Dodaj do ulubionych

Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwieni?

20.02.10, 06:18
pracownicy administracji zrzucili stertę śniegu na lęgowisko
kotów


Jakie "lęgowisko"?! Chyba "legowisko".
Przecież te koty się tam nie lęgną. Lęgowisko to mogą mieć ptaki.
Obserwuj wątek
    • empi Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwieni? 20.02.10, 08:44
      Piwnice domów na osiedlach opanowane są przez stada
      kotów. Mnożą się bez żadnej kontroli. Zanieczyszczają je. Zawsze
      znajdzie się jakaś miłośniczka kotów która je tam dożywia, wręcz
      znosi do piwnic z okolicznych śmietników, zwłaszcza zimą. W
      piwnicach ludzie przechowują swoje zapasy zimowe, ziemniaki, cebulę,
      marchew, przetwory. Koty zanieczyszczają. Są nosicielami wielu
      specyficznych chorób ( tu tajnos powinien się wypowiedzieć ).
      Denerwuje mnie taka wrażliwość miłośniczek kotów dbających o ich
      życie kosztem współmieszkańców. Żadna z nich nie posprząta piwnicy
      po swoich kotach, żadna np. nie wyposaży jej w kuwetę z piachem,
      żadna nie zadba o lekarza. Każda zaś powie, że jest tak wrażliwa, że
      nie może patrzeeć na cierpienie zwierzątka. Totalna bzdura,
      większość tych pań, kocich mam, to osoby samotne z wyboru. Łatwiej
      im pokochać zwierzę niż człowieka. To jest zaspakajanie poczucia
      swoich wartości wyższych. Miłość powinna być odpowiedzialna. Ten
      problem trzeba rozwiązać systemowo. Burzy mnie wieczny temat psów.
      Czas to zmienić na koty :)
      pzdr.
      • tajnos.agentos Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 20.02.10, 09:17
        empi napisał:

        > Koty zanieczyszczają. Są nosicielami wielu
        > specyficznych chorób ( tu tajnos powinien się wypowiedzieć ).

        Przede wszystkim toksoplazmoza, pchły i różne robaki.:)))

        > Denerwuje mnie taka wrażliwość miłośniczek kotów dbających o ich
        > życie kosztem współmieszkańców. Żadna z nich nie posprząta piwnicy
        > po swoich kotach, żadna np. nie wyposaży jej w kuwetę z piachem,
        > żadna nie zadba o lekarza. Każda zaś powie, że jest tak wrażliwa,
        że
        > nie może patrzeeć na cierpienie zwierzątka. Totalna bzdura,
        > większość tych pań, kocich mam, to osoby samotne z wyboru. Łatwiej
        > im pokochać zwierzę niż człowieka. To jest zaspakajanie poczucia
        > swoich wartości wyższych. Miłość powinna być odpowiedzialna. Ten
        > problem trzeba rozwiązać systemowo. Burzy mnie wieczny temat psów.
        > Czas to zmienić na koty :)

        ...In saeculasaeculorum - amen.:)
      • pogarda Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 22.02.10, 12:51
        empi napisal:
        Piwnice domów na osiedlach opanowane są przez stada
        kotów. Mnożą się bez żadnej kontroli. Zanieczyszczają je. Zawsze
        znajdzie się jakaś miłośniczka kotów która je tam dożywia, wręcz
        znosi do piwnic z okolicznych śmietników, zwłaszcza zimą.

        Piwnice bloku, w ktorym mieszkalem byly opanowane przez "mysliwych"
        polujacych na koty. Trzynastolatkowie wyposazeni w proce i kamienie
        z luboscia kamienowali zwierzeta. Porzucone truchlo smierdzialo
        znacznie bardziej niz kocie kupy. Sami mysliwi zostawiali wlasne
        odchody, ktore tez nie pachnialy ladnie a i wdepnac zdarzylo mi sie
        nie raz.
        Od momentu, kiedy glowne drzwi do piwnicy zostaly wyposazone w
        solidny zamek a drzwi wejsciowe do bloku w domofon problem zniknal.
        Tak kotow jak i mysliwych.
        Myslie, ze najlepszym autorytetem w temacie odpowiedzialnej milosci
        do kotow bylby Andrzej Sapkowski. Autor sugerowal nie raz brytyjski
        system. Przed "sezonem" rozrzuca sie specjalnie preparowane
        jedzienie dla neutralizacji "zapachu", ktorym kocice wabia
        potencjalnych apsztyfikantow. Podobnie jak w polsce lisy, rowniez
        bezdomne koty szczepi sie atraktorami.
        Pozdr.
        • empi Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 22.02.10, 14:01
          Są drzwi, jest domofon, są zdziczałe koty, jest pani "opiekunka"
          która je wręcz znosi z okolicy i dokarmia. Są zdziczałe, w wąskich
          korytarzykach potrafią zaatakować czując sie zagrożone obecnością
          człowieka. Jest smród, odchody pobiegunkowe świadczące o stanie
          zdrowia tych kotów, są tzw. kocie pchły, zanieczyszczone zimowe
          zapasy mieszkańców.
          Młodzieniaszkowie wykazujący się instynktem łowieckiem prześladują
          te zwierzęta zapewne także na zewnątrz piwnic :).
          >Przed "sezonem" rozrzuca sie specjalnie preparowane
          > jedzienie dla neutralizacji "zapachu", ktorym kocice wabia
          > potencjalnych apsztyfikantow. Podobnie jak w polsce lisy, rowniez
          > bezdomne koty szczepi sie atraktorami.
          Jaki preparat znasz na taką miłośniczkę kotów? :). Problem, że ktoś
          pozbywa się kotka a one mając odpowiednie warunki w postaci lokalu i
          dożywiania w niekontrolowany sposób się rozmnażają. Głupia miłość do
          kotów im w sumie szkodzi.
          pzdr.
          • pogarda Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 22.02.10, 14:17
            Kotom proponuje podac Regumate. Środkiem czynnym jest syntetyczny
            steroid, co do skutecznosci sie nei wypowiadam. Ponadto podobno
            powoduje powazne skutki uboczne.
            "W praktyce stosowane są zarówno metody sterylizacji
            farmakologicznej (czasowe pozbawianie płodności u zwierząt
            podwórkowych, dzikich, w celu ograniczenia ich populacji), jak i
            kastracja. Systematyczne stosowanie progestagenów prowadzi do
            trwałego zahamowania rui."
            Co do "milosniczek" Regumate moze nie zdac egzaminu.
            Najczestsza przyczyna znoszenia kotow ze smietnisk jest proba
            budowania surogatu matczynej milosci poparta kompletna ignorancja w
            temacie.
            Jedynym preparatem jaki znam na "milosniczki" kotow to Edukacja.
            Niestety nie jest tak skuteczna, czesto nie dziala w ogole. Edukacje
            mozna stosowac wylacznie przy dobrowolli kuracjusza. Ta wystepuje
            wyjatkowo rzadko.
    • tajnos.agentos Zdecydowanie przewrażliwieni 20.02.10, 09:11
      Małgorzata Obroślak potwierdziła, że osiedle Sienkiewicza
      zamieszkuje wiele bezdomnych kotów - Ten problem jest znany. Trzeba
      go jakoś rozwiązać - podkreśla.


      Otóż to. Czy tymi zdziczałymi kotami ktoś się opiekuje naprawdę? Czy
      regularnie je odrobacza, szczepi - przynajmniej na wściekliznę (nie
      ma takiego obowiązku, ale koty są jej znaczącym rezerwuarem),
      zapobiega nadmiernemu rozmnażaniu? Czy zlikwidował w okolicy
      piaskownice dla dzieci, które są ulubioną "toaletą" kotów?
      Problemu moim zdaniem nie było - bo w miejscu nie było zwierząt.
      Tak na marginesie, w zeszłym roku przypałętał się do nas młody kot.
      Przylazł i został, choć z początku pies nieźle go "musztrował", ale
      w końcu przywykł i chyba nawet polubił. Został pewnym sensie, bo do
      domu przychodzi tylko na michę oraz od czasu do czasu przespać się,
      a także schować się przed mrozem. Przez zimę nieźle się odpasł i
      wyrósł z niego wielki kocur. Na plus trzeba mu zapisać fakt, że
      wyłapał wszystkie myszy, na zdecydowany minus natomiast to, że co
      kilka dni przynosi utłuczonego ptaka. Było już chyba ze 30 sikorek,
      wróbli i innych lokalnych, których nie znam. Gniazd w tym roku
      raczej nie będzie, szkoda...
      • zubelz Re: Zdecydowanie przewrażliwieni 20.02.10, 10:31
        tajnos.agentos napisał:

        > Małgorzata Obroślak potwierdziła, że osiedle Sienkiewicza
        > zamieszkuje wiele bezdomnych kotów - Ten problem jest znany. Trzeba
        > go jakoś rozwiązać - podkreśla.

        >
        > Otóż to. Czy tymi zdziczałymi kotami ktoś się opiekuje naprawdę? Czy
        > regularnie je odrobacza, szczepi - przynajmniej na wściekliznę (nie
        > ma takiego obowiązku, ale koty są jej znaczącym rezerwuarem),
        > zapobiega nadmiernemu rozmnażaniu? Czy zlikwidował w okolicy
        > piaskownice dla dzieci, które są ulubioną "toaletą" kotów?
        > Problemu moim zdaniem nie było - bo w miejscu nie było zwierząt.
        > Przez zimę nieźle się odpasł i
        > wyrósł z niego wielki kocur. Na plus trzeba mu zapisać fakt, że
        > wyłapał wszystkie myszy, na zdecydowany minus natomiast to, że co
        > kilka dni przynosi utłuczonego ptaka. Było już chyba ze 30 sikorek,
        > wróbli i innych lokalnych, których nie znam. Gniazd w tym roku
        > raczej nie będzie, szkoda...
        Nieźle go wytresowałeś.Teraz przynosi sikorki a za chwilę co? kaczki, gęsi i co
        jeszcze? Przecież ty go szkolisz na terrorystę!!!
        Jak będzie lotnisko w Świdniku to co ci przyniesie? Strach pomyśleć.
        • tajnos.agentos Re: Zdecydowanie przewrażliwieni 20.02.10, 11:01
          Ja go nie szkolę, on sam się szkoli. Dawniej większego problemu nie
          było, bo zaglądały tylko koty sąsiadów a te czują respekt. To bydlę
          natomiast uznało podwórko za jego własne terytorium i "rządzi". Już
          nieraz pożarł się z okolicznymi kotami. Krwi wprawdzie nie
          zaobserwowałem, ale wrzasku było sporo. Ostatnio chyba zawarły
          rozejm i tylko od czasu do czasu składają sobie kurtuazyjne wizyty,
          ale zbliża się marzec... Nie wiem, ciąć mu jaja, czy nie? Jak utnę,
          to może trochę się uspokoi - ale nie na pewno, tu nie ma reguły, za
          to może (też nie musi) polec w walce o dominację, jako element
          niepełnowartościowy. Co robić, bo przecież go nie utłukę???:P
          • empi Re: Zdecydowanie przewrażliwieni 20.02.10, 11:08
            Ty najpierw porozmawiaj z nim i przetłumacz, może uda się nawet
            osiągnąć jakiś kompromis. Groźba obcięcia mu atrybutów może być
            doskonałym elementem w osiągnięciu kompromisu. Powinien uwierzyć
            zakładając, że zna Twoją profesję. :)
            pzdr.
            • tajnos.agentos Re: Zdecydowanie przewrażliwieni 20.02.10, 11:11
              To może być trudne. Od kiedy wcisnąłem mu do mordy tabletki na
              robaki i zaszczepiłem, czuje przede mną respekt i omija mnie z
              daleka. Chyba stracił zaufanie...:)
              • zubelz Re: Zdecydowanie przewrażliwieni 20.02.10, 12:20
                Ty tu nie rób sobie jaj i nie wykręcaj kota ogonem. Prawda jest taka ze szkolisz
                terrorystę i przyszłego porywacza samolotów.Upewnij się na 100% czy aby jest to
                kot a nie przebrany jakiś islamista a z tymi jajami to była by nie zła próba.
                • tajnos.agentos Re: Zdecydowanie przewrażliwieni 20.02.10, 12:44
                  Jaki tam islamista, toż ten kot z centralnej Polski pochodzi...
                  Nawet z psem dogadał się do tego stopnia, że nawet zdarza się im
                  zasnąć w jednym łóżku i wcale na siebie nie warczą i nie prychają, a
                  jak pies przewiezie ze mną dupsko do miasta i wróci, to jak się
                  witają! Ludzkie pieszczoty akceptuje, ale rzadko, krótko i bez
                  przesady. Poza tym, w sumie porządny jest - w domu się nie załatwia,
                  tylko jak mu się zachce, to siada pod drzwiami i drapie, bo do
                  kuwety się nie przekonał, po czym znika nieraz na wiele godzin. Taki
                  dzikus, łajza i cham ze wsi...:)
                  • zubelz Re: Zdecydowanie przewrażliwieni 20.02.10, 13:18
                    Nie dość że terrorysta to jeszcze zboczeniec.Do czego to dochodzi?. Kot i
                    pies w jednym łóżku.
    • Gość: chart Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie IP: 77.223.210.* 20.02.10, 13:25
      Jasne, koty najlepiej wydusić, może być i śniegiem. A potem zaprzyjaźnić się ze
      szczurami i myszami.
      • zubelz Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 20.02.10, 13:36
        Gość portalu: chart napisał(a):

        > Jasne, koty najlepiej wydusić, może być i śniegiem. A potem zaprzyjaźnić się ze
        > szczurami i myszami.
        Ja tu piszę o terroryście i zboczeńcu przebranym za kota. Takie coś to można
        udusić nawet i śniegiem.
        • tajnos.agentos Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 20.02.10, 15:05
          zubelz napisał:

          > Ja tu piszę o terroryście i zboczeńcu przebranym za kota. Takie
          coś to można
          > udusić nawet i śniegiem.

          Koty nie takie głupie. Łatwo udusić się nie dadzą, a tu przecież
          nikt żadnej budy ani innej dziupli im nie rozwalił - tylko nasypał
          śniegu w miejscu, w którym od czasu do czasu przebywały.
          Co do terroryzmu natomiast, to jednak zaczynam się zastanawiać... No
          bo tak: wprawdzie stramtąd bliżej ma do Dęblina jak do Świdnika, ale
          raz zauważyłem, jak z zainteresowaniem przyglądał się
          tamtejszym "Iskrom", ćwiczącym akrobacje albo walkę powietrzną. Może
          to jakiś szpieg? Chyba jednak trzeba uważać...:)
          • zubelz Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 20.02.10, 15:14
            A to podejrzane kumoterstwo z psem?.To tak jak z Ruskimi ta nagła przyjaźń nie
            wyszła nam na dobre. Może jego już przerobił?. Na twoim miejscu ja bym uważał.
            • tajnos.agentos Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 20.02.10, 22:41
              Rzeczywiście. Będę im urządzał seanse z radyjem, może to ich
              natchnie.
            • tajnos.agentos Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 20.02.10, 22:52
              Swoj,a drogą, te ruskie to są chamy. Nic, tylko nas szpiegują i
              szpiegują...:)
              • Gość: chart Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie IP: 77.223.210.* 21.02.10, 11:37
                O bardzo przepraszam, ja mam ruskiego kota, a zdecydowanie przeszedł na naszą
                stronę!
                • Gość: foczka Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie IP: *.chello.pl 21.02.10, 12:03
                  Zapros ekipe W11 niech kocura wysledza ,a moze skorzystasz z miejscowych
                  specjalistow na zasluzonej emeryturze.....Nie posadzaj o terroryzm bo
                  proza jego zycia to zwykle lajdaczenie sie.Ot zmowa facetow przed
                  odpowiedzialnoscia za skutki szalenstw w legowiskach........................
                • tajnos.agentos Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 23.02.10, 08:31
                  Gość portalu: chart napisał(a):

                  > O bardzo przepraszam, ja mam ruskiego kota, a zdecydowanie przeszedł na naszą
                  > stronę!

                  A to zdrajca...:P
                  • zubelz Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 23.02.10, 10:17
                    To nie zdrajca. To polityk
                    • tajnos.agentos Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 23.02.10, 10:19
                      Polityk to jest coś jeszcze gorszego...
              • zubelz Re: Przyjaciele kotów wrażliwi, czy przewrażliwie 21.02.10, 11:50
                tajnos.agentos napisał:

                > Swoj,a drogą, te ruskie to są chamy. Nic, tylko nas szpiegują i
                > szpiegują...:)
                Mogłeś temu zapobiec i upewnić się po której stronie jest kot. Gdyby złapał tego
                gada ruskiego co oglądał nasze rakiety to było by pewne po której jest stronie
                no i jakiś medal od prezydenta.
    • Gość: leszeke ... a lisy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 10:20
      Widzę, że dyskusja staje się żartobliwa, wiec pozwolę sobie na nieco
      poboczy temat, choć sprowokowany jednym z poprzednich postów:
      Od jakiegoś czasu zaprzestano regularnego szczepienia lisów przeciw
      wściekliźnie, bo któryś z kolejnych Ministrów Środowiska (bynajmniej
      nie ochrony srodowiska ...) uznał, że lisy w Polsce nadmiernie się
      rozmnożyły, więc najlepiej niech znówtrochę pochorują ... I tak
      zostało.
      Nie chce mi sie nawet dalej tego komentować.
      • pogarda Re: ... a lisy ... 23.02.10, 10:40
        Tego typu szczepien mozna zaprzestac jedynie na wniosek Zarzadu
        Glownego Lasow Panstwowych.
      • tajnos.agentos Re: ... a lisy ... 23.02.10, 10:41
        Bzdura. Wścieklizna jest bardzo groźną chorobą odzwierzęcą (czyli mogą się nią
        zarażać ludzie) i póki trafiają się jej przypadki (w zeszłym roku było ich
        kilka) - będzie zwalczana:
        www.wetgiw.gov.pl/index.php?action=art&a_id=2063
        Kody terytorialne masz tu (woj. lubelskie ma kod 06):
        wipos.p.lodz.pl/zylla/ut/kody-GUS.html
        Akcje szczepienia lisów na wściekliznę (szczepionkami doustnymi, zrzucanymi z
        samolotów) są prowadzone stale, ale nie w zimie (z przyczyn chyba zrozumiałych)
        i dały dobre efekty. Niestety, "natura nie znosi próżni" i w miarę zanikania
        wścieklizny, obserwuje się rosnącą ilość przypadków innych chorób - ale te już
        są mniej niebezpieczne dla Człowieka... A w świetle wydarzeń z maja ubiegłego
        roku, Lublinie lepiej było by poszczepić nietoperze i koty...:)
        • Gość: leszeke Re: ... a lisy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 11:08
          Naprawdę nie trzeba mnie przekonywać, że wścieklizna jest groźną
          chorobą - chociaż nie ma u nas nadal np. obowiązku szczepienia
          kotów ...
          Co lisów - to chciałem tylko pokazać, że nawet osoby na tzw. wysokim
          szczeblu mogą mieć swój własny (lub podpowiedziany przez jakieś
          lobby) bardzo specyficzny tok myślenia ...
          Co do skuteczności zabiegu zimą - to jestem przeciwnego zdania:
          pożywienia jest mniej, więc zwierzęta intensywniej go szukają i
          jedzą nawet to co normalnie byłoby dla nich podejrzane. A dlamojego
          psa wywąchanie świeżej słoniny pod pół metrową warstwą śniegu nie
          stanowi problemu, więc pewnie dla lisa wywąchanie padliny
          podobnie ...
          A co do kotów - sterylizować !
          • empi Re: ... a lisy ... 23.02.10, 11:12
            > A co do kotów - sterylizować !
            zgoda ale kto ma łapać w tym celu te zdziczałe koty?. Sposób z solą
            nie wychodzi :)
            pzdr.
            • tajnos.agentos Re: ... a lisy ... 23.02.10, 11:25
              Przede wszystkim: kto za to zapłaci?... Teoretycznie, takimi sprawami powinny
              się zajmować gminy, ale jak to robią - widać. "Przyjaciół zwierząt" - hipokrytów
              natomiast nie brakuje, jednak gdy rozmowa zmierza w kierunku kasy, szybko
              nabierają wody w usta i powracają do organizowania rutynowych nagonek w mediach
              na "nieodpowiedzialnych właścicieli" - czyli tych, których w każdej chwili można
              złapać za rękę i wygodnie napiętnować...:(
          • tajnos.agentos Re: ... a lisy ... 23.02.10, 11:17
            Gość portalu: leszeke napisał(a):

            > Co lisów - to chciałem tylko pokazać, że nawet osoby na tzw. wysokim
            > szczeblu mogą mieć swój własny (lub podpowiedziany przez jakieś
            > lobby) bardzo specyficzny tok myślenia ...

            Osoby na tak zwanym wyższym szczeblu muszą się poruszać w ramach obowiązujących
            przepisów, programów zwalczania chorób itd., czy im się to podoba, czy nie.
            info.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj/wiadomosci/%C5%BCyj%C4%85cych+lis%C3%B3w
            > Co do skuteczności zabiegu zimą - to jestem przeciwnego zdania:
            > pożywienia jest mniej, więc zwierzęta intensywniej go szukają i
            > jedzą nawet to co normalnie byłoby dla nich podejrzane. A dlamojego
            > psa wywąchanie świeżej słoniny pod pół metrową warstwą śniegu nie
            > stanowi problemu, więc pewnie dla lisa wywąchanie padliny
            > podobnie ...

            Skuteczność jest taka sama, jak w innych porach roku, za to możliwości (warunki
            pogodowe, naturalne zachowania zwierząt dzikich itd.) są inne.

            > A co do kotów - sterylizować !

            W ramach zwalczania wścieklizny???:D
            • pogarda Re: ... a lisy ... 23.02.10, 11:24
              > > A co do kotów - sterylizować !
              >
              > W ramach zwalczania wścieklizny???:D

              Rzadko zdarza mi sie usmiac czytajac forum ale tym razem nie
              strzymalem i wybuchlem paroksyzmem smiechu! Ostatni raz tak sie
              smialem ogladajac b. ministra edukacji (taki wysoki i chudy)
              dukajacego po angielsku.
              Dzieki stokrotne Tajnos!
      • zubelz Re: ... a lisy ... 23.02.10, 10:43
        Miało być żartobliwie a wyszło jak w Lublinie. hahaha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka