. dziennie a weźmy nawet maks 20, wiec myślę że
                      zagrożenia wielkiego nie ma, natomiast jak zacznie samo czytać to lepiej
                      przerywać jak czyta za dużo, mimo wszystko czytanie i tak polecam- z
                      rozsądkiem(ja np.czytam od 5 r.ż, dużo czytałam w tym wieku i mam dobry
                      wzrok,ale dużo bawiłam sie też na dworze)
                  • kropkaa Re: Czytanie i małe dzieci do kropkaa (i nie tylk 16.07.08, 22:38
                    No dobra, trochę zmieniłam zdanie. Koleżanka mi dziś też tę metodę
                    zachwalała; nie do końca, ale może, może.
                    Proszę więc o książkę na gazetowego od kogośsmile Przeczytam i się
                    okaże.
    • 987ania Zabieg Kristellera -jego geneza i współczesne 14.07.08, 08:51
      zastosowanie. Z Ginekologii Polskiej z nr kwietniowego z 2008 dla
      zainteresowanych. Jest i trochę historii i opis itd.
      www.gpsk.am.poznan.pl/ptg/gp2007.htm
    • sugarxxx to ja w kwestii formalnej... 15.07.08, 22:44
      Kasiaimichael chyba chciała, żeby nie tworzyć nowych wątków nie na temat, a
      stare to chyba możemy odgrzebywać, nie? Tak jak ten wątek o pieluszkach.
      Piszę, bo zauważyłam, że w temacie szczepień powtarzamy się z argumentami,
      odgrzebaliśmy już nawet psa kaaki, jeszcze dwa posty i odgrzebię swoje hashimoto wink
      • monicus Re: to ja w kwestii formalnej... 15.07.08, 22:50
        a potem zaczniemy od nowa opisywac jak to bylo jak rodzily sie nasze dziecismile
        • sugarxxx Re: to ja w kwestii formalnej... 15.07.08, 23:38
          "...niech bawi nas to co jest, skąd wziąć dziś nowy tekst?..."
          A o tych dzieciach to byłoby fajnie, nawet jeszcze raz smile
          • monicus Re: to ja w kwestii formalnej... 16.07.08, 23:21
            eeee ja nie mam sily jeszcze. ale moge poczytac innych historie smile my jak
            inzynier mamoń
            • 987ania Re: to ja w kwestii formalnej... 17.07.08, 09:08
              ja też jeszcze swojego porodu nie opisałam, ale napiszę, jeszcze trochę, jak
              przetrawię...
              • sugarxxx Re: to ja w kwestii formalnej... 17.07.08, 13:49
                Ja też mam w planie opisać pewne refleksje na temat mojego porodu, ale to chyba
                książka wyjdzie...
    • monicus gdzie kupic owcza skore dla maluchow? 27.07.08, 12:29
      bo wymyslilam, ze skoro te welniane otulacze tak dobrze robia, to pewnie skora polozona w cholernym foteliku do samochodu troche zmniejszy pocenie malucha. jak go wyciagam to ma "bloto" na plecach i knuje jak tu ulzyc mu w podrozy

      moze ktos probowal?
      i gdzie to mozna kupic w polsce?
      • kasiaimichael Re: gdzie kupic owcza skore dla maluchow? 27.07.08, 15:40
        napisalam na priva
        • jola-kropek szkolnictwo 12.08.08, 17:22
          bedziecie swoje maluchy posylac do szkoly? jak tak patrez na to co sie dzieje w
          szkolach, to chyba raczej podziekuje za ta przyjemnosc. i w polsce i w stanach
          jest okropnie. a na prywatna szkole i wydawanie 6 tys dolarow na semestr mnie
          nie stac... wiec homeschooling... mysle ze tak do 10ego roku zycia. w mojej
          okolicy jest dosyc dobrze rowinieta "grupa wsparcia" rodzicow, ktorzy tak jak ja
          nie za bardzo widza swoje dzieciaki w szkolach. czy ktoras z was tez decyduje
          sie na takie rozwiazanie?
          • monicus Re: szkolnictwo 12.08.08, 17:37
            ooo ja o tym marze. ale w polsce... i jeszcze dziadek byly polonista wielbiciel
            szkoly... cienko to widze
            • sugarxxx Re: szkolnictwo 12.08.08, 18:01
              Ja od dziś się nad tym zastanawiam. Kiedyś sporo o tym czytałam. A dziś po
              artykule w gw, coraz bardziej się ku temu skłaniam. Jeszcze trza z małżem to omówić.
              Dziewczyny, znacie jakieś dobre ksiązki na temat? Pytanie szczególnie do joli.
              Wstukałam na amazonie homeschooling i tyle tego wyskoczyło... Nawet jest
              czasopismo practical homeschooling. Nie wiem jak oddzielić ziarno od plew.
              Amazonowe gwiazdki recenzji bywaja często zwodnicze.
              • monicus Re: szkolnictwo 12.08.08, 21:08
                ja ten temat mietole wewnetrznie zanim dzieci mi sie zaczely robic smile tak
                nienawidze szkoly (szkoly - nie uczenia sie), ze jak moj pierwszys sie urodzil i
                slyszalam "szkola" to mi lzy w oczach stawaly smile
                teraz knuje, ze jakby tak na odpowiednie zadupowo sie wyniesc to by sie musial w
                domu uczyc heh
                • abiela Re: szkolnictwo 13.08.08, 11:32
                  Tylko, że w takiej sytuacji musiałabym się z pracy zwolnić.
                  • kropkaa Re: szkolnictwo 13.08.08, 12:45
                    No właśnie... Jak czytam takie artyluły, to się zastanawiam z czego
                    ci ludzie żyją...
                    A idea choć może jest i słuszna, to ja sobie zadałam pytanie - czy
                    chciałabym, by MNIE rodzice uczyli w domu? I odpowiedziałam sobie,
                    że nie. Bo choć w szkole nie jest idealnie (czy gdzieś jest?), to
                    jest kontakt z innymi dziećmi, nauczycielami, bibliotekarkami.
                    Klasówki, ściąganie, strach, by nie zapytali, radość, że się udało,
                    podpowiadanie innym, usprawiedliwianie innym nieobecności etc., etc.
                    Tego się w domu nie da zrobić. A niestety, w pracy potem przebywanie
                    z innmi ludźmi to pikuś w porówaniu ze szkołą. I nie chciałabym tej
                    nauki pozbawić swoich dzieci. Zresztą ja uważam, że przebywanie
                    matki z dziećmi non stop przez naście lat jest chore. Dla obu stron.
                    Może dla dzieci nadwrażliwych jest to dobra droga, dla rodziców
                    pasjonatów też, ale ja nie wiem, czy bym swoje dziecko skutecznie
                    wypowadziła na dobrego ucznia w przyszłości.
                    • sugarxxx Re: szkolnictwo 13.08.08, 13:15
                      Klasówki, ściąganie, strach, usprawiedliwianie - tak się kształci osobowość
                      niewolnika. Ja chcę żeby moje dziecko miało motywację wewnętrzną.

                      I nie mam ambicji wyprowadzenia swojego dziecka na DOBREGO UCZNIA, dla mnie =nie
                      jest to żadna życiowa rola.
                      • kropkaa Re: szkolnictwo 13.08.08, 13:35
                        Sugar, bez przesady.
                        Jakoś niewolnikiem się nie czuję. A dobry uczeń to nie znaczy kujon,
                        tylko ktoś, kto wie, czego chce się uczyć i co mu będzie z życiu
                        potrzebne.
                        Poza tym weź pod uwagę, że dzieci uczone w domu i tak są
                        egzaminowane przez szkołę.
                        Dziękuję bardzo zdawać egzaminy co pół roku przed obcymi ludźmi -
                        zupełnie obcymi. To dopiero musi być stres.
                        A co do motywacji wewnetrznej, to u mnie z tym krucho... Dlatego ja
                        muszę mieć pracę, do której trzeba wstać i iść. W domu bym zaczęła
                        pracować chyba poźnym wieczorem - po 5. kawie, dokończeniu książki i
                        posprzątaniu całego mieszkaniawink
                        • abiela Niemcy 13.08.08, 15:23
                          Znalazłam ciekawą stronkę www.homeschooling.de/

                          Nie bardzo widzę łączenie własnej pracy w domu, z nauczaniem
                          dziecka, prowadzeniem domu i jakimś życiem własnym. Kiedy spać?
                          I zgadzam się z kropkąą w wiely punktach. To że matka/ojciec mieli
                          złe doświadczenia szkolne, nie oznacza, że dziecko też je będzie
                          miało czy też, że będzie takie same doświadczenia interpretowało
                          negatywnie.

                          Znam osobiście przypadek nauczania domowego przez wiele, wiele lat.
                          Nie jestem na 100% zachwycona, ale nie mówię oczywiście nie. Myślę,
                          że dobra przyjazna szkoła moźe dać dziecku więcej profitu niź
                          spędzanie wielu lat na nauce w domu. Nie można przecież zapomnieć o
                          zapewnianiu dziecku kontaktów z rówieśnikami, a to kolejne
                          czasochłonne i pewnie też w efekcie końcowym drogie zajęcie.
                      • monicus Re: szkolnictwo 13.08.08, 21:04
                        a ja to mam tak (znowu wynurki)
                        jako dziecko ciagle bylam w szpitalu, wiec moja mama przepisywal ami zeszyty
                        kolezanek i prawie cala podstawowke skonczylam w domu,w szkole tylko bywajac
                        czasami. umiem to czego nauczylam sie w domu. ze szkoly wynosilam tylko nerwy.
                        jeszcze na studiach na zjazd (bo studiowalam zaocznie) dostawalam nagle
                        zapalenia oskrzeli, ciezkiej grypy i na kazdym mialam potworne migreny, mialam
                        nawet wrzody w uchusmile
                        praca w biurze u kogos to dla mnie tez stres potworny.w zwiazku z tym udalo mi
                        sie rozkrecic wlasna firme i nie wychodze teraz z chaty. jak mam isc na
                        spotkanie to jestem chora.
                        dla mnie siedzenie w salach szkolnych w tlumie, czy na wykladach = dupogodziny.
                        nic prawie nie wynosze, wychodze potwornie zmeczona.
                        i dla mnie tak samo jak dla ktorejs przedpiszyń smile najgorsze wspomnienia nerwowe
                        sa ze szkoly (zaraz po szpitalu - ale to inna bajka).
                        co roku pod koniec sierpnia ciesze sie, ze nie musze isc do szkoly.
                        widze, ze moj syn ma taka sama konstrukcje emocjonalna. w tlumie sie uwstecznia,
                        zwija. jednoczesnie w malych grupkach funkcjonuje super, jest bardzo spoleczny,
                        zwlaszcza na swoj wiek.
                        nie wyobrazam go sobie w przedszkolu (probowalismy) a na mysl o szkole
                        przechodza mnie ciarki. bede kombinowac - wiem to od chwili gdy pojawil sie na
                        swiecie smile chyba ze on da mi znak, ze jest na to gotowy.
                  • sugarxxx Re: szkolnictwo 13.08.08, 13:04
                    Abielo, ja kombinuję jak tu zrezygnować z pracy (takiej, do której się chodzi).
                    Coraz lepiej mi to kombinowanie wychodzi smile
                    Ja widzę, jak mi szkoła zaszkodziła, jaką wodę z mózgu robili. Teraz, będąc po
                    30-ce dopiero sobie na nowo formatuję szare komórki. Ale ten czas stracony...
                    Chcę aby moja córka (a w przyszłości i inne moje dzieci mam nadzieję) tego uniknęła
          • sugarxxx Re: szkolnictwo 12.08.08, 18:04
            A kto słyszał o unschooling? Znowu tyle tego na amazonie. Z tego co się
            zorientowałam to jakiś rodzaj homeschooling czyli uczyć bez szkoły.
            • jola-kropek Re: szkolnictwo 12.08.08, 19:45
              to mniej wiecej to samo. mozesz sama zrobic sobie podzial ze homeschooling to
              przerabianie materialu ze szkol publicznych w domu, a unschooling to uczenie
              tego, co uwazasz za stosowne i w swoim czasie i w swoj sposob... przynajmniej ja
              to tak rozrozniam z grubsza.
              • oldzinka Re: szkolnictwo 12.08.08, 20:54
                Mi się bardzo nie podoba metodyka nauczania w polskich szkołach i
                chętnie bym syna nie posyłała do takiej zwykłej szkoły. A nie jest
                przypadkiem tak, że w Polsce jest obowiązek szkolny? Tzn. że
                wszystkie dzieci w 7 roku życia muszą iść do szkoły podstawowej?
                Pewnie jest podobnie jak ze szczepieniami. Trzeba i już...
                • sugarxxx artykuł 12.08.08, 21:04
                  www.edziecko.pl/starsze_dziecko/1,79351,5579793,Szkola_w_domu.html
                  • oldzinka Re: artykuł 12.08.08, 22:19
                    Sugar fajny artykuł! W ogóle na edziecko.pl jest dużo dobrych
                    artykułów.
                    • sugarxxx Re: artykuł 13.08.08, 11:48
                      Oldzinko, jest jeszcze jeden artykuł, który własnie wczoraj jako pierwszy
                      przeczytałam, i chciałam Ci zalinkować. Chyba nawet lepszy niż ten. Ale słuch o
                      nim zaginął. Może Ty znajdziesz.

                      O ponawiam pytanie do joli kropek: polecasz jakąś fajną książkę w temacie?
                      • monicus Re: artykuł 13.08.08, 12:07
                        www.edukacjadomowa.piasta.pl/matyjaszek.html
                        www2.rp.pl/artykul/63157.html
                        takie mam.
                        • sugarxxx Re: artykuł 13.08.08, 13:07
                          Eeee, wyczytałam w tym artykule że w niemczech zabroniona jest edukacja domowa.
                          Taka szkoda, bo chciałam bardzo pomieszkac w berlinie... Najfajniesze miasto na
                          świecie. Ten berlin to w ogóle nie neimcy. Nie czuje się tego. Co z tego, jak
                          obowiązuje prawo helmutów sad

                          W ogóle to tam dziećmi rządzą jugendamty. Pod byle pretekstem zabieraja dziecko
                          rodzicom. Od czasów hitlerjugend niewiele się widac zmieniło.

                          Ciekawe czy wykasują mi posta za niepoprawność polityczną smile
                          • abiela Re: artykuł 13.08.08, 15:18
                            sugarxxx napisała:

                            > Eeee, wyczytałam w tym artykule że w niemczech zabroniona jest
                            edukacja domowa.
                            > Taka szkoda, bo chciałam bardzo pomieszkac w berlinie...
                            Najfajniesze miasto na
                            > świecie. Ten berlin to w ogóle nie neimcy. Nie czuje się tego. Co
                            z tego, jak
                            > obowiązuje prawo helmutów sad

                            Nie wierzę, zaraz się zorientuję.

                            >
                            > W ogóle to tam dziećmi rządzą jugendamty. Pod byle pretekstem
                            zabieraja dziecko
                            > rodzicom. Od czasów hitlerjugend niewiele się widac zmieniło.

                            Przesadzasz.
                            >
                            > Ciekawe czy wykasują mi posta za niepoprawność polityczną smile

                            Tego nie wiem, ale wiem, ze w Berlinie jest multum ciekawych szkół,
                            które na pewno nie skrzywdzą dzieckasmile
                            • sugarxxx Re: artykuł 13.08.08, 22:48
                              Tak, sama widziałam kilka fajnych szkół w Berlinie smile Waldorf, Montessori itp.
                              Mieszkasz w Berlinie? Ale Ci fajnie.
                              Generalnie nie przepadam za Reichem, nimieckie miasta... nuda i sztampa, ale ten
                              Berlin... smile
                              • monicus Re: artykuł 13.08.08, 23:09
                                no ja rzeszy tez nei lubie, a miasta to lubie poniemieckie smile naprawde lubie -
                                juz nie sa takie od linijki, a zielen zostaje (za to lubie je przede wszystkim,
                                bo w polsce to trawnik i thuje z cmentarza kroluja)
                                • sugarxxx Re: artykuł 13.08.08, 23:11
                                  Aaaa, poniemieckie to ja też lubię. Bo w nich taka tajemnica...
                              • abiela Re: artykuł 14.08.08, 11:47
                                sugarxxx napisała:

                                > Tak, sama widziałam kilka fajnych szkół w Berlinie smile Waldorf,
                                Montessori itp.
                                > Mieszkasz w Berlinie? Ale Ci fajnie.

                                Tak, mieszkam tu.

                                > Generalnie nie przepadam za Reichem, nimieckie miasta... nuda i
                                sztampa, ale te
                                > n
                                > Berlin... smile

                                O, a które masz na myśli?
                                • oldzinka Re: artykuł 14.08.08, 17:09
                                  Abiela! Skoro mieszkasz w berlinie to ja mam do ciebie pytanko.
                                  Jeśli nie uda mi się załatwić na drugi poród położnej to planuję
                                  pojechać do mojego taty do Schwedt. To jest niedaleko ode mnie a
                                  podobno warunki do rodzenia są nieporównywalne. I mam pytanko: jak
                                  by tu zrobić wywiad o szpitalu w Schwedt? Jak się dowiedzieć o
                                  stosowane procedury, możliwości wyboru pozycji, itp. Nie znam i nie
                                  mogę znaleźć nikogo, kto by tam rodził a podobno bardzo warto, ale
                                  nie chcę w ciemno jechać, bo nie chcę powtórki z pierwszego porodu.
                                  Masz jakiś pomysł?
                                  • monicus Re: artykuł 14.08.08, 20:25
                                    a ja z ciekawosci wrzucilamw net i tam sa strony o szpitalach w schwedt z wersja
                                    polska smile
                                    • sugarxxx Re: artykuł 14.08.08, 20:47
                                      A ja czytałam kiedyś artykuł, że była jakaś awantura. Polski nfz nie chciał
                                      płacić. Oskarżal o wyludzenie świadczenia. Ale nie wiem kogo: szpital czy
                                      kobiety? I nie wiem jak to się skonczyło.
                                  • abiela Oldzinko 15.08.08, 10:17
                                    Każda porodówka organizuje dni otwarte, oporwadzanie, informuje
                                    ciężadne itd.
                                    Nie znam tego szpitala, podejrzewam, że jak na warunki niemieckie
                                    nie będzie rewelacyjny, tzn. na pewno będzie czyściutko, przytulnie,
                                    intymnie (tak jest wszędzie) ale procedury mogą być różne -
                                    widziałam (jak jeszcze oglądałam tv, praę lat temu) porody z
                                    pomniejszych szpitali i było mierzenie i ważenie zaraz po, parcie w
                                    leżeniu itd. Ale położna zawsze miła i wogóle warunki na oko
                                    luksusowe w porównaniu z wieloma szpitalami w PL.

                                    Znalazłam ich stronę:
                                    www.asklepios.com/Schwedt/Kliniken/Gyn/Gynaekologische_Klinik.asp
                                    Oferują poród indywidulany, w wodzie, ambulatoryjny.
                                    Tu jest kontakt to głónej połoźnej:
                                    Monika Koberstein
                                    Leitende Hebamme
                                    Tel. 0 33 32 - 53 22 33
                                    E-Mail schreiben...

                                    Proponuję się z nią skontaktować mailowo i telefonicznie i omówić
                                    wszystko. Zazwyczaj przed porodem przychodzi się na wizytę, żeby
                                    wszystko omówić i wypełnić papierki.

                                    Stronka jest w budowie, więc moźe w najbliższym czasie dodadzą
                                    jakieś zdjęcia.
                                • sugarxxx miasta 14.08.08, 20:52
                                  Które mam na myśli? Byłam w kolonii, dusseldorfie, monachium, moguncji,
                                  ratyzbonie, augsburgu, linz, norymberdze, trewirze, frankfurcie. Tyle sobie
                                  przypomniałam...

                                  Większości tych miejsc nie można odmówić urody, ale to nie ten klimat co BERLIN
                                  • monicus Re: miasta 14.08.08, 21:09
                                    heh w berlinie nie bylam smile mie sie w giermanskich miastach podoba to, ze nie
                                    czuc w nich molocha (przynajmniej w tych w ktorych ja bywalam - dortmund,
                                    oberhausen, bielefeld), miasta rozlegle jak warszawa a mieszkancow znaaacznie
                                    mniej.
                                    a wezmy przy tym postawmy taki belchatow smile
                                    no ale niemcy siebie szanuja, a my to siebie nie bardzo
                                    • abiela Jeszcze Schwedt 15.08.08, 10:25
                                      Oskarzony został były ordynator oddziału oraz klinika
                                      o wyłudzanie pieniędzy od niemieckich kas chorych ze względu na
                                      rzekome nagłe porody Polek:
                                      www.berlinonline.de/berliner-zeitung/archiv/.bin/dump.fcgi/2008/0409/brandenburg/0067/index.html

                                      Artykułów o tym znalzałam sporo.
                                      Np po polsku
                                      www.transodra-online.net/de/taxonomy/term/172
                                      A tu na pewno istotne info o porodzie:
                                      www.geburtstermin.de/br_berl/schwedt_ucker.html
                                      Procent nacięć 31%, cesarek 14%
                                      • oldzinka Re: Jeszcze Schwedt 15.08.08, 20:46
                                        Abiela dzięki wielkie za informacje. W sumie to wygląda na to, że
                                        różnie może być w takim szpitalu, ale jedno mnie ujęło: to, że tam
                                        rozmawia się z pacjentką. Jest możliwy dialog. W polskim szpitalu
                                        lekarz jest nieomylnym bogiem i przed nikim nie musi uzasadniać
                                        swoich decyzji a tam mam wrażenie, że można sie targować o swoje i
                                        nikt siłą nie będzie na plecy kładł tak jak w Polsce.
                                        Chętnie skorzystam z dni otwartych. Tylko czy NFZ mnie potem do
                                        więzienia nie wsadzi za wyłudzanie uncertain
                                        • abiela Re: Jeszcze Schwedt 15.08.08, 20:58
                                          Oldzinko ja bym się na Twoim iejscu wpierw zorientowała czy nadal Polki
                                          przyjmują. Dialog to tu podstawa. Jak pierwszy raz zobaczyłam jak wygląda tu
                                          rozmowa z lekarzem to padłam z wraźenia - a mam za sobą długą odyseję po
                                          polskich szpitalach.
                                  • abiela Re: miasta 15.08.08, 10:20
                                    sugarxxx napisała:

                                    > Które mam na myśli? Byłam w kolonii, dusseldorfie, monachium,
                                    moguncji,
                                    > ratyzbonie, augsburgu, linz, norymberdze, trewirze, frankfurcie.
                                    Tyle sobie
                                    > przypomniałam...
                                    >

                                    Kolonia nudna?? Nie byłam, ale mam jakoś zupełnie inne wyobrażenia o
                                    stolicy homoseksulaistów.
                                    Większość z tych miast to albo Bawaria albo Asutria - nie dziw, że
                                    nudno.
                          • 987ania Re: artykuł 14.08.08, 00:26
                            > Ciekawe czy wykasują mi posta za niepoprawność polityczną smile

                            a tam od razu kasować mam, my tu jak w domowym zaciszu mamy, więc przemilczymy.
                            • sugarxxx Re: artykuł 14.08.08, 09:48
                              Nie o nasze moderatorki mi chodziło. Te pilnują wolności słowa. Raczej o
                              jakiegoś oberadministratora z GW smile
                              • monicus Re: artykuł 14.08.08, 11:18
                                mysle, ze maja nas za bande niegroznych czubkow i nas nie sprawdzaja smile ale kto
                                wie.
                      • jola-kropek Re: artykuł 13.08.08, 12:13
                        ksiazek nie... nie czytalam jeszcze nic ciekawego na ten temat w druku, tyle co
                        w niecie... no i pracowalam z pewna babka ktora cala swoja trojke w domu uczyla,
                        jedna z jej corek wlasnie konczy studia, druga jest na pierwszym roku a
                        najmlodsze ma 10 lat, chlopak. mowi (ta babka) ze z synem jest ciezej niz z
                        dziewczynkami, trudno mu sie jakos skupic, ale to chyba taka chlopieca natura,
                        ze musi latac, biegac i w ogole wszedzie go pelno... smile ja mam jeszcze troche
                        czasu. moj starszak ma dopiero (az!!!! kiedy to minelo) 3 lata, a niuska 6
                        miesiecy. troche sie wlasnie martwie jak to z nim bedzie, bo to taki zywiol... w
                        szkolnej lawce na pewno nie usiedzi... mam nadzieje ze w domu jakos go
                        przekonam. w sumie jest bardzo rozgarniety jak na swoj wiek (tak mi sie
                        wydaje-ale moze to kazdej matce tak sie wydaje?), tylko, zeby dal mi czas na
                        wytlumaczenie mu pewnych rzeczy smile jakies sposoby na rozbrykanych chlopcow
                        polecacie?
    • 987ania o co pytają na izbie przyjęć? 15.08.08, 13:00
      Autor: ciociacesia☺ 14.08.08, 21:32

      wiem ze trochę nie na temat forum ale nie mam siły wchodzić na forum
      'szpitale' czy inne 'CiP', a wy tu takie pomocne jesteście smile chce sobie
      przygotować karteczkę do szpitala z wypisanymi odpowiedziami na te wszystkie
      głupie a ważne pytania, które zadane być muszą koniecznie miedzy skurczami...

      potem potrzebuje się dowiedzieć gdzie najlepiej rodzic pośladkami do przodu, ale
      już wymiękam z dalszymi pytaniami, bo tak wiele zależny tu od tego na jaki dyżur
      na jaki humor personelu się trafi...

      pan jeszcze-nie-mąż powiedział wprost - dbam bardziej o swój zadek i wygodę niż
      o dobro naszego dziecka i ze ja ogólnie zbyt wygodna jestem, bo tyle kobiet na
      świecie, tylko ja wydziwiam...
      ale jak przekonać mężczyznę który nie wierzy w zakażenia szpitalne i procenty
      nacięć krocza u pierworódek. nie wierzy tez w wyciąganie łożyska i łyżeczkowanie
      oraz w to że dziecko dostaje się na brzuch tylko na kilka minut.
      bo w pracy mu mówili ze dziecko leży dopóki nie powiesz ze masz dość...
      no wiec zwątpiłam i dociekać będę jak to jest z tym dzieckiem i łyżeczkowaniem
      ale kogo ja mam zapytać?
      • 987ania NIE NA TEMAT 15.08.08, 13:01
        To pytanie powinnaś zadać na forum Szpitale, Dobry Poród albo właśnie na CiP.
        Ewentualnie wpisać się w wątek Nie na temat.
        Na tym forum rozmawiamy o porodach domowych.
        • 987ania ania,ciociacesia to nasz człowiek ;) 15.08.08, 13:02
          Autor: nuit4☺ 15.08.08, 11:29

          ciocia,czyli jednak w szpitalu rodzisz??

          masz jakiś ludzki koło siebie?w ogóle jak się czujesz??
          trzymam kciuki żeby było dobrze!!

          pytają o pierdoły: jak się nazywasz,adres itp.historie położniczą 9momo że
          wszystko w książeczce mają) chyba o ostatnie wyniki,na pewno o choroby w
          rodzinie jakie były,uczulenia na leki.jak sobie przypomnę to jeszcze dopisze.
          • 987ania ciocia spróbuj z nową wyszukiwarką poszukać :) 15.08.08, 13:45
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=57160804&a=57160804&t=1218800342849
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=60386300&v=2&s=0
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43538&w=53748044&v=2&s=0
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=38757768&a=38757768
            • ciociacesia dzieki aniu 15.08.08, 14:01
              nie wiedziałam ze jest nowa. z poprzednia nie potrafiłam nawet własnego postu
              odnaleźć czasami... co tu kryc, nie ufam rozwiązaniom technicznym forum - znam
              ludzi którzy tam pracują wink
          • ciociacesia fatalnie sie czuje 15.08.08, 13:59
            po pierwsze wziełam zwolnienie w koncu i teraz załuje bo mam wyrzuty jak cały
            dzień w domu siedze... dobija mnie tez niepewna styacja z przdłuzeniem umowy -
            boje sie ze sobie nabruździłam z tym zwolnieniem.

            facetowi zaproponowali etat i podwyzke - od wrzesnia smile

            mieszkanie sie nalazło, ale przy podpisywaniu umowy okazało sie ze nie jest tak
            rozowo jak było w czasie ogladania - teraz włascicielka ma do nas pretensje ze
            opróznilismy szafki w kuchni i juz przestałam sie czuc u siebie - przeczuwam
            przeprowadzke rychłą... juz nawet nie mam siły sie tym załamać

            spotkanie z Irenką nie do konca sie udało, bo okazało sie ze moje kochanie
            zapomniało ze spotkanie jest i w trakcie patrzyło cały czas na zegarek. ja z
            kolei zapomniałam ile potrzeba czasu zeby zwlec kochanie z łózka i zbyt pozno
            zabrała sie za budzenie - w efekcie skonczyło sie na tym ze spoznilismy sie pol
            godziny i Irenka tez czasu na swobodną rozmowe nie miała. w drodze powrotnej
            zaliczyłam awanture ze jestem wygdna, nieodpowiedzialna i rozrzutna i jeszcze
            przy okazji mi sie dostało ze nogi mam nieogolone. Co moja druga połowa uwaza o
            połoznych-wyzyskiwaczach to nawet pisac nie bede...

            z decyzją i tak musze wstrzymać sie do wyników posiewu na paciorkowce - Irenka
            od tego uzaleznia swoją zgodę. na szczescie nie przeraziła jej moja hemoglobina
            na poziomie 10.9. pokazała cwiczenia pomagajace sie dziecku odwrócic, tylko
            teraz nie bardzo mam z kim cwiczyc bo małzon sie obraził...

            siedze, czekam ze sie moze przekreci sam z siebie i płacze w poduszke jak to mam
            ciezko i jak to sobie sama jeste winna i nie potrafie sobie przypomniec dlaczego
            ja w ogóle chciałm miec dziecko. a wtedy wpadam w jeszcze wiekszy dół ze biedne
            to dziecko z taką durna matką i spirala sie nakreca...
            niech on sie odwróci, ja nie chce cesarki sad
            • monicus Re: fatalnie sie czuje 15.08.08, 15:50
              jak czytam co piszesz, to przepraszam - mam ochote walnac twojemu chlopu.
              az strach pomyslec, jak dziecko zacznie psuc mu noce kolkami sad
              trzymaj sie dzielnie kobito
              • 987ania Re: fatalnie sie czuje 15.08.08, 19:55
                monicus, można walnąć, tylko pytanie czy on będzie wiedział o co chodzi. Do
                pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, a on widocznie jeszcze nie dojrzał. Może jak
                zobaczy takie maleństwo, to mu Bóg rozum odda?
                Ciocia a Ty się zwolnieniem nie przejmuj, jak trzeba będzie to sobie inną pracę
                znajdziesz. Ja siedziałam w domu od początku ciąży, i tak już sobie siedzę rok!
                I nie miej wyrzutów sumienia, że nic nie robisz. Jak urodzisz, to się narobisz.
                Ja trzy dni po porodzie pomyłam podłogi w domu, bo w ciąży siły nie miałam, ale
                za to po porodzie...
    • monicus lekarz z ktorym mozna gadac o nieszczepieniu 19.08.08, 20:07
      poprosze o namiar takiego pediatry w warszawie. proooszu.
      • jola-kropek JUTRO LECIMY DO POLSKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.01.09, 05:32
        w koncu w koncu w koncu ... z jednej strony sie ciesze, z drugiej jestem
        przerazona, zabieram ze soba moje male przedszkole i lece skonczyc studia!!!!
        kurka dziewczyny, przez 6 lat prawie nie mowilam po niemiecku, licze strasznie
        na to, ze jak przylece i wciagne sie w klimat to wszytsko jakos do mnie
        wroci... a jak nie, to leze i kwicze!!! musze skonczyc pisac prace (najpierw
        musze dojsc o co mi w nije chodzilo!!!), potem sie obronic i i i to byloby na
        tyle... prosze o kciuki i dobre fluidy... bede ich bardzo potrzebowac!
        • 987ania Re: JUTRO LECIMY DO POLSKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.01.09, 17:41
          a do Wawy przylatujesz?
        • kropkaa Re: JUTRO LECIMY DO POLSKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.01.09, 23:11
          Mogę Cię przywitać na Okęciu chlebem i soląsmile
      • 987ania monicus 28.01.09, 21:17
        Vega-medica ja chodzę do dr Kalwajt ale inni też nie są za szczepieniami.
        • jola-kropek Polska 30.01.09, 08:52
          mie do wawy, do berlina, blizej do moich rodzicow... do wawy za kilka dni smile
          dzieki za chleb i sol wink
    • maj16 Kto to jest "kaakaa"? Przepraszam za ciekawość, 06.02.09, 20:31
      ale zauważyłam, że wiele wie na temat ciąży i porodu. Czy jest położną czy
      kandydatką na położną? Wstyd mi za wścibskość, ale nie mogę powstrzymać się od
      pytania...
      • kaakaa jak to kto? ;-) 06.02.09, 21:59
        kaakaa to ja!
        Informacji o mnie na tym forum znajdziesz bez liku. Wystarczy troszkę poszperać
        i poczytać. Popieram aktywność intelektualną wink a nie tak na łatwiznę - kto to
        jest? proszę mi na złotej tacy informację dostarczyć... wink
        Miłej lektury życzę!
        Mam nadzieję, że nikt nie popsuje Ci zabawy dostarczając info na złotej tacy wink
        • maj16 No, coś już wiem:) 07.02.09, 00:19
          Dziękuję za zmuszenie mnie do wysiłku, bardzo przyjemnie mi się szperało i czytałosmile Zainteresowałam się Tobą, bo wszelkie Twoje i forumowiczek wpisy wskazywały, że albo studiujesz położnictwo, albo już jesteś położną. I niby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że wyczytałam, iż masz czworo dzieci (tak jak jasmile ) Czyli nie możesz być bezpośrednio po maturze, czyli studiowanie położnictwa zaczęłaś mając już liczną rodzinkę. A to się często nie zdarzasmile I gratuluję, i zazdroszczę, bo ja nie miałam odwagi zrealizować podobnego planu. Pamiętam, jak w przedszkolu mojej córki wisiało ogłoszenie o naborze do studium położnictwa (wtedy było przy liceum medycznym, nie tak jak teraz wyłącznie na AM). Męki przeżywałam, przechodząc codziennie koło tego ogłoszenia, okropnie chciałam spróbować, ale... Ale dzieciaki jeszcze małe, ale wyobrażanie sobie, że nauczyciele i koleżanki z roku śmiechem mnie zabiją, itp., itd.
          Cieszę się, że Tobie się udało, że miałaś i masz odwagę, że przecierasz szlakismile Jestem pewna, że będziesz świetną położną. Szkoda tylko, że tak daleko...
          Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie zdenerwowała Cię moja ciekawośćsmile
          • maj16 Śliczne masz dzieci :) 07.02.09, 00:59
            A dziewczynka - jaka malutka smile Masz siłę kobieto! Czwórka jeszcze małych dzieci, w tym niemowlę, niełatwe studia - SZACUNEK!
            • oldzinka Re: Śliczne masz dzieci :) 07.02.09, 07:00
              No i nie zapominaj o porodzie między angielskim a odebraniem dzieci
              ze szkoły smile
          • kaakaa W dowód uznania... 07.02.09, 08:44
            ... za wykonany wysiłek intelektualny wink... dla Ciebie i innych ciekawskich,
            krótkie resume:
            Z wykształcenia jestem psychologiem. Ale nie pdychoterapeutą. Pracuję na uczelni
            na stanowisku adiunkta. Po obronie doktoratu z psychologii przeszłam kryzys
            zainteresowania wiedzą ściśle akademicką. A że po drodze urodziłam trzech synów
            (w domu, a jakże), to zagadnienia związane z położnictwem stały mi się bardzo
            bliskie. Obecnie, po długim czasie dojrzewania do tej decyzji, jestem na drugim
            roku studiów położniczych. Pocieszające jest, że mam w grupie jeszcze jedną taką
            "emerytkę" jak ja. Moje ostatnie dokonanie to dwumiesięczna córeczka smile
            • maj16 Re: W dowód uznania... 07.02.09, 17:41
              Serdecznie dziękuję za przybliżenie siebie. Jesteś tak wyjątkową osobą, że wcześniej czy później, będą z Tobą wywiady w gazetach (a może już były, tylko przegapiłam?). Ileś lat temu czytałam (chyba w Wysokich Obcasach) o pani dr inżynier, która wyemigrowała do Izraela. Będąc w dojrzałym wieku, podjęła odważną decyzję by zostać pielęgniarką. Cel zrealizowała (choć nie było łatwo, podczas nauki zaznała upokorzeń), z poczuciem misji pracowała potem na OIOMie. Nie myślałam, że jeszcze usłyszę o podobnej historiismile
              Powodzenia "kaakaa", córeczkę widziałam na zdjęciu (śliczne bobo), z wypiekami czytałam o jej urodzeniu.
              Pozdrawiam, życzę Ci takiej siły i energii jak dotądsmile
              • kaakaa do maj16 07.02.09, 18:42
                Skoro masz takie fajne stadko dzieci, to może spodiba Ci się to miejsce:
                www.wielodzietni.pl ?
                • maj16 Zajrzę:) 07.02.09, 18:45
                  Dzięki, zajrzę tam.
                • eszmeraldka Kaakaa! 07.02.09, 21:33
                  Proszę, zdradź mi jedno... jak mając gromadkę+maleństwo godzisz to ze studiami?
                  Ja już teraz kombinuję jak to rozwiązać... co-noworodka w chustę i na uczelnię??
                  • kaakaa Re: Kaakaa! 07.02.09, 22:07
                    eszmeraldka napisała:

                    >co-noworodka w chustę i na uczelnię?
                    > ?
                    Owszem... smile
                    • monicus nie mam az takich osiagniec jak Kaakaa 07.02.09, 23:08
                      ale chusta sie przydaje. cyc baaardzo pomocny i generalnie trzeba troche
                      zluzowac i sie jakos toczy smile z dziecmi mozna naprawde duzo zdzialac. az sama w
                      to nie wierze. a jeszcze jak sobie powiesz, ze nasze babcie nie mialy pralek,
                      odkurzaczy, mikserow, lodowek za to czesto mialy stadko dzieci i dawaly rade. to
                      co to dla nas! smile
                      • kaakaa Ta pani ma rację... :-) 07.02.09, 23:34
                        Słusznie prawisz Moniko - trzeba nieco zluzować i z optymizmem podchodzić do
                        różnych zadań! smile W kwestii naszych babek mam tę samą refleksję, tym bardziej
                        budującą, że moja ukochana ś.p. babcia wychowała w bardzo spartańskich warunkach
                        dziesięcioro dzieci (urodziła 13!) i wszystkie wyrosły na porządnych ludzi.
                        Żeby nie bylo, że jakiś cyborg jestem, to przyznam się uczciwie, że w ramach
                        zluzowania mam w pracy urlop macierzyński i odkąd młoda się urodziła byłam tam
                        tylko taz - żeby zanieść zaświadczenie o urodzeniu.
                        • goblin.girl drugie szczepienie wzw b - koniecznie po 6 tyg? 08.02.09, 14:22
                          odnosnie szczepien - zapodalismy małemu obowiazkowe szczepienie gruzlica + wzw
                          b w pierwszym tygodniou zycia. Czy druga dawke trzeba koniecznie po 6
                          tygodniach, czy cos sie stanie, jesli poczekamy dłuzej i jaki moze byc
                          maksymalny odstep czasu miedzy szczepieniami?
                          • kaakaa Re: drugie szczepienie wzw b - koniecznie po 6 ty 08.02.09, 21:10
                            Powinno być 6-8 tygodni odstępu. Przy innym czasie rośnie ryzyko, że nie
                            wytworzy się prawidłowo odporność poszczepienna. Trzecia dawka 6-12 miesięcy po
                            pierwszej.
    • eszmeraldka Choroby dzieciaków 08.02.09, 21:51
      Sporo tu nawet wielodzieciatych, sporo z nastawieniem pronaturalnym...
      Co robicie, jak wam dzieć zachoruje? z tym że nie mam tu na myśli "prawdziwych" chorób, jak to ja mówię, tylko "zwykłe" przeziębienie.
      Mój prawie dwulatek właśnie takie coś zaliczył.. zaczął churchlać - teściowa+mąż "Ale idz z nim do lekarza...", ja mówię, że nie, pójdę, jak coś z tego wyniknie, co mi teraz powie lekarz. W weekend, jak to w weekend wink nastąpiło zaostrzenie, gorzej churchlał, i był baardzo niemrawy... no to panika, "A może na pogotowie jechać.." Dostał syropek, na noc czopka z nurofenem i przetrwaliśmy. W pn już widać było, że mu przechodzi, ale dla spokoju świętego pojechałam do lekarza (Potem się dowiedziałam, że teściowa dzwoniła do męża, żeby mu powiedzieć, jaki on chory i żeby z nim jechać do lekarza, a sąsiadom się żaliła, że ma grype i ciężko chory). U lekarza się dowiedziałam (po ciężkich bojach w poczekalni i na przebadaniu... ), że osłuchowo gicio, gardło troche gorzej. Dostałam receptę na 5 czy 6 pozycji ( Nurofen 3xdzienne, lakcid, malia, costam jeszcze... no i jak się okazało - antybiotyk. NIby nie najgorszego kalibru, bo Novamox, ale skurczybyk lekarz określił go jako "zawiesinka na gardło", a ten lakcid nie że osłonowo dla antybiotyku, tylko że cośtam. I tu się zaczęly dylematy... No bo widzę, że mi dzieć zdrowieje - to dawać, nie dawać? Potem co marudzenie większe miałam wyrzuty, że może jednak lepiej było dać... Jeszcze się babci nieopatrznie zwierzyłam, że Kuba miał zapisany antybiotyk, ale mu go nie dałam, bo myślę, że nie ma takiej potrzeby.. "No nie wiem, nie jesteś lekarzem....". Koniec końców dobijając, po tygodniu dziecko rozpiero energia, ma apetyt, wszystko super, antybiotyku nie dostał.
      I się zastanawiam... czy głupi ma szczęście.. czy lekarz daje na wszelki wypadek.. czy co.
      A poza tym, bo w ogole to o to chciałam spytać głównie - kiedy idziecie do lekarza? Jak tylko coś wyjdzie, czy jak już widać, że kiepsko, kiepsko...

      Coś to forum dziwnie na mnie działa, ledwo się zarejestrowałam, to się rozpisuje, że pewnie nikomu nie chce się czytać.
      • monicus Re: Choroby dzieciaków 08.02.09, 22:27
        zwykle daja dla swietego spokoju. zwlaszcza, ze przeziebienia to wirusy a na
        wirusy... wink
        ja stawiam banki. ostatnio zaliczylismy z jednym dzieciem trzy ostre infekcje
        pod rzad (goraczki kolo 40) i z roczniakiem dwie takie. gluty ze glowa mala. i
        grane byly bańki, syropki wykrztusne i nurofen, ktorego nie daje jak jest
        ponizej 38,5. ale niestety bylo kolo 40 wiec juz z litosci nad dziecmi
        serwowalam, ale tez bez przesady. przezylismy bez zap. oskrzeli i innych takich.
        i mimo, ze mam ciocie pediatre, to raz tylko poprosilam o zbadanie, czy na
        oskrzela nie zeszlo, bo kaszel byl paskudny. nie miala mi za zle i wrecz
        narzekala na rodzicow blokujacych przychodnie katarem i temperatura, bo ona i
        tak na to nic nie poradzi. trzeba wylezec i wychorowac. a jak mowi: antybiotyk
        to sie zdazy dac.
        moze lepiej sie nie dziel z rodzina takimi informacjami smile metoda na "yhm" jest
        dosc skuteczna.
      • 987ania Re: Choroby dzieciaków 08.02.09, 22:35
        O tak moja teściowa nawet do mojej mamy wydzwania, że ja nie chcę iść z
        dzieckiem do lekarza, taka straszna jestem, nie szczepię itd. Ja na szczęście
        znalazłam pediatrę-homeopatkę i jak coś to stawia ją na nogi. Zwykłych lekarzy
        omijam szerokim łukiem, bo się normalnie boję.
      • kaakaa Re: Choroby dzieciaków 08.02.09, 23:02
        Ja tylko któtko - rozpisywać się nie będę, żeby nikomu w głowie nie mieszać, bo
        lekarzem nie jestem.
        Pozwolę sobie tylko uświadomić nieuświadomionych, że lekarze bardzo często
        przepisują antybiotyki (a także inne leki) *na wszelki wypadek*, choć nie ma po
        temu wskazań. A dlaczego tak robią? Bo:
        1. Są przekonani, że rodzice tego oczekują
        2. Obawiają się, że jak się dziecku pogorszy, to głupi rodzić nie przyjdzie po
        raz drugi
        3. Są niedouczeni
        4. Wierzą w "osłonowe" działanie antybiotyku w przypadku infekcji wirusowej
        5. Nie przejmują się spustoszeniem jakie antybiotyk robi w organiźmie dziecka,
        bo to nie ich dziecko
        6. W razie komplikacji i powikłań mniej się boją, że ktoś ich będzie ciągał po
        sądach za przepisanie antybiotyku niż za zaniechanie leczenia
        Taka to polska rzeczywistość sad Ponoć jesteśmy drugim na świacie (po Turcji)
        krajem, jeśli chodzi o ilość antybiotyków spożywaną na głowę.
        • oldzinka Re: Choroby dzieciaków 09.02.09, 08:24
          No i właśnie dlatego ja nie chodzę do lekarza. Nigdy. No a
          przynajmniej jeszcze nie było potrzeby. Zaliczyliśmy jak do tej pory
          trzydniówkę i ostatnio mały kaszel. U nas we wsi wizyta u lekarza =
          antybiotyk, bez względu na wszystko. Dlatego nie chodzę. Poza tym
          lekarz (jedyny we wsi) jest alkoholikiem aktywnym i strach mu
          dziecie do rąk dawać. Wszyscy o tym wiedzą, ale lekarz jest bogiem,
          więc mu wszystko wolno...
          Jeśli chodzi o teściową i rodzinę w ogóle, to daj sobie spokój, nie
          tłumacz się. To twoje dziecko i tylko ty decydujesz o nim.
      • maj16 Brawo eszmeraldka! 09.02.09, 22:47
        Gratuluję wytrzymania presji! Ja ze swoimi dzieciskami też chodzę dopiero, jak
        widać coś wyraźniejszego. Katar czy zwykły kaszel zwalczam domowymi sposobami.
        Najbardziej panikowałam przy pierwszym dziecku, ale przekonałam się, że lekarze
        mają duży problem z diagnozą przy pierwszych objawach. Niepotrzebnie męczyłam
        syna i siebie wyprawą do przychodni. Nauczyłam się wyczuwać moment, kiedy z
        pewnością trzeba korzystać z pomocy lekarza. Ale w grudniu zmiękliśmy, niestety.
        Niedługo przed świętami moje czwarte z kolei dziecko dostało wysokiej gorączki z
        wszelkimi objawami silnego przeziębienia czy grypy. Była to sobota, nasza
        przychodnia nieczynna. Na wszelki wypadek mąż pojechał z dzieckiem do
        dyżurującej przychodni. Lekarka stwierdziła, że syn ma... alergiczny
        kaszel(???). Nie wiem jak doszła do tego, bo w 100% nie miał ani w przeszłości,
        ani wtedy, ani teraz - żadnej alergii!. Przepisała Zyrtec!!! Bez żadnych
        głębszych badań, bez wglądu w jego "przeszłość"! Oczywiście nie daliśmy.
        Zastosowaliśmy leczenie tak jak przy grypie, w końcu mąż postawił bańki i było
        po sprawie.
        Super eszmeraldko, że masz wyczucie. Antybiotyk zawsze zdąży się podać w razie
        pogarszania się stanu dziecka. Jedna z lekarek mówiła mi kiedyś, że antybiotyk
        lepiej podać później niż za wcześnie. Ważne by organizm sam rozpoczął walkę z
        infekcją. Jeśli rzeczywiście nie daje rady, można rozważyć na podanie
        antybiotyku. Pozdrawiamsmile
    • fraktusia Edukacja domowa (raz jeszcze) we Wrocławiu 07.09.09, 13:20
      Szukam osób zainteresowanych Edukacją Domową we Wrocławiu (mogą być okolice),
      które razem z nami chciałyby zacząć tą przygodę - to może być jeżdżenie na
      wspólne wycieczki, uzupełnianie się wiedzą itp. Dowolność całkowita, bo jeszcze
      nie mamy z góry określonych pomysłów. Nasz synek ma dopiero roczek, ale
      intensywnie się przygotowujemy do ED.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka