elan13
08.01.12, 22:56
I znowu z telewizorów dał się słyszeć ten niepowtarzalny, miły baryton Pierwszej Damy.
"Bardzo się cieszę, że jesteśmy tutaj z państwem (czyli z moim małżonkiem to państwo reprezentującym), że tyle osób towarzyszy (że tylu tu sprawdzonych towarzyszy) i uczestniczy w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy i tyle z tego dobra wynika (trochę kasy przytną, będzie okazalszy Łudstok). To niesamowite, że 20 lat to trwa (i trwa mać) i chyba końca nie widać."
A nie mogłoby być normalnie, żeby zamiast rozkradać budżet trwoniąc środki na zastępy wiernych, partyjnych urzędników, na szemrane agencje i inne asocjacje robiące z wklęsłego wypukłe, godnie dofinansować służbę zdrowia? Żebyśmy mieli powszechnie dostępną aparaturę medyczną godną XXI wieku nie ze składek zubożonego społeczeństwa, tylko normalnie z ciężko wypracowywanego podatku? Żeby dobroczynnością zajmowali się cisi, np. zakonnicy z Caritas, a nie szemrani showmani, do nieprzyzwoitości promowani przez media, w dodatku wzywający do anarchii. Żeby ludzie bawili się na balach karnawałowych przy stosownej do takiej zabawy muzyce, a nie stłoczeni w deszczu i zimnie pod estradą, z której produkują się niedouczone wyjce ze znajomością trzech akordów. Czy wszystko musi zejść na psy? Czy nie może być normalnie?