Dodaj do ulubionych

Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna

IP: *.chello.pl 05.04.10, 09:21
filmy TVN podstawą obserwacji socjologicznej, no większego idiotyzmu nie
słyszałem. Przecież to chały zrzynane z innych produkcji. Nawet jak nie ma
licencji to w zamyśle i praideii jest jakiś produkcyjniak z innej TV.
Obserwuj wątek
    • Gość: Otis Tarda Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: 89.174.228.* 05.04.10, 09:35
      Co prawda artykuł jest banalny i z narzucaniem tez (choć i tak lepszy niż zwykłe
      wypociny pismaków), ale zarzut, że film nie może być podstawą obserwacji
      socjologicznej jest chybiony. Nawet jeśli to chała (co jest prawdą) i zrzynana z
      innej produkcji (co też jest prawdą) - to mówi nam jednak parę rzeczy. O tym,
      jak elita (w znaczeniu socjologicznym, nie wartościujacym) wyobraża sobie model
      życia współczesnej middle-class, co przekłada się na wzory kulturowe, o tym,
      czego domagają się widzowie, etc. etc.
      • Gość: michalina Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.multi-play.net.pl 05.04.10, 10:32
        oczywiście że film może być podstawą obserwacji socjologicznej
        telewizja z tym co serwuje dopasowuje się do społeczeństwa,
        społeczeństwo tandecieje i buraczeje, więc coraz bardziej tandetne wzorce są w
        serialach i filmach eksponowane.. liczy się to co lud kupi, tak żeby tv miała z
        tego jak największą oglądalność i kasę

        śmieszy tylko nazywanie tych tandetnych wzorców z tv dopasowaniem do.. elity i
        nowej burżuazji hahaha, może w ich mniemaniu, albo to czym by chcieli być, co
        ciągłym lansem przekazują
      • Gość: Koipec Schizon Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.2.20.195.pp.com.pl 05.04.10, 13:46
        Banał na cztery łapy z magistratem w tle.Każdy ma coś do bezkarnego oszpecenia
        kulturalnego Krakowa i niech się kultura wyższa schowa. Jak dla prywatne
        parkingi, układy i stadiony to dla hołoty wianki i tanie żarcie na ulicach pod
        parasolami rodom piekła piwnego!
    • Gość: Otis Tarda PS IP: 89.174.228.* 05.04.10, 09:38
      Natomiast mam wrażenie, że dziarscy akademicy mają problem z rozumieniem
      prostych rzeczy. Żart o pomocy rodziców z Krakowa nie odnosi się do faktu, ze
      poza Warszawą jest "otchłań i zimno", a do krakowskiego centusiostwa. No, ale
      jak widać, pisanie o dyskursie, ponowoczesności i ambiwalencji jest łatwiejsze
      niż łapanie prostych dowcipów.
      • Gość: krakauer Re: PS IP: *.chello.pl 05.04.10, 09:54
        dokładnie nie zabardzo wiedzą co jest grane :) poza wwą i to chyba już dalej niż
        na sadybę nie sięgają :)
      • olaboga1111 Re: PS 05.04.10, 10:01
        Dokładnie, strasznie głupi ci rzymia....dziennikarze:)

        Rozbawiło mnie stwierdzenie że spacerująca po Kazimierzu para nie przejmuje się
        brakiem żydów:O

        • Gość: Otis Tarda Re: PS IP: 89.174.228.* 05.04.10, 10:21
          Mnie też, ale to tylko jeden z kilku kwiatków (na gorąco: czy wzorce serialowe
          są na pewno kierowane pod "nową brużuazję", czy może raczej pod tradycyjne
          społeczeństwo. Innymi słowy, czy bohaterowie "Majki" - architekt, lekarz etc. na
          pewno w realnym świecie Majkę oglądają/oglądaliby? Mniejsza o to).

          Natomiast tekst o nieobecności Żydów to zupełne kuriozum, wyjaśnialne jednak
          pewnym, hmmm, snobizmem elit akademickich. Tak się bowiem składa, że w
          przestrzeni miejskiej Krakowa Kazimierz ma rolę co najmniej podwójną - "miejsca
          knajp" i "miejsca Żydów" (a przecież jest, blaknący już, "Kazimierz żulerski".
          Jest "Kazimierz artystyczny". Etc. etc). I idąc na Kazimierz w celu knajpianym,
          zasadniczo nie rozważa się braku Żydów. Tak jak nie rozważa się braku artystów
          czy żuli. Albo, jeśli poprzedni przykład kogoś uraził, będąc na Mazurach nie
          dostrzegamy "nieobecności Krzyżaków". Żydów zwyczajnie już nie ma (cokolwiek
          sądzą na ten temat zawodowi filo- i antysemici), załatwili ich na spółkę Nasz
          Największy Adwokat w UE oraz Ludzie Honoru (ci ostatni zrobili to w głównie
          warstwie symbolicznej). No, ale tematyka żydowska, w postaci wypaczonego
          akademickiego dyskursu (przykład w artykule) jest trendy, więc się ją wrzuca
          wszędzie, gdzie się da.

          Kurcze, aż się prosi wstać od stołu i tiwi i napisać porządniejszą krytykę tego
          tekstu. Bo, mimo wszystko, zasługuje na to; akademickie pleple jest mimo
          wszystko pleplem akademickim, nie pismaczym.

          Ech. Kurcze. I wyszło jak zwykle - miało być o popkalczerze, wyszło o Żydach ;).
          • Gość: pct3 Re: PS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.10, 10:37
            idąc na Kazimierz w celu knajpianym, zasadniczo nie rozważa się
            braku Żydów.


            Jak napisałaś - właśnie zasadniczo. Ale nie bezwzględnie.
            Zwłaszcza, że krakowskie "cele knajpiane" też są różne. Bowiem nawet
            i na takim Kazimierzu, spotkanie knajpiane może być spotkaniem stada
            różowych bluzeczek w białych kozaczkach z fajnymi boykami, ale może
            też być spotkaniem docenta kardiologii z adiunktem romanistyki w
            oczekiwaniu na doktorkę katedry muzyki dawnej z Tokio - i wtedy bywa
            często tak, że rozmowa sama zejdzie na historię, zwłaszcza że babcia
            docenta kardiologii kochała się kiedyś w panu, który był w swoim
            czasie właścicielem połowy ulicy przy której owo spotkanie knajpiane
            ma miejsce. Wtedy jest i kontekst, i chęć do rozważań.
            Ale generalnie masz rację: Kazimierz jako miejsce "kultowe" (by nie
            użyć innego ohydnego słowa, "magiczne"), pełni różne funkcje w
            rozmaitych dyskursach. I pewnie rację masz także w tym, że te różne
            płaszczyzny interpretacyjne, jakkolwiek mogą się przenikać,
            najczęściej są jednak rozłączne.
            Pozdrawiam.

            • Gość: Botaniczna Re: PS IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.10, 11:14
              > ale może
              > też być spotkaniem docenta kardiologii z adiunktem romanistyki w
              > oczekiwaniu na doktorkę katedry muzyki dawnej z Tokio - i wtedy bywa
              > często tak, że rozmowa sama zejdzie na historię

              jestem doktorem neurologii, spotykam sie na Kazimierzu z kolegą z czasów
              studiów ktory nie jest doktorem ale laureatem nagrod literackich, dołacza
              sie czasem do nas pani dr teatrologii - zawsze plotkujemy i zberezimy
              • Gość: pani_doktorka Re: PS IP: *.multi-play.net.pl 05.04.10, 11:29
                ja jestem panią doktor neuropatologii spotykam się zawsze z panem doktorem
                fizykiem nanotechnologiem albo fizykiem jądrowym
              • Gość: pct3 Re: PS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.10, 11:30
                a to już wiem skąd nick.
                Pozdrawiam, lekarz niekliniczny.
                • lucusia3 Re: PS 05.04.10, 13:23
                  A ja jestem socjologiem i chodzę na Kazimierz z fizykami, prawnikami, lekarzami, bo nie mam za bardzo innych znajomych. A nie, kilku ekonomistów też znam.
                  Panienki w białych kozaczkach z boysami to raczej "klubbinguja" się, tzn, piją przy głośnej muzyce tańcząc, a takich lokali jest chyba więcej w okolicach Rynku czy Poczty Głównej.
                  • pct3 Re: PS 05.04.10, 13:26
                    no i jak, pojawił się w rozmowach knajpianych z Twoimi znajomymi
                    temat "Kazimierza żydowskiego" czy "Kazimierza artystowskiego"?
            • Gość: Otis Tarda Re: PS IP: 89.174.228.* 05.04.10, 11:54
              -łeś ;).

              Oczywiście, nie wątpię, że i takie spotkania mają miejsce. Ale naprawdę,
              oczekiwanie - jak zdają się chcieć autorzy - że trzydziestolatek spotykający się
              na Kazimierzu z dwudziestolatką, "z automatu" będzie rozważał nieobecność Żydów
              jest baaaaaardzo grubą przesadą, świadczącą o tym, że autor bardziej pisze o
              swoich fantazjach i oczekiwaniach, niż o jakimś realnym kodzie kulturowym.
              Zresztą, to samo widać pod koniec artykułu - bywanie w Bunkrze Sztuki czy nawet
              Teatrze Nowym (a czemu nie Starym? Za bardzo "konserwatywnie" brzmi) nie jest
              już społecznym wyznacznikiem bycia "burżuazją". Być może - tzw. Krakówka, ale
              mieszanie tych grup to jednak pomyłka.

              Znowuż, zachowując wszelkie proporcje - wątpię, czy ludzie umawiający się na
              Manhattanie (niechby i serialowym!) rozważają zagładę tamecznych Indian.
      • Gość: pct3 Re: PS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.10, 10:27
        pełna zgoda co do interpretacji dowcipu, natomiast czy nie macie
        wrażenia że "krakowskie centusiostwo" to raczej kolejny bardzo mocno
        utrwalony stereotyp, mocno odbiegający od prawdy?
        • Gość: Otis Tarda Re: PS IP: 89.174.228.* 05.04.10, 10:40
          Mamy - ale faktem jest, że taki stereotyp istnieje, więc autorzy go wykorzystali.
        • dystansownik Re: PS 05.04.10, 10:54
          > pełna zgoda co do interpretacji dowcipu, natomiast czy nie macie
          > wrażenia że "krakowskie centusiostwo" to raczej kolejny bardzo mocno
          > utrwalony stereotyp, mocno odbiegający od prawdy?

          Według mnie jest to stereotyp, ale patrząc głębiej, ma on pewne uwarunkowania
          społeczno-gospodarcze.
          Patrząc na Kraków, zachwycając się tym miastem, trzeba pamiętać, że należy ono
          do jednych z najdroższych w Polsce. Choćby ceny nieruchomości są na tym poziomie
          co w Warszawie, a gdyby szerzej się przyjrzeć, zapewne okazałyby się podobne,
          albo i wyższe do cen w miastach zachodniej Europy.
          Jednocześnie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy zarobki w tym mieście wcale nie
          są wiele wyższe od zarobków w reszcie kraju, uznawanej w artykule za nie-Warszawę.
          Jak ktoś chce się doszukiwać domniemanego skąpstwa krakusów, to niech patrzy na
          to z praktycznego punktu widzenia.
    • Gość: chatul Jeżeli takich mamy naukowców IP: *.autocom.pl 05.04.10, 10:11
      jak autorzy to w czarnej d.... jesteśmy.
    • Gość: Smutny telewidz Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.chello.pl 05.04.10, 10:13
      Te arcydzieła serialu stworzone nad Wisłą to tak zwane polonowele. Naprawdę
      "Majce" wcale tak niedaleko od "M jak miłości", różni ich jedynie domieszka
      konserwatyzmu tak mocna w działach królowej poloseriali - ciąża, małżeństwo,
      poród. To w "Majce"jest bardziej "bobo", ale skończy się tym samym, różnica jest
      w technicznym szczególe zapłodnienia.
      Najbardziej smutne i przygnębiające jest patrzeć jak umiera polski serial, jak
      jest odtwórczy i jak nie potrafi odnaleźć swojej formuły.
      Co do rozważań klasowych, tak w Polsce jest rozwarstwienie społeczne i spory
      obszar biedy, dlatego middle class "bobo" z Majki to dla wielu widzów po prostu
      klasa bogaczych - próżnych i zmanierowanych.
      • dystansownik Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna 05.04.10, 11:03
        > Co do rozważań klasowych, tak w Polsce jest rozwarstwienie społeczne i spory
        > obszar biedy, dlatego middle class "bobo" z Majki to dla wielu widzów po prostu
        > klasa bogaczych - próżnych i zmanierowanych.

        Ale tu tkwi problem. To co w serialach próbuje się nam przedstawiać jako klasę
        średnią, w rzeczywistości zwykle jest odbierane jako klasa bogaczy.
        Rozchwytywani artyści, lekarze, prawnicy, itd. Gdy pokazuje się takich ludzi
        przez pryzmat zachowania a la Dynastia, gdzie oni praktycznie nie muszą
        pracować, tylko rozważają swoje trywialne problemy lub knują intrygi, to
        człowiek widzi klasę, której nie spotyka na ulicy.
        W wielu produkcjach też pokazuje się problemy kompletnie nieżyciowe. Może na
        ekranie sprzedają się lepiej niż szara codzienność, ale przykro patrzeć jak
        próbują nam wciskać to jako perypetie przeciętnego mieszkańca.
    • Gość: z_prowincji Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.multi-play.net.pl 05.04.10, 10:27
      pierniczą w tym artykule nieźle, dorabiają jakieś filozofie do przyjezdnych co
      robią tu wyścig szczurów i psuja miasto lansując się na każdym kroku, także
      przez takie seriale idiotyczne jak majka i cały ten lanserski tvn, co tu dużo
      mówić Kraków staje się drugą Warszawą pomału z burackimi chamskimi ludźmi i
      niestety traci klimat przez nich
      • dystansownik Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna 05.04.10, 10:56
        Ja bym powiedział, że już jakiś czas temu stracił klimat. Ale sama idea
        istnienia klimatu jak widać sprzedaje się jeszcze nieźle. Szczególnie wśród
        ludzi z poza Krakowa.
    • Gość: Alina Krakowskie brednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 10:50
      Ludzie, przecież to bzdety do potęgi; wydumana tematyka i promocja tandety
    • Gość: krak Pałac w Śmiłowicach za Nowym Brzeskiem. IP: *.multi-play.net.pl 05.04.10, 10:59
      To pewnie bogaty Kraków ..hahahh.. to tylko film.
    • l.o.r.t.e.a Zgoda z przedmówcami. 05.04.10, 11:00
      Tępy serial, nakręcony wedle już 700 razy użytego wzorca, w Polsce i
      za granicą, jest tylko tępym sztampowym serialem, gdzie bez
      czytania "co będzie w następnym odcinku", srednio rozgarnięty widz,
      i tak wie co będzie, bo tak było w 700 innych serialach.

      Nowa krakowska burzuazja? Nieduża grupa ludzi, głównie z samego
      Krakowa, związana z prywatnymi uczelniami i lepiej płatnymi
      stanowiskami na uniwerkach. Proste przedłużenie starej burżuazji, te
      same nazwiska.

      Polska klasa średnia? Klasa średnia to jest w państwie
      demokratycznym z rozwiniętą gospodarką. Bantustan, w którym problem
      bezrobocia rozwiązano, eksportując 1,5 miliona młodych ludzi, a
      resztę zatrudnia się za śmieszne, w skalu UE, pieniądze, przy cenach
      mieszkań na poziomie już unijnym, nie ma klasy średniej i miał jej
      jeszcze długo nie będzie.

      W zamian, skoro nie można dać ludziom normalnie płatnej pracy albo
      mieszkań w normalnej cenie, daje im się seriale, pozwalające uciec
      od rzeczywistości. Dzięki "Maj(a)ce)", pracownicy montowni,
      supermarketów, spauperyzowani nauczyciele czy urzędnicy, mogą
      pooglądac świat, w którym wszyscy mają "modną" pracę fotografa,
      designera wnętrz, managera pubu, lekarza, specjalisty PR.
      • Gość: pct3 Re: Zgoda z przedmówcami. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.10, 11:29
        Polska klasa średnia? Klasa średnia to jest w państwie
        demokratycznym z rozwiniętą gospodarką. Bantustan, w którym problem
        bezrobocia rozwiązano, eksportując 1,5 miliona młodych ludzi, a
        resztę zatrudnia się za śmieszne, w skalu UE, pieniądze, przy cenach
        mieszkań na poziomie już unijnym, nie ma klasy średniej i miał jej
        jeszcze długo nie będzie.


        O to, to!

        Dzięki "Maj(a)ce)", pracownicy montowni, supermarketów,
        spauperyzowani nauczyciele czy urzędnicy, mogą pooglądac świat, w
        którym wszyscy mają "modną" pracę fotografa, designera wnętrz,
        managera pubu, lekarza, specjalisty PR.


        Nota bene, wielu z tych "modnych zawodów" też bezskutecznie dobija
        się do wrót klasy średniej (a w każdym razie, do wrót tego poziomu
        klasy średniej który leży choć trochę wyżej nad minimum klasy
        średniej). Nawet pracując 300 godzin w miesiącu (przykład: lekarze).
        Oczywiście wiem, że kasa to nie jedyny wyróżnik klasy średniej. Ale
        u nas tak to już jest, że wykształcenie, aspiracje kulturalne, pewne
        wzorce poglądów i zachowań są typowe dla klasy średniej, brakuje
        tego domknięcia: żeby było stać na przyzwoite mieszkanie, na
        samochód, na wakacje, na uczestnictwo w życiu kulturalnym.
        Oczywiście, można pracować i 500 godzin w miesiącu. Ale kiedy wtedy
        czytać książki i chodzić na koncerty? I znowu wypada się z klasy
        średniej - ma się zasoby finansowe na jej dolny szczebel, ale nie ma
        się już "aspiracji kulturalnych" (przez fizyczny brak czasu).

        No dobra, trochę groteskowo przedstawiam. Ale tylko trochę.


      • Gość: Otis Tarda Re: Zgoda z przedmówcami. IP: 89.174.228.* 05.04.10, 12:07
        To też trochę nie tak. Masz też trochę profesjonalistów, ludzi którym "wpadły"
        pieniądze (np. po rodzinie), etc. etc. Niewykluczone, że jest ich nawet więcej
        niż "uniwerkowców".
        Natomiast autorzy, mam wrażenie, mieszają bardzo różne rzeczy. Na ile kojarzę
        "Majkę" (podczas sobotniego sprzątania człowiek wiele może się nauczyć!), masz
        tam aspirującego profesjonalistę, który nijak nie jest burżuazyjny i starsze
        pokolenie, które się już jakoś "umocowało" w strukturze społecznej. Plus trochę
        zawodów obsługowych, w stylu stylistka, barman, informatyk etc.

        Zupełnie też bez sensu autorzy wrzucają "konflikt klasowy". Jaki konflikt
        klasowy jest między inteligencją a profesjonalistami? Toż dziadunio Marks
        powiedziałby, że to dwa oblicza tej samej burżuazji, a Bourdieu zwróciłby uwagę,
        że jedni i drudzy operują kapitałem, jedni finansowym, drudzy kulturowym,
        chłechłechłe. Ja rozumiem, że to "tylko" artykuł - ale jeśli się skraca pracę
        mniej więcej naukową, to należy robić to z głową, bo wychodzą babole.

        Naprawdę, mam wrażenie, że autorzy olali zasadę "sine ira et studio" i usiłują
        wpasować "Majkę" w zideologizowany schemat teoretyczny. Z archaicznymi klasowymi
        podziałami, wzbogaconymi nieco o teorię kultury. Po skróceniu, wyszedł pokrak.
        • Gość: Drop Re: Zgoda z przedmówcami. IP: 213.241.1.* 05.04.10, 14:27
          Dropie, ten serial ma tylko reklamową grupę docelową poszerzać o mieszczaństwo i burżuazję.
          Pewnie w badaniach wyszło, że oglądają go gospodynie po czterdziestce z małych miasteczek i wsi.
          A to za wąska grupa docelowa dla reklamodawców i TVNu uderzającego do "młodych i dynamicznych".
    • Gość: vesus Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.chello.pl 05.04.10, 11:14
      Po pierwsze - racja, artykul nieco banalny, ale przeciez to jest GW a nie czasopismo naukowe. Po drugie, wydaje mi sie, ze w polsce nie pisze sie o kulturze popularnej w kontekście ideologii konsumpcji, za to plus. Po trzecie trop z żydami jest dobry, ale malo uzasadniony...
      • Gość: Otis Tarda Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: 89.174.228.* 05.04.10, 12:18
        Bo i ta konsumpcja jest taka jak polskie seriale - byle jaka. Bohaterka "Seksu w
        Wielkim Mieście" kupuje sobie masowo buty od Blahnika, ale jest to raczej cecha
        osobista, niż wyznacznik statusu. Bohaterki "Gotowych na wszystko" konsumpcją
        się nie przejmują, ważniejsze są relacje władzy (i to opartej na wiedzy - co
        prawda, wiedzy o bliźnich); jest w tym coś szekspirowskiego. Bohaterki polskich
        seriali da się podsumować (ryzykując uogólnienie, ale niedalekie od prawdy)
        piosenką "o-o-o-ooooo, muszę znaleźć męża!". Konsumpcja zaś jest zupełnie
        karykaturalna, "dobrym" bohaterkom wystarcza czułe spojrzenie kochanego
        mężczyzny, konsumują bohaterki "złe". W pewnym sensie można powiedzieć, że -
        paradoksalnie - owa konsumpcja jest "anty-wzorcem".
        • Gość: Qwe Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.chello.pl 05.04.10, 12:32
          Bo też i polonowele nie mają nic wspólnego z serialem północnoamerykańskim,
          gdzie scenarzystów stać na ciekawy portret kobiety. Mężczyźni również mają
          troszkę inne aspiracje niż zasadzić drzewa, spłodzić syna i zbudować dom.
          Polonowela pochodzi z Ameryki łacińskiej, i w niej najważniejszym problemem jest
          ból brzucha głównej bohaterki, w polskich realiach bohaterkę boli nie z powodu
          zjedzenia kapusty z grochem, ku jej zgrozie, boli ją dlatego że jest w ciąży i
          dlatego musi znaleźć sobie szybko męża. Ot i pierwowzór "Majki".
          • Gość: grzmot Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.multi-play.net.pl 05.04.10, 12:50
            no i lansuje chory obraz zycia o odwroconym porzadku, najpierw sobie zrobic
            dziecko a potem znalezc meza :))) widac to z doswiadczen pan i panow
            scenarzystow, tylko dlaczego do cholery pokazuje sie taki obraz spoleczenstwo
            jako ten wlasciwy
            • szama3 Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna 06.04.10, 10:02
              Gość portalu: grzmot napisał(a):

              > no i lansuje chory obraz zycia o odwroconym porzadku, najpierw sobie
              zrobic
              > dziecko a potem znalezc meza :))) widac to z doswiadczen pan i panow
              > scenarzystow, tylko dlaczego do cholery pokazuje sie taki obraz
              spoleczenstwo
              > jako ten wlasciwy

              właściwy obraz ze zrobionym sobie (????) dzieckiem przedstawiła pani
              Wisława Szymborska w opublikowanym przez "Głos Nowej Prowincji" jej
              limeryku:

              "Oto proboszcz z Lubogoszczy
              Jak on się o dzieci troszczy!
              Trzech ma synków w Małogoszczy
              Pięciu kształci się w Bydgoszczy
              Wszyscy pójdą na proboszczy"


        • szama3 Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna 06.04.10, 09:42
          jedyny naprawdę krakowski serial o klasie średniej to "Wesele" Stanisława
          Wyspiańskiego
    • Gość: joan bzudra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 12:19
      Wydaje mi się, że macie młodych ludzi za jednostki niedorozwinięte. Czy wydaje
      wam się, że nasze postrzeganie miasta i stosunków międzyludzkich jest
      jakkolwiek podobne do obrazu zaprezentowanego w serialu takim jak Majka?!
      Przecież to zakrawa na kpinę! Każdy z nas tworzy swoje własne kręgi społeczne,
      każdy z nas ma inne poglądy, każdy z nas inaczej interpretuje miejski
      estetyzm, każdy z nas oczekuje od życia czegoś innego.
      Wydaje wam się (droga redakcjo), że potraficie poprzez para intelektualny
      wywód nas wszystkich zaszufladkować?
      Powodzenia!!!
      PS- tracę wiarę w waszą instytucje- reprezentuje typowy przerost formy nad
      treścią!
    • Gość: TargetMieszczański Ogólnopolska akcja GW: mieszczaństwo IP: 213.241.1.* 05.04.10, 14:11
      W Toruniu też co chwilę artykuł o mieszczanach.
      Kolejne o "modnych" knajpach odwiedzanych przez "mieszczan".

      Lokalne oddziały GW dostały zadanie: stworzyć nową grupę reklamodawców i reklamobiorców: target mieszczański.
    • Gość: eso Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.net.autocom.pl 05.04.10, 14:32
      ale badziew - widać że ktoś kto to pisał jest z KSW... (nowa nazwa
      mniej adekwatna).
      1. Od kiedy to na podstawie seriali poczynia się wnioskowania
      socjologiczne
      2. Po co propagować średniowieczne podejście, że kobiety powinny
      wydać się bogato aby wejść w świat prestiżu
      3. Sztuczne wymyślanie nowych mieszczan, aby wpisać się w to czym
      karmi nas wybiórcza
      4. Nie zwracanie uwagi, że fabuła Majki jest pozbawiona sensu i aż
      grotkeskowa (motyw z cytologią)
    • Gość: Krzysztof K. Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.fema.krakow.pl 05.04.10, 17:35
      Fajne wypracowanie młodych ludzi. Może coś się w naszym mieście zacznie znowu
      dziać jak za czasów Kantora, Piwnicy, Swinarskiego. Było szaro, a jednocześnie
      tak barwnie. Teraz rzeczywiście jest czas symulacji i powierzchowności.
      Historia dała nam szansę, z której jakoś nie umiemy skorzystać.
    • Gość: qwerty ciężko było IP: *.chello.pl 05.04.10, 20:59
      przebrnąć przez to badziewie. Czy pracownicy GW reprezentują podobny poziom co autor? Czytając dodatek krakowski z dnia na dzień pozbywam się wszlekich kompleksów ;-) BTW dobrze wiedzieć, że "filmowe zwiedzanie" Kazimierza to nic innego jak przejście przez "Stajnie" :D
    • Gość: Enzio Auditiore czemu napinacie się na pedal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 21:46
      ski pseudo artykuł
      Samuel N. wszędzie węszy heteroseksualny spisek mający na celu Ostateczne
      Rozwiązanie Kwestii Pedrylskiej, a GW mu w tym wtóruje.
    • Gość: kraqs Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 21:51
      Mój dziadek mawiał: "sralis mazgalis rewerendis dupcis!"
    • Gość: borsuk Wybaw nas Panie od takich doktorów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 03:59
      Co za bełkot.

      Co to są za studia teraz doktoranckie... o przepraszam "trzeciego stopnia",
      czyli taki dodatkowy filtr po Nowej Maturze.
      • szama3 Re: Wybaw nas Panie od takich doktorów 06.04.10, 10:07
        Gość portalu: borsuk napisał(a):

        > Co za bełkot.
        >
        > Co to są za studia teraz doktoranckie... o przepraszam "trzeciego
        stopnia",
        > czyli taki dodatkowy filtr po Nowej Maturze.

        przypomina się z jakiegoś kryminału francuskiego "przesłuchanie
        trzeciego stopnia"...
    • Gość: John Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.tktelekom.pl 06.04.10, 06:28
      to tylko inteligencja robotniczo chłopska
    • Gość: ja Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: 57.66.197.* 06.04.10, 07:28
      Majka to jest gniot i bohaterowie tego serialu to jest dno dna!!
      Szkoda, ze w Polsce nikt nie potrafi robic dobrego serialu nie
      komediowego.
    • Gość: zielony31 Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 08:57
      Pokopało już GwK zupełnie....chyba,ze ten bełkot to wypełnienie
      kontraktu reklamowego z TVN???Kasa,kasa!!!!!
      Dramatyczny poziom!!!Ci autorzy jeszcze coś chcą nam przekazać ?
      Co????
    • szama3 Re: Krakowska nowa burżuazja i kultura popularna 06.04.10, 10:25
      Gość portalu: takisiaki napisał(a):

      > filmy TVN podstawą obserwacji socjologicznej, no większego idiotyzmu
      nie
      > słyszałem. Przecież to chały zrzynane z innych produkcji. Nawet jak
      nie ma
      > licencji to w zamyśle i praideii jest jakiś produkcyjniak z innej TV.
      ... moja babcie Henia patrząc przez okno naszego mieszkania na Basztowej
      na nowo postawiony pomalowany i doświetlony teatr Słowackiego powiadała
      do mnie rozmarzonym głosem "... jakie to piękne Wojtusiu, całkiem JAK
      PRAWDZIWE"....
      ....co tu mówić o nowym krakowskim mieszczaństwie, skoro w obrębie
      starego miasta krakowskiego tj Plant 70% hipotek to znaczy terenów i
      budynków jest własnością miejscowej Kurii KK....
      .... taki sam jest to serial krakowski i mieszczański jak przedwojenne
      warszawskie filmy z Fernerem w stylu "Zapomniana melodia"... zresztą
      "Ferdydurke" Gombrowicza dzieje się w Warszawie... czy to serial
      "Warszawski" chyba tak i to o nowym mieszczaństwie...
      ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka