Dodaj do ulubionych

60 rocznica Lipca 1944.

18.07.04, 23:57
W tym roku upływa 60 rocznica wkroczenia do Lublina ok. 22-23 lipca 1944 roku
wojsk Armii Czerwonej i I Armii Wojska Polskiego, czyli wyzwolenia Lublina
spod okupacji hitlerowskiej oraz od "zainstalowania" się w naszym mieście
tymczasowej stolicy kraju. Wg obecnych "norm" III RP, tzw. mody polityczno-
historycznej, szczególnie "podkręcanej" przez hałasliwych reak*-kombatantów z
WiN i NSZ (reak* - reaktywowanych) nie było to wyzwolenie, ale jedynie
zamiana okupanta z hitlerowskiego na sowieckiego... Jednak dla większości
Polaków, lublinian - było to wyzwolenie spod władzy hitlerowskich Niemiec,
śmiertelnie wyniszczającej Polskę i Polaków. Ciekawi mnie, czy ta okrągła
historyczna rocznica, ważna dla miasta, dla jego mieszkańców, dla Polski
zostanie przez władze grodu choćby zauważona i w jakiś sposób celebrowana.
Mam obawy, że nie, bo nie jest po linii politycznej PiS-u, LPR-u i przydatków
honorowanie tej części naszej historii (tzw."komuchów"). Dla takich formacji,
po prostu, historia Polski kończy się w 1939 i ponownie zaczyna dopiero w
1989 r.
Obserwuj wątek
    • Gość: Tylko Majdanek? Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.umcs.lublin.pl / *.umcs.lublin.pl 19.07.04, 08:05
      miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,2185416.html
      • Gość: chochlik Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 19.07.04, 09:36
        To pojawiła szansa na reaktywację ogólnokształcących szkół średnich w oparciu o
        przedwojenny program i przedwojenne podręczniki, to szansa na zorganizowanie w
        Lublinie wyższej uczelni UMCS, to szansa na działalność polskiego teatru,
        szansa na odbudowanie z gruzów zniszczonych działaniami wojennymi budynków:
        katedry, ratusza. To koniec potwornego strachu przed łapankami, przed masowymi
        egzekucjami, wywożeniem na tobory do Niemiec. Szansa na powrót do domu tych co
        mieli to szczęście że przeżyli obozy, więzienia, wywózkę. To radość, że choć
        często straciło się wszystko, ale zachowało się życie i doczekało wyzwolenia z
        niemieckiej okupacji.
        Osobiście przeżyłam.
        • Gość: bibervelt Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 09:49
          Oczywiście według palantów z niektórych parti prawicowych to wyzwolenie jest
          nieważne. Właściwie to jak się ich słucha, to można odnieść wrażenie, że lepiej
          by było, żeby hitlerowcy dalej tu siedzieli.
          • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.pl / *.enterpol.pl 19.07.04, 14:53
            A Ty myslisz, ze rezim hitlerowski to by nie zlagodnial?
            Najpierw po rozbiciu ZSRR Hitler wysiedlilby Polaków gdzies za Ural, a jakby
            Hitler umarl albo by go zabili ( malo brakowalo) to nastapilaby pieriestrojka i
            moze pozwolonoby Polakom wrócic, kto wie?
            Moze Polacy obecnie jezdziliby Golfami V i spedzali masowo wczasy na Majorce?
            No i mowili w jezyku slaskim.
            Ciagle przezywacie ile ta komuna Polsce dala.
            A fakty sa takie ze przed 1939 Polska byla rozwojowo na poziomie Hiszpanii czy
            Poludniowych Wloch, a Portugalia czy Grecja mogly nam tylko zazdroscic.
            Gdzie sa obecnie Grecja, Portugalia czy Hiszpania w porównaniu z Polska kazdy
            wie.
            Jeszcze wiecej stracili Czesi czy Wegrzy którzy byli w 1939 troszeczke do tylu
            zaa Austria, a teraz...
      • Gość: Krasnicki Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 20.07.04, 21:48
        Czytam te opinie...Pomieszanie z poplataniem,choc sa glosy rozsadne tez.Dla
        mnie 22 Lipca (scisle nawet 21) byl dniem wyzwolenia od hitlerowskiej
        okupacji,zdalem egzaminy po tajnym nauczaniu i dostalem sie do 4 kl.Gimnazjum
        (byly jeszcze dwie klasy licealne). Lubelskie--teren miedzy Bugiem a Wisła
        (patrz ksiazka prof.Mankowskiego),bylo ziemia przyfrontowa i tu obowiazywalo
        ostre prawo.Z pewnoscia byly pomylki,ale za linie Curzona etc odpowiada nie
        tylko ZSRR ,ale i USA i W.Brytania.Niech bedzie atrapa nawet,ale ta atrapa
        wolnosci przyszla wraz z Armia Radziecka. Prochy zolnierzy radzieckich leża na
        Lipowej. Panie Pruszkowski,trzeba uczcic pamiec poleglych.Zniewolenie? Czy oni
        odpowiadaja za dzialania NKWD? Teraz zaklamuje sie historie 1944 r. A mlodziez
        wie tyle,co nic.I to najsmutniejsze.A prawica jak prawica.Od zabojstwa
        prezydenta Narutowicza jest taka sama.A Konrad Rękas,ktory organizowal w
        Lublinie wiec ku czci mordercy Narutowicza, rozdaje karty w Sejmiku...
        Myslalem,ze Kurczuk sie nim zajmie,ale najwidoczniej on musi pomagac rzadzacym
        Sejmikiem. I to jest straszne.No bo jak sie koalicja rozsypie, to dojdzie do
        wladzy prawica.Kurcze blade,co za nonsensy...
    • blood_free Re: 60 rocznica Lipca 1944. 19.07.04, 10:27
      Nawet reforma rolna, co by nie mowic, przekreslila w tym kraju ostatecznie
      spuscizne zdegenerowanej Rzczplitej szlacheckiej i stosunki quasi feudalne
      jakie panowaly w tym kraju przed wojna. I na tym polu zasluzyli sie nie tylko
      komunisci, ale takze dzialacze ruchu ludowego, ktorzy walczyli o ziemie dla
      malo lub bezrolnych. A na poczatku lipca 1944 nad lublinem unosily sie jeszcze
      dymy z krematorium w Majdanku. 21 lipca SS urzadzilo pogrom posrod wiezniow
      gestapo na Zamku Lubelskim. Tylko szybki marsz Armii Czerwonej powstrzymal
      siepaczy przed dalszymi mordami. Na marginesie, Pan Norbert Wojciechowski,
      chyba za bardzo sie pospieszyl w 1990 demontujac pomnik wdziecznosci zolnierzom
      radzieckim. Dlatego tez prosze wszystkich o zapalenie znicza na kwaterze Rosjan
      na cmentarzu przy ul. Lipowej. Oni zgnineli za wolny Lublin!
      • Gość: SuperDJHeniu Dobrze ze NKWD nikogo nie zamknelo w 1944 IP: 212.182.97.* 19.07.04, 11:08
        Za to po wyzwoleniu NKWD nikogo nie zamknęło w więzieniu albo co najwyżej
        klerykałów - element obcy klasowo to ich nie żal
        • dociek Re: Dobrze ze NKWD nikogo nie zamknelo w 1944 19.07.04, 13:58
          Zamknęło (nie koniecznie "klerykałów", po prostu, np. żołnierzy AK, członków
          Szarych Szeregów), w tym moją babkę oraz wujka na kilka lat do łagrów, a także
          moją matkę..., co wcale nie zmienia faktu że Armia Czerwona i I Armia WP
          pogoniły niemieckich katów z naszego miasta, przez co wielu ludzi zawdzięcza im
          życie (vide np. Majdanek).
          • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: Dobrze ze NKWD nikogo nie zamknelo w 1944 IP: *.pl / *.enterpol.pl 19.07.04, 14:38
            Jedni kaci wyjechali ( SS) , drudzy przyjechali ( NKWD).
    • empi Re: 60 rocznica Lipca 1944. 19.07.04, 12:03
      Faktom nie zaprzeczam. Mam tylko pytanie. Jak by historia się potoczyła w
      przypadku dotarcia aliantów do Bugu i utworzenia pod ich patronatem i wg ich
      wzorców porządków w Polsce?. Dlaczego Dociek namawia mnie do kochania i
      doceniania komuny tylko dlatego, że była mniej zbrodnicza od np. faszyzmu
      niemieckiego?
      pzdr.
      • Gość: SuperDJHeniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: 212.182.97.* 19.07.04, 13:28
        Komunizm wcale nie był łagodniejszy od faszyzmu, wręcz przeciwnie. Stalin zabił
        więcej ludzi niż Hitler, Lenin wcześniej dołożył swoje a później jeszcze Mao
        zabił w imię komunizmu jeszcze więcej ludzi.
        Wydaje się że liczba ofiar faszymu do liczby ofiar komunizmu ma się mniej
        więcej jak 1 do 3.
        • Gość: bibervelt Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 13:48
          Właściwie to wszystkiemu winni są komuniści. Hitler był komunistą, i Franco, i
          Pinochet, i Mobutu Sese Seko, i Aristide, i Amin Dada, i Mussolini. Właściwie
          każdy zbrodniaż był komunistą. Nawet Kuba Rozpruwacz. Puknij się w głowę Heniu.
          • Gość: bibervelt miało być zbrodniarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 13:50
          • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.pl / *.enterpol.pl 19.07.04, 14:35
            Sam Stalin zabil wiecej ludzi niz wszyscy "niekomunistyczni" dyktatorzy
            wymienieni przez Ciebie. A jeszcze byl Mao, który byl tak ideowym komunista ze
            nawet czerwone ksiazeczki wydawal.
            Co do ludobójstwa, to raczej nikt nie wyprzedzi komunizmu.
            Fakty sa takie, ze kazdy zbrodniarz który zamordowal powyzej 100 mln ludzi byl
            komunista.
            • Gość: bibervelt Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 15:15
              Przepraszam, z jakich źródeł wziąłeś te 100 milionów ??? No chyba, że ci się
              popieprzyło i miało być 10. Gdyby każdy zbrodniarz, komunistyczny czy
              nacjonalistyczny wybił ponad 100 mln luda, to na świecie wiatr by hulał, a
              siedziby ludzkie liczyły by po kilkaset osób. Już nie wspomnę, że nie starczyło
              by ludzi na te wszystkie zbiorowe mordy. A na marginesie, zbrodniarz jest
              zbrodniarzem, nie ważne czy czerwony czy czarny i żaden z nich nie
              jest "lepszy" czy "gorszy" dlatego, że wybił 300 tys czy "tylko" 30 tys.
              • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.pl / *.enterpol.pl 19.07.04, 20:25
                A Ty myslisz ze ile Mao i nastepcy w Chinach zabili? Niektórzy historycy
                twierdza ze ok. 200 milionów
                • Gość: zorbi Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 21:35
                  Po pierwsze nie sam Mao, po drugie 200 mln to chyba przesada, a po trzecie
                  Chińczyków i tak jest za dużo ;) A poza tym licytowanie się czy więcej zabił
                  komuch czy faszysta chyba nie ma większego sensu, poza tym jest nico
                  makabryczne. Dla mnie nie ma na przykład różnicy między Hitlerem, Stalinem,
                  Pinochetem i Pol Potem i to nie ideologia mordowała, a wynaturzeni przez nią
                  ludzie.
                  • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.pl / *.enterpol.pl 19.07.04, 22:18
                    Wlasnie ze ideologia mordowala bo ideologia faszystowska uznawala za podludzi
                    Zydów, Slowian i Cyganów na przyklad a ideologia komunistyczna uznawala za
                    podludzi kapitalistów, prywatnych rolników, ksiezy katolickich i prawoslawnych
                    itd.
                    • Gość: zorbi Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 23:10
                      To były wynaturzenia, które stworzyli na swój użytek, w/w zbrodniarze.
                      Powiedzieć, że to ideologia mordowała to jak dojść do wniosku, że mordercami
                      byli Piłsudski i Dmowski. Jeden bo był w PPS, a drugi bo był nacjonalistą
                      • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.pl / *.enterpol.pl 20.07.04, 06:22
                        A od kiedy ideologia nacjonalistyczna byla ideologia mordercza???
                        Mordercze to byly faszym i komunizm.
                        • Gość: bibervelt Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 10:25
                          Ogólnikowo rzecz ujmując faszyzm wyrósł z nacjonalizmu, a komunizm z
                          socjalizmu. Więc jeśli prawica nazywa socjalistów zbrodniarzami, to tak samo
                          można nazwać nacjonalistów.
                          • Gość: SuperDJHeniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: 212.182.97.* 20.07.04, 10:39
                            W POlsce to komuniści przeprowadzili największe w historii czystki
                            narodowościowe w 1968 roku. To nie Stronnictwo Narodowe czy LPR wyrzucało Żydów
                            z POlski, tylko PZPR.
                            • Gość: bibervelt Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 11:10
                              Może mam słabą pamięć więc może przypomnij mi co wyczyniała endecja w okresie
                              międzywojennym ? I czy przypadkiem nie zginął jakiś tam prezydent ? ;)
                              • Gość: SuperDJHeniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: 212.182.97.* 20.07.04, 11:31
                                1. nie wiedziałem że prezydent Narutowicz był Żydem.
                                moim zdaniem było to zabójstwo na tle politycznym a nie nacjonalistycznym
                                2. co takiego endecja wyczyniała? małe grupki idiotów wybijały szyby w sklepach
                                żydowskich, a ogromna większość Polaków i tak kupowała u Żyda bo było taniej.
                                Żydzi byli ludźmi wykształconymi , słynnymi lekarzami, adwokatami, posłami itp.
                                Na tle ówczesnej Europy ( mordowanie Żydów w III Rzeszy, mordowanie Ukraińców w
                                ZSRR- Wielki Głód) pomniejsze tumulciki w Polsce to małe piwo.
                                Nie było wtedy jakiejś ogromnej emigracji Żydów z Polski - dokąd mieliby
                                uciekać???
                                Kup sobie książkę "Lista Katyńska" - zobaczysz jak wielu oficerów armii
                                polskiej zamordowanych w Katyniu nosiło nazwiska żydowskie. Byli to np. lekarze.

                              • Gość: SuperDJHeniu Lista adwokatów polskich zamordowanych przez NKWD IP: 212.182.97.* 20.07.04, 11:36
                                Jak rozwijały się polskie nauki prawne pod rządami ZSRR :


                                Paweł Adlesberg

                                ur. w 1887 r., syn Chaima, dr praw, adwokat praktykujący w Drohobyczu.

                                Stefan Andruszczyszyn
                                ur. w 1888 r., syn Andrzeja, dr praw, adwokat w Tłustem.

                                Leopold Arnold
                                ur. w 1887 r. w Stanisławowie, syn Dawida,
                                dr praw, adwokat praktykujący w Stanisławowie. Aresztowany został 22
                                padziernika 1939 r. przez UNKWD obwodu stanisławowskiego.

                                Efraim vel Fiszel Babad
                                ur. w 1908 r. w Przemylu, syn Samuela,
                                dr praw, adwokat praktykujący w Przemylu. Został aresztowany w 1939 r. W 1940
                                r. wywieziony, więziony w Drohobyczu.

                                Leon Becher
                                porucznik rezerwy, ur. 12 grudnia 1893 r.
                                w Podbużu k. Borysławia, syn Samuela i Sary.

                                Ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Doktor praw. Został
                                zmobilizowany do armii austriackiej,
                                po zakończeniu I wojny wiatowej wstąpił do Wojska Polskiego, brał udział w
                                wojnie 1920 r. Przeszedł do rezerwy w 1921 r. i zanieszkał
                                w Równem. Do połowy lat 20. był dyrektorem gimnazjum matematyczno-
                                przyrodniczego,
                                a następnie otworzył pierwszą praktykę adwokacką. Ożenił się w 1927 r. W 1928
                                r. urodził się syn Aleksander (obecnie zamieszkały w Izraelu). Po wybuchu
                                II wojny wiatowej mieszkał przy ul. gen. Hallera 24, gdzie został zmobilizowany.

                                W nocy z 8 na 9 kwietnia 1940 r. aresztowany, za żona i syn zostali wywiezieni
                                na Syberię.




                                Gedymin Tadeusz Bunikiewicz
                                ur. w 1888 r. w Skowiatynie, syn Michała
                                i Marii, dr praw, adwokat praktykujący
                                w Chodorowie. Był ławnikiem w Zarządzie Miejskim. Został aresztowany 30 wrzenia
                                1939 r. w Chodorowie, więziony we Lwowie do kwietnia 1940 r., następnie
                                wywieziony.

                                Stanisław Dręgiewicz
                                major aud. rezerwy., ur. 20 kwietnia 1889 r.,
                                syn Antoniego, adwokat praktykujący
                                we Lwowie.

                                Leon Frenkel
                                (lub Frenkiel)
                                ur. w 1883 r., syn Mojżesza, doktor praw, adwokat praktykujący w Stryju;
                                wywieziony do Lwowa 9/10 maja 1940 r.

                                Chaim Friedman
                                ur. w 1884 r., syn Hersza.
                                Adwokat w dzielnicy Polskiej.

                                Marek (Marko) Fritlander
                                (lub Marek Friedlädner)
                                ur. w 1903 r., syn Józefa, adwokat w Kałuszu.

                                Feliks Ludwik Godowski
                                pułkownik aud. w stanie spoczynku,
                                ur. 25 sierpnia 1878 r., syn Władysława,
                                dr praw, adwokat praktykujący we Lwowie. Aresztowany został 9 grudnia 1939 r.,
                                więziony w Kijowie.

                                Włodzimierz Hamal
                                ur. w 1885 r., syn Ignacego.
                                Adwokat w Zbarażu.

                                Alfred Howykowycz
                                (lub Gowikowicz)
                                ur. w 1880 r., syn Mikołaja, dr praw, adwokat, członek Rady Adwokackiej we
                                Lwowie.

                                Michał Hryniów
                                ur. w 1896 r. w Dosznie, syn Wasyla. Adwokat w Buczaczu. Aresztowany przez
                                UNKWD obwodu tarnopolskiego 21 wrzenia 1939 r. w Buczaczu. W marcu i kwietniu
                                więziony w Czortkowie.

                                Michał Jurkow
                                (lub Jurkiw)
                                ur. w 1887 r., syn Piotra, dr praw, adwokat praktykujący w Żydaczowie.

                                Włodzimierz Komiński
                                ur. w 1895 r., adwokat z Mocisk.

                                Mikołaj Kozakiewicz
                                ur. w 1871 r. w Dubnie, syn Józefa, ziemianin, adwokat, wg relacji rodziny po
                                raz pierwszy aresztowany 21 wrzenia 1939 r., zwolniony
                                i wkrótce ponownie uwięziony, 4 padziernika 1939 r. przez UNKWD rej.
                                dubieńskiego. ledztwo wszczęto 5 padziernika 1939 r. Więziony w Równem skąd 28
                                marca 1940 r. wywieziony do więzienia
                                w Dniepropietrowsku. Akta ledcze 2 kwietnia 1940 r. przekazano do NKWD ZSRR k-
                                k".

                                Władysław Julian Kuberczyk
                                major adm. w stanie spoczynku, ur. 22 maja 1884 r., syn Franciszka, dr praw,
                                adwokat praktykujący we Lwowie.

                                Józef Kurmanowicz
                                ur. w 1887 r., syn Władysława.
                                Adwokat w Łucku.

                                Józef Lax
                                major aud. w stanie spoczynku, ur. 2 stycznia 1885 r., syn Eliasza. Adwokat w
                                Lublinie.

                                Eliasz Nacht
                                ur. w 1888 r. w Buczaczu, syn Zaleka i Sary, adwokat zamieszkały i praktykujący
                                w Drohobyczu, aresztowany w 1939 r.
                                i wywieziony.

                                Radomir Nejman
                                ur. w 1876 r. w Kamieniu Podolskim,
                                syn Cezarego. Adwokat w Łucku.

                                Mikołaj Nikołajczuk
                                (lub Nykołajczuk)
                                ur. w 1889 r., syn Iwana, dr praw, adwokat praktykujący w Nadwórnej, radny
                                miasta.

                                Damian Ochremowicz
                                (lub Ochrymowicz)
                                ur. w 1888 r., syn Iwana, dr praw i adwokat praktykujący w Stryju, ławnik w
                                Zarządzie Miejskim Stryja.

                                Michał Piechowicz
                                ur. 17 wrzenia 1880 r. w Drohobyczu, syn Franciszka, dr praw, adwokat
                                praktykujący
                                w Drohobyczu - prezydent Drohobycza. Aresztowany w padzierniku 1939 r.

                                Włodzimierz Pierwiencew
                                ur. w 1887 r. w Surażu, syn Filareta, adwokat praktykujący w Krzemieńcu.
                                Aresztowany przez UNKWD rejonu krzemienieckiego
                                26 wrzenia 1939 r. jako przywódca rosyjskich nacjonalistów"; więziony
                                w Równem, skąd 28 kwietnia 1940 r. przekazany został do NKWD USRR,
                                a następnie 29 maja 1940 r. (wraz z aktami ledczymi) do NKWD ZSRR.

                                Stanisław Popiel
                                kapitan artylerii pospolitego ruszenia,
                                ur. 19 stycznia 1890 r., prawdopodobnie syn Władysława właciciela Czerchawy
                                w Samborskiem. Doktor praw, adwokat prowadzący kancelarię adwokacką we Lwowie.

                                Oswald-Leo Rohatiner
                                major, ur. 14 grudnia 1897 r. we Lwowie, syn Maksymiliana i Chaji. Do 1939 r.
                                kapitan rezerwy. Walczył pod komendą gen. Hallera. Zmobilizowany pod koniec
                                sierpnia 1939 r., awansowany do stopnia majora. W 1920 r. brał udział w wojnie
                                polsko-bolszewickiej, za co został odznaczony orderem Virtuti Militari.

                                Pracował jako urzędnik państwowy w Biurze Porednictwa Pracy we Lwowie i
                                dodatkowo
                                w tamtejszych Zakładach Ubezpieczeń Społecznych. Adwokat w Dobromilu. Został
                                zdemobilizowany pod koniec wrzenia lub
                                na początku padziernika 1939 r. 9 grudnia 1939 r. został aresztowany przez
                                bolszewików i osadzony w Brygidkach" na Kazimierzowskiej we Lwowie i wg relacji
                                rodziny został zapewne przewieziony do Kijowa. Pozostawił żonę Gizelę oraz
                                córki Charię i Paulinę. Po Jego aresztowaniu zostały zesłane
                                do Kazachstanu. Obecnie zamieszkują w Izraelu.



                                Aleksander Stanisław Rostocki
                                kapitan aud. rez., ur. 15 listopada 1887 r.
                                w Penzie, syn Aleksandra i Anieli, adwokat praktykujący w Łucku, tamże
                                aresztowany
                                23 marca 1940 r. i więziony, a następnie wywieziony.

                                Władysław Róg
                                major aud. posp. rusz. PKU Lwów,
                                ur. 18 kwietnia 1880 r., syn Jana, dr praw, adwokat ze Lwowa.

                                Mikołaj Stefaniszin
                                (lub Stefanyszyn)
                                ur. w 1903 r., syn Michała, mgr prawa, adwokat praktykujący w Zborowie, członek
                                Rady Miejskiej w Zborowie, woj. tarnopolskie.

                                Ludwik Szarowski
                                porucznik żandarmerii rezerwy, ur. 29 lipca 1896 r. w Krakowie, syn Szymona, dr
                                praw, adwokat praktykujący we Lwowie.

                                Stanisław Szwaj
                                (lub Szwaja)
                                ur. w 1893 r., syn Stanisława, dr praw, adwokat w Kronie n. Wisłokiem.

                                Tomasz Józef Turczyn
                                kapitan rezerwy, ur. 14 sierpnia 1888 r.
                                w Pomorzanach, pow. Zborów w Małopolsce, syn Jana i Genowefy z domu Rajkowskiej.

                                Doktor praw, adwokat praktykujący
                                w Brodach, woj. tarnopolskie. Był też sędzią wojskowym, odznaczony Gwiazdą
                                Przemyla, Medalem za wojnę 1918-1921, prezes
                                i członek BBWR. Aresztowany przez NKWD dn. 10 listopada 1939 w miejscowoci
                                Delatyn, woj. stanisławowskie, tam więziony.
                                Następnie przewieziony do więzień NKWD
                                w: Nadwórnej (Nadwórna) - listopad 1939; Stanisławowie (1.12.1939-31.12.1939);
                                Tarnopolu (1.1.1940-15.2.1940); Połtawie (USRR) 16.2.1940-1.5.1940, gdzie był
                                torturowany w celu wymuszenia zeznań.

                                Sądzony prawdopodobnie przez sąd wojskowy NKWD w miesiącach marcu
                                lub kwietniu 1940 r., m.in. pod zarzutem usiłowania przekroczenia granicy.
                                Skazany na mierć przez rozstrzelanie 1 maja 1940 r. Rozstrzelany
                                w Połtawie w więzieniu NKWD, miejsce pochówku nieznane, zapewne grób zbiorowy w
                                okolicach Połtawy lub Charkowa.

                                Pozostawił syna Józefa i córkę Helenę.




                                Salomon Wajsman
                                pporucznik artylerii rezerwy, ur. 18 listopada 1900 r., syn Mejera, doktor
                                praw, adwokat praktykujący w Samborze, więziony
                                w Drohobyczu.

                                Leon Waller
                                ur. w 1880, syn Ajzyka, kupiec i radny miejski w Zabłotowie, starszy gminy
                                żydowskiej, adwokat w Kołomyi. Aresztowany
                                we wrzeniu 1939, więziony w Stanisławowie, następnie wywieziony do Kijowa
                                lub Charkowa.



                                Władysław
      • dociek Re: 60 rocznica Lipca 1944. 19.07.04, 14:19
        Czy ja Cię namawiam do takiej miłości? Absolutnie taka zachęta nie znalazła się
        w moim tekście. Z Twojej strony jest to ewidentna nadinterpretacja. Zdarzenia,
        o których piszę miały miejsce i zaznaczyły się bezwzględnie w historii naszego
        miasta, Ojczyzny, Europy, świata oraz w życiu bardzo wielu ludzi. I ci, co
        myślą, że zatają niewygodne dla własnych poglądów fakty, zapominają, że nie da
        się zmienić wstecz historii, tak samo jak nie da się zastąpić jej inną treścią.
        Choć byli tacy, co już próbowali i mimo wszystko, im nie wyszło (np. zbrodnia
        katyńska). A propos Twojego political-fiction odnośnie dotarcia aliantów w 1944
        do linii Curzona, to również wypadałoby uczcić rocznicę tegoż hipotetycznego
        zdarzenia, ponieważ byłoby to także pogonienie katów hitlerowskich z naszego
        miasta. Jednakże obawiam się, biorac pod uwagę szybkość z jaką ewentualne
        oddziały aliantów mogłyby dotrzeć na wschodnie rubieże, do Lublina - niewielu z
        jego mieszkańców doczekałoby tego przy życiu. A o więźniach Majdanka, nie ma co
        już nawet wspominać.
        • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.pl / *.enterpol.pl 19.07.04, 14:37
          A ilu mieszkanców Lublina i okolic zostalo wywiezionych i zabitych przez NKWD?
          O tym juz Docku nie raczysz pamietac bo to byli pewnie osobnicy klerykalni z AK
          i inni obcy ideowo Socjaldemokracji.
          • dociek Re: 60 rocznica Lipca 1944. 19.07.04, 14:58
            Heniu, czy Ty tak piszesz, co popadnie aby skontrować przedmówcę, czy masz
            amnezję i nie pamiętasz tego, co przeczytałeś i napisałeś godzinę wcześniej:


            "• Re: Dobrze ze NKWD nikogo nie zamknelo w 1944
            dociek 19.07.2004 13:58 odpowiedz na list

            Zamknęło (nie koniecznie "klerykałów", po prostu, np. żołnierzy AK, członków
            Szarych Szeregów), w tym moją babkę oraz wujka na kilka lat do łagrów, a także
            moją matkę..., co wcale nie zmienia faktu że Armia Czerwona i I Armia WP
            pogoniły niemieckich katów z naszego miasta, przez co wielu ludzi zawdzięcza im
            życie (vide np. Majdanek).

            • Re: Dobrze ze NKWD nikogo nie zamknelo w 1944 IP: *.pl / *.enterpol.pl
            Gość: Super DidżeJ Heniu 19.07.2004 14:38 odpowiedz na list

            Jedni kaci wyjechali ( SS) , drudzy przyjechali ( NKWD)."
            • dociek Re: 60 rocznica Lipca 1944. 19.07.04, 15:04
              Sorry, to ja npisałem godzinę wczesniej, ale to niczego nie zmienia, że jesteś
              beznadziejnie, odruchowo "czepliwy" oraz "nieprzemakalny" na wypowiedzi
              pozostałych formuwiczów.
              • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.pl / *.enterpol.pl 19.07.04, 20:24
                Za to Ty Docku na pewno nie jestes czepliwy (szczególnie w stosunku do
                arcypapy) no i nie jestes nieprzemakalny na wypowiedzi pozostalych forumowiczów
                w tym moje.
                No ale Ty byles czlonkiem PZPR to Tobie wolno
                • dociek Re: 60 rocznica Lipca 1944. 19.07.04, 22:55
                  Gość portalu: Super DidżeJ Heniu napisał(a):

                  >> No ale Ty byles czlonkiem PZPR to Tobie wolno

                  Normalnie jestem w niesamowitym szoku!!! Skąd masz takie sensacyjne informacje?
                  Sfabrykowane z IPN-u, czy jak? Słuchaj, może wiesz jeszcze jak nazywa się moja
                  czwarta z kolei kochanka i czy zrobiłem jej może dzieciaka, co? Tak się składa,
                  że wypowiadasz się beznadziejnie, niczym jakiś prowokator i demagog. Heniuś, ja
                  nigdy, ale to nigdy nie byłem członkiem tej organizacji, ani tym bardziej jej
                  poprzedniczek :p poczynając od SDKPiL przez PPR, aż po obecne następczynie...
                  Bredzicie towarzyszu!!!
                • dociek A jednak jest: 60 rocznica Lipca 1944. 19.07.04, 23:42
                  We czwartek 22 lipca br., w 60. rocznicę Akcji “Burza” odbędą się w Lublinie
                  uroczystości upamiętniające to wydarzenie. "Przed 60 laty - piszą organizatorzy
                  uroczystości - w ramach ogólnopolskiej akcji "Burza" polskie podziemie
                  niepodległościowe podjęło próbę ustanowienia władz krajowych podległych
                  legalnemu Rządowi RP na Uchodźstwie. Na czele Okręgowej Delegatury Rządu
                  Rzeczypospolitej w województwie lubelskim stanął Władysław Cholewa a jej
                  siedziba znajdowała się w Lublinie przy Krakowskim Przedmieściu 43.
                  Dla uczczenia bohaterskiego czynu patriotycznych sił niepodległościowych i
                  żyjących jeszcze uczestników tych wydarzeń, a także z potrzeby odkłamywania
                  historii najnowszej, odbędą się w naszym mieście uroczystości - "60 ROCZNICA
                  WALK O WYZWOLENIE LUBLINA, LIPIEC ‘44 - AKCJA „BURZA” Patronują tym obchodom:
                  Kaczorowski, Pruszkowski i Targoński.

                  No to kur** przed kim Niemcy spierniczali jak szaleni z Lublina, co? Może przed
                  Narodowymi Siłami Zbrojnymi?!! Natomiast ww. akcja "Burza" skończyła się
                  praktycznie na mobilizacji i próbie zablokowania, nieuniknionej przecież, bo
                  narzuconej już wcześniej decyzjami Wielkiej Trójki sowieckiej strefy wpływów na
                  terenie Polski (a było w tej Trójce, jak wiadomo aż dwóch "wiernych
                  sojuszników" legalnego Rządu na Uchodźstwie). Przy okazji, jak to jest z tym
                  odkłamywaniem historii, skoro moja rodzina poszła siedzieć w NKWD-owskich
                  łagrach m.in. za bezpośredną współpracę z przedstawicielami Delegatury Rządu,
                  ale jednak bezwzględnie uważają, że to właśnie Sowieci i Berlingowcy pognali
                  Niemców z Lublina.
                  W takim kontekście niniejszych obchodów wychodzi na to, że to był faktycznie
                  błąd polityczny, to wyzwolenie Polski spod okupacji hitlerowskiej. Bo to
                  przecież WiN i NZS jako główne siły wspierające bojowe oddziały SS powinni
                  wspólnie zaatakować Moskwę, nieprawdaż?!
                  • Gość: zorbi Re: A jednak jest: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.04, 23:50
                    No i widzisz dociek, jak doszedłeś sam do idiotyzmów głoszonych przez
                    prawicowych oszołomów. I nie zapomnij dodać, że gdyby nie te cholerne ruskie,
                    to byśmy byli Niemcy i już dawno mielibyśmy dobrobyt ;)
                    • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: A jednak jest: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.pl / *.enterpol.pl 20.07.04, 06:32
                      tak, to pewnie jeszcze powinnismy Armii Czerwonej pomniki stawiac w centrum
                      kazdego miasta ze zlikwidowala lub wywiozla na Syberie prawicowych oszolomów z
                      AK, NSZ, BCh czy innych prawicowych oszolomskich organizacji.
                      Tak samo pewnie tez pomnik nalezy sie NKWD za likwidacje prawicowego
                      oszolomstwa w Katyniu, nie?
                      Lenin tez przegonil naszych okupantów spod znaku caratu tak ze tez powinnismy
                      mu pomniki stawiac razem z pomnikami Stalina co wypedzil Hitlera?
                      Nie mozna tez zapomniec o pomnikach Brezniewa który nas chronil przed inwazja
                      NATO i Unii Europejskiej.
                      Za rzadów Brezniewa Polska dzieki eksportowi do Zwiazku Radzieckiego przezyla
                      najwiekszy w historii cud gospodarczy którego owoce do dzis przejadamy.

                      Docku czy nie uwazasz, ze Brezniew, Lenin i Stalin zasluguja na pomnik w
                      Lublinie na pl. Litewskim a nie jakistam Pilsudski?

                      • Gość: Super DidżeJ Heniu A moze pomnik Budionnemu? IP: *.pl / *.enterpol.pl 20.07.04, 06:37


                        Gdyby nie prawicowe oszolomstwo w rodzaju Pilsudskiego czy Rozwadowskiego
                        komunizm czyli ustrój powszechnej szczesliwosci zapanowalby w Polsce juz w 1920
                        roku. Do dzis nie mozesz tego odzalowac, prawda Docku?
                        Gdzie bysmy teraz byli, gdyby komunizm w Polsce panowal juz od 1920 roku...
                        Na pewno nikt by nie glodowal, kazdy by mial prace, ubranie, mieszkanie.

                        Siemion Budionny


                        Urodził się 25 kwietnia 1883 r. koło Rostowa. W Armii rosyjskiej od 1903 r.,
                        uczestnik wojny z Japonią (1904-1905), w czasie I wojny światowej za odwagę
                        odznaczony czterokrotnie Krzyżem św. Jerzego. W partii bolszewickiej od 1918
                        r., organizator czerwonej kawalerii, dowódca (1919-1923) Armii Konnej, która
                        dzięki mobilności (m.in. zastosowanie pojazdów resorowych - taczanek
                        uzbrojonych w c.k.m.) odegrała kluczową rolę w walkach z oddziałami "białych"
                        pod Carycynem (ob. Woiłgograd) i Woroneżem. Formacje Konarmii brały udział w
                        wojnie z Polską w 1920 r., bezskutecznie oblegając latem Lwów, znacząc swój
                        szlak okrutnymi pogromami antyżydowskimi, ponosząc też ciężkie straty w bitwie
                        koło Zamościa. Razem z Woroszyłowem stanowili tandem ilustrujący legendę
                        czerwonej konnicy w czasie wojny domowej. W 1935 r. znalazł się w gronie 5
                        pierwszych mianowanych marszałków. W czasie rozprawy z elitą Armii Czerwonej
                        wykonawca poleceń Stalina. W pierwszej fazie wojny z Niemcami dowódca frontu
                        południowego, gdzie wykazał swą nieudolność i został odsunięty. Postać weterana
                        z potężnymi wąsami i obwieszonego odznaczeniami (m.in. trzykrotny Bohater
                        Związku Radzieckiego, 6 Orderów Lenina) stała się nieodzownym elementem
                        dekoracyjnym oficjalnych imprez, choć de facto jego dokonania wojskowe były
                        znacznie skromniejsze od wersji oficjalnej. Przypisano mu wszystkie zasługi
                        wybitnych kawalerzystów - Borysa Dumienko (1888-1921) i Filipa Mironowa (1872-
                        1921), rozstrzelanych na rozkaz Trockiego za "samowolę" lub niezgodę na
                        terrorystyczną politykę bolszewików. Budionny zmarł 26 października 1973 r. w
                        Moskwie, pochowany pod murem kremlowskim.
                        • Gość: bibervelt Re: A moze pomnik Budionnemu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 08:42
                          Piłsudski był prawicowcem ??? Tzn. PPS to Polska Prawica Sanacyjna ? Heniu czy
                          ty trochę rozumiesz z historii, czy tylko powtarzasz prawicowe bzdury ?
                          • Gość: Jadwiga Re: A moze pomnik Budionnemu? IP: *.lublin.mm.pl 20.07.04, 09:45
                            Brak mi słów na okreslenie bzdur jakie wypisuje Super Didżej Heniu. Nie mają
                            one nic wspólnego z ówczesną rzeczywistością. Okupacja i wyzwolenie to był czas
                            mojej młodości. Jestem świadkiem historii. Akcja Burza to było przygotowanie,
                            mobilizacja do obrony, niewykorzystana, gdyż zmiana frontu,ucieczka Niemców pod
                            naporem szybko zbliżającej się Armii Sowieckiej i Pierwszej Armii Wojska
                            Polskiego nastąpiła niemal błyskawicznie. Jest przecież szereg książek, których
                            treścią są zdarzenia które miały miejsce w Lublinie w czasie okupacji, zmiany
                            frontu i później opisane przes ich uczestników. Kup sobie i przeczytaj Heniu
                            książkę którą widziałam w księgarni Łopacińskiego, w Ezopie, na Kunickiego
                            pt."Póki pamięć dopisuje, póki jeszcze czas" Tam miedzy innymi znajdziesz
                            cytuję;" Zaskoczyło nas spotkanie trzech radzieckich partyzantów, a nieco dalej
                            na drodze widok radujący serce: całe rodziny cywilów Niemców i Volksdeutschów z
                            zagarniętym dobytkiem uciekały na zachód w pnicznym strachu przed zbliżającym
                            się frontem. Wślad za cywilami cofało się wojsko. Nie to dumne spasione,
                            zapiete na ostatni guzik, tylko jakoś niechlujne, pokorne i szukające
                            sposobności by wytargować jakiś cywilny łach i zrzucić mundur. Z miata słychać
                            było odgłosy walki. Wybiegłam z biało-czerwoną opaską z literami AK by
                            uruchomić punkt pomocy medycznej przy ulicy Kochanowskiego 2 gdzie zjawiły się
                            przeszkolone przeze mnie dziewczęta oraz w szkole przy ulicy Bychawskiej 116.
                            Tu już zastałam rozkładający swoje manatki polowy punkt radziecki. Oddałam im
                            nasze materiały i stanęłam do pracy. Niemcy kryli się po strychach, piwnicach i
                            stamtąd strzelali. Gdy wieczorem wracałam do domu, ukryty w kartoflisku
                            uciekinie puscił na ulicę serię z automatu"
                            • Gość: SuperDJHeniu Re: A moze pomnik Budionnemu? IP: 212.182.97.* 20.07.04, 10:09
                              ZBYSŁAW POPŁAWSKI


                              Represje okupantów na Politechnice Lwowskiej (1939-1945)


                              Pod pojęciem represji będzie się tutaj rozumieć wszelkie kary, środki odwetu i
                              środki ucisku wywierane przez" władze okupacyjne na podbitej ludności. Jako
                              okupantów będzie się rozumieć władze III Rzeszy niemieckiej oraz władze
                              sowieckie, które wykonywały zajęcie, czyli okupację terytoriów Rzeczypospolitej
                              i ustanawiały tam własne ośrodki władzy.

                              Wszystko to działo się z pogwałceniem prawa międzynarodowego m.in. konwencji
                              haskiej (1907 r.), która stanowi, że okupant nie nabywa praw suwerennych na
                              zajętych terytoriach drugiego państwa; nie może więc w sposób legalny
                              ustanawiać własnych ośrodków władzy ani wprowadzać własnego prawa, gdyż na
                              terytoriach okupowanych obowiązuje nadal prawo okupowanego terytorium, na
                              którym powinno działać niezależne sądownictwo; okupant nie może też przejmować
                              majątku państwowego, a własność prywatna pozostaje nienaruszalna; pobieranie
                              podatków następuje na rzecz potrzeb administrowania zajętego terytorium; nie
                              wolno powoływać organów własnej władzy, nie wolno nadawać obcego obywatelstwa
                              ani egzekwować obowiązków wobec okupanta; nie wolno powoływać do obcej służby
                              wojskowej; nie wolno prześladować za przekonania religijne ani naruszać praw
                              rodzinnych lub godzić w zdrowie i życie ludności.

                              Te obowiązujące w cywilizowanym świecie zasady prawa międzynarodowego przytacza
                              się, aby wykazać rozmiary dokonywanego bezprawia i okrucieństwa ze strony obu
                              okupantów, wschodniego i zachodniego, którzy w latach 1939-1945 działali we
                              Lwowie.

                              Dodatkowo należy nadmienić, że w 1968 r. została przyjęta konwencja ONZ o
                              nieprzedawnianiu zbrodni przeciw ludzkości, która odnosić się może zarówno do
                              wschodniego, jak i zachodniego okupanta. Trybunał Norymberski osądził działania
                              niemieckie, tj. mordowanie ludności cywilnej, deportacje do prac przymusowych,
                              zabijanie zakładników, grabież mienia prywatnego i publicznego; , stosowanie
                              zbiorowej odpowiedzialności, niszczenie miast i wsi, zmuszanie do przysięgi i
                              służby wojskowej, wynaradawianie - jako przestępstwa nie podlegające
                              przedawnieniu. Obecnie mamy świadomość, że zbrodnie okresu stalinowskiego
                              stanowią analogiczny rodzaj zbrodni przeciw ludzkości i dają się identycznie
                              kwalifikować.

                              Z chwilą otwarcia wpisów na pierwszy rok studiów - a działo się to w pierwszych
                              dniach października 1939 r. - nie umilkły jeszcze działa, bo bronił się Hel i
                              walczyła grupa gen. Kleeberga pod Kockiem - "komisarz" Politechniki Lwowskiej
                              tow. Jusimow powołał kilka zespołów jako komisje przyjęć dla poszczególnych
                              wydziałów, do których wchodzili młodociani działacze Komsomołu, w większości
                              Żydzi, a częściowo Ukraińcy, na czele tej akcji stał II sekretarz Komsomołu
                              miasta Lwowa - Jan Krasicki (Janek, "Kazik"), który jako "bieżeniec" przebywał
                              we Lwowie i mieszkał w II Domu Techników. Dla tych komisji wyniki egzaminów nie
                              były miarodajne, gdyż decydowały kryteria walki klasowej; nic tedy dziwnego, że
                              na I roku znalazło się niewielu Polaków.

                              Z początkiem października 1939 r. odbyło się zebranie wszystkich pracowników i
                              studentów, zwołane na żądanie władz radzieckich przez rektora prof. Antoniego
                              Wereszczyńskiego. Zebranie odbyło się w głównej klatce schodowej, której
                              galerie pozwalały na pomieszczenie dużej liczby obecnych; tam tradycyjnie
                              odbywały się "wiece" rzeszy studenckiej. Mówcy występowali "nad zegarem" na
                              galerii balustradowej I piętra; tam rektor Wereszczyński otworzył zebranie,
                              stojąc w otoczeniu przedstawicieli władz radzieckich, partyjnych i "komisarza"
                              Politechniki tow. Jusimowa, ppłk. z zarządu politycznego Armii Czerwonej, w
                              prezydium obok rektora stali również przedstawiciele świeżo zawiązanego
                              komitetu partyjnego na Politechnice.

                              Jusimow oznajmił objęcie miasta Lwowa w posiadanie Armii Czerwonej i
                              uruchomienie uczelni, ale na zasadach nowych, radzieckich przepisów; władza
                              radziecka przywiązuje bowiem wielkie znaczenie do rozwoju nauki i techniki;
                              przemówienie swe zakończył wzniesieniem okrzyku na cześć Stalina. Bezpośrednio
                              po nim przemówił po polsku inż. Jarosław Żaba, asystent Katedry Chemii
                              Fizycznej i Elektrochemii (kierownik prof. T. Kuczyński), znany powszechnie
                              jako działacz sanacyjnego "Legionu Młodych"; jego przejście do obozu
                              radzieckiego było zaskakującą niespodzianką. Uderzył na samym początku w ton
                              zwycięstwa i triumfu, witając niezwyciężoną Armię Czerwoną jako wybawczynię z
                              niewoli generałów, panów i obszarników, malując szczęśliwą przyszłość tego
                              kraju i dodając szereg ostrzeżeń pod adresem wrogów klasowych. Na zakończenie
                              ujawnił się jako mianowany na przewodniczącego nowo powstałej organizacji
                              związku zawodowego na uczelni, tzw. "Profspiłki".

                              Następnie w imieniu dotychczas tajnej organizacji komunistycznej wystąpił
                              student IV roku sekcji lotniczej - Bronisław Bochenek; jego przemówienie było
                              znacznie twardsze, gdyż nie żałował pogróżek pod adresem wrogów klasowych.
                              Dalsi mówcy opisywali przyszłe zmiany na uczelni, przyjęcie nowego i lepszego
                              programu nauczania wedle światłych i niedoścignionych wzorów radzieckich,
                              mówili o usuwaniu krzyży z sal wykładowych oraz o ściganiu wrogów klasowych.
                              Przemówienia przedstawicieli władz politycznych i partyjnych były utrzymane w
                              jednej konwencji - jakie to spotkało nas szczęście, że zostaliśmy uwolnieni od
                              wyzysku i ucisku "panów" i jaka to czeka nas świetlana przyszłość po wyzwoleniu
                              się spod jarzma władz "pańskiej Polski"; szkalowano też Armię Polską, a
                              szczególnie generałów i oficerów, którzy "uciekli", pozostawiając lud
                              robotniczy i wiejski bez opieki.

                              Niespodziewanie zgłosił się do głosu prof. Stanisław Fryze, którego wystąpienie
                              stało się prawdziwą sensacją i sukcesem. Stwierdził na wstępie, że jesteśmy
                              przytłoczeni ogromem klęski militarnej i politycznej zadanej naszemu państwu
                              przez wojujący hitleryzm; zdradzili nas alianci, a rząd był zmuszony opuścić
                              kraj; w takich warunkach nie można od nas oczekiwać objawów radości. Ogół
                              zebranych, dotychczas słuchających poprzednich wywodów w głuchym milczeniu,
                              teraz nagrodził mówcę oklaskami.

                              Dalej prof. Fryze wspaniale obalił zasadę walki klas, przyrównując państwo do
                              drzewa, które posiada korzenie, pień, gałęzie, liście, kwiaty i owoce. W
                              państwie potrzebna jest warstwa chłopska, robotnicy i inteligencja; nie mogą te
                              elementy istnieć oddzielnie, bo ich współżycie warunkuje prawidłowo
                              ukształtowane społeczeństwo i państwo. To rozumowanie i końcowy wniosek
                              wyzwoliły ponownie duże brawa. Na zakończenie prof. Fryze wezwał, aby nie
                              usuwać krzyży z sal wykładowych. Owacje były jeszcze gorętsze.

                              Pierwszą ofiarą komisarza Jusimowa był mgr praw Marian Dubaniowski, referendarz
                              w sekretariacie rektoratu, filister Korporacji Zagończyk, jego aresztowanie
                              było rezultatem denuncjacji B. Bochenka.

                              W październiku przybyła też na Politechnikę komisja do zbadania i weryfikacji
                              poziomu uczelni i podjęcia decyzji personalnych pod przewodnictwem samego
                              wiceministra (zastępcy komisarza) szkolnictwa wyższego ZSRR. Niestety, nazwiska
                              nie udało mi się ustalić.

                              W tym czasie dotarły już do Lwowa wiadomości, w jaki sposób Niemcy zaprosili
                              profesorów UJ na inaugurację i wysłali ich do obozu w Sachsenhausen. Toteż nic
                              dziwnego, ze profesorowie i docenci zaproszeni do sali posiedzeń Senatu (obok
                              auli ozdobionej portretami kolejnych rektorów) szli na to zebranie jak na
                              ścięcie. Tymczasem czekała ich niespodzianka. Wiceminister wyznał na wstępie,
                              że komisja jadąc do Lwowa nie spodziewała się tak wysokiego poziomu uczelni i
                              tak wysokich kwalifikacji naukowych u wszystkich wykładających, Dlatego na mocy
                              orzeczenia komisji wszyscy profesorowie i docenci zostają zatwierdzeni i
                              pozostają na swych stanowiskach. Funkcję rektora jako dyrektor będzie sprawował
                              Maksym Piotrowicz Sadowskij, który zgodnie z systemem sowieckim będzie
                              ad
                              • Gość: SuperDJHeniu Terror sowiecki IP: 212.182.97.* 20.07.04, 10:14
                                Wszyscy dziekani pozostają również na swych stanowiskach i będą prowadzić
                                sprawy naukowe swych wydziałów. Natomiast do dziekanów - zgodnie z systemem
                                sowieckim - zostają przydzieleni pomocnicy, tzw. "pomdeki" do załatwienia spraw
                                studenckich (urlopy, stypendia, usprawiedliwienia itd.).

                                Odbyło się też zebranie aktywu Komsomołu, na którym wiceminister wezwał, aby
                                studenci dobrze wykorzystali okazję i wysoko sobie cenili możność studiowania
                                na tej znakomitej uczelni. Od tej chwili ustały ataki, drwiny i wyszydzania ze
                                wszystkiego, co polskie, a postawa żydowskich i ukraińskich komunistów stała
                                się bardziej umiarkowana.

                                Następnie komisarz Jusimow zorganizował "likwidacyjne zebranie" Bratniej
                                Pomocy, które odbyło się między 15 a 20 X 1939 r. Większość obecnych na sali
                                stanowili Żydzi; Ukraińców i Polaków było mało; tzw. "likwidacja" odbywała się
                                w niezgodzie ze statutem, gdyż dokonywali jej nieczłonkowie.

                                "Na sali orkiestra wojskowa grała marsze; nie wiedziano wtedy, że były to
                                mundury NKWD. Za katedrą zasiadła grupa 6-8 osób, a wśród nich jako zagajający
                                Żyd rosyjski w skórzanej kurtce i skórzanym kaszkiecie, którego nie zdjął w
                                czasie zebrania. Przedstawił się jako "komisarz Politechnika, Był to właśnie
                                tow. Jusimow, ppłk z zarządu politycznego Armii Czerwonej. Przemawiał po
                                rosyjsku, wykazując, że, teraz po upadku "jaśnie-pańskiej Polski" należy
                                zlikwidować jej nadbudowę, tj. organizację studencką powołaną do gnębienia ludu
                                pracującego; za to wszystko, co było, odpowiedzialni są członkowie kierownictwa
                                tej organizacji, którzy znajdują się na tej sali".

                                Jako drugi wystąpił Jan Krasicki, już wtedy II sekretarz Miejskiej Organizacji
                                Komsomołu. Odegrał on tutaj rolę prowokatora do zaplanowanego ludobójstwa. Z
                                przemówienia tego pamiętam charakterystyczny fragment, gdy Krasicki, omawiając
                                działalność antysemicką i prześladowanie Żydów, użył słowa "Żyd", wtedy
                                komisarz Jusimow zerwał się oburzony, wykrzykując po rosyjsku, że nie wolno
                                (nielzia) używać słowa "2yd", bo jest to słowo obraźliwe, tylko należy używać
                                słowa "Jewriej". Krasicki spokojnie usiłował wytłumaczyć po polsku, że w języku
                                polskim nie ma słowa "Jewriej", tylko słowo "Żyd". Gdy Krasicki ponownie użył
                                słowa "Żyd", komisarz znów zerwał się z miejsca, zwymyślał go grożąc pięścią i
                                nakazując używać słowa "Jewriej". Słowo "Żyd" w tym czasie oznaczało w języku
                                rosyjskim syjonistę, a więc faszystę.

                                Po chwili Krasicki przemawiał dalej, używając teraz nowego słowa z języka
                                polskiego: "Izraelita", co już nie wzbudziło protestów. Następni mówcy -
                                komuniści żydowscy - stwierdzili, że na sali są obecni działacze organizacji
                                antysemickich. Komisarz polecił ich wskazać. Wyciągnięci przemocą z miejsc i
                                bici, doprowadzeni zostali do mównicy, aby się tłumaczyli. Tam zostali znowu
                                pobici i skopani, wreszcie wywleczeni przez członków orkiestry w mundurach na
                                korytarz. W czasie gdy orkiestra znów grała, usłyszałem wyraźnie strzały na
                                korytarzu. Po zebraniu otworzono drzwi sali; wszyscy musieli przechodzić przez
                                korytarz, a tam za ławkami w kałużach krwi leżeli nieruchomo wyprowadzeni
                                uprzednio studenci. Oto nazwiska ofiar, które udało się ustalić: Ludwik
                                Płaczek, stud. IV roku, kierownik I DT, członek Korporacji "Scythia"; Jan
                                Płończak, stud. III roku, członek wydziału "Bratniaka", również należący do
                                korporacji "Scythia"; Henryk Róża-kolski, stud. IV roku, pochodzący z
                                Wielkopolski; wszyscy z Wydziału Mechanicznego. Następnymi ofiarami byli
                                również studenci. Po listopadowym alercie harcerskim w dzień Święta Zmarłych na
                                cmentarzu Orląt poszukiwano organizatorów. Aresztowano studenta IV roku studium
                                lotniczego, harcmistrza, podchorążego-pilota Edwina Bernata, w którego
                                mieszkaniu przy ul. Głębokiej zorganizowany był przez NKWD tzw. "kocioł".

                                Zaginęli bez wieści: student IV roku Wydziału Mechanicznego - Jan Mięsowicz,
                                pochodzący z Sanoka, oraz student III roku Inżynierii - Stanisław Międzybrodzki
                                ze Stanisławowa. Podczas przesłuchiwania w więzieniu "Brygidki" został
                                zamordowany młodszy asystent Stanisław Piekarski, przewodniczący Stowarzyszenia
                                Asystentów, któłego rodzicom oddano pokrwawione ubranie.

                                Przepadli bez wieści: student Inżynierii Leszek Bobowski, aresztowany razem z
                                księdzem Cieńskim przy próbie ucieczki 17 IV 1940 r. z "kotła" na plebanii
                                parafii św. Marii Magdaleny; student Wydziału Mechanicznego Tadeusz Chmielewski
                                oraz młody inżynier Stanisław Moczarski. Wyliczenie to może być niekompletne.

                                Mianowany przez władze sowieckie prorektorem prof. Włodzimierz Krukowski w swym
                                postępowaniu jako Polak zasłużył na najwyższe uznanie, a mając ułatwiony dostęp
                                do środowiska ówczesnej władzy na Politechnice, wywarł zbawienny wpływ na wiele
                                decyzji, ratując studentów Polaków od represji.

                                Poprzedniego rektora prof. Antoniego Wereszczyńskiego łatwo się pozbyto (bez
                                prawa do emerytury), gdyż zlikwidowano jego Katedrę Nauk Społecznych i
                                Prawniczych na Wydziale Inżynierii, ponieważ szerzyła ona "fałszywe rozumienie
                                dziejów ludzkości*'. Prorektora prof. Antoniego Łomnickiego, skoro jego Katedra
                                Matematyki była na pewno neutralna politycznie, usunięto, gdyż został wybrany i
                                zatwierdzony przez władze polskie. W tym samym czasie zlikwidowano też Katedrę
                                Ekonomiki Społecznej i Polityki Agrarnej, gdyż prof. Caro zmarł jeszcze przed
                                wybuchem wojny, a zastępca profesora doc. dr Wincenty Styś przebywał za granicą.

                                Do kierownictwa politycznego przy "komisarzu" od samego początku należał
                                Bronisław Bochenek (1913-1973), syn znanego adwokata z mieszczańskiej
                                kupieckiej rodziny krakowskiej. Rozpoczął studia w roku akademickim 1931/32 na
                                Wydziale Mechanicznym. Jego stryjem był rotmistrz 8 pułku ułanów - Lucjan
                                Bochenek, zamordowany w czasie ulicznej komunistycznej rewolty w 1923 r. na
                                ulicach Krakowa. Bronisław Bochenek uchodził w gronie kolegów za agenta
                                sowieckiego wywiadu. Jemu to przypisuje się pierwsze ofiary na Politechnice;
                                zadenuncjował, jak wspomniałem poprzednio, mgr praw Mariana Dubaniowskiego.

                                B. Bochenek był również sprawcą aresztowania prof. drą E. Geislera, kuratora
                                Towarzystwa Bratniej Pomocy, umiejącego pozyskać zaufanie młodzieży. Prof.
                                Geisler, okrutnie męczony w śledztwie, przewożony z więzienia do więzienia,
                                został zwolniony, gdy nie zdołano mu wykazać żadnej winy.

                                Drugim denuncjatorem był Jan Minerski, student Wydziału Architektury
                                Politechniki Warszawskiej. We Lwowie jako "bieżeniec" był wręcz niebezpieczny
                                dla otoczenia, Każdy musiał należeć do związku zawodowego, tzw. "profspiłki".
                                Kto nie należał, nie mógł być pracownikiem Politechniki. "Profspiłką" od samego
                                początku kierował inż. Jarosław Żaba. W czasie przyjmowania do tej organizacji
                                z sali padały dość drażliwe pytania; poddawano delikwenta ocenie za działalność
                                na uczelni, w życiu publicznym, a nawet prywatnym. Kto był "faszystą", co
                                wynikało z przynależności do określonych organizacji z okresu przedwojennego,
                                lub burżujem, ten nie mógł należeć i być przyjętym; w konsekwencji nie mógł
                                znaleźć pracy, co doprowadzało do odmowy wydania paszportu (dowodu osobistego),
                                Jeśli nawet go wydano, to był zaopatrzony w klauzulę "paragraf 11" co
                                oznaczało, że ta osoba musi opuścić swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania i
                                zameldować się w odległości 50- -100 km.

                                Z końcem grudnia 1939 r. został usunięty dyscyplinarnie z Politechniki inż.
                                Zbigniew Budzanowski, bardzo utalentowany st. asystent II Katedry Budowy Mostów
                                (kierownik prof. A. Kuryłło). Była to zemsta działaczy komsomolskich, którzy
                                wystąpili z zarzutami gnębienia studentów Żydów (Żydzi, uzdolnieni do nauk
                                ścisłych, szybko przechodzili przez pierwsze dwa lata studiów, natomiast
                                projektowanie sprawiało im pewne trudności).

                                W I Katedrze Budowy Mostów (kierownik prof. St. Brzozowski) również miała
                                miejsce podobna historia. Starszy asystent inż. Jerzy Węgierski został
                                postawiony przed komisją
                                • Gość: SuperDJHeniu Rozwój nauki polskiej pod rządami radzieckimi IP: 212.182.97.* 20.07.04, 10:17
                                  W I Katedrze Budowy Mostów (kierownik prof. St. Brzozowski) również miała
                                  miejsce podobna historia. Starszy asystent inż. Jerzy Węgierski został
                                  postawiony przed komisją dyscyplinarną i usunięty z grona pracowników za
                                  gnębienie Żydów przy ćwiczeniach z projektowania. W celu zachowania pozorów
                                  obiektywności uczyniono prof. G. Sokolnickiego przewodniczącym tej komisji,
                                  który nic nie mógł zdziałać wobec jednolitej i wręcz niebezpiecznej postawy
                                  żydowskich komunistów.

                                  W styczniu 1940 r. dokonano formalnego podporządkowania spraw personalnych
                                  przepisom sowieckim. Wszystkich pracowników zobowiązano do uczęszczania na
                                  kursy szkoleniowe języka rosyjskiego lub ukraińskiego oraz historii wszech-
                                  związkowej partii komunistycznej (bolszewików). Zajęcia dydaktyczne na uczelni
                                  odbywały się w języku polskim, za wyjątkiem wykładów ideologicznych. Podczas
                                  Świąt Bożego Narodzenia i Świąt Wielkanocnych zajęcia odbywały się normalnie,
                                  gdyż święta te nie były uznawane jako dnie wolne od pracy; polska młodzież
                                  podkreślała tylko staranniejszym ubraniem świąteczny charakter tych dni.

                                  W 1940 r. został zamordowany w więzieniu przy ul. Łąckiego wieloletni docent
                                  modelowania - Jan Nalborczyk (ur. w 1870 r.), Obrońca Lwowa, powstaniec śląski,
                                  artysta- rzeźbiarz, którego wiele prac zdobi zakopiański kościół parafialny.
                                  Wkrótce aresztowany został syn prof. Zygmunta Ciechanowskiego - Artur, za
                                  przynależność do konspiracyjnej organizacji "Wyzwolenie". Został stracony w
                                  więzieniu na parę dni przed agresją niemiecką.

                                  Cudem ocalał natomiast więziony inż. Jan Paweł Wajs z Korporacji "Znicz",
                                  natomiast zaginął bez wieści dr inż. Zdzisław Rodewald, adiunkt Chemii Ogólnej.

                                  W czerwcu 1941 r. wyjechał do ZSRR jako kierownik grupy studentów odbywających
                                  praktyki przemysłowe inż. Jarosław Żaba. Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej
                                  uniemożliwił mu powrót do Lwowa. Pozwoliło to na kolejną zmianę "skóry". Jak
                                  się dowiedziałem, inż. Jarosław Żaba po wielu latach stał się działaczem
                                  niepodległościowym i antykomunistycznym. W 1978 r. przybył do Toronto na zjazd
                                  organizacji polonijnych jako czołowy działacz Stowarzyszenia Polskich
                                  Kombatantów w Wielkiej Brytanii. Dawny przewodniczący "Profspółki" stał się po
                                  wojnie niezłomnym patriotą i kombatantem.

                                  Władze radzieckie, zmuszone do opuszczenia Lwowa pod naporem armii niemieckich,
                                  zdążyły przez ostatni tydzień wymordować w okrutny sposób ok. 3000 uwięzionych
                                  przy ul. Łąckiego, ul. Kazimierzowskiej (Jachowicza - Brygidki) oraz na
                                  Zamarstynowie. Tow. Szpilko, kierujący administracją na
                                  Politechnice, "zapomniał" wypłacić pobory pracownikom za okres urlopowy i
                                  ulotnił się ze Lwowa.

                                  Aby sobie zdać sprawę z sytuacji narodowościowej na wyższych uczelniach Lwowa
                                  podczas tzw, I okupacji sowieckiej, warto zapoznać się z zestawieniem
                                  statystycznym ogłoszonym oficjalnie w dzienniku "Czerwony Sztandar".

                                  Wejście wojsk niemieckich do Lwowa w poniedziałek 30 VI 1941 r. zostało
                                  początkowo przyjęte z ulgą przez mieszkańców, a przez Ukraińców z entuzjazmem.
                                  Społeczeństwo było już zmęczone terrorem politycznym...
                                • Gość: bibervelt Re: Terror sowiecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 10:19
                                  Rozumiem Heniu, że chcesz nas wszystkich przekonać, że jeden zbrodniczy system
                                  był lepszy od drugiego, a jeden zbrodniasz od drugiego sympatyczniejszy. Może
                                  jeszcze powiedz komuchy be, faszyści cacy. Ręce mi opadają Heniu...
                                  • Gość: SuperDJHeniu Re: Terror sowiecki IP: 212.182.97.* 20.07.04, 10:30
                                    Zarówno komuniści jak i faszyści byli be tyle że komuniści mają kilkakrotnie
                                    więcej ofiar na sumieniu. A na tym forum niektórzy chcą nas przekonać że
                                    faszyści byli be a komuniści cacy.
                                    • Gość: bibervelt Re: Terror sowiecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 11:12
                                      Żadni nie byli cacy, a poza tym liczba ofiar nie świadczy o tym, że jeden był
                                      lepszy a drugi gorszy. Zbrodniarz to zbrodniarz - bez stopniwania.
                                      • Gość: SuperDJHeniu Re: Terror sowiecki IP: 212.182.97.* 20.07.04, 11:20
                                        Jak tak uważasz to jaki ma sens wychwalanie komunistów że przepędzili faszystów?
                                        • Gość: bibervelt Re: Terror sowiecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 09:00
                                          Pewnie taki, że gdyby nie Ruscy to gadalibyśmy teraz po niemiecku.
                                          • Gość: SuperDJHeniu Re: Terror sowiecki IP: 212.182.97.* 21.07.04, 12:26
                                            No i co z tego? Irlandczycy gadają po angielsku a powiedz Irishowi że uważasz
                                            go za Angola to dostaniesz po łbie.

                                            • Gość: bibervelt Re: Terror sowiecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 12:33
                                              Nie udawaj Heniu, że nie czaisz o czym mówię. Poza tym o ile pamiętam to od
                                              średniowiecza Angole z Irlandią nie prowadzili wojny napastniczej i nie
                                              prowadzili okupacji w takiej formie jak to było w Polsce.
                                              • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: Terror sowiecki IP: *.pl / *.enterpol.pl 21.07.04, 14:29
                                                Jak Angole nie prowadzili wojny napastniczej to jakim cudem podbili Irlandie?
                                                • Gość: bibervelt Re: Terror sowiecki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 15:11
                                                  Heniu, czytaj no dokładniej posty. "Od średniowiecza", było napisane
                          • empi Re: A moze pomnik Budionnemu? 20.07.04, 09:55
                            Gość portalu: bibervelt napisał(a):

                            ) Piłsudski był prawicowcem ??? Tzn. PPS to Polska Prawica Sanacyjna ? Heniu
                            czy
                            ) ty trochę rozumiesz z historii, czy tylko powtarzasz prawicowe bzdury ?

                            Przypomnę:


                            POWRÓT


                            „Wywiad z Józefem Piłsudskim”



                            Jest 30 kwietnia 1935 roku. Tydzień temu została zatwierdzona przez
                            Ignacego Mościckiego nowa konstytucja RP.

                            Nazywam się Przemysław Sobieszczuk. Znajduję się w Sulejówku, siedzibie
                            Marszałka Józefa Piłsudskiego, z którym za chwilę przeprowadzę wywiad.

                            Urodził się 5 grudnia 1867 roku w Zułowie, w powiecie święciańskim. Ukończył
                            szkoły w Krożach i Wiłkomierzu, a potem odbył studia rolnicze w instytucie w
                            Hory – Horkach. W 1882 roku rozpoczął naukę w Wilnie, gdzie nastąpiło zderzenie
                            ideału wychowawczego domu z ideałem wychowawczym szkoły rosyjskiej.

                            Przemysław Sobieszczuk: „Dzień dobry Panie Marszałku!”

                            Józef Piłsudski: „Dzień Dobry!”

                            P.S.: „Czy to właśnie w Wilnie zaczęła się Pańska działalność, która w
                            przyszłości miała wpłynąć na losy Polski?”

                            J.P.: (śmieje się) „No, myślę, że nie można tego nazwać jeszcze działalnością.
                            W 1882 roku założyliśmy kółko „Spójnia”, w którym przez pewien czas
                            przewodniczącym był mój brat Bronisław. Nie było to jakieś wielkie
                            stowarzyszenie, zwłaszcza że rok później liczyło zaledwie szesnastu członków.
                            Było to stowarzyszenie bardzo typowe dla ówczesnej młodzieży szkolnej.
                            Wyrażaliśmy przez to naszą chęć do organizowania się. Po prostu chcieliśmy
                            działać, robić coś poza czasem poświęcanym na normalną naukę.

                            P.S.: „Na czym skupiała się działalność „Spójni”?

                            J.P.: „Początkowo zaczęliśmy gromadzić książki i czasopisma.
                            Prenumerowaliśmy „Przegląd Tygodniowy” i petersburski „Kraj”. Organizowaliśmy
                            sesje, na które często zdarzało mi się nie przychodzić, gdyż trochę mnie
                            jeszcze nudziły poważne dyskusje. Dopiero w ostatniej klasie gimnazjum zacząłem
                            być ich aktywnym uczestnikiem. To były początki. Z czasem nasze kółko zyskało
                            podłoże ideologiczne. Zaczęliśmy żywo interesować się socjalizmem.

                            P.S.: „Czy to właśnie wtedy nazwał Pan siebie socjalistą?

                            J.P.: „Ma Pan zapewne na myśli artykuł z „Promienia” (nr 8 – 9 / 1903),
                            pt.: „Jak stałem się socjalistą”?

                            P.S.: „Tak, właśnie o ten artykuł mi chodzi.

                            J.P.: „Otóż faktycznie, nazwałem siebie socjalistą, choć nie oznaczało to
                            bynajmniej nabycia przekonań o słuszności idei socjalistycznej. Jak już
                            wcześniej wspomniałem ogarnęła nas epidemia socjalizmu i to do tego stopnia, że
                            nikt z inteligentniejszych kolegów nie uniknął w rozwoju swym przejścia przez
                            etap socjalistyczny. Jedni zostali socjalistami na długo, inni po pewnym czasie
                            wyrzekli się tej ideologii a pozostali przeszli po latach do innych obozów, ale
                            każdy z nas przez jakiś czas był socjalistą.

                            P.S.: „Czego oczekiwał Pan i pańscy koledzy od tej ideologii?

                            J.P.: „Socjalizm młodzież polska i litewska łączyła z rewolucyjnym
                            patriotyzmem. Wszystkie nasze marzenia koncentrowały się wówczas wokół walki z
                            Moskalami. Rosja i Rosjanie byli synonimami zła, łajdactwa i barbarzyństwa.
                            Byli złym zaborcą, który nas gnębił zarówno w szkole jak i poza nią. W naszych
                            umysłach socjalizm był drogą do wolnej Polski, szczególnie wolnej od Rosjan.

                            P.S.: „Wyjaśniliśmy już sobie Pańskie oczekiwania w związku z socjalizmem, ale
                            skądś ta fascynacja musiała przyjść. W jaki sposób dowiedział się Pan o tej
                            ideologii?

                            J.P.: „Ja i moi koledzy odbywaliśmy studia nad socjalizmem czytając rozmaite
                            rosyjskie dzieła. Tylko raz wpadła mi w ręce książka belgijskiego ekonomisty
                            Lavelay’ego. Z takimi płytkimi poglądami znalazłem się w Charkowie, gdyż
                            wystąpiłem o przeniesienie z Wilna...

                            P.S.: „Dlaczego do tego doszło?”

                            J.P.: „Wynikało to z mojego zainteresowania medycyną. Tam spotkałem niestety
                            kolegów Polaków zrusyfikowanych i po roku miałem dość studiów w Charkowie.

                            P.S.: „Co Pan wtedy zrobił?”

                            J.P.: „Postanowiłem kształcić się dalej gdzieś za granicą. Po przyjeździe na
                            wakacje do Wilna, zacząłem prowadzić pracę samokształceniową w różnych kółkach
                            wileńskich, m.in. robotniczych. Wydawałem także nielegalne pisemko, w którym
                            kładłem nacisk na obronę polskości przed wynaradawianiem ludu, co praktykował
                            rosyjski rząd na Litwie.

                            P.S.: „Potem był nieudana próba zamachu na Aleksandra III, w której nie brał
                            Pan jednak udziału. Mimo to został Pan aresztowany 22 marca 1887 roku, gdyż
                            utrzymywał Pan kontakty z jednym z uczestników tego zdarzenia – Michałem
                            Kanczerem. 2 kwietnia odstawiono Pana do Petersburga, skąd rozpoczęła się
                            Pańska czteromiesięczna wędrówka do Irkucka. Jak znaczący wpływ wywarł na Pana
                            pobyt na Syberii?

                            J.P.: „Nie jest to temat, na który chciałbym szerzej rozmawiać. Mogę powiedzieć
                            jedynie, że więzienia w Wilnie i Petersburgu mogły uchodzić za luksusowe w
                            porównaniu z pomieszczeniami etapowymi, w których nocowałem w drodze do
                            Irkucka. Na dodatek byłem jedynym Polakiem w tej partii więźniów. Gruntownie
                            wyleczyłem się z rosyjskiego wpływu. Rozmyślania i książki ugruntowały mnie w
                            socjalizmie, zrozumiałem, że jest on realną potrzebą ludu pracującego z chwilą,
                            gdy społeczny i kulturalny rozwój umożliwia mu zrozumienie zasad idei
                            socjalistycznej. Tam doszedłem do przekonania, że socjalista – Polak musi dążyć
                            do niepodległości kraju a niepodległość jest warunkiem zwycięstwa socjalizmu w
                            Polsce. Na dodatek zostałem brutalnie pobity podczas transportu, co utwierdziło
                            mnie w przekonaniu o azjatyckim charakterze Rosjan.

                            P.S.: „Czy przemyślenia podczas pobytu na Syberii miały decydujący wpływ na to,
                            że w 1892 roku zdecydował się Pan wstąpić do Polskiej Partii Socjalistycznej”?

                            J.P.: „W czasie katorgi miałem wiele czasu, aby pomyśleć nad sprawami przyszłej
                            Polski i doszedłem do wniosku, że musi ona być c a ł k o w i c i e niepodległa.
                            PPS dążyła do „samodzielnej rzeczypospolitej demokratycznej”, w której
                            planowano „stopniowe uspołecznienie ziemi i narzędzi produkcji”. To były
                            założenia programowe całkowicie zgodne z moimi poglądami i dlatego wstąpiłem do
                            PPS – u.

                            P.S.: „I dlatego postanowił się Pan czynnie zaangażować w wydawanie PPS –
                            owskiego „Robotnika”?

                            J.P.: „Tak, właśnie dlatego. Uważałem bowiem, że socjalistyczną ideologię
                            trzeba za wszelką cenę szerzyć wśród polskiego społeczeństwa, tak aby zachęcić
                            je do walki o niepodległość kraju.

                            P.S.: „Równolegle do ruchu socjalistycznego popularność w kraju zdobywały
                            również ruchy nacjonalistyczny, kierowany przez Dmowskiego i ludowy –
                            zainicjowany przez ks. Stojałowskiego, a kontynuowany przez Witosa. Jaki był
                            Pański stosunek do tych ruchów?

                            J.P.: „Jeśli chodzi o ruch ludowy, to stawiał on sobie dosyć podobne założenia
                            do socjalistycznego, a co najważniejsze, dążył do uświadamiania chłopów poprzez
                            wydawanie „Przeglądu Społecznego” i „Przyjaciela Ludu”. A przecież na
                            uświadamianiu społeczeństwa najbardziej nam zależało.”

                            P.S.: „A nacjonaliści?”

                            J.P.: „Jeśli chodzi o ruch nacjonalistyczny, to miałem okazję spotkać się z
                            panem Romanem Dmowskim w dosyć dziwnych okolicznościach, gdyż podczas mojej
                            podróży do Japonii w 1904r.. Wyjechaliśmy tam w tym samym czasie i może brzmi
                            to jak bajka, ale spotkaliśmy się przypadkowo na ulicy Tokio. Wtedy to jedyny
                            raz w życiu rozmawialiśmy przez całą noc. Okazało się, że do Japonii przywiodły
                            nas odmienne cele. Mnie zależało na nawiązaniu rozmów o ewentualnej pomocy tego
                            kraju dla przygotowań powstańczych w zaborze rosyjskim oraz o współpracy w
                            • empi c.d. 20.07.04, 09:59
                              dziedzinie wywiadu i ewentualnych działaniach sabotażowych. On nie zgadzał się
                              ze mną. Uważał, że moja koncepcja jest zbyt awanturnicza i nie ma szans
                              powodzenia. Podobnie ustosunkowali się do tego Japończycy. Jesienią wróciłem do
                              kraju wiedząc, że na Japonię nie ma co liczyć, a jeśli chodzi o ruch
                              nacjonalistyczny, to nabrałem przekonania, że raczej trudno będzie się z nimi
                              dogadać w przyszłości, co zresztą potem się potwierdziło. Gdy wybuchła
                              rewolucja w Rosji w 1905 Endecja postawiła sobie za cel autonomię dla Polski,
                              nawet jeśli miała ona być ograniczona. Im chodziło o prawa dla języka polskiego
                              w szkolnictwie i samorządzie wiejskim. Rezygnowali z gwałtownych działań i
                              żądań niepodległościowych, a nam właśnie na tym najbardziej zależało.
                              Uznaliśmy, że należy nasilać wszelkie działania ruchu rewolucyjnego, łącznie z
                              elementami walki zbrojnej, w celu wywierania nacisku na carat.

                              P.S.: „Czy dlatego została powołana Organizacja Spiskowo – Bojowa?

                              J.P.: „Tak, osobiście nią dowodziłem od 1905 i uważałem, że to ona odegra
                              główną rolę w działaniach zbrojnych ruchu rewolucyjnego. Niestety nie wszyscy
                              się ze mną zgadzali i...

                              P.S.: „... i dlatego doszło do rozłamu na „starych” i „młodych”?”

                              J.P.: „Właśnie dlatego. Mnie i „starym” nie chodziło o ochranianie strajków czy
                              manifestacji, ale o walkę zbrojną z zaborcą. „Młodzi” natomiast przywiązywali
                              wagę do masowego ruchu robotniczego i celów społecznych. Poszli więc bardziej w
                              stronę ludowców, podczas gdy moim... naszym celem była pełna niepodległość.

                              P.S.: „Czy nie wystarczył sam rozłam w partii i rewolucja? Przecież doszło
                              jeszcze do krwawych starć z narodowcami reprezentowanymi przez Narodowy Związek
                              Robotniczy. Czy konieczna była bratobójcza walka?

                              J.P.: „Ale to przecież Oni dążyli za wszelką cenę do ograniczenia naszych
                              działań! Nie mogliśmy sobie pozwolić na bierność. Narodowcy nie chcieli pełnej
                              niepodległości i dlatego starcia były nieuniknione.

                              P.S.: „W 1906r. doszło już do otwartego rozłamu na PPS – Lewicę i PPS – Frakcję
                              Rewolucyjną ( od 1909 PPS ). Pan stanął na czele tej drugiej i potem toczył
                              teoretyczną walkę z Dmowskim, który w swojej książce Niemcy, Rosja i kwestia
                              polska z 1908r. wyraźnie nakreślił cele swojej „pasywistycznej” orientacji.
                              Dążył do zbliżenia z Rosją, gdyż uznał, że o ile dla Rosji ziemie polskie są
                              terytorium preferencyjnym, o tyle dla Niemiec utrzymanie ziem zaboru,
                              położonych „wewnątrz” państwa pruskiego, między Prusami właściwymi a Prusami
                              Wschodnimi, jest kwestią „być lub nie być”. Niemcy prowadzili w tym czasie
                              politykę zwalczania polskości na wszystkich frontach, gospodarczym i narodowym,
                              a z układu sojuszów wynikało, że gdyby odnieśli zwycięstwo, nie zlikwidowaliby
                              podziału ziem polskich, wszak nie odebrano by Galicji sojuszniczym Austro –
                              Węgrom. Dlaczego mimo to Pan wiązał naszą przyszłość z Niemcami?

                              J.P.: „Po pierwsze chciałbym zaznaczyć, że nie wiązałem przyszłości Polski z
                              Niemcami. Ewentualne zbliżenie miało jedynie założenia taktyczne. Miało nam
                              pomóc w odzyskaniu niepodległości. Po drugie – byłem zdecydowanie przeciwko
                              Rosji. Chcieliśmy odebrać jej ziemie, które mogłyby stać się zaczątkiem
                              państwowości polskiej. A tylko w Galicji było można było liczyć na jawne
                              szkolenie wojskowe młodzieży, która miałaby w przyszłości stać się polską siłą
                              zbrojną. Aktywne działania na terenie Galicji zmuszały nas do taktycznego
                              zbliżenia z Niemcami.

                              P.S.: „Pańscy przeciwnicy mawiali, że celem, nie tylko Frakcji Rewolucyjnej,
                              ale całej lewicy niepodległościowej jest „choćby Saska kępa, ale niepodległa”.
                              Jak pan ustosunkuje się do tego stwierdzenia?

                              J.P.: „Ironii na pewno nie było im brak. Przecież i tak wiemy, że postawiłem na
                              swoim. Ale wróćmy do pytania. Założeniem lewicy niepodległościowej było, jak
                              już wcześniej wspomniałem, odebranie części ziem Rosji...

                              P.S.: „Przepraszam, że przerwę, Panie Marszałku, ale w jaki sposób? Nie
                              mieliśmy przecież siły zbrojnej, która mogłaby tego dokonać.

                              J.P.: „Dlatego potrzebna nam była Galicja, gdzie w 1908 powstał Związek Walki
                              Czynnej, a w 1910 drużyna Strzelca we Krakowie i Związek Strzelecki we Lwowie.
                              To miała być nasza przyszła siła zbrojna, dzięki której mieliśmy zamiar odebrać
                              ziemie Rosji. Nie mogło się to oczywiście powieść bez udziału społeczeństwa,
                              które musiało stanąć do „dwuzaborowego powstania”. Dlatego dziesięć lat
                              wcześniej angażowałem się w wydawanie „Robotnika”, aby teraz to by
                              zaprocentowało. Chodziło o ożywienie polskiej myśli powstańczo –
                              niepodległościowej, która zawsze uznawała Rosję za najgroźniejszego wroga, a
                              czyn zbrojny uważała za główną drogę do odzyskania niepodległości. I niech mi
                              Pan wierzy, że gdyby te założenia się powiodły, to kto wie czy musiałbym w 1914
                              zawracać z oddziałami do Galicji po ich spontanicznym wymarszu.”

                              P.S.: „Cieszę się, że Pan poruszył ten temat. Wszyscy wiemy, że był Pan
                              charyzmatycznym wodzem.

                              Jak Pan motywował swoich żołnierzy do tamtej akcji? Przecież wiedzieli, przeciw
                              komu się porywają.”

                              J.P.: „Cóż mogę powiedzieć. 3 sierpnia 1914 zakomunikowałem im, że nie ma już
                              Strzelców ani Drużyniaków, i że teraz walczą wszyscy razem za niepodległą
                              Polskę. Ufali mi, wierzyli tak samo jak ja, że ludzie pójdą za nimi. Niestety
                              tak się nie stało i po kilkunastu dniach musieliśmy powrócić do Galicji.”

                              P.S.: 16III1914 zawiązał się w Krakowie Naczelny Komitet Narodowy, z inicjatywy
                              którego utworzono Legiony Polskie u boku armii austriackiej. Jak duże nadzieje
                              pokładał Pan w Legionach?”

                              J.P.: „To była nasza jedyna nadzieja. Doprowadzić do utworzenia Legionów przy
                              boku armii austriackiej, aby wreszcie mieć jakąś siłę zbrojną. Jednak wypada tu
                              wyraźnie podkreślić, że byli to młodzi chłopcy w średnim wieku ok. 20 lat,
                              głównie pochodzenia inteligenckiego. Wierzyłem w nich, dodawałem otuchy, choć
                              zdawałem sobie sprawę, że to do niedawna były jeszcze dzieci. Jednak oni
                              wierzyli tak samo jak ja w możliwość odzyskania niepodległości i to pozwoliło
                              im odnieść wiele zwycięstw w latach 1915 – 1917.”

                              P.S.: „A co stało się 28V1917 roku?”

                              J.P.: „To dla mnie pamiętna data. Wtedy doszło do tzw. „kryzysu przysięgowego”.
                              Uznałem bowiem, że Legiony mają już wysoką reputację wojskową, i że mogą być
                              atutem w rozgrywkach politycznych z zaborcami. Poza tym nie chciałem zgodzić
                              się na udział formacji polskich w wojnie bez sprecyzowania kształtu przyszłego
                              państwa polskiego. Ponieważ rządy państw centralnych zignorowały to
                              oświadczenie, odmówiłem złożenia przysięgi na wierność cesarzom Niemiec i
                              Austro – Węgier.”

                              P.S.: „A żołnierze posłuchali Pana?”

                              J.P.: „Tak, większość żołnierzy z I i III Brygady Legionów wykonała to
                              polecenie.”

                              P.S.: „A co się stało z Panem?”

                              J.P.: „Zostałem aresztowany. Przez pewien czas przewożono mnie z więzienia do
                              więzienia, nieraz trzymając w najgorszych warunkach, by po kilku tygodniach
                              osadzić w twierdzy magdeburskiej, gdzie po roku i kilku miesiącach doczekałem
                              się powstania Państwa Polskiego.”

                              P.S.: „11 listopada Polska odzyskała niepodległość. Dzień wcześniej powrócił
                              Pan z Magdeburga. Cztery dni wcześniej utworzono Tymczasowy Rząd Ludowy
                              Republiki Polskiej w Lublinie, na którego czele stanął Daszyński. Ponad to
                              istniała jeszcze Rada Regencyjna, rady delegatów i Polska Komisja Likwidacyjna.
                              Czy to dlatego zgodził się Pan na przejęcie władzy, która 14IX zaoferowała Panu
                              rozwiązująca się Rada Regencyjna?”

                              J.P.: „Tak, uznałem, że Polsce potrzebna jes
                            • empi c.d. 20.07.04, 10:03
                              J.P.: „Tak, uznałem, że Polsce potrzebna jest centralizacja i dlatego zgodziłem
                              się na przyjęcie tej władzy. Jednak dyktatorem była kilka miesięcy.
                              Postanowiłem zwołanie sejmu, oddanie władzy mojej w jego ręce. Panowie
                              posłowie, którzy potem nieraz przeciw mnie występowali, zostali wybrani na mój
                              rozkaz. Sejm zebrał się 8II1919. Otworzyłem go w tym samym mundurze komendanta
                              I Brygady, nie byłem niczym innem, jak tym, czym poprzednio. W parę tygodni
                              potem stał się nowy fakt historyczny, nowy akt wybrania mnie w sejmie na
                              Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza, mimo że 20II, na pierwszym posiedzeniu
                              sejmu, przekazałem mu swoją władzę. Chciałem potwierdzić swoje demokratyczne
                              zamiary, a przez to umocnić ustrój demokratyczny w państwie i pozycję Polski na
                              arenie międzynarodowej. Oni jednak na nowo przekazali mi tę władzę.”

                              P.S.: „Co było teraz największą bolączką dla kraju, który świeżo odzyskał
                              niepodległość?”

                              J.P.: „Ustalenie granic. Dlatego też wysłałem list do Roman Dmowskiego, w
                              którym prosiłem go, aby zechciał uczynić wszystko dla ułatwienia rokowań. Tylko
                              jedno wspólne przedstawicielstwo mogło sprawić, że nasze żądania zostaną
                              wysłuchane. I tak też się stało, gdyż w czerwcu polska upełnomocniona przeze
                              mnie Delegacja podpisała w Pałacu Wersalskim traktat pokojowy z Niemcami,
                              regulując w tym w dużej mierze sprawę granicy zachodniej.”

                              P.S.: „A co z granicą wschodnią, która przecież była dla Polski tak istotna?”

                              J.P.: „Tam toczyły się walki z Ukraińcami o Galicję Wschodnią i z bolszewikami –
                              o niepodległość naszego państwa. Pierwszy problem udało się rozwiązać, gdy
                              21X1919 Rada Najwyższa konferencji pokojowej zatwierdziła statut autonomiczny
                              dla Galicji Wschodniej. Jednak to Polska otrzymała mandat Ligi Narodów na
                              zarządzanie tym obszarem przez 25 lat. Z bolszewikami było trochę więcej
                              problemu. W połowie lutego 1919r. Wkroczyliśmy na Litwę. W kwietniu zajęliśmy
                              Pińsk i Wilno. Wystosowałem odezwę „Do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa
                              Litewskiego”, w której zapewniłem ich o pokojowych zamiarach polskich wojsk, a
                              także o tym, że chcę im dać możność rozwiązania spraw wewnętrznych,
                              narodowościowych i wyznaniowych tak, jak sami sobie będą tego życzyli. Dałem im
                              więc pełną swobodę działania.”

                              P.S.: „Czy miał Pan jakąś ugruntowaną koncepcję?”

                              J.P.: „Tak, można ją nazwać federalistyczną. Zakładała utworzenie przy pomocy
                              Polski systemu państw narodowych: Litwy, Białorusi i Ukrainy, stanowiących
                              przedmurze przeciw Rosji.

                              P.S.: „Ale nie udało się, gdyż Litwini odmawiali jakiejkolwiek współpracy i
                              zgłaszali roszczenia do Wilna, które uważali za swoje, a Białorusini nie mieli
                              dość silnych elit politycznych, zaś Ukraińcy galicyjscy przegrali z nami wojnę.
                              Co zrobił Pan w tej sytuacji?”

                              J.P.: „Doprowadziłem do podpisania umowy 21IV1920 z Dyrektoriatem Ukraińskiej
                              Republiki Ludowej, reprezentowanym przez Petlurę. Musiałem mieć jakieś
                              gwarancje w obliczu możliwej wojny z Rosją Radziecką.”

                              P.S.: „I wojna się zaczęła.”

                              J.P.: „Tak, gdyż bolszewicy chcieli rozszerzyć rewolucję na Zachód, ale to
                              właśnie my stanęliśmy im na drodze. Początkowo cofaliśmy się przed ofensywą
                              Tuchaczewskiego. Jednak po Warszawą odnieśliśmy triumfalne zwycięstwo.
                              Przejrzałem zamiary dowódcy frontu bolszewickiego, który chciał zdobyć Warszawę
                              od strony Sochaczewa. Trzeba mieć bardzo złe pojęcie o przeciwniku oraz o jego
                              wartości wojennej, gdy się na taki manewr zdobywa. Nic więc dziwnego, że od 6
                              do 12 sierpnia gorączkowo śledziłem, jak się ten manewr, tak ryzykowny i
                              niepewny udaje. 16 sierpnia rozpocząłem atak, o ile w ogóle atakiem nazwać to
                              można. Lekki i łatwy bój prowadziła przy wyjściu tylko 21 dywizja, która w bród
                              sforsowała Wieprz, aby odebrać Kock. Inne dywizje szły naprzód prawie bez
                              kontaktu z nieprzyjacielem, gdyż nieznaczących potyczek z jakimiś grupami,
                              które po zetknięciu się z nami uciekały, kontaktem nazwać bym się nie
                              ośmielił.”

                              P.S.: „Czy zdawał sobie Pan sprawę z rangi zwycięstwa?”

                              J.P.: „Oczywiście. Wiedziałem, że gdybyśmy nie powstrzymali bolszewików, to
                              rewolucyjna fala zalała by nie tylko nasz kraj, ale i całą Europę Zachodnią.
                              Szkoda tylko, że nie wszystkie państwa zachodnie to doceniły.”

                              P.S.: „Potem przyszedł czas na stabilizację sytuacji w kraju. 17III1921 Sejm
                              uchwalił konstytucję. Jaki był Pański stosunek do tej ustawy zasadniczej?”

                              J.P.: „Uważałem, że daje zbyt duże uprawnienia władzy ustawodawczej, a zbyt
                              małe wykonawczej, co zresztą potwierdziło się w praktyce.”

                              P.S.: „Czy dlatego zrzekł się Pan kandydatury na prezydenta?”
                              J.P.: „Tak.”

                              P.S.: „Przez następne 5 lat Polska próbowała się ustabilizować gospodarczo i
                              politycznie. Jednak Pan w 1926r. zdecydował się na zamach stanu, mimo że przez
                              poprzednie lata nie brał Pan aktywnego udziału w życiu politycznym kraju.
                              Dlaczego?”

                              J.P.: „Polska znajdowała się w stanie nędzy i słabizny zewnętrznej i
                              wewnętrznej. Były złodziejstwa, pozostające bezkarne. Zapanował interes
                              jednostki i partii. Nie nastąpiło zjednoczenie duszy narodu. I to sejm i partie
                              były temu winne. Gdy wróciłem z Magdeburga i posiadłem władzę, jakiej w Polsce
                              nikt inny nie piastował, wierząc w odrodzenie narodu, nie chciałem rządzić
                              batem i oddałem władzę w ręce zwołanego przez siebie Sejmu Ustawodawczego,
                              którego wszak nie mogłem zwoływać. Naród się jednak nie odrodził. Szuje i
                              łajdaki rozpanoszyły się. Dlatego też zdecydowałem się na zamach 12V1926.
                              Sejmokracja musiała zostać zażegnana!”

                              P.S.: „Rozpoczął się okres rządów sanacji. Co pan miał na celu wprowadzając tą
                              politykę?”

                              J.P.: „Chciałem doprowadzić do uzdrowienia ogólnej sytuacji politycznej w
                              kraju. Miało temu posłużyć chwilowe rozwiązanie sejmu i senatu, a z czasem
                              ograniczenie ich kompetencji, do czego udało się doprowadzić dopiero w niedawno
                              uchwalonej konstytucji. Dążyłem do przejścia ponad partyjne interesy, do dania
                              oddechu państwu i nowemu prezydentowi. Może i była to dyktatura, ale nie
                              cechowała się totalitaryzmem, nie była ani utrapieniem, ani niedolą
                              społeczeństwa.”

                              P.S.: „A jak w takim razie ustosunkuje się Pan do aresztowania posłów opozycji
                              we wrześniu 1930 roku?”

                              J.P.: „Przeszkodą w liberalizacji działań organizacji politycznych stały się
                              czerwone frakcje związkowe i komunistyczne agentury partyjne. Musiałem
                              zarządzić aresztowania, aby unieszkodliwić lewacką opozycję i poskromić
                              demagogicznych działaczy z prawicy i centrum.”

                              P.S.: „Jednak ta sprawa rzuciła cień na Pańskie demokratyczne oblicze.”

                              J.P.: „To było konieczne dla dobra kraju. Nikogo w Brześciu nie
                              rozstrzeliwałem, uniknąłem wszelkich masowych więzień i aresztowań.
                              Pozostawiłem w kraju wolną prasę, zostawiłem prawie całkowicie wolne wybory,
                              opozycję złamałem dużo łagodniejszymi środkami niż Hitler czy Stalin. Tydzień
                              temu uchwalono nową konstytucję. Widać, że sanacja jednak do czegoś
                              doprowadziła. Ograniczono kompetencje władzy ustawodawczej, która teraz
                              odpowiadała przed Prezydentem. Ten z kolei uzyskał przywileje powoływania
                              rządu, współdecydowania na aktach ustawodawczych parlamentu, zwoływania sejmu.
                              Stał się więc prawdziwą głową państwa. Jak konstytucja będzie działała w
                              praktyce? Już wkrótce się przekonamy.

                              P.S.: „Dziękuję za wywiad Panie Marszałku i życzę dużo zdrowia.”

                              J.P.: „Dziękuję uprzejmie. Do widzenia.”

                              P.S.: „Do widzenia, Panie Marszałku.”


                              Wysłuchał i spisał Przemysław Sobieszczuk.



                              Adnotacja z 12V1935: Dziś zmarł Marszał
                              • Gość: bibervelt Re: c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 10:09
                                No i chyba wszyscy powinni mieć jasność, prawda ? A może ktoś dalej nie rozumie
                                złożoności problemu ?
                                • Gość: SuperDJHeniu Re: c.d. IP: 212.182.97.* 20.07.04, 10:25
                                  Ja nie rozumiem. Ten wywiad z Piłsudskim miał służyć przekonaniu mnie, że
                                  Związek Radziecki był dobroczyńcą Polski i że komunizm to nie jest mordercza
                                  ideologia?
                                  • Gość: bibervelt Re: c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 10:31
                                    No widzę, że naprawdę nie rozumiesz. Poczytaj więcej. Nikt nie zamierza
                                    przekonywać, że komunizm w swojej wynaturzonej formie był złem. Był dobry w
                                    założeniach ale to była utopia z której ludzie zrobili piekło. Podobnie
                                    faszyzm, który u swoich korzeni miał zupełnie inne założenia, niż wynaturzony
                                    faszyzm nazistowski. Przypomnę, że w ojczyźnie faszyzmu, Włoszech, początkowo
                                    wyznawało go wielu wybitnych intelektualistów. Podobnie komunizm. Jednak ci
                                    ludzie, którzy uwierzyli odeszli od tych ideologi, widząc jak ludzie je
                                    skrzywili i doprowadzili do karykatury. A poza tym porównywanie socjalistów do
                                    ZSRR, jest tym samym co nacjonalistów do III Rzeszy. Oba porównania równie
                                    bzdurne.
                                    • Gość: SuperDJHeniu Re: c.d. IP: 212.182.97.* 20.07.04, 10:50
                                      Komunizm nie byl ideologią dobrą z natury. Głosił walkę klas i pozbawienie
                                      niektórych grup społecznych ( kułaków, kapitalistów, bankierów, prywatnych
                                      przedsiębiorców, księży) prawa do życia co potem było wykonywane w
                                      rzeczywistości.
                                      W ideologii faszystowskiej podludźmi byli Słowianie, Żydzi, Cyganie,
                                      psychicznie chorzy a w ideologii komunistycznej kapitaliści, kułacy, księża,
                                      prywatni przedsiębiorcy.
                                      W ideologii socjalistycznej podludźmi są : dzieci żyjące w macicy matki, ludzie
                                      sprowadzający używane samochody z Niemiec

                                      Czyli uważasz że nazywanie prof. Kwiatkowskiego faszystą jest bzdurne?
                                      • Gość: bibervelt Re: c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 11:07
                                        Akurat przypadkiem znam prof. Kwiatkowskiego i uważam, że nazywanie go faszystą
                                        jest bzdurne. A podkreślam, że uważam się za lewicowca.
                                        • empi Re: c.d. 20.07.04, 12:29
                                          Z socjalizmu się wyrasta wraz z nabywaniem doświadczenia, wiedzy. To tak jak
                                          dzisiaj z alterglobalistami, to nasz współczesny socjalizm, utopia. Czy nie
                                          potrzebna ta utopia? Każde pokolenie musi to przejść. Każde pokolenie
                                          potrzebuje ideałów zbyt pięknych by można je było zrealizować. Tragedią jest to
                                          gdy w imę tych ideałów, gdy są trudności w ich wcielaniu w życie, przekonuje
                                          się do nich siłą.
                                          pzdr.
                                          • Gość: SuperDJHeniu Re: c.d. IP: 212.182.97.* 20.07.04, 12:54
                                            Problem w tym że ideały komunizmu wcale nie były piękne. Nie uważam za piękne
                                            ideałów typu "kapitalistów i kułaków należy wymordować a cały przemysł ,
                                            rolnictwo i usługi upaństwowić"
                                            • empi Re: c.d. 20.07.04, 14:29
                                              nie leć po łebkach z faktami Heniu. Komunizm, jak i każda ideologia, stał się
                                              zbrodniczy wtedy gdy nie potrafił zrealizować swoich zasad na drodze normalnego
                                              rozwoju społecznego. Znamy reżimy socjalistyczne, komunistyczne, religijne,
                                              faszystowskie, nacjonalistyczne itd. Każdy z nich na początku co innego głosił
                                              w imię ideałow.
                                              pzdr.
                                              • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: c.d. IP: *.pl / *.enterpol.pl 20.07.04, 15:19
                                                Zasad komunizmu z definicji nie dalo sie zrealizowac na drodze normalnego
                                                rozwoju spolecznego i twórcy komunizmu doskonale zdawali sobie z tego sprawe
                                                wzywajac do rewolucji a nie ewolucji.
                                                • empi Re: c.d. 20.07.04, 15:31
                                                  Heniu, wrzuć w google "komunizm" a dowiesz się co było pierwowzorem komunizmu o
                                                  którym mówisz i kim byli twórcy tej ideii, co myśleli i jak chcieli to
                                                  przeprowadzić. Niechęć do przyznania się z niemożności realizacji tej ideii
                                                  doprowadziła do "siłowego" jej wprowadzania. Zaczęło się od marzycieli a
                                                  skończyło na zbrodniarzach.
                                                  pzdr.
                                                  • Gość: Jadwiga 60 rocznica lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 20.07.04, 16:24
                                                    Wątek w którym w związku z planowana uroczystością usiłowano przekazać
                                                    historyczą prawdę o tym, czy Niemcy uciekali z Lublina przed żołnierzami AK
                                                    którzy przygotowali akcję "Burza", czy przed armią sowiecką i pierwszą armią WP
                                                    pod dowództwem generała Berlinga rozpętał burzliwą sięgającą do czasów zaborów,
                                                    dyskusję kto gorszy: naziści czy komuniści, obywatele ZSRR, czy Niemcy. Nie
                                                    ulega watpliwości że i ci i ci nas niszczyli. Tylko niektórzu bardziej dotkliwe
                                                    odczuli represje Gestapo, a inni NKWD. Myślę, że to jest przyczyną tej zażartej
                                                    dyskusji. Moja rodzina straciła wszystko za sprawą sgresji niemieckiej, a drugi
                                                    raz również wszystko za sprawą NKWD. Z jednej strony widziałam na własne oczy
                                                    co robili Niemcy. Masowe mordy, egzekucje uliczne,bezwzględna eksterminacja
                                                    obywateli polskich wyznania mojżeszowego, pacyfikacja na
                                                    Zamojszczyźnie.Wywożenie dzieci z Zamojszczyzny do Niemiec w celu zniemczenia
                                                    Kominy Majdanka dymiły bez przerwy. Z drugiej strony, osobiście bardziej
                                                    ucierpiałam ze strony NKWD. To wszystko nie zmienia faktu, że Niemcy uciekali
                                                    przed lawiną wojska radzieckiego któremu towarzyszyła armia Berlinga.
                                                    Akcja "Burza" była to mobilizacja do podjecia akcji zbrojnej, ale praktycznie
                                                    nie zadziałała, a po ujawnieniu się, dowództwo i żołnierze AK masowo trafiali w
                                                    ręce NKWD, do aresztów śledczych, a później do obozów. w Zwiazku Radzieckim.
                                                    Charków,DIagilewo i szereg innych.
                                                  • Gość: SuperDJHeniu Re: c.d. IP: 212.182.97.* 21.07.04, 08:58
                                                    Cytat z manifestu komunistycznego

                                                    Dla najlepiej rozwiniętych krajów jednak prawie powszechnie będą mogły być
                                                    stosowane następujące:

                                                    1. Wywłaszczenie wielkiej własności ziemskiej i przekształcenie renty gruntowej
                                                    w dochód państwa.
                                                    2. Podatki silnie progresywne.
                                                    3. Zniesienie prawa dziedziczenia.
                                                    4. Konfiskata własności wszystkich emigrantów i buntowników.
                                                    5. Centralizacja kredytu w rękach państwa poprzez bank narodowy z kapitałem
                                                    państwowym i wyłącznym monopolem.
                                                    6. Centralizacja transportu w rękach państwa.
                                                    7. Zwiększenie warsztatów narodowych, środków produkcji, wzięcie pod uprawę i
                                                    melioracja wszystkich gruntów według planu społecznego.
                                                    8. Jednakowy obowiązek pracy dla wszystkich, zatrudnienie bezrobotnych,
                                                    szczególnie przy pracy na rzecz rolnictwa.
                                                    9. Zjednoczenie przedsiębiorstw rolnych i przemysłowych, działanie na rzecz
                                                    stopniowego znoszenia różnicy 58 między miastem a wsią.
                                                    10. Powszechne i bezpłatne wykształcenie dla wszystkich dzieci. Zniesienie
                                                    pracy dzieci w fabrykach w dzisiejszej formie. Połączenie pracy z nauką i tak
                                                    dalej .

                                                    Jeżeli uważasz, że ww. postulaty dałyby się przeprowadzić drogą pokojową to się
                                                    grubo mylisz. Nikt z komunistów nie przewidywał, że chłopi sami z siebie
                                                    oddadzą ziemię, przemysłowcy oddadzą fabryki, rzemieślnicy swoje
                                                    warsztaty "ludowi" a tak naprawdę klice komunistycznej.
                                                  • Gość: bibervelt Re: c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 09:04
                                                    Heniu, bardzo cię proszę, wyartykułuj wreszcie do czego ty nas chcesz
                                                    przekonać ? Że Ruskie nas wyzwalać nie powinni ? Czy może że lepiej by było
                                                    jakby nas nie wyzwolili ?
                                                  • Gość: SuperDJHeniu Re: c.d. IP: 212.182.97.* 21.07.04, 12:25
                                                    Chce Was przekonać że komunizm nie był wcale lepszym ustrojem niż faszyzm.
                                                    Czy jeżeli mafia pruszkowska zniszczy mafię wołomińską i zaczniesz płacić
                                                    haracz mafii pruszkowskiej a wcześniej płaciłeś wołomińskiej to jest to powód
                                                    do świętowania?
                                                    Dociek wyraźnie nawołuje do świętowania 22 Lipca. Ja uważam, że byłaby to
                                                    zbrodnia wobec setek milionów ofiar komunizmu.
                                                  • Gość: bibervelt Re: c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 12:47
                                                    Nikt tu nie mówi, że komunizm był lepaszy od faszyzmu, a ja podkreślam to już
                                                    któryś raz. Ale dyskusja właściwie dotyczyła obiektywnej prawdy. Ruskie,
                                                    niestety albo stety nas wyzwoliły, a na dodatek zrobili to z walnym udziałem
                                                    polskiej armii. To, że później system doznał wynaturzeń, to wciąż wina ludzi.
                                                    Pana Stalina, który trzymał nad nami bat, bo byliśmy za słabi oraz wszystkich
                                                    jego polskich służalców, którzy najczęściej byli od pługa granatam oderwanymi
                                                    prymitywami (tak jak członkowie niektórych naszych obecnych partii :)). Ten
                                                    właśnie prymitywizm w połączeniu ze zbrodniczą ideologią - nie komunizmem, a
                                                    stalinizmem !!! - dał efekty, które wszyscy znamy. Ale wciąż nie wolno
                                                    zapominać o zwykłych ludziach. Polakach z LWP i Rosjanach z Armii Czerwonej,
                                                    którzy, najczęściej mając w dupie ideologię, walczyli o swój kraj albo
                                                    wyzwalali obcy, a przede wszystkim o to żeby pogonić szwabów.
                                                  • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: c.d. IP: *.pl / *.enterpol.pl 21.07.04, 14:42
                                                    Przeciez ja nie potepiam szeregowych zolnierzy LWP, którym Ruskie zrobily
                                                    chrzest bojowy pod Lenino za pomoca katiuszy.
                                                    Ludzie ci marzyli zeby nie pójsc do lagru, woleli juz isc na wojne niewazne z
                                                    kim i gdzie.
                                                    Nie wiem czy jest Ci znany przypadek masowych dezercji z I Dywizji LWP na
                                                    niemiecka strone.
                                                  • Gość: bibervelt Re: c.d. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 15:15
                                                    Znane mi są różne przypadki. I zbiorowych mordów dokonywanych przez Polaków, i
                                                    band zwykłych bandytów ukrywających się pod dowolnym sztandarem: AL, GL, AK,
                                                    NSZ czy WiN, ale to co napisałeś nie znaczy, że LWP nie było polskie, a w/w
                                                    organizacje nie składały się z patriotów. Wszędzie byli ludzie podli i święci.
    • Gość: Gość Henio to kretyn!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 18:07
    • shawman Tragedia 1944... 21.07.04, 00:13
      Zastanawiałem się, czy w ogóle zabierać głos w tej dyskusji. Dociek
      zapoczątkował ten wątek nie w formie refleksji, ale zjadliwej napaści na
      prawicę. Oczywiście, to w jego stylu i do tego zdążyłem się przyzwyczaić, ale
      chyba nie wypada wykorzystywać absolutnie każdej okazji do prowadzenia walki
      politycznej. Atak na Pruszkowskiego przy okazji obchodów 60 rocznicy
      akcji "Burza" jest niesmaczny... Dodaję jednak swój komentarz, choćby po to, by
      wyrazić ten niesmak.

      Zamiast udowadniać, który reżim totalitarny był gorszy i który z dyktatorów
      zabił więcej Polaków, warto by zastanowić się nad tragedią tych ludzi, którzy
      wtedy walczyli o wolną Polskę. Pomyśleć o tym, jakie oni mieli dylematy - po
      kilku latach nierównej walki z okupantem oferowano im wreszcie Polskę... Ale
      pod warunkiem przyjęcia ustroju i ścisłego nadzoru ZSRR. Więzień i katowni,
      których używało Gestapo nie zamykano - przecież mogły się przydać właśnie
      instalowanej nowej władzy... Historia się dla Polski nie kończyła, o nie -
      zaczynał się nowy, znów ciężki jej okres.

      O tamtych tragediach warto pomyśleć w tą rocznicę, a nie traktować to jako
      jeszcze jedną okazję do rzucenia błotem w Pruszkowskiego, czy kogokolwiek
      innego.

      I czy to ja - urodzony w 1983 roku - powinienem o tym przypominać?!
    • Gość: Paul Dociek & Co (lchoz)........ IP: *.nwrk.east.verizon.net 21.07.04, 02:22
      Ktos pisze w watku, ze jest z rocznika 83 i ze "musi przypominac". I dobrze ze
      przypomina i cieszy mnie ze z rocznika 80..cos tam. Bo "dockow" w Polsce
      wiecej z roku na rok. Sa "docki" uswiadomione, ktore wiedza co oznacza skrot
      PZPR, ale sa juz te nie uswiadomione ktore albo nic nie wiedza, albo pomyla w
      odpowiedzi PZPR np. z RWPG. Doswiadczenie "bieso-dostojewskie" mowi ze "docki"
      uswiadomione sa durzo grozniejsze niz nieuswiadomione. Drogi docku. Nie mam
      zielonego pojecia jak mozna utrzcic 60 rocznice "wyzwolenia". Jestem natomiast
      pewien ze trzeba o niej pamietac, pamietac swiadomie. To wazne, bowiem Niemcom
      zabralo 50 lat zeby porownywac zamach na Hitlera do Powstania Warszawskiego,
      Polakom moze 5 zeby znowu mowic o "wyzwoleniu" przez Armie Czerwona, abarot
      zupelnie jak uczyli mnie kiedys w polskiej szkole "za komuny". Trzeba sobie
      cos jasno powiedziec. Wszyscy tworcy rezimu ktory przywendrowal tu z armia
      czerwona byli zdrajcami. Nie mowie o tzw "zwyklych ludziach", LWP, etc.
      Zwykli ludzie musieli zyc, byli czesto odpowiedzialni za swoich ziomkow, za
      swych podkomendnych. Utworzenie rzadu polskiego w ZSRR z pozniejszym
      zaprowadzeniem go w Lublinie to byl zwyczajny zamach stanu, bunt, dzalanie
      karane smiercia. Rzad ladynski, jaki by nie byl nieudolny i sanacki, byl
      prawowitym rzadem IIRP, rzadem uznanym przez inne panstwa, rzadem na uchoctwie,
      lecz nie zmontowanym na zamowienie przez "ciemne sily" zachodu, a tym bardziej
      wschodu. Rzad ten dysponowal armia w sile 228 000 zolnierzy stan na 1
      listopada 1945 roku na frontach zachodnim, wloskim i blizkim wschodzie. Co
      dawalo w linii 3 18tysieczne zmech dywizje piechoty i 2 pancerne oparte na
      strukturze brytyjskiej, ale wzmocnione + oddzialy korpusne +oddzialy armijne +
      15 dywizjonow lotniczych +zaplecze i marynarka wojenna +zaplecze. Cala armia
      dzalala w oparciu i z rozkazu niezawislego rzadu w Londynie, dysponujacym
      wlasna dyplomacja, sluzbami wywiadowczymi, skarbem i zaprzysiezona, legalna
      armia podziemna w okupowanej Polsce. Warto o tym pamietac. Co mieli
      komunisci? Mieli Stalina, a raczej Stalin mial ich. Mieli Polakow w ZSRR
      chcacych za wszelka cene wydostac sie z "raju na ziemi". Dostali Polske w
      kopercie od wojka z wasami, a koperta zawierala dokladne wytyczne wizji wojka
      co do "nowej polski". ACz przegonila Niemcow i zostala na 50 lat. W jaki
      sposob znajac te i inne fakty "celebrowac" 60ciolecie "wyzwolenia"?
      Uszanowanie,
      Paul
      • dociek Re: Dociek & Co (lchoz)........ 21.07.04, 05:35
        Jak zwykle moi interlokutorzy nie potrafią precyzyjnie przeczytać oraz
        zrozumieć moich wypowiedzi, a odczytują z nich tylko to, co chcą, wg własnych
        poglądów, widzieć. Albo nawet sobie to wyłącznie wyobrażają i wymyślają,
        najprawdopodobniej nie czytając. Wg stanadardowej zasady: nie ważne co tam
        pisze, byleby mu zawsze przypierd... (np. teksty Super DJ Henia).
        Wcale nie było w moich wypowiedziach chocby jednego słowa gloryfikujacego
        Stalina, czy tzw. "komunę", jako system, ani też wezwań do umiłowania partii
        bolszewickiej, czy do stawiania pomników (w tym ostatnim akurat gustują obecni
        naprawiacze "historii"). Jednakże, poza kilkoma rzeczowymi odpowiedziami
        utrzymanymi na poziomie, dobiegł mnie jak zwykle propagandowy,
        zjadliwy "antykomunistyczny bełkot", a często zupełnie bezmyślne brednie. W
        związku z taką reakcją, dalsza dyskusja o wręcz nałogowym, politycznym
        przeinaczaniu i zakłamywaniu historii, nie ma dla mnie najmniejszego sensu.
        Choć praktycznie, istota sprawy polegała na tym, że obecnie, w ramach
        politycznego "rewanżu, rewanżyzmu" realna historia lat minionych, w ramach
        tzw. "odkłamywania" jest jeszcze silniej "naginana" ("w przeciwnym kierunku"),
        niż to robili "komunistyczni" poprzednicy. Dla tych, co usiłują "nauczyć mnie
        historii", a raczej ich prywatno-politycznej "wizji tejże historii" tylko takie
        małe pytanko: Jak to możliwe by w lipcu 1944 już uczestniczyły albo
        w "wyzwoleniu Lublina" oddziały LWP (Ludowego Wojska Polskiego), albo
        w "walkach o Lublin" siły zbrojne Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, co?
        Dziekuję za dyskusję.
        PS. Paul, przyznaję, że faktycznie, kiepsko Cię uczyli w tych
        polskich "komunistycznych szkołach". Przy okazji, moja tzw. "świadomość" nie
        pochodzi wyłącznie z takich szkół. Mam lub miałem w najbliższej rodzinie:
        żołnierzy AK, także członka Szarych Szeregów - więźniów łagrów NKWD, właśnie
        powiązanych z Delegaturą i wiadomą akcją "Burza" w Lublinie, oficera Wojska
        Polskiego zamordowanego w Starobielsku i oficera Korpusu Polskiego, który
        przeszedł szlak od Koła Podbiegunowego po Bolonię. Natomiast, nie miałem nikogo
        z rodziny w Armii Czerwonej, ani w I czy II Armii WP...
        Dla wszystkich takich zapiekłych przeciwników Polski i Polaków, z tych
        ostatnich minionych 50 lat - wystarczy przyznać się do znajomości języka
        rosyjskiego, by zostać uznanym za "krwiożerczego bolszewika". Mimo wszystko,
        pozdrawiam.
        • Gość: Paul Re: Dociek & Co (lchoz)........ IP: *.nwrk.east.verizon.net 21.07.04, 09:05
          >PS. Paul, przyznaję, że faktycznie, kiepsko Cię uczyli w tych
          >polskich "komunistycznych szkołach".
          Co dokladnie masz na mysli? Wlasnie prowadze "interesujaca" dyskusje na innym
          forum z pewnym czlowiekiem, ktory podobnie jak ty stara sie
          mnie "przelicytowac". On podbija stawke swymi dyplomami, ilosciami
          przeczytanych ksiazek, etc. (bez faktow). Ty starasz sie mnie przygniesc
          martwymi czlonkami swej rodziny. O co chodzi? Uszanowanie,
          Paul
          • Gość: bibervelt Re: Dociek & Co (lchoz)........ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 09:11
            Kiepsko cię uczyli bo nie uczyli cię myślenia i starej prawdy, że świat nie
            jest czarny i biały. Naczytałeś się prawicowej propagandy, to trzeba było też
            przeczytać trochę komuszej. Miałbyś wtedy pogląd wywarzony i wypośrodkowany. A
            tak, wraz z Heniem powtarzasz głupoty w stylu Roszkowskiego albo innych
            Jędrzejów Giertychów.
            • Gość: Paul Dzieci z siekierami na forum lublin....;-}}}}}}}} IP: *.nwrk.east.verizon.net 21.07.04, 09:23
              Gość portalu: bibervelt napisał(a):

              > Kiepsko cię uczyli bo nie uczyli cię myślenia i starej prawdy, że świat nie
              > jest czarny i biały. Naczytałeś się prawicowej propagandy, to trzeba było też
              > przeczytać trochę komuszej. Miałbyś wtedy pogląd wywarzony i wypośrodkowany.
              A
              > tak, wraz z Heniem powtarzasz głupoty w stylu Roszkowskiego albo innych
              > Jędrzejów Giertychów.
              Dobry Boze (nie znaczy ze jestem wierzacy;-})! Tyle "tego", a ja nawet nie
              jestem swiadom jak dalece zbladzilem. Polska edukacje zakonczylem na
              podstawowce. Wiem co to Giertych, bo nie dawno mieszkalem w Polsce przez
              miesiecy 14. Wiecej grzechow nie pamietam, za wszystkie.... i tak dalej....
              Uszanowanie,
              Paul
              • Gość: bibervelt Re: Dzieci z siekierami na forum lublin....;-}}}} IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 10:09
                Typowe zachowanie. Jak brakuje argumentów to wyjeżdżamy z cynizmem albo
                inwektywami. Z Heniem można się przynajmniej pospierać. A z tobą jak widać
                niezabardzo, bo swoim zachowaniem wskazujesz tylko, że wiedzę o tym o czym się
                tu wypowiadasz masz niestety powierzchowną...
                • Gość: Paul Re: Dzieci z siekierami na forum lublin....;-}}}} IP: *.nwrk.east.verizon.net 21.07.04, 10:30
                  >Kiepsko cię uczyli bo nie uczyli cię myślenia i starej prawdy, że świat nie
                  >jest czarny i biały. Naczytałeś się prawicowej propagandy, to trzeba było też
                  >przeczytać trochę komuszej. Miałbyś wtedy pogląd wywarzony i wypośrodkowany. A
                  >tak, wraz z Heniem powtarzasz głupoty w stylu Roszkowskiego albo innych
                  >Jędrzejów Giertychów.
                  Twoj post "do mnie" #1
                  > Typowe zachowanie. Jak brakuje argumentów to wyjeżdżamy z cynizmem albo
                  > inwektywami. Z Heniem można się przynajmniej pospierać. A z tobą jak widać
                  > niezabardzo, bo swoim zachowaniem wskazujesz tylko, że wiedzę o tym o czym
                  się
                  > tu wypowiadasz masz niestety powierzchowną...
                  Twoj post do mnie #2
                  Wybacz, ale odnosze wrazenie ze piszesz do siebie, od siebie .... o sobie.
                  To nic zlego. Uszanowanie,
                  Paul
                  • Gość: bibervelt Re: Dzieci z siekierami na forum lublin....;-}}}} IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 12:35
                    Masz jakieś merytoryczne argumenty czy kończymy dyskusję ?
                    • Gość: Paul Re: Dzieci z siekierami na forum lublin....;-}}}} IP: *.nwrk.east.verizon.net 21.07.04, 18:49
                      Gość portalu: bibervelt napisał(a):

                      > Masz jakieś merytoryczne argumenty czy kończymy dyskusję ?
                      Zdecydowanie "konczymy ta dyskusje". "Merytoryczne argumenty"/fakty znajdziesz
                      w moim pierwszym poscie. Zauwaz, ow post konczy sie pytaniem i nie jest to
                      pytanie retoryczne. Uszanowanie,
                      Paul
            • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: Dociek & Co (lchoz)........ IP: *.pl / *.enterpol.pl 21.07.04, 14:31
              A ja w zyciu nie czytalem ani jednej ksiazki Roszkowskiego ani Giertycha...
        • Gość: Jadwiga Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej:... IP: *.lublin.mm.pl 21.07.04, 09:21
          Obchody związane z 60 rocznicą tego faktu stały się impulsem do popisów
          literackich ludzi urodzonych po roku 1944 i znacznie później. O co Wam u licha
          chodzi? żeby udowodnić że jesteście oczytani w literaturze historycznej
          interpretowanej niezawsze obiektywnie, a więc niekiedy przekłamanej i że
          umiecie "błyskotliwie i przekonywująco" wykorzystać tę swoją wtórną wiedzę.
          Widziałam uciekajacych Niemców, widziałam jako pierwsi, którzy w tej pustce po
          uciekinierach zjawili się w Lublinie najpierw czerwonoarmiści i w nastepnej
          kolejności żołnierze generała Berlinga. Miejsca, ani czasu na rozwinięcie
          samodzielnej działalności akcji Burza poprostu nie było. Konsekwencją
          nawiązania kontaktu dowództwa akcji było aresztowanie i wywiezienie do ZSRR.
          Przecież tak wpadł miedzu innymi generał Tymidajski ps. "Marcin", osadzony w
          obozie w Diagilewie, a zginął bo biorącego udział w protestacyjnej głodówce
          usiłowano nakarmić przez sondę, tylko przez nieudolność sondę wprowadzono nie
          do przełyku, tylko do tchawicy i w trakcie próby przymusowego karmienia
          nastapiło uduszenie.
          • Gość: Paul Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej IP: *.nwrk.east.verizon.net 21.07.04, 09:29
            Gość portalu: Jadwiga napisał(a):

            > Obchody związane z 60 rocznicą tego faktu stały się impulsem do popisów
            > literackich ludzi urodzonych po roku 1944 i znacznie później. O co Wam u
            licha
            > chodzi? żeby udowodnić że jesteście oczytani w literaturze historycznej
            > interpretowanej niezawsze obiektywnie, a więc niekiedy przekłamanej i że
            > umiecie "błyskotliwie i przekonywująco" wykorzystać tę swoją wtórną wiedzę.
            > Widziałam uciekajacych Niemców, widziałam jako pierwsi, którzy w tej pustce
            po
            > uciekinierach zjawili się w Lublinie najpierw czerwonoarmiści i w nastepnej
            > kolejności żołnierze generała Berlinga. Miejsca, ani czasu na rozwinięcie
            > samodzielnej działalności akcji Burza poprostu nie było. Konsekwencją
            > nawiązania kontaktu dowództwa akcji było aresztowanie i wywiezienie do ZSRR.
            > Przecież tak wpadł miedzu innymi generał Tymidajski ps. "Marcin", osadzony w
            > obozie w Diagilewie, a zginął bo biorącego udział w protestacyjnej głodówce
            > usiłowano nakarmić przez sondę, tylko przez nieudolność sondę wprowadzono nie
            > do przełyku, tylko do tchawicy i w trakcie próby przymusowego karmienia
            > nastapiło uduszenie.
            Aaaaa....i to dowodzi czego szanowna Pani? Ze "Chopin wielkim kompozytorem
            byl, bo ukryl w kwiatach armaty i spopularyzowal imie Polski na swiecie"? Tak
            sie sklada ze "wojskowosc" to moje hobby, to moje zycie. Podalem "pare" ogolno
            znanych faktow, dla laikow. Staralem sie byc nudny i malo blyskotliwy. Mam
            nadzieje ze mi sie udalo. Uszanowanie,
            Paul
            • empi Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej 21.07.04, 14:33
              ", że gdyby nie Ruscy to gadalibyśmy teraz po niemiecku"

              bibervelt, naiwny jesteś jak dziecko, gadalibyśmy po angielsku napewno. Dzięki
              innym zbiegom okoliczności powojenne pokolenia znają język radziecki. Cały w
              tym problem, że nie chodzi tu o niedocenienie żołnierskiej ofiary i należnego
              jej honoru, lecz o to by nie robić z tego faktu historycznego, godnego czczenia
              i wdzięczności przez pokolenia. Druga wojna swiatowa paradoksalnie pozwoliła
              sowietom wypłynąć na arenę międzynarodową z izolacji. Uczyniła z nich najpierw
              partnera, koalicjanta, później przeciwnika, z którym wolny świat musiał się
              liczyć.Polską zapłacono za korzyści sojuszu podczas wojny. Do tych wszelakich
              politycznych brudów nijak ma się należna cześć dla żołnierzy sowieckich,
              polskich spod różnych sztandarów, partyzantów itd. Większość z nich wcale nie
              kierowała się wielkimi ideami niesienia wolności, bardzo często byli ofiarami
              wojennej polityki która dla usprawiedliwienia wywołanej wojny dorabia do tego
              mit martyrologii i słuszności ideowej.
              pzdr.
            • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej IP: *.pl / *.enterpol.pl 21.07.04, 14:40
              Wydarzenia z 17 wrzesnia 1939 roku, kiedy Zwiazek Radziecki wyzwolil Zachodnia
              Bialorus i Zachodnia Ukraine tez staly sie impulsem do popisów literackich. I
              co z tego?
              • Gość: disney Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 19:23
                Heniu nie kompromituj swoimi wywodami dzielnicy w ktorej mieszkasz, zakichany
                ministranciku. Uwazaj bo latwo mozna innym udowodnic twoja ignorancje.
                • Gość: zorbi Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 23:25
                  No to jakby wyjaśnia pewne sprawy... :)
                  • Gość: Paul Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 00:06
                    Gość portalu: zorbi napisał(a):

                    > No to jakby wyjaśnia pewne sprawy... :)
                    Jakie "sprawy" i co wyjasnia? Jak na razie widac jasno ze niejaki disney to
                    kawal tepego buca, ktorego jak spotkam kiedys w Lublinie to przypierdole mu
                    ceglowka w glowe. Uczynie to z checia osobiscie. Wilde twierdzil, ze proste
                    przyjemnosci sa ostatnia przystania ludzi skomplikowanych;-}. Uszanowanie,
                    Paul
                    • Gość: zorbi Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 00:19
                      Paul, ty jakimś skinem czy dresem jesteś ? Co ci zrobił disney ? :) Jakiś
                      agresor ci się włączył na tym temacie...
                      • Gość: Paul Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 00:30
                        Gość portalu: zorbi napisał(a):

                        > Paul, ty jakimś skinem czy dresem jesteś ? Co ci zrobił disney ? :) Jakiś
                        > agresor ci się włączył na tym temacie...
                        As for my gracious self, I'm the son of satan but my duties here on this forum
                        are largely ceremonial;-}. To powinno ci wystarczyc. Uszanowanie,
                        Paul
                        • Gość: zorbi Re: Wyzwolenia Lublina z pod okupacji niemieckiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 00:38
                          I'm really thrilled to have known that. Nevertheless, I suppose the life of
                          hells' son must be hard these days. Maybe this is the reason of your strange
                          behaviour... :)
                          • Gość: Paul Inglisz only;-}? IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 01:02
                            > I'm really thrilled to have known that. Nevertheless, I suppose the life of
                            > hells' son must be hard these days. Maybe this is the reason of your strange
                            > behaviour... :)
                            And thrilled you shall be. Since you're aware of my unearthly being and extreme
                            nature of my very existence, it should be easier for you to cope with an urgent
                            desire to use a "brick argument" on some occasions. Uszanowanie,
                            Paul
                            • Gość: Turawski Re: Inglisz only;-}? IP: 212.69.73.* 22.07.04, 02:13
                              ... i tak oto od terroru sowieckiego poprzez okupacje niemiecką doszlismy
                              do ... angielskiego (dobrze, że tylko języka !) A swoją drogą, gdy czytam
                              NIEKTÓRE posty to dochodzę do wniosku, że Himalaje to są jednak średnie góry...
                            • Gość: disney Re: Inglisz only;-}? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:17
                              Paul czekam wiec na ta obiecana ceglowke. Nawet nie wiesz jaka
                              sadomasochistyczna radosc sprawiaja mi takie zabawy;) Kiedy mozemy sie umowic i
                              zabawic?
                              • Gość: bibervelt Re: Inglisz only;-}? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:23
                                Panowie, może przejdziecie do pokoju towarzyskiego ? :)
                                • empi Re: Inglisz only;-}? 22.07.04, 10:58
                                  na Paula nie ma co się obrażać. Będąc w USA pisał tu, będąc w Polsce pisał tu,
                                  wrócił do USA i dalej pisze. Poglądy ma ostre, słownictwo niewybredne ale
                                  zaangażowania i patriotyzmu nie można Mu odmówić. Starzy forumowicze już
                                  potrafili nauczyć się tolerować Go. Próby "wychowania" nic nie dały, moje
                                  także. Prowokuje do dyskusji, czym ożywia to forum i dodaje mu kolorytu. Teraz
                                  to i tak jest "grzeczniejszy" niż kiedyś.
                                  pzdr.
                                  • Gość: bibervelt Re: Inglisz only;-}? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 11:05
                                    Ja tam na nikogo się nie obrażam, a to, że mam inne poglądy niż niektórzy na
                                    tym forum, to tylko powoduje, że mam okazję na ciekawą dyskusję czasem.
                                    • kojako1979 Re: Pruszkowski.... 22.07.04, 12:29
                                      Wlasnie slucham sobie RL przez neta. (Ale jazda!) Przed chwila mowili ze
                                      kombatanci na uroczystosciach musieli czekac kilkadziesiat minut na
                                      Pruszkowskiego. A potem byla wstawka tego buca ze przeciez sie nic nie stalo.
                                      Za 2 tygodnie przyjezdzam do Lublina! Cholera jeszcze taki kawal czsu...
                              • Gość: Paul Re: Inglisz only;-}? IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 20:58
                                Gość portalu: disney napisał(a):

                                > Paul czekam wiec na ta obiecana ceglowke. Nawet nie wiesz jaka
                                > sadomasochistyczna radosc sprawiaja mi takie zabawy;) Kiedy mozemy sie umowic
                                i
                                >
                                > zabawic?
                                Dysney, przywoluje cie do porzadku. Na forum kazdy jest mocny w gebie. Mam
                                nadzieje ze w codziennym zyciu trzymasz morde na kludke. Albo nie trzymasz i
                                jak na polskie warunki jestes w "mafii". Jak bys byl w "mafi" to tym bardziej
                                bys trzymal morde na kludke. Jak bedziesz sie tak zachowywal, to znajac Polske
                                spokojnie sobie nie pozyjesz, dysney. Now, stand easy,
                                Paul
                                • Gość: disney Re: Inglisz only;-}? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 21:59
                                  Grzecznosc za grzecznosc. Mysle, ze nie mialem jednak do czynienia z chamem,
                                  choc piszesz az z Hameryki;).
                                  • Gość: Paul Re: Inglisz only;-}? IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 22:17
                                    Gość portalu: disney napisał(a):

                                    > Grzecznosc za grzecznosc. Mysle, ze nie mialem jednak do czynienia z chamem,
                                    > choc piszesz az z Hameryki;).
                                    Uszanowanie,
                                    Paul
    • Gość: ZYTA 1 Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 22.07.04, 13:01
      A ja tesknie za Swietem Odrodzenia 22 Lipca. Wolny dzien,czesto piekne słonce,a
      11 listopada co? Mrzawka lub deszcz i chłod.A mowiac powaznie historii
      jakimkolwiek ujadaniem nie zmienimy. Mamy niepodleglosc,klocimy sie
      zawziecie,ale mamy tez polski Szczecin i polski Wroclaw. Gdyby nie Zwiazek
      Radziecki (byla to kalkulacja Stalina,by jak najdalej oddalic sie od
      Niemcow,ale to inna sprawa)nasze terytorium moglo przypominac Ksiestwo
      Warszawskie,bo ten ukochany dzis tzw.Zachód wcale nie mial zamiaru optowac za
      polskim Lwowem,polskim Wilnem i twardo stal na granicy Bugu.Moze i dobrze,bo
      gdy powstaly wolna Ukraina,Litwa i Bialorus (no,nie za bardzo wolna ta
      ostatnia) mielibysmy wojne polsko-ukraiska,a moze polsko-bialoruska i polsko-
      litewska.Czyli druga Jugoslawie w Europie.Moze ktos napisze powiesc
      fantastyczna oparta na tego typu wątku???A poleglym wyzwolicielom hołd oddac
      nalezy.Ciekawam ,jak wygladaja dzis ich groby na Lipowej? Sa kwiaty,jest
      wieniec od prezydenta miasta? Cos watpie...
      • Gość: aro Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 15:18
        Lubelskie SLD, zlozylo dzis wience na grobach zolnierzy radzieckich,
        pochowanych na cmentarzu przy ul. Bialej.
        • Gość: ZYTA 1 Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 22.07.04, 16:38
          I pięknie,ze przedstawiciele SLD zlozyli wience na grobach zolnierzy
          radzieckich przy Bialej,ktorzy zgineli walczac o przepedzenie hitlerowcow z
          Lublina w lipcu 1944 r.A przedstawiciele miasta to co? Moze nie byloby ma
          swiecie Pruszkowskiego i innych,gdyby okupacja niemiecka trwala dluzej i w
          piecach Majdanka zgineliby ich pozniejsi rodzice...
          • empi Re: 60 rocznica Lipca 1944. 22.07.04, 19:55
            Gość portalu: ZYTA 1 napisał(a):

            > I pięknie,ze przedstawiciele SLD zlozyli wience na grobach zolnierzy
            > radzieckich przy Bialej,ktorzy zgineli walczac o przepedzenie hitlerowcow z
            > Lublina w lipcu 1944 r.A przedstawiciele miasta to co? Moze nie byloby ma
            > swiecie Pruszkowskiego i innych,gdyby okupacja niemiecka trwala dluzej i w
            > piecach Majdanka zgineliby ich pozniejsi rodzice...

            masz rację, należy się okazanie im szacunku. Oni idąc tu i gromiąc faszystów
            byli przekonani, że niosą nam wyzwolenie od wszelakiego zła. Co innego ich
            rozkazodawcy. Dla nich wojna stała się okazją powiększenia swojego imperium
            komunistycznego, podporządkowania sobie całych narodów. Tak dla ścisłości
            historycznej, niech niektórzy liczący np. ofiary Majdanka zainteresują się
            bliżej ich ilością i składem narodowościowym ("300 000 więźniów 50 narodowości.
            Wśród osadzonych najwięcej było Żydów /ponad 40%/ i Polaków /ok. 35%/. Z
            pozostałych narodowości najliczniej reprezentowani byli: Białorusini, Ukraińcy,
            Rosjanie, Niemcy, Austriacy, Francuzi, Włosi i Holendrzy.Szacuje się, że obóz
            na Majdanku pochłonął ponad 230 000 istnień ludzkich, w tym około 100 000
            Żydów. Ponad 50% z nich zmarło w wyniku prymitywnych warunków bytowania, głodu,
            chorób i pracy ponad siły. Pozostali zginęli w egzekucjach i komorach
            gazowych"). Radzę też przypomnieć sobie o milionach Polaków wywiezionych na
            Wschód. Do tej pory brak dostępu do żródeł w archiwach np. NKWD przez co
            dokładny wymiar zbrodni sowieckich jest tajemnicą.. Archiwa niemieckie zaś
            zawsze były dostępne i skrupulatne.
            pzdr.
            • Gość: zorbi Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 20:02
              Widzę, że forumowicze zaczynają gadać ludzkim językiem...
              • Gość: Paul Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 20:51
                Gość portalu: zorbi napisał(a):

                > Widzę, że forumowicze zaczynają gadać ludzkim językiem...
                To moze ja wyjde z "piekiel" i "przemowie". Czesc i pamiec nalezy sie
                wszystkim zolnierzom na kazdym cmentarzu wojskowym i naszym obowiazkiem jest o
                takie miejsca dbac i pamietac, pamietac poleglych zolnierzy, tak jak w Polsce
                na "wszystkich swietych" zapala sie swieczki na opuszczonych grobach.
                Przecietny czerwonoarmista nie roznil sie i nie rozni niczym od amerykanskiego
                GI, Niemca, Anglika, Wlocha, Polaka. Na cmentarzu wszyscy sa rowni. Teraz, co
                innego czcic pamiec poleglych na cmentarzu, a co innego postawic
                pomnik "wdziecznosci". Uszanowanie,
                Paul
                • Gość: zorbi Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.04, 00:22
                  Nie żebym się czepiał ale niektórym nam na tym forum cały czas o to chodziło...
                  A mieszanie do tego "lepszych" i "gorszych" zbrodniarzy i ich swoiste
                  wartościowanie było moim zdaniem bezsensu.
            • Gość: ZYTA 1 Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 22.07.04, 22:22
              Do empi - ciesze się,ze nie wszyscy dali sie zwariowac.Ale Fedorowicz w TVP byl
              dzis obrzydliwy z krytyka Polski Ludowej.Innej nie mielismy,a emigracja
              zwalczała sie nawzajem.Dzis jednych sie na gwałt wybiela,a innych oczernia,mimo
              ze niemal dwie trzecie Polakow zaczyna o PRL myslec z nostalgia.Milicjant był
              bardziej szanowany niz dzisiejszy policjant.Bano sie go bardziej? OK,nie było
              takiego draństwa jak dzisiaj i nie wyrywano kobietom na ulicach w biały dzien
              torebek,co sąsiadce zdarzylo sie ostatnio az dwa razy w roku.A ze brakowało
              papieru toaletowego? Znam takich,co uzywaja do tego i dzisiaj...lisci!
              • Gość: Paul Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 23:11
                Gość portalu: ZYTA 1 napisał(a):

                > Do empi - ciesze się,ze nie wszyscy dali sie zwariowac.Ale Fedorowicz w TVP
                byl
                >
                > dzis obrzydliwy z krytyka Polski Ludowej.Innej nie mielismy,a emigracja
                > zwalczała sie nawzajem.
                Emigracja ma to do siebie. Poza tym czym rzad emigracyjny roznil sie od rzadu
                przedwojennego, czy dzisiejszego? Niczym. To sie nazywa demokracja ze
                wszystkimi jej konsekwencjami. "W miedzy czasie" nastepuje jakas dziura
                czasowa - komuna. Rzad i sejm nagle staly sie nieslychanie "zgodne".
                >Dzis jednych sie na gwałt wybiela,a innych oczernia,mimo
                >
                > ze niemal dwie trzecie Polakow zaczyna o PRL myslec z nostalgia.Milicjant był
                > bardziej szanowany niz dzisiejszy policjant.Bano sie go bardziej?
                Nie bano sie policjanta jako policjanta. Bano sie "aparatu" i 200 tysiecy
                informatorow, ze o wspolpracownikach nie wspomne.
                > OK,nie było
                > takiego draństwa jak dzisiaj i nie wyrywano kobietom na ulicach w biały dzien
                > torebek,co sąsiadce zdarzylo sie ostatnio az dwa razy w roku.A ze brakowało
                > papieru toaletowego? Znam takich,co uzywaja do tego i dzisiaj...lisci!
                No i huj. Za komuny bylo lepiej. Kazdy siedzial cicho, o czyms takim jak
                paszport polowa spoleczenstwa nie wiedziala, a z 2 polowy 90% go nigdy nie
                zobaczylo. Jak ktos sie wychylil, to dostawal tzw. "wilczy bilet" i pracy w
                socjalistycznym panstwie (sic!) w swoim miescie nie dostal - vide moja matka,
                ktora starala sie nawet zostaz w Lublinie bibliotekarka. Mogla ewentualnie
                zostac sprzedawczynia w "Spolem". Dlatego "potulala" sie jeszcze troche po
                Polsce i jak tylko powstala mozliwosc - wyjechala. Trzeba tu nadmienic ze moi
                rodzice niczego nie podpisywali, nie nalezeli do Solidarnosci, tylko "chcieli
                robic swoje" jak to mlynarski spiewa. Dlatego nie dostali "M3", ani talonu na
                malucha, a ja jednej zimy nie mialem cieplych butow. Ile to razy znajomi
                i "organy" w dobrej wierze radzily rodzicom "zapiszcie
                sie", "podpiszcie", "wiecie, rozumiecie". Gdyby moi rodzice cos podpisali, to
                mieli by sie swietnie. Obojetnie czy w opozycji, czy w "organach". I jednym i
                2 wiodlo sie w tym czasie duuurzo lepiej niz "reszcie". Byly aresztowania,
                internowania, ktos utopil jakiegos ksiedza, zastrzelono kilku robotnikow,
                pobito studentow, ale byly dary, pomoc z zachodu, pewexy i sklepy dla
                wtajemniczonych. I ci ludzie w 89 roku podzielili sie przy "okraglym stole",
                taka "ostatnia wieczerza". Teraz dalej bawia sie w "kolko graniaste", maja
                kase, domy, samochody, biznesy, rzadza Polska. Ich dzieci koncza/skonczyly
                wyzsze uczelnie na zachodzie. Ot i skrot historyczny, pani Zyto. Ja tez
                kiedys podcieralem sie "Kurierem", albo "Zyciem". Ale zawsze bylo mi
                przyjemniej papierem toaletowym. To niniejszym czynie po przeczytaniu Pani
                postu. Uszanowanie,
                Paul
                • Gość: ZYTA 1 Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 23.07.04, 00:34
                  DO PAULA - slowo uwazane za ordynarne,ktorego uzyles,nie pisze sie przez
                  samo "h",ale przez "ch".Nie mam zamiaru dyskutowac z ludzmi,ktorzy nie potrafia
                  uzywac poprawnej polszczyzny,a w dodatku sa wulgarni.Koniec,kropka.
                  • Gość: Paul Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.nwrk.east.verizon.net 23.07.04, 01:05
                    Pani zyto, ty czerwona prostytutko. Gowno mnie obchodzi co pani mysli o mojej
                    ortografii. A raczej huj mnie obchodzi. Uszanowanie,
                    Paul
              • empi do Zyty 1 23.07.04, 00:17
                pozwól, że zacytuję siebie z jednego postu na tym forum:
                na podstawie niejakiego Orsona Welles`a "Folwark zwierzęcy" : świniom domowym
                chciało się wolności, zbrzydł im gnój i wyzyskujący gospodarz z parobkami.Z
                tego powodu ciągle darły ryja na całą okolice. Chciały żołędzi i do lasu na
                wolność, chciały żyć jak inne wolne świnie, takie to piękne. Sąsiadom
                przeszkadzało wieczne kwiczenie w chlewie i odór gnojówki. W końcu gospodarz
                już nie miał siły użerać się z nimi, uległ ich postulatom. Dał im wolność i
                puścił do lasu. No i co?. W lesie zimno im, sierść nie urosła. Żołędzie trzeba
                samemu szukać, zresztą nie wiedzą gdzie szukać, a i ryj zadrutowany i obolały
                jeszcze.
                Po lesie jakaś nagonka i myśliwi biegają i do nich strzelają. Nie, trzeba do
                chlewa wracać. W gnoju to w gnoju ale przynajmniej ciepło. Jak będziemy
                grzeczne to gospodarz ciepłe pomyje da, bo inaczej znowu raban na cały chlew
                podniesiemy. Znowu tłuste będziemy.

                uszanowanie dla sentymentalnych rodaków.

                Zyta1, chciałbym aby moje wnuki rodząc się były w takie podłóżne paseczki. Żeby
                obrastały nie w sadło ale w sierść, jadły żołędzie i nie miały zadrutowanego
                ryja tak jak ja i moje pokolenie. Szkoda, że ja nie miałem takiej perspektywy,
                że ja i moje pokolenie spóźniliśmy się na tą przyszłość. Czy z tego powodu mam
                tęsknić za chlewem bo tam mi było ciepło? bo tam gospodarz za mnie decydował?
                Niech one decydują o swoich wzorcach,bo ja wstydzę się okazywać sentyment za
                tamtym chlewem, choć nadal nie potrafię szukać żołędzi.
                pzdr.
                • Gość: zorbi Re: do Zyty 1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.04, 00:35
                  Przepraszam bardzo, że będę obcesowy ale uczestnicząc w tym forum dość aktywnie
                  i czytając zaangażowane posty, a szczególnie te, które traktują o tym, że "moje
                  pokolenie to przeżyło to, i tamto" chciałbym zwrócić uwagę, że moje pokolenie
                  dwudziesto i trzydziestolatków ma generalnie w dupie, że jednym za socjalizmu
                  było źle więc teraz są obrażeni na lewicę, PRL i Ruskich, tak jak w dupie ma
                  to, że inni spali na styropianie, potrząsali hasłem "socjalizm tak - wypaczenia
                  nie" (prawicowym indoktrynerom przypominam, że to pierwsze hasło Solidarności)
                  i czynili modły w kościołach. Takie myślenie i taki podział jest nam
                  najczęściej najzupełniej obcy i bardzo mnie cieszy fakt, że to moje pokolenie
                  weźmie ten kraj "w gospodarkę", czy też będzie dzierżyło ster, jak kto woli.
                  Niestety, często sprawdza się hasło, pod którym się coraz częściej podpisuję:
                  dopóki nie zdechnie ostatni komuch z PZPRu i ostatni solidaruch, dopóty w tym
                  kraju normalnie nie będzie. Może to i brutalne, ale niestety chyba prawdziwe.
                  • empi Re: do zorbiego 23.07.04, 06:45
                    Gość portalu: zorbi napisał(a):

                    > Przepraszam bardzo, że będę obcesowy ale uczestnicząc w tym forum dość
                    aktywnie
                    >
                    > i czytając zaangażowane posty, a szczególnie te, które traktują o tym,
                    że "moje
                    >
                    > pokolenie to przeżyło to, i tamto" chciałbym zwrócić uwagę, że moje pokolenie
                    > dwudziesto i trzydziestolatków ma generalnie w dupie, że jednym za socjalizmu
                    > było źle więc teraz są obrażeni na lewicę, PRL i Ruskich, tak jak w dupie ma
                    > to, że inni spali na styropianie, potrząsali hasłem "socjalizm tak -
                    wypaczenia
                    >
                    > nie" (prawicowym indoktrynerom przypominam, że to pierwsze hasło
                    Solidarności)
                    > i czynili modły w kościołach. Takie myślenie i taki podział jest nam
                    > najczęściej najzupełniej obcy i bardzo mnie cieszy fakt, że to moje pokolenie
                    > weźmie ten kraj "w gospodarkę", czy też będzie dzierżyło ster, jak kto woli.
                    > Niestety, często sprawdza się hasło, pod którym się coraz częściej podpisuję:
                    > dopóki nie zdechnie ostatni komuch z PZPRu i ostatni solidaruch, dopóty w tym
                    > kraju normalnie nie będzie. Może to i brutalne, ale niestety chyba prawdziwe.

                    nie bądź głupi i nie obrażaj się na historię. Bardzo często przecież piękne
                    fakty w niej tworzyli tak samo młodzi ludzie jak Ty. Korzystaj z jej mądrości i
                    pamietaj, że być może kiedyś Twoją piękną historię też ktoś obesra.

                    "dopóki nie zdechnie ostatni komuch z PZPRu i ostatni solidaruch, dopóty w tym
                    > kraju normalnie nie będzie" podobne słowa głosiła każda rewolucja myśląc, że
                    na gruzach poprzedników zbuduje coś lepszego, piękniejszego. Za każdym razem po
                    pewnym czasie wydawały się one piękne i słuszne tylko ludziom którzy dzięki
                    swojej rewolucji mieli profity.
                    "socjalizm tak - wypaczenia nie" - pamiętaj też, że i w Twoje usta ktoś kiedyś
                    może włożyć równie głupie słowa.
                    pzdr.
                    • Gość: zorbi do empiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 09:25
                      Chyba mnie nie zrozumiałeś, empi. Nie obrażam się na historię, a wręcz
                      przeciwnie. Jednak do białej gorączki doprowadzają mnie twardogłowe palanty,
                      którzy żyją pośród NAS, a nie kiedyś. Dla takich kretynów ważniejsze jest to,
                      kto jest słuszny, a kto nie, czyja historia była lepsza, a czyja gorsza, w
                      końcu dla których ważniejsze jest to, czy byłeś w Solidarności czy w PZPR, i
                      przez ten pryzmat wartościujących, niż to jakim jesteś człowiekiem. I nie jest
                      to zależne od koloru. Ta choroba dotyka i czarnych i czerwonych. Co do
                      rewolucji, to ja jej wcale nie chcę. Wręcz przeciwnie, marzy mi się ewolucja.
                      Napisałem przecież "dopóki nie wyzdychają" to jest dokona się tzw. selekcja
                      naturalna, a nie "dopóki ich nie wyeliminujemy" :). W końcu co do hasła. No
                      niestety nikt nikomu go w usta nie włożył. To BYŁO hasło pierwszej Solidarności
                      i jest to nawet na taśmach ze spotkania Rakowskiego z robotnikami. A czy było
                      głupie ? Nie nam to oceniać ale myślę, że było wielu takich co w to wierzyło. Z
                      pozdrowieniem, Zorbi
                      • empi Re: do empiego 23.07.04, 13:44
                        zorbi, takie hasła jak "socjalizm z ludzką twarzą", "socjalizm tak-wypaczenia
                        nie" były wytworem speców od propagandy komunistycznej. Opozycja, część, też
                        się nimi posługiwała. Nie było możliwości wyboru jak tylko socjalizm.
                        Przynajmniej mającego szansę powodzenia. Tak więc większość myślała jakby to
                        gówno uperfumować by tak nie cuchnęło. Byli i tacy co krzyczeli by nie ruszać
                        bo będzie gorzej śmierdziało. Tym samym powolutku wszystko poszło drogą
                        ewolucji. W dużej mierze sprawy kończyli ci co ich nie zaczynali lub dołączyli.
                        Wielu teraz wie lepiej jak należało postąpić i staje się sędziami w sprawie o
                        realiach której nie mają pojęcia. Mało tego, mówią, że gówno obchodzi ich jakaś
                        tam komuna i solidaruchy. Liczą się tylko oni. Zgadzam się z Tobą, że głupotą
                        jest klasyfikowanie ludzi tylko ze względu na ich wcześniejsze zaangażowanie
                        polityczne. Wielu ludzi zostało zniewolonych, zwiedzionych, oszukanych
                        socjalizmem. Dla nich do tej pory tamte idee są ich inwestycją we własne życie.
                        Czy łatwo jest ogłosić ich bankructwo jeśli nie ma jak rozpocząć życie od nowa?
                        Przecież tamte pokolenia też miały ambicje zrobienia czgoś wielkiego, i
                        zrobiły. Przecież jako naród istniejemy, mamy dążenia, nadzieje. Twórzmy coś by
                        nie zajmować się tylko obwinianiem poprzednich pokoleń.
                        pzdr.
                        • Gość: zorbi Re: do empiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 14:51
                          Nie o obwinianie poprzednich pokoleń chodzi ale o postawę niektórych. Debilną i
                          szkodliwą moim zdaniem. Dobrze napisłeś: "Twórzmy coś by nie zajmować się tylko
                          obwinianiem poprzednich pokoleń". Te pokolenia same siebie obwiniają, a raczej
                          niektórzy z tych pokoleń. Ale właśnie, twórzmy, tylko, że to zgoda buduje, a
                          niektórym wydaje się, że można zbudować cokolwiek wyłączając poza nawias rzeszę
                          ludzi bo byli komuchami/solidaruchami. I to jest głupota takiego myślenia i
                          durnota tych ludzi: Nie podam ci ręki, nie będę współpracował bo jesteś
                          czerwony/czarny. Ja lewicowiec mam dobrych znajomych i przyjaciół, którzy są i
                          w UW, i w PiS, i w PO, i gówno nas obchodzi przeszłość naszych partii, tylko
                          wspólna przyłość. Ale przypadkiem (?) są to ludzie koło 20/30 lat. Niestety ze
                          starszymi baranami często nie da się rozmawiać (po obu stronach). My potrafimy
                          się dogadać, oni nie. I tu jest sedno tego o czym mówiłem.
                          • dociek Re: do zorbiego 24.07.04, 08:41
                            Z niektórymi "starszymi baranami" też idzie się dogadać, ale niestety wymaga to
                            dużo więcej zachodu i szczególnie trzeba uważać na tzw. "czułe miejsca".
                            Niestety, takich którzy potrafią być otwarci na drugą stronę nie jest wielu.
                            Efekt beznadziejnego braku umiejętności dogadania się starszych i najstarszych
                            baranów z Lublina, już drugą kadencję zasiada w ratuszu metodycznie wykańczając
                            nasze miasto. Podobną nieco sytuację mamy w sejmiku lubelskim. Nie chcą się
                            barany dogadać przeciwko krętaczowi, bo priorytetem okazuje się tu, już nawet
                            nie linia polityczna, a tylko wyłącznie dostęp do koryta.
                        • Gość: Krasnicki Re: do empiego IP: *.lublin.mm.pl 23.07.04, 16:41
                          ZORBI! Tym razem nie masz racji. Socjalizm z ludzka twarzą to bylo hasło
                          Czechów i Słowakow przed interwencją. Wtedy nie wyszlo,ale moze dlatego,ze owa
                          interwencja była,mozna mowic o pozniejszej aksamitnej rewolucji,bo danina krwi
                          juz zostala oddana.Ja wierze w socjalizm z ludzka twarza,bo socjalizm nie jest
                          odkryciem Marksa czy Lenina. Jest jednak pytanie ciagle otwarte: jak ten
                          socjalizm z ludzką twarzą finansowac?Ludzi zwiazanych z lewica jest w Polsce
                          mrowie,aczkolwiek nie są nimi moze ci,ktorzy za socjalistow sie publicznie
                          podaja.
                  • Gość: ZYTA 1 Re: do Zyty 1 IP: *.lublin.mm.pl 23.07.04, 16:43
                    Z argumentami wyjatkowo idiotycznymi nie dyskutue sie,Zorbi!
                    • Gość: Paul Oficer polityczny Zyta w akcji......... IP: *.nwrk.east.verizon.net 23.07.04, 20:29
                      Gość portalu: ZYTA 1 napisał(a):

                      > Z argumentami wyjatkowo idiotycznymi nie dyskutue sie,Zorbi!
                      "Tak jest, wykonac natychmiast! W nocy przyjechac po osoby "x, y, z" i do lasu
                      z nimi. Ale bez wielkiego szumu, zeby sasiadow nie draznic. Wykopany dol z
                      wapnem juz czeka. Spocznij, wykonac
                      Podpisano -
                      Komizarz do Spraw Politycznych na Forum Lublin
                      ZYTA"
                      ------------------------------------
                      Uszanowanie,
                      Paul
    • Gość: aro Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 22:06
      Przedstawiciele miasta woleli spedzic jubileuszowa rocznice oswobodzenia miasta
      od niemiecko-faszystowskich najezdzcow na mszy i czcic akcje Burza. Choc
      wiadomo, ze AK niewiele zrobila przy wyzwoleniu miasta. AL natomiast szybko
      zorganizowala namiastki administracji, organy bezpieczenstwa, aprowizacje etc.
      Przykre jest takze to, ze po ostatniej dewastacji kwatery zolnierzy Armii
      Czerwonej przez NN sprawcow, na remont srodki przyslala Ambasada Federacji
      Rosyjskiej z W-wy. Prusactwo nie dalo ani grosza. Oni wola czcic watpliwej
      reputacji wszelka gawiedz rodem z WiN-u, NSZ i innych majacych krew na rekach
      wielu polskich patriotow, niz oddac czesc, tym ktorzy na to zasluguja. Takich
      mamy wlodarzy w miescie. Pamiec obroncow uczcil jeden tylko radny, z SLD
      wlasnie.
      • Gość: Paul Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 22:44
        >watpliwej
        > reputacji wszelka gawiedz rodem z WiN-u, NSZ i innych majacych krew na rekach
        > wielu polskich patriotow,
        Dziecko, kto cie takich glupot nauczyl? Wstydz sie. Ja sie za ciebie wstydze.
        Myslisz ze wszystko bylo czarnmo-biale, ewentualnie czarno-czerwone? Moj
        dziadek, przedwojenny inz. geodezji i pracownik "Ministerstwa Ziem", po wojnie
        pracowal w "Ministerstwie Rolnictwa". Na poczatku lat 60tych zostal z
        ministerstwa wyrzucony, jak tylko przyszly "nowe kadry" po studiach z "punktami
        za pochodzenie". Mozna jeszcze nadmienic ze moj dziadek rowniez "pochodzil ze
        wsi". Z przedwojennej kieleckiej wsi, jego ojciec byl biedakiem, jakims
        dawnym, marnym szlachciura na kilku chektarach, nie roznil sie od pozostalej
        kieleckiej biedy. W 1920 moj dziadek byl w legionach (jako jeden z tysiecy
        poborowych) i potem wlasna praca i wysilkiem skonczyl WSI w Warszawie, jako
        jeden z "biednych zakow". I poszedl jakos bez plecow, poparcia, punktow za
        pochodzenie, etc., "w gore". Po wojnie wladza czerwona potrzebowala kazdego
        specjalisty i przymknela na dziadka oko, pozwolila mu pracowac ba, kazala
        pracowac. Zaczynal od parcelacji majatkow. Wielokrotnie cudem uchodzil z
        zyciem, kiedy "oprawcy z WiN" zatrzymywali jego konwoj. I dziadek ratowl dupe
        i sobie i konwojentom. Jakos potrafil przemowic do "bandytow z WiN". Nie
        wiem, moze znal "tajemnicze zaklecie", albo mrugal okiem kodem morsa
        przekazujac tajne haslo. To nie byli krwiorzeczy bandyci, choc zaraz po wojnie
        rozpoznac kto jest kto wsrod uzbrojonych "lesnych ludzi" bylo trudno. A z
        reszta, ja tutaj staram sie do ciebie dotrzec w miare po ludzku, a ty w swoim
        poscie taka propagande odpierdalasz, ze z chcecia sam wykonalbym "wyrok" na
        tobie. To co robi dzisiejsza wladza, obojetnie czy "z lewa", czy "z prawa"
        jest zalosne. O tym wie kazdy w Polsce. Ale niech to nie przyslania nam
        faktow, niech nie mydli i tak juz zamydlonej, popieprzonej Polskiej historii.
        Uszanowanie,
        Paul
        • Gość: aro Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 23:11
          Ja tu o wyzwoleniu, a ty mi z martyrologia familii wyjezdzasz. Moj dziadek tez
          byl legionista, niestety, mial niefart, nie wrocil juz z sanatorium
          syberyjskiego w 1940. Drugi tak zapedzil sie w dysputy z potulnymi jak baranki
          winowcami i nszotowcami, ze w wieku lat 50 byl juz wrakiem czlowieka.Twoi
          bohaterowie mordowali PPR-owcow, ZWM-omcow, za to ze odwazyli sie postawic
          uswieconej tradycja wsi polskiej i popierali reforma rolna.A mlodzi, niewinni
          zolnierze, dniami i nocami napatrzec sie mogli na ich dzielka w postaci trupow,
          bestialsko zbeszczeszczonych.
          ----------------------------------------------------------
          "Ty mi tu Acan z familia nie wyjezdzaj, bo moj dziad z Jahailla przy jednym
          stole jadal".
          • Gość: Paul Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.07.04, 23:14
            Jezeji dokladniej zaglebisz sie w text to o niczyjego dziadka w moim poscie nie
            chodzi. Coz, do "dzisiejszej mlodzierzy" malo dociera, jakies impulsy
            elektryczne chyba. To tutaj nazywa sie "nintendo generation", kiedys "MTV
            generation". Uszanowanie,
            Paul
            • Gość: Krasnicki Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 23.07.04, 12:37
              Paul,pisze sie młodzież a nie młodzierz.
              • Gość: Paul Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.nwrk.east.verizon.net 23.07.04, 19:58
                Gość portalu: Krasnicki napisał(a):

                > Paul,pisze sie młodzież a nie młodzierz.
                Sorry, ale nie mam polskich trzcionek i polskiego "spellcheckera". Nie zawsze
                mam pod reka slownik. Na forum pisze miedzy innymi dlatego, ze jest to moja
                jedyna okazja pisania po polsku. Uszanowanie,
                Paul
                • Gość: Krasnicki Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 24.07.04, 12:34
                  Forum to dla Paula (tak stwierdza) jedyna okazja pisania po polsku.I OK,ze
                  jedyna.Wystarczy mu.A ortografie warto znac bez zaglądania do słownika,jesli
                  chce sią publicznie zabierac głos nie tylko na płotach...
                  • Gość: Paul Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.nwrk.east.verizon.net 24.07.04, 19:21
                    Gość portalu: Krasnicki napisał(a):

                    > Forum to dla Paula (tak stwierdza) jedyna okazja pisania po polsku.I OK,ze
                    > jedyna.Wystarczy mu.A ortografie warto znac bez zaglądania do słownika,jesli
                    > chce sią publicznie zabierac głos nie tylko na płotach...
                    Warto tez znac jezyki obce, czy fizyke molekularma. Ale zna pan ta historie o
                    policjantach, co stwierdzili, ze jesli jeden facet znal trzy jezyki, a i tak
                    sie z nimi nie dogadal, to.......jaki sens znac jezyki "obce"? Ogolnie rzecz
                    biorac "warto" jak najwiecej wiedziec i jak najwiecej "rzeczy" znac. Ale kiedy
                    tak sobie zaczne myslec ile mianowicie "tych rzeczy" panie kochany jest, to
                    zaraz sie pocieszam faktem istnienia takich np. "Zyt". Przez pare cennych
                    sekund lzej mi na sercu, potem przez pare cennych sekund smutniej mi na sercu,
                    by na koniec wrocic do tzw. "normy". Uszanowanie,
                    Paul
                  • empi Re: 60 rocznica Lipca 1944. 24.07.04, 19:34
                    Gość portalu: Krasnicki napisał(a):

                    > Forum to dla Paula (tak stwierdza) jedyna okazja pisania po polsku.I OK,ze
                    > jedyna.Wystarczy mu.A ortografie warto znac bez zaglądania do słownika,jesli
                    > chce sią publicznie zabierac głos nie tylko na płotach...

                    Ja tak w kwestii formalnej. A zdanie to można zacząć od A?.:-))
                    Ponadto podejrzewam Pauka o dysleksję.
                    pzdr.
                    • Gość: Paul Forum naukowe do spraw Paul'a;-}. IP: *.nwrk.east.verizon.net 24.07.04, 21:57
                      > Ja tak w kwestii formalnej. A zdanie to można zacząć od A?.:-))
                      > Ponadto podejrzewam Pauka o dysleksję.
                      "Podejrzenia" o dyslexje sa jak najbardziej prawdziwe;-}. Zostala stwierdzona
                      oficjalnie ponad 10 lat temu na tescie przeprowadzonym przez DOD. Nie jest to
                      na szczescie dyslexja, ktora jakos specjalnie utrudniala by mi zycie.
                      Uszanowanie,
                      Paul
                    • Gość: Krasnicki Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 25.07.04, 04:01
                      Zdanie mozna zaczac od A - prosze czytac wiecej wspolczesnych ksiazek wzietych
                      autorow,choc nie tylko,pozdrawiam. Chyba internaute o ksywce "empi"...
                      • empi Re: 60 rocznica Lipca 1944. 25.07.04, 06:50
                        Gość portalu: Krasnicki napisał(a):

                        > Zdanie mozna zaczac od A - prosze czytac wiecej wspolczesnych ksiazek
                        wzietych
                        > autorow,choc nie tylko,pozdrawiam. Chyba internaute o ksywce "empi"...
                        Czytałem, zgodnie z Twoim zaleceniem, danym Paulowi, słownik języka polskiego i
                        jedynie on może być wykładnią poprawności. We współczesnych książkach bardziej
                        bluźnią od Paula. Czy to świadczy, że Paul jest oczytanym facetam?. Tak więc
                        szanowny internauto o ksywce Kraśnicki pouczenia nie przyjmuję i wnoszę, że
                        posiadam wiedzę większą w tej materii.-:)))
                        pzdr.
                        ps. w ten sposób odpolityczniliśmy naszą dyskusję z powodu (chyba) wyczerpania
                        argumentów?.
    • Gość: laikonik Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: 68.120.204.* 25.07.04, 08:48
      panie dociek,
      a czy to naprawde armia czerwona wyzwolila lublin? no bo ja myslalem ze to nasi
      wyskoczyli z laskow na konikach i przepedzili niemcow..do diabla. do dniepru juz
      nie doszli no bo paszy dla konikow zabraklo...
      • Gość: Turawski Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.punkt.pl 26.07.04, 10:55
        ... natomiast w tym roku paszy (czytaj: SIANA) jak widać nie brakuje - wystaje
        niektórym z butów i spod kapelusza....
    • Gość: bzyk Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.04, 23:28
      Jest jeszcze parę innych rocznic : urodziny Lenina, Stalina lub rocznica
      pierwszej miesiączki Wandy Wasilewskiej
      • Gość: Barska Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.lublin.mm.pl 27.07.04, 00:26
        Jest jeszcze jedna rocznica - urodziny niejakiego "bzyka".Co to jest,ze coraz
        więcej durnoty na forum? Skutki upałów?
        • Gość: Super DidżeJ Heniu Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.enterpol.pl 27.07.04, 08:27
          No i jeszcze jest 15 sierpnia - rocznica dnia w którym WOjsko Polskie
          spowodowalo, ze w 1920 roku nie zapanowal w Polsce socjalizm i sprawiedliwosc
          spoleczna i biedni ludzie musieli sie jeszcze 25 lat meczyc z dzikim
          kapitalizmem.

          W przeciwienstwie do np. wschodniej Ukrainy, gdzie w latach 20 i 30-tych
          panowal taki dobrobyt, ze zmarlo z glodu 20 mln ludzi. Ale to pewnie klerykalna
          propaganda.
          • Gość: zorbi Co to się porobiło ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 22:42
            Nie rozumiem dlaczego zaczynamy się na tym forum zajmować pierdoletami.
            Wyprzytykaliśmy się z argumetów w dyskusji? To może dać już spokój "w tym
            temacie"?
    • Gość: Kris_o_poranku Re: 60 rocznica Lipca 1944. IP: *.intercom.pl / 195.205.36.* 18.08.04, 12:08
      Najbardziej szkoda Zapory, Uskoka i ich chłopaków... oj szkoda!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka