Dodaj do ulubionych

CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :)

19.02.02, 12:32
Myślę, ze watek ma pewne szanse na rozwinięcie, Lucy:)

Mój kot warczał przy jedzeniu, gdy ktoś się do niego zbliżał. Wynikało to
chyba stąd, ze wzięty był gdy był jeszcze bardzo mały, nie umiał pić inaczej
mleka niż przez smoczek, ale mięso potrafił już rozrywac na kawałki. Matka
nauczyła go bronić swego.
Obserwuj wątek
    • lucy_z Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 19.02.02, 14:06
      ronja napisał(a):

      > Myślę, ze watek ma pewne szanse na rozwinięcie, Lucy:)
      >
      Świetny wątek Ronju!!!!!!!!!!!

      Moja malusieńka kotka od razu jadła jakieś puszeczki dla juniora, spokojnie, ale
      gdy złapała kawałek bułki to nie dała sobie odebrać, tak zwiewała, drapała i
      parskała. Widocznie na dworze tylko to było do zdobycia i to jej chyba tak się
      kojarzyło. Na początku to jadła wszystko, teraz już wybrzydza. Jest śmieszna bo
      jak zje to sprząta po sobie, zamiata łapką obok miseczki, ścianę,mnie, tak jak po
      załatwieniu się w kuwecie.Nie wiem skąd jej to się bierze. W tej chwili darła się
      pod szafą i musiałam ją tam wpuścić:))))))) O innych wyczynach innym razem.
      • ronja Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 20.02.02, 08:39
        Mój kocur jadał tylko przegotowana wątróbkę lub pasztetową - tak go
        rozpieściłam:)
        Ale pewnego razu wyjechałam na 2 tygodnie i był w domu tylko m ój starszy brat.
        Wracam, u samych drzwi, kot momentalnie przy mnie, mruczy, wspiał sie po
        spodniach na ręce i sie łasi. Okazuje się, ze dostawał raz dziennie kawał
        kiełbasy i spodek mleka!!!! I nie miał wyjscia - jadł!
        • lucy_z Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 20.02.02, 09:45
          Moja Inka /tak się nazywa/ bawi się jak pies. Robi jej się kulki z papieru a
          ona przynosi je, kładzie pod nogi i trzeba jej rzucać. Nieraz siedzę w kuchni,
          rzucam przez przedpokój do pokoju kulkę, ona bierze w pyszczek i przynosi,
          patrzy na mnie, żeby jej znowu rzucać, aż do znudzenia, mojego oczywiście. Pies
          nigdy prawie tego nie robi a jak mu się coś rzuci to złapie, ucieka i nie chce
          tego oddać. Jak była mniejsza to kwiaty musiałam gdzieś upakować bo gryzła i
          niszczyła. Już paprotki zeszły na dół ale wczoraj postawiłam dwa kwiatki na
          parapet no i oczywiście już nadgryzła łobuzica. Dalszy ciąg nastąpi...:)))))))
          • ronja Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 20.02.02, 12:38
            Jak się bałam oglądać sama horror zawsze brałam kota, układał się mi w nogach,
            zwijał w kłębek i mruczał...
            Ale ja kiedyś dużo robiłam na drutach...
            Wyobrażasz sobie dużego pręgowanego kota uczepionego łapami końca drutu podczas
            skomplikowanej czynności przenoszenia części oczek na zapasowy drut?:)
            • lucy_z Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 20.02.02, 22:56
              Ronju:) Przyszłam z Lublina, zobacz która godzina!!! Miałaś być?????
              Wszyscy się zmyli, nie wiem co się stało, fakt że gazeta działała do d...:((((((

              A wracając do kotka to jak ja tu piszę to on się kładzie na
              klawiaturę /prawie/, wczepia się w mój lewy rękaw i ssie i mruczy. Też mam
              utrudnioną pracę:)))
              • ronja Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 22.02.02, 09:53
                Jak ssie to musiał być zabrany od matki, gdy jeszcze był karmiony. Samiczki
                zwłaszcza mają taki odruch. Moja koleżanka która ma menażerię w domu zawsze
                ostrzegała przed napastowaniem ze strony jej kotki, która uczepiała się swetrów
                i ssała...:)

                A mojego kota miałam gdy byłam w liceum, uczyłam się wtedy biologii z
                podręczników akademickich, nadgorliwa, leżały one porozkładane na stole, nad
                nimi lampa, a na podręcznikach rozciągnięty w całej okazałości mój 4-
                kilogramowy kocur...
                Pozdnosiłam łapę i spisywałam notatki z jednej ksiażki, przesuwałam zad i z
                drugiej...
                A jemu tak dobrze było...
                I zawsze tak było gdy zabierałm sie do nauki...
                • lucy_z Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 23.02.02, 20:52
                  Moja Inka stoi pod szafą, taką wbudowaną do sufitu, gdzie jest mnósto półek,
                  stoi i się drze, różne głosy wydaje, żeby tylko ją tam wpuścić na górę, tzn
                  włożyć, sama nie da rady . Tam się mości i nie ma jej parę godzin. Już mi
                  bałaganu narobiła, wyrzucając parę rzeczy ale mnie to nie przeszkadza. W innym
                  miejscu, w regale, na górze mam ręczniki, też tam chciała by wejść ale tam jej
                  nie pozwalam to tylko wykorzysta moment, że drzwiczki uchylone i już tam jest.A
                  tylko usłyszy mój głos -"gdzie tam weszłaś"już zwiewa ze śmiesznym
                  pokrzykiwaniem:)))

                  • Gość: lucy_z Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) IP: 192.168.0.* 25.02.02, 11:58
                    Stoi znowu pod szafą i miauczy, żeby ją wpuścić.....No i znowu uległam.
                    Jak wychodzę z domu, czeka w przedpokoju na szafce dopóki nie wrócę:)))
                    • ronja Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 26.02.02, 14:49
                      A to mój nie. Mój zawsze się gdzies kamuflował, ale to kocur był, więc ma i nne
                      zwyczaje niż kocice. Zwijał się w kłębek pod kaloryferem lub wybierał sobie
                      słoneczną plame na dywanie i wylegiwał się...
                      Gdy się kapałam to spacerowałpo krawędzi wanny w ta i z powrotem zafascynowany
                      wodą... Kiedyś wpadł...;)
                      • lucy_z Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 26.02.02, 16:35
                        O!!! Moja kotka też jest zafascynowana wodą. Musi być, nie przepuści jak się
                        zmywa, jak pralka pierze i wylewa wodę, nic jej nie odciągnie. Nawet też przy
                        myciu czy kąpieli mi asystuje. A jak jej nie wpuszczę to strasznie biadoli pod
                        drzwiami.. Ale tylko za mną tak chodzi, krok w krok po mieszkaniu..
                        A strasznie ją interesuje konewka z wodą!!!!! To jest mała konewka do kwiatków,
                        ona piersza musi nos wsadzić i zobaczyć tę wodę. Później wsadza łapkę,
                        oczywiście ją moczy, trzepie później itd...Cdn nastąpi :))))))))
                        • ronja Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 27.02.02, 08:19
                          A mój kot jak usłyszał że ktoś rozpakowuje jedzenie w kuchni to rozpędzał się z
                          ostatniego południowego pokoju, gdzie najczęściej się wylegiwał, i zasuwał do
                          kuchni, czasami w tym pędzie nie wyhamowywał, trafiał łapami na chodnik, jechał
                          zaskoczony na tym chodniku i albo walił głową o ścianę albo fotel, jeśli nie
                          udało mu się nakierowac na kuchnię, tylko na pokój...
                          Nic dziwnego, ze był nienormalny, tyle razy przywalić głową...
                          • lucy_z Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 27.02.02, 19:14
                            Już drugi raz ginie mój post. Wczoraj w nocy i tu dzisiaj. Byłam zalogowana i
                            napisałam, wysłałam no i coś się zepsuło, faktycznie ale wczesniej była
                            wiadomość, że poszło:((((((
                            Nie chce mi się dzisiaj czytać;()
                            • Gość: empi Re: kociary.... IP: *.ltk.com.pl 28.02.02, 23:26
                              a ja tam wolę pieski!!!

                              pzdr.
                              • lucy_z Re: kociary.... 28.02.02, 23:58
                                Gość portalu: empi napisał(a):

                                > a ja tam wolę pieski!!!
                                >
                                > pzdr.
                                Kurcze, Ronja!!! Ale nas namierzył:)))))) A psa też mam i lubię, ha, ha!!!:)
                                • ronja Piesiarzu! A co potrafi Twój pies?:)))) 01.03.02, 09:11
                                  Ja tam pieska nigdy nie maiałam, choć bardzo chciałam, ale na wsi u rodziny
                                  gdzie spędziłam większość dzieciństwa - psów było dostatek!!!
                                  Był jeden groźny pies, którego wszyscy się bali (pogrzyzł mnie tylko 2razy;),
                                  ale był też duży kot który ustawił sobie całą psią społeczność. I była mała
                                  czarna kudłata suka, która wylegiwała się razem z tym kotem w ciasnym spleceniu
                                  na słońcu:))))
                                  • lucy_z Re: Co potrafi mój kot????? 01.03.02, 14:44
                                    Mój potrafi skakać z dużej odległości na psa!!!!!! Tak leci jak te wiewiórki,
                                    szeroko przednie i tylne nogi i psu na kark, na jeźdźca, jak trafi:)))))
                                    A pies przewraca ją nosem, kotek posłusznie fik na bok i pies liże ją po pysku,
                                    po uszach a ona spokojniutko leży, bardzo zadowolona. Albo pies doskakuje do
                                    niej, delikatnie skubie ją po nogach, szyi, tułowiu,ona czai się, to widać jak
                                    kuli wolno uszy i w chwili jak pies nie widzi, skok z przodu w kierunku pyska i
                                    łapie psa za szyję. Tyle na dzisiaj:)))))
                                    • lucy_z Re: Co potrafi mój kot????? 03.03.02, 12:11
                                      Dzisiaj w nocy przestraszyłam się, myślałam, że duchy:((((( Otóż wyłączony
                                      przeze mnie telewizor rozbłysł, pokazał się obraz i głos, w środku nocy.
                                      Zerwałam się, włosy mi się zjeżyły, hmmm mam ich niemało!!! Patrzę, a to moja
                                      bestia, zrzuciła pilota na ziemię i swoim ciałkiem położyła się na nim.Jakoś
                                      udało jej się przycisnąć guziczek i uruchomiła telewizorek:)))
                                      Dobrze, że nie były to duchy;)))))
                                      • lucy_z Re: Co potrafi mój kot????? 05.03.02, 11:01
                                        Już po raz drugi znajduję kotkę siedzącą, gdzie???? Na kaktusie!!! To znaczy
                                        na doniczce obok dużego kaktusa, maczugi. Jest to duża donica bo i kaktus duży,
                                        kiedyś się pokłuje wariatka. Jest oparta o maczugę, która ma długie ostre
                                        kolce. Widocznie jej to nie przeszkadza a jest wyżej niż parapet i może
                                        obserwować wróbelki. A jakie piękne głosy wydobywają się z jej gardła! To istny
                                        śpiew koci:)))))
    • Gość: Ronja Wyczuwał wątróbkę albo pasztetową IP: 212.244.252.* 06.03.02, 09:55
      z trzeciego piętra, gdy ja albo moja mama zbliżałyśmy się dopiero do bloku!!!!
      (sic!)
      I był błyskawiczny w porywaniu kotletów z talerza - człowiek odwracał głowę, a
      gdy z powrotem spojrzał na talerz - mięsa już tam nie było...
      • lucy_z Re: Wyczuwał wątróbkę albo pasztetową 06.03.02, 12:37
        Gość portalu: Ronja napisał(a):

        > z trzeciego piętra, gdy ja albo moja mama zbliżałyśmy się dopiero do bloku!!!!
        > (sic!)
        > I był błyskawiczny w porywaniu kotletów z talerza - człowiek odwracał głowę, a
        > gdy z powrotem spojrzał na talerz - mięsa już tam nie było...

        One rzeczywiście chodzą cichutko!!!!! Mój kiedyś tam wpadł za pralkę i nie mógł
        wyjść, wiadomo!!!!! Był wrzask!!! A wczoraj zwalił mi kwiatka z parapetu. Kwiatka
        szkoda. Ale nie był to kaktus:)))))
        Ronju!!!!!!! Wracaj na forum do Lublina, dosyć obijania;)))))
        • Gość: Ronja Re: Wyczuwał wątróbkę albo pasztetową IP: 212.244.252.* 06.03.02, 12:56
          Na Towarzyskim też mnie wyzywają od róznych za to że wybyłam, ale jakoś
          ostatnio z przygnebienia i rozżalenia wpadłam w nastrój obojętności. A to
          najgorsze z wszystkich.
          To tak jakby przestało zależeć...
          Brrr...
          Samo uświadomienie sobie tego powala;((((

          Szkoda że nie mam kota, takie ciche stworzenie wchłania w siebie smutki i
          żale...
          • Gość: Kaska Re:Co potrafil moj kot....... IP: *.devs.futuro.pl 06.03.02, 13:18
            Ronja i Lucy tutaj!
            Jak milo;-)))))))))))))

            A mój kot teraz u obcych podobno obrasta w tłuszczyk..... Tęsknię za nim
            strasznie...... (to chyba tak głupio tęsknić za kotem?)
            • ronja Re:Co potrafil moj kot....... 06.03.02, 13:49
              Ja długo tęskniłam, kiedy mój zaginął...
              • Gość: Kaska Re:Co potrafil moj kot....... IP: *.devs.futuro.pl 06.03.02, 14:13
                A ja chyba będę jeszcze długo tęskniła....
                Był po prostu wyjątkowym kotem... Taki pełnoprawny członek rodziny.....
                • ronja Re:Co potrafil moj kot....... 06.03.02, 14:38
                  A ja znam wyjatkowsze od mojego:)))))
                  • Gość: Kaska Re:Co potrafil moj kot....... IP: *.devs.futuro.pl 06.03.02, 14:45
                    ronja napisał(a):

                    > A ja znam wyjatkowsze od mojego:)))))

                    A ja nie jestem taka krytyczna;-)))))))))
                    Ronja, a dlaczego nie ma Cię na forum Lublin?
                    • ronja Re:Co potrafil moj kot....... 06.03.02, 15:09
                      Ostatnio wpadłam w nastrój totalnej obojętności.
                      Wszystko mi wisi.
                      Mam nadzieję, ze mo odpuści i wtedy wrócę.
                      Zastanawiające, ze gdy jest źle, człowiek wycofuje się tam, gdzie najbardziej
                      ciasno, blisko, lokalnie.
                      Z Towarzyskiego na Lubelskie, z Lubelskiego na Świdnik...
                      • Gość: Kaska Re:Co potrafil moj kot....... IP: *.devs.futuro.pl 06.03.02, 15:11
                        ronja napisał(a):

                        > Ostatnio wpadłam w nastrój totalnej obojętności.
                        > Wszystko mi wisi.
                        > Mam nadzieję, ze mo odpuści i wtedy wrócę.
                        > Zastanawiające, ze gdy jest źle, człowiek wycofuje się tam, gdzie najbardziej
                        > ciasno, blisko, lokalnie.
                        > Z Towarzyskiego na Lubelskie, z Lubelskiego na Świdnik...

                        Ronja, co ci??????????
                        Coś się stało?????????????????????????
                        • ronja Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) 06.03.02, 15:19
                          A, przechodze ostatnio okres przygnebienia.
                          Najgorsze, że to trwa od prau tygodni, a to bardzo długo jak na na ogół
                          cieszącą sie życiem pozytywnie myslącą wariatke!:)
                          • Gość: Kaska Re: Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) IP: *.devs.futuro.pl 06.03.02, 15:24
                            ronja napisał(a):

                            > A, przechodze ostatnio okres przygnebienia.
                            > Najgorsze, że to trwa od prau tygodni, a to bardzo długo jak na na ogół
                            > cieszącą sie życiem pozytywnie myslącą wariatke!:)

                            W takim tempie dogonimy najlepszych;-)))))))))))))))))))
                            Pewnie, że pijemy!!!!!!!!!!!!!
                            Otwieram szampana!

                            Czyli masz po prostu chandrę ........
                            A próbowałaś to przespać??? Mnie czasem wychodzi;-)
                            • ronja Re: Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) 06.03.02, 15:35
                              Ale to długotrwała chandra i niebezpodstawna, co najgorsze...

                              Czekaj, Kasiu, czy Ty tez jesteś ze Świdnika?
                              • Gość: Kaska Re: Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) IP: *.devs.futuro.pl 06.03.02, 15:40
                                Jestem jak najbardziej;-))))))))))))

                                To zacznij myśleć o czymś przyjemnym długo i intensywnie. Chandra odfrunie;-)
                                • Gość: lucy_z Re: Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) IP: 192.168.0.* 06.03.02, 22:41
                                  Gość portalu: Kaska napisał(a):

                                  > Jestem jak najbardziej;-))))))))))))
                                  >
                                  > To zacznij myśleć o czymś przyjemnym długo i intensywnie. Chandra odfrunie;-)

                                  A to świntuchy, piły beze mnie:((((( :)))
                                  Kasia!!! Naprawdę jesteś ze Świdnika??????? A to ci Dopiero!!!!!
                                  Hura!!!!!!:)))))) Witaj w naszym klubie!!! :)))))))))))
                                  • Gość: Kaska Re: Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) IP: *.devs.futuro.pl 07.03.02, 08:07
                                    Gość portalu: lucy_z napisał(a):

                                    A to świntuchy, piły beze mnie:((((( :)))
                                    > Kasia!!! Naprawdę jesteś ze Świdnika??????? A to ci Dopiero!!!!!
                                    > Hura!!!!!!:)))))) Witaj w naszym klubie!!! :)))))))))))

                                    Piłyśmy, Ciebie nie było.....
                                    Naprawdę jestem;-)) hura!!!!!!!!!!!;-))))))))))))))))
                                    • ronja Re: Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) 07.03.02, 08:20
                                      A my tak namietnie szukamy osób, które by z nami wspólnie ciągneły to forum:))))
                                      • Gość: Kaska Re: Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) IP: *.devs.futuro.pl 07.03.02, 08:28
                                        ronja napisał(a):

                                        > A my tak namietnie szukamy osób, które by z nami wspólnie ciągneły to forum:)))
                                        > )

                                        Czytałam;-)))) Jesteście zdecydowane przodowniczki;-)))))))))
                                        I co? Chandra mineła?
                                        • Gość: Kaska Re: Przekroczyłyśmy 300! Pijemy?;) IP: *.devs.futuro.pl 07.03.02, 09:01
                                          No i zrownaliśmy się z Puławami!!!!!!!!!
                                          • Gość: Kaska Re: Hurrrrrrrra! IP: *.devs.futuro.pl 07.03.02, 09:03
                                            I jesteśmy najlepsi;-))))))
                                            • lucy_z Re: Hurrrrrrrra! 07.03.02, 09:55
                                              Gość portalu: Kaska napisał(a):

                                              > I jesteśmy najlepsi;-))))))

                                              Tak????? Idę zobaczyć!!!!!!! Był okres, że i Przemyśl przegoniłyśmy. Tak mi się
                                              rzucał zawsze w oczy bo był, jest po prawej stronie od Świdnika:))Ale województwo
                                              nie nasze;))
                                              • lucy_z Re: Hurrrrrrrra! 07.03.02, 10:44
                                                Wracając do kota to spadł z najwyższej półki!!!!! Ale na cztery łapy spadł,
                                                uciekał z pokrzykiwaniem;))))) Właściwie uciekała!!!

                                                Ronja wychodź choroba jasna z tego dołka!!!!!!!!
                                                Słońce świeci. Wiosna idzie. Niedługo święta. Odpoczniesz sobie, polatasz po
                                                polach. Do tego czasu, mam nadzieję zazieleni się. Koniki czekają!!!!!!!!!
                                                • Gość: Kaska Re: Hurrrrrrrra! IP: *.devs.futuro.pl 07.03.02, 10:51
                                                  lucy_z napisał(a):

                                                  > Wracając do kota to spadł z najwyższej półki!!!!! Ale na cztery łapy spadł,
                                                  > uciekał z pokrzykiwaniem;))))) Właściwie uciekała!!!
                                                  >
                                                  > Ronja wychodź choroba jasna z tego dołka!!!!!!!!
                                                  > Słońce świeci. Wiosna idzie. Niedługo święta. Odpoczniesz sobie, polatasz po
                                                  > polach. Do tego czasu, mam nadzieję zazieleni się. Koniki czekają!!!!!!!!!

                                                  No właśnie Ronja!!!!!!! Wyłaź czym prędzej, bo my się tutaj martwimy.
                                                  Przynajmniej postaw kropkę. Będziemy wiedziały, że żyjesz.....
                                                  • Gość: Ronja Kropka IP: 212.244.252.* 07.03.02, 10:57
                                                    Słuchajcie, ze zwykłymi dołkami radzę sobie jak młody koń z peszkodami - niby
                                                    boje się ale skaczę. Ale to jest coś co jest bardziej realne - przywala mnie.
                                                    Wiem, ze musze sobie poradzić, ale jakoś mój zobojętniały chcrakter nie chce
                                                    się za to wziąć...

                                                    A mój kot wypadł z trzeciego pietra goniąc po stole kuchennym za motylem prosto
                                                    w otwarte okno. Gdy płacząc zbiegłam po jego zwłoki, stał pod klatką i miauczał
                                                    żeby go wpuścić...:)
                                                  • lucy_z Re: Żyje, żyje, hurra, hurrrrrrra:))))))))))) 07.03.02, 11:03
                                                    Żyje, żyje, ma się dobrze!!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))))

                                                    Ronja! Wracam do kotki!!! Właśnie nie wiem co z latem, z otwartym balkonem.
                                                    Boję się, że wypadnie. Czy ją przywiązywać na długiej lince, czy co???????
                                                    Wczoraj szalała na parapecie, myślałam, że ptaszki a to nie, mucha wpadła przez
                                                    uchylone okno. Tak wysoko skakała, kotka, darła się. Bałam się o kwiatki. Co
                                                    będzie na balkonie???????
                                                  • Gość: Kaska Re: Żyje, żyje, hurra, hurrrrrrra:))))))))))) IP: *.devs.futuro.pl 07.03.02, 11:19
                                                    lucy_z napisał(a):

                                                    > Żyje, żyje, ma się dobrze!!!!!!!!!!!! :)))))))))))))))))))))
                                                    >
                                                    > Ronja! Wracam do kotki!!! Właśnie nie wiem co z latem, z otwartym balkonem.
                                                    > Boję się, że wypadnie. Czy ją przywiązywać na długiej lince, czy co???????
                                                    > Wczoraj szalała na parapecie, myślałam, że ptaszki a to nie, mucha wpadła przez
                                                    >
                                                    > uchylone okno. Tak wysoko skakała, kotka, darła się. Bałam się o kwiatki. Co
                                                    > będzie na balkonie???????

                                                    Żyje;-)))))))
                                                    A wracając do kotów.....
                                                    Jak mój kot jeszcze z nami mieszkał, to pewnego pięknego popołudnia, gdy okna
                                                    były świeżo umyte, a firanki jeszcze nie zawieszone, pędził zafascynowany za
                                                    mucha, wpadł na oparcie kanapy, która stała obok okna .
                                                    Mucha niewiele myśląc siadła na oknie, a ten zrobił przysiad, jak do skoku, i
                                                    całym ciężarem ciała wpadł na okno, po czym zdziwiony osunął się pod parapet;-)
                                                    Pewnie biedaczek nie sądził, że istnieje coś takiego jak szkło;-))))))))))))
                                                    Później spod fotela długo nie chciał wyjść;-)))))))))))
                                                  • Gość: Ronja Żyje, ale co to za życie... ;) IP: 212.244.252.* 07.03.02, 12:01
                                                    Słuchaj, Lucy, mój kot od małego wyłaził za nami na balkon, bo bardzo go
                                                    ciekawiło co się za szybami dzieje. Ale nie podchodził blisko krawędzi, a jeśli
                                                    już to rozpłaszczony, czołgał się, zaglądał w dół i czym prędzej czołgał się z
                                                    powrotem.
                                                    Koty potrafią ocenić wysokość i nie zrobią same sobie krzywdy. Chyba że przez
                                                    przypadek.
                                                    Sprawdź na jakiejś wysokiej ale w miarę bezpiecznej wysokości (I piętro?) czy
                                                    ostrożnie podchodzi do wysokości czy nie.
                                                  • lucy_z Re: Znowu o kocicy:)))))) 11.03.02, 12:48
                                                    Jest rozpieszczana przez swego pana!!!!!!! Strasznie!!!!!!! Kładzie się,
                                                    rozpłaszczona na krześle obrotowym a pan ją kręci, kręci, raz w jedną stronę,
                                                    raz w drugą a ona to uwielbia;))))) Ciekawa jestem czy jeszcze mnie by tak
                                                    pokręcił na jakieś karuzeli, ha, ha, ha :)))))))
                                                  • ronja Koniecznie sprawdź i nam powiedz! 12.03.02, 09:36
                                                  • lucy_z Re: Koniecznie sprawdź i nam powiedz! 12.03.02, 12:04
                                                    Ponieważ nie ma tu w najbliższej okolicy, to będę się łudzić, że tak będzie:)))
                                                    Idę zaraz szukać;)))
                                                  • ronja Re: Koniecznie sprawdź i nam powiedz! 12.03.02, 12:44
                                                    Nie oszukujmy się, Świdnik w skomplikowane karuzele nie obfituje...:)
                                                    Jejku, ja k ja bym chciała tak móc się w roboczy dzień po Świdniku wczesnym
                                                    popołudniem na poszukiwanie karuzel wybrać...:(((((
                                                  • lucy_z Re: Koniecznie sprawdź i nam powiedz! 13.03.02, 12:04
                                                    ronja napisał(a):


                                                    Pytałam czy i mnie by tak......:))))))
                                                    Śmiał się tylko:((((((
                                                  • ronja Re: Koniecznie sprawdź i nam powiedz! 13.03.02, 12:46
                                                    Dyplomata;)))) albo niesmiały;))))))))))
    • Gość: Kazy Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ KOT.... :) IP: *.proxy.aol.com 12.03.02, 18:24
      W fabryczce gdzie kiedys pracowalem bylo dwa koty.
      Jeden calymi dniamy wylegiwal sie w fotelu w biurze na pietrze. Strasznie bal
      sie ludzi na hali. Prawdopodobnie ktos go uderzyl.
      Drugi zas krecil sie po hali miedzy maszynami i jak mial ochote polowal na
      myszki.
      Kazdego dnia o okreslonej godzinie, co do minuty wychodzily przed budynek i
      oczekiwaly na samochod z kanapkami. Gdy czasem kierowca przyjechal wczesciej i
      zatrabil, pedzily jak oszalale zeby byc pierwsze.
      Pewnego razu tego na hali wyczesalem druciana szczoteczka i od tej pory chodzil
      za mna, by go czesac lub podrapac. Tak jak by sie czul moim panem.
      Co gorsze.
      W przerwe widze ze on idzie do mojego samochodu, obwachal ze wszystkich stron,
      odwrocil sie tylem podniosl ogon i siknal na kolo.
      Nastepnie podszedl do drugiego kola i zrobil to samo i tak dalej.
      Przy czwartym kole takiego sprofanowania mego pojazdu, nerwy mnie poniosly i
      rzucilem w jego kierunku czyms ciezszym tak ze uciekl w przestrachu. Mimo to
      nadal chodzil za mna by go czesac.
      Nie pamietam czy to byl kot czy kotka.
      Kazy
      • Gość: lucy_z Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ KOT.... :) IP: 192.168.0.* 12.03.02, 19:54
        Kazy?????? A jak nas znalazłeś????? Przypadek??????
        Dzięki za wpis!!! Pozdrowienia:)))))
        • Gość: Kazy Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ KOT.... :) IP: *.proxy.aol.com 13.03.02, 00:58
          Gość portalu: lucy_z napisał(a):

          > Kazy?????? A jak nas znalazłeś????? Przypadek??????
          > Dzięki za wpis!!! Pozdrowienia:)))))

          Dziekuje!!!!!!
          Kolega przeprowadzil sie do Swidnika, wiec zajrzalem z ciekawosci co sie tam
          dzieje.
          Kazy
          • ronja Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ KOT.... :) 13.03.02, 07:56
            To był pewnie kocur. Kocury znacza tereny. Zaznaczył Twój samochód. Odtąd
            wiedział, że znajdzie Cię na końcu świata:)
            • Gość: Kazy Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: *.proxy.aol.com 13.03.02, 16:54
              ronja napisał(a):

              > To był pewnie kocur. Kocury znacza tereny. Zaznaczył Twój samochód. Odtąd
              > wiedział, że znajdzie Cię na końcu świata:)

              Tez tak przypuszczalem.

              Kiedys znajomy Dr. zostawil mi swego pieska do opieki na czas jego podrozy
              sluzbowej. Najwiekszym zmartwieniem dla mnie bylo ze zdechnie mi z glodu.
              Nie chcial jesc.
              Kaszanke tylko powachal ale nie ruszyl. Dalem buleczke z maslem, zlizal tylko
              maslo. Kielbaski zjadl troche ale jak ja przysmarzylem na masle.
              Ale gdy zobaczyl cukierki czy czekolade to szalal.
              Dzieciom nie mozna bylo dac w jego obecnosci bo i swoja porcje zjadl i im by
              zabral.
              Gdy szedlem spac on kladl sie w poblizu i obserwowal mie, gdyz nie pozwalalem mu
              wchodzic na lozko.
              Wystarczylo ze przymkne oczy a on juz sie pod koldre wpycha.
              Nie moglem go na balkon wyslac za kare mimo ze bylo cieplo, gdyz obudzil by
              wszystkich sasiadow w budynku.
              Zanim go odzwyczailem to i wlasciciel wrocil.
              Okazalo sie ze piesek sypial z dziecmi pana doktora.
              Kazy
              • lucy_z Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) 13.03.02, 19:23
                Gość portalu: Kazy napisał(a):

                > Okazalo sie ze piesek sypial z dziecmi pana doktora.
                > Kazy

                Mój piesek nie wiem dlaczego ale nie lubi słodyczy więc nie ma problemu i taki
                jest, że jak chce mu się coś dać np w pokoju do jedzenia, nie weźmie tylko leci
                do kuchni, gdzie ma miskę i czeka. Nigdy nie był tresowany czy coś takiego. Taki
                jest.
                • ronja Piesek Lucy jest ideałem, a... 14.03.02, 07:48
                  piesek doktora widze mógłby rozweselić najsmutniejszych:)
                • Gość: Kazy Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: *.proxy.aol.com 14.03.02, 18:41
                  lucy_z napisał(a):

                  > Gość portalu: Kazy napisał(a):
                  >
                  > > Okazalo sie ze piesek sypial z dziecmi pana doktora.
                  > > Kazy
                  >
                  > Mój piesek nie wiem dlaczego ale nie lubi słodyczy więc nie ma problemu i taki
                  >
                  > jest, że jak chce mu się coś dać np w pokoju do jedzenia, nie weźmie tylko leci
                  >
                  > do kuchni, gdzie ma miskę i czeka. Nigdy nie był tresowany czy coś takiego. Tak
                  > i
                  > jest.

                  Kiedys pojechalem odwiedzic mego kuzyna w nowym miejscu zamieszkania. Znalazlem
                  dom, pukam, wchodze do srodka. W kuchni spi olbrzymie (jak LEW) psisko.
                  Na wolanie nikt nie odpowiada. Nie bede siedzial w czyims domu, wiec wychodze.
                  W tym momencie LEW zerwal sie na nogi, klapnal poteznymi klami przed mym nosem i
                  warknal az mi sie wlosy zjezyly. Stanalem jak wryty a piesek siadl na swym ogonie.
                  Przy kazdym ruchu w kierunku drzwi ostrzegal glosnym warknieciem. Posluchalem
                  jego rady, siadlem na krzesle i czekam????????????.
                  Zeszlo ponad pol godziny, zanim wrocila kuzyna matka z ogrodka.
                  Powiedziala do psa. Reks nie rusz!!!!. To jest swoj!!!!!.
                  Pies obwachal moje rece i juz byl przyjacielem.
                  Kuzyn mial dar do trenowania swoich zwierzat. Np. Zaprzagl psa do wozka a w zime
                  do sanek i piesek wozil male dzieci po podworku.
                  K.
                  • Gość: Ronja Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: 212.244.252.* 19.03.02, 10:52
                    Ja kiedyś podczas letniej burzy okrutnie przemarznięta, mokra do ostatniej
                    nitki (zresztą tylko sukienkę na sobie m iałam, więc za duzo tych rzeczy do
                    przemoknięcia nie było), bez parasola, wśród piorunów i błyskawic leciałam
                    galopem po kałużach do koleżanki, która w zalesionym domku mieszkała. Dopadłam
                    furtki, a ona zamknięta, dzwonka nie ma, numeru telefonu nie miałam...
                    Przerażona, bo te pioruny tuz obok waliły, nie wiedziałam co zrobić. Bo w tym
                    ogródku gdzieś tam powinien rottweiler być...
                    W końcu zaryzykowałam, przelazłam przez ogrodzenie, przemknełam wśród drzew na
                    oszkloną werandę i wciąż drżąc, ze mi zaraz w plecy wgryzie sie pies
                    załomotałam do okien. Koleżana pisku narobiła na widok takiego upiora, jakiego
                    ujrzała za okenm, a pies przerazony burzą lezał pod stołem i trząsł sie ze
                    strachu na dźwięk każdego pioruna... Gdzieś miał intruzów...
                    • lucy_z Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) 19.03.02, 11:25
                      Gość portalu: Ronja napisał(a):

                      a pies przerazony burzą lezał pod stołem i trząsł sie ze
                      > strachu na dźwięk każdego pioruna... Gdzieś miał intruzów...

                      Ronju:) Moich znajomych wilczur też tak się boi burzy, nie wspomnę już o moim,
                      który paniczne się boi. Jeszcze nic nie wskazuje na burzę a ja już wiem, że
                      będzie bo mój piesek się trzęsie i chowa się. A jak już jest ta burza to jęzor ma
                      na brodzie, strasznie dyszy i najlepiej mu w łazience, po ciemku tam leży...
                      W Sylwestra jest to samo, to nie pies jest wtedy, to jest sama "panika".
                      • Gość: Ronja Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: 212.244.252.* 19.03.02, 11:48
                        No , u nas na wsi, tez najodważniejszy w gospodarstwie pies, postrach wsi,
                        zawsze sypiający na środku podwórka by ogarniać i pilnować całości, podczas
                        burzy ukradkiem wsuwał się do domu, właził pod stół i się trząsł...
                        Niesamowite...
                        • lucy_z Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) 19.03.02, 12:06
                          Gość portalu: Ronja napisał(a):

                          > No , u nas na wsi, tez najodważniejszy w gospodarstwie pies, postrach wsi,
                          > zawsze sypiający na środku podwórka by ogarniać i pilnować całości, podczas
                          > burzy ukradkiem wsuwał się do domu, właził pod stół i się trząsł...
                          > Niesamowite...

                          Ronju!!!!!! Psu się nie dziwię;))) Sama się boję;))))))))
                          • Gość: Ronja Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: 212.244.252.* 19.03.02, 14:07
                            A ja czasami udaję że twarda jestem...
                            A potem zachodzi taka sytuacja jak ta z tą burza i rottweilerem...
                            • Gość: kd Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: *.proxy.aol.com 19.03.02, 21:16
                              Gość portalu: Ronja napisał(a):

                              > A ja czasami udaję że twarda jestem...
                              > A potem zachodzi taka sytuacja jak ta z tą burza i rottweilerem...

                              I tez wchodzisz pod stol??????????????????
                              kd
                              • ronja Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) 20.03.02, 07:48
                                Nie, zamiast w strugach deszczu iść nonszalanckim krokiem, zakasuje kicke i
                                grzeję po kałużach potykając się i drżąc by we mnie żaden piorun nie trafił...
                                • lucy_z Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) 20.03.02, 08:58
                                  ronja napisał(a):

                                  > Nie, zamiast w strugach deszczu iść nonszalanckim krokiem, zakasuje kicke i
                                  > grzeję po kałużach potykając się i drżąc by we mnie żaden piorun nie trafił...

                                  Ha, ha, ha:))))) Ja też!!!!!! W ubiegłym roku, w czasie burzy przestałam w
                                  przedsionku sklepu pół godziny mając do domu minutę!!! Ale tak choroba waliło, że
                                  bałam się tej otwartej przestrzeni. Ze sklepu widać moje okna, dom jest na
                                  wyciągnięcie ręki. Byłam z psem to on wskakiwał mi na ręce i zeskakiwał, wcale go
                                  o to nie prosiłam, a waży z 10 kg;)))))
                                  • Gość: kd Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 15:49
                                    lucy_z napisał(a):

                                    > ronja napisał(a):
                                    >
                                    > > Nie, zamiast w strugach deszczu iść nonszalanckim krokiem, zakasuje kicke
                                    > i
                                    > > grzeję po kałużach potykając się i drżąc by we mnie żaden piorun nie trafi
                                    > ł...
                                    >
                                    > Ha, ha, ha:))))) Ja też!!!!!! W ubiegłym roku, w czasie burzy przestałam w
                                    > przedsionku sklepu pół godziny mając do domu minutę!!! Ale tak choroba waliło,
                                    > że
                                    > bałam się tej otwartej przestrzeni. Ze sklepu widać moje okna, dom jest na
                                    > wyciągnięcie ręki. Byłam z psem to on wskakiwał mi na ręce i zeskakiwał, wcale
                                    > go
                                    > o to nie prosiłam, a waży z 10 kg;)))))

                                    Jak pioruny wala nalezy gromice zapalic.
                                    Podobno pomaga~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tak starzy ludzie gadali.
                                    kd
                                    • lucy_z Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) 20.03.02, 16:08
                                      Gość portalu: kd napisał(a):


                                      > Jak pioruny wala nalezy gromice zapalic.
                                      > Podobno pomaga~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tak starzy ludzie gadali.
                                      > kd

                                      W sklepie z psem na ręku??????? :))))))))
                                      • Gość: kd Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: *.proxy.aol.com 20.03.02, 17:22
                                        lucy_z napisał(a):

                                        > Gość portalu: kd napisał(a):
                                        >
                                        >
                                        > > Jak pioruny wala nalezy gromice zapalic.
                                        > > Podobno pomaga~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tak starzy ludzie gadali.
                                        > > kd
                                        >
                                        > W sklepie z psem na ręku??????? :))))))))

                                        Czemu nie?
                                        W sklepie powinni miec takie narzedzie przeciwko pierunom!!!!!!!!!
                                        Zeby nie trzaslo................
                                        kd
                                        • lucy_z Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) 20.03.02, 19:21
                                          Gość portalu: kd napisał(a):

                                          > > Gość portalu: kd napisał(a):
                                          > >
                                          > >
                                          > > > Jak pioruny wala nalezy gromice zapalic.
                                          > > > Podobno pomaga~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Tak starzy ludzie gadali.
                                          > > > kd
                                          > >
                                          > > W sklepie z psem na ręku??????? :))))))))
                                          >
                                          > Czemu nie?
                                          > W sklepie powinni miec takie narzedzie przeciwko pierunom!!!!!!!!!
                                          > Zeby nie trzaslo................
                                          > kd

                                          Gromnicy tam nie widziałam ale wiesz, mieli mnósto lampek, świec!!!!! Jakby to
                                          wszystko zapalić, ale by fajno wyglądało;))))))
                                          • Gość: kd Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) IP: *.proxy.aol.com 21.03.02, 00:10
                                            lucy_z napisał(a):



                                            > Gromnicy tam nie widziałam ale wiesz, mieli mnósto lampek, świec!!!!! Jakby t
                                            > o
                                            > wszystko zapalić, ale by fajno wyglądało;))))))

                                            Taaaak. Ladnie by wygladalo, ale od pieruuuuuna nie uchroni.
                                            Musi byc grumica ido tego poswiecona:)))))
                                            kd
                                            • ronja Re: CO POTRAFIŁ NIE MÓJ PIESEK.... :) 27.03.02, 09:24
                                              Mój kot był kotem którego się co tydzień z całą rodziną woziło na działkę. Jak
                                              się wracało z rękami pełnymi wiader i siat, to się kota puszczało pod blokiem z
                                              samochodu, a on szybciutko czołgając się przmykał do klatki, po schodach i
                                              czekał pod drzwiami, albo skradał się za nami...
                                              Wiedział że w otwarte drzwi po określonej stroniek latki ma trafiać...
                                              Pewnego razu otworzono drzwi na niższym piętrze niż nasze. W domu tym mieszkał
                                              doberman. Mój kot wpadł tam, ja ze zjeżonymi ze starchu włosami za nim.
                                              A kot w ułamku sekundy przmknał domownikom między nogami, obleciał pokoje,
                                              zczaił, że to nie jego dom, minął dobermana, wypadł i na górę po schodach -
                                              nawet dzień dobry i przepraszam nie zdążyłam powiedzieć, a pies zareagować, a
                                              kot był już u mnie pod drzwiami...
                                              • lucy_z Re: CO POTRAFI MÓJ KOT 27.03.02, 11:28
                                                ronja napisał(a):

                                                > Mój kot był kotem którego się co tydzień z całą rodziną woziło na działkę. Jak
                                                > się wracało z rękami pełnymi wiader i siat, to się kota puszczało pod blokiem z
                                                >
                                                > samochodu, a on szybciutko czołgając się przmykał do klatki, po schodach i
                                                > czekał pod drzwiami, albo skradał się za nami...
                                                > Wiedział że w otwarte drzwi po określonej stroniek latki ma trafiać...
                                                > Pewnego razu otworzono drzwi na niższym piętrze niż nasze. W domu tym mieszkał
                                                > doberman. Mój kot wpadł tam, ja ze zjeżonymi ze starchu włosami za nim.
                                                > A kot w ułamku sekundy przmknał domownikom między nogami, obleciał pokoje,
                                                > zczaił, że to nie jego dom, minął dobermana, wypadł i na górę po schodach -
                                                > nawet dzień dobry i przepraszam nie zdążyłam powiedzieć, a pies zareagować, a
                                                > kot był już u mnie pod drzwiami...

                                                Ronju!!!!! Bardzo się ubawiłam Twoim opowiadaniem:)))))))
                                                Z moją miałam okropny problem bo jej się zachciało marcować;))) Och co
                                                wyprawiała!!!!!!! W sobotę latałam do weterynarza, dostała zastrzyk no i wreszcie
                                                spokój:)))))
                                                • Gość: kd Re: CO POTRAFI MÓJ KOT IP: *.proxy.aol.com 27.03.02, 18:22
                                                  lucy_z napisał(a):

                                                  > ronja napisał(a):
                                                  >
                                                  > > Mój kot był kotem którego się co tydzień z całą rodziną woziło na działkę.
                                                  > Jak
                                                  > > się wracało z rękami pełnymi wiader i siat, to się kota puszczało pod blok
                                                  > iem z
                                                  > >
                                                  > > samochodu, a on szybciutko czołgając się przmykał do klatki, po schodach i
                                                  >
                                                  > > czekał pod drzwiami, albo skradał się za nami...
                                                  > > Wiedział że w otwarte drzwi po określonej stroniek latki ma trafiać...
                                                  > > Pewnego razu otworzono drzwi na niższym piętrze niż nasze. W domu tym mies
                                                  > zkał
                                                  > > doberman. Mój kot wpadł tam, ja ze zjeżonymi ze starchu włosami za nim.
                                                  > > A kot w ułamku sekundy przmknał domownikom między nogami, obleciał pokoje,
                                                  >
                                                  > > zczaił, że to nie jego dom, minął dobermana, wypadł i na górę po schodach
                                                  > -
                                                  > > nawet dzień dobry i przepraszam nie zdążyłam powiedzieć, a pies zareagować
                                                  > , a
                                                  > > kot był już u mnie pod drzwiami...
                                                  >
                                                  > Ronju!!!!! Bardzo się ubawiłam Twoim opowiadaniem:)))))))
                                                  > Z moją miałam okropny problem bo jej się zachciało marcować;))) Och co
                                                  > wyprawiała!!!!!!! W sobotę latałam do weterynarza, dostała zastrzyk no i wreszc
                                                  > ie
                                                  > spokój:)))))

                                                  Wyglada na to ze z rodzajem meskim jest miej problemow!!!!!!!!!!!!!
                                                  kd
                                                  • ronja Re: CO POTRAFI MÓJ KOT 28.03.02, 08:26
                                                    Mniej?
                                                    Mój się zgubił raz na zawsze właśnie wtedy, gdy za kotką w rui pobiegł...
                                                    I tyle go widziałam...
                                                  • Gość: kd Re: CO POTRAFI MÓJ KOT IP: *.proxy.aol.com 28.03.02, 15:45
                                                    ronja napisał(a):

                                                    > Mniej?
                                                    > Mój się zgubił raz na zawsze właśnie wtedy, gdy za kotką w rui pobiegł...
                                                    > I tyle go widziałam...

                                                    Wlasnie............i to tez jest wina koooooootki..............:)))))))))))))))
                                                  • ronja Re: CO POTRAFI MÓJ KOT 29.03.02, 11:17
                                                    Tak, kotka za która polazł została...:)))
                                                    A on odszedł niewierny!
                                                  • Gość: kd Re: CO POTRAFI MÓJ KOT IP: *.proxy.aol.com 29.03.02, 15:28
                                                    ronja napisał(a):

                                                    > Tak, kotka za która polazł została...:)))
                                                    > A on odszedł niewierny!

                                                    A moze zawiedzony????:)))
                                                  • ronja Re: CO POTRAFI MÓJ KOT 05.04.02, 13:58
                                                    Moją opieką??? No wiesz!:)
    • ronja Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 26.04.02, 10:50
      Mój kot hipnotyzował znajomych - wybieral sobie pare osób spośród tego stada,
      reszte olewał i nie zaszczycał swoim widokiem, a przed wybrańcami siadał, gdy
      stawali w drzwiach wejściowych i się patrzył...
      Oni zdejmowali kurtki, szli do mnie do pokoju, kot szedł za nimi siadał przed
      nimi i sie patrzył...
      Przychodziłam z herbata i ciastem, siadałam by pogadać, kot siedział i się
      patrzył...

      A oni coraz bardziej sie kręcili, kręcili, kręcili...
      • Gość: Casey Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) IP: *.proxy.aol.com 27.04.02, 07:21
        ronja napisał(a):

        > Mój kot hipnotyzował znajomych - wybieral sobie pare osób spośród tego stada,
        > reszte olewał i nie zaszczycał swoim widokiem, a przed wybrańcami siadał, gdy
        > stawali w drzwiach wejściowych i się patrzył...
        > Oni zdejmowali kurtki, szli do mnie do pokoju, kot szedł za nimi siadał przed
        > nimi i sie patrzył...
        > Przychodziłam z herbata i ciastem, siadałam by pogadać, kot siedział i się
        > patrzył...
        >
        > A oni coraz bardziej sie kręcili, kręcili, kręcili...

        I dziwic sie kotu ze ma objekcje jak nieracjonalnie rasa ludzka sie zachowuje?
        kd
    • usmiechnietakaska Mój kot... 02.05.02, 15:22
      Tesknię za nim bardzo...
      Potrafił przyjść w nocy, położyć się na szyi tak, że człowiekowi tchu
      brakowało, i mruczeć do tego...
      • ronja Re: Mój kot... 08.05.02, 08:01
        Mój tez mi się na szyi układał, wprwadzi enie całym soba bo by mnie swym
        ciężarem udusił, taki tłuscioch był, ale wtulał się tam jakoś...;)))))
        A jak robiłam na drutach to mi motki plątał i za druty łapał...;)
        • lucy_z Re: Mój kot... 08.05.02, 09:27
          ronja napisał(a):

          > Mój tez mi się na szyi układał, wprwadzi enie całym soba bo by mnie swym
          > ciężarem udusił, taki tłuscioch był, ale wtulał się tam jakoś...;)))))
          > A jak robiłam na drutach to mi motki plątał i za druty łapał...;)

          Mój, o czym pisałam na lubelskim, zwalił mi ze stojaczków dwie olbrzymie
          paprocie, do góry nogami i parę kwiatków z parapetu. Przestraszył się odkurzacza:
          (((
          • ronja Re: Mój kot... 08.05.02, 09:34
            Mój też się strasznie bał odkurzacza - zawsze pamiętałam, zeby go zamknąć w
            jakimś pokoju, jak włączałam to straszliwe urządzenie:)
            • usmiechnietakaska Re: Mój kot... 08.05.02, 09:38
              A mój bardzo lubił odkurzacz;-)
              Kładł się i czekał, aż się go odkurzy;-)))))))
              • lucy_z Re: Mój kot... 08.05.02, 10:44
                usmiechnietakaska napisał(a):

                > A mój bardzo lubił odkurzacz;-)
                > Kładł się i czekał, aż się go odkurzy;-)))))))

                A mój pies też się strasznie boi. A kot był uwiązany w swoich szeleczkach i
                jeszcze do tego była smycz długa i był na balkonie, a ja obok w pokoiku włączyłam
                a on uciekał, ja nie widziałam i nie słyszałam a on się miotał na tej smyczy
                między tymi kwiatkami. Dopiero jak się odwróciłam to był na firance a kwiaty,
                szkoda mówić ;)
                • Gość: lucy_z Re: Mój kot... IP: *.com / 192.168.0.* 08.05.02, 21:20
                  W tej chwili drze się jak opętany i jak wariat lata bo zobaczył biedną muszkę.
                  Znaczy się zobaczyła, bo to ona;))
                  • Gość: Ronja Re: Mój kot... IP: 212.244.252.* 10.05.02, 12:28
                    A czarna kocica na stancji na której mieszkam co dzień wykłada mi się na
                    poscieli uważając to za oczywiste ze ona śpi ze mną (no jakżeby inaczej!) i za
                    każdym razem jest zdziwiona gdy ją z tej kołdry zrzucam...;)
                    • lucy_z Re: Mój kot... 13.05.02, 11:44
                      Gość portalu: Ronja napisał(a):

                      > A czarna kocica na stancji na której mieszkam co dzień wykłada mi się na
                      > poscieli uważając to za oczywiste ze ona śpi ze mną (no jakżeby inaczej!) i za
                      > każdym razem jest zdziwiona gdy ją z tej kołdry zrzucam...;)

                      Moja kotka też jest czarna, z bialymi skarpetkami, krawatem i kawałkiem białego
                      noska. Kiedy kładę się spać, zgaszę światło, siada na brzegu ławy, która stoi tuż
                      obok i sprawdza!?. Długo mi się tak przygląda, po czym idzie na swoje miejsce. A
                      miejsce jej to jest krzesło stojące w pobliżu, na którym jest polożony koc. To
                      się powtarza co noc, taki rytuał. W dzień do spania wchodzi do swojej wiklinowej
                      budki i tam śpi.
                      • Gość: lucy_z Re: Mój kot... IP: *.com / 192.168.0.* 17.05.02, 14:05
                        Wczoraj ją zamknęłam na balkonie, była już noc..... Nie wiedziałam, otworzyłam
                        drzwi, zamknęłam i tyle. Kiedy się przemknęła, nie wiadomo. Siedzę sobie
                        zadowolona, spojrzałam a tam za firanką coś się rusza. To moja kotka drapała w
                        szybę. A dzisiaj trzy razy była zamknięta w łazience. Jak ona to robi, że tam
                        się dostaje niezauważona??? Chyba przenika przez drzwi ;)
                        • Gość: Casey Re: Mój kot... IP: *.proxy.aol.com 06.06.02, 03:33
                          Gość portalu: lucy_z napisał(a):

                          > Wczoraj ją zamknęłam na balkonie, była już noc..... Nie wiedziałam, otworzyłam
                          > drzwi, zamknęłam i tyle. Kiedy się przemknęła, nie wiadomo. Siedzę sobie
                          > zadowolona, spojrzałam a tam za firanką coś się rusza. To moja kotka drapała w
                          > szybę. A dzisiaj trzy razy była zamknięta w łazience. Jak ona to robi, że tam
                          > się dostaje niezauważona??? Chyba przenika przez drzwi ;)

                          Pewnie zna sztuke teleportacji:))))

                          • lucy_z Re: Mój kot... 07.06.02, 11:02
                            Pies i kot śpią, hmmmmm na kanapie razem, pewnie chcąc przeczekać taką pogodę;)
    • Gość: KTS Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) IP: *.net.pl 30.06.02, 01:54
      ronja napisał(a):

      > Myślę, ze watek ma pewne szanse na rozwinięcie, Lucy:)
      >
      > Mój kot warczał przy jedzeniu, gdy ktoś się do niego zbliżał. Wynikało to
      > chyba stąd, ze wzięty był gdy był jeszcze bardzo mały, nie umiał pić inaczej
      > mleka niż przez smoczek, ale mięso potrafił już rozrywac na kawałki. Matka
      > nauczyła go bronić swego.
      NIE WIEM MOŻE KTOŚ JUZ TO NAPISAŁ ,NIE MIAŁEM CXZASU(ZAPEWNIAM ŻE NIE KOPIUJĘ)
      CZYTAĆ,ALE MÓJ ZWARIOWANY KOCUR PRZEWRACAŁ CO ROKU W ŚWIĘTA CHOINKE.TAKI MIAŁ
      WIDOCZNIE KAPRYS
      • lucy_z Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) 30.06.02, 11:31
        Gość portalu: KTS napisał(a):

        > NIE WIEM MOŻE KTOŚ JUZ TO NAPISAŁ ,NIE MIAŁEM CXZASU(ZAPEWNIAM ŻE NIE KOPIUJĘ)
        > CZYTAĆ,ALE MÓJ ZWARIOWANY KOCUR PRZEWRACAŁ CO ROKU W ŚWIĘTA CHOINKE.TAKI MIAŁ
        > WIDOCZNIE KAPRYS

        O! Moja kotka też to robiła:(
        • Gość: Casey Re: CO POTRAFI / -IŁ MÓJ KOT.... :) IP: *.proxy.aol.com 30.06.02, 16:14
          lucy_z napisał(a):

          > Gość portalu: KTS napisał(a):
          >
          > > NIE WIEM MOŻE KTOŚ JUZ TO NAPISAŁ ,NIE MIAŁEM CXZASU(ZAPEWNIAM ŻE NIE KOPI
          > UJĘ)
          > > CZYTAĆ,ALE MÓJ ZWARIOWANY KOCUR PRZEWRACAŁ CO ROKU W ŚWIĘTA CHOINKE.TAKI M
          > IAŁ
          > > WIDOCZNIE KAPRYS
          >
          > O! Moja kotka też to robiła:(

          Pewnie kotki upominaja sie o prezent pod choinka;))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka