bardzozimnylk 11.01.13, 10:08 No i dobrze, może w końcu kierowca po kursie zacznie używać mózgu w czasie jazdy Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: baba Re: Koniec! Na prawko na starych zasadach już się IP: *.play-internet.pl 11.01.13, 10:41 łudź się łudź jak mówi bajka o łodzi;) Teraz młodzi ludzie swoje prawko zrobią bezstresowo w Angli a w PL spadną z tego tytułu przychody i tyle w temacie. A to o czym piszesz nie ma nic wspólnego z fomą egzaminu tylko z formą nauczani i kulturą osobistą uczącego i wszystkich uczestników ruchu i pieszych i kierowców nawet tych rowerowych, a tego ci u nas BRAK!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Już widzę te tłumy... 11.01.13, 11:07 ...jadące do Anglii, zgłaszające się do DVLA po tymczasowe prawa jazdy i zdające egzamin, tylko po to, by uniknąć egzaminu z teorii, do którego trzeba się nauczyć przepisów (bo nie wystarczy już zakuć "na blachę" 500 pytań). Zabrali się za problem złego poziomu nauczania jazdy w Polsce w sposób dla Polski typowy - od dupy strony. Bo to nie z teorią są problemy, a z praktyką. W Polsce można nie potrafić jechać szybko, w życiu nie jechać po drodze dwujezdniowej ani poza obszarem zabudowanym, można - i tak się zda. Potrafić za to koniecznie trzeba: zaparkować równolegle Fabiedę (lub inne maleństwo), wiedzieć gdzie na danej ulicy znak został 5 lat temu zakryty przez gałąź (ale nadal obowiązuje), wiedzieć gdzie pod śniegiem jest linia warunkowego zatrzymania, którą ktoś dla jaj wymalował na 5m przed sygnalizatorem (szwagier za takie "niewiedzenie" ostatnio oblał - a jeździ nieźle). Koniecznie trzeba też wiedzieć, gdzie jest korek wlewu oleju, płynu hamulcowego, płynu do spryskiwaczy i płynu chłodniczego (zakładam, że moja ślubna po dziś dzień nie wie - musiałaby z szuflady wyciągać instrukcję obsługi od samochodu, gdyby sama miała czegoś dolać - bo miała to szczęście, że zdawała gdy jeszcze to nie stanowiło wiedzy niezbędnej do zdania). Od motocyklistów wymagać miano znajomości obsługi odpowietrzacza baku, kurków paliwa i gaźnika (bo ktoś w ministerstwie zrobił ctrl+c i ctrl+v, gdy ustalał zakres czynności kontrolnych, niestety dokument z którego kopiował był z lat siedemdziesiątych jeszcze - całe szczęście ktoś to dojrzał, zanim minister "przyklepał"). Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 11:40 qqbek napisał: > W Polsce można nie potrafić jechać szybko Akurat z jeżdżeniem (za) szybko Polacy nie mają najmniejszego problemu. > w życiu nie jechać po drodze dwujezdniowej ani poza obszarem zabudowanym Zgodzę się, że wypadałoby dodać do kursów jazdy choć jedną wycieczkę poza miasto, ale egzaminować z tego sensu nie ma. > zaparkować równolegle Fabiedę (lub inne maleństwo) Chcesz powiedzieć, że umiejętność parkowania jest zbędna czy raczej wymagałbyś parkowania większym wozem? > wiedzieć gdzie na danej ulicy znak został 5 lat temu zakryty przez gałąź > (ale nadal obowiązuje) Jeżeli obowiązuje to należy się do niego stosować, jeżeli nie jest wystarczająco widoczny wypadałoby zgłosić to odpowiednim służbom. > wiedzieć gdzie pod śniegiem jest linia warunkowego zatrzymania Ewentualnie po prostu uważnie obserwować drogę przed sobą. > Koniecznie trzeba też wiedzieć, gdzie jest korek wlewu oleju, płynu hamulcowego, > płynu do spryskiwaczy i płynu chłodniczego Nie trzeba tego wiedzieć, wystarczy potrafić znaleźć, co niewątpliwie jest dla kierowcy przydatną umiejętnością. > Od motocyklistów wymagać miano znajomości obsługi [...] Słowo klucz: miano. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 12:07 black-emissary napisała: > Akurat z jeżdżeniem (za) szybko Polacy nie mają najmniejszego problemu. Nie prędkość zabija, lecz zbyt gwałtowne jej wytracenie - o tym zdajesz się zapominać. A techniki jazdy na nawierzchni o obniżonej przyczepności (mokrej, zaśnieżonej) też nikt na kursach nie uczy a na egzaminach nie wymaga. > Zgodzę się, że wypadałoby dodać do kursów jazdy choć jedną wycieczkę poza miast > o, ale egzaminować z tego sensu nie ma. Zaskoczę Ciebie - jazda pozamiejska jest w programie szkolenia na kategorię B. Nikt po prostu tego od żadnej szkoły nie egzekwuje (no bo i "po co, skoro egzamin jest wokół WORD-u"). > Chcesz powiedzieć, że umiejętność parkowania jest zbędna czy raczej wymagałbyś > parkowania większym wozem? Ani, ani. Chcę powiedzieć, że akurat nie nauka parkowania powinna być jednym z najważniejszych elementów kursu. > > wiedzieć gdzie pod śniegiem jest linia warunkowego zatrzymania > > Ewentualnie po prostu uważnie obserwować drogę przed sobą. Obserwował - po prostu śnieg leżał na drodze, więc zatrzymał się przed sygnalizatorem. Okazało się, że ktoś dowcipnie linię zatrzymania namalował 4m przed sygnalizatorem, ale nie było jej widać, więc kołami jednej osi ją przekroczył. > Nie trzeba tego wiedzieć, wystarczy potrafić znaleźć, co niewątpliwie jest dla > kierowcy przydatną umiejętnością. E tam. Niektórym nie przyda się przez całe życie a mimo tego będą dobrymi kierowcami. Uzależniać wynik egzaminu państwowego od tak nieistotnej dupereli można zaś tylko w Polsce. > Słowo klucz: miano. Słowa klucz: podpisano, zatwierdzono, opublikowano... na całe szczęście jeszcze trwało vacatio legis, gdy ktoś ten absurd wyłapał, tak więc wydano kolejne rozporządzenie, korygujące poprzednie rozporządzenie. Przykład pokazuje, jak surrealistyczne podejście ma do tych kwestii nasza "waadza". Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 12:36 qqbek napisał: > Nie prędkość zabija, lecz zbyt gwałtowne jej wytracenie - o tym zdajesz się zapominać. Im wyższa prędkość tym gwałtowniejsze wytracanie, czyli to prędkość jest tu głównym sprawcą. > A techniki jazdy na nawierzchni o obniżonej przyczepności (mokrej, zaśnieżonej) > też nikt na kursach nie uczy a na egzaminach nie wymaga. Byłoby to trudne w realizacji. Zgoda, że by się przydało, ale to - razem z nieodzownymi podwyżkami tak egzaminów jak i kursów, jakie by to spowodowało - wywołałoby kolejną falę krzyków. > Zaskoczę Ciebie - jazda pozamiejska jest w programie szkolenia na kategorię B. Zaskoczę Ciebie - pisałam o praktyce. > no bo i "po co, skoro egzamin jest wokół WORD-u" Bo i ciężko realizować egzamin daleko od WORDu. > Chcę powiedzieć, że akurat nie nauka parkowania powinna być > jednym z najważniejszych elementów kursu. No i nie jest. > Obserwował - po prostu śnieg leżał na drodze, więc zatrzymał się przed sygnalizatorem. Jeżeli śnieg leżał tak, że linii rzeczywiście nie było kompletnie widać (co mało możliwe) to może się odwoływać. Jeżeli śnieg jedynie utrudniał jej dostrzeżenie to jego wina, że nie zachował ostrożności dostosowanej do warunków. > Niektórym nie przyda się przez całe życie a mimo tego będą dobrymi kierowcami. Śmiem twierdzić, że jednak większości zdarzy się skończenie płynu do spryskiwaczy. > Uzależniać wynik egzaminu państwowego od tak nieistotnej > dupereli można zaś tylko w Polsce. Aż prosi się napisać tak głupio marudzić można tylko w Polsce, ale nie jest to prawdą. Generalnie żadne głupie zachowanie nie występuje tylko w Polsce. A w temacie egzaminów - czy znasz choć jeden przypadek oblania na płynach? Jeżeli ktoś miałby na tym oblać, oznaczałoby, że albo jest skończonym kretynem, który nie orientuje się totalnie w niczym, albo takowym pod wpływem stresu się staje. Jedno i drugie dyskwalifikuje jako kierowcę. > Przykład pokazuje, jak surrealistyczne podejście ma do tych kwestii nasza "waadza". Errare humanum est. Przykład pokazuje, że odpowiednio zadziałały mechanizmu prawotwórcze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BezdomnyBezSzkoły Re: Już widzę te tłumy... IP: 89.204.248.* 11.01.13, 13:05 Jak Ci się żyje z taką pewnością siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 13:09 black-emissary napisała: > Im wyższa prędkość tym gwałtowniejsze wytracanie, czyli to prędkość jest tu głó > wnym sprawcą. Błędna logika. Łagodnie wytracałem już prędkość ponad 200km/h (nie w Polsce - uspakajam Twoje obawy). Wypadek miałem zaś, gdy młode dziewcze gwałtownie wytraciło (pech chciał, że na tyle mojego samochodu) prędkość rzędu 60km/h. > Byłoby to trudne w realizacji. Zgoda, że by się przydało, ale to - razem z nieo > dzownymi podwyżkami tak egzaminów jak i kursów, jakie by to spowodowało - wywoł > ałoby kolejną falę krzyków. Lepiej więc szkolić tanio i byle jak, czy drogo i porządnie? Z resztą nie wiem akurat co jest, w ostatecznym rozrachunku, dla naszego państwa tańsze - ponosić konsekwencje śmierci kilku tysięcy i trwałego kalectwa kilkudziesięciu tysięcy obywateli, rok w rok, czy też przez wydanie kilkuset milionów złotych (jednorazowo - na budowę) i kilkunastu-kilkudziesięciu corocznie (na utrzymanie) zapewnić wszystkim kursantom (nawet bez dodatkowych opłat) szkolenie z omijania przeszkód, z jazdy na płycie poślizgowej, z hamowania awaryjnego z dużej prędkości? Coś się z resztą ruszyło - w Lublinie powstaje właśnie ośrodek, który będzie się tym zajmował. Sęk w tym, że odpłatnie. > > Zaskoczę Ciebie - jazda pozamiejska jest w programie szkolenia na kategor > ię B. > > Zaskoczę Ciebie - pisałam o praktyce. Skoro praktyka jest niezgodna z wytycznymi, to chyba nie jest najlepiej. > > no bo i "po co, skoro egzamin jest wokół WORD-u" > > Bo i ciężko realizować egzamin daleko od WORDu. Zdecydowanie tak, ale łatwo jest w ramach kursu pojechać gdzieś dalej. Ja, robiąc kurs w 1995 roku dojechałem "Maluchem" do Kraśnika i z powrotem, instruktorowi zaś nie przeszkodził fakt, że zajęło nam to 20 minut więcej, niźli przewidziane 60. No, ale to był instruktor starej daty, któremu zależało na nauczeniu nas czegoś, dziś większość instruktorów to szczawiki pod 30-tkę, które wzięły pieniądze na otworzenie działalności z MUP-u a innego pomysłu na życie nie miały. Nierzadko sami mają niewielki staż za kółkiem (bo wymaga się od nich jedynie posiadania prawa jazdy przez dwa czy trzy lata, ale już stażu za kierownicą nie), czego więc mogą swoich uczniów nauczyć? > > Chcę powiedzieć, że akurat nie nauka parkowania powinna być > > jednym z najważniejszych elementów kursu. > > No i nie jest. Serio? > > Obserwował - po prostu śnieg leżał na drodze, więc zatrzymał się przed sy > gnalizatorem. > > Jeżeli śnieg leżał tak, że linii rzeczywiście nie było kompletnie widać (co mał > o możliwe) to może się odwoływać. Jeżeli śnieg jedynie utrudniał jej dostrzeżen > ie to jego wina, że nie zachował ostrożności dostosowanej do warunków. Tak... złóż odwołanie. A potem go będę do Chełma na egzaminy woził, bo w Lublinie żaden egzaminator go już po takim numerze nie "puści". Co to jest "ostrożność dostosowana do warunków"? > > Niektórym nie przyda się przez całe życie a mimo tego będą dobrymi kierow > cami. > > Śmiem twierdzić, że jednak większości zdarzy się skończenie płynu do spryskiwac > zy. Niektórzy (jak moja małżonka na przykład) mają "na stanie" bardziej poręczne wyjścia z takiej sytuacji. Nazywa się toto mężem/facetem/zaradną żoną (u pantoflarzy). Inni męczyć muszą się sami... nie zmienia to faktu, że płynu do chłodnicy ani (tym bardziej) do układu hamulcowego, raczej nie przyjdzie Tobie dolewać/wymieniać, a i tak musisz wiedzieć (pod groźbą oblania egzaminu) gdzie są ich korki wlewowe. > Aż prosi się napisać tak głupio marudzić można tylko w Polsce, ale nie j > est to prawdą. Generalnie żadne głupie zachowanie nie występuje tylko w Pols > ce. Czy ja marudzę - od samego początku twierdzę, że dobrze że zmieniają się egzaminy, bo w końcu nie da się "zakuć-zdać-zapomnieć", tylko wymagana będzie prawdziwa znajomość przepisów PoRD. Twierdzę jedynie, że jak zwykle w tym kraju zabierają się za reformy od dupy strony i próbują leczyć syfa z pomocą pudru. > A w temacie egzaminów - czy znasz choć jeden przypadek oblania na płynach? Nie - twierdzę jedynie, że wiedza ta części kierowców jest zbędna. > Jeże > li ktoś miałby na tym oblać, oznaczałoby, że albo jest skończonym kretynem, któ > ry nie orientuje się totalnie w niczym, albo takowym pod wpływem stresu się sta > je. Jedno i drugie dyskwalifikuje jako kierowcę. Też racja. Tylko po co wymagać od kogoś czegoś, co nie ma najmniejszego związku z bezpieczeństwem poruszania się po drogach, i to miast rzetelniejszego sprawdzania kompetencji praktycznych? > Errare humanum est. Przykład pokazuje, że odpowiednio zadziałały mechanizmu pra > wotwórcze. Błąd wyłapał jeden z portali motoryzacyjnych. Nikt z urzędników Ministerstwa Transportu nie zwrócił nawet na niego uwagi a przecież ktoś musiał przygotować zmianę przepisów, ktoś musiał ją zaopiniować, w końcu ktoś musiał zatwierdzić, Minister podpisać, kancelaria przekazać do druku w dzienniku urzędowym. Tyle etapów tworzenia aktu wykonawczego i przeszedł jeden wielki bubel. Gdyby nie dziennikarz, bzdurne rozporządzenie spokojnie weszłoby w życie i dopiero wtedy podniesiono by larum. Odpowiedz Link Zgłoś
dinki_red Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 13:25 "Niektórzy (jak moja małżonka na przykład) mają "na stanie" bardziej poręczne wyjścia z takiej sytuacji. Nazywa się toto mężem/facetem/zaradną żoną (u pantoflarzy)." ------ Jestem dokladnie tego samego zadnia co Ty i Twoja malzonka. Raz w roku oddaje auto na maly przeglad gdzie uzupelniaja mi plyny. A przed zima rowniez mam "na stanie" takiego pozytecznego osobnika co sie maz nazywa i ktory dolewa mi plynu przeciwko zamarzaniu. Do niedawna nawet nie wiedzialam jak sie maske otwiera. Jak mi sie komputer zepsuje to tez go sama nie naprawiam tylko daje w kompetentniejsze rece. Mam nadzieje ze nowy zestaw bedzie pomijal takie glupoty jak gdzie jest wlew plynu do wycieraczek a zawieral pytanie dlaczego nie zawraca sie na autostradzie i co trzeba zrobic jesli sie pomylilo wjazd i jedzie sie w odwrotnym kierunku. Nie dalej jak tydzien temu u nas w okolicy kierowca ciezarowki wjechal zle na autostrade i skoro zle wjechal postanowil zawrocic. Spowodowal tym wypadek kilkunastu aut i ofiary smiertelne Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 14:41 qqbek napisał: > Łagodnie wytracałem już prędkość ponad 200km/h (nie w Polsce - uspakajam Twoje > obawy). Wypadek miałem zaś, gdy młode dziewcze gwałtownie wytraciło (pech chciał, > że na tyle mojego samochodu) prędkość rzędu 60km/h. Tzn. twierdzisz, że gdyby owo "dziewczę" jechało 200km/h to byłoby lepiej? A tak w temacie moich domniemanych obaw - Polska ma jedne z najwyższych na świecie górne ograniczenie prędkości. > Lepiej więc szkolić tanio i byle jak, czy drogo i porządnie? Pisałam o czymś innym, czego przykład idealny obecnie dajesz. > No, ale to był instruktor starej daty, któremu zależało na nauczeniu nas czegoś ... i nawet trawa była zieleńsza... > Serio? Serio, parkowanie zajmuje na kursie niewielką ilość czasu, obecnie nie jest już jak za tych "starych, dobrych czasów", gdy na placu manewrowym spędzało się połowę kursu trenując kopertę, bo temu wspaniałemu instruktorowi "starej daty" bardziej pasowało popijanie kawki na ławce. > Tak... złóż odwołanie. A potem go będę do Chełma na egzaminy woził, > bo w Lublinie żaden egzaminator go już po takim numerze nie "puści". Doświadczenie czy domniemanie? > Co to jest "ostrożność dostosowana do warunków"? Jest to to, co powoduje, że widząc, iż stan nawierzchni utrudnia dostrzeżenie znaków poziomych zwracasz baczniejszą uwagę na to gdzie mogą się one znajdować. > Nazywa się toto mężem/facetem/zaradną żoną (u pantoflarzy). Który zap.... z butelką z drugiego krańca Polski, bo niedojda nie potrafi jednej dziurki znaleźć? Swoją drogą mogłeś sobie darować szowinizm tej wypowiedzi. > pod groźbą oblania egzaminu Czy znasz przypadek oblania egzaminu na tej podstawie? > Nie - twierdzę jedynie, że wiedza ta części kierowców jest zbędna. Ja twierdzę inaczej, a obiektywnie na pewno to niczemu nie szkodzi. > Tylko po co wymagać od kogoś czegoś, co nie ma najmniejszego związku > z bezpieczeństwem poruszania się po drogach, i to miast rzetelniejszego > sprawdzania kompetencji praktycznych? Akurat brak płynu do spryskiwaczy pewien wpływ na bezpieczeństwo mieć może... Umiejętność otwarcia maski także. Ale przede wszystkim skąd pomysł, że jest to "miast" i skąd pomysł, że jest to wymagane dla... no dla czego? Gnębienia? Jest to sam początek egzaminu, który jest w istocie rozgrzewką przed częścią dalszą i choćby z tego psychologicznego punktu widzenia ma sens. > Błąd wyłapał jeden z portali motoryzacyjnych. Zbyt wiele wielokrotnie zatwierdzanych dokumentów w życiu już widziałam, by robiło to na mnie wrażenie, sorry. Istota sprawy jest taka, że mechanizm prawny zadziałał poprawnie - dzięki weryfikacji publicznej błąd został wyłapany i poprawiony. Gdyby zawsze tak sprawnie to działało mielibyśmy raj :). Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 15:04 black-emissary napisała: > Tzn. twierdzisz, że gdyby owo "dziewczę" jechało 200km/h to byłoby lepiej? Nie - po prostu podaję przykład. > A tak w temacie moich domniemanych obaw - Polska ma jedne z najwyższych na świe > cie górne ograniczenie prędkości. A na zachód od Polski leży kraj, który na ponad połowie autostrad nie ma żadnych ograniczeń dopuszczalnej prędkości, w którym poza terenem zabudowanym wolno, zwykłą drogą, jechać 100 a nie 90km/h i który jednocześnie ma trzykrotnie niższy wskaźnik ilości poszkodowanych i zabitych w wypadkach komunikacyjnych niż Polska. Nadal twierdzisz, że to prędkość zabija? > Pisałam o czymś innym, czego przykład idealny obecnie dajesz. W jaki sposób daję przykład? Od 10 lat mandatu nawet nie dostałem, a trochę (może ostatnio niewiele - obecnie około 20 tysięcy kilometrów rocznie, ale zawsze) jeżdżę. Możesz się podobnym wynikiem pochwalić, czy tylko chcesz mnie trochę połajać? > ... i nawet trawa była zieleńsza... Być może - miałem wtedy 17 lat a nie prawie 35... wszystko trochę inaczej wyglądało ;) > Serio, parkowanie zajmuje na kursie niewielką ilość czasu, obecnie nie jest już > jak za tych "starych, dobrych czasów", gdy na placu manewrowym spędzało się po > łowę kursu trenując kopertę, bo temu wspaniałemu instruktorowi "starej daty" ba > rdziej pasowało popijanie kawki na ławce. Nie wiem - na 20 godzin kursu spędziłem może 4 na placu. Instruktor stwierdził, że dobrze mi to wszystko wychodzi i nie ma potrzeby marnowania czasu na placu. > Doświadczenie czy domniemanie? Domniemanie poparte doświadczeniem kursanta kolegi (mam kolegę, który ma szkołę nauki jazdy). > > Co to jest "ostrożność dostosowana do warunków"? > > Jest to to, co powoduje, że widząc, iż stan nawierzchni utrudnia dostrzeżenie z > naków poziomych zwracasz baczniejszą uwagę na to gdzie mogą się one znajdować. A jeżeli spadło 10cm, uliczka jest wąska i osiedlowa, a do tego nie ma szansy na pług... i jedziesz po kopnym śniegu? Czy w takim wypadku należałoby zatrzymywać się co 10 metrów, odgarniać butem śnieg, sprawdzać oznakowanie i dopiero wtedy podjeżdżać kolejne 10 metrów? Bo zdaje się to właśnie sugerujesz. > Który zap.... z butelką z drugiego krańca Polski, bo niedojda nie potrafi jedne > j dziurki znaleźć? Nazywasz moją małżonkę niedojdą? > Swoją drogą mogłeś sobie darować szowinizm tej wypowiedzi. Gdzie tu szowinizm? Przecież piszę też o "zaradnej małżonce" w wypadku "pantoflarzy". Jakieś kompleksy próbujesz leczyć imputując mi dokładną odwrotność tego, co powiedziałem? > Czy znasz przypadek oblania egzaminu na tej podstawie? Nie, ale zakładam, że to możliwe. > Ja twierdzę inaczej, a obiektywnie na pewno to niczemu nie szkodzi. Umiejętność wygwizdania marsylianki na palcach też zapewne niczemu nie szkodzi. Ale potrzebna jest do prawidłowego funkcjonowania na drodze tak jak ślepemu okulary do czytania. > Akurat brak płynu do spryskiwaczy pewien wpływ na bezpieczeństwo mieć może... U > miejętność otwarcia maski także. Otwarcie maski? A jak niby ma poprawiać bezpieczeństwo? (Wiem, zaraz przeczytam, że można gasić w razie pożaru - bo niektórzy nadal łudzą się, że kilogramową gaśnicą da się coś ponad pożar w popielniczce ugasić. Nie miej co do tego złudzeń - gaśnicę wozisz po to, żeby ją wozić, i to tylko dlatego, że 20 lat temu FSO trafiła się seria "łatwopalnych" Polonezów... a taniej było zmusić wszystkich do wożenia gaśnic [przydających się tak do gaszenia pożarów, jak puder do leczenia syfa], niż FSO do naprawy fuszerki układu paliwowego). Po za tym dlaczego regularnie uzupełniany płyn miałby się skończyć? > Ale przede wszystkim skąd pomysł, że jest to "miast" i skąd pomysł, że jest to > wymagane dla... no dla czego? Gnębienia? Jest to sam początek egzaminu, który j > est w istocie rozgrzewką przed częścią dalszą i choćby z tego psychologicznego > punktu widzenia ma sens. No to teraz psychologią uzasadniamy nonsens? No pięknie. > Zbyt wiele wielokrotnie zatwierdzanych dokumentów w życiu już widziałam, by rob > iło to na mnie wrażenie, sorry. Istota sprawy jest taka, że mechanizm prawny za > działał poprawnie - dzięki weryfikacji publicznej błąd został wyłapany i popraw > iony. Gdyby zawsze tak sprawnie to działało mielibyśmy raj :). Skoro się upierasz... ja pozostanę przy swoim zdaniu (tzn. że to rażący przykład ignorancji i niekompetencji urzędników MT). Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 15:38 qqbek napisał: > Nie - po prostu podaję przykład. Przykład nic kompletnie do tematu nie wnoszący. > A na zachód od Polski leży kraj, który... ... jako jedyny znaczący kraj nie posiada ograniczenia na części swoich dróg. Przytłaczająca większość krajów, w tym i tych o niezwykle dobrze rozwiniętej sieci dróg, ma górne ograniczenia ma autostradach niższe od naszego 140. > Nadal twierdzisz, że to prędkość zabija? Nigdzie tak nie twierdziłam. Twierdzę, że nadmierna prędkość jest szalenie niebezpieczna. Z tym nie da się polemizować, tak po prostu jest. > W jaki sposób daję przykład? Słowem pisanym :). > Nie wiem - na 20 godzin kursu spędziłem może 4 na placu. Instruktor stwierdził, > że dobrze mi to wszystko wychodzi i nie ma potrzeby marnowania czasu na placu. To na jakich podstawach twierdzisz, że parkowanie to jeden z najważniejszych elementów kursu? > Domniemanie poparte doświadczeniem kursanta kolegi Czyli domniemanie oparte o ploty. > A jeżeli spadło 10cm, uliczka jest wąska i osiedlowa, a do tego nie ma szansy na pług... > i jedziesz po kopnym śniegu? A tak właśnie było? I na tej osiedlowej uliczce sygnalizacja świetlna była? > Bo zdaje się to właśnie sugerujesz. Nie, nie to sugeruję, wyraźnie rozgraniczyłam przypadki rzeczywistej niewidoczności od widoczności utrudnionej. > Gdzie tu szowinizm? Przecież piszę też o "zaradnej małżonce" w wypadku "pantoflarzy". Właśnie w owej zaradnej i pantoflarzu - w przypadku męża/faceta nic o zaradności czy pantoflarstwie nie było. > Wiem, zaraz przeczytam, że można gasić w razie pożaru - bo niektórzy nadal łudzą się, > że kilogramową gaśnicą da się coś ponad pożar w popielniczce ugasić. A jednak zdarza się, że jednak owa wyśmiewana przez wielu gaśnica dokonuje cudu. > Po za tym dlaczego regularnie uzupełniany płyn miałby się skończyć? Serio? > No to teraz psychologią uzasadniamy nonsens? Na początek udowodnij ów nonsens. > Skoro się upierasz... ja pozostanę przy swoim zdaniu > (tzn. że to rażący przykład ignorancji i niekompetencji urzędników MT). Jest to objaw niekompetencji, ale ani rażący ani znaczący w rozważanym temacie. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Szczerze mówiąc... 11.01.13, 15:52 ...nie chce mi się dalej tej dyskusji ciągnąć. Żadne z nas drugiego nie przekona. Tak więc dajmy sobie spokój po prostu i tak już tak daleko odbiegliśmy od zasadniczego tematu dyskusji, że aż dziwię się, że empi jeszcze tego nie ciachnął. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: faking sarmata Re: Już widzę te tłumy... IP: 89.204.238.* 11.01.13, 16:02 Dlaczego ignorujesz racjonalne i logiczne fakty, tylko po to żeby Twoje było na wierzchu? Masz z tego jakąś satysfakcję? Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Już widzę te tłumy... 11.01.13, 20:59 Gość portalu: faking sarmata napisał(a): > Dlaczego ignorujesz racjonalne i logiczne fakty Fakty mogą być co najwyżej prawdziwe, racjonalność czy logiczność nie są ich atrybutami. Racjonalne i logiczne mogą być argumenty i takowych nigdy nie ignoruję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawiak Re: Już widzę te tłumy... IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.13, 07:10 serce rośnie, czytając radosne pobekiwania czarnej owcy strzyżonej przez farmerów z farmy podatkowej zwanej III Rzeszpospolitą... ona znalazła nawet ostrzejsze niż w naszym bantuskostanie ograniczenia prędkości na niemieckich autostradach. u nich 130 a u nas 140! wow! meeeee! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maXX Re: Już widzę te tłumy... IP: 173.233.212.* 29.01.13, 17:01 Ow/owa "black-emissary" wyglada na pospolitego trolla internetowego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maXX Re: Już widzę te tłumy... IP: 173.233.212.* 29.01.13, 16:56 "Zgodzę się, że wypadałoby dodać do kursów jazdy choć jedną wycieczkę poza miasto, ale egzaminować z tego sensu nie ma." A dlaczego? Egzaminuje sie za to w Polsce z duzo mniej potrzebych kierowcy, wrecz bzdurnych umiejetnosci!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maXX Re: Już widzę te tłumy... IP: 173.233.212.* 29.01.13, 16:54 "Bo to nie z teorią są problemy, a z praktyką. W Polsce można nie potrafić jechać szybko, w życiu nie jechać po drodze dwujezdniowej ani poza obszarem zabudowanym, można - i tak się zda. Potrafić za to koniecznie trzeba: zaparkować równolegle Fabiedę (lub inne maleństwo), wiedzieć gdzie na danej ulicy znak został 5 lat temu zakryty przez gałąź (ale nadal obowiązuje), wiedzieć gdzie pod śniegiem jest linia warunkowego zatrzymania, którą ktoś dla jaj wymalował na 5m przed sygnalizatorem (szwagier za takie "niewiedzenie" ostatnio oblał - a jeździ nieźle). Koniecznie trzeba też wiedzieć, gdzie jest korek wlewu oleju, płynu hamulcowego, płynu do spryskiwaczy i płynu chłodniczego (zakładam, że moja ślubna po dziś dzień nie wie - musiałaby z szuflady wyciągać instrukcję obsługi od samochodu, gdyby sama miała czegoś dolać - bo miała to szczęście, że zdawała gdy jeszcze to nie stanowiło wiedzy niezbędnej do zdania). Od motocyklistów wymagać miano znajomości obsługi odpowietrzacza baku, kurków paliwa i gaźnika (bo ktoś w ministerstwie zrobił ctrl+c i ctrl+v, gdy ustalał zakres czynności kontrolnych, niestety dokument z którego kopiował był z lat siedemdziesiątych jeszcze - całe szczęście ktoś to dojrzał, zanim minister "przyklepał")." W cywilizowanych krajach nikt nie interesuje sie tym, czy kierowca wie co ma pod maska! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sears31 A u Nas w USA prawko kosztuje $10(slownie dziesiec IP: *.try.wideopenwest.com 11.01.13, 13:44 Nawet wolowina w polskich sklepach jest ze starych krow i nie mozna jej ugotowac zeby byla miekka...a polki ciagle mowia ze je boli glowa ale jakos sie rozmnazaja bo moze sa gwalcone i molestowane przez agresywnych pijanych polakow..to teraz wiem dlaczego prawo jazdy jest takie drogie. Odpowiedz Link Zgłoś
panalist Koniec! Na prawko na starych zasadach już się n... 11.01.13, 15:34 A czy nie lepiej byłoby jak jest w USA. Do zaliczenia przepisów potrzebne jest albo zdanie egzaminu (bardzo łatwego), albo 5-cio godzinny kurs. Koszt uzyskania prawa jazdy to około jedna średnia dniówka, obejmuje to egzaminy i samo prawo jazdy, a żadne szkolenia nie są obowiązkiem (choć są zalecane). Odpowiedz Link Zgłoś
meandmyuncle Krod w dobrym kierunku 29.01.13, 09:26 Wklejam to, co już napisałem w innym miejscu: Nowy egzamin jest właściwym krokiem w kierunku poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach. Trzeba mieć nadzieję, że nowe zasady pomogą w edukacji nowego pokolenia kierowców oraz przyczynią się do reedukacji posiadających teraz prawo jazdy, gdy stracą swoje uprawnienia i będą kierowani na egzamin sprawdzający. Kierowcy nie potrafią szybko oceniać sytuacji na skrzyżowaniu i "w czasie rzeczywistym" orientować się w pierwszeństwie. Przykład: na skrzyżowaniu Koncertowa i Kompozytorów obowiązuje od ponad roku nowa organizacja ruchu. Tymczasem dwóch na trzech kierowców jadących Koncertową od strony Choin wymusza pierwszeństwo na wyjeżdżających z prawej strony (ta ulica nie ma chyba nazwy, ale jest odpowiednio oznakowana !). Przyczyny mogą być dwie: jeżdżą "na pamięć", co ich dyskwalifikuje, albo też nie potrafią z oznakowania wywnioskować, kogo należy przepuścić. Oczywiście jest też trzecia możliwość: "chamstwo i buractwo" albo też "pierwszeństwo ma droższy samochód i lepszy kierowca". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawiak Re: Krod w dobrym kierunku IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.13, 12:46 o, następna owieczka... a właściwie baran. :-D Odpowiedz Link Zgłoś
meandmyuncle Re: Krod w dobrym kierunku 29.01.13, 13:25 Ale riposta :) Choć raczej nick zdradza małomiasteczkowe (w najlepszym razie) kompleksy, a życiowe frustracje najłatwiej odreagować za kierownicą lub na forum ... A na poważnie, to takie "kąśliwości" wskazują, że mam rację. W Polsce cała edukacja (w tym przyszłych kierowców) jest ukierunkowana na egzaminy i testy, więc jeśli egzamin na prawo jazdy będzie wymagał szybkiego myślenia, to może i z czasem poprawi się jakość kształcenia w L-kach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawiak Re: Krod w dobrym kierunku IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.13, 14:12 nawet nie próbuję (uwaga, trudne słowo!)antycypować cóż takiego "zdradza" twój nick ... rację, to mają rządowe pastuchy strzygąc bezlitośnie takie barany jak ty, aby żyło się lepiej im i ich kolesiom... :-D Odpowiedz Link Zgłoś
meandmyuncle Re: Krod w dobrym kierunku 29.01.13, 15:27 Słowo "antycypować" jest dla ciebie trudne ? Nie przejmuj się, tylko staraj się dokształcać. W szczególności polecam lekturę podręczników savoir-vivre'u. Spieranie się polega na wymianie opinii a nie wyzywaniu adwersarzy od "baranów" (z braku argumentów, nienawiści lub poczucia bezkarności, jaką daje sieć). Miałbym ochotę odpowiedzieć bardziej zdecydowanie (co chciałem zrobić już po twojej pierwszej wypowiedzi, w której nazwałeś mnie baranem. Przypomniała mi się jednak sentencja, której ktoś używał na tym forum (cytuję z pamięci): "nie dyskutuj z chamem, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pobije doświadczeniem". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawiak Re: Krod w dobrym kierunku IP: *.dynamic.chello.pl 29.01.13, 23:10 opowiedz to wszystko wujkowi. dostaniesz loda... spierać się? z tobą? ty, to możesz tryknać kozę albo strzyżoną przez pastuchów z III Rzeszypospolitej, owcę. najwyżej i mało boleśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek To nie krok w dobrym kierunku... 29.01.13, 16:06 ...to, co najwyżej, drobniutki ukłon w stronę poprawy bezpieczeństwa na drogach. Przejechałem dziś raptem 6,5km po Lublinie (z Dziesiątej na Czechów) i 3 razy wymuszono na mnie pierwszeństwo. Dwa razy na skrzyżowaniach równorzędnych na Dziesiątej, raz pod Urzędem Wojewódzkim na rogu Lubomelskiej i deTramecourta. To o czym my tutaj mówimy, skoro większej ilości wypadków nie ma tylko dlatego, że jeszcze niektórzy potrafią jeździć i przewidywać nieprzepisowe zachowania innych? Ostatnio jakaś pipa chciała mnie zabić na przejściu dla pieszych pod Sądem przy Krakowskim (tym przy Wieniawskiej). Przejechał autobus MPK (na późnym pomarańczowym - zielone na przejściu zapaliło się jeszcze gdy opuszczał przejście), za nim odstęp - idę, stukanie ABS i widzę 30cm od swojej łydki zderzak czerwonej Toyoty Yaris. Baba za kółkiem macha rękami... puściłem wiązankę, pokazuje cipie sygnalizator na przejściu, sygnalizator przed przejściem... macha dalej rękami i bawi się w "karpika" (gada sama ze sobą, bojąc się opuścić szybę - chyba więc wiąchę dosłyszała). Kto jej dał prawo jazdy? Nie wiem. Czy powinien? Z całą pewnością nie. Jedna sprawa, to bardziej związany z realiami jazdy egzamin teoretyczny. Ale dużo to nie zmieni, dopóki nie zmieni się cały system szkolenia i egzaminowania, włącznie z egzaminem praktycznym i szkoleniem praktycznym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bosman mam nadzieję, że po wprowadzeniu... IP: *.centertel.pl 29.01.13, 14:51 nowych zasad egzaminowania znikną z rynku te maszynki do mielenia kasy "kształcące" niedouków za to z układami w WORD-ach, szkoły" uczące do egzaminu a nie jazdy, że zniknął z horyzontu ...dziestoleni "instruktorzy" bez praktyki i umiejetności - bo zgniecie ich bezlitosna ręka rynku , że szkolenie i egzamin w obecnej postaci nauczy przede wszystkim przepisów a nie pytań, nauczy odpowiedniej i szybkiej reakcji na konkretną sytuację, że te wszystkie marmozele-blondynki i nowobogackie ćwoki w czołgach zaczną wreszcie rozumieć co to są i po co są przepisy ruchu drogowego i zaczną je stosować. Nie lepsze babcie trzymające się kurczowo kierownicy, jadące skrajnym lewym pasem z zawrotną szybkością 35 km/h. O kapelusznikach już nie wspomnę. Dzisiaj jechałem za taką blond cipą z rogatki lubartowskiej aż do Lidla na Kunickiego - trasa obok OBI. Nie włączyła franca ani razu kierunkowskazu, wyprzedzała i wymuszała drogę wciskając się między samochody a to wszystko nie przeszkadzało jej gadać przez komórkę. Aż byłem zdziwiony, że zatrzymywała się na czerwonym. Odpowiedz Link Zgłoś
qqbek Również mam taką nadzieję. 29.01.13, 14:57 Jednocześnie zaś sądzę, że upłynie jeszcze wiele wody w Wiśle, zanim coś się na naszych drogach zmieni. Co do nowego egzaminu, to jeśli chcesz się sprawdzić, tutaj masz egzamin testowy. Mi wyszło 70/74 w pierwszym podejściu. Kurs robiłem 18 lat temu, za "rządów" kodeksu drogowego z 1983 roku a nie tego obecnego, z 1997 roku. Jak można to polać (tak jak polewa 80% zdających "naumianych kursantów")? W Zamościu zdał wczoraj podobno tylko jeden egzaminowany - ale on nie był "pa kursie" tylko zdawał ponownie za punkty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maXX Re: Również mam taką nadzieję. IP: 173.233.212.* 29.01.13, 16:52 Polski system szkolenia i egzaminowania kierowcow to jeden wielki nonsens! P.S. Prosze sprawdzic jak to robi sie w takich krajach jak, np. USA, czy Kanada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maXX Re: mam nadzieję, że po wprowadzeniu... IP: 173.233.212.* 29.01.13, 17:06 "Nie włączyła franca ani razu kierunkowskazu, wyprzedzała i wymuszała drogę wciskając się między samochody a to wszystko nie przeszkadzało jej gadać przez komórkę." Pociesze szanownego "bosmana", ze w wielu stanach w USA wiekszosc kierowcow prawie nie uzywa czegos takiego jak "kierunkowskaz"... i jakos daje sie jezdzic! Odpowiedz Link Zgłoś