Dodaj do ulubionych

Debata o uczelni jako wspólnocie

09.11.09, 21:44
Rozumiem problemy, jakie pracownicy UMCS mają z obecnym rektorem. Opluwał
poprzednika, a już wiemy, że nieprawidłowości nie było. Głupio tak... Panie
Prof. Dąbrowski - wypada przeprosić za te słowa, które się niesłusznie
wygłosiło, prawda? Rozumiem więc, że o etaty trzeba walczyć. To jasne. Pomysł
debaty świetny! Tylko co tam robi Szczuka? Jest tyle normalnych kobiet o
trzycyfrowym IQ, po o było brać to coś - Szczukę?? Przecież ona kompletnie
"odwiarygodniła" swoja osobą to spotkanie!
Obserwuj wątek
    • Gość: gostek Re: Debata o uczelni jako wspólnocie IP: *.umcs.lublin.pl 09.11.09, 22:17
      Z tego co wiem to nikt prof. Kamińskiego nie opluwał. Jestem pracownikiem UMCS
      ale nie mam żadnych problemów z Rektorem i popieram wiele z jego działań. Jasne,
      że Uniwersytet to wspólnota - jedyny problem polega na tym, że finansowanie tej
      wspólnoty jest dość okrojone, tym bardziej im bardziej uczelnia stawała się
      zadłużona.
      A poprzedni rektorzy niestety nie zrobili nic poza powiększaniem długu.
      Dziwne jest to że tak bardzo oczernia się osobę, która w końcu coś robi żeby
      uratować uczelnię.
      A co do obsady dzisiejszej debaty to ja z kolei nie wiem co tam robiła pani z
      Solidarności'80?
    • przemek_leniak o języku cyfr i wogóle o jezyku... 10.11.09, 07:55
      p. Mizińska poruszyła temat ciekawy
      wiadomo w końcu że wojewódzka szkoła wyższa jaką stał się UMCS (również dzięki
      wydatnym staraniom Cenzora Kamińskiego) na owych cyfrach głównie stoi
      żadną wspólnotą nie jest...
      ...
      jeśli zaś miała by się stać to jednak chyba wspólnota naukowo dydaktyczną a
      nie spółdzielnią pracy...
      ...
      być może zwolnienia są konieczne - to z owego języka cyfr może wynikać...
      wydaje mi się jednak że nic o kondycji UMCS nie wiadomo - dane są chyba jednak
      tajne przez poufne
      ...
      kiedy nic nie wiadomo to trzeba się najpierw domagać żeby było wiadomo.
      ...
      co do powodów zwolnień to cóż jeśli za zwolnieniami iść ma outsourcing to
      oznacza to dalszą degrengoladę wojewódzkiej szkoły wyższej...
      wyobraźcie sobie tych wszystkich studentów pilnowanych niby w jakimś obozie
      koncentracyjnym przez firmy ochroniarskie...
      wyobraźcie sobie te komanda zatrudnionych na czarno sprzątaczek
      Koncentration Lager UMCS?
      ...
      oczywiście im mniej pracy i niższe płace tym i mniejsze finansowanie UMCS
      koniec końców UMCS dostaje pieniądze z budżetu jak do niego trafi ich mniej to
      i UMCS mniej dostanie
      zapewne póki co tego nie odczuje
      ale nie należy się spodziewać by dzieci niewolników outsourcingu trafiły na
      UMCS - rodziców nie będzie stać na to...
      ...
      ech zresztą o czym tu pisać do postmodernistów - nic nie rozumią
      jeno w gębach słówka gładkie i piórko w tyłku...
      • Gość: az Każda ze zwalnianych osób, gdyby dostała 100 zł IP: *.nplay.net.pl 10.11.09, 08:48
        więcej i pewność zatrudnienia (taką jak na umcs) zrezygnowałaby
        ze "wspólnoty" z uczelnią. Niestety pani Szczuka czasami opowiada
        brednie, których nie przemyśli. Gdy sprzątaczka mówi: jaka płaca
        taka praca, to o jakiej wspólnocie mówimy? Fundamentaliści ideowi
        mają ten problem, że ideologie przesłaniają im rzeczywistość. Marks
        nie rozmawiał z żadnym robotnikiem, ponieważ on wiedział jak wygląda
        Pradwa i świat, a rozmowa z robotnikiem mogła by mu jeszcze
        przeszkodzić w jego teorii. Niestety niektórzy dzisiejsi ideolodzy
        mają ten sam problem. Grunt jednak, że rozmowa się odbyła,
        naprawiacze świata są dumni z potwierdzenia swoich teorii (którym
        rzeczywistość nie powinna przeszkadzać) i stan równowagi został
        osiągnięty.
        • Gość: szowinista Re: Każda ze zwalnianych osób, gdyby dostała 100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 12:10
          Odnoszę wrażenie (a wynika ono również z poprzednich gazetowych publikacji
          organizatorów owego spotkania), że marzy im się listopadowe lub grudniowe
          powstanie anty-dąbrowskie. Nie będę tez zdziwiony, jesli efektem będą
          bublikacje, wydane, a jakże, w wydawnictwie UMCS (na koszt podatnika). Prace,
          np. "o wykluczaniu", których prawie nikt czytać nie będzie, ale w "dorobku"
          liczyć się będą. Może nawet jako "wybitne".

          Jasne, że uniwersytet powinien być "wspólnotą", ale do diabła nie taką, której
          spoiwem mają być naukawe ("genderowe") hasła.

          Pani Mizinska odrzuca "język cyfr". Owe "cyfry" muszą sie jednak znaleźć na
          badania (równiez tzw. "badania"), kaształcenie (równiez tzw. "kształcenie"),
          obsługę, ... i w koncu muszą "wpaść" do prywatnych mieszków naukowców, którzy
          wszak za friko pu- i bublikacji tworzyc nie będa. Muszą? No to na koniec
          pytanie: kto zapłacił za organizacje tego spotkania: sala, obsługa, delegacje
          gości (nam nadzieję, że ideowcy dzilili się swą wiedzą bez honorariów), energię,
          itepe. Krytyka Polityczna? Sponsor? Czy może UMCS - zatem podatnik?

          Łatwo jest bawić sie w "ideowca" bez zwracania uwagi na "cyfry". Gorzej - jesli
          owe "cyfry" z własnej kieszeni należałoby wysupłać.
      • Gość: polix Re: o języku cyfr i wogóle o jezyku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 11:43
        byl i slyszal. kolego przemku najciekawsze jest to, że debata trwała 3 godziny a
        szczuka mówiła 3 minuty. Padło na niej bardzo dużo ciekawych kwestii a w gazecie
        opisali banał-krótka wypowiedz szczuki, ktora nie odniosla sie do zgromadzonych
        bo ich nawet nie slyszala... Tak wybiorczego artykułu już dawno nie czytałem.
        Gratuluje panu redaktorowi..szukania poklasku.
        • Gość: 00 Re: Debata o uczelni jako wspólnocie IP: *.static.vip-net.pl 10.11.09, 17:21
          Wszyscy ministrowie niezależnie od partii wiodącej w rządzie boją
          się tknąć i wprowadzić zmiany ustawy o szkolnictwie wyższym . Ta
          ustawa jest podstawowym wrzodem który uniemożliwia uzdrowienie
          szkolnictwa wyższego i naraża budżet na wielkie straty a uważam że
          należy wykonać następujące ruchy:
          1) uczelnie powinny być przekształcone w spółki akcyjne i fundusz (
          na firmy z danej dziedziny) wykupuje akcje i określa kierunki badań
          jakie ta uczelnia czy wydział lub katedra powinny realizować a on
          je wdrożyć,
          2)uczelnie powinny być poddane bezwzględnej kontroli realizacji
          procesu bolońskiego nauczania a dotyczy to minimów programowych jaki
          powinni posiąść studenci ( prowadzenie testowych niezapowiedzianych
          kontroli tak jak jest to realizowane obecnie Rosji, pozwoli na
          zatrudnianie na danych kierunkach osób będących fachowcami z tej
          dziedziny a nie posiadających tytuł hab lub prof i zaniki pamięci bo
          liczą się do zasobów). Obecnie odbywa się to na zasadzie
          sprawdzania papierków
          3) likwidacja tytułu profesora belwederskiego i habilitacji ponieważ
          powoduje to że nauka polska jest na poziomie wstecznej komuny a nie
          rozwoju, oraz wprowadzenie ogólnopolskich konkursów na kierowników
          katedr i laboratoriów.
          4) zakaz pracy dzieci na wydziałach z rodzicami bo jest to nepotyzm
          bardzo popularny w małych miasteczkach na uczelniach i prowadzi do
          znacznych wynaturzeń,
          5) wprowadzenie bonu edukacyjnego dla maturzystów aby sam wybierali
          sobie uczelnię gdzie chcą studiować a nie tylko uczelnie
          państwowe, mają prawo studiów do których dopłaca społeczeństwo
          6) Programy badawcze realizowane przez zespoły naukowe uczelni
          powinny być finansowane z kredytów zaciąganych przez te zespoły
          naukowo badawcze i refinansowanych po zakończeniu badań poprzez
          wykupienie rozwiązania przez firmę lub państwo
          7) W okresie wakacji 3 miesiące pomieszczenia dydaktyczne uczelni
          stoją puste ponieważ wszystkim należy się urlop a przecież powinno
          się w tym okresie prowadzić inne działania pozwalające na zarobienie
          funduszy dla uczelni a to kosztuje
          8) na uczelniach technicznych przed awansem na wyższe stanowisko
          powinno być bezwzględnie wymagań posiadanie uprawnień budowlanych
          lub projektowych , bo prowadzi to do tworzenia wybitnych
          specjalistów praktyków z teorii. Profesor belwederski z dziedziny
          technicznej gaworzy na podstawie wiedzy teoretycznej nie mając
          pojęcia
          • Gość: 000 Re: Debata o uczelni jako wspólnocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 18:57
            Nowatorskie, nigdzie w świecie nie stosowane rozwiązania! (jasne - to nie
            argument, bo cos nowego nigdzie nie jest stosowane, z definicji). Niestety,
            tylez nowatorskie co bzdurne. Po kolei.
            1) "fundusz określa kierunki badań". Aby "określić - trzeba miec pojęcie, co
            określać. Rzecz w tym, że i odkrycie naukowe, nowa technnologia, to "coś czego
            nie ma", coś niepoddającego się jakiemukolwiek planowaniu. Odkryć naukowych nie
            da się zaplanować, bowiem prawdziwe odkrycia są wcześniej nieznane samemu
            odkrywcy. Pkt 1 to sposób na zlikwidowanie możliwości rozwoju nauki.
            2) OO nie ma pojęcia co to jest "proces bolonski". Minima programowe, kontrole..
            może i "kuratorzy oświatowi d/s uni"? Wręcz odwrotnie! Autonomia
            uni w zakresie ustalania programów nauczania, szeroka autonomia studentów w
            wyborze przedmiotów. Wzór - to wiodace uni np. z USA. Ponadto prześmieszne jest
            stwierdzenie "fachowcy z tej dziedziny, a bez stopnia dr hab. czy tutułu prof.".
            Czyzby zdaniem 00 wszyscy habilitowani czy z tutułem to osobnicy z dementi
            starczym, a "prawdziwi fachowcy" to magistrzy? Śmieszne.
            3. Nieporozumienie. Etat (pozycja) na uczelniach w róznych krajach może być
            uzyskiwana na różnych drogach. To, że w np. USA czy UK nie ma habilitacji, nie
            oznacza, że nie istnieje "próg stabilizacyjny". Istnieje, i droga od "assistant"
            przez "assoc." do pełnego professorship formalnie odpowiada mniej więcej cyklowi
            adiunkt-habilitacja-profesor. Przy czym habilitację w .pl łatwiej jest uzyskać
            (wcale nie trzeba pisac "rozprawy" i na wielu kierunkach nikt nie pisze!) niz
            stabilizację np. w USA. Cząstkowa zgoda jedynie do "belwederskich" - "panstwowa"
            profesura jest istotnie zbędna.
            4. Czsem tak, czasem nie. tutaj całkiem inne rozwiązania są potrzebne (znów
            przykład USA, ale i .de) się kłania. Wymuszenie mobilności, zatem niemożność
            bezposredniego zatrudnienia dr w miejscu obrony pracy, konieczność odbycia kilku
            post-doc. A potem można zobaczyc, jesli ktoś jest dobry, czemu nie zatrudnić?
            5. Zamiast bonu (na diabła papier marnować na produkcje pseudo-pieniadza?) -
            wszystkie studia płatne + naprawdę rozbudowany system stypendialny dla studentów
            dowolnych uczelni.
            6> Znowu bzdura, vide USA i NSF (National Science Foundation) + szereg
            mniejszych fundacji + odpowiedni system podatkowy, umozliwiający odpisy na
            nauke. Propozycja 00 nigdzie nie istnieje, wydumał sobie przy piwku? Ile tych
            piwek było?
            7) Pracownicy mają 42 dni urlopu (nieco mniej, niz 3 miesiące, nieprawdaż?)
            W czasie wakacyjnym realizowane są najbardziej pracochłonne badania, na
            wydziałach przyrodniczych wyniki otrzymuje się włąśnie wtedy.
            Czy 00 sadzi, ze "wartość uni" to wartość pomiesczeń? I wynajęcie np.
            pomiesczeń, w których stoi AFM za 2 Mzł, albo klaster obliczeniowy na
            kursokonferencje (nawet z panienkami) to bedzie "good deal"? Czy 00 sądzi, że w
            Lublinie znajdzie, poza osobami z uni, specjalistów zdolnych obsłużyc AFM, czy
            prowadzić obliczenia na owym klastrze?? Niby Polak potrafi - ale ew. naprawa
            sprzetu, po podnajmowaniu kosztowałaby wielokrotnie więcej, niz zyski z wynajmu.
            8) tiaa, specjalista np. od niebieskich laserów z uprawnieniami budowlanymi. Piękne.

            Rada dla 00: najpierw nauczyć się nieco, poczytac, zerknąć na przykład na portal
            niezależnego forum akademickiego (do wyguglowania), a potem dawac głos.
            I mniej piwa!
            • Gość: kaczo & przykro Re: Debata o uczelni jako wspólnocie etc. IP: *.natpool21.outside.ucf.edu 10.11.09, 21:56
              "Pracownicy mają 42 dni urlopu (nieco mniej, niz 3 miesiące,
              nieprawdaż?)W czasie wakacyjnym realizowane są najbardziej
              pracochłonne badania, na wydziałach przyrodniczych wyniki
              otrzymuje się włąśnie wtedy."

              Na praktycznie wszystkich uczelniach wyzszych w USA i w Kanadzie
              w lecie prowadzone sa zajecia (jest to dodatkowy, tzw. letni
              semestr) w "przyspieszonym tempie"... i wielu studentow
              korzysta z takiej mozliwosci.

              P.S. Wszelkie porownania systemu anglosaskiego z polskim
              beda "kulawe" albowiem oba systemy roznia sie diametralnie!
            • przemek_leniak Ciekawie się rowinęło 12.11.09, 09:09
              mogę dołączyć?
              rozmawiacie sobie o ważnych sprawach ale chciałbym zwrócić uwagę że podstawą
              jest dobre funkcjonowanie finansowe uczelni - to nie jest rzecz zależna ani od
              naukowców ani od studentów...
              to jest sprawa gospodarcza - sprawne gospodarowanie wymaga posiadania
              kompetentnego zarządu.
              oczywiście uczelnia to nie spółka handlowa ani nawet prowadzony nielegalnie
              burdel - mowy nie ma zatem o neoliberalnej wizji zarabiania na wszystkim i
              podporządkowywania wszystkiego krótko terminowemu zyskowi (pomysł ze spółką
              akcyjną jest durny)
              nie mniej działający zgodnie z celami i zasadami uczelni zarząd
              finansowo-gospodarczy jest konieczny.
              ...
              dopiero na solidnie funkcjonującej podstawie infrastrukturalnej (czyli na
              sprawnym ale i zgodnym z przeznaczeniem gospodarowaniu finansami i majątkiem
              uniwersytetu) może funkcjonować wspólnota uniwersytecka, mogą rozwijać się
              badania naukowe i dydaktyka...
              ...
              w temacie odgórnego określania kierunków badań - śmiech mnie ogarnął gdy
              czytałem o owym funduszu firm z danej dziedziny...
              firmy z dziedziny logiki? teorii prawa? filozofii? słyszał kto może o takowych?
              kierunek badań zależny być może wyłącznie od naukowców
              są dziedziny które wymagają wielkich nakładów i takie które wymagają
              minimalnych... nie ma jednak takich które by nakładów nie wymagały...
              Naukowiec musi mieć do codziennej dyspozycji minimum jakiego potrzebuje do pracy...
              to minimum również jest różne i zależy od dziedziny nauki
              ale w każdym przypadku musi być.
              jednemu wystarczy biurko komputer i dostęp do biblioteki
              inny będzie potrzebował kosztownego laboratorium - które w jego przypadku
              również będzie owym minimum...
              ...
              swoje potrzeby ma również i dydaktyka - potrzebne są sale wykładowe i aule,
              biblioteki, laboratoria i sprzęt...
              są potrzeby dodatkowe
              potrzebne są dziekanaty i akademiki, barki z kawą i jedzeniem a także ACK i
              obiekty sportowe...
              ...
              kiedy to wszystko jest to jest potrzebna również jasność i jawność tego ile co
              kosztuje i w jakim jest stanie - to nie może być tajemnica...
              istnienie odpowiedzialnego za gospodarkę uczelni zarządu nie może być
              równoznaczne z niedostępnością wiedzy stanie gospodarczym czy finansowym uczelni
              dla jakiegokolwiek zainteresowanego
              na publiczną uczelnie idą pieniądze publiczne - daje to takiej uczelni
              możliwości inne niż na uczelniach (wszystko jedno czy czysto dydaktycznych czy
              badawczych) prywatnych gdzie zdobycie funduszy jest prywatną sprawą właściciela...
              skoro fundusze są publiczne to jawność i przejrzystość być musi...

              a jak tak już będzie to można sobie rozmawiać o tym co ponad to...
              pzdr.
              • Gość: 000 Re: Ciekawie się rowinęło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.09, 19:46
                Ma pan racje, ale do tego, co pan podał nalezy dołaczyc stabilne i rozsądne
                prawo (równiez to "powielaczowe", ministerialne). Jesli jednym pociągnięciem
                pióra (U. Rzeszów, ale i kolegium polsko-ukraińskich uni) likwiduje się aktywa,
                zostawiajac uni z zaciągniętymi kredytami, zmienia się algorytm finansowania
                dydaktyki (np. obcinając dotację na studia doktoranckie), wymusza się powszechne
                (całkowicie bzdurne w ogromnej większości przypadków) wprowadzenie studiów
                licencjackich (ile to godzin dydaktycznych, za które trzeba zapłacic, jakie
                rozdrobnienie dydaktyki; pal diabli sensowność - ale to kosztuje, godzin
                "ponadwymiarowych", wymuszonych takimi zmianami jest masa) - to nie ma mowy o
                rozsądnym zarządzaniu. Ponadto dotacje ministerialne sa celowe: te pieniądze na
                dydaktyke, te na badania, tamte na remonty, itd. Przesunięcie nie jest mozliwe.
                A stan bardzo wielu budynków woła o pomste do nieba: stolarka, przez którą
                ucieka 90% kupowanego ciepła, cieknąca woda. złe oswietlenie, etc. Dalej -
                niemożnośc uzyskania "ISO" dla lab. z powodu "braku "rubryki" z której można
                zapłacic. Niemozność odpowiedniej modernizacji lab. (np ekrany, np. idealne
                wypoziomowanie i konstrukcje antywstrząsowe...), aby zakupiony sprzęt zaczął
                pracowac (i zarabiać) - ten sam, jak wyżej powód. W takich przypadkach
                "całkowita przejrzystość" - to zabójstwo, bo przeciez kombinuje sie... Np. jesli
                nie ma forsy na zakup/modernizacje pracowni komuterowej dla studentów (a
                zmieniac trzeba co kilka lat), kupuje się z badań, co jest surowo zabronione...
                (i nie udowodni Pan tego, Bogu dzieki, bo "odpowiednio" trzeba rozpisać...)
                • przemek_leniak przejrzystośc czyli zabójstwo? 13.11.09, 11:31
                  ano wiem dobrze że się kombinuje...
                  jednak nie jestem zwolennikiem kombinowania
                  choć zgadzam się że dziś inaczej niż kombinując się nie da...
                  ...
                  jednak wnioski które wyciągam są diametralnie różne niż pańskie
                  uważam że skoro nie da się dziś bez kombinowania to sytuację trzeba zmienić tak
                  żeby bez kombinowania się jednak dało...
                  ograniczenie przejrzystości wedłóg mnie jest rozwiazaniem o wiele gorszym...
                  pzdr.
    • Gość: Neon Re: Debata o uczelni jako wspólnocie IP: *.chello.pl 11.11.09, 20:19
      filominidanek napisał:

      > Rozumiem problemy, jakie pracownicy UMCS mają z obecnym rektorem.
      Opluwał
      > poprzednika, a już wiemy, że nieprawidłowości nie było. Głupio
      tak... Panie
      > Prof. Dąbrowski - wypada przeprosić za te słowa, które się
      niesłusznie
      > wygłosiło, prawda?

      Przyłączam się do tej sugestii, by rektor Dąbrowski zdobył się na
      honor i męski gest i publicznie przeprosił byłego rektora W. A.
      Kamińskiego za wszystkie świństwa, które Jemu wyrządził w ciągu
      minionego roku, a w szczególności za:
      - wielokrotne (sic!) skarżenie do komisji dyscyplinarnej ds.
      finansów publicznych - bez skutku, bo w wyniku przeprowadzonego
      przez MNiSzW postepowania nie dopatrzono się naruszenia owej
      dyscypliny,
      - donoszenie do prokuratury w sprawie najsłynniejszego chyba obecnie
      w Polsce masztu radiowego (no, może słynniejszy był ten gdzieś tam
      pod Gąbinem, który był najwyższy i się zawalił) i w sprawie wynajmu
      różnych pomieszczeń uczelnianych, głównie postołówkowych, itd.,
      zakończone umorzeniem postępowania wskutek niewykrycia znamion
      przestępstwa (pisał o tym na łamach GW red. Reszka), i wreszcie
      - w sprawie środowiskowego (międzyuczelnianego) laboratorium
      badawczego w ramach projektu unijnego ECOTECH(dość perfidne
      potraktowanie prof. Kamińskiego - na mój gust wiele Pan stracił, p.
      rektorze Dąbrowski, w oczach konsorcjantów i mogą być z tego powodu
      kłopoty w dalszej współpracy).
      To by było na tyle.
      • dociek Re: Debata o uczelni jako wspólnocie 13.11.09, 12:49
        Szkoda, że nie miałem czasu uczestniczyć w tym spotkaniu. Bo
        komentarze to informacja z drugiej i trzeciej ręki - jak w
        ciuchlandzie. Jednakże, gdy mówimy o największej lubelskiej uczelni
        i o wspólnocie, zastanawiam się, co tu najbardziej pasuje? Wg
        wikipedii: wspólnotatyp
        zbiorowości oparty na silnych, emocjonalnych więziach, nieformalnej
        strukturze, dominujący przede wszystkim w społeczeństwach pierwotnych
        .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka