Opodatkować...prostytycję!

02.12.11, 14:04
A może prostytutki pomogą ministrowi Rostowskiemu? Wsypmy grosza do wychudzonej państwowej kiesy: zalegalizujmy i opodatkujmy prostytucję – apeluje Ruch Palikota. Ale czy ma sens walka z kryzysem budżetowym za pomocą pieniędzy pochodzących z nierządu?
Sprzedajemy iluzję. Iluzję miłości. Kobieta musi ją tworzyć, inaczej nie ma za co żyć – mówi w jednym z wywiadów Armin Lobscheid, właściciel Paschy, największego burdelu w Europie. Daje pracę, a także zapewnia komfortowe warunki i opiekę medyczną ponad 120 sekspracownicom, które w jego 12-piętrowym przybytku zadowalają 365 tys. klientów rocznie. Jest piętro „usług niskokosztowych", piętro transseksualistów. Wszystko, czego ciało zapragnie. Lobschied nie ukrywa nazwiska ani twarzy. W Kolonii, gdzie prowadzi biznes, jest przedsiębiorcą, bo w Niemczech seksbiznes jest legalny. W Polsce byłby sutenerem. Przestępcą, któremu grozi do trzech lat więzienia.--
    • Gość: aron Re: Opodatkować...prostytycję! IP: *.play-internet.pl 02.12.11, 14:38
      bedzie podnoszona akcyza na paliwo
      • Gość: JB Re: Opodatkować...prostytycję! IP: *.lublin.mm.pl 02.12.11, 16:29
        Opodatkowac spowiadających sie!
        • dociek Re: Opodatkować...prostytycję! 02.12.11, 16:48
          Nie mam nic przeciwko usankcjonowaniu zawodu prostytutek z pełnymi konsekwencjami, nie tylko podatkowymi, ale i w szerszym zakresie, np. obowiązkowe badania, szkolenie w zakresie "minimum seksualno-sanitarnego i "pierwszej pomocy w nagłych wypadkach", uprawnienia emerytalne i zdrowotne, jak też klasyfikacja jakościowa, np. tak jak w hotelach -"gwiazdki"... (ale nie za wysługę lat!). A samorządom miejskim dać monopol na organizację i prowadzenie domów publicznych, podobnie jak izb wytrzeźwień. A może by tak jeszcze opodatkować same podatki?
          • Gość: lubelianijczyk Re: Opodatkować...prostytycję! IP: *.opera-mini.net 02.12.11, 17:02
            na podatki można nałożyć akcyzę...
          • tajnos.agentos Re: Opodatkować...prostytycję! 03.12.11, 10:57
            Bardzo słusznie! W Amsterdamie tak mają od dawna i wszyscy są zadowoleni.:)
          • Gość: sexsowny zenon Re: Opodatkować...prostytycję! IP: *.lublin.mm.pl 03.12.11, 12:43
            A samorz
            > ądom miejskim dać monopol na organizację i prowadzenie domów publicznych, podob
            > nie jak izb wytrzeźwień.


            Oczywiście, dać dodatkowo im status funkcjonariusza publicznego:). W każdym razie prostytutka jako urzędnik państwowy to brzmi dumnie :). Nie wspominam o możliwości uzyskania statusu pracownika mianowanego np. po iluś latach pracy i na podstawie zadowolenia klientów :). Tylko kurcze co wtedy zrobić z szarą strefą ...:)
            Uważam, że należy dodatkowo nałożyć podatek od korzystania z powietrza, w wysokości adekwatnej do pojemności płuc:). W końcu po co reformować jak można wszystko opodatkować :)
            • Gość: mądry inaczej Re: Opodatkować...prostytycję! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 15:04
              Ależ przed prostytuką stawia się całodobową dyspzycyjność to chyba tylko przed wiejskim weterynarzem stawia się podobne wymagania .
              Skoro ten ostatni ma kase fiskalną z 7 procentowym vatem to i ku... nie może mieć gorzej.
              • Gość: JB To są miliardy... IP: *.lublin.mm.pl 03.12.11, 15:06
                www.tvn24.pl/-1,1726593,0,1,prostytucja-w-polsce-_-tirowki--luksusowe-agencje--miliardy-zl,wiadomosc.html - Otwórz,poczytaj...
                • folkatka Re: To są miliardy... 03.12.11, 15:48
                  Jako ciekawostke podam, że pierwszy raz w historii Polski prostytuvcję zalegalizował i opodatkował Władysław Jagiełło, oszukując pieniędzy na wojne z Krzyżakami.
                  • zubelz Re: To są miliardy... 03.12.11, 16:51
                    Napisz więcej, bom ciekaw jak je rozliczano?. Czy nie wystarczała "ekspertyza" kościoła?. Czyli ksiądz "grzechomierz " Włożył i wiedział lepiej od "kasy fiskalnej"???
                    • chochlik5 Re: Jak to było dawniej 04.12.11, 10:39
                      Ponieważ sporo lat mam za sobą trafiały do mnie wiesci z dawnych czasow. A mianowicie okolica gdzie istniało coś w rodzaju stacji wyjściowej dla prostytutek. To była ulica Szambelańska miedzy slepymi murami swiązanymi z Bramą Krakowską a tyłami kamienic sasiedniej ulicy. Ciemno i cicho. Zainteresowani panowie wiedzieli, że to tu. Prostytutki nie były karane za wykonywanie swego zawodu jedynie za brak aktualnej książeczki zdrowia. Policjant,a późnie w PRL milicjant odprowadzał delikwetkę do szpitala skórno wenerologicznego gdzie panienki były umiesczane na samknietym oddziale na badania , ewentualnie leczenie, W tamtych czasach, zwłascza przy niedostatkach terapeutycznych, a przy duzych ruchach ludności ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód choroby weneryczne były trudną , a właściwie nie do opanowania plagą niosącą dramatyczne w skutkach powikłania. Masowe, powszechne badania z udziałem studentów medycyny /To początki UMCS - czyli jeszcze lata czterdzieste,/ odkryciu i dostępności nowych, skutecznych z czasem opanowały sytuację.- Czy istniała jakaś zorganizowana prostytucja? Nie słyszałam.
                    • folkatka CEP 04.12.11, 15:46

Pełna wersja