fusieja
24.10.08, 14:01
Post ten ma na celu pokazanie jak może się skończyć zakup w tej
sieci, ja przeszłam to na własnej skórze i może są osoby które
dzięki mojej wypowiedzi unikną wielu kłopotów, ja niestety nie
miałam tyle szczęścia. W dniu 18-07-2008 mój narzeczony zakupił w
sieci YES pierścionek złoty z brylantami i tego samego dnia się
oświadczył. Pierścionek jest skonstruowany w ten sposób, że
w „koszyku” pierścionka ułożony jest kwiat z siedmiu kamieni i łapki
trzymają tylko te kamienie zewnętrzne, kamień środkowy nie jest
trzymany przez żadne łapki tylko przez pozostałe kamienie- wygląda
to oszałamiająco ale niestety ma swoje wady, dodatkowo na obręczy
pierścionka znajdują się małe brylanciki, po osiem sztuk z każdej
strony (zdjecie można było jeszcze niedawno obejrzeć na stornie yes,
ale po mojej przygodzie z tym modelem zdjęcia już nie ma). W dniu 20-
08-2008 pierścionek oddałam po raz pierwszy do reklamacji-
zauważyłam, iż jeden z kamieni znajdujących się w „koronie”
pierścionka jest ruchomy (jeden z tych sześciu stanowiących „płatki”
kwiatu ułożonego z brylantów) i po prostu bałam się, ze wypadnie. W
dniu 05-09-2008 odebrałam pierścionek z reklamacji- został
wymieniony na nowy egzemplarz- przynajmniej tak stanowiło pismo
które otrzymałam wraz z pierścionkiem, jednak pierścionek był bez
metki i nie dostałam do niego nowego certyfikatu- tłumaczono to
względami formalnymi, stanęło na tym, że certyfikat ma zostać
dosłany do mnie w późniejszym terminie, jednak do tego nie doszło
ponieważ już w dniu 07-09-2008 musiałam pierścionek reklamować
ponownie- jeden z brylantów, tym razem ten mniejszy, znajdujący się
na „obręczy” pierścionka, wypadł. W dniu 19-09-2008 ponownie
odebrałam pierścionek z reklamacji- ponownie wymieniony on został na
nowy egzemplarz- tym razem z nową metką, certyfikatem i paragonem-
to tylko potwierdziło moje obawy, że za pierwszym razem pierścionek
raczej nie był wymieniony tylko naprawiany- ale to już było
nieistotne (zaproponowano również alternatywę- wymianę na inny model
jednak ja wybrałam ten sam model)- ważne, że miałam w końcu
pierścionek. Moje szczęście tym razem również nie trwało długo- w
tym samy dniu w którym odebrałam pierścionek, wieczorem, zauważyłam,
iż ponownie jeden z kamieni, ten znajdujący się w samym środku
pierścionka, jest ruchomy. Następnego dnia, czyli 20-09-2008 oddałam
pierścionek po raz trzeci do reklamacji, podkreślając w swoim
piśmie, iż nie interesuje mnie zwrot pieniędzy ani wymiana na inny
model- chcę mieć ten model ale wolny od wad-w którym nic się nie
rusza i nic nie odpada. Jeśli ma ona wady konstrukcyjne czy
projektowe to niech je usuną, zrobią co chcą żeby tylko nic się już
w pierścionku nie ruszało i nie wypadło. Mając dosyć czekania w dniu
03-10-2008 zadzwoniłam do sklepu- otrzymałam informację, że
pierścionek nowy zostanie do mnie wysłany w dniu 06-10-2008- nic
więcej nie potrafili powiedzieć. Zadzwoniłam więc do centrali- tam
bardzo niemiła Pani powiedziała mi, że wysyłają nowy pierścionek,
ale dopiero w poniedziałek (był czwartek) bo ściągają go z innego
sklepu, że nic w nim nie zmieniali jeśli chodzi o konstrukcję bo nie
potrafią, bo oni go nie produkują tylko ściągają z Bóg wie skąd i że
jeśli mi się nie będzie podobał to dają mi dwie alternatywy- wymiana
na inny model albo zwrot pieniędzy. Ręce mi opadły, no ale nic,
łudzę się, że tym razem będzie inaczej, dostaję telefon ze sklepu,
że pierścionek już jest, idę po odbiór i co widzę?? Pani daje mi
pierścionek do którego podpięta jest metka od mojego poprzedniego
pierścionka (całe szczęście ją sobie zostawiłam i mogłam porównać) a
jakby tego było mało do pierścionka daje mi Pani certyfikat który
NIE MA WPISANEGO NUMERU CERTYFIKATU ani MASY PIERŚCIONKA (dla mniej
zorientowanych- zawsze na metce pierścionka jest podanya końcówka
numeru certyfikatu- żeby było wiadomo co się kupuje), a środkowy
kamień oczywiście się rusza. Pani rozkłada ręce, że oni nic nie
mogą, że to centrala, dzwonię do centrali a tam bezczelne babsko, bo
inaczej nazwać nie można, mówi mi niewzruszonym głosem, że widocznie
popełniła błąd z papierami, żebym się nie unosiła bo ona je jutro do
sklepu dośle i Sklep mnie poinformuje jak dojdą i, że się w
pierścionku kamień rusza i będzie ruszać bo taka jest jego
konstrukcja i jak ja nie rozumiem konstrukcji pierścionka to ona na
to nic nie może a ja mogę odebrać pieniądze jak mi się nie podoba.
Ustalam numer do jej przełożonego, dyrektora działu, dzwonię,
opisuję sytuację, mówię o jej bezczelności, arogancji, o tym ile
nerwów już mnie to kosztowało, o tym, że mnie każdy po kolei
zapewniał, że to się nie zdarza, że to wyjątek, że się nie powinno
ruszać a ona mi tu wprost, że się będzie ruszać bo tak jest
zrobiony , dyrektor mi na to, że przeprasza, że nie zna sprawy, że
się musi zapoznać i jeszcze dzisiaj ktoś do mnie zadzwoni. Czekam,
czekam, nikt nie dzwoni więc wieczorem zrezygnowana idę po odbiór
pieniędzy- nie mam już ani siły, ani nerwów, ani czasu, ani nadziei
żeby dłużej się z nimi użerać, a noszenie pierścionka w ciągłym
strachu że coś co się rusza zaraz wypadnie mi się nie uśmiecha. Z
ciekawości wchodzę następnego dnia na ich stronę internetową-
okazuję się, że modelu tego już nie ma na stronie, a jeszcze dwa dni
wcześniej był- chociaż tyle… „Biżuteria YES. Dzisiaj. Jutro.
Zawsze.”- głosi hasło na ich stronie, na pewno nie u mnie, a Wy sami
zdecydujcie czy chce wam się w to bawić z firmą YES. P.S. Poszukałam
trochę w sieci- niestety już po fakcie- i okazało się, że nie jestem
jedyną osobą której firma YES odebrała coś, czego się kupić nie da-
tej wartości niematerialnej jaką dla kobiety ma pierścionek który
dostaje od swojego mężczyzny. Dzisiaj idę po odbiór nowego
pierścionka, w lokalnej firmie, gdzie od wejścia widać, ze
sprzedawcy wiedzą o czym mówią, gdzie liczy się jakość wyrobu a nie
ilość, i gdzie nie trzba przepłacać 30% za nazwę (porównajcie ceny
pierścionków z kamieniami o podobnych cechach w wielkich sieciach i
w mniejszych sklepach- będziecie w szoku, za to samo trzeba
przepłacać minmum 30% nie mówiąc już o tym, że dstajecie wyrób z
którym nic później nie zrobicie- bo sieci nie ingerują w wyroby- u
lokalnych jubilerów takie coś jest nie do pomyślenia).