Dodaj do ulubionych

Ślub a żałoba...spotkaliście się?

26.02.07, 19:55
Heh- boję się starsznie, mam bardzo chrego obłożnie dziadka, od ponad 7 lat to
już tendencja w dół. Płakać się chce, ale to nie wiadomo czy to będzie pół
roku, rok czy jeszcze 5 lat...I boję się, co się stanie jak zaplanuję datę, a
dziadziuś nas opuści na miesiąc wcześniej...sad Nie chcę przesuwać, rezygnować,
j a osobiście bym nie chciala by ktoś przesywal coś z powodu np. zaloby po
mnie (poproszę jedynie o minutkę ciszy i kieliszeczek).

Ale jak wtedy przeprowadzic cala slubna akcje?

Troszke inaczej traktuje zalobe, wiem wiem, nie ma ona nic wspolnego z
wewnetrznym zalem. Przepraszam za trudny temat, wiem ze mozna wyjsc na
bezduszna podla istote, ale ja juz stracilam tate, wiem co to znaczy gdy masz
16 lat i rozrywa sie serce ale ciagle sie jest mlodymindifferent

Obserwuj wątek
    • lastyna Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 19:58
      Moja siostra brała ślub 3 miesiące po śmierci Dziadka, śmierć że tak powiem nie
      była wynikiem długotrwałej choroby, wiec była zaskoczeniem dla nas. Rodzinka
      zastanawiała sie czy przenosić ślub ale wkoncu zostało tak jak było planowane.
      Ciężka sprawa...
      • maraxela Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 20:04
        moja babcia umarla 18 stycznia ja mam slub 29 wrzesnia.babcia tez byla
        nieuleczalnie chora.zaplanowalam najpierw slub na 25 wrzesnia,ale cala moja
        rodzina zadecydowala ze powinien odbyc sie wczesniej.moja babcia byla cudowna
        kobieta i wiem ze nie mialaby nic przeciwko.mialam duzo oporow jednak dziadek i
        mama mnie przekonali,ze 8 miesiecy wystarczy.nie wiem czy nie robie bledu.wiem
        w jakiej jestes sytuacji,ja tak slub przesuwalam 2 lata tak samo jak ty
        obawialam sie smierci.wiem co czujesz.wiem ze zadne slowa cie nie pociesza.rob
        to co podpowiada ci serce .
        • maraxela Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 20:05
          sorki mialam napisac 25 grudnia
          • pelissa81 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 20:09
            Dziękuję Ci za te słowa. To miecz Damoklesa wiszący tyle lat nad głową. To tak
            przykre oglądać jak ktoś powoli odchodzi, ktoś Ci bliski. Nie chcę się
            rozpisywać, bo się rozpłaczę, ale generalnie mam też takie myśli, że znając
            życie i los, to mi się przydarzą obie rzeczy w bliskim czasie. Ja jestem
            okropna, wiem, ale ja bym zrobila normalne wesele (taka moralna dyspensa) bo
            obie rzeczy są tak bardzo naturalne i nie chce by ktos kto dziadka ledwo znal
            udawal jak mu zal i jescze mnie obgadywal za plecami, że taka ze mnie wyrodna
            wnuczka...

            Ciekawa jestem czy inni byli w takich sytuacjach i jak odbiera to otoczenie
            (wesele robi sie dla innych, jakby nie patrzec)

            Mam nadzieje ze wszystko pojdzie dobrze, o matko..jaki to trudny temat...
    • bozena.dp Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 20:15
      2 lata temu w naszej miejscowości była taka sytuacja: w piątek był pogrzeb ojca
      panny młodej, a w sobote wesele!!! chyba było za późno, żeby wszystko odwoływać
      (ta śmierć była "niespodziewana"), ale nie wyobrażam sobie atmosfery na tym
      weselu...
      • kwiatek-822 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 20:22
        Moja Babcia umarla prawie miesiac temu (*)
        dlugo chorowala na raka jednak liczylismy ze do slubu wytrzyma, bedzie
        silniejsza i dozyje, niestety ...
        tutaj watek
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=56299501&a=56368462
        slubu nie przekladamy, czekamy na niego juz 1,5 roku, zeby przelozyc to trzeba
        by na rok 2009 a to juz za dlugo
        mam nadzieje ze Babcia nie chcialabym zebysmy cokolwiek przekladali wiedzac ile
        zachodu nas to kosztowalo
        Trzymaj sie, mam nadzieje ze Twoj Dziadek doczeka Twojego pieknego dnia !
        Aga
        • k.mat Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 20:32
          ja się też trochę obawiam bo dziadek mojego narzeczonego coraz gorzej się
          czuje, jak dotąd było wszystko ok (jak na 89 lat) ale ostatnio zdrowie
          przestaje mu dopisywać i zaczynamy się zastanawiać co będzie, czy się poprawi
          czy nie... ślub mamy zaplanowany na lipiec ale sama nie wiem co byśmy zrobili,
          ja bym nie chciała nic zmieniać, bo ślub taki wyczekany i juz wszystko jest
          zaplanowawane.
          • pelissa81 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 20:41
            wlasnie o to chodzi, slub planuje sie na 1 czasem 2 lata wczesniej(z
            narzeczenstwemn itd) a nasi dziadkowie nie mlodnieja. Nie mam watpliwosci, gdyby
            cos sie stalo mojej mlodej mamie czy bratu, odwolalabym z miejsca calosc (jesli
            mialabym glowe myslec o tym), ale z dziadkami - to...naturalne i takie przykre
            za razem sad

            Eh, pluje sobie w brode, ze moglam juz zrobic slub w te wakacje, gdybym
            wczesniej pomyslalasad
            • sandstorm86 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 21:03
              Moja Babcia zmarła 6 lutego. Ślub mam za 7 miesięcy. Nie będziemy go przekładać.
              Babcia nie miałaby nic przeciwko temu. Przykro mi jednak, że tego nie doczekała
              crying Chorowała na raka lecz zmarła z powodu osłabionego serca, gdy właściwie już
              zwalczyła komórki rakowe, bo była bardzo silna crying Było to wielkim zaskoczeniem.
              Nie myślałam wtedy w ogóle co ze ślubem, nie przyszło mi to do głowy. Usłyszałam
              tylko jak moja Mama rozmawiała z kimś i powiedziała, że nie będziemy przekładać
              bo już wszystko zaplanowane a Babcia i tak by nie miała żadnych oporów.
              Jest mi bardzo przykro, bo mówiła często, że pewnie nie dożyje (była młoda 64
              lata) a ja mówiłam, że nie dość, że będzie bawić się na moim weselu to jescze
              będzie bawić swoje prawnuki crying Obiecałam, że się jej pokażę w białej sukni i 6
              października przed ślubem zawitam u niej smile
        • maraxela Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 21:35
          moja babcia byla dla mnie jak matka praktycznie mnie wychowala.byla najlepsza
          osoba jaka znalam.umierala na raka,dzien po dniu bylo jej mniej to bylo
          straszne nie zycze nikomu tego.ja z mama opiekowalysmy sie nia praktycznie do
          ostatniej chwili robiac wszytko zeby nie musiala byc w hospicjum.to bylo
          straszne przezycie w moim zyciu.pewny wyrok smierci i jej oswojenie.cieszenie
          sie kazdym zjedzonym objadem kazdym mrugnieciem okiem,kazdym ruchem reki.to
          bylo nie do opisania.
        • maraxela Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 21:37
          Ja zamierzam podczas slubu podziekowac (w czasie podziekowania dla rodzico)
          mojej sp Babci za wszystko co dla mnie zrobila-nie wiem czy to dobry pomysl ale
          mam taka potrzebe .
    • skarpetka82 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 21:27
      Witam.
      Ja się spotkałam wiele razy z takimi sytuacjami, w dalszej rodzinie, u znajomych...
      Ślub chyba nigdy nie był przekładany.
      Praktycznie zawsze dziadkowie czy babcie, czy chore osoby, kiedy ktoś z ich
      bliskiej rodziny planuje ślub, mówią, że nie życzą sobie żeby cokolwiek
      przekładać gdyby im się umarło. Ja też nie chciałabym, żeby ktokolwiek cokolwiek
      przekładał w takiej sytuacji. Takie jest życie... Ciężko przeboleć stratę kogoś
      bliskiego, ale nikt też nie chce być dla innych ciężarem czy powodem dla którego
      Młodzi mieliby odwoływać ślub i wesele, rezygnować ze swoich planów czy
      chociażby tracić pieniądze. Wesele to impreza po ślubie, czyli uzupełnienie
      szalenie ważnego wydarzenia w życiu, to nie jest "jakaś impreza", jak chociażby
      Sylwester... rozpisałam sie... mam nadzieję że rozumiecie o co mi chodzi...

      Moja babcia (nie jest poważnie chora, ale ma już "swoje lata") powiedziała mi,
      że gdyby jej się cokolwiek stało, nie chce żebym odwoływała ślub ani wesele,
      żeby mi to nawet do głowy nie przyszło. Mam ogromną nadzieję że babcia pohula na
      moim weselichu smile
      • biedroneczqa Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 21:48
        Moja siostra nie przekładała. Mało tego... 3 miesiące po śmierci babusi
        zamówiła salę, fotografa .... no powiem Wam tak uncertain mój tato (to jego mama była)
        nie zatańczył ani razu ! Z rodziny jego (czyli wszyscy do babusi - ciocie
        wójkowie, nie tańczyli sad to przykre,,, ale dla ludzi ze wsi, te
        tradycje "żałoby" wyglądają troche inaczej. U nas w mieście ta tradycja wygląda
        całkowicie inaczej... I trzeba chyba sie zdecydowac na cos po prostu, a inni
        muszą tą decyzję uszanować. U nas dzieciom nie każą chodzić na fioletowo rok po
        śmierci bliskiej osoby, nikt nie modli się dniami i nocami nad zmarłym, i nie
        robi potym obfitej stypy ... a z tego co mi wiadomo w niektórych rejonach
        jeszcze się tę tradycję pielęgnuje uncertain
        Ja bym nie przekładała.... jesli juz sala zamówiona, co najwyżej część gości,
        nie bedzie tańczyć... ale daję słowo smile Waszym szczęściem cieszyc sie będą
        bardzo ! Tak było u mojej siotry smile powodzenia
    • mada.d.n Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 26.02.07, 21:47
      my mamy ślub w czerwcu, moi Dziadkowie (na szczęście jeszcze wszyscy żyją) są
      schorowani, generalnie bardzo się boję, że przez te prawie 4 miesiące któregoś z
      nich może braknąć...
      rodzice taty mieszkają na Śląsku i babcia mówi, żeby na nich nie liczyła, bo nie
      dadzą rady przyjechać... dziadek ma dializy w soboty, nie da sie przełożyć, od
      wczoraj jest w szpitalu w bardzo kiespkim stanie i strasznie się boję... w środę
      jadę do nich, mam nadzieję, że to nie będzie ostatnia wizyta u dziadka
      nie wiem co bym zoribła, jakby któreś z nich nie doczkało czerwca. mieć
      świadomość, że na weselu ich nie będzie, bo nie dadzą fizycznie rady, to
      zupełnie co innego z brakiem z powodu śmierci. póki co staram się nie gdybać...

      trzymaj się, na pewno wszystko będzie dobrze smile


      117 dni smile
      Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
      jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
    • magdusia47 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 27.02.07, 17:16
      moj narzeczony ma bardzo chora babcie. ma raka i tendencja tez jest raczej w
      dol. niedawno wyladowala w szpitalu lekarz kazal sie nastwaic na wszysto. dzieki
      Bogu udalo sie i babcia jest juz w domu. slub mamy 2 czerwca i do tego czasu
      wszystko moze sie stac. liczymy na to ze babcia doczeka i pojawi sie na naszym
      slubie. bo na wesele przyjsc juz nie da rady, niestety.
      • 123ada Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 27.02.07, 17:34
        W zeszłym roku z tego samego powodu przełozyliśmy ślub na ten rok.
        Całe szczęście nic takiego się nie wydarzyło.
        W tym roku jesteśmy przygotowani psychicznie na puste miejsce przy stole.
        Nie przełożymy więcej terminu, w naszych sercach będzie zawsze miejsce dla tych
        co nie zasiądą przy stole weselnym. (jeżeli)
    • czarodziejkakubusia Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 27.02.07, 19:21
      U nas będzie żałoba,zmarła mama mojej mamy,brat wujka,a jeszcze bratowej tata
      jest nieuleczalnie chory.Gdy dowiedzieliśmy się,całkiem niedawno,o chorobie mamy
      mojej mamy,spytałam mamę,czy chce,abym przełożyła ślub.Powiedziała,że nie,nie
      wiadomo,kiedy babcia umarłaby,za tydzień,dzień przed ślubem,po.Tak się stało,że
      zmarła niedawno.Księdza,który będzie prowadził mszę ślubną,można o tym
      poinformować.Wówczas,w trakcie mszy udziela tzw. dyspensy,która polega na
      "zwolnieniu" z żałoby.
    • karolcia0807 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 28.02.07, 13:47
      Pare lat temu zmarla mi babcia,pogrzeb byl w jedna sobote,a moj kuzyn bral slu
      w nastepna.Moja ciocia(corka zmarlej) myslala,zeby odwolac slub syna,ale slub
      sie odbyl normalnie.Babcia tez chorowala kilka lat i spodziewalismy sie tego w
      kazdej chwili.
      Wydaje mi sie,ze jesli ktos bardzo i dlugo cierpi przed smiercia,to rodzina
      troche sie przyzwyczaja do mysli o smierci.A poza tym,jesli trzymac sie
      wiary,to odejscie kogos otwiera mu droge do lepszego zycia.
      Ps.Mojej kolezanki tata zmarl nagle tydzien temu,a slub w sierpniu i tez
      nieczego nie odwoluje.Mysle,ze jej tata by chcial,zeby ten dzien byl
      najpiekniejszym dniem w jej zyciu.
      Pozdrawiam
      • pelissa81 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 28.02.07, 14:37
        napisalas bardzo madre slowa: wg. wiary odejscie kogos do Domu Ojca jest raczej
        dniem radosci - to jest radosne zdarzenie, ze ktos juz przeniosl sie na drugi
        swiat i zyje zyciem wiecznym. Powinien byc dniem modlitwy a nie placzu. Ale
        placzu sie nie uniknie, z tym uwazam ze zalobe nosi sie w sercu (szczery zal) i
        slub nie przeszkadza w szczerym zalu. Zaloba jest spoleczna, na pokaz i to jest
        fakt. Na sluby, chrzciny i inne naturalne radosne zdarzenia powinna byc moralna
        dysepnsa (w sensie spolecznymwink uf..zamotalam. A najlepsze ze zadna ze mnie
        katoliczka wrr
        • anies821 żałoba 28.02.07, 15:29
          Z tego co wiem to Kościół nie nakazuje żałoby, więc o żadnej dyspensie nie
          powinno być mowy, tu raczej chodzi o żałobę serca i tradycję. Też się zgadzam
          że jak człowiek pojednał się z Bogiem należy się modlić za tę osobę ( być może
          jest w czyścu, im więcej cierpiała przed śmiercią tym mniejsze
          pradwdopodobieństwo czyścca) i wierzyć, że u Boga dobrego Ojca będzie lepiej,
          bo On otrze każdą łzę.
    • kasienka2522 Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 28.02.07, 15:14
      Witam wszystkich

      Niestety znam taki przypadek . Moja bliska kuzynka wychodzi za maz 30 czerwca
      2007 r. A najgorsze jest to ze jej mama zmarla 30.czerwca 2006 . Biedna
      dziewczyna , najnieprzyjemniejsze jest to ze kazda rocznica slubu bedzie sie
      kojarzyc z rocznica smierci mamy. Smutne sad
    • korlewna Re: Ślub a żałoba...spotkaliście się? 28.02.07, 15:58
      no wiesz...Pellisa.....no coś Ty...Twój dzidziuś żyje, choc jest bardzo chory.
      Nik nie wie, ile komu jest dane. A może Twój dzidzius będzie żył 5 lat (sama
      piszesz, że jest taka możliwośc), a trymczasem Ty sie teraz zastanawiasz co
      będzie, jesli odejdzie??
      Ja na Twoim miejscu zorganizowałabym ślub i wesele i liczyła na to, że dziadek
      zostanie jeszcze jakiś czas z Wami. A gdyby tak się stało, że zabrakloby mu sił
      i poszedlby w dalsza drogę... po prostu zorganizujcie skromniejsze ( w sensie
      zabawy) wesele, albo podziekuj na poczatku imprezy dziadkowi za to , ze był
      Twoim dziedkiem i w ten sposob oddasz mu hołd...
      Ale na dzien dzisiejszy masz dziadka i blagam Cie.... nie mysl poki co o tym,
      co byłoby gdyby...................

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka