Jestem tu nowa. Mam prawie dwuletnią córkę, która niemal od urodzenia jest
uczulona na mleko i jajka, wczesniej nie mogla tez jesc niektorych owocow, ale
juz moze wlasciwie wszystkie tzn nie probowalam jeszcze tylko cytrusow,
pozostale przeszly i nic jej nie jest. Mleka ani jego pochodnych nie podaje
jej od 6 tygodnia zycia, natomiast jajko pare razy probowalam, ale zawsze
dostawala kataru doslownie w godzine po podaniu no i pojawiala sie wysypka,
tak wiec od ok 8 miesiecy nie eksperymentowalam. Chodze do alergolog, ktora
stwierdzila ze choc w badaniach wyszlo ze dziecko nie jest uczulone na mleko i
jajka to i tak mam jej tego nie podawac do 4 roku zycia bo przerodzi sie to w
alergie wziewna. Inna lekarka mowila zeby sprobowac, bo byc moze dziecko
wyroslo juz z alergii. No i mam dylemat co zrobic, bo jesli faktycznie ma sie
przerodzic we wziewna to wole poczekac jeszcze dwa lata, ale jesli ta druga
lekarka ma racje to moze moglabym juz jej cos podawac z mleka czy z jajek. Tym
bardziej ze kilka dni temu u babci zjadla kotleta w panierce ktory mial jajko
i nic jej nie jest, choc babcia do tej pory ma wyrzuty sumienia ze nie
potrafila odmowic wnuczce

Jak myslicie dziewczyny co jest lepsze sprobowac
cos dac jak tak to co najpierw a moze lepiej sie wstrzymac.
Pozdrawiam