Dodaj do ulubionych

Działkowcy: ogródków nie oddamy

14.10.09, 08:01
prawo stanowi, że skoro nie zagospodarowano terenu w przeciągu chyba 7 czy 8
lat, zgodnie z planem wywłaszczenia, ziemia musi być zwrócona poprzednim
właścicielom KROPKA. Miały tam powstać bloki a powstały ogródki. Więc, skoro
ktoś zdecydował oddać wywłaszczony grunt działkowcom, to ten KTOŚ niech
załatwi sprawę dalej, a nie ceduje się problem właścicielom, którym komuna
odebrała własność przodków. Niech i w tym przypadku zadziałają przepisy, które
regulują zwrot nieruchomości żydom.
Obserwuj wątek
    • Gość: Lublin ESK 2016 Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy IP: *.41.74.203.sub.mbb.three.co.uk 14.10.09, 10:47
      jedno jest pewne z lubelskimi sadami bezprawia sprawiedliwosci nie znajda a z
      drugiej strony z jakiej sprawy wlasciciel ma im dawac rekompensate skoro przez
      tyle lat korzystali z pożytków ktore zrodzila ta ziemia
    • Gość: gość Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy IP: *.chello.pl 14.10.09, 10:56
      Ja nie jestem pewny czy tu nie działa baron Kondracki. To jemu zależy aby On i
      jego świta czerpała zyski ze składek działkowców. Jeżeli prezesowi baronowi
      Kondrackiemu wpada corocznie do kasy 17 milionów rocznie ze składek i tylko ten
      człowiek faworyzuje swoich przydupasów SB-eków, to będzie robił wszystko aby ci
      działkowcy tam siedzieli. Właściciele powinni jeszcze wystąpić do sądu o
      naliczanie odsetek według wartości gruntu za każdy dzień zwłoki nieoddania ich
      własności. Popieram właścicieli!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Intruz Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy IP: 212.59.228.* 14.10.09, 16:58
        Skąd wiesz, gościu ubolu , co robią twoi kumple ???
      • Gość: ktos_z_netu Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy IP: 92.11.5.* 14.10.09, 19:28
        kilkunastu działkowców ma przynosić komuś dochód w wysokosci siedemnastu
        milionów rocznie?????
        chłopie, ty to jesteś niezły prowokator, ale czasem przynajmniej staraj sie
        uprawdopodobnić swoje wypowiedzi. działka warta kilkaset zł a składki po milion
        od łebka na rok. to nawet nie jest smieszne
      • Gość: mi Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy IP: *.chello.pl 14.10.09, 21:54
        Skoro jest "nowy" właściciel to powinien szanownym działkowcom zaproponować
        słuszne kwoty za wynajem JEGO ziemi i jak sądzę to ich zachęci do zabrania
        swoich osób, krzaków i bud... Jeśli warunki umowy im nie pasują to, jak wyżej.
        • empi Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy 14.10.09, 22:00
          Dlaczego czynisz stronami w konflikcie właścicieli i działkowców?.
          Działkowcy roszczą pretensje do Państwa, ono zarówno ich jak i
          prawowitych właścicieli zrobiło w konia.:). To niech teraz ponosi
          konsekwencje prawne i finansowe.
          pzdr.
          • pereiro Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy 14.10.09, 23:11
            Działkowcy sami zrobili się stroną domagając się jakichś śmiesznych rekompensat
            za opiekę nad ziemią. Ponadto domagają się jej od prawowitej właścicielki.
    • s_mi Działkowcy: ogródków nie oddamy 14.10.09, 12:01
      Sprawa jest wbrew pozorom bardzo prosta. Wystarczy sięgnąć do przepisów a nie
      politykować.

      Art. 139 ustawy o gospodarce nieruchomościami mówi: "Nieruchomość wywłaszczona
      podlega zwrotowi w stanie, w jakim znajduje się w dniu zwrotu." A więc
      elementy trwale związane gruntem przechodzą na własność spadkobierców byłych
      właścicieli. W tym wypadku rośliny i budowle (np. altany).

      Z kolei art. 140 ust. 4 ww. ustawy stwierdza: "W razie zmniejszenia się albo
      zwiększenia wartości nieruchomości wskutek działań podjętych bezpośrednio na
      nieruchomości po jej wywłaszczeniu, odszkodowanie, ustalone stosownie do ust.
      2 (zwaloryzowane odszkodowanie), pomniejsza się albo powiększa o kwotę równą
      różnicy wartości określonej na dzień zwrotu. Przy określaniu wartości
      nieruchomości przyjmuje się stan nieruchomości z dnia wywłaszczenia oraz stan
      nieruchomości z dnia zwrotu. (...)"
      A więc osoby, które odzyskały nieruchomość powinny zwrócić zwaloryzowaną
      kwotę odszkodowania jakie zostało wypłacone po wywłaszczeniu, plus
      kwotę równą wartości nakładów poniesionych na tej działce po wywłaszczeniu
      (pn. na nasadzenia i budynki). O wysokości nakładów powinien orzec Starosta
      Lubelski w decyzji o zwrocie nieruchomości, po zasięgnięciu opinii
      rzeczoznawcy majątkowego. Zwrócone odszkodowanie + wartość nakładów powinien
      otrzymać Prezydent Miasta Lublin (art. 140 ust. 1) i rozliczyć się z
      działkowcami w ramach prawa w oparciu o które działkowcy użytkowali działkę.

      Proste :D
      • Gość: az100 Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 17:18
        Moim zdaniem to mylna interpretacja przepisu. Wartość ziemi raczej się
        zmniejszyła, bo jest obciążona roszczeniami działkowców, więc to raczej
        właściciele powinni dostać odszkodowanie aby móc je wypłacić działkowcom.
        • Gość: tak mysle Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy IP: *.nplay.net.pl 14.10.09, 18:42
          Poza tym gdyby właściciele chcieli coś na tym gruncie wybudować to na cholerę im tam nasadzenia i altanki? Jak by to niby zwiększyło wartość gruntu? Przecież z takiego puntu widzenia muszą to i tak zrównać z ziemią, więc tylko dodatkowy kłopot i koszt, a nie wzrost wartości.
          • pereiro Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy 14.10.09, 19:48
            Wartość gruntu zwiększa jego uzbrojenie i za to prawo przewiduje opłatę
            adiacencką. Za stawianie altanek, niestety, nic nie przewiduje :D
        • s_mi Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy 15.10.09, 08:41
          Gość portalu: az100 napisał(a):

          > Moim zdaniem to mylna interpretacja przepisu. Wartość ziemi raczej się
          > zmniejszyła, bo jest obciążona roszczeniami działkowców, więc to raczej
          > właściciele powinni dostać odszkodowanie aby móc je wypłacić działkowcom.

          Od tego właśnie jest opinia biegłego tj. rzeczoznawcy majątkowego. On ocenia czy
          wartość nieruchomości wzrosła w związku z nakładami poczynionymi na działce. A
          po drugie skoro rośliny i altany nie przedstawiają wartości to dlaczego
          działkowcy domagają się za nie odszkodowań. Dla każdego co innego przedstawia
          wartość. Uprawnienia do obiektywnej oceny wartości nakładów powinien zostać
          powołany rzeczoznawca.
    • nemo1876 zadbana ziemia 14.10.09, 17:03
      Cała sprawa jest przykra. Ale całość przykrego obrazu, niszczy wyraźne cwaniactwo działkowców "powinni zapłacić za to że dbaliśmy o ich ziemie"....
      Jacy ludzie są głupi, sądząc że nie widać ich "przebiegłych" zagrywek...
      odstręczające zachowanie
      • Gość: salixus Re: zadbana ziemia IP: *.cpe.marton.net.pl 14.10.09, 19:41
        Dla mnie sprawa jest prosta - to moja ziemia więc biorę firmę rozbiórkową
        wcześniej informując użytkowników działek to swoich działaniach i wjeżdżają z
        ciężkim sprzętem rozpiżdżając wszystko co napotkają na swojej drodze.
        A niech mnie podają do sądu. To tak jakbym wyjechał za granicę i po 20 latach
        okazałoby się że na mojej działce ktoś pobudował sobie dom i każde zapłacić za
        to że dbał o ziemie kiedy mnie nie było.
        • empi Re: zadbana ziemia 14.10.09, 20:04
          Pomyśl nad tym co masz zamiar napisać :). Ktoś wcześniej kogoś
          wywłaszczył w majestacie prawa. W majestacie tegoż prawa
          zagospodarowali się tam działkowicze, nie na dziko. Potem to prawo
          okazało się bezprawiem bo tak znowu orzekło Państwo. Więc co?
          Czołgami na działkowiczów? Państwo tych ludzi oszukało, więc niech
          Państwo sprawę załatwi przy zadowoleniu obu stron. To co proponujesz
          to jest tzw. branie sprawiedliwości w swoje ręce. Tyle, że łatwiej z
          tymi rękami ruszyć przeciw współobywatelom niż przeciw machinie
          biurokratycznego Państwa. RP przejęła ciągłość po PRL. Przejęła więc
          i zobowiązania.
          pzdr.
          • pereiro Re: zadbana ziemia 14.10.09, 21:07
            A może dla odmiany Ty byś pomyślał? Czy państwo tę ziemię działkowcom
            podarowało? Nie. Sprzedało? Nie. Tylko wydzierżawiło. Teraz jest już prawowity
            właściciel, więc może umowę wypowiedzieć. A naniesienia? Jak od kogoś pożyczysz
            samochód, to robisz mu tuning i domagasz się zwrotu nakładów?
            • empi Re: zadbana ziemia 14.10.09, 21:27
              Nie bądź ignorantem. Zapoznaj się z ustawą
              o rodzinnych
              ogrodach działkowych
              , poprzednia podobnie mocowała prawnie
              działkowiczów na takich terenach w ramach struktury P.Z.D.

              >Jak od kogoś pożyczysz samochód, to robisz mu tuning i domagasz się
              >zwrotu nakładów?

              Jeżeli kupiłem w dobrej wierz kradziony samochód, zarejestrowałem
              go, opłaciłem podatki, i sprawa się wydała to mam prawo na drodze
              cywilnej dochodzić zwrotu nakładów poniesionych na udoskonalenia
              podnoszące wartość samochodu.
              pzdr.
              pzdr.
              • pereiro Re: zadbana ziemia 14.10.09, 22:01
                Myślę, że jednak Kodeks Cywilny jest prawem wyższego rzędu w stosunku do ustawy
                o jakichś śmiesznych ogródkach :)
                • empi Re: zadbana ziemia 14.10.09, 22:14
                  > Myślę, że jednak Kodeks Cywilny jest prawem wyższego rzędu w
                  >stosunku do ustawy o jakichś śmiesznych ogródkach :)
                  Tu to już całkiem przesadziłeś :). Ogródki być może są śmieszne dla
                  Ciebie, dla tamtych ludzi to kawałek ich życia i możliwość relaksu,
                  Zapewne wolałbyś tam tor motocrossowy? Zapewne nowi właściciele nie
                  myślą uczynić z tego miejsca parku osiedlowego z ławeczkami dla
                  wypoczywających, starzejących się mieszkańców okolicznych osiedli.
                  Dlaczego tak łatwo przychodzi Ci pozbawiać praw jednych na rzecz
                  drugich uwalniając tym samym władze od wszelkiej odpowiedzialności
                  za własne błędy?
                  • pereiro Re: zadbana ziemia 14.10.09, 23:09
                    > Tu to już całkiem przesadziłeś :)

                    W którym miejscu?

                    > Ogródki być może są śmieszne dla
                    > Ciebie, dla tamtych ludzi to kawałek ich życia i możliwość relaksu,

                    I co w związku z tym?

                    > Zapewne wolałbyś tam tor motocrossowy?

                    Nic bym nie wolał, bo to nie moja ziemia.

                    > Zapewne nowi właściciele nie
                    > myślą uczynić z tego miejsca parku osiedlowego z ławeczkami dla
                    > wypoczywających, starzejących się mieszkańców okolicznych osiedli.

                    Zapewne nie, ale co to ma do rzeczy?

                    > Dlaczego tak łatwo przychodzi Ci pozbawiać praw jednych na rzecz
                    > drugich uwalniając tym samym władze od wszelkiej odpowiedzialności
                    > za własne błędy?

                    Nikogo niczego nie pozbawiam i nikogo od niczego nie uwalniam. Jeśli państwo
                    jest tym ludziom coś winne, powinno się z tego wywiązać. Jednak w niczym nie
                    zmienia to faktu, że własność należy szanować. A ta ziemia nigdy nie należała do
                    działkowców, w przeciwieństwie do pani, która ją odzyskała. Działkowcy
                    korzystali z niej na podstawie jakichś umów z państwem i niech państwo się nimi
                    zajmuje. Odnoszę wrażenie, że to właśnie Ty próbujesz zrzucić ten obowiązek
                    państwa na barki kobiety, która i tak została już przez to państwo pokrzywdzona.
                    • Gość: sabna Re: zadbana ziemia IP: *.zone8.bethere.co.uk 14.10.09, 23:37
                      A co z poszanowaniem wlasnosci dzialkowiczow? wyobraz sobie ze kupiles
                      mieszkanie od miasta do remontu w starej kamienicy, odnowiles, wymieniles
                      kanalizacje, polozyles nowe podlogi, wymieniles okna. pozniej okazuje sie ze
                      kamienice oddano nowemu 'staremu' wlascicielowi - czy wyprowadzilbys sie bez
                      zalu i poczucia niesprawiedliwosci?
                      • pereiro Re: zadbana ziemia 15.10.09, 00:35
                        Po raz ostatni apeluję o czytanie ze zrozumieniem. Działkowcy nie są
                        właścicielami tego gruntu! Niech zabierają swoje budy i won z prywatnej
                        własności. Zresztą w świetle prawa budy też nie są ich...
                        • empi Re: zadbana ziemia 15.10.09, 07:41
                          Działkowcy poprzez swoją organizację PZD stali się użytkownikami
                          wywłaszczonej ziemi. To tak jak Ty i inni np. mieszkaja na LSM które
                          też było budowane na gruntach w podobny sposób wywłaszczanych. Tu
                          też mogą dochodzić swoich praw poprzedni właściciele. Przecież
                          tamten ustrój był zdeprawowany, a więc wszystko czynił bezprawnie :)
                          Członkowie spółdzielni mają różne formy własności, użytkowania
                          mieszkań itd. Nagle okazuje się, że Państwo Twojej Spółdzielni
                          nielegalnie przekazało grunty na których stoją bloki. Zgłasza się
                          właściciel prawowity i mówi Tobie i innym won :). Sprawiedliwość to
                          sprawiedliwość. Do kogo będziesz miał pretensję?. Czy masz jakieś
                          prawa wtedy do rekompensaty?
                          Jesteś arogantem jeśli chodzi o stosunek do innych współobywateli,
                          buda nie buda to także prywatna własność wymagająca ochrony w imię
                          poszanowania własności prywtnej jako takiej.
                          pzdr.
                          • Gość: mieszkaniec LU Re: zadbana ziemia IP: 89.72.8.* 15.10.09, 08:27
                            Podziwiam cierpliwość i spokój właścicieli gruntów. Natomiast
                            żenująca jest postawa tych co stają w obronie działkowców. W myśl
                            zasady: ja niczego w życiu nie osiągnąłem i nie miałem to inni też
                            powinni tak mieć. Argumenty wspieraczy działkowców to żywcem wyjęte
                            teksty z komunistycznych biuletynów i gadzinówek. Wyprane za komuny
                            mózgi nie pozwalają trzeźwo ocenić dobra jakim jest własność
                            prywatna. Dobrze, że to pokolenie ma się ku schyłkowi.
                          • pereiro Re: zadbana ziemia 17.10.09, 11:07
                            W żaden sposób nie podważa to tego, co napisałem wcześniej, ponieważ:
                            - własność prywatna jest dobrem znacznie wyższym, niż sklejkowe "inwestycje"
                            działkowców;
                            - działkowcy powinni dochodzić swego od instytucji, która coś im obiecała i nie
                            wywiązała się z tego (czyli od państwa);
                            - ignorantia iuris nocet; jeśli kupię mieszkanie będące samowolą, albo z
                            obciążoną hipoteką, muszę ponieść konsekwencje (nawet jeśli nie miałem
                            świadomości takiego stanu rzeczy) - nie widzę powodu, żeby działkowcy mieli w
                            tej kwestii inne prawa.

                            Podsumowując - działkowcy powinni wynieść się z gruntu, który do nich nie należy
                            i z którego bezprawnie korzystali tyle lat i grzecznie przeprosić. To właśnie
                            ich zachowanie jest arogancją, nie moje.
                            • empi Re: zadbana ziemia 17.10.09, 11:25
                              Przeprosić powinna władza która umoczyła w ten sposób obie strony.

                              > Podsumowując - działkowcy powinni wynieść się z gruntu, który do
                              >nich nie należy i z którego bezprawnie korzystali tyle lat i
                              >>grzecznie przeprosić. To właśnie ich zachowanie jest arogancją,
                              >nie moje.
                              Znowu wykazujesz ignorancję w temacie. Bezprawnie wcale nie
                              korzystali z tych działek. Prawa własności przejęło miasto i
                              następnym prawem zezwoliło na użytkowanie ich prze działkowców
                              pobierając stosowne opłaty i przyjmując na siebie stosowne
                              zobowiązania. Działkowcy nie mają nic przeciw dawnym właścicielom.
                              Ważna jest rekompensata za utracone np. zasadzenia, altanki itp.
                              Problem w tym, że brak winowajcy który by wypłacił takowe. Wyobraź
                              sobie, że demokracja i święte poszanowania prywatnej własności nie
                              stosuje kryteriów jej wartości, czy to "sklejkowa inwestycja" za 500
                              PLN czy coś innego warte miliony. Nie uszczęśliwiaj w imię
                              demokracji jednych kosztem drugich. Tu władze ewidentnie spychają
                              sprawę. Winowajca umywa ręce.
                              pzdr.
                              • pereiro Re: zadbana ziemia 17.10.09, 12:07
                                empi napisał:

                                > Znowu wykazujesz ignorancję w temacie. Bezprawnie wcale nie
                                > korzystali z tych działek. Prawa własności przejęło miasto i
                                > następnym prawem zezwoliło na użytkowanie ich prze działkowców
                                > pobierając stosowne opłaty i przyjmując na siebie stosowne
                                > zobowiązania. Działkowcy nie mają nic przeciw dawnym właścicielom.

                                W takim razie chyba mówimy o dwóch różnych tekstach. W tym, który ja komentuję
                                (i do którego jest link przy tym wątku), jest wyraźnie napisane, że decyzja o
                                zwrocie zapadła w 2007 roku, a właściciele nie mogą odzyskać ziemi, ponieważ
                                nielegalnie zajmują ją działkowcy.

                                Skoro kasujesz posty niezgodne z tematem, proszę, abyś konsekwentnie skasował
                                swoje. Proponowałbym również, żebyś nie zarzucał ignorancji komuś innemu, jeśli
                                w tym samym akapicie tak rażąco mijasz się z prawdą.

                                > Ważna jest rekompensata za utracone np. zasadzenia, altanki itp.
                                > Problem w tym, że brak winowajcy który by wypłacił takowe.

                                Bzdura. Winowajca jest - to miasto, które odpowiada za zapisy podpisanej przez
                                siebie umowy. Problem jest jednak taki, że z miastem trzeba się latami
                                procesować (tak, jak zrobiła to dawna właścicielka, która go odzyskała) i nie ma
                                się pewności sukcesu. A cudzą działkę można sobie okupować. Klasyczny szantaż i
                                arogancja.

                                > Nie uszczęśliwiaj w imię
                                > demokracji jednych kosztem drugich. Tu władze ewidentnie spychają
                                > sprawę. Winowajca umywa ręce.

                                Tłumaczenie już nawet nie śmieszne, a po prostu żałosne. Co byś napisał, gdyby
                                pani, które grunt odzyskała, wjechała tam buldożerami i zaorała wszystko np. w
                                roku 2000? Wyłbyś o pogwałceniu prawa! Tymczasem ta pani wybrała drogę sądową,
                                tak jak należy. I kiedy odzyskała swoją własność, okazuje się, że grupa
                                szantażystów nie chce się z jej ziemi wynieść, ponieważ podmiot, który pogwałcił
                                tej pani prawo, skrzywdził również ich. To skandaliczna buta i arogancja
                                działkowców. Gdyby rzeczywiście zależało im na sprawiedliwości, udaliby się po
                                nią do sądu.
                                • empi Re: zadbana ziemia 17.10.09, 13:17
                                  >ponieważ nielegalnie zajmują ją działkowcy.

                                  Gdzież to jest napisane, że nielegalnie? Ziemię zwrócono ale razem z
                                  użytkującymi ją ludźmi, działkowiczami. W myśl prawa obecny
                                  właściciel powinien z nim załatwić sprawę, ale i on słusznie na
                                  podstwie logigi słusznie uważa, że nie powinien. Przecież ziemię mu
                                  zabrano bez nich :). Czy na tym ma polegać jego wzbogacenie się?

                                  > Skoro kasujesz posty niezgodne z tematem, proszę, abyś
                                  >konsekwentnie skasował swoje. Proponowałbym również, żebyś nie
                                  >zarzucał ignorancji komuś innemu, jeśli w tym samym akapicie tak
                                  >rażąco mijasz się z prawdą.

                                  Nie mijam się z prawdą, przeczytaj artykuł ponownie, spokojnie.
                                  Nigdzie tam nie pisze, że działkowcy nie chcą oddać swoich działek.
                                  Żądają tylko rekompensaty zgodnie z prawem. Tylko, że brak tego
                                  który by ją się poczuł do tego obowiązku. Gdyby było inaczej to już
                                  dawno spychacze wyrównałyby teren.

                                  >Tymczasem ta pani wybrała drogę sądową,tak jak należy. I kiedy
                                  >odzyskała swoją własność, okazuje się, że grupa szantażystów nie
                                  >chce się z jej ziemi wynieść, ponieważ podmiot, który pogwałcił
                                  > tej pani prawo, skrzywdził również ich. To skandaliczna buta i
                                  >arogancja działkowców. Gdyby rzeczywiście zależało im na
                                  >sprawiedliwości, udaliby się po nią do sądu

                                  Jeszcze raz Ci piszę, ta Pani odzyskała swoją własność ale razem z
                                  działkowcami i ich prawami do odszkodowań.

                                  >Chodak zaznacza, że w myśl prawa pieniądze powinni wypłacić
                                  >właściciele terenu. - Dopóki działkowcy nie dostaną pieniędzy nie
                                  >opuszczą działek - mówi prezes.

                                  Końcowy, jakże słuszny komentarz Gazety:

                                  >Bo to nie rodzina pani Teresy podjęła decyzję o sprzedaży ziemi.
                                  >Ani działkowcy na teren przy Kazimierza Wielkiego siłą się nie
                                  >wdarli.Niechże Polska naprawdę będzie państwem prawa.

                                  Czy jeśli ci ludzie opuścili by te działki w tej chwili to mieliby
                                  jakąś szansę na sprawiedliwość?. Szybko urzędnicy zapomną o nich
                                  gdyż problemu nie będzie.
                                  Resztę Twoich argumentów i sugestii zostawiam bez komentarza.
                                  pzdr.
                                  • pereiro Re: zadbana ziemia 18.10.09, 16:11
                                    Działkowcy siedzą tam legalnie, ponieważ tak stwierdził niejaki Chodak? No więc
                                    ja, pereiro, informuję Cię, że nie ma prawa, które nakazywałoby właścicielce
                                    terenu wypłacenie ludziom odszkodowań. To wymysł tegoż Chodaka. Jeśli znasz taki
                                    przepis, zacytuj. Jeśli nie znasz, nie powołuj się na nieistniejące prawo.

                                    Z prawdą się natomiast mijasz ewidentnie. Cytowany przez Ciebie Chodak mówi
                                    wprost, że dopóki działkowcy nie dostaną odszkodowań, nie opuszczą cudzego
                                    terenu. Używa też argumentu, że prawo powinno być respektowane. A więc
                                    respektujmy je! Prawo przewiduje, że odszkodowanie należy się działkowcom? Jeśli
                                    tak jest (w co szczerze wątpię, bo jakoś nikt nie podaje żadnego artykułu),
                                    należy dochodzić tego prawa w sądzie. Taką procedurę przewiduje właśnie polskie
                                    prawo. W każdej umowie jest paragraf precyzujący, w jakim sądzie można dochodzić
                                    swoich praw. Innej umowy nie podpisze żaden notariusz.

                                    Zajmowanie cudzego terenu nie jest zgodne z prawem. Nie jest również legalnym
                                    sposobem dochodzenia swoich praw. Szkoda, że nie odniosłeś się do mojego
                                    pytania, co byś powiedział, gdyby właścicielka tego terenu nie czekała na wyrok
                                    sądu o zwrocie nieruchomości, tylko siłą by teren zajęła 20 lat temu. Mogłaby
                                    się tłumaczyć, że "dochodzi swoich praw" i byłoby to takie samo działanie, jak
                                    teraz działkowców (wszak prawo do zwrotu powinno być również respektowane).

                                    Krótko mówiąc, działkowcy ewidentnie łamią prawo nie przestrzegając procedur
                                    sądowych. Bo to sądy są w Polsce od orzekania, czy komuś należy się
                                    odszkodowanie, czy też nie, a nie pan Chodak. A niezawisły sąd orzekł, że teren
                                    należy zwrócić prawowitej właścicielce.

                                    I powiem Ci, co się stanie, jeśli ta pani będzie konsekwentna. Wytoczy sprawę
                                    działkowcom o wydanie nielegalnie zajmowanego terenu. Za kilka lat dostanie
                                    wyrok i przyjdzie z komornikiem. Następnie prawdopodobnie wywiezie budy. Wtedy
                                    okaże się, że działkowcom nie przysługiwały żadne odszkodowania, a właścicielka
                                    straciła kilka lat przez brednie Chodaka. Pewnie zabraknie jej siły, żeby
                                    dochodzić słusznego odszkodowania za poniesione straty od działkowców. A może
                                    szkoda, bo byłaby nauka dla innych zajmujących nielegalnie czyjś grunt.

                                    Odpowiesz wreszcie na moje pytanie, czy będziesz dalej dyskutował wybiórczo
                                    opierając się na "ekspertyzach" radcy prawnego Chodaka?
                                    • empi Re: zadbana ziemia 18.10.09, 16:32
                                      > Miasto już nie jest stroną w tej sprawie. Zgodnie z decyzją
                                      >starosty nie jesteśmy już właścicielem gruntu - wyjaśnia Małgorzata
                                      >Zdunek z wydziału gospodarowania mieniem Ratusza. - To sprawa
                                      >między właścicielem a użytkownikiem.

                                      Czyli sparawa ma prawo dalej się toczyć, w sądzie. Właścicielka zaś
                                      komornika nie wzywa :). Zauważ, że właściciele również sprzeczają
                                      się z władzą o swoje prawa. Ci do "tylko siłą by teren zajęła 20 lat
                                      temu" to wtedy działkowcy by również mogli podać ją do sądu za
                                      zniszczenie ich własności prywatnej. Przecież nikt tej Pani nie
                                      odmawia praw własności do tej ziemi. Tak samo działkowcy mają prawo
                                      do poszanowania ich własności i rekompensaty za nią. Wg mnie taką
                                      powinno zapłacić Państwo jako winowajca stworzenia takliej sytuacji.
                                      Ciekawe, do kogo ta Pani ma teraz pretensje? Czy do władz które jej
                                      zabrały ziemię, czy do działkowców, że nie chcą jej opuścić? Tamta
                                      władza ją i działkowców wpuściła w maliny, obecna władza czyni to
                                      samo. Szkoda, że tego nie pojmujesz. Naprawianie krzywd nie może
                                      generować następnych.
                                      pzdr.
                                      • pereiro Re: zadbana ziemia 19.10.09, 13:31
                                        Nie, to ty wyraźnie czegoś nie pojmujesz. Od dochodzenia swoich praw jest
                                        SĄD! Wypowiedź tego kmiotka z geodezji nie jest ani miarodajna, ani
                                        obiektywna. Miasto próbuje po chamsku pozbyć się problemu i tyle. Wypowiedź
                                        niejakiego Chodaka również nadaje się do kosza. A zajmowanie nielegalnie
                                        czyjegoś gruntu również nie jest legalnym sposobem dochodzenia swoich racji. Ta
                                        Pani nie wzywa komornika, bo musi mieć kolejny wyrok sądu, z klauzulą
                                        wykonalności, o wydaniu terenu. To niestety znów trwa. Nie zmienia to oczywiście
                                        faktu, że grunt jest, a o ewentualnym odszkodowaniu przesądzić może jedynie
                                        wyrok sądowy.

                                        Cieszę się, że przyznałeś, że zajęcie przez tą panią ziemi przed wyrokiem
                                        mogłoby skutkować wyrokiem odszkodowawczym za zniszczenie mienia. Mam nadzieję,
                                        że ta pani pójdzie tą samą drogą i zedrze skórę za nielegalne zajmowanie jej
                                        ziemi z działkowców.

                                        Znamienne jest, że nawet nie odpowiedziałeś na moją prośbę o podanie przepisu
                                        pozwalającego na zajmowanie tej ziemi przez działkowców i domaganie się od
                                        właścicielki odszkodowania. Przytoczone cytaty nie zawierają bowiem żadnego
                                        artykułu (co zresztą jest równie charakterystyczne).

                                        Znajdź więc taki artykuł, albo przestań się powoływać na bełkot niedouczonych i
                                        nieobiektywnych idiotów, którzy w takich twierdzeniach mają swój interes.

                                        I na koniec ostatnie twoje mądrości. Pojmuję przede wszystkim to, że w tej
                                        sprawie najważniejsze jest przestrzeganie prawa. Przez wiele lat nie
                                        przestrzegało go państwo, bo było mu to na rękę. Teraz ma sojusznika w
                                        działkowcach, którzy nielegalnie zajmują cudzą ziemię. A jeśli czują się
                                        pokrzywdzeni, niech wybiorą właściwą drogę - w sądzie - i właściwego adresata -
                                        państwo. Na razie próbują na właścicielu ziemi wymusić zapłatę, która prawnie im
                                        się nie należy.

                                        Czekam na cyaty z przepisów potwierdzające twoją wersję, lub na odwołanie
                                        twoich nieprawdziwych twierdzeń. Jeśli to nie nastąpi, mimo dość kulturalnej i z
                                        pozoru merytorycznej rozmowy, uznam cię za świadomego oszusta.
                                        • empi Re: zadbana ziemia 19.10.09, 15:23

                                          >Znamienne jest, że nawet nie odpowiedziałeś na moją prośbę o
                                          >podanie przepisu pozwalającego na zajmowanie tej ziemi przez
                                          >działkowców i domaganie się od
                                          >właścicielki odszkodowania.
                                          Nie bądź śmieszny :). W swojej argumentacji cały czas dajesz tak
                                          wielką znajomość, że obawiam się o ich interpretację.
                                          > Czekam na cyaty z przepisów potwierdzające twoją wersję, lub na
                                          odwołanie
                                          > twoich nieprawdziwych twierdzeń. Jeśli to nie nastąpi, mimo dość
                                          kulturalnej i zpozoru merytorycznej rozmowy, uznam cię za świadomego
                                          oszusta.

                                          To samo kieruję do Ciebie :).
                                          Dalej nie pojmujesz, że prawo skrzywdziło obie strony i dyskutujemy
                                          o jego skutkach w sferze etycznej. Na podstawie przepisów, o cytaty
                                          których się domagasz, problem nie może zostać rozwiązany. Prawo jak
                                          widać wypięło się na obie strony, urzędy również.

                                          > Nie, to ty wyraźnie czegoś nie pojmujesz. Od dochodzenia swoich
                                          >praw jestSĄD! Wypowiedź tego kmiotka z geodezji nie jest ani
                                          >miarodajna, ani obiektywna.

                                          Tak więc domagasz się by ta Pani sądownie wyeksmitowała działkowców?
                                          Płaciła im stosowne odszkodowania?
                                          Dla Ciebie każda opinia niezgodna z Twoim wyobrażeniem to "bełkot
                                          niedouczonych i nieobiektywnych idiotów". Gratuluję Ci wysokiej
                                          własnej samooceny. Przypominam, proszę oświetl mnie maluczkiego tymi
                                          paragrafami. Jak do tej pory nie powołałeś się na żaden konkretny a
                                          mnie to zarzucasz.
                                          pzdr.
                                          • pereiro Re: zadbana ziemia 19.10.09, 20:43
                                            > Tak więc domagasz się by ta Pani sądownie wyeksmitowała działkowców?
                                            > Płaciła im stosowne odszkodowania?
                                            > Dla Ciebie każda opinia niezgodna z Twoim wyobrażeniem to "bełkot
                                            > niedouczonych i nieobiektywnych idiotów". Gratuluję Ci wysokiej
                                            > własnej samooceny. Przypominam, proszę oświetl mnie maluczkiego tymi
                                            > paragrafami. Jak do tej pory nie powołałeś się na żaden konkretny a
                                            > mnie to zarzucasz.

                                            Ależ proszę bardzo. W odróżnieniu od Ciebie wiem, o czym mówię. Oto art. 138
                                            pkt. 1 Ustawy o gospodarce nieruchomościami z dnia 21 sierpnia 1997 r. (Dz. U.
                                            2004 r. Nr 261 poz. 2603), rozdział "Zwrot wywłaszczonych nieruchomości"

                                            Art. 138.
                                            1. Jeżeli nieruchomość lub jej część podlegająca zwrotowi została oddana w
                                            trwały zarząd lub została obciążona prawem użytkowania, prawa te wygasają z
                                            dniem, w którym decyzja o zwrocie wywłaszczonej nieruchomości stała się
                                            ostateczna.


                                            Wychodząc naprzeciw Twoim obawom o interpretację, nawet tego nie skomentuję.
                                            Uważam, że powyższy cytat nie pozostawia żadnych wątpliwości co do legalności
                                            przebywania przez działkowców na ziemi tej pani. A teraz czekam na
                                            przytoczenie przez Ciebie przepisów przeczących temu, co od początku piszę.
                                            • empi Re: zadbana ziemia 19.10.09, 21:53
                                              Śmieszny jesteś z ze swoimi przepisami:). Nie pojmujesz o czym
                                              dyskutujemy. To nie może być dyskusja dwóch prawników gdy brak
                                              możliwości weryfikacji wzajemnie naszych kwalifikacji gdy wielu,
                                              zapewne większych "specjalistów" od nas problemu nie rozwiązało,
                                              wręcz przeciwnie zagmatwało. Jak wcześniej się wypowiedziałem,
                                              problem naszej dyskusji to problem moralnej oceny prawa i organów
                                              Państwa posługujących się takim prawem. Teraz poczytaj ponownie
                                              przytoczone o czym te ustawy mówią. Nikt nie kwestionuje prawa
                                              własności tej Pani do tych gruntów. Problem w tym, że na
                                              włascicielkę zepchnięto zaspokojenie roszczeń działkowców, z czym
                                              ona się nie zgadza, słusznie zresztą. Zapewne działkowcom jest
                                              obojętne kto je zaspokoi. Dalej twierdzę, że powinien uczynić to
                                              winowajca, czyli Państwo. To właśnie jest ten problem moralny,
                                              etyczny tej sprawy. Nie byłoby problemu gdyby ta Pani, zgodnie z
                                              prawem wynikającym z interpretacji obecnych urzędników , przejęła na
                                              siebie zaspokojenie roszczeń działkowców. Czyli, odwracając kota
                                              ogonem na Twój sposób, sama łamie prawo nie czyniąc tego. Przejęłaby
                                              ziemię wraz z całą ciążącą na niej "hipoteką" co uważa za mocno ją
                                              krzywdzące. Ja również tak uważam, jak i to, że Państwo i jego prawa
                                              krzywdzą takim stawianiem sprawy w równy sposób obie strony. To jest
                                              właśnie etyczny aspekt tej sprawy. Prawo i Twoje ustwy tego nie
                                              załatwiły i długo nie załatwią. Przez Ciebie zaś przemawia niczym
                                              nie pojęta niechęć do grupki, zdesperowanych, starych, nie mających
                                              już sił i czasu na przepychanki prawne ludzi. Tak więc pozostań
                                              dalej w poczuciu własnej i jedynej racji do czasu gdy i Ty się
                                              zestarzejesz by trafić na młodsze wilczki pełne pewności siebie.
                                              pzdr.
                                              • Gość: bosman a jednak empi..... IP: *.lublin.mm.pl 19.10.09, 22:01
                                                moim zdaniem właścicielka gruntu ma prawo eksmitować działkowców i to bez
                                                odszkodowań.
                                                • empi Re: a jednak empi..... 19.10.09, 22:15
                                                  Bosmanie, działkowcom się należą odszkodowania za nasadzenia,
                                                  altaniki itp. Zgodnie z prawem. Właściciel gruntu wyganiając ich ma
                                                  obowiązek zaspokoić te roszczenia. Tak mówi prawo. Rzecz w tym, że
                                                  nasze Państwo obie strony wprowadziło w maliny, działkowe:). Jednej
                                                  Pani ziemię niesłusznie zabrało. Drugim na tej ziemi pozwoliło się
                                                  zagospodarować i ponieść koszty, na zasadzie zaufania do prawa.
                                                  Potem te Państwo mówi, że się pomyliło. Ziemie oddaje, słusznie, że
                                                  tak czyni.Zapomniało tylko ponieść koszta tego wszystkiego, czyli
                                                  rekompensata dla działkowców. Postępując tak nieetycznie z obiema
                                                  stronami, twierdzi przy tym, również podpierając się prawem, że
                                                  zaspokojenie takich roszczeń spoczywa na obecnym właścicielu ziemi,
                                                  czyli tej Pani. Bzdura totalna. Podejrzewam, że właścicielka tego
                                                  gruntu po założeniu sprawy przeciw działkowcom może w imię tego
                                                  bzdurnego prawa przegrać. Będzie musiała zapłacić te rekompensaty.,
                                                  bo jak dwa dodać dwa równa się cztery, to działkowcom prawnie to się
                                                  należy. Teraz bosmanie kto winien? Działkowcy?, że nie chca by
                                                  podobnie ich wykiwano w majestacie prawa tak jak właścicielkę tej
                                                  ziemi kiedyś?
                                                  pzdr.
                                                  • empi Re: a jednak empi..... 19.10.09, 22:17
                                                    p.s. Działki nie posiadam, tak dla jasności w temacie:)
                                                    pzdr.
                                                  • Gość: bosman pozostaję przy swoim IP: *.lublin.mm.pl 19.10.09, 22:19
                                                    a ewentualne odszkodowania powinno płacić Państwo.
                                                  • empi Re: pozostaję przy swoim 19.10.09, 22:31
                                                    To w czym problem? Nikt tej Pani nie odbiera prawa do właśności.
                                                    Tylko nasze prawo mówi (ustami urzędników), że może ona z niego
                                                    dopiero wtedy skorzystać gdy zaspokoi roszczenia działkowców.
                                                    działkowcom jedna broszka kto zapłaci. Obie strony mają wspólnego
                                                    przeciwnika. Wmawia się im zaś, że to oni dla siebie są wrogami. W
                                                    imię swiętego prawa do własności prywatnej w demokracji żąda się
                                                    podeptania takiego prawa działkowców. Tu idzie sprawa o grube
                                                    miliony, ten teren jest warty te miliony. Gdyby był w rączkach
                                                    obecnych decydentów stanowiłby oczko w ich głowie. Ze względu
                                                    na "prowizję".
                                                    pzdr.
                                              • pereiro Re: zadbana ziemia 19.10.09, 23:03
                                                Prosiłeś o przytoczenie przepisu. Przytoczyłem więc przepis z ustawy, z którego
                                                wynika niezbicie, że "jeżeli nieruchomość lub jej część podlegająca zwrotowi
                                                została oddana w trwały zarząd lub została obciążona prawem użytkowania, prawa
                                                te wygasają z dniem, w którym decyzja o zwrocie wywłaszczonej nieruchomości
                                                stała się ostateczna"
                                                . Czyli właścicielka tej ziemi nie ma żadnych
                                                zobowiązań wobec działkowców. Prosiłem też, żebyś przytoczył przepisy, z których
                                                wynika coś przeciwnego. Nie przytoczyłeś, czyli nie znasz takich.

                                                Zamiast tego wolisz posłużyć się kłamstwem i insynuacją pisząc m.in. "Nie
                                                pojmujesz o czym dyskutujemy. To nie może być dyskusja dwóch prawników gdy brak
                                                możliwości weryfikacji wzajemnie naszych kwalifikacji gdy wielu, zapewne
                                                większych "specjalistów" od nas problemu nie rozwiązało, wręcz przeciwnie
                                                zagmatwało. Jak wcześniej się wypowiedziałem, problem naszej dyskusji to problem
                                                moralnej oceny prawa i organów Państwa posługujących się takim prawem"
                                                . Otóż
                                                śpieszę poinformować, że nie na tym polega "problem naszej dyskusji".

                                                Problem sam sprecyzowałeś w jednym z postów. Jest nim fakt, że uparcie
                                                twierdzisz: "działkowcom się należą odszkodowania za nasadzenia, altaniki
                                                itp. Zgodnie z prawem. Właściciel gruntu wyganiając ich ma obowiązek zaspokoić
                                                te roszczenia. Tak mówi prawo"
                                                . Jednocześnie jednak odmawiasz podania
                                                konkretnych przepisów tego prawa, które coś takiego mówią.

                                                Wydawało mi się, że masz jakieś pojęcie o przedmiocie naszej dyskusji, a Twoje
                                                błędy wynikają z nadmiaru targających Tobą emocji. Przykro mi, że okazało się,
                                                że jesteś oszustem i kłamcą, który nie potrafi przyznać, że nie ma racji.
                                                Odwracasz kota ogonem, zamiast przedstawić jakiekolwiek konkrety na poparcie
                                                swoich bzdurnych twierdzeń. A racji nie masz za grosz.

                                                Ja od początku twierdzę, że działkowcy zajmują tę działkę nielegalnie. Na Twoje
                                                życzenie podałem Ci przepis, który tak stanowi.

                                                Ty od początku twierdzisz, że działkowcy mają prawo ten grunt zajmować, a
                                                bohaterka artykułu ma obowiązek (który moralnie powinien spoczywać na barkach
                                                państwa) zapłacić im za naniesienia. Domagałeś się ode mnie podania przepisów -
                                                podałem. Sam odmawiasz powołując się na śmieszne twierdzenia niejakiego Chodaka.
                                                Nie podważyłeś moich słów ani razu, nie dowiodłeś ich nieprawdziwości. Jest więc
                                                oczywistym, że nie masz racji, a dyskusję kontynuujesz, bo nie potrafisz tego
                                                przyznać.

                                                Być może państwo powinno działkowcom wypłacić odszkodowanie. Tego nie wiem, bo
                                                nie znam podstawy prawnej, na której oparta była umowa dotycząca korzystania
                                                przez nich z gruntu. Stawiam jednak orzechy przeciwko pieniądzom, że żadne
                                                odszkodowanie nie należy im się.

                                                Szkoda, że na koniec ciekawej dyskusji dowiodłeś swoim odwracaniem istoty sprawy
                                                i odmawianiem powołania się na konkrety (czego domagałeś się ode mnie), że
                                                dyskusja z Tobą mija się z celem, bo jesteś zwykłym trollem.

                                                To tyle.
                                                • empi Re: zadbana ziemia 19.10.09, 23:44
                                                  "jeżeli nieruchomość lub jej część podlegająca zwrotowi
                                                  > została oddana w trwały zarząd lub została obciążona prawem
                                                  użytkowania, prawa
                                                  > te wygasają z dniem, w którym decyzja o zwrocie wywłaszczonej
                                                  nieruchomości
                                                  > stała się ostateczna"
                                                  .
                                                  Tu dajesz dowód tego, że nic nie rozumiesz z przepisów. Działkowcy
                                                  nie walczą o prawo użytkowania i nie odmawiają prawa własności tej
                                                  Pani. Otrzymała ziemię w zgodzie z następnym artykułem:

                                                  Art. 139. Nieruchomość wywłaszczona podlega zwrotowi w stanie, w
                                                  jakim znajduje się w dniu jej zwrotu.

                                                  Stan taki, że ma na swoim terenie działkowców
                                                  Ustawa o
                                                  rodzinnych ogrodach działkowych
                                                  poczytaj art.17, art. 18,
                                                  art.19, art.20, art. 21
                                                  Tyle w temacie.
                                                  > dyskusja z Tobą mija się z celem, bo jesteś zwykłym trollem.

                                                  pzdr.
                                                  • pereiro Re: zadbana ziemia 20.10.09, 22:59
                                                    Szkoda, że podałeś tylko numery artykułów z ustawy, a nie ich treść. Ale w sumie
                                                    nie dziwię Ci się. Na Twoim miejscu też bym nie podał, skoro nie mają nic
                                                    wspólnego z naszą dyskusją. Jak widać, to Ty nic nie rozumiesz z przepisów.
                                                    Czemu? Po pierwsze dlatego, że gdybyś rozumiał, wiedziałbyś, że niezbywalne
                                                    prawo do ochrony własności jest zapisane w Konstytucji RP. Prawo do posiadania
                                                    działki nie jest tam umieszczone, wskutek czego przytoczony przeze mnie przepis
                                                    jest prawem wyższego rzędu i ma pierwszeństwo przed przepisem o likwidacji
                                                    działek. Po drugie dlatego, że nikt tu nie mówi o likwidacji ogródków, ani tym
                                                    bardziej o pozbawianiu kogokolwiek majątku w postaci bud z dykty i chaszczów.
                                                    Wręcz przeciwnie, sam napisałem, że właścicielka terenu powinna wezwać
                                                    działkowców do zabrania nielegalnych naniesień z jej terenu, a jeśli nie
                                                    zabiorą, wywieźć je na ich koszt i nasłać komornika. Po trzecie wreszcie
                                                    dlatego, że nie da się zlikwidować czegoś, co nie istnieje. Albo istnieje
                                                    nielegalnie. Wystarczy zadać proste pytanie: czy działkowcy mają jakąkolwiek
                                                    umowę na korzystanie z tego gruntu? Jeśli nie zawarli takowej (a nie zawarli) z
                                                    bohaterką tekstu, to nie mają. Jeśli mieli ze Skarbem Państwa lub miastem,
                                                    ważność tej umowy wygasła w momencie zwrotu ziemi.

                                                    Jeśli chodzi o przytoczony przez Ciebie art. 139 Ustawy o gospodarce
                                                    nieruchomościami, dotyczy on stanu faktycznego gruntu, jako że stan prawny
                                                    został uregulowany w art. 138. Jest on swoistym zabezpieczeniem dla państwa
                                                    przed roszczeniami z tytułu wyjałowienia gruntu, zburzenia istniejących tam
                                                    wcześniej naniesień etc. Naturalnie w tym konkretnym przypadku oznacza, że grunt
                                                    jest zwrócony wraz z budami działkowców, dlatego jego właścicielka powinna
                                                    wezwać ich do zburzenia lub wywiezienia nielegalnych już naniesień.

                                                    Bardzo mi przykro, że kierując się nieznajomością prawa oraz upierając się wbrew
                                                    faktom przy swoim zarzucasz mi niezrozumienie przepisów. Mylisz po prostu fakty
                                                    i próbujesz twórczo interpretować prawo wbrew nie tylko intencjom ustawodawcy,
                                                    ale nawet zdrowemu rozsądkowi. Nie zdziwię się, jeśli za chwilę spróbujesz
                                                    dowieść, że regulamin szkolny z Twojego gimnazjum jest aktem nadrzędnym w
                                                    stosunku do Konstytucji RP.

                                                    Pokazałem Twój wpis w mojej kancelarii jako ćwiczenie dla aplikantów. Wszyscy
                                                    mieli świetną zabawę, za co Ci w tym miejscu dziękują :)
                                                  • empi Re: zadbana ziemia 20.10.09, 23:26

                                                    Podałem Ci linka do tej ustawy, dopiero będą się śmiali w Twojej
                                                    kancelarii, że nie umiałeś kliknąć w niego.:)
                                                    Tu masz ustawę o
                                                    rodzinnych ogrodach pracowniczych

                                                    cytuje tutaj te art.:

                                                    4. W przypadku likwidacji rodzinnego ogrodu działkowego w okresie
                                                    wegetacji roślin członkom Polskiego Związku Działkowców przysługuje
                                                    od podmiotu, o którym mowa w ust. 1, dodatkowe odszkodowanie w
                                                    wysokości wartości przewidywanych plonów, według cen kształtujących
                                                    się w obrocie rynkowym.
                                                    Art. 21. 1. Wydanie przez Polski Związek Działkowców nieruchomości
                                                    zajmowanej przez zlikwidowany rodzinny ogród działkowy następuje
                                                    najwcześniej po ustanowieniu na jego rzecz tytułu prawnego do
                                                    nieruchomości zamiennej oraz odtworzeniu urządzeń i budynków, o
                                                    których mowa w art. 19 ust. 1, a także spełnieniu warunków, o
                                                    których mowa w art. 20 ust. 1 i 3.
                                                    2. W przypadku, o którym mowa w art. 19 ust. 2, postanowienia ust. 1
                                                    stosuje się odpowiednio.
                                                    Art. 22. Do likwidacji części rodzinnego ogrodu działkowego art. 17-
                                                    21 ustawy stosuje się odpowiednio.
                                                    Art. 23. O rozpoczęciu i zaprzestaniu funkcjonowania rodzinnego
                                                    ogrodu działkowego Polski Związek Działkowców powiadamia właściwą
                                                    terytorialnie gminę.
                                                    Art. 24. 1. Zasadne roszczenia osoby trzeciej do nieruchomości
                                                    zajętej przez rodzinny ogród działkowy podlegają zaspokojeniu
                                                    wyłącznie poprzez wypłatę odszkodowania lub zapewnienie
                                                    nieruchomości zamiennej.
                                                    2. Skutki roszczeń, o których mowa w ust. 1, obciążają właściciela
                                                    nieruchomości.
                                                    oraz z Ustawy o gospodarce nieruchomościami z dnia 21 sierpnia 1997
                                                    r. (Dz. U.
                                                    2004 r. Nr 261 poz. 2603), rozdział "Zwrot wywłaszczonych
                                                    nieruchomości"

                                                    Art. 139. Nieruchomość wywłaszczona podlega zwrotowi w stanie, w
                                                    jakim znajduje się w dniu jej zwrotu.
                                                    W dniu jej zwrotu, czyli razem z działkowcami i ich prawami
                                                    wynikającymi z USTAWY
                                                    z dnia 8 lipca 2005 r.
                                                    o rodzinnych ogrodach działkowych1)
                                                    (Dz. U. z dnia 6 września 2005 r.)

                                                    Pani ta w obecnej sytuacji prawnej by wejść w posiadanie gruntu musi
                                                    wyczerpać procedurę prawną dotyczącą likwidacji ogródków działkowych
                                                    zgodnie z ustawą to określającą. Tak rozumują prawnicy
                                                    reprezentujący Państwo które łaskawie oddało zagrabiony grunt z taką
                                                    wadą.

                                                    Kończ Waść, wstydu sobie oszczędź. Jak skończysz gimnazjum to na
                                                    prawo się nie wybieraj. :)
                                                    pzdr.
                                                  • empi Re: zadbana ziemia 20.10.09, 23:35
                                                    p.s. Zapomniałem nadmienić Ci o umowie. Państwo przekazało te grunty
                                                    we władanie Polskiego Związku Działkowców na
                                                    podstawie tej
                                                    ustawy
                                                    Poczytaj i nie ośmieszaj się ponownie:). Z tego powodu
                                                    są one pod ochroną ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych.
                                                    Działkowcy użytkują działki na podstawie Statutu i regulaminu. Są w
                                                    pełni prawnymi użytkownikami.
                                                    pzdr.
                                                  • pereiro Re: zadbana ziemia 20.10.09, 23:47
                                                    Oj chłopcze, żal mi Ciebie. Nie dość, że pisanie Ci kiepsko idzie, to na dodatek
                                                    z czytaniem nie lepiej. Na wszystkie napisane przez w dwóch ostatnich postach
                                                    Ciebie bzdury odpowiedziałem przezornie w poście je poprzedzającym. W link
                                                    kliknąłem i napisałem Ci wyraźnie o Konstytucji i nadrzędności jednego prawa nad
                                                    drugim. O kwestii stanu zwracanego gruntu również napisałem. Przeczytaj więc i
                                                    naucz się odróżniać stan faktyczny od stanu prawnego. Wszystko Ci napisałem,
                                                    żebyś się już dłużej nie kompromitował, ale najwyraźniej postanowiłeś robić to
                                                    dalej. Przeczytaj więc ten post jeszcze raz i do skutku, aż zrozumiesz. Jak nie
                                                    dasz rady, poproś o pomoc rodziców.

                                                    Najlepszy jest argument, że skoro państwo polskie podpisało, to teraz trzeba
                                                    przejść procedurę likwidacji ogródków. O tym wspomniałem w ostatnim akapicie.
                                                    Pisałem, że będziesz udowadniał nadrzędność regulaminu swojej szkoły nad
                                                    Konstytucją RP. Postanowiłeś pójść dalej i spróbować dowieść nadrzędności nad
                                                    Konstytucją umowy cywilno-prawnej. To już jest absolutny szczyt, wywodzić ze
                                                    zwykłej umowy skutki anulujące zapisy Konstytucji!

                                                    Jesteś coraz lepszy, a j już myślałem, że szczyt głupoty udało Ci się już
                                                    osiągnąć :D
                                                  • empi Re: zadbana ziemia 21.10.09, 07:43

                                                    Chłopcem to ja byłem jak mama z Twoim tatą o Tobie pomyśleli. Bzdury
                                                    w kółko i z uporem piszesz, niepotrzebie mieszasz do tego
                                                    Konstytucję.

                                                    Art. 77.


                                                    1. Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu
                                                    wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy
                                                    publicznej.

                                                    To dotyczy także działkowców.
                                                    Konstytucja nie jest prawem szczegółowym, i o jakiego nad jakim
                                                    paragrafem nadrzędności piszesz? Pokaż orzeczenie Trybunału
                                                    Konstytucyjnego w podobnym temacie. Może jakiś precedens prawny,
                                                    komentarz do orzecznictwa itd. Nie masz nawet podstaw wiedzy
                                                    prawniczej na którą niepotrzebnie się powołujesz. Dyskusja zaś miała
                                                    dotyczyć tylko moralności prawa. Trzeba było Ci przy tym zostać.

                                                    >To już jest absolutny szczyt, wywodzić ze
                                                    > zwykłej umowy skutki anulujące zapisy Konstytucji!

                                                    Totalna bzdura! Jaka umowa cywilno-prawna? Tu dopiero się popisałeś
                                                    swoją przeogromną wiedzą :) :) :) Z nikim takowej nie zawierali.
                                                    Działkowcy są tam na mocy ustawy którą Ci wcześniej przytoczyłem.
                                                    Mają działki, mają swój wewnętrzny regulamin, Statut swojej
                                                    organizacji która z mocy tejże ustawy ich reprezentuje. Pozwoliłem
                                                    sobie na dłuższą dyskusję z Tobą z przekory, byś mógł dokładnie
                                                    skompromitować się. W swoim zacietrzewieniu nie dopuszczasz
                                                    racjonalnego myślenia. Z tego powodu nie stać Cię nawet na odrobinę
                                                    empatii w stosunku do działkowców. Pomimo tego, że uważasz się za
                                                    obrońcę praw. Oni też mają prawo do nietykalności ich własności i
                                                    rekompensaty za nią. W imię Konstytucji na którą tak chętnie się
                                                    powołujesz.
                                                    Kończę dyskusję.
                                                    pzdr.
                                                  • pereiro Re: zadbana ziemia 21.10.09, 09:39
                                                    empi napisał:

                                                    >
                                                    > Art. 77.
                                                    >
                                                    >
                                                    > 1. Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu
                                                    > wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy
                                                    > publicznej.
                                                    >
                                                    > To dotyczy także działkowców.

                                                    A czy ja chociaż raz napisałem, że im się nie należy? Pewnie się należy, chociaż
                                                    z pewnością ten konkretny przepis nie ma tu zastosowania. Organem właściwym do
                                                    stwierdzenia tego jest sąd powszechny. Powinni się tam udać, zamiast zajmować
                                                    nielegalnie prywatny grunt. Paradoks sytuacji polega bowiem na tym, że nie
                                                    doszło tu do złamania prawa przez państwo. Jedyną stroną łamiącą prawo są
                                                    działkowcy.

                                                    > Konstytucja nie jest prawem szczegółowym, i o jakiego nad jakim
                                                    > paragrafem nadrzędności piszesz? Pokaż orzeczenie Trybunału
                                                    > Konstytucyjnego w podobnym temacie. Może jakiś precedens prawny,
                                                    > komentarz do orzecznictwa itd. Nie masz nawet podstaw wiedzy
                                                    > prawniczej na którą niepotrzebnie się powołujesz.

                                                    nie kompromituj się jeszcze bardziej (jeśli można się bardziej skompromitować,
                                                    niż to już zrobiłeś). Prawo ogólne jest zawsze nadrzędne w stosunku do prawa
                                                    szczegółowego. Ponadto Konstytucja jest zawsze nadrzędna w stosunku do
                                                    pozostałych ustaw. To podstawowa gwarancja państwa prawa. Ręce opadają, kiedy
                                                    czyta się Twój bełkot. A jeśli chodzi o konkretny przepis, to jest to art. 64,
                                                    ust. 1 - 3. Szczególnie polecam Ci ten ostatni o brzmieniu "Własność może być
                                                    ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona
                                                    istoty prawa własności"
                                                    . Ten punkt mówi wyraźnie, że cytowana przez Ciebie
                                                    ustawa o ogródkach nie ma tu zastosowania, jako sprzeczna z Konstytucją w tej
                                                    materii.

                                                    > Dyskusja zaś miała
                                                    > dotyczyć tylko moralności prawa. Trzeba było Ci przy tym zostać.

                                                    A to ciekawe. Nawet bardzo. Znów wyłazi Twoje chciejstwo. Uznałeś, że skoro
                                                    czegoś chcesz, to tak po prostu jest (a kiedy coś nie jest po Twojej myśli, to
                                                    wystarczy napisać, że jest inaczej i tak właśnie się stanie)? Oto Twoje słowa z
                                                    pierwszego postu w tym wątku, które zaczęły dyskusję między nami: Państwo
                                                    tych ludzi oszukało, więc niech Państwo sprawę załatwi przy zadowoleniu obu
                                                    stron.
                                                    Wielka szkoda, że potem o nich zapomniałeś i zacząłeś twierdzić, że
                                                    odszkodowanie należy się od właścicielki tej ziemi. Z drugiej strony wystarczy
                                                    ctrl+c i wychodzą na jaw Twoje kłamstwa.

                                                    >
                                                    > >To już jest absolutny szczyt, wywodzić ze
                                                    > > zwykłej umowy skutki anulujące zapisy Konstytucji!
                                                    >
                                                    > Totalna bzdura! Jaka umowa cywilno-prawna? Tu dopiero się popisałeś
                                                    > swoją przeogromną wiedzą :) :) :) Z nikim takowej nie zawierali.

                                                    Sugerujesz, że przez te wszystkie lata zajmowali tę ziemię bezumownie? A to
                                                    dopiero numer!

                                                    > Działkowcy są tam na mocy ustawy którą Ci wcześniej przytoczyłem.

                                                    A który artykuł tej ustawy reguluje, że ta właśnie ziemia należy się
                                                    działkowcom? Podasz takowy czy znów skłamałeś?

                                                    > Mają działki, mają swój wewnętrzny regulamin, Statut swojej
                                                    > organizacji która z mocy tejże ustawy ich reprezentuje.

                                                    A nie mówiłem, że w końcu zaczniesz udowadniać wyższość regulaminu nad
                                                    Konstytucją? Zęby zjadłem na takich dzieciakach i teraz nawet potrafię
                                                    przewidzieć, jakich użyjesz argumentów. Nie Tobie pierwszemu wydaje się, że
                                                    wystarczy dostęp do treści prawnych, żeby udawać prawnika. Niestety, tylko Ci
                                                    się wydaje :-D

                                                    > Pozwoliłem
                                                    > sobie na dłuższą dyskusję z Tobą z przekory, byś mógł dokładnie
                                                    > skompromitować się. W swoim zacietrzewieniu nie dopuszczasz
                                                    > racjonalnego myślenia. Z tego powodu nie stać Cię nawet na odrobinę
                                                    > empatii w stosunku do działkowców.

                                                    No widzisz chłopcze. Kolejny błąd obnażający Twój gimnazjalny poziom.
                                                    Niepotrzebnie posługujesz się słowami, których nie rozumiesz. Poczytaj definicję
                                                    słów "racjonalizm" i "empatia", a potem spróbuj pomyśleć, czy
                                                    istnieje pomiędzy nimi związek przyczynowo-skutkowy, który sugerujesz.

                                                    > Pomimo tego, że uważasz się za
                                                    > obrońcę praw. Oni też mają prawo do nietykalności ich własności i
                                                    > rekompensaty za nią.

                                                    Oczywiście, że mają. Czy choć raz im tego prawa odmówiłem? Ciągle piszę, że
                                                    bohaterka tekstu powinna wysłać im wezwanie do usunięcia ich własności. A oni
                                                    mają prawa domagać się odszkodowania od państwa w sądzie powszechnym. Drobna
                                                    uwaga: w Polsce tylko sądy mają prawo decydować, czy komuś coś się należy, czy
                                                    nie. Takiego prawa nie masz Ty, ja, czy działkowcy.

                                                    Zwłaszcza w sytuacji, o której mówimy sąd jest niezbędny, ponieważ według mnie
                                                    (choć tu sprawa nie jest już tak jednoznaczna, więc mogę się mylić) na działkach
                                                    nie ma żadnej ich własności (według prawa naniesienia należą do właściciela gruntu).

                                                    > W imię Konstytucji na którą tak chętnie się
                                                    > powołujesz.

                                                    A którą Ty zbywasz wewnętrznym regulaminem :-)

                                                    > Kończę dyskusję.

                                                    Najwyższy czas. Miałbym wyrzuty sumienia, gdybyś narobił sobie przez naszą
                                                    pogawędkę zaległości z chemii i dostał od rodziców szlaban na komputer ;-)

                                                    > pzdr.

                                                    Państwo tych ludzi oszukało, więc niech Państwo sprawę załatwi przy zadowoleniu
                                                    obu stron.
                                                  • empi Re: zadbana ziemia 21.10.09, 09:57
                                                    >Najwyższy czas. Miałbym wyrzuty sumienia, gdybyś narobił sobie
                                                    >przez naszą pogawędkę zaległości z chemii i dostał od rodziców
                                                    >szlaban na komputer
                                                    Tu wyłazi z Ciebie neostrada, jak i w całej dyskusji. Niwielkim
                                                    trudem mógłbyś się zorientować, że zapewne mółbym być Twoim ojcem.
                                                    odporny jesteś na wiedzę i argumenty. Na forum jestem od jego
                                                    początku. Starsza jest tylko, zapewne, odemnie joannabarska,
                                                    seniorka po osiemdziesiątce :). Życzę Ci byś dorosnął, lecz nie za
                                                    szybko. Mimo młodego wieku będziesz wyglądał wtedy na dalej
                                                    przemądrzałego :).
                                                    Fajne gdy Ty mówisz co jest sprzeczne z konstytucją a co nie :) i
                                                    unieważniasz ustawy :) :) :). Trybunał Konstytucyjny zlikwidować!
                                                    Szybko radzisz sobie z problemem który nie mogą rozwiązać prawnicy
                                                    obu stron. Bełkot totalny. Całkowity brak wiedzy. Nie odróżniasz
                                                    ustawy od umowy cywilno-prawnej. Kończę bo znowu mama będzie Ci
                                                    musiała napisać usprawiedliwienie do szkoły :).
                                                    pzdr.
                                                  • Gość: Piotr Re: zadbana ziemi, płody,ludzie.... IP: 212.59.228.* 21.10.09, 10:18
                                                    Z punktu widzenia aerodynamiki, trzmiele latać nie powinny - tyle, że trzmiele o
                                                    tym nie wiedzą. (K.Ashley).
                                                    W tym i innym ogrodach działkowych w Polsce trzmiele spokojnie sobie latają,
                                                    spełniając z woli i potrzeby matki natury swoją rolę.
                                                    Takie istoty jak <pereiro>.... zasmradzają Ten Raj.

                                                  • Gość: malpa działkowcy mieli zysk przez lata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.09, 10:33
                                                    na nieswojej ziemi uprawiali sobie "jedzonko", wiec czerpali zysk
                                                    powinni byc wdzieczni wlascicielowi
                                                    czy gdy wynajmujecie mieszkanie, żądacie aby własciciel wam dopłacał?
                                                  • Gość: zięć prawnika Re: zadbana ziemia IP: *.lublin.mm.pl 21.10.09, 10:32
                                                    Wysłałem linka z dyskusją mojemu teściowi, prawnikowi. Tak odpisał
                                                    charakteryzując Empiego, facet nie jest prawnikiem ale ma intuicję
                                                    prawną(tak to określił), ma wrażliwość na punkcie etyki prawa, ma
                                                    bardzo wiele racji w tym co pisze itd. itd.. O pereiro pisze tak,
                                                    śmieszny, młody gó...arz z tupetem i pieniacz na dodatek. Ma
                                                    pretensje do Empiego, że wdał się z takim czymś w dyskusję. Ja z
                                                    moim teściem się zgadzam.
                                                  • pereiro Re: zadbana ziemia 21.10.09, 11:28
                                                    W takim razie gratuluję teściowi "wrażliwości etyki prawa". Nie wiem, co jest
                                                    etycznego w nielegalnym i w złej wierze zajmowaniu cudzej własności, żeby zmusić
                                                    go do zaspokojenia żądań, które powinno zaspokoić państwo (a i to
                                                    niekoniecznie). Bo tak właśnie z punktu widzenia prawa ta sytuacja wygląda.

                                                    Napisz proszę, jaką dziedziną prawa zajmuje się teść. Bo mnie nie wygląda nawet
                                                    na prawnika po licencjacie ("wrażliwość etyki prawa" - hehe, ciekawy twór językowy).
                                                  • pereiro Re: zadbana ziemia 21.10.09, 11:23
                                                    Niestety chłopcze, potrafisz tylko rzucać pustosłowiem i absurdalnymi zarzutami.
                                                    Kiedy przychodzi do konkretów, leżysz albo udajesz, że pytanie nie było do
                                                    Ciebie. Jesteś wyjątkowo żenującym przykładem gó...arza, który obraża wszystkich
                                                    dookoła, kiedy udowodnią mu, że nie ma racji. Nie interesuje mnie, jak długo
                                                    jesteś na forum. Interesuje mnie, że ani razu nie podjąłeś merytorycznej
                                                    dyskusji. Nie odpowiadasz na argumenty, tylko wymyślasz własne, a kiedy okazują
                                                    się zmyślone, zaczynasz wyzywać. Swoich zarzutów nie próbujesz nawet poprzeć
                                                    jakimś cytatem lub zarzutem. W dodatku nie rozumiesz prostych zdań, a za każdym
                                                    razem, kiedy czegoś nie zrozumiesz, zarzucasz brak zrozumienia adwersarzowi.
                                                    Piszesz o nadrzędności aktów szczegółowych nad ogólnymi, a potem udajesz, że nie
                                                    wiesz o co chodzi. Piszesz, że działkowcy zajmują konkretny teren bez umowy, na
                                                    mocy ustawy, a potem piszesz, że to ja mylę umowę z ustawą. Powołujesz się na
                                                    ustawy dopiero, kiedy ja je zacytuję i udajesz fachowca. Żądasz podania
                                                    przepisów, a następnie piszesz, że dyskusja nie jest o przepisach, tylko o
                                                    moralności. Kłamiesz i przeinaczasz, a na koniec wyzywasz. A na koniec używasz
                                                    argumentu typowego dla trzynastolatka (wyłazi z Ciebie neostrada). Gdybym
                                                    wiedział, że mam do czynienia z trzynastolatkiem, zakończyłbym dyskusję dużo
                                                    wcześniej.

                                                    Kończę niniejszym życząc Ci, żebyś dorósł (a nie "dorosnął").
                                                  • Gość: Trzmiel Re: zadbana ziemia trzmieli, pszczól i szerszeni IP: 188.33.3.* 21.10.09, 11:33
                                                    Pereiro..coś dużo piszesz o .....sobie. To dobrze, bo taka samokrytyka to jakby
                                                    stanie na głowie i obsrywanie się.... co wynika z definicji teorii względności
                                                    pana Einsteina.
                                                    Prośba: już nie zasmradzaj tego forum takimi nędznymi ripostami.
                                                  • pereiro Re: zadbana ziemia trzmieli, pszczól i szerszeni 21.10.09, 11:48
                                                    Widzisz empi, najbardziej żałosne jest to, że jak już skompromitowałeś się do
                                                    cna i zabrakło Ci jakichkolwiek argumentów, zacząłeś fabrykować post za postem
                                                    jako gość. Przez tyle dni sami sobie dyskutowaliśmy i nagle wylew postów z
                                                    poparciem dla "mającego intuicję etyki prawa" empiego.

                                                    Chłopaczku, coś takiego nie istnieje. Znów usłyszałeś, że dzwonią, tylko nie
                                                    wiesz, w którym kościele. Daruj już sobie te śmieszne próby zachowania twarzy.
                                                    Za późno.
                                                  • Gość: ToNieOn Re: zadbana ziemia trzmieli, pszczól i szerszeni IP: 212.59.228.* 21.10.09, 12:16
                                                    Znów piszesz o sobie...ach ty <pereiro> czy inny pineiro.
                      • Gość: krystyna Re: zadbana ziemia IP: *.chello.pl 15.10.09, 19:24
                        Działkowcy powinni miec swiadomosc, ze ogrody sa tymczasowe i nie przeprowadzac
                        na nich kosztownych inwestycji, poza tym nie oszukujmy sie, wystarczy sie
                        przejsc nowym chodnikiem koło Globusa i zobaczyc jakie to "nakłady", ogrodzenie
                        z plastikowych butelek i barak z płyty pilśniowej... Chyba powinno sie oczyscic
                        ten teren zwazywszy na to, ze w hali i na tym terenie odbywaja sie krajowe i
                        miedzynarodowe imprezy...
    • bezportek Działkowcom nalezy sie za altanki 14.10.09, 17:05
      Nie ma dwu zdan, wlasciciel nieruchomosci musi zwroci dzialkowcom
      poniesione przez nich naklady na zagospodarowanie. Ci zas, z kolei,
      musza zwrocic wlascicielowi zalegly czynsz za uzytkowanie gruntu,
      ktory do nich nigdy nie nalezal. Ja bym tam proponowal niewielkie
      oprocentowanie zaleglych oplat, gora 10% rocznie. Kazdy ze squaterow-
      dzialkowcow odliczy sobie wartosc altanki od dwudziestu trzech
      milionow czterystu pietnastu tysiecy zaleglego czynszu, uisci dlug i
      juz moze sie spokojnie wynosic tam, skad go ruska komuna przywlekla,
      a od przestepczej sitwy "spoldzielni" dzialkowcow zadac zwrotu
      wyludzonych swiadczen.
      Jesli czerwone menele stawia opor, ochrona obiektu wywlecze ich za
      pysk i eksmituje z bezprawnie zajmowanej cudzej ziemi.
      • Gość: Intruz [...] IP: 212.59.228.* 14.10.09, 17:28
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • bezportek Uprasz sie o sprecyzowanie okreslenia 14.10.09, 17:51
          Gdybyscie, towarzyszu Intruz, bardziej wnikliwie studiowali historie
          odziezy spodniej, pomylenie portek i kalesonow (nie "kaleson",
          przenigdy!) nie byloby zdradzilo waszej skromnej a smutnej pozycji
          na dnie drabiny spolecznej.
          Biorac zas te pozycje pod uwage, musielibyscie uzyc dluuuugiego
          kija, zeby siegnac otworu gebowego mej skromnej osoby. Na razie,
          kontentujcie sie podskakiwaniem do nogawki (nieistniejacej, zreszta).
          Dla wyjasnienia, rasy jestem kaukaskiej, a "czarny ryj" traktuje
          jako wyznanie atawistycznego rasizmu, cokolwiek nie za bardzo
          zrozumialego w kontekscie artykulu.
          W trosce o pelniejsze zrozumienie tresci waszej wypowiedzi,
          dopraszam sie udokladnienia, co mieliscie na mysli, jesli w ogole...
          • Gość: Intruz Re: Uprasz sie o sprecyzowanie okreslenia IP: 212.59.228.* 14.10.09, 18:02
            tow_bezportek: skad wiesz?
      • pereiro Re: Działkowcom nalezy sie za altanki 14.10.09, 17:31
        Właściciel terenu powinien wypowiedzieć umowę działkowcom (jeśli jakaś jest) i
        zażądać usunięcia naniesień. Jeśli nie usuną - obciążyć ich kosztami usunięcia.
        Przypominam, że zgodnie z prawem, naniesienia należą do właściciela nieruchomości.

        A działkowcy nie powinni byli budować czegokolwiek na nieswojej ziemi.
        • Gość: CzarnyMohair Re: Działkowcom nalezy sie za altanki IP: 188.33.79.* 14.10.09, 17:54
          Prawo obowiązuje strony...obie, nawet tą trzecią też. A gostków,
          tzw.manualnych, zasmarkanych < <yntelektualystó> , przyjmiemy nie tylko solą i
          ale narzędziem pośrednio służącym do produkcji chleba. Strażnicy nasi i inni nie
          będą się ucierali, bo to jedna rodzina.
          A ...Gościowi...zasrańcowi sami damy radę.
      • Gość: Ciekawa Re: Działkowcom nalezy sie za altanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.09, 19:03
        Widzę tu ilustrację teorii względności czyli wy zapłaćcie czynsz za
        użytkowanie ziemi, a my wam zapłaimy za altanki.
      • Gość: re:bezportek Re: Działkowcom nalezy sie za altanki IP: 94.254.167.* 15.10.09, 09:36
        bezportek napisał:> a od przestepczej sitwy "spoldzielni" dzialkowcow zadac
        zwrotu wyludzonych swiadczen. Jesli czerwone menele stawia opor, ochrona obiektu
        wywlecze ich za pysk i eksmituje z bezprawnie zajmowanej
        cudzeziemi.*************************************************
        No to spotkamy się w sądzie, oszczerco, pójdziesz bez portek.
    • antyliberal22 Działkowcy: ogródków nie oddamy 14.10.09, 17:53
      głupie, cibki działowe, Pł wzbogacenie się za przysłowiową złotówk.ę
      i wy tego nie chcieliście, pajacyki, dzisiaj komuszki się cieszą -
      zachowali stanowiska, wy bic nieb zyskaliście - mogliście mieć
      działkę na własność, DURNIE!!!!!!!!!
      • Gość: Intruz Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy IP: 212.59.228.* 14.10.09, 18:08
        Znasz takich, < tow.pisiorku.> co to za 1000 zł kupili mieszkanie warte na
        wolnym rynku 250 tyś. zł ..a inni po 10 lat spłacali kiedyś kredyty, by
        wykupić na własność, i też płacili cały czas czynsz?
        Też prawo, prawda ?
    • leonleonidas Działkowcy: ogródków nie oddamy 14.10.09, 18:32
      O ile wiem smieszna RP przejela zobowiazania po komunie. A zatem ten problem jest problemem smiesznej RP a nie problemem miedzy dzialkowiczami i wlascicielem(obecnym).

      Dzialkowicze nie zlamali prawam (zrobila to komuna ale RP zachowuje ciaglasc i wszelkie z komuna zwiazane konsekwencje).

      Wniosek: RP pokrywa wszelkie koszta zwiazane z tym problemem.
      • s_mi Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy 15.10.09, 08:51
        leonleonidas napisał:

        > O ile wiem smieszna RP przejela zobowiazania po komunie. A zatem ten problem je
        > st problemem smiesznej RP a nie problemem miedzy dzialkowiczami i wlascicielem(
        > obecnym).
        >
        > Dzialkowicze nie zlamali prawam (zrobila to komuna ale RP zachowuje ciaglasc i
        > wszelkie z komuna zwiazane konsekwencje).
        >
        > Wniosek: RP pokrywa wszelkie koszta zwiazane z tym problemem.

        Nikt w tej sprawie nie złamał prawa. Decyzja wywłaszczeniowa została wydana
        zgodnie z przepisami prawa wówczas obowiązującym, które zresztą niewiele różną
        się od obecnych. Nie stwierdzono jej nieważności.
        Spadkobiercy odzyskali ziemię w postępowaniu zwrotowym. Tryb w którym to się
        stało regulują przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami. Mówią one z
        grubsza: Jeśli nieruchomości nie udało się wykorzystać na cel wywłaszczenia w
        ciągu 7 lub 10 lat od daty wywłaszczenia, były właściciel lub jego spadkobiercy
        maja prawo żądać zwrotu nieruchomości.

        A więc nie ma tu mowy o jakimkolwiek łamaniu prawa. A tryb w jakim odbywały się
        wywłaszczenia w PRLu nie odbiega znacząco od obowiązującego obecnie.
    • do100jnik rozgonić tę hucpę i policzyć im za 14.10.09, 22:31
      dzierżawę ziemii, ale tak by musieli swoje mienie wyprzedać, aby się
      wypłacić
      • Gość: Intruz [...] IP: 212.59.228.* 15.10.09, 09:56
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • empi netykieta 15.10.09, 10:27
          Post niezgodny z tematem wątka.
          pzdr.
          • Gość: Intruz Re:Mądra ,wybiórcza.... netykieta i riposta. IP: 212.59.228.* 15.10.09, 10:55
            1)Widać, że nie wiesz, co to jest paralelność meritum na wątku ani aspekty
            wertykalny i horyzontalny zjawiska, czarny baranku.... więc strzelaj sobie
            samobóje , kasując dalej niesłuszne posty.Ament.

            2)<Empi> adminie:...niemądrze jest wierzyć zbytnio we własną mądrość .Znacznie
            zdrowiej jest pamiętać, że nawet największa siła()maskuje jego słabości, a
            najmądrzejsi mogą się mylić....!
      • Gość: BurdelAgent Re: rozgonić tę hucpę i policzyć im za IP: 94.254.228.* 15.10.09, 11:20
        do100jnik...ty jesteś w kościelnej komisji majątkowej , co to za złotówkę , jak
        czerwoni , zajmuje glebę od czasów Grzegorza VII ??
    • marinnka4 Działkowcy: ogródków nie oddamy 18.10.09, 15:14
      Tak Kondracki to ogórkowy Baron z Warszawy, urzęduje od ponad 30 lat
      z nadania komunistów, zreszta sam jest zatwardziałym komunistą,
      który teraz udaje nawróconego na wiare katolicką, wyjatkowa
      komunistyczna kanalia trzyma wszystkich działkowców za mordę , tak
      jak Stalin.
      Rocznie do jego kieszeni wpływa ponad 40 milionów bez żadnej
      kontroli, są to pieniadze pochodzace od składek przymusowych
      członków, poddanych ojca Eugeniusza.
      Tak istnieje w wolnej Polsce komunistyczna pseudoorganizacja która
      posiada przymusowych członków i na nich pasożytuje.
      • empi Re: Działkowcy: ogródków nie oddamy 18.10.09, 15:18
        Wszystko to co piszesz to prawda. Lecz w tym sporze nic nie ma do
        tego.
        pzdr.
    • Gość: bosman praworządność i własność.... IP: *.centertel.pl 19.10.09, 14:27
      w Polsce wszystkich porusza,
      póki naszego podwórka
      i nas nie narusza.
    • pismak8 Działkowcy: ogródków nie oddamy 27.10.09, 17:59
      Jak czytam ten i inne artykuły na temat działek, widzę tendencyjne przedstawianie faktów.

      „na teren weszli działkowcy.”
      Takie sformułowanie użyto celowo aby czytający podejrzewał samowolne zajęcie terenu przez działkowców.

      „na siłę wywłaszczyło stąd rodzinę Teresy Niedźwiadek i zabrało 4 tys. 300 metrów kw.”
      Na siłę? Teraz papier wszystko przyjmie, ilu właścicieli terenów niegdyś wykupionych przez państwo chętnie się pozbywało, to nie była rekompensata tylko całkiem dobre pieniądze.
      Zabrano 4 tysiące mkw., lepiej tak bo 40 arów źle by wyglądało.

      „W 1994 r. zwróciliśmy rekompensatę”
      Ciekawe ile zwrócili.
      Zawalił Starosta, niech płaci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka