Gość: Angel
IP: *.crowley.pl
29.04.05, 09:23
Byłam wczoraj z moim narzeczonym pierwszy raz w poradni małżeńskiej.
Postanowiłam mówić prawdę i zostałam za to niemalże zlinczowana.
Powiedziałam, że nie neguję metod NPR, ale na chwile obecną nie interesują
mnie one i nie będę mierzyć temperatury ani rysować wykresów.
Pani nie chciała przyjąć tego do waidomości, wygłosiła godzinną przemowę o
której nawet nie chce mi się pisać.
Ale nie mogę zrozumieć tego, że nie mogę mieć własnego zdania. I nie ważne
kto ma rację (wcale nie zakładam że ja), ale chodzi o to, że ja w jej opinii
muszę mieć taki punkt widzenia jak ona.
Nie chcę się z nią więcej wdawać w polemiki ani tym bardziej sprzeczać, bo
nie o to chodzi.
Jak myslicie czy mogę pójść na drugą wizytę do innej poradni?
Czy wrócić do tej pani i udawać, że zmieniłam zdanie i się z nią zgadzam
(czyli kłamać i kopiować wykresy z internetu?)
Znam tę metodę od strony teoretycznej i to na razie mi wystarczy.
Jak będę chciała to praktykować to zrobię to ale z własnej NIEPRZYMUSZONEJ
woli.