Dodaj do ulubionych

nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca?

IP: *.crowley.pl 29.04.05, 09:23
Byłam wczoraj z moim narzeczonym pierwszy raz w poradni małżeńskiej.
Postanowiłam mówić prawdę i zostałam za to niemalże zlinczowana.
Powiedziałam, że nie neguję metod NPR, ale na chwile obecną nie interesują
mnie one i nie będę mierzyć temperatury ani rysować wykresów.
Pani nie chciała przyjąć tego do waidomości, wygłosiła godzinną przemowę o
której nawet nie chce mi się pisać.
Ale nie mogę zrozumieć tego, że nie mogę mieć własnego zdania. I nie ważne
kto ma rację (wcale nie zakładam że ja), ale chodzi o to, że ja w jej opinii
muszę mieć taki punkt widzenia jak ona.
Nie chcę się z nią więcej wdawać w polemiki ani tym bardziej sprzeczać, bo
nie o to chodzi.
Jak myslicie czy mogę pójść na drugą wizytę do innej poradni?
Czy wrócić do tej pani i udawać, że zmieniłam zdanie i się z nią zgadzam
(czyli kłamać i kopiować wykresy z internetu?)
Znam tę metodę od strony teoretycznej i to na razie mi wystarczy.
Jak będę chciała to praktykować to zrobię to ale z własnej NIEPRZYMUSZONEJ
woli.
Obserwuj wątek
    • lama_83 Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 09:32
      ja bym poszła, jak ta pani znow bedzie gadac swoje to popros o rozmowe z
      kierowniczka czy dyrektorka. Powiedz, ze mialas nadzieje na jakies ciekawe
      rozmowy, ktore by Ci się przydały i coś wniosły do Twojego przyszłego życia
      małżeńskiego, przeciez jak zechcesz poznac tę naturalną metodę to zawsze możesz
      sama poczytać czy iść do gina. W koncu przyszlas do poradni a nie szkolki
      nauczania o NPR. Daj jej do zrozumienia, ze w tym przypadku uwazasz zachowanie
      tej pani za nieprofesjonalne itp.... Jak to nic nie da, to powiedz, ze sa
      prostaczki i zyja ciagle w XIX wieku smile a tak na serio to trzasnij drzwiami i
      zmien poradnie :o) Takie zachowania trzeba tepic i miec nadzieje, ze nasze
      dzieci dzieki temu juz sie z czyms takim nie spotkaja .... Daj znac jak poszlo
      • ailija Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 01.05.05, 12:45
        lama_83 napisała:

        > popros o rozmowe z kierowniczka czy dyrektorka

        ha ha ha Kierowniczką zazwyczaj jest jakiś prefekt odpowiedzialny za nauki
        przedmałżeńskie, a dyrektorką proboszcz danej parafii.

        > Daj jej do zrozumienia, ze w tym przypadku uwazasz zachowanie tej pani za
        > nieprofesjonalne itp.... Jak to nic nie da, to powiedz, ze sa prostaczki i
        > zyja ciagle w XIX wieku smile a tak na serio to trzasnij drzwiami i zmien
        > poradnie

        Faktycznie, trzaśnięcie drzwiami jest bardzo profesjonalne.
    • Gość: Batka Re: nawiedzone panie... IP: *.5.11.univie.teleweb.at 29.04.05, 09:47
      Szczerze Ci wspolczuje! Pamietam, ze szkole podstawowej w M. mielismy
      lekcje "uswiadamiania" z pania z Poradni, ktora zabraniala nam ogladac
      serial "Labirynt" ze wzgledu na niemoralne prowadzenie sie glownych bohaterow
      (dodam, ze bylo to w 8. klasie). Sama stosowala NPR, czego efektem bylo
      posiadanie przez nia dwucyfrowej liczby potomstwa, zawsze bardzo biednie
      ubranego i wrecz szaro-zielonego na smutnych buzkach. Jezeli jej ten styl zycia
      odpowiada - czemu nie, ale ja podobnie jak Ty jestem zdania, ze badz co badz
      mamy XXI wiek... Dodam, ze stosujac metode NPR przy moim chaotycznym trybie
      zycia, sklonnosci do przeziebien i nieregularnych cyklach zapewne niedlugo
      dorownalabym liczba dzieci owej pani.
    • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 09:54
      Ja bym też poszła i nadal upierała się przy swoim, albo w ogóle się nie
      wypowiadała... Niech baba spada na drzewo. Powiedź jej że w Twoim przypadku
      naturalne metody się nie sprawdzają, bo żyjesz bardzo intensywnie i nie masz
      czasu na mierzenie temperatury w wyznaczonych godzinach. Jak nasza zacznie coś
      gadać, to zaraz ją zmieszam z błotem wink Niech się najpierw doszkoli, bo na
      pierwszym spotkaniu powiedziała że tabletki antykoncepcyjne to środki
      wczesnoporonne... haha wszyscy lali z niej wink Wysłuchaliśmy i nie komentował
      nawet tego nikt. Niech sobie pogada. Jedno jest pewne: więcej my ją byśmy mogli
      nauczyć niż ona nas!!!! Trzymaj się.
    • Gość: meg Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: 213.17.161.* 29.04.05, 10:01
      powiedzcie mi po co tam wogóle chodzicie? do ślubu potrzebne jest zaliczenie
      jakieś poradni?
      • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 10:04
        Dokładnie, z wyjątkiem spotkań z księdzem i psychologiem (przynajmniej u nas
        tak jest) trzeba mieć zaliczone spotkanie w poradni. Zazwyczaj te spotkania są
        ze starymi i "niedoświadczonymi" babami uncertain Tragedia... Mój Misiek z takim
        jednym chłopaczkiem obok polewali równo no a ja razem z nimi wink Jak się
        podejdzie do tego na luzie, można się nieźle ubawić smile Pozdrawiam
        • Gość: meg Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: 213.17.161.* 29.04.05, 10:10
          to jest dla mnie jakiś horror, ma to czemuś slużyć, po coś to robią zastanawia
          mnie dlaczego w takiej formie aby wszystkich skutecznie zniechęcić, między
          innymi dlatego nie biorę slubu kościelnego, idziemy do urzędu kupujemy znaczki
          skarbowa wpłacamy pieniązki za slub i nikomu do glowy nie przyjdzie
          zapytać "jaką pozycję bedziemy przybierać przy poczeciu naszego dziecka" - i
          czy wiemy jak to się robi -głupie wiem, ale dla mnie to własnie mniej więcej
          tak to isę odbywa.

          Szkoda że traktują Was jak dzieci.
    • yskyerka Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 10:06
      Albo inaczej: mierz temperatury przez miesiąc, codziennie o innej godzinie,
      żeby nie miała wątpliwości, że masz bardzo nieunormowany styl życia, pokaż jej
      te skoki i zapytaj, czy jest w stanie coś z tego wyczytać. wink
      • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 10:24
        Dobry pomysł!!! Ja chyba tak zrobię, żeby w końcu ich przekonać, że te "Ich"
        metody są do bani. Wszyscy przepisują z tabelek w necie i potem kościół mysli,
        że to skuteczne... Szkoda słów. Nauczmy ich czegoś !!!
    • Gość: Angel Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.crowley.pl 29.04.05, 10:58
      Dzięki za wsparcie!
      Waham się nadal czy do niej wracać się niepotrzebnie denerwować czy pójść gdzie
      indziej. Mam namiary na jakieś prawdopodobnie bezproblemowe poradnie w Wawie i
      po długim weekendzie muszę się tam wybrać.

      A to co szczególnie utkwiło mi w pamięci po wczorajszej wizycie w poradni to:
      1. pigułka anty powoduje raka macicy - na poparcie czego pani wyciągnęła stronę
      wyrwaną z gazetki pt. "Przyjaciółka" gdzie na dole strony był jakiś mały
      artykulik na temat pigułek - i przeczytała wyrwane z kontekstu zdanie o
      szkodliwości pigułki.
      2. Jak nie chcę rysowac wykresików to znaczy że zyję w kłamstwie wobec Boga
      3. Prezerwatywa nie zabezpiecza przed chorobami wenerycznymi i przed AIDS
      4. Tampony szkodzą zdrowiu
      5. Lekarz nie powinien przepisywac pigułek dziewczynie, która wcześniej nie
      rodziła bo powoduja bezpłodność.
      Jaka jest prawda? Wiadaomo, że opinie są podzielone i każdy ma swoje racje i
      przekonania. Dla mnie są to brednie ( w 90%).
      • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 11:05
        ale jaja. Moja mama mi opowiadała że dziecku jej koleżanki z pracy (dziewczyna
        chodzi do gimnazjum) katechetka powiedziała że jesli używa tamponów to tak
        jakby sypiała z chłopakiem hahaha Ci ludzie są niemożliwi wink Z tych dekli można
        się nieźle pośmiać wink
        • Gość: Myszka Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 21:17
          Smiac to my sie mozemy,ale te dzieci to naprawde przezywaja. Jak sie cos
          takiego powie 12-13 latkowi to moze mu to na dlugo utkwic w pamieci.
      • pati102 Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 11:19
        to raczej rozwazania na inne forum ale w kwestii tamponow sie z pania z poradni
        zgodze. mozna sobie nimi naprawde powaznie zaszkodzic, zwlaszcza jak sie ma
        alergie i jest sie malo odpornym...sad a prezerwatywa nie chroni przed aids,
        zmniejsza ryzyko zachorowania ale nie mozna powiedziec, ze chroni (podobnie
        zreszta jak przed innymi chorobami przenoszonymi droga plciowa- nie ma 100%
        skutecznosci).
        • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 11:26
          No to normalka że nie wszystko jest dla wszystkich. Ja osobiście też nie mogę
          ich używać, ale jest sporo kobiet dla których życie bez tamponów to dramat.
          Sama kiedyś tak miałam. Może źle się wcześniej wyraziłam...
        • kamsi Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 21:54
          No tak, ale nawet jak nie chroni w 100 proc., to na pewno bardziej chroni, niż
          jakby się jej w ogóle nie zastosowało, to chyba jednak jest argument.
          • pati102 Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 23:38
            to wlasnie napisalam-zmniejsza ryzyko, ale czy sama, wiedzac, ze "to na pewno
            bardziej chroni, niż jakby się jej w ogóle nie zastosowało"
            zdecydowalabys sie na sex z kims kto jest chory??? wg mnie to nie jest
            argument "za", argument "za" to to, ze jest stosunkowo skutecznym srodkiem
            antykoncepcyjnymsmile a swoja droga...co ma aids do malzenstwa???
        • ombra29 Pati- a przed jakimi nie chroni? 30.04.05, 15:28
          Pati, powiedz mi jak prezerwatywa nie chroni przed aids? Albo jak mozna sie uzywajac prezerwatywy
          zarazic czyms? Bo ja niedoinformowana jestem
          • pati102 Re: Pati- a przed jakimi nie chroni? 01.05.05, 12:22
            lateks, z ktorego zrobiona jest prezerwatywa jest porowaty, przez pory
            przenikaja wirusy, ktore sa od nich mniejsze i tylesad mozna zarazic sie hiv,
            zoltaczka, opryszczka, znajomy mimo prezerwatywy zarazil sie rzezaczka (pomimo,
            ze to choroba bakteryjna a nie wirusowa)sad oczywiscie prezerwatywa zmniejsza
            ryzyko le go nie niweluje calkowicie.
            • ombra29 Re: Pati- SKAD MASZ TE INFORMACJE? 17.05.05, 00:00
              Pati, skad masz takie informacje?
              Bo ja do tej pory slyszalam ze wiruswy nie wystepuja w organizmie same, nie ma czegos takiego jak wirus
              osobno. Wirusy sa zawsze czescia komorki, a te komorki nie sa tak male zeby mogly przejsc przez pory w
              lateksie.
              Moze te Twoj znajomy zarazil sie rzerzaczka bo oprocz samego stosunku rowniez dotykal partnerki i
              siebie nie myjac w miedzyczasie rak? Bo Bakterie to w zadnym wypadku nie przejda przez takie dzurki w
              lateksie, sa duzo za duze.
          • p.s.j Re: Pati- a przed jakimi nie chroni? 27.05.05, 17:13
            Odpowiem za Pati: nie chroni, bo nawet producenci trąbią o tym w swoich
            ulotkach. Przed chorobami wenerycznymi chroni w 100% tylko szklanka wody -
            zamiast big_grin
    • Gość: An Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.arcor-ip.net 29.04.05, 11:00
      wlasciwie to te baby z poradni sa doskonalym przykladem jak dziala ta ich
      naturalna metoda, poniewaz maja stado dzieci i zero kasy na nie. Nie kazdy chce
      prowadzic taki styl zycia, ale tego tym babom nie da sie tego uswiadomic.
      Wszystkie proby to porazka i klotnia wiem z osobistego doswiadczenia. Żenada
    • Gość: Angel Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.crowley.pl 29.04.05, 11:21
      Wiecie co?
      Wymiękam!
      Jedyne rozwiązanie to wyluzować i potraktować to jako zło konieczne.
      Pary, które wchodziły przed nami do nawiedzonej pani, wychodziły po 15 min. -
      dziewczyny przytakiwały, słuchały z zaciekawieniem opowieści o wykresach,
      temperaturach itp po czym wychodziły zaopatrzone w zestaw książeczek edukacyjno-
      instruktażowych i kalendarz na rok 2005 z imionami wszystkich świętych, aby
      wiedzieć jak nazawć dziecko (poczęte dzięki stosowaniu meod wiadomo jakich).
      Kupujesz taki komplecik za 17 zeta, przytakujesz, nie wdajesz się w dyskusje i
      masz z bani sprawę - pani jest zadowolona (misja spełniona).
      A mi się zachciało dyskusji!
      Ale taka już moja natura - jak się z czymś nie zgadzam to walę prosto z mostu.
      • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 11:28
        Ta książeczka to u nas chodzi od jednej dziewczyny po kolejne... Po co kupować,
        ja zaczęłam trochę z ciekawości czytac i od razu zamknęłam ją wink A książeczkę
        do wykresów też dostałam od kumpeli, bo ona nic nie notowała, była juz w 6-ym
        miesiący ciązy wtedy wink Po co mi jakaś mało ciekawa książka w domu, skoro i tak
        nie będę jej czytać?!
      • Gość: Elastyna Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: 217.153.224.* 29.04.05, 11:30
        Taka sama przeprawa czeka mnie w środę. Tez nie mam zamiaru robić wykresów a
        pani z poradni (wiek 70 lat - moja osiemdziesięcio letnia babcia jest milion
        razy bardziej współczesna) jest wyjatkowa dewotką więc boję się tego spotkania
        biorąc pod uwagę ze jestem pyskata i zaraz cos powiem i tak jak u Angel skonczy
        sie niemiłym wykładem. Ale cóż, posłucham tego wykładu bo
        dla "przesympatycznej" pani z poradni nie bede szukac i kopiowac wykresow. Co
        do tej pani to zrobiła (raczej usiłowała) równiez rekonesans w naszej sytuacji
        finansowej: czy pracujecie, gdzie, czy macie miszkanie, a kto je kupił, czy
        duże, czy duzo zarabiamy!! To była przesada!! Aż chciało sie powiedzieć: co cie
        to ..... obchodzi!! Mam do zaliczenia jeszcze 2 wizyty i jakos cięzko mi sie
        zmusic zeby tam isc. I ani mysle zeby kupowac niezbednik w postaci ksiązeczek o
        naturalnej regulacji poczęć.
        • Gość: Elastyna Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: 217.153.224.* 29.04.05, 12:11
          A co powiecie na opisane przeze mnie pytania o nasze zarobki??
          • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:13
            Ja bym nie odpowiedziała. Psinco ją to obchodzi!!!! Jakaś nietaktowna ta
            kobieta. Albo bym powiedziała, że jak zabraknie nam na chleb dla 5 dzieci z
            powodu stosowania naturalnych "metod", to wpadnę do księdza z "ekipą" na ciepły
            obiadek wink
    • Gość: vinga Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 29.04.05, 11:30
      a ja robie te wykresiki i powiem że wychodzi mi to nawet książkwo. Problem u
      mnie raczej jest z tym że przy tych metodach aby nie zajść w ciąże trzeba
      współżyć w określonych dniach. A co jeśli nie mam wtedy ochoty, lub mąż w
      delegacji, albo chory- trzeba czekać następny miesiąc.
      Najciekawsze jest to że w 7 klasie podstawówki lekcje o antykoncepcji miałam z
      księdzem bo babka od biologii była chora. I ksiądz wcale nie mówił, że
      prezerwatywa czy pigółka jest grzechem- wspomniał oczywiście że grzechem jest
      przerywanie ciązy, ale o antykoncepcji wcale nie mówił źle. A pamiętam to
      bardzo dobrze, bo dzieciuchy w takim wieku to do takich lekcji się akurat
      przykładająsmileWięc nie wiem czy im się coś przez te 10 lat odmieniło?
      • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 11:37
        Ta metoda jest idealna do planowania poczęcia dzieci ale nie jako
        antykoncepcja... Tak jak piszesz, "5 dni" w miesiącu można się kochać, a potem
        dupa. A może nam się będzie najbardziej chciało kiedy nie będzie można... No
        ale każdy ma to co lubi wink Kręci mnie żeby kiedyś poobserwową "siebie", żeby
        się przekonać czy to wszystko serio działa..
        • Gość: majowa-panna Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 21:57
          e no nie przesadzajmy, nie 5 dni wolno, a co najmniej 15
    • Gość: Angel Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.crowley.pl 29.04.05, 11:41
      Nie chodzi mi o to, aby negować NPR, ale o to aby mieć możliwość decydowania o
      samej sobie. Nie wyobrażam sobie codziennie rano o 7 na 5 minut wkładać
      termometr (wiadomo gdzie) bo jest to dla mnie mało przyjemne i trochę
      obrzydliwe. Wtedy też w soboty i niedziele - pobudka o 7 bo trzeba zmierzyć
      temperaturkę. A ja lubię pospać, jak nie muszę iść do pracy. A to trzeba
      mierzyć rano o tej samej porze.
      • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 11:52
        z tego co wiem ta pora to od 7 do 11, więc nie trzeba znowu tak wcześnie
        wstawać wink Pisze tylko to co słyszałam.
      • Gość: vinga Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 29.04.05, 11:54
        No niezupełniesmile Ja nie mierze tam gdzie myślisz tylko w ustachsmile w tygodniu o
        5:45 w soboty i niedziele o 9-10 zalezy jak długo śpie, i jest to nadal
        czytelny wykresik.
        • Gość: yskyerka Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 12:00
          Ja mierzę codziennie o 7 rano. Jak chcę dłużej pospać, to tylko nastawiam
          budzik, termometr w usta, potem go wyłączam i śpię dalej. Elektroniczne
          pamiętają temperaturę, więc nie ma sprawy.
          Taka obserwacja własnego organizmu jest ciekawa. My akurat chcemy dziecko, więc
          będzie jak znalazł. smile
      • Gość: An Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.arcor-ip.net 29.04.05, 12:09
        na moje pytanie o uzywaniu prezerwatywy, babsztyl odpowiedzial ze to grzech ja
        stosowac. Mowie ze rozumiem ze kosciol broni zycia poczetego, ale co ma to
        wspolnego z prezerwatywa, ona na to ze bronie poczecie dziecka. Nie dopuszczam
        do zaplodnienia jajeczka a to roznica niz pozbycie sie zaplodnionego jajeczka,
        czyli przerywania ciazy.Gdzie tu logika jezeli kosciol broni zycia juz poczetego
        to co do tego ma stosowanie prezerwatywy i jeszcze wytlumaczylam tej babie na
        czym polegaja srodki antykoncepcyjne i pigulki wczesnoporonne, skonczylo sie tym
        ze wyrzucila nas z poradnismile)) miala gdzies lat ok 40 a dziedzi nie wiem ile bo
        nie chciala powiedziec. Poradnia wogole straci swoja racje bytu jak nie zmieni
        sie sposob prowadzenia rozmowy wlasciwie monologu baby. To ma byc dyskusja i
        znalezienai porozumeinia a nie taki nawiedzony typ bedzie mi opowiadal bzdety
      • Gość: majowa-panna Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 21:58
        z całym szacunkiem, ale dla mnie bardziej obrzydliwe od mierzenia temperatury
        byłoby gumowe przytulanie i inne podobne praktyki...
    • vandikia Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:05
      hehe, ja przedwczoraj zadałam pani z poradni rodzinnej pytanie czy seks oralny
      w małżeństwie jest grzechem. Pani spłonęła na czerwono i zaczęła mówić o
      godności człeka itd... w każdym razie nie można się było wprost dowiedzieć.

      Poza tym na seks pani mówi : "te działania". BRRRRR
      • vandikia Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:06
        i jeszcze, bo mi się wysłałao....

        na Twoim miejscu poszłabym i się nie odzywała. Po prostu mówiła: tak tak,
        przekonania możesz mieć, a z taka panią lepiej nie dyskutować, bo wiadomo, że
        ona nic innego niż to co ma nakazane Ci nie powie wink
      • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:09
        Skoro ona nawet na sex mówi "działania" to jak ona chce nas uczyć planowania
        rodziny? Dla mnie taki człowiek to porażka sad Mój 8-letni siostrzeniec nie
        wstydzi się używac tego słowa, a uważam że on powinien, a co dopiero taka
        kobieta, która powinna a nie używa wink
        • vandikia Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:13
          cóz tak to jest wink
          mój narzeczony siedział za drzwiami tak, że ona go nie widziała, a ja na wprost
          niej. I gdy tłumaczyła, że np, żeby się dopasowac w tych działaniach potrzeba
          przynajmniej 10 lat, mój facet tak mnie rozśmieszał, że cały czas śmiałam się i
          byłam czerwona od tłumionego głośnego smiechu. Na takich naukach może być
          smiesznie, zalezy jak się do tego podejdzie, ja raczej uświadamiania nie
          potrzebuję, ale skoro jest to wymóg to O.K. - chodzę.

          Nie biorę sobie wszystkiego do serca, jednym zdaniem kobieta potrafi
          zaszokowac. Np - dzieci poczęte nie w małżeństwie (nieślubne) albo zostają
          sierotami, albo umierają, albo rodzą się z poważnymi wadami, dodała, że jest
          bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że tak będzie. Myślę, że kościół tego nie
          uczy, tylko pani chciała nas postraszyć wink swoją drogą głupia baba, bo na
          naukach jest kilka kobitek w ciąży.
          • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:14
            Jakaś debilka..... Żeby jej tylko za te głupie hasła nie skarało !!!
          • amoniaaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:27
            I jeszcze coś... Doskonale Cię rozumiem bo ja też się dusze od śmiechu, gdy
            patrzę na mojego "mężulka" a ona ma niezły ubaw z tej baby. Totalny cyrk.
      • pati102 Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:19
        u mnie chyba w pierwszej klasie liceum byla pogadanka z pania z katoporadni
        (dla wszystkich niezaleznie od wyznania lub jego brakusmile) przyszla zapuszczona
        kokoszka, pojakala sie, polecila szklanke wody i modlitwe jako najlepszy srodek
        zapobiegawczy (wspolzyciu a nie ciazy)tongue_out puscila zdiecia wyskrobkow, nie
        odpowiadala na pytania i... frrr poleciala.
    • Gość: Angel Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.crowley.pl 29.04.05, 12:17
      I tu chyba jest pies pogrzebany - babeczki w poradni mają "nagraną" gadkę na 15-
      20 minut, a jak ktoś chce podyskutować (nie kłócić się!), zadać konkretne
      pytanie to wtedy one są zbite z tropu i jedne się wkurzają, a inne nadal
      pieprzą to co mają "zaprogramowane".
      Faktem jest to, że takie spotkania z poradni to zwykle monolog.
      A chyba tak być nie powinno.
      A ta nasza babka jest jeszcze w sumie młoda (wygląda na ok. 35 lat) i
      zadziwiające jest dla mnie jej podejście do tematu.
      • Gość: An Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.arcor-ip.net 29.04.05, 12:22
        wlasnie maja nagrana gadke a jak zadasz pytanie, bo glupoty babol opowiada, to
        dopiero jest komedia z jej wyjasnien. Ja nie wyrzymalam i wyjasnialam jej to i
        owo to wyrzucial nas. Zaliczylam ta poradnie ale nie zgadzam sie z tym i tyle.
        Owszem moge obserwowac swoje cialo to jest niezbedne do poznania siebie, ale te
        teksty ktore mowi, i wlasnie tez mowila "te dzialania". Brak mi slow
    • magjanic Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:19
      Trzeba to chyba potraktowac jako swojego rodzaju "foklor". W dyskusje wdawać
      nie ma się sensu, bo oni rozsądnych argumentów nie mają, a aż przykro słuchać
      jak dla poparcia swoich tez uciekają w kłamstwa i mętactwa jak te o raku,
      bezpłodności itd. Z resztą jak ktoś autentycznie wierzy, że to jest złe, to
      żaden racjonalny argument nie będzie silniejszy niż wiara.
      A posłuchać warto o samej metodzie, bo może okazac się przydatna, jeżeli będzie
      chciało się zajść w ciążę.
      • Gość: Angel Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.crowley.pl 29.04.05, 12:27
        Zgadza się - samą metodę poznać warto bo się może przydać kiedyś.
        Ale nikt nie może mi nakazywać, zebym robiła te wykresy teraz, tylko po to, bo
        takie jest widzimisię paniusi z poradni. I o to mi głownie chodzi - taki
        przymus powoduje przynajmniej w moim wypadku bunt, bo gdyby babka nie
        nakazywała, to może nawet sama z czystej ciekawości spróbowałabym z tymi
        temperaturkami. A tak chyba trochę na przekór buntuje się.
        Zresztą o przeczytaniu wielu wypowiedzi na tym i innych forach poszlam tam
        nastawiona na NIE.
        • magjanic Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 29.04.05, 12:38
          Rozumiem Cię... Co mogę na to powiedzieć??? Że nie we wszystkich poradniach
          wymagają robienia wykresów (u mnie na przykład pani nie wymagała),
          analizowaliśmy tylko wykresy innych. Może na pozostałe 2 spotkania umów się po
          prostu w innej poradni.
    • Gość: Mariankaa Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: 80.72.34.* 29.04.05, 12:28
      A mnie się wydaje, że "pokazywanie" tej Pani, donoszenie do kierowniczki i
      takie tam są zachowaniem identycznym i jedynie pogłębią konflikt i wzajemną
      urazę.

      Ja na Twoim miejscu WYSŁUCHAŁABYM tej Pani. Przecież skoro uważasz, że to nie
      jest głupie to możesz nauczyć się na zapas - przyda się jak będziecie chcieli
      bombla majstrowaćwink. Ta Pani NA PEWNO wysłucha Ciebie, gdy Ty wysłuchasz ją.
      Potraktuje Cię z szacunkiem jeśli Ty również potraktujesz jej zdanie z
      autentyczną uwagą i szacunkiem.

      Ja nie mówię, że Twoje zachowanie było niegrzeczne (przecież mnie tam nie
      było).Jak się tak jednak zastanawiam to wydaje mi się że te Panie w poradni
      (nieraz miłe i z dobrymi chęciami) narażone są na agresję, oskarżenia i niechęć
      wielu ludzi. Może Twój uśmiech, wysłuchanie jej i dobre chęci pozwolą jej
      otworzyć się na Twoje zdanie...

      Myślę, że takim podejściem wiele możemy zyskać a nic nie tracimy. Pozdrawiam
      was wszytskie.
      • amoniaaa A jak to jest.... 29.04.05, 12:31
        jeśli bierze się tabletki antykoncepcyjne? Przecież wtedy nie dochodzi do
        owulacji w ogóle. Jak to się ma do pomiarów temperatury i wykresów. Czy jak
        oddam taki mój wykres, to wyjdzie na to że jestem bezpłodna? wink Co na to pani z
        poradni??? <lol>
      • Gość: An Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.arcor-ip.net 29.04.05, 12:48
        Nie chodzi o to ze ktos ma byc tutaj nie mily, tylko skoro nie zgadzam sie z
        czyms i zadaje pytanie to oczekuje odpowiedzi. Tak samo jak ta Pani pyta mnie i
        otrzymuje ode mnie odpowiedz, uwazam ze dziala to w obie strony. Nie krzczalam
        ani nie zloscilam sie, tylko po prostu zadawalam pytania,az w koncu musialam jej
        wyjasnic jak dzialaja pigulki antykoncepcyjne i wczesnoporonne. wszystko
        odbywalo sie bez podnoszenia glosu. Baba wogole mylila te dwa pojecia ze soba
        wiec wyjasnilam, to powiedziala ze ona dokladnie wie jak dzilaja te srodki, ja
        jednak ze nie wie jednak do konca poniewaz nawet na zalaczonej ulotce jest
        wyraznie napisane co jak dziala, to chyba juz nie miala innego argumentu na to
        ze myli oba pojecia i powiedziala ze dalej nie bedzie ze mna dyskutowac, bo ona
        tu prowadzi wyklad a nie dyskusje. Tragedia. T
    • Gość: majowa-panna Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 21:52
      jeśli chcesz tylko to zaliczyć to zaciśnij zęby i wysiedź do końca, jesli
      zależy ci żeby czegoś się dowiedzieć znajdź inną poradnię.

      ja zacisnęłam zęby w momencie kiedy pani uświadomiła mnie że 26 lat to już
      najwyższy czas i szybko musze zajść w ciążę - jeszcze jest nadzieja że mimo
      mego starczego wieku jeszcze mogę. ale zaświadczenie mam. a wiedzę na temat npr
      to na razie czerpię z fachowych podręczników.
      • kasianina Re: nawiedzona pani w poradni-czy prawda popłaca? 30.04.05, 00:02
        Ja to przeżyłamam tylko dzięki zaciśniętej szczęce.Zaświadczenie mam , choć
        wykres przerysowalam z internetu.
        Najlepiej nie wdawac sie w dyskusje.Przytakiwać , Pani niech ma sadysfakcje.
        taka postawa owocuje krótką rozmową bez zbędnych wykładów i uświadamiań.
        Pzdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka