eriga
29.07.06, 16:00
Witam. Ostatnio radziłam się Was. Dziękuje za odpowiedzi na mój post. Totalnie
zawiodłam się na lekarzach. Już chyba nigdy im nie zaufam. Tak to się zaczęło.
Dziecko 11 mies gorączka w czwartek wieczorem ok 38 kresek. Biegne rano w
piątek z nim do przychodni. Pediatra ma urlop. Jest natomiast lekarz do
starszych pacjentów. Bada go. Wszystko ok. Gardło lekko czerwone ale mówi, że
prawie czyste. Przepisuje mu Duomox. Gorączka trwa nadal. W niedziele spada w
poniedziałek pojawia się i wraz z pojawieniem się wysypki spada. Pediatry
nadal nie ma. Jedziemy do szpitala. Tam nas nie przyjmują bo nie mają takiego
obowiązku. Lekarka proponuje nam godzine 18 w ambulatorium. Dziecko ją o tej
godzinie nie interesuje.Nawet na niego nie spojrzała. Przyjęła nas lekarka w
ośr. zdr i stwierdziła, że wysypka wystąpiła albo od antybiotyku albo to od
gardła bo jest zaczerwienione. Trzydniówki jak sugerowałam nie brała pod
uwagę. Oznajmiła,że to może być jeszcze szkarlatyna tylko jego język nie
pasuje bo nie jest malinowy. Przepisała Duracef w zawiesinie. Antybiotyk
stosowałam a wysypka nadal i to coraz bardziej rozległa. W piątek poszłam do
lekarza bo aż mi się serce kroiło gdy na niego patrzyłam bo nie było miejsca
na ciałku wolnego od wysypki. Doszedł jeszcze lekki kaszelek. Lekarz
stwierdził, że to alergia i przepisał sterydy. Znów zaufałam. Posmarowałam a
on za pare godzin wyglądał jeszcze gorzej. Ktoś z rodziny polecił nam dobrą
lekarkę i pojechaliśmy do niej wieczorem. Oczywiście prywatnie. Dokładnie go
zbadała. Kazała go rozebrać. Oglądała go naprawde dokładnie, nie tak jak tamci
lekarze w przychodniach i stwierdziła że to napewno odra. Czwarty lekarz
dopiero nam powiedział co mu jest naprawdę. Mam nadzieje że to już ostatnia
diagnoza. Ale dlaczego lekarze z takim stażem nie potrafią rozpoznać odry?
Dlaczego ći którym się nie zapłaci olewają wszystko? I po co to dziecko było
faszerowane niepotrzebnymi lekami? Większość lekarzy jest do niczego a wciąż
stękają że mało im płacą.