Dodaj do ulubionych

Nie potrafią nauczyć się liczyć. Nie dla nich m...

    • Gość: h8ersgonnah8 Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. Sł... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 15:48
      Większość z Was nawet nie zadała sobie trudu, żeby sprawdzić czym jest dyskalkulia (dla opornych, którzy i tak nie sprawdzą: jest to zaburzenie NEUROLOGICZNE i chęci do nauki - lub ich brak - nie mają tutaj nic do rzeczy). Zamiast wydalać swoje przemyślenia na forum, zaglądnijcie chociażby do YouTube'a. Najpierw dowiedzcie się czego dotyczy temat, a później zabierajcie głos.

      Wypisujecie głupoty o biciu dzieci, że to coś niby pomoże... to tak jakby bić daltonistę do skutku - aż zobaczy kolory. Nie bądźcie śmieszni, spróbujcie wznieść się ponad własne ograniczenia i spojrzeć na sprawę z innego niż Wasz własny punktu widzenia (np. naukowego).

      Pomijając fakt, że często dysleksja i dysgrafia służą za wymówkę różnym ludziom o wątpliwych zdolnościach poznawczych, są to poważne zaburzenia, które naprawdę utrudniają życie. I nie mają związku z inteligencją. Za przykład może posłużyć Jacek Żakowski - dyslektyk o poważnych problemach z czytaniem, z którymi będzie się borykać do końca życia. Innym ciekawym przypadkiem jest sprawa Andersena. Oni dwaj przyszli mi na myśl, ale przykładów jest więcej.

      Więcej zrozumienia, mniej agresji.
      • Gość: ... Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.12, 16:01
        Nie ma to najmniejszego znaczenia, że jest to zaburzenie neurologiczne. Ważne jest to, że utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie. Pewnie nie u wszystkich na tym samym poziomie. I oczywiście dyslektyk ma pewne problemy z czytaniem przez całe życie, ale większość spełnia warunki na minimum programowe co do ich wieku i nie przepycha ich się na siłę przez kolejne klasy. A przepychanie gościa z dyskalkulią, który nie ogarnie podstawy programowej z majcy ma dla mnie tyle sensu, co przepychanie gościa z tak zaawansowaną dysleksją, że nie nauczy się czytać w ogóle, lub w liceum będzie czytał w tempie 8 latka. Lub umożliwienie sawantowi-geniuszowi matematycznemu z IQ 40 zrobienia profesury z matematyki (choć nie ogarnia podstaw innych przedmiotów). To po prostu nie ma sensu.
      • Gość: ... Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.12, 16:18
        Nie ma to najmniejszego znaczenia, że jest to zaburzenie neurologiczne. Ważne jest to, że utrudnia funkcjonowanie w społeczeństwie. Pewnie nie u wszystkich na tym samym poziomie. I oczywiście dyslektyk ma pewne problemy z czytaniem przez całe życie, ale większość spełnia warunki na minimum programowe co do ich wieku i nie przepycha ich się na siłę przez kolejne klasy. A przepychanie gościa z dyskalkulią, który nie ogarnie podstawy programowej z majcy ma dla mnie tyle sensu, co przepychanie gościa z tak zaawansowaną dysleksją, że nie nauczy się czytać w ogóle, lub w liceum będzie czytał w tempie 8 latka. Lub umożliwienie sawantowi-geniuszowi matematycznemu z IQ 40 zrobienia profesury z matematyki (choć nie ogarnia podstaw innych przedmiotów). To po prostu nie ma sensu.
        • Gość: h8ersgonnah8 Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 16:56
          Załóżmy, że Marcin, o którym jest artykuł, jest uzdolniony artystycznie. Nieważne czy maluje, śpiewa, rzeźbi itd. Dyskalkulia w niewielkim stopniu utrudni mu studia w tych kierunkach. W przeciwieństwie do niezdanej matury. Równie dobrze mógłby zrobić doktorat z literaturoznawstwa, filozofii lub filologii. Ale w tej sytuacji nie ma takiej możliwości.

          Jest wiele dziedzin nauki (i nie tylko), w których można się rozwijać mimo tego typu zaburzeń. Ważne, żeby system nie blokował nikogo w tak bezsensowny sposób.

          • Gość: ... Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.12, 17:19
            Nikifor nie musiał mieć studiów, żeby zostać artystą. Jeżeli byłby na prawdę uzdolniony, nie ma przeszkód, żeby się tym zajął i będzie mógł się z tego utrzymać. Podobnie może pisać książki redagować teksty itp. o ile udowodni pracodawcy, że jest w tym dobry, do tego też nie trzeba studiów. Chyba, że te studia i później doktorat i zostanie na uczelni ma służyć przechowalni jednostek, które w normalnej pracy sobie nie poradzą. Wtedy pchanie Marcina ma sens. Ale w tej chwili jeszcze studia mają inny cel (co w cale nie oznacza, że czasem służą jako przechowalnia) i pchanie osoby nie spełniającej warunków do przyjęcia do gimnazjum na studia nie ma sensu. Obojętnie z jakiej dziedziny i nawet w wypadku, jeżeli z innej dziedziny jest geniuszem (jak wspomniany wcześniej sewant). Jeżeli jest wybitny będzie w stanie sam się nauczyć wszystkiego, czego chce (wszak dostęp do bibliotek uniwersyteckich nie jest uzależniony od bycia studentem) i sam sobie poradzi i znajdzie pracodawce lub zajęcie z którego się utrzyma. Jeżeli jednak nie jest wybitny, tylko przeciętny i w dodatku w pewien sposób upośledzony niech się z tym pogodzi i skoro już go poprzepychali to idzie do szkoły policealnej i spróbuje ją skończyć i mieć zawód i z tego się utrzymać.
            Większość z nas się godzi z tym, że nie wszystko potrafi i nie każdy w życiu napisze książkę czy artykuł, który się dostanie do Nature i nie robimy tego na siłę.
            Ps. Na podobnej zasadzie studenci choćby chemii mogliby protestować przeciwko obecnej formie pracy magisterskiej, bo przecież oni są uzdolnieni ściśle, a tu trzeba sklecić trochę zdań, a nie tylko obliczenia, a oni nie potrafią. Bez przesady... pewne rzeczy po prostu wymagają odpowiedniego poziomu wiedzy i umiejętności życiowych, żeby można było osiągnąć jakiś stopień czy to zawodowy, czy naukowy i to ma sens i nie blokuje wcale nikogo.
            • Gość: h8ersgonnah8 Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 17:42
              Jasne, jeżeli ktoś ma talent i jest uparty, cierpliwy itd., to się wybije. Ale... przypuszczam, że jesteś osobą wykształconą. Sam(a) w takim razie wiesz jak bardzo studia mogą poszerzyć perspektywę myślenia itd. Z tego, co wiem, na zajęcia prowadzone w różnych ASP nie można wejść z ulicy (jak czasem zdarza się na uczelniach humanistycznych; chodzi o instytucję ,,wolnego słuchacza). I nawet jeśli wiedzę teoretyczną można zdobyć z książek, Internetu itd., tak praktyki trzeba się uczuć od innych. Potrzebny jest ktoś, kto pokaże Ci gdzie robisz błędy, jak udoskonalić technikę. Niewielu jest geniuszy-samouków (Nikifor nie jest dobrym przykładem - ktoś utalentowany może celować w inny nurt niż prymitywizm).

              Inną sprawą jest dostęp do sprzętu. Jako student np. form przemysłowych musiałbyś być bardzo bogaty, żeby na własną rękę wycinać i obrabiać elementy z różnych materiałów. Wykształcenie muzyczne też kosztuje. Godziny w pracowniach, prywatne lekcje... Nie możesz mierzyć wszystkiego swoją miarą. Postaraj się spojrzeć na to z innej perspektywy.
              • Gość: nicdobrego Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 18:11
                "Jako student np. form przemysłowych" musiał(a)byś umieć liczyć. Dwulatek wie, że w sorterze, w miejsce sześcianu nie da się włożyć walca. A tu na siłę, niepełnosprawnego, z poważnymi zaburzeniami neurologicznymi, mamy pchać na studia wyższe? Nonsens. Teoretycznie w ogóle nie powinien skończyć szkoły średniej i być dopuszczonym do matury. Nie wiem jak to się stało. Jakie on miał wyniki roczne że mu się udawało z klasy do klasy przejść?

                Nawet na polonistyce mamy system zliczania punktów ECTS, a sposoby zliczania punktów np. z języka obcego, z uwzględnieniem poziomu oraz liczby godzin są zwykłymi zadaniami matematycznymi.

                Jak na polonistyce ktoś z dyskalkulią poradzi sobie na zajęciach z logiki która jest obowiązkowa?

                Matematyka (niezależnie od formy) występuje na każdym rodzaju studiów. Nawet na kierunkach humanistycznych.
                • Gość: h8ersgonnah8 Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 19:02
                  Ciężką pracą z psychologiem można dojść do etapu, który pozwala względnie normalnie żyć z dyskalkulią. Logikę też można zaliczyć - zwłaszcza na takich kierunkach jak polonistyka, gdzie obowiązują Cie podstawy klasycznego rachunku zdań, który z matematyką ma dość niewiele wspólnego. Zresztą jeżeli chodzi o logikę i jej zaliczanie widziałem dosłownie cuda. Ale jasne, możemy się wykłócać w nieskończoność. W końcu każdy ma rację i chodzi tylko o to, żeby się w tym utwierdzić.

                  Odpisując mi na przykład form przemysłowych pewnie poczułeś(aś) zadowolenie, że kolejny argument został wytrącony mi z ręki. Ale to był tylko jeden z kilku przykładów, do których się nie odniosłeś(aś) się w pełni. Jeżeli chodzi o rozliczanie roku i te całe ECTSy... wystarczy dobra wola pani sekretarki i wszystko elegancko sobie podopinasz. Całe to gadanie na forum jest bez sensu. Odnoszę wrażenie, że głównym celem jest wymuszenie konkluzji, że Marcin jest debilem i najlepiej by było, gdyby umarł albo zamiatał ulice. A my jesteśmy fajni, więc możemy studiować.

                  Czasem warto dać szanse komuś, kto w naszym przeświadczeniu nie rokuje zbyt korzystnie. A w tym przypadku mamy do czynienia z kiepskim systemem i ogólną znieczulicą.

                  Natomiast jeśli chodzi o wszechobecność matematyki... czy za każdym razem liczysz kąt pod jakim stawiasz stopę? Albo pęd podczas jazdy na rowerze? Przypuszczam, że nie. Że zwyczajnie idziesz albo jedziesz nie zastanawiając się nad tym. I w wielu przypadkach z matematyką jest tak samo. Czy uważasz, że chirurg musi znać matematykę? Jeżeli ma talent do chirurgii, to uwierz mi - matematyka nie jest najmniejszym problemem (znam jeden podobny przypadek - chodzi zresztą o światowej sławie).

                  Ale ja już powiedziałem chyba wszystko ze swojej strony. Co z tym zrobisz - Twoja sprawa. Pamiętaj tylko o tym, że czasem warto wykazać się wyrozumiałością.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: ... Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.12, 21:20
                    "Ciężką pracą z psychologiem można dojść do etapu, który pozwala względnie normalnie żyć z dyskalkulią. "

                    Doszliśmy do meritum. Jeżeli przez ponad 10 lat ciężkiej pracy z psychologiem Marcin nie doszedł do poziomu zaliczenia matury na 30% (serio przeglądnij dzisiejszą maturę podstawową, bo jest na żenująco niskim poziomie i dobry gimnazjalista by ją zdał) to nie jest stan, który pozwala względnie normalnie żyć z dyskalkulią. A jeżeli przez te 10 lat nie pracował ciężko z psychologiem, tylko się mówiło, że jakoś to będzie, bo go przepchną, a tu nagle zonk, to sam jest sobie winny. W następnym artykule niech podadzą, czy są świadectwa tej ciężkiej pracy z psychologiem przez 10 lat, i jak bardzo jest uzdolniony, czyli jakie miał oceny z różnych przedmiotów na koniec liceum i na ile zdał pozostałe matury, bo zaraz się okaże, że rozmawiamy o gościu przeciętnym ze średnią 4 (nawet bez brania pod uwagę majcy) i z 50% z matury podstawowej z polskiego. Bo chwilowo to artykuł przedstawia chłopaka jako debila mówiąc o przepychaniu z klasy do klasy i niezdanej maturze z majcy, a nie wspominając o żadnych jego sukcesach, więc jak czytelnicy maja go odbierać?
              • Gość: ... Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.12, 21:36
                Tak wszystko dzisiaj kosztuje, no cóż takie życie. Prywatne lekcje kosztują. Studia wbrew pozorom też kosztują, szczególnie na kierunkach artystycznych, na których materiały nie są wcale tanie, a uczelnia wcale ich nie zapewnia. Jak się chce i ma się wyniki to można szukać sponsorów. O wolnego słuchacza też można się postarać, ale nie przychodząc z ulicy i mówiąc bo ja chcę, tylko kontaktując się pewnie najpierw z wykładowcami i przedstawiając swoje dotychczasowe osiągnięcia, jak nie to z innymi wykładowcami, a w końcu rektorem (ale pewnie ze wsparciem jakiegoś profesora jest łatwiej). Ale to wymaga prawdziwych chęci, upartości i wytrwałości (i wie to każdy, kto się zetknął z biurokracją na różnych uczelniach i paniami typu "bez kija nie podchodź"). Nic nie przychodzi w życiu tak po prostu z ulicy. A to, że Nikifor uprawiał prymitywizm, znaczy tylko, że się da jak się chce, nurt tu nie jest ważny. Szczególnie w dzisiejszych czasach z dostępem do internetu i całej masy informacji, kursów itp.

                Co do drugiej części to polecam na prawdę poszukać dobrych wykładowców, lubiących swoją pracę, jak nie na Krakowskim ASP to w Cieszynie. Są tacy i jak zobaczą talent to pozwolą uczestniczyć w zajęciach, czy kółkach, na prawdę. Jak się chce, to można. Tylko trzeba się wykazać czymś więcej, niż "ja sobie nie poradzę, a mi się należy". Jest trudniej, ale każdemu z nas na różnych etapach jest trudniej.
          • Gość: wewerwer Re: Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. IP: *.mobistar.be 03.10.12, 15:26
            Aby śpiewać, rzeźbić, malować nie są wymagane żadne studia. Zawody wymagające specjalnego pozwolenia, w tym posiadania dyplomu uczelni to zawody takie jak lekarz, architekt, prawnik itd... zawody wymagające biegłości w "rozwiązywaniu zadań".
            Piosenkarz może zarabiać więcej niż profesor matematyki, społeczeństwo nie postawiło mu żadnych granic. Ale tej jednej nie możemy nie postawić. Świadectwo maturalne jest przecież prostą informacją o poziomie wiedzy zdobytym przez ucznia. Jeśli ktoś nie opanował podstawy programowej a system wydaje mu dokument "potwierdzający" - jest to jedynie poświadczenie nieprawdy!
    • Gość: andrzej Dlaczego 20 lat temu nie było żadnych DYS-?? IP: *.dynamic.chello.pl 02.10.12, 18:25
      Coś jest z tym nie tak...W klasie było kilku uczniów gorszych z matmy, ale im się pomagało i musieli się więcej uczyć.. Ale chyba dużo łatwiej zdobyć jakiś papier, jak mama chce żeby synuś był lekarzem albo przwnikiem
    • Gość: r_xxx Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. Sł... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 18:43
      Słusznie.
      Nie zatrudniłabym pracownika z mgr, a podstawowymi brakami z matematyki.
      Można sobie zrobić szkołę policealną.
    • Gość: ... Jak ktoś nie umie czytać i pisać... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 19:59
      ...jest analfabetą, a jak nie umie liczyć to jest matematycznym analfabetą. I żadne zaklinanie rzeczywistości w postaci nazywania tego dyskalkulumulu... itd. nie pomoże. Niestety, ale jak komuś mózg odmawia posłuszeństwa przy obliczeniach, to jest niestety ale dotknięty poważnymi zaburzeniami rozwoju, tak samo jak ktoś kto nie potrafi wykrztusić z siebie poprawnie zdania, lub takiego zdania napisać na kartce. Matura to nie jest niezbywalne prawo każdego człowieka na świecie zapisane w którejś tam rezolucji ONZ , tylko certyfikat potwierdzający umiejętności. Skoro nie potrafi liczyć (z własnej lub nie, winy) to nie zasługuje na maturę. Dziękuje.
      • Gość: Belf Co Wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.12, 20:35
        Z pewnością rodzice tego maturzysty myśleli podobnie jak większość komentatorów artykułu, dopóki nie poznali prawdy o swoim dziecku.
        • Gość: krakus Re: Co Wy na to? IP: *.betanet.pl 03.10.12, 00:18
          Bo każdy rodzic uważa swojego synusia/córeczkę za geniusza i żadne fakty nie są w stanie zmienić ich przekonania.
        • Gość: nikt Re: Co Wy na to? IP: *.connected.pl 03.10.12, 00:36
          znam osoby z dysleksją i dysgrafią , które nie robią błędów ortograficznych - za młodu, jak robili błędy kazano im czytać słownik ortograficzny i się okazało, że da się nie robić błędów (potem wyszło że to dys..., ale było już za późno a maturę z polskiego zdawali jako niedys... - i zdali)
          Ostatnio panuje moda na dys-wf, w efekcie czego coraz więcej młodych osób ma dys-kopatię. ;-)
          Z pewnością to schorzenie/ułomność życia nie ułatwia, z drugiej strony nie można tworzyć precedensów dla każdego przypadku.
    • Gość: pracodawca Re: Nie potrafią nauczyć się liczyć. Nie dla nich IP: *.betanet.pl 03.10.12, 00:11
      Niech robią sobie w tym bagnie edukacyjnym co chcą, pod warunkiem, że osoby zwolnione z matury z matematyki będą miały obowiązek umieszczać informacje o wszystkich "dys" na CV.
      U mnie na rozmowie kwalifikacyjnej sprawdzanie elementarnych umiejętności matematycznych to podstawa. Nieukom i innym "geniuszom" pokazywane są drzwi.
    • Gość: wenge Skąd tak wielki problem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.12, 02:15
      Zastanawia mnie, kolejny artykuł tych samych pań redaktorek w temacie, który dotyczy mniej niż 0,1 PROMILA maturzystów !
      Dla potwierdzenia przytoczę tu wypowiedź z wcześniejszego artykułu na ten temat:
      "maturę z matematyki próbuje zdać dwóch, trzech uczniów cierpiących na dyskalkulię." . To 3 z prawie 32 000 w ostatnim roku.
      Zastanawia mnie ilość osób która nie zdała matury z powodu "złamanej nogi", choroby, itd.
      Chwała dyskalkulikom za to, że próbując przezwyciężyć swoją "przypadłość", chcą ją przezwyciężyć, ale tylko tyle. Reszta pachnie mi sensacją godną SE.
      Biorąc pod uwagę matematyczne "kiksy", w praktycznie każdym wcześniejszym artykule jednej z pań redaktorek, można odnieść wrażenie, że problem dyskalkulii traktują jako "osobistą wojnę".
      "Matematyczny" poziom tych wypowiedzi udowadnia, że "dyskalkulia" jest problemem nie tylko w zawodach technicznych.
      Komuś może to nie przeszkadza, mnie razi.
    • xelene Re: Nie potrafią nauczyć się liczyć. Nie dla nich 03.10.12, 04:26
      tak jest jak sie mlodego rozpusci od mlodosci a na dodatek ma sie kase i znajomosci zeby wmawiac nauczycielom rozne bajki.Potem rosnie dziecko ktore nic nie umie a rodzice rozpaczliwie probuje je przepchnac.Ale jak ma braki z podstawowki to matury nie zda .Przykre ,ale moze to i lepiej zawsze moze pracowac w tesco za 1k zl.
    • atojaxxl Przepychany nie tylko z matematyki 03.10.12, 07:17
      A Fizyka ? Chemia? Informatyka ? Geografia ? A nawet banalny przepis na sałatkę w ramach wtz albo obliczenie wymiarów karmnika ? Wszędzie liczby, wzory, obliczanie.... Też go przepychano ?
    • angrusz1 Oświatą rządzą postępaki 06.10.12, 22:34
      i postępaki naciskają .
    • Gość: xyz wysyp dysfunkcji? IP: *.free.aero2.net.pl 16.10.12, 08:07
      do czasu jak nie było matematyki na maturze nikt nie mówił o dyskalkulikach - choroba okazała się potrzebna od 2010 roku. wczesniej bylo mnostwo dyslektykow, bo przez polski tez ciezko przejsc - przeciez to az 12 lat zakonczonych nieslychanie skomplikowana matura. ciekawi mnie jedno. nigdy nie slyszalem o chorobie, z powodu ktorej nie mozna rozpoznawac znakow drogowych i nauczyc sie przepisow. czy ktos ma na to zaswiadczenie? czy moze jednak tutaj nikt o takie sie nie stara?
    • Gość: festus Problem z matematyką uniemożliwia mu studia. Sł... IP: *.warszawa.vectranet.pl 16.10.12, 08:56
      A mnie do filharmonii nie przyjęli, do chóru zresztą też.
      A potrafię poznac czy grają, czy już skończyli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka