Dodaj do ulubionych

Toksyczna...mama ;((

05.12.05, 20:22
Moja mała chorowała od 2 tyg. życia. PO skończeniu 6 msc. zaczęły się
przygody ze szpitalami (w sumie spędziłyśmy tam 8 tyg.) Teraz właściwie
ma "tylko" alergię...A ja trzęsę się o nią choć STARAM się nie być
nadopiekuńczą mamuśką. Ale nie to mnie załamuje. WIecie co, myślę, że jestem
trochę toksyczna i mój lęk o dziecko wprowadza ją w stan
chorobowy.Zdecydowałam się nawet na wizytę u psychologa (bo mam natręctwo
myśli - ciągle wydaje mi się że mała jest zagrożona)ale okazało się, że
prywatnie to droga sprawa a państwowo zapisy do poleconej pani doktor
zaczynają się w połowie styczniasad(.
Myślę, że gdybym tak nie panikowała to Basia czuła by się lepiej. I ta myśl
wprowadza mnie w stan przygnębienia i boję się, że Basi się to udziela
i...same widzicie że to jakaś obłędna spirala.
A wy, jak sobie radzicie z chorobą dzieci???
Obserwuj wątek
    • jaz11 Re: Toksyczna...mama ;(( 05.12.05, 20:38
      Moje pierwsze dziecko w szpitalu po urodzeniu załapało gronkowca, klebsiellę i
      sama nie wiem co jeszcze także miało zapalenie płuc, mięśnia sercowego i ucha.
      Po tym wszystkim długo nie mogłam dojść do siebie i przez cały czas traktowałam
      małą jakby była cały czas chora a ja ciągle spanikowana. I choróbska i szpitale
      wracały do nas jak bumerang. Teraz przy drugim dziecku zachowuję się zupełnie
      inaczej i maluch rośnie zdrów - nie licząc oczywiście alergii. Musisz trochę
      wyluzować. Ja np. nie potrafiłam zostawić małej z mężem czy babcią, a jeśli to
      robiłam to dzwoniłam do nich co chwilę, teraz wychodzę z domu i przyznam się,
      że czasami nawet nie myślę o tym jak sobie radzą( a idzie im całkiem nieźle).
      Pozdrawiam
    • nowajulka Re: Toksyczna...mama ;(( 05.12.05, 22:56
      Nie radzicie sobie............hi,hi........
      Oczywiście teraz, kiedy syn się lepiej czuje, ja też śpie
      spokojniej...........ale widmo jego ostatniej choroby (obrzek krtani na tle
      wiruzowym) sprawia, że wcale pewnie się nie czuję....często stoje nad
      łóżeczkiem i nadsłuchuje......jak oddycha..............nie wspominając juz o
      tym, że nadal śpimy razem........łożko w łóżko...........
    • fidonga Re: Toksyczna...mama ;(( 05.12.05, 23:52
      Wiem, że powinnam wyluzować ale nie potrafię. Od dwóch msc. chodzę 2 razy w
      tyg. do pracy (w tym raz na 2 godziny) i oczywiście dzwonię po kilka razy. W
      nocy też nasłuchuję czy Basia oddycha albo liczę sekundy bezdechu...
      • mavva Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 00:10
        Ja mam to samo.
        Ale u nas ciągle coś było.
        Teraz okazało się,że to alergia.

        Bardzo się boję o niego,ostatnio to go pytam,co chwilę pytam,czy wszystko ok.
        I on ma dość.
        Ale tak jest.Dopóki to się nie uspokoi,to kto ma się nim opiekować?
        Tylko matka jest najżywtoniej zainteresowana. smile
        Pracuj nad sobą ,ale też zaakceptuj siebie i to,że czasem może przesadzasz.
        Dzwoń-jeśli Cię to uspokoi.
        Dla matki muszą być realne przesłanki,żeby przestała się bać.

        Ja od 5 lat nie przespałam,z nielicznymi wyjatkami,żadnej nocy,tak ciurkiem,bo w
        ogóle to śpię.wink
      • kruffa Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 00:25
        Każda z nas coś takiego przeżywa.
        W moim zyciu był okres, ze nie potrafiłam się przywitać z dzieckiem, gdy
        wracałam do domu, tylko od razu ogladałam jej wysypki. Małżonek zaczął
        twierdzić, że ona dostaje wysypki od tego mojego ogladania i żebym zamiast ją
        ogladać pobawiła się z nią.
        Pomóg czas i opanowanie sytuacji smile)
        Może jednak zapisz się państwowo, bo lepiej późno niż wcale - czasami trudno nam
        sobie z tym poradzić.

        Kruffa
    • amra1 Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 12:19
      Wiecie co, do tej pory bałam się napisać o tym, bo myślałam, że mnie
      wyśmiejecie, ale widzę, że nie ja jedna mam podobne odczucia. Może do
      toksyczności trochę mi brakuje - normalnie pracuję, dziecko z nianią w domu,
      nie dzwonię w ciągu dnia i chyba nie przesadzam z nadopiekuńczością - ale
      wracam do domu i praktycznie pierwsze co robię, to sprawdzam kark i plecy, czy
      sytuacja wysypkowa jest może lepsza, albo gorsza...? Jak zobaczę, że jest
      gorzej to od razu panika i nerwy... I właśnie ostatnio zastanawiałam się, czy
      ten mój stres nie wpływa na dziecko najbardziej, przez mój stres ona też się
      stresuje i ma gorszą skórę, ja znów się bardziej stresuję i tak w kółko...Na
      punkcie alergii - niealergii mojego dziecka jestem naprawdę poważnie
      przewrażliwiona...
      A
      • matiuszka Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 14:28
        Ja też jestem toksyczną mamą sad(((((((
        A mały alergik potrzebuje ciepła, spokoju i optymizmu...
        • sta.ania Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 14:34
          no tak, u mnie to samo. Pierwsza rzecz po wejściu do domu to pytanie, druga to
          oglądanie szyji i pleców...
    • fidonga Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 15:37
      Ja też myślałam, że mnie wyśmiejecie. Gdy byłam z Basiulką w szpitalu to pani
      doktor powiedziała mi, że nie ma czasu bo ma kilku pacjentów przygotowujących
      się do przeszczepu i żebym nie panikowała bo Basia to ma tylko alergię,
      częściową nietolerancję laktozy, zapalenie płuc i pulmocytozę, ewentualnie
      refluks - inni są w gorszej sytuacji. Od tego czasu często staram się myśleć,
      że inni mają gorzej bo my tylko alergia, a z tym się żyje.Takie myślenie
      wprowadza mnie w stan notorycznego smutku...
      Ale na pocieszenie dla wszystkich, którzy uważają się za toksycznych:
      rozmawiałam z dobrą znajomą - bardzo mądrym psychologiem pracującym w IPIN w
      Wawie i powiedziała, że:
      niektórzy ludzie mają "cieńką skórę" i będą zawsze przeżywać to, co inni
      uznają za błache. Owszem jest zdania, że nastrój, poczucie bezpieczeństwa itp.
      matki ma ogromny wpływ na dziecko, i potwierdziłą moje obawy, że mogę
      być "toksyczna" w stosunku do Basi, ale mając świadomość, że przesadzam ważne
      jest to, że szukam pomocy.
      JA wiem, że sama nie wyluzuję. Muszę poprosić o pomoc specjalistę. I nie
      zamieżam się tego wstydzić smile. Bardzo bym chciała, by znów każda chwila z Basią
      była szczęśliwa i by ona mogła czuć się bezpiecznie.
      POzdrawiam wszystkie mamy zmartwione i powiem wam, że może to samolubne ale
      cieszę się, że nie jestem sama!!
      Aśka
      • mavva Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 16:14
        Aśka,
        mimo wszystko odróżniłabym szczerą troskę i lęk jak najbardziej uzasadniony od
        toksyczności.
        Pamiętaj,że z czasem Twoje dziecko będzie coraz bardziej samodzielne i Ty
        też.Przecież to maleństwo.
        A z tymi innymi,co to uważają,że my przesadzamy,to oczywiście oni mają zdrowe
        dzieci.Każdy inaczej gada,jak go coś osobiście dotyka.
        Ja też przesadzałam tylko teraz im wszystkim trochę głupio,bo okazało się,że nie
        bezpodstawnie tylko lekarze niestety nie potrafili zdiagnozować. sad
        Ale dziękuję za taką satysfkację,wolałabym nie mieć tych problemów.sad
        • fidonga Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 16:46
          Oczywiście, że trzeba odróżnić szczerą troskę od toksyczności. Lęk też. Ale ja
          osobiście poprostu boję się, że to całe moje zdenerwowanie przejdzie na dziecko
          i będzie miało skutek z ł y . Nie chciałabym doznać takiej "satysfakcji" jak
          ty, a jednocześnie boję się, że moje obawy są irracjonalne...a wiec
          niewspółmierne do rzeczywistej sytuacji.
          Tyle, że mamom tak trudno być obiektywnymi jeżeli chodzi o ich dziecko. Łatwo
          napisać w książce żeby zachować dystans, trudno niektórym to zrobić. POdziwiam
          mamy bardzo chorych dzieci które jakoś sobie radzą...bo ja przy całej mimo
          wszystko małej chorobie dziecka, nie radzę sobie z emocjami i właśnie z tym
          nieradzeniem czuję się źle.
          Pozdrawiam
          • xxxinkaxxx Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 21:30
            zajrzyj na priv
            • fidonga Re: Toksyczna...mama ;(( 06.12.05, 23:54
              Nie dostałam nic na priv! smile
        • jagoda2 Re: Toksyczna...mama ;(( 07.12.05, 21:12
          mavva napisała:

          > A z tymi innymi,co to uważają,że my przesadzamy,to oczywiście oni mają zdrowe
          > dzieci.Każdy inaczej gada,jak go coś osobiście dotyka.
          > Ja też przesadzałam tylko teraz im wszystkim trochę głupio,bo okazało się,że
          ni
          > e
          > bezpodstawnie tylko lekarze niestety nie potrafili zdiagnozować. sad
          > Ale dziękuję za taką satysfkację,wolałabym nie mieć tych problemów.sad


          Właśnie. U mnie jest dokładnie to samo - podobno jestem przewrażliwiona, ale ja
          jakoś nie umiem wyluzować i pogodzić się z tym, że skóra alergika od czasu do
          czasu będzie się pogarszać, nos będzie się zatykać itd. A już najbardziej
          wkurza mnie to, jak ktoś lekceważy moje "zalecenia", bo... "przesadzam". Tylko,
          że skutki tego ponoszę ja, nikt inny (dziecko, oczywiście też). Wszyscy dookoła
          mało mnie obchodzą, ale nie mogę znieść, kiedy moje poglądy, przekonania,
          opinie kwestionuje tata, bo mamy różne zapatrywania na wiele kwestii. W oczach
          ojca mojego dziecka jestem wręcz wariatką, na szczęście inni (może poza
          teściową) tak nie uważają. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że zawsze się
          potem okazuje, że miałam rację, że nie przesadzałam, że nie byłam
          przewrażliwiona, tylko po prostu przewidyjąca. Tylko - co to za satysfakcja?
          Jagoda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka