trudny2002
11.04.05, 11:56
Ja tam zapał kibiców - zresztą tu idzie chyba o wiecej - chwalę.
Uwazam, ze nie ma sposobu abyjednego dnia odmienić sposób zachowania,
język,obyczaje dużej grupy młodych ludzi. To byłoby i nienaturalne i wręcz
mogłoby wyglądac na objaw chorobowy, gdyby z dnia na dzień skończyły się
przeklenstwa, piwo, jakies rozróby, konflikty...
A tak: piwo jest dla ludzi, ale trzeba czasu żeby wszyscy potrafili pić...
Język? A jak ma sie niby stać aby ktoś kto nigdy innego nie używał nagle
przemówił bez wulgaryzmów?
Konflikty? Te zdarzaja sie wszędzie tylko trzeba czasu by nauczyć się je
rozwiązywac w sposób cywilizowany.
A , ze niedowiarstwo jest powszechne, stąd nie dziwi mnie, ze kruche, dopiero
powstałe zawiązki spokoju i wzajemnego szacunku jeszcze ulegają wszystkiemu
co wygląda na prowokację.
Ci sami młodzi ludzie wracający z meczu jeśli nie spotykają zbrojnych
zastępów, mam przekonanie, będą pogodniejsi, spokojniejsi...a ze jeszcze
zepewne czas jakiś a moze i zawsze trafi się rozrabiaka?
No cóż, świat ma lokaorów jakich ma, ale wrzucanie wszystkich w jeden wór
jest według mnie krzywdzące dla wielu kibiców rzeczywistych.
trudny