viktorsz 12.04.04, 21:48 Pozdrowienia od Biecza (Małopolska) P.S. Odezwijcei się na naszym forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=18342 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
qubraq Re: Pozdrowienia dla Świdnika 16.06.04, 20:17 Nawet nie wiedziałem, że moje ulubione miasto ma swoje forum dzięki Agorze. Przyjechałem tu pierwszy raz 40 lat temu projektować rozbudowę PZL nazywanych wtedy WSK, Zakład nr 47. Przyjechałem jako projektant technologii obróbki skrawaniem z biura projektów PPiDI z Warszawy. Moi starsi koledzy z Wydziału Lotniczego już sie tu zadomowili. Ja sam byłem wcześniej związany z WSK Nr 24 w Rzeszowie. Miałem za zadanie zmodernizować wydziały obróbki mechanicznej pod kątem uruchomienia produkcji licencyjnej nowego śmigłowca SM-3 konstrukcji radzieckiej (chyba WK-1). Roboty było tyle że nawet nie zdążyliśmy się spotkać tym bardziej , że kumple byli konstruktorami a ja technologiem. Setki nowych ludzi... Serdecznie wspominam mojego opiekuna w tamtych czasach pana inżyniera Grelę, Gł.Technologa produkcji lotniczej (bo był przecież jeszcze motocykl!), jego zastępcę pana inżyniera Tatarka. Kilka uliczek, bar mleczny z codzienną jajecznicą z 2 jajek, restauracja "Lotnicza" z niezwyciężonym schabowym czy też mielonym, spanie w hotelu robotniczym, bloki, bloki, bloki, spacery z Wieśką do Adampola. Mijały miesiące, wyjeżdżaliśmy do Sojuza do fabryki nr 146 w Kazaniu. Obróbka dźwigarów łopat wirników, "kulowanie", klejenie sekcji ulowych do dźwigara, budowanie specjalnych maszyn do produkcji elementów plastrów ulowych z blachy duralowej grubości 0,04 i 0,06 mm. Ogromne frezarki łożowe do dźwigarów, PKFy... Tyle lat minęło a to wszystko sie w głowie obraca, wracają wspomnienia, twarze, zdarzenia. Pamiętam wizytę w Zakładzie w stanie wojennym i zdumienie moich kolegów gdy komendant ochrony po przejrzeniu jakichś dokumentów oświadczył mi "pan może chodzić swobodnie po zakładzie ale pana koledzy mogą chodzić tylko z przewodnikiem". Drodzy Świdniczanie, kocham Wasze miasto, jest mi tak bliskie jak mój Lwów czy jego "zastępca" Wrocław. Czy jest jeszcze modelarnia lotnicza przy stacji PKP w Świdniku? Czy fabryka, nasza wspólna fabryka, jeszcze jakoś przędzie? Chciałbym choć jeszcze raz przed śmiercią ją zobaczyć... Pozdrawiam Andrzej Kubrakiewicz Odpowiedz Link Zgłoś
lucy_z Re: Pozdrowienia dla Świdnika 17.06.04, 16:05 Również pozdrawiam Cię Andrzeju:)) Jesli chcesz wiedzieć cos wiecej o Świdniku i zakladzie mogę napisać do Ciebie maila;) Hmmm, jaki ten świat mały. Moje korzenie też ze Lwowa:)) Odpowiedz Link Zgłoś
qubraq Re: Pozdrowienia dla Świdnika 18.06.04, 15:46 lucy_z napisała: > Jesli chcesz wiedzieć cos wiecej o Świdniku i zakladzie mogę napisać do Ciebie maila;) Dzięki Ci za dobre slowo. Mój e-adres: qubraq@o2.pl ; napisz bardzo proszę, Wdzięcznym ogromnie Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
kaz133 Re: Pozdrowienia dla Świdnika 19.06.04, 16:19 Dzieki Andrzeju za informacje o zakladach WSK w Swidniku. Ja w tamtych czasach pracowalem w Lubelskiej FSC. Opowiadano u nas historyjke o pilotach odbierajacych helikoptery, czy byla prawdziwa? Casey Odpowiedz Link Zgłoś
qubraq Re: Pozdrowienia dla Świdnika 19.06.04, 22:34 kaz133 napisał: > Dzieki Andrzeju za informacje o zakladach WSK w Swidniku. Ja w tamtych czasach > pracowalem w Lubelskiej FSC. > Opowiadano u nas historyjke o pilotach odbierajacych helikoptery, czy byla > prawdziwa? > Casey Cześć [Kejsi], ja niestety nie pracowałem w WSK ale w Warszawie w PPiDI a do Świdnika przyjeżdżalem regularnie w delegacje. Nie znam tej historyjki ale mogę Ci powiedzieć, że również projektowałem Twoją Fabrykę. Boże ileż ja razy byłem na Mełgiewskiej. Pierwszy raz chyba w 69 r. kiedy zaczęła się modernizacja Kolowni, zajmowałem się linią obróbki tarcz kół jezdnych. Kiedyś na konferencji w Ministerstwie u dyr. departamentu Molickiego stanąłem bardzo ostro w obronie ówczesnego Dyrektora Inwestycji FSC inż Pawłowskiego, którego bardzo serdecznie polubiłem (przypominałem mu jego syna, podobnego do mnie narwańca!) i zamiast siedzieć cicho zagroziłem natychmiastowym pójściem do KC do Wydziału przemysłu na skargę na departament. Zrobiła sie draka; na szczęście spotkałem tam na korytarzu Olka Kopcia, późniejszego wicepremiera, mojego kolegę z boiska z Wrocławia, Olek -starszy trochę ode mnie - był już podsekretarzem stanu no i kazał mi się po koleżeńsku przymknąć za to obiecał samemu podziałac w sprawie przydziału dewiz na to zadanie inwestycyjne. Wspominam to po latach ze łzą w oku. Byłem z Twoim zakładem związany do końca. Następnego dnia po orzeczeniu upadłości FS Lublin, ordynarnie okradzionej przez Żółtych na oczach naszego rządu, moje biuro, też należące do DAE-WOO ale nie jak FS do "Motors" ale do "Corporation" (złodzieje Ci sami!) zostało postawione w stan upadłości i syndyk wywalił nas po prostu na bruk mnie z dnia na dzień innych z miesięcznym wypowiedzeniem. Ot, historia... przepraszam, że się rozpisałem Pozdrowienia Andrzej z Warszawy Odpowiedz Link Zgłoś