Zaciekawił mnie tytuł, zabawki mają duszę. TE zabawki. Klikam, oglądam... No i
nijak tej duszy nie widzę. Kilka kolorowych szmatek, miękkich może i miłych w
dotyku, ale dobranych do siebie kolorystycznie tak, że można dostać oczopląsu.
Próbowałam dojść do tego, czy pacynka przedstawia zajączka, czy może osiołka,
i stwierdzam, że chyba jeszcze dziś za mało wypiłam, bo mi wyobraźnia
szwankuje i nadal nie wiem. Może to spaniel, któremu sterczą uszy?
Potem, zachęcona tytułem "alelale" (jako żem matka córki), wdepnęłam do
Pakamery Artystycznej. A tam straszy mnie kolejny szmatkowy krokodyl z
zębiskami jak pięść, uszyty z jakiejś resztki materiału... Ale artystyczny
bardzo, więc i cena arcy.... 52 złote polskie. Breloczek lateksowy, w
kształcie laleczki voodoo, 6 cm (!) - trzy dychy. Breloczek do komórki, taki,
jak szyłam na zajęciach z ZPT z guzików od koszuli ojca i resztek starego
obrusa... 26 złotych. Jedyna różnica, że wtedy nie było komórek, laleczki
szyłam...
No wiem, wiem, jest moda na naturę, dobre jest wszystko, co drewniane,
szmatkowe. Sama sobie nie wyobrażam, jak można kupować takie paskudztwa, jak
te śpiewające królewny, siusiające lalki Agatki, Natalki, pływające
bejbiborny, okropieństwo!! Też mamy same szmaciane lale, bo to i zdrowsze, i
psychiki dziecku nie wypaczy tak, jak te wszystkie barbie, ale gdzieś chyba
jest jakaś granica w wypaczaniu natury? Duszę to mają te miśki z allegro,
reklamowane ostatnio w TV, bo przynajmniej przypominają misie, a nie
poduszeczkę do igieł... I słodkie są, takie, że od razu chciałoby się mieć je
wszystkie i wyprzytulać, wyściskać. I cel jakiś szczytny, dla fundacji i
chorych dzieciaków. Ale krokodylek-koszmarek, no śliczny, na pewno ciekawy
projekt, ale czy to zabawka? Misiu tam był, jedyny, który mi w oko wpadł. Lala
Misia, właściwie. Ale to dla mnie, bo dziecka raczej bym tym nie uszczęśliwiła...
I żeby nie było, uprzedzam od razu - to moja osobista opinia, gusta dyskusji
nie podlegają, ktoś się może zachwycić, a ktoś przeciwnie, wiadomo. Klocki mi
się podobają, fajny pomysł, ładne, bezpieczne, ciekawe. Kupiłabym chętnie.
Reszta, to taka naciągana trochę sztuka, jak z niczego zrobić... niewiadomoco.
Laleczki voodoo spoko

Krokodylek też. Dla mnie, nie dla dziecka. Ja starej daty jestem, i według mnie miś, to ma być miś. O.
Dla tych, którzy nie widzieli na głównej stronie gazety opisanych zabawek,
podlinkowuję:
www.edziecko.pl/zakupy/5,79385,6011632.html
akcesoria.groszki.pl/alelale-0_s103126.htm
Miłego oglądania

A może i zakupów
Aaa..
I właśnie mi przyszło do głowy, że ja też mam trochę starych szmatek, koronek,
firanek, guzików. I wolne wieczory mam... I lubię robótki ręczne... Jakby się
tak sprężyć, to takich krokodylków w ciągu jednego wieczoru można by uszyć z
pięć (nie mam maszyny, więc tylko tyle)...