U mojej córki stwierdzono skazę białkową ok 3 tyg.temu,miała liszaje skazowe na rączkach i ze dwie plamki na główce.
Lekarz przepisał 2,5 ml wapna dziennie i 2 krople zyrteku,kazał podawać dopóki plamy nie zejdą.
Nie jem nabiału i mięsa wołowego,nie jem nic co zawiera w swoim składzie mleka,odstawiłam pieczywo,kiełbasy,wędliny...
I nie widzę żadnej poprawy,a wręcz odwrotnie

Mała dostała nowe plamki na główce,w zgięciach nóżek,na pleckach i na karku.
Doradźcie czy to napewno skaza?Czy nadal podawać małej calcium?Można tak długo?Co jeszcze może uczulać?Jem tylko wieprzowine,indyka na zmiane z kurczakiem,wafle ryżowe,ziemniaki,ryż,jabłka,gruszki i banany,używam soli,pieprzu,czerwonej papryki,cebule,marchew,raz zjadłam jajko i zupe pomidorową(bez śmietany)paprykę i pieczarki,chrupki kukurydziane i to wszystko,co jeszcze może ją uczulać?
Mała dostaje na obiadek danie lub zupkę ze słoiczka,taką w której składzie nie ma mleka ani masła,sporadycznie banana lub gruszke i chrupki kukurydziane.
Pomóżcie,bo już sama nie wiem czy to skaza czy coś innego.Plamki są czerwone,po jakimś czasie schodzi z nich skóra,mała zachowuje sie normalnie,nie drapie się,kupy też ok.
Pozdrawiam!!!