Dodaj do ulubionych

Przed rozłamem

IP: 62.233.192.* / *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.04, 14:56
Ani niedawna czystka w szeregach PA (partii aferzystów), ani wybranie
na przewodniczącego źle sprawdzającego się na innych posadach Janika
nie przyniosły eseldecji wzrostu poparcia społecznego. Mówi się o rozłamie.
Grupa Borowskiego zamierza opuścić szeregi towarzyszy i założyć własną
organizację. Jest pytanie: dlaczego?
Czy chodzi o ratowanie Polski przed rosnącą w siłę Samoobroną czy o
przyszłość lewicy?
Czy jedynie o własną karierę polityczną w dobie po-esedowskiej?
Obserwuj wątek
    • shawman Re: Przed rozłamem 21.03.04, 15:45
      Zapewne i jedno, i drugie, i trzecie. :) Myśl o tym, iż w SLD funkcjonują
      rozsądni ludzie jest mi cokolwiek wstrętna, ale zapewne tak jest. Ci rozsądni
      ludzie zatem nie widzą już przyszłości przed tą skompromitowaną formacją i chcą
      założyć nową, która przejmie elektorat lewicowy. Analogicznie, jak stało się po
      upadku AWS na prawicy (PO, PiS i LPR).
      Inni z kolei chcą kontynuować swoją karierę polityczną (co nie zawsze jest
      czymś złym, w końcu nie podpisali cyrografów z Leszkiem Millerem), a w Sojuszu
      widzą tylko jej koniec.
      Strach przed Samoobroną zaś doskwiera jednym i drugim... Ciekawe zresztą, że
      jeszcze żaden członek "pierwszego garnituru" SLD nie przeszedł do partii
      Leppera. Wśród szeregowych członków zdarza się to nagminnie.
      • empi Re: Przed rozłamem 22.03.04, 06:38
        > jeszcze żaden członek "pierwszego garnituru" SLD nie przeszedł do partii
        > Leppera. Wśród szeregowych członków zdarza się to nagminnie.
        Jeszcze mają czas, bliżej wyborów bedą przechodzić do samoobrony. Posłużą się
        argumentem : tam gdzie sympatycy lewicy tam muszą być oni oraz, że będą mieli
        wpływ na zmianę charakteru i wizerunku tej partii.
        pzdr.
        • Gość: Clavis Re: Przed rozłamem IP: 62.233.192.* / *.internetdsl.tpnet.pl 22.03.04, 12:15
          Około 300 towarzyszy ma liczyć na starcie nowa lewica Marka Borowskiego, której
          powstanie spodziewane jest 28 marca.
          Zobaczymy pewnie zgrane twarze, ale widzące realia inaczej niż beton.
          Być może będzie to kolejna przeciwwaga dla Samoobrony i jeśli tak to jestem za!
          Bo chłopcom od Borowskiego metody stosowane przez samoobrońców nie są obce i
          skuteczniej stawią im czoła niż PO.
      • dociek Przykład 1 22.03.04, 08:33
        shawman napisał:

        > Myśl o tym, iż w SLD funkcjonują
        > rozsądni ludzie jest mi cokolwiek wstrętna, ale zapewne tak jest.
    • Gość: okaz Re: Przed rozłamem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 17:30
      Na długo przed rozpoczęciem drugiego dnia obrad 326. Konferencji Episkopatu
      Polski przed gmachem przy skwerze Wyszyńskiego ustawiły się samochody stacji
      radiowych i telewizyjnych, prasy, a nawet Polskiej Kroniki Filmowej.
      W pełnym pogotowiu czeka też grupka dziesięciu manifestantów z – jak sami się
      określają – różnych kółek różańcowych stolicy.
      Rozwijają papieskie i polskie fl
      agi, wyjmują krzyże, rozwijają transparenty:
      „Święty Andrzeju Bobolo, patronie Polski, przed masońską Unią Europejską obroń
      nas”.
      „Prosimy o Polaka”.
      – Pragniemy, żeby był to reprezentant sprawy narodowej – wyjaśnia Sławomir
      Zakrzewski z Polskiego Lobby Przeciwko Integracji z Unią Europejską.
      – To ma być Polak i prawdziwy katolik – wyjaśnia starszy mężczyzna.
      – Wierzący bardziej w Boga niż w ludzi. Żaden Żyd – stwierdza cicho starsza,
      szczupła kobieta.
      – Najlepszy byłby biskup Frankowski – proponuje kolejny z manifestantów.
      – Ale on nie jest ordynariuszem, nie może kandydować.
      – No to biskup Dydycz.
      – Dydycz, tak – zgadzają się wszyscy.
      – Albo Wielgus.
      Biskup płocki też zyskuje akceptację.
      – To musi być człowiek, który dostrzega biedę i zgubne skutki unijnej agitacji
      hierarchów: Pieronka, Macharskiego, Muszyńskiego, Życińskiego, Gądeckiego –
      podgrzewa atmosferę Zakrzewski.
      Pod gmach podjeżdżają limuzyny z biskupami.
      Przeważają volkswageny passaty tdi. Jest też sporo opli (omegi i signum). Są
      toyoty (avensis i camry). Biskup włocławski przyjeżdża renaultem laguną. Ruch
      robi się coraz większy, wąska ulica zostaje całkowicie zatarasowana. Policjanci
      z drogówki trzymają się od kawalkady w bezpiecznej odległości.
      Kierowcy w garniturach usłużnie otwierają drzwi. W większości limuzyn, wzorem
      innych służb mundurowych, leżą służbowe fioletowe biskupie czapki, piuski i
      birety.
      Na rogu, nad starym busem, powiewa biało-czerwona flaga. W oczy bije wielki
      napis: „Tu jest Polska. Polaku, nie buduj eurosodomy”.
      Na szybie plakat z Hitlerem: „Jak nie Unia, to Białoruś”.
      „Tak, jestem Europejczykiem” – oświadcza Hitler z plakatu.
      – W każdą środę bywam przed pomnikiem prymasa Wyszyńskiego. Jak plakat się
      podoba, to w środę jestem do dyspozycji – mówi Dariusz Ciesielski.
      W przeciwieństwie do poprzednich konferencji, tym razem gmach jest szczelnie
      zamknięty. Przed wejściem pilnuje porządku dwóch uzbrojonych po zęby
      ochroniarzy z „Lupusa”, w środku, już bez broni, strażnicy „Gwaranta”.
      Kilku dziennikarzy ma jednak swoich informatorów wśród świeckich pracowników.
      – Zaczęło się – mówi szeptem jeden z nich. – Glemp nie usiadł na swoim tronie,
      tylko z boku. Podobno z kandydowania zrezygnował Wielgus.
      – „Ojcze nasz, któryś jest w niebie” – modlą się przez megafon manifestanci.
      – Módlmy się do aniołów stróżów biskupów, żeby ich bronili przed złymi duchami –
      niesie się wzmocniony głos Zakrzewskiego.
      Ktoś przyniósł wiadomość, że zaczęła się pierwsza tura głosowania.
      Ponownie pojawia się nasz informator.
      – Kandydatów jest wielu. Nie wiem, co się dzieje. Podobno jest jakaś awantura z
      Głódziem. Robią mu problemy proceduralne z kandydowaniem, bo twierdzą, że jako
      biskup polowy nie jest ordynariuszem, a tylko ordynariusz może stać na czele
      Episkopatu.
      W piwnicy otworzono salę kinową, przygotowaną na konferencję prasową nowego
      przewodniczącego.
      Są ciasteczka i gazowana „Nałęczowianka”. Nadal jednak nie ma rzecznika
      konferencji, księdza Józefa Klocha.
      W bagażniku limuzyny arcybiskupa gdańskiego Tadeusza Gocłowskiego jego kierowca
      ustawia walizki.
      – Pański szef nie ma szans na wybór? – pyta jeden z przechodniów.
      – A dlaczego nie? Byłby najlepszym przewodniczącym – odpowiada kierowca.
      Ktoś puszcza plotkę, że arcybiskup Życiński w ogóle nie startował. Ktoś inny,
      że odpadł w pierwszej turze, uzyskując najniższą liczbę głosów.
      Przed południem pojawia się uśmiechnięty ksiądz Kloch.
      – Nie wiem, czy skończymy do 12.00, ale zaraz po wyborach postaram się przyjść
      do państwa z nowym przewodniczącym i jego zastępcą.
      „Długo spała Polska święta, długo Biały Orzeł spał” – śpiewają na całe gardło
      manifestanci.
      – Już po drugiej turze – mówi informator. – Zostali tylko Michalik i Gądecki.
      „Wnet złodzieje i tyrany na piekielny pójdą brzeg...” – ludzie Zakrzewskiego
      podnoszą głos jeszcze bardziej.
      Za szklanymi drzwiami poruszenie. Pokazał się jeden biskup i kilku mężczyzn w
      garniturach.
      – Stało się, jak się miało stać – mówi szeptem jeden z księży. – Wybrali
      Michalika. Gądecki w pierwszej turze został wiceprzewodniczym.
      – Mogło być gorzej – uznaje Zakrzewski i intonuje modlitwę w intencji nowego
      przewodniczącego.
      Przed gmach podjeżdżają biskupie limuzyny.
      – To nie był konkurs piękności – mówi biskup Głódź. – Jestem zadowolony z
      wyników.
      My też bowiem ekscelencje podjechały limuzynami a nie piechotą jakby jakieś
      dziady. Co klasa to klasa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka