ja stara krowa... w wieku ekhm... dziestu paru lat uczulilam sie
koszmarnie... zaczelo sie od lekkich pokrzywek... takie co to niby swedza
ale jak nie ruszysz to ok... do przedwczoraj - przed wczoraj mialam jakies
dwa m2 wysypki na plecach, brzuchu, udach i ramionach... wysypki malo
powiedziane pokrzywki takiej ze bable wielkosci malego palca u reki...
swedzialo piekielnie - nie pomoglo wapno, fenistil w kroplach, smarowanie
jakims mazidlem lagodzacym po ukaszeniach - dopiero hydrokortyzon w czopku
[dawka jak dla 1.5 rocznego dziecka

bo to mojej zoski od wstrzasu
anafilaktycznego ratunek] lekko pomoglo i moglam 'nie oszalec'
podejzewam mleko - ostatnio jadlam wiadrami platki z jogurtami, i pila kawe
z mlekiem. ale dzis np. wypilam dwie kawy z mlekiem i odpukac nic... no moze
poza odczynem wielkosci dwoch 5zlotowek na nodze po ugryzieniu jakiegos
cholernego owada...
i co ja matka alergiczki na diecie tez mam byc na diecie?
koszmar...
i tym optymistycznym akcentem...