michalcyprian
06.04.12, 17:13
Nie mnie oceniać ani komukolwiek wybaczać. Wiadomo, że facet nie jest mordercą i nie chciał nikogo zabić. Prawdopodobnie jechał za szybko.
Tylko że takich potencjalnych zabójców na polskich drogach jest mnóstwo. Wczoraj wieczorem na przejściu na Filaretów, między UPC a komisariatem - dwuetapowe i ze światłami, o mało nie potrącił mnie koleś w czarnym wozie, chyba jakieś wypasione bmw. Jechał od strony Głębokiej i gdy ruszył na rondzie na wysokości przejścia był już bardzo mocno rozpędzony. Na szczęście na to przejście zawsze wchodzę z lekkim opóźnieniem po zapaleniu się zielonego, ponieważ wiem, że kierowcy jadący Filaretów od Głębokiej lub Zana od Wileńskiej bardzo często pędzą tamtędy bez opamiętania. Dzięki temu zatrzymał się przed moimi butami, a nie na mnie. Popukałem się w głowę pokazując mu wyraźnie co o jego jeździe myślę, to zaczął jeszcze mnie lżyć. W myślach pozdrowiłem go czule i przekazałem, żeby pędził na spotkanie ze swoim stwórcą. Szkoda by tylko było, jakby zamiast zabić się samemu, zabiłby kilka niewinnych osób, stojących np na przystanku.