wiga1968
04.07.05, 18:59
Pisałam już wiele razy na tym forum, ale dziś dowiedzielismy się w końcu, co
jest powodem wiecznego kaszlu u naszego synka. Kaszel trwa o listopada.
Najpierw lekarka stwierdziła, że to zapalenie oskrzeli (choc oprócz kaszlu
nic innego sie nie działo). Antybiotyk jeden, drugi, syropy wykrztuśne,
kaszel zmalał na chwilę, a flegmę po syropach było mierzyć chyba w
litrach.Później lekarka stwierdziła, że to refluks, lub alergia. Przepisała
Ketotifen i lek na refluks, którego już nie produkują. Tego leku oczywiście
nie wykupiłam, bo go nie było, a lekarka wiedząc o tym nie wypisywała już
innego leku. Ketotifen trochę organiczył kaszel, ale po jakims czasie znów
było to samo. Znów antybiotyk i syropy i nic. Wyprosiłam skierowanie do
alergologa, tam zrobiono testy z krwi i Ige - wszystko w normie. Dostałam też
skierowanie na rtg przełyku w kierunku refluksu, ale kolejka była dłuuuga i
musiałam czekać. Czytając to forum natknęłam się na wieści o pasożytach,
które moga dawać podobne objawy do alergii. Znów wyprosiłam skierowanie, choc
lekarka twierdziła, że syn jest za mały na pasożyty. Tu się myliła, bo jadnak
lamblie były. Przeleczyliśmy i kaszel prawie zniknął, ale po dwóch tygodniach
wrócił.
Później znów kolejny antybiotyk, podobno na zadawniony koklusz i kaszel też
dość nagle zniknął, ale nadal była flegma, charczenie itp.
Dzisiaj byliśmy na kolejnej wizycie u alergologa i już znamy przyczynę
kaszlu - refluks III stopnia. Muszę naszą lekarkę "pocałować w piętę", bo ona
od początku tak twierdziła ( choć na twierdzeniu się skończyło, bo nie dała
żadnych leków. )
Ja uważałam, że na pewno lekarka nie ma racji, bo syn nie wygląda na
refluksowe dziecko. Jedyna dobrą stroną tego jest, że szukając przyczyn
kaszlu, znależliśmy pasożyty i przeleczyliśmy całą rodzinę.
Jadwiga