Dodaj do ulubionych

Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie....

23.02.06, 22:57
Drogie mamy/tatusiowie...
U corci 2 latka stwierdzono dzis lamblie... ponoc jest ich malo - jesli komus
cos to powie, to wynik badania jest nastepujacy: 0-1-2-3-4 w polu widzenia.
Laborant powiedzial mi, ze to niewiele i jesli tylko dziecko nie ma objawow
chorobowych to mozna pokusic sie o nieleczenie tego na razie. Ja oczywiscie
bede konsultowac to z pediatra, ale czy ktokolwiek z Was moglby sie
ustosunkowac do tego?
Zupelnie nic na temat lamblii nie wiem, bardzo bylabym wdzieczna za wszystkie
rady tych, ktorzy z problemem sie juz zetkneli.
Wyczytalam, ze nie wolno dziecku podawac produktow mlecznych, to prawda? Czy
cos wiecej o samej diecie mozecie mi napisac? Czy jeszcze jakis produktow
musimy teraz unikac?
Jakie leki najskuteczniejsze wg Was? Jakie sie sprawdzaja, jakie nie?
Generalnie mam mentlik w glowie, wiec za jakakolwiek wskazowke istotna z
waszego punktu widzenia z gory serdecznie dziekuje.
Obserwuj wątek
    • nowajulka Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 23.02.06, 23:58
      Z tego co wiem nawet jeżeli wyjdzie mało lablii to i tak się je leczy..i
      faktycznie trzeba unikac mleka.bo lamblie powdują jego chwilową
      nietolerancję......chodzi o jelitka, aby odpoczęły...zapytaj sivgardis - Ona
      się specjalizuje w lambliach............
    • sigvaris Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 24.02.06, 10:02
      Nie, nie specjalizuję się w lambliach. Troche musiałam zapoznać sie z
      pasożytami, wśród których są lamblie. Ale, żeby to wiedzieć trzeba czytać,
      nawet czyjś nick... nie mówiąc o postach.

      Z lambliami i robakami i grzybami jest tak:
      - po pierwsze próbka kału jest kompletnie przypadkowa, równie przypadkowy jest
      ten fragment, który został wybrany do badania. W jednej więc części będzie
      więcej patogennego materiału w drugiej mniej. Jednego dnia będzie tak, drugiego
      inaczej. Przeciez to zależy też od ich cyklu namnażania!
      Z lambliami i robakami - jest dodatkowo tak (już inaczej mają niektóre grzyby):
      - że jeżeli laborant znajdzie cysty (lamblii) lub jaja (odpowiednik u robaków) -
      to nie ma znaczenia, czy znajdzie jedno, czy tysiąc. One są. I KONIEC. A być
      ich nie powinno. Ani jednej sztuki!
      Porównanie czysto laickie, ale bardzo adekwatne, zerknij:
      jeżeli znajdziesz jedną gnidę (dziecko wszy), to znaczy że nie musisz się
      leczyć?
      Czy na podstawie tego znaleziska w grzywce można wnioskowac, ze nie ma ich lub
      jest ich mało w innych miejscach? Czy oznacza to, że samo przejdzie, bo masz w
      garści tylko jedną gnidę?

      Rozumiesz, teraz że tu jest podobnie. A własciwie gorzej. Gnidy możeszz
      zobaczyć i ocenić - w przypadku pasożytów przewodu pokarmowego nie jesteś w
      stanie tego zrobić. Tym bardziej że one się namnażają co i rusz i nie cierpą na
      niże demograficzne (np. jedna glista składa 200 tys jaj). Przyjmując
      optymistyczny wariant, że dziś jest ich śladowa ilość, za miesiąc może ich być
      masowa ilość - one w sprzyjających warunkach (a tam są sprzyjające warunki)
      namnażają się błyskawicznie.

      Mleka i produktów mlecznych nie wolno, ponieważ pasożyty niszczą kosmki
      jelitowe (cysty lamblii zwłaszcza) a przy trawieniu laktozy musisz mieć je w
      idealnym stanie do trawienia. Inaczej niedotrawione mleko i jego składniki
      niszczą kosmki jeszcze bardziej. Robi się błędne koło. Gaszenie pożaru benzyną.
      To uproszczony opis, ale bardzo adekwatny do sytuacji.



    • sigvaris Re:w celu zapoznania sie z problemem: 24.02.06, 10:12
      Wątek o paosżytach ogólnie, ale o lambliach jest b. dużo:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=27748150&v=2&s=0
      Może się przydać, bo do lamblii lubią doklejac się i inne paskudztwa, np.
      grzyby.

      Jakie są pasożyty i czym się je leczy (w tym lamblie), skrót skrótów:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=35388578&a=35398422
      Jak pozbyć się lamblii i robaków - niezbędne info, zeby nie było zarażeń
      wtórnych:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=577&w=35388578&a=35399069
      • mamawrock Re:w celu zapoznania sie z problemem: 24.02.06, 14:43
        Dziekuje wszystkim. A czy ktos wie, czy ja moge coreczce podac jajeczko? To tez
        nabial... glupieje juz... albo maslo? Moja lekarka mowi, ze tak, ale ja juz
        dawno przestalam ufac lekarzom, tym bardziej, ze widze, ze ona nie bardzo zna
        temat lambli.......... w Was nadzieja wink
        • sigvaris Re:w celu zapoznania sie z problemem: 24.02.06, 14:48
          Chodzi o to, że w języku potocznym słowo nabiał ma właśnie takie "dwu-
          znaczenie", że można się pogubić. Dlatego ja piszę wyraźnie "mleko i produkty
          mlekopochodne".
          Tego nie powinno podawać się dzieciom, a także osobom dorosłym przy - nawet
          podejrzeniu - o pasożyty.
          • mamawrock Re: do Sigvaris, przeczytaj prosze :) 24.02.06, 21:54
            Droga Sigvaris,

            na poczatek chce napisac, ze gdyby nie Twoje wypowiedzi tu na forum pewnie do
            dzis nie wiedzialabym, ze moje dziecko ma lamblie... i przy okazji dziekuje Ci
            za to, ze tak chetnie dzielisz sie tutaj z nami swoja wiedza i doswiadczeniem.

            Poniewaz uwazam Cie za autorytet smile)) w kwestii lamblii i nie ukrywam, ze licze
            sie bardzo z tym, co doradzasz innym na forum chce prosic Cie abys poswiecila
            mi jeszcze chwile i napisala, co myslisz na nastepujacy temat.

            Objawy, ktore sklonily mnie do przebadania dziecka to:
            - kaszel "nieuleczalny" (u dziecka od 3m-cy, u mnie i u meza od 1,5 m-ca),
            - coreczka 2 letnia od kilku m-cy zgrzyta zebami intensywnie,
            - sypia niespokojnie, wierci sie po calym lozku, wybudza sie czesto w nocy z
            placzem,
            - ostatnio pcha lapcie do majtek, zdarzylo sie dwukrotnie, ze powiedziala "boli
            pupa",
            - zauwazylam u niej od tygodnia mniej wiecej ze policzki czasem sie
            zaczerwieniaja bez jakiegos racjonalnego powodu typu drzemka czy wysilek....,
            - sucha skora na pleckach, posladkach, policzkach,
            - bywa czesto rozdrazniona, rowniez rzec mozna bez powodu,
            - corcia "choruje" nam od konca listopada ubieglego roku, czyli juz prawie 3 m-
            ce... przeziebienia leczone syropkami, w koncu zapalenie pluc wirusowe
            stwierdzone np. zdjecia klatki oraz badania krwi... 3 rozne antybiotyki mamy za
            soba.... kaszel jak byl tak jest, poza tym innych objawow chorobowych brak...,
            - dziecko pociera oczka czesto, tak, jakby ja swedzialy...,
            - u mnie rowniez objawy zapalenia spojowek plus dodatkowo swedzaca skora...

            Robilam 4 x badanie kalu dziecka w kierunku robakow , wynik zawsze ujemny.
            Robilam 1x badanie kalu na grzyby i plesnie (wynik bede miec dopiero za tydzien)
            Robilam 4x badanie kalu na lamblie... dopiero za czwartym razem w laboratorium
            z polecenia gdzie kal bada prawdziwy specjalista od lamblii... wykryto u
            dziecka lamblie...

            Zastanawia mnie jedno, czy objawy o ktorych napisalam powyzej sa adekwatne do
            lamblii? Ja nie kwestionuje naturalnie obecnosci lamblii, boje sie tylko, ze
            nie jest to jedyna przyczyna obecnego stanu... Czy lamblia moze powodowac taki
            dlugotrwaly, suchy, meczacy kaszel? Zgrzytanie zebami u dziecka? Itd.,
            itd. ...?

            Widzisz, ja mam lekarza, ktory nie przeleczy dziecka i mnie z mezem na
            pasozyty, jesli nie potwierdzimy badaniem, ze przynajmniej u jednego z nas
            danego pasozyta wykryto. W poniedzialek dostane lek na lamblie dla nas
            wszystkich ale ja sie boje, ze pomimo tych wszystkich badan, przeoczone zostalo
            cos jeszcze... Wiem, ze nie jest latwo w kale wykryc te paskudztwa, widzisz
            sama ile badan zrobilam i za ktorym razem dopiero cos wyszlo... a wszystko
            naturalnie prywatnie...

            Jak uwazasz? Czy miedzy tymi wymienionymi powyzej objawami a lamblia mozna
            postawic znak rownosci? Wiem, ze lamblia daje najszersze spektrum objawow (tak
            gdzies wyczytalam) ale pomimo wszystko interesuje mnie Twoje zdanie na ten
            temat.

            Dziekuje Ci bardzo. Pozdrowienia.

            • sigvaris Re: do Sigvaris, przeczytaj prosze :) 25.02.06, 00:13
              Podejrzewam, że wynik na grzyby też może byc pozytywny, ale grzyby na
              razie "olej". To małe piwo. Czekajcie na wynik. Nie szalej z niczym, poza dietą
              przeciwgrzybową, ale też przeciwpasozytniczą:
              - zero mleka i mlekopochodnych
              - więcej tłuszczy
              - zero cukru
              - cebula, czosnek i kiszonki - przemycaj do tego co jecie (w kazdej postaci,
              np. zup itp.)
              Jeśli jest lamblia nie dawaj niczego w nadmiarze. Nie dawaj witamin,
              probiotyków - organizm nie studiował farmakologii - jego trzeba oczyścić z
              głównego pasożyta, zanim zaczniesz doprowadzać wszystko do ładu.

              Właściwie wszystkie objawy, o których piszesz mieszczą się w polu objawów
              lamblii. Poza jednym, no dwoma objawami (oczy i pupa).
              Czasami do lamblii dołączają nie tylko grzyby, ale też bakterie. Obawiam się,
              że czeka Cię wymaz z Waszych oczu. Organizm to całość i nawet jeśli lamblia
              żyje w przewodzie pokarmowym jej toksyny są w krwioobiegu, więc osłabiają cały
              organizm. Dlatego mogliście Wszyscy być bardziej poddatni na złapanie czegoś.
              Wymaz można zrobic u co lepszych okulistów albo w lepszych laboratoriach (może
              u p. Adamskiego?, bo chyba jesteś z Wrocławia?). Nie daj się wrobić w
              leczenie "na oko" w tym przypadku. Najpierw wymaz, potem
              przepisywanie "kropelek".

              Co do pupy. Polecam test clotrimazolowy, jeśli to grzyby dasz małej ulgę na
              kilka dni. Zaraz wkleję Ci link, bo już dzisiaj go opisywałam innej eMamie.
              Możesz jeszcze zrobić posiew kału (badanie w kierunku bakterii - trwa szybciej
              niż grzyby) i posiew moczu (przed tymi pobraniami i kału i moczu nie stosuj
              kremu przez 24 h). Ten ból nie jest charakterystyczny dla samej lamblii. A
              oprócz oczu i tam też mogła się przypałętać jakaś bakteria. A to już właśnie
              jest charakterystyczne dla lamblii.

              Co do leków. Jeśli da radę uproś o Furazolidon dla dziecka, a dla Was Macmiror.
              Niech lekarz zostawi metronidazol na (tfu, tfu) ewentualne zarażenie wtórne.
              O porządkach wiesz?
              • sigvaris Re: test clotrimazolowy. 25.02.06, 00:27
                Na czystą, umytą pupę na noc nakładasz wokół odbytu cienką warstwę
                clotrimazolu - kremu, potem w ciągu dnia np. na okes najdłuższego snu. Zawsze
                po nocy i po tym śnie ściągasz resztkę kremu z
                pupy, tzn. myjesz, zeby nie został "stary krem", bo może być pożywką dla
                grzyba. Zabieg ten stosujesz nie dłużej niż DO 10 dni. Potem krem zamienia się
                w pożywkę dla grzyba. Nawet jak jest świeżo nałożony.
                W przerwach kiedy nie używasz kremu smarujesz pupę dziecka czymś tłustym. Np.
                linomag maść.
                Obserwujesz jeśli jest poprawa - macie grzyba w przewodzie pokarmowym (odbyt
                jest przecież jego końcówką). Wczasie kiedy robisz test nie możesz zrobić
                badań w kierunku grzybów (ale warto sprawdzić samym kremem), a do badań
                bakteryjnych też lepiej nie stosowac go przez 24 h przed pobraniem próbek i
                moczu i kału.
                • ona-25 Moze dziecko ma jeszcze inne pasozyty ? 25.02.06, 09:28
                  ktore nie wyszly w badaniach, mam na mysli np. owsiki.
                  Moze dobrze byloby przeleczyc sie na robaki oble, a pozniej lamblie ?
                  • sigvaris Re: Moze dziecko ma jeszcze inne pasozyty ? 25.02.06, 10:28
                    Ona25- mama pisze, że 4-krotnie badała robaki. Wiem, ze to żadna gwarancja,
                    tylko pewnie znów będzie problem. No bo przekonaj lekarza, żeby dał leki
                    antyrobalowe (jak nie ma ich w badaniach), a chwilowo nie dawał na lamblię (jak
                    w badaniach są). Tekst dr Werpachowskiej to my znamy.
                  • sigvaris Re: Moze dziecko ma jeszcze inne pasozyty ? 25.02.06, 10:31
                    Poza tym to oczko (a przez to może i pupa) wymagają badań bakteryjnych. Tak czy
                    siak.
                    Jeśli są i bakterie może lepiej zacząć lamblie, potem baktrie (bo oko, nie
                    powinno czekać) i potem poobserwować?
                    • mamawrock Re: Moze dziecko ma jeszcze inne pasozyty ? 25.02.06, 13:28
                      Dzieki dziewczyny.

                      Sigvaris - corcia co prawda mowi "boli pupa" ale ja mysle, ze moze chodzic o
                      swedzenie. Ona nie zna slowa swedzi wiec niewykluczone ze mowi "boli" zeby po
                      prostu zwrocic uwage, ze cos nie jest tak. Np. gdy zasypiamy (ja zawsze klade
                      sie z nia do lozeczka wieczorem) to ona przed zasnieciem kilkakrotnie zrywa sie
                      gwaltownie "podskakujac" doslownie pupa, probuje od razu wkladac raczki do
                      majtusi... to by bardzo sugerowalo owsiki, prawda? Ale az wierzyc sie nie chce,
                      ze w badaniach nic nie wyszlo... Bo czy lamblie moga tez powodowac takie
                      objawy?

                      Co do oczek... tak sobie mysle jeszcze... ja wyczytalam, ze lamblie powoduja
                      roznego rodzaju reakcje alergiczne, zapalenie spojowek moze byc taka reakcja,
                      prawda? Jak uwazasz?

                      Podobnie chyba z tym kaszlem... chyba ze znasz inne wytlumaczenie powiazania
                      pomiedzy kaszlem a lamblia?

                      Nie podaje malej mleka od wczoraj ani zadnych pochodnych mleka. A dzis rano po
                      wypiciu soczku Kubus od razu policzki zrobily sie czerwone... i brodka... moj
                      Boze, czyzby wszystko moglo ja teraz juz uczulac? Ona ten sok pije od miesiecy,
                      nigdy nic sie nie dzialo... Podobnie bylo z zupa ogorkowa tydzien temu...
                      zawsze gotuje tak samo a nagle po zjedzeniu zupki ogorkowej policzki sie
                      zaczerwieniaja... Przez lamblie?? Dziewczyny, to dziecko nigdy nie chorowalo i
                      nigdy nie mialo alergii!!

                      Dobilas wink mnie Sigvaris piszac o cukrze, jesli wyjdzie candida.... co takiemu
                      dziecku dawac do jedzenia... cukier jest niemalze wszedzie... poczawszy od
                      herbatki skonczywszy na sokach itd........... Jestem naprawde bliska rozpaczy.

                      Corcia domaga sie mleczka bo jest przyzwyczajona do butli mleka na noc, pewnie
                      moge jej zapodac jakies sojowe, prawda? Mozecie cos doradzic, jakie kupic dla
                      takiego dwulatka? Ja zupelnie nie jestem w temacie, stad tyle watpliwosci a
                      boje sie popelnic blad...

                      Najtrudniej tu o diagnoze, lekarze maja nas w nosie, to de facto nie ich
                      problem, dla nich sprawa konczy sie po opuszczeniu przez pacjenta gabinetu, a
                      ty czlowieku siedz w domu i glow sie, jaka jeszcze diagnoze dopasowac do
                      problemu....

                      Dzieki ogromne za wszystkie posty. Doceniam to. Im wiecej informacji tym
                      lepiej - musze wszak odrobic "prace domowa" i przygotowac sie na
                      poniedzialkowa "konfrontacje" z lekarzem... bo na to, ze lekarz sie przygotuje
                      chyba nie mam co liczyc.... prawda?

                      Serdeczne pozdrowienia.
                      • mamawrock Re: A moze jednak przekonac lekarza...? 25.02.06, 13:37
                        Dziewczyny, jeszcze tak mysle... a moze jednak sprobowac przekonac lekarza,
                        zeby napierw zaczac leczenie od odrobaczenia... a potem te lamblie...? Czy leki
                        odrobaczajace sa bardzo "obciazajace" organizm? Sigvaris, jak uwazasz? Ale
                        chyba mozemy w tym przypadku zyskac wiecej niz stracic.... Jak przekonac
                        lekarke? I do jakich lekow... ?
                        Naprawde mam wyrzuty sumienia, ze tak mecze pytaniami, ale jesli nie Wy
                        pomozecie to chyba nikt... po 3 m-cach lazenia od lekarza do lekarza przestalam
                        ufac w ich kompetencje... chyba, ze mam pecha...
                        • sigvaris Re: A moze jednak przekonac lekarza...? 25.02.06, 22:04
                          Lamblie mogą powodować reakcje alergiczne, ale na skórze (w
                          uproszczeniu "odżoładkowe", moga powodować kaszel, przez to że są w
                          krwioobiegu) - ale nie zapalenie spojówek.Podobnie rzecz się ma ze swędzeniem -
                          jeśli np. w przewodach moczowych jest bakteria e.coli to tez może powodować
                          świąd, może to byc też pieczenie (tak rozumiem słowo "ból" u małego dziecka,
                          które fakt nie rozróżnia rodzajów deskomfortu).
                          Dlatego sugeruje badania, o których pisałam wcześniej. Włąśnie w przypadku
                          bakterii w Waszym konkretnym pzrypadku.

                          Co do odrobaczenia moge sugerować coś matkom, ale nie moge radzić i mówić co
                          mają robić. To jest kwestia decyzji rodziców. Przepraszam, ale jestem tylko
                          matką, nie jestem lekarzem.

                          Co do cukru, to jest to prostsze niż myślisz. Moje dziecko pije wode i
                          Nutramigen. Czasami herbatkę, ale niechętnie, bo zbyt słodka... Kwestia
                          przestawienia się. Jak zaczniesz - to po tygodniu sama stwierdzisz, że to
                          banalne.
                          • mamawrock Re: A moze jednak przekonac lekarza...? 26.02.06, 10:30
                            Wiesz Sigvaris, w listopadzie ubieglego roku robilam malej wielokrotnie badanie
                            moczu, zawsze wychodzila E. Coli. Najpierw leczylismy antybiotykiem, ale nie
                            pomagalo, nie zwalczylismy do konca. W ostatnim badaniu wyszlo jej niewiele,
                            ponoc akceptowalna ilosc, ktorej nie trzeba leczyc. No i postanowilismy nie
                            leczyc, poniewaz bylo podejrzenie, ze dziecko sie samozakaza. Robila kupy do
                            pieluchy no i wiadomo, ze kupcia zawsze wowoczas dostawala sie do cewki
                            moczowej i dalej to wiadomo. A E. Coli fizjologicznie wystepuje w kale. Od
                            miesiaca dziecko korzysta ladnie z nocnika no i przyszedl czas, zeby zakonczyc
                            definitywnie rowniez i ten problem. Wargi sromowe sa leciutko zarozowione od
                            wewnatrz, pediatra powiedziala mi, ze to jest ok. Ja mam watpliwosci, bo czasem
                            sie bardziej zaczerwienia, czasem blednie. Szczegolnie jest kawalaczek skory na
                            odcinku pomiedzy miejscem, gdzie koncza sie wargi sromowe mniejsze a zaczyna
                            odbyt, tam zawsze nam sie odrobine czerwieni... Jak juz rozprawimy sie z
                            lambliami, porobie malej badania moczu i wymaz z przedsionka pochwy. No nie
                            mozemy lapac kilku srok za ogon jednoczesnie... musimy przybrac jakas kolej. No
                            wiec znaczniemy od tych lamblii , potem przebadamy dokladnie ta pupule. Co
                            istotnie, zawsze mocz pobieralam dziecku dotychczas do woreczkow. Zaden
                            pediatra nie uprzedzil mnie, ze wyniki wowczas bywaja zafalszowane.... bakterie
                            dostaja sie do woreczka ze skory. Na szczescie corcia juz siusia do nocnika,
                            wiec bedziemy lapac do pojemniczka...
                            Sigvaris, a propo tego tesu Clotrimazolowego - czy te masci o ktorych pisalas
                            dostane bez recepty?
                            I jeszcze jedno pytanie - czy uwazasz, ze zgrzytanie zebami u mojej corci moze
                            byc rowniez spowodowane Lambliami? Czy raczej nie....?
                            • sigvaris Re: A moze jednak przekonac lekarza...? 26.02.06, 10:48
                              Zgrzytanie zębami może (ale rzadko) byc spowodowane lambliami. Częściej
                              obserwuję ( i wyczytuję taki opis) to przy robaczacach...

                              Posłuchaj, Marta przy lambiozie miała tez E.Coli. Też nawracającą. Więc problem
                              może zniknąć sam (tak było u nas) po wyleczeniu lamblii! Zwyczajnie osłabiony
                              organizm lambioza łapie wszystko, nawet bakterie z kału...

                              Więc tak. Ja proponuję w tej sytuacji:
                              - lamblie. Leczenie i sprzątanie. Jednak wymaz z oka (na prawdę), możesz go
                              robic w trakcie leczenia lambiozy. Wymaz proponuje zrobić u okulisty,
                              powiedzieć mu o lamblii i poprosić o wymaz i przejrzenie oka pod kątem
                              toksokarozy (w myśł zasady, że sie różne świństwa mogą do lamblii doklejać),
                              - 3 tygodnie przerwy. Dieta antygrzybiczna+ antyrobalowa i obserwacja,
                              - rozważenie w własnym sumieniu i po obserwacjach leczenia przeciwrobalowego,
                              jeśli będzie zaczerwinienie sromu - wymaz. + posiew moczu i kału w kier.
                              bakterii,
                              - ewentualne leczenie przeciwrobalowe,
                              - 3 tygodnie przerwy,
                              - rozprawienie się z ewentualnymi bakteriami.

                              I co Ty na taką sugestię?
    • mamawrock Re: 27.02.06, 19:18
      Dziekuje Sigvaris wink

      Jestem wlasnie po wizycie u lekarza. Nie przekonalam pani doktor
      do "odrobaczania" nas na podstawie samych objawow klinicznych. No ale
      spodziewalam sie tego. Oby lekarz mial racje.

      Mamy leki na lamblie, zaczynamy od jutra. Dla corci Furazolidon 5ml 3xdziennie,
      dla nas z mezem Macmiror 200 mg tabletki do przyjmowania 2 razy dziennie po 2
      tabl. Leczenie przewidziane na 10 dni. Dobrze?

      Jestesmy tez na diecie - zero cukru, zero swiezych warzyw i owocow (to nowosc,
      bo nie natknelam sie jeszcze na informacje, ze przy leczeniu lamblii nie mozna
      spozywac swiezych owocow i jarzyn....) i oczywiscie mleka i "mlekopochodnych"
      produktow.

      No i coz, zobaczymy, co bedzie dalej. Tzn. jakie symptomy znikna po leczeniu a
      jakie nie. Oby wszystkie.... Dam znac, jak nam idzie.

      Serdeczne pozdrowienia.
      • asiabed Re: 27.02.06, 19:52
        Tak sie wlasnie zastanawialm, czy nie powinno sie wykluczyc z diety podczas
        leczenia z lamblii surowizny. czy tu czasem nie chodzi o ewentualna mozliwosc
        powtornego zakazenia (z warzyw, owocow)? w koncu to tez potencjalne zrodlo
        zakazenia z tego co czytam.
        Ja w kazdym razie tak chyba uczynie, warto nie jest tego przez pare tygodnie...

        pozdrawiam i trzymam kciuki za pozytywne efekty kuracji.

        P.S.
        Czy Ktos z czytajacych moze mi polecic sprawdzonego lekarza z wroclawia, ktory
        nie stroni od metod naturalnych, homeopatii. albo przynajmniej ma wsrod swoich
        pacjentow szczesliwie wyleczonych z lambliozy, przerostu grzyba??? (ale mam
        wymagania...wiem...). Z gory dziekuje za ewentualne info.
        pozdrawiam, Asia
      • irenka71 Re: 27.02.06, 20:06
        napisz proszę czy wszystkie badania na pasożyty robiłaś w tym samym
        laboratorium ? i w którym wyszedł wynik pozytywny? też jestem z wrocławia i
        poszukuję dobrego laboratorium !
        • mamawrock Re: 27.02.06, 20:31
          Co do tych surowych owocow i warzyw to nie mam pojecia, czemu nie. No ale
          zamierzam sie zastosowac do tego zakazu, nie mamy nic do stracenia, 10 dni
          wytrzymamy wink Moze nasza droga Sigvaris bedzie cos wiecej wiedziec na ten
          temat? smile

          Jesli chodzi o laboratorium - badania robilam najpierw w Mediconcepcie 2 x na
          robaki i lamblie, wynik ujemny kazdorazowo. Pozniej w Sanepidzie na Skladowej,
          tam tez wyniki ujemne. Ciekawostka: Pani z sanepidu delikatnie kwestionowala
          zasadnosc badania na lamblie, dawala do zrozumienia, ze szkoda pieniedzy, bo to
          bardzo rzadko sie zdarza a szczegolnie u takich malych dzieci.... Faktycznie,
          szkoda bylo pieniedzy wink W koncu jedna z mam na forum "wroclawskie mamuski" smile
          polecila mi laboratorium dr Adamskiego. To laboratorium jak okazalo sie
          pozniej, poleca na na forum wiecej osob. Rowniez i moj lekarz. Wiec oddalam tam
          probke i za niespelna 4 godz. wykonalam telefon - pan doktor znalazl u corci
          lamblie.... Takze domyslasz sie, ze juz nigdzie indziej nie zamierzam wykonywac
          zadnych badan, tylko u dr Adamskiego. Nabralam zaufania, ze bada dokladnie.
          Laboratorium jest na ul. Staffa 6, tel. 372-72-00, pon wt czw 17-18sta, sob 9-
          10tej.
          • mamawrock Re: 27.02.06, 20:42
            Sigvaris, Ty napisalas, zeby dziecku nie podawac probiotykow... a mozesz to
            uzasadnic, prosze? Bo widzisz, mnie dzis lekarz zalecil, zeby wraz z tymi
            lekami Martusi podawac Lakcid... no i mam teraz dylemat... dawac czy nie?
            • asiabed Re: 27.02.06, 21:12
              ja tez sie podlaczam do tego pytania o probiotyki??dlaczego nie?zwykle przy
              innych antybiotykoterapiach poleca sie brac probiotyki juz podczas kuracji, a
              nie dopiero po. czy to tutaj ma znaczenie. lamblia chyba nie zywi sie
              baketriami...tak mysle.
        • asiabed Re: 27.02.06, 21:10
          badania robilam w laboratorium na ul. staffa 6. to prywatne laboratorium.
          robilam dwukrotnie. za drugim razem wynik wyszedl pozytywny...choc nie dla
          mnie...wczesniej robilam tez badanie u siebie w miescie...ale nawet lekarz
          mojego psa poleca robic badania we wrocku...
      • jaz11 Re: 27.02.06, 21:35
        my mamy macmiror 3 razy dziennie po 2 tabletki przez 10 dni
    • sigvaris Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 27.02.06, 22:35
      Probiotyki - to inaczej "żywe kultury bakterii", prawda?
      A powiedzcie mi gdzie te żywe kultury bakterii mają działać i na co , jak przy
      lambiozie kosmki jelitowe są oklejone cystami lamblii? CZasami tak, ze nawet
      składniki odżywcze z pożywienia nie wchłaniają się do organizmu chorego (stąd
      awitaminozy, osteoporozy, anemie - przy okazji lambioz!)

      W czasie leczenia z lamblii, w organiżmie w jelitach, nagle pojawiają się:
      - antybiotyki
      - wybijany pierwotniak i jego cysty
      - ogromna ilośc toksyn
      i robi sie niezły "misz masz". Do tego kosmki są albo jeszcze oklejone, albo
      uszkodzone. Organizm w czasie leczenia przecież reaguje "pogorszeniem". Nic mu
      nie pasuje. Poza tym to nie jest leczenie chorego. Leki na lamblie mają za
      zadanie wybić lamblię. I jakiegolwiek "ściemnianie" innymi preparatami ich
      działania nie służy celowi głównemu.

      Przecież odnawianie tej flory bakteryjnej w tym przypadku ma sens, jak ona ma
      na czym się odnawiać. Jak jelito jest oklejone cystami, to te probiotyki i tak
      przelecą nie zauważone. Dlatego z jednej strony:
      - nie zaciemniać innymi preparatami działania samego leku wybijającego lamblie,
      czyli nie zakłócać głownego powodu podawania leków,
      - nie podawać czegoś, co nie dość że może nie pomóc, to raczej i tak przeleci
      nie zauważone przez organizm.
      Tak mi to mniej więcej tłumaczyła lekarka, która nas leczyła.
      • mamawrock Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 27.02.06, 22:54
        Hm... czyli piszesz, ze nie zaszkodzi i nie pomoze... A moze taki lakcid
        bedzie chociaz dzialal oslonowo na zoladek?
        • sigvaris Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 27.02.06, 23:08
          Osłonowo na co ma zadziałać? Na te cysty, co go oklejają?
          Już napisałam wprost.
          Sorry za szczerość.
          • mamawrock Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 27.02.06, 23:13
            Ha, ha! Dzieki za szczerosc wink
            • sigvaris Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 27.02.06, 23:19
              Ale wiesz, to cudne - ta Twoja reakcja!
              Uwierz mi mnie wcale nie jest łatwo jak radzę cos wbrew temu, co powiedział dr
              przed nazwiskiem.
              To dla mnie cholernie trudna i kłopotliwa sprawa.
              Więc taka reakcja to dla mnie jak dzisiejszy dzień. W W-wie powiało
              przedwiośniem!
              • mamawrock Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 27.02.06, 23:39
                Czytam rozne posty i natrafilam wlasnie na Twoja "historie"... brak slow
                Sigvaris.........
      • asiabed Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 28.02.06, 09:50
        racja,
        tylko tak sie zastanaiwma, czy podawany probiotyk nie bedzie np konkurencja dla
        drozdzaka?moze chociaz beda "walczyc" o miejsce, bo jesli nie podam probiotyku
        to konkurencji nie bedzie i drozdzak moze sie ladnie rozrosnac?co o tym myslisz?
        Ja sie boje powrotu przerostu drozdzaka wlasnie...i dlatego mysle, czy nie
        lepiej bedzie na noc ten probiotyk podac.
        Ale moze nie mam racji, faktycznie...juz sama nie wiem..
        • malinka255 Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 28.02.06, 10:28
          u nas robia badania w sanepidzie na lamblie i pasożyty, ale koszt to 60zł...nie
          wiem czy isc po skierowanie i opowiadac lekarce o tym wszystkim(onanizm itp)
          czy zaplacic? ale jak sie na jednej próbie nie skonczy...
          malinka
          • mamawrock Re: Mamy Lamblię... proszę Was, doradźcie.... 28.02.06, 15:56
            "U nas" tzn. gdzie? Napisz, bo niewykluczone, ze ktos tutaj doradzi Ci
            sprawdzone laboratorium.

            Zanim zaczelam badac corcie w kierunku pasozytow sporo sie naczytalam postow
            mowiacych: "badac tylko w sprawdzonych laboratoriach!" Nie uwierzylam,
            zanioslam do tego, gdzie mam najblizej, nic nie znalezli... no to kolejne
            badania w sanepidzie - brzmi dumnie, pomyslalam, tam na pewno sa fachowcy, nic
            nie znalezli i tam... a lamblie mamy, znalezione zostalo dopiero w laboratorium
            z polecenia....

            Swoja droga dosc drogie te badania u Ciebie... ja za badanie w kierunku lamblii
            i robakow placilam srednio ok. 30 zl... 20 zl dodatkowo za badanie w kierunku
            grzybow i plesni. No chyba ze to 60 zl obejmuje faktycznie te wszystkie
            badania, to wowczas by pasowalo...

            Badanie w kierunku robakow zaleca sie trzykrotne, co kilka dni, np. 5 - 7 dni.
            Co do lamblii ponoc wystarczy raz ale doswiadczenie mowi mi, ze to nieprawda. U
            nas wyszyly za czwartym razem, choc wychodze z zalozenia, ze to wczesniejsze
            laboratoria z przypadku nie wychwycily... Badanie w kierunku grzybow i plesni
            tez ponoc raz... a jak jest w praktyce? Moge sie tylko domyslac, ze roznie...
    • mamawrock I jeszcze kwestia porzadkow.... 01.03.06, 13:30
      Sluchajcie,
      corcia ma taka naprawde ULUBIONA zabawke, pluszowa, ktorej niestety nie moge
      wrzucic do pralki i wyprac, bo w srodku jest nafaszerowana mechanizmami... to
      jest swinka ktora spiewa i sie rusza wink wink wink
      Dziecko sie ta swinka czesto bawi wiec.... jakos trzeba ja "odlamblić" wink
      Mam takie pomysly, ustosunkujcie sie prosze:
      1) pranie powierzchniowe - wilgotna sciereczka..., boje sie, ze nie bedzie
      dokladne...
      2)wrzucenie zabawki do worka foliowego i oddanie dziecku za jakies 3 - 4 m-
      ce...? wyczytalam w ktoryms z postow, ze lamblie zyja w srod. zewn. ok. 3 m-
      cy.... no ale co, jesli dluzej?
      3) pralnia chemiczna...? ale nawet nie wiem ,czy przyjma cos takiego....
      Szkoda tej "swini" wyrzucac.... co radzicie?

      No i co np. z ksiazeczkami dziecka? Przeciez nie umyje kartek.... wyrzucic?? sad

      Pozdrowienia.
      • joisana Re: I jeszcze kwestia porzadkow.... 01.03.06, 13:33
        Mam tak samo, tańcząco śpiewający łoś, wyprać sięnie da, zaryzykuję
        przecieranie spirytusem, wiem, ze lamblie malo na spiryt wrażliwe, ale zrobię
        to parę razy i z sercem.
      • dziunia_f Re: I jeszcze kwestia porzadkow.... 01.03.06, 13:51
        A moze takie urzadzenie na pare? Zmoczyc, nie zmoczy za bardzo, a temperatura
        powinna wytluc lamblie. Ja w szale porzadkow uzywalam tego cuda.

        --
        "W baśniach księżniczka całuje ropuchę, a ta zamienia się w pięknego księcia.
        Zaś w życiu księżniczka całuje księcia, a on przeistacza się w ropuchę..."
        • sigvaris Re: I jeszcze kwestia porzadkow.... 01.03.06, 14:17
          Dziewczyny, a czy ja w ramach wyjątku mogę się pośmiać?
          Ja wiem, że sprawa łosia jest b. ważna, ale po postach o tym jak tu lekarze
          dają leki, jakie dzieci mają objawy, o kłopotach z laboratoriami - jak czytam o
          łosiu - mam gębę od ucha do ucha ...
          Poza wszystkim to też pokazuje jak kochamy nasze dzieci.
          A tak poważnie, czego nie da się spłukać lub wyodkurzać, to faktycznie zostawić
          i dać temu ze 4 msc - najlepsze rozwiązanie. Np. książki. Albo łoś!
          Ja kretyn, wszystko wyrzucałam w szale sprzątania. Ale to pozostawienie wydaje
          sie dużo lepszym rozwiązaniem.
          • mamawrock Re: I jeszcze kwestia porzadkow.... 01.03.06, 22:04
            Tylko czy faktycznie mozna miec pewnosc, ze powiedzmy po tych 4 m-cach lamblii
            juz nie bedzie... Sigvaris, wiesz o tym z jakiegos pewnego zrodla? Bo ja
            niestety tylko "gdzies" slyszalam.....
          • mamawrock Re: I jeszcze kwestia porzadkow.... 01.03.06, 22:06
            Acha, i napisalas jeszcze "wyodkurzac"... zabawke pluszowa mozna przeciez
            bardzo doklandnie odkurzyc jakas waska nakladka na odkurzacz... zadziala?
            • sigvaris Re: I jeszcze kwestia porzadkow.... 02.03.06, 11:31
              Te 4 miesiące to faktycznie termin z okładem na samoistne wymarcie lamblii.
              Teraz też nie pamiętam dokładnie czy jest to 2 miesiące, chyba 2 .. W
              opracowaniach tych biologicznych o lambliach jest opisany żywot cyst, ale
              czytałam to z pół roku temu. Więc 4 miesiące - bankowo wystarczy na to, żeby w
              zaciszu jakiegoś zamkniętego wora dokonały żywota.

              Co do zabawki to samo wyodkurzanie może nic nie dać. Wiesz np. fotela dziecko
              nie bierze do buzi, ale zabawkę tak. Z fotela wyodkurzasz ile się da. Z zabawki
              cóż z tego, jak taka zabawka śpi z dzieckiem, jest w rączkach bez przerwy a
              rączki potem w buzi. Chodzi mi o to, że te najbliższe rzeczy musza być
              potraktowane z wyjątkową ostrożnością (bielizna, zabawki, pościel, ręczniki).
              Max zapobiegliwości.
              • mamawrock Re: I jeszcze kwestia porzadkow.... 02.03.06, 15:07
                Serdeczne dzieki.
    • sigvaris Re: Błąd - poełniłam błąd!! 02.03.06, 16:45
      Coś mi nie dawało spkoju, czy jednak nie pomyliłam tego okresu
      przetrwalnikowego cyst. I popełniłam błąd!! Osioł!!

      Wróciłam do kilku publikacji. I piszą tam tak, ze w wilgotnej ziemi (a do worka
      może dostać się wilgoć!!) - żywotnośc "gadów", czyli cyst jest ok. 4-5
      miesięcy!!!
      Więc trzeba by trzymać wszystko z pół roku. Potem dla pewności wysuszyć i
      wnieść do miejsc czystych.
      Przepraszam.
      • mamawrock Gorączka!! 06.03.06, 15:43
        Sigvaris,

        dzis 7 dzien leczenia ( zostaly 3 dni...)

        W nocy corcia nagle zwymiotowala i zaczela goraczkowac 39 stopni. Do poludnia
        dnia dzisiejszego temp. utrzymywala sie w granicach 37 - 38 stopni. Teraz
        spadla, boje sie wieczoru...

        Czy to moze byc "TO" pogorszenie stanu zdrowia podczas leczenia o ktorym
        czytalam tu gdzies na forum??

        Na ulotce Furazolidonu pisze, zeby w razie goraczki odstawic syrop i
        skontaktowac sie z lekarzem. Moja lekarka nie odbiera telefonu, bede jeszcze
        probowac.... Ale uwazam, ze leczenie powinnismy kontynuowac, prawda?

        Zbijam temp. czopkami Eferalgan i syropem Ibufen... mam jeszcze pyralgine w
        czopkach, zastanawiam sie, czy nie podac 1/3 czopka gdyby tamte dwa leki nie
        dzialaly na dziecko w nocy.....
        • mala.mi6 Re: Sprzątanie 06.03.06, 16:14
          Mam pytanko. a sprzątanie to dopiero po leczeniu??
          • dziunia_f Re: Sprzątanie 06.03.06, 17:16
            Sprzatanie najlepiej przeprowadzic w koncowce leczenia -gdy do konca zostaly 2,
            3 dni. Nie po leczeniu, gdyz wtedy juz nie ma oslony w postaci leku i moze dojsc
            do powtornego zarazenia cystami,ktore znajduja sie w srodowisku. Najlepiej
            wysprzatac generalnie np jedno pomieszczenie (lub ile sie da jednego dnia),
            skladowac tam rzeczy czyste, nastepnego dnia zabrac sie za reszte i nie mieszac
            rzeczy czystych z brudnymi.
        • dziunia_f Re: Gorączka!! 06.03.06, 17:12
          Mysle, ze wymioty, goraczka moga byc objawem pogorszenia. Organizm oszyszcza sie
          z toksyn, wiec wszystko jest mozliwe. U mojego dziecka w 9 dniu leczenia
          wystapil ogromny swiad, wielkie, zaognione, swedzace, czerwone placki na calym
          ciele. Maly strasznie sie meczyl. Ale wszystko przeszlo.
          Oczywiscie w Waszym przypadku mogla sie tez przyplatac jakas infekcja. Na pewno
          warto aby dziecko obejrzal lekarz, ale rzeczywiscie pochopnie lepiej nie
          odstawiac leku. Obserwuj dziecko, Ty najlepiej je znasz, czy zanosi sie na jakas
          infekcje. Duzo dawaj pic, toksyny trzeba wyplukac z organizmu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka