Gość: rafał
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.07.07, 11:02
Studiowałem tam dwa lata temu na administracji zaocznej. Po roku przeniosłem
sie na inna uczelnię. Też mam firmę, ale z takim traktowaniem nie spotkałem
sie nigdzie, nawet na uczelni państwowej.
Zajęcia były planowane od 16.30 do 21.00 w piątek, przyszedł magister od
spraw europejskich puscił liste, powiedział że na zaliczenie referat i
poszedł. O 17.00 byłem wolny.Chciałem umówić sie z dziekanem o zwrot kosztów
za te niezrealizowane godziny. Przez cały semestr ani razu nie udało mi sie
porozmawiąc w sobote z dziekanem ani prodziek. Podobno miał pojawiac sie
jedynie od czasu do czasu w poniedziałek.
Raz zajęcia były zaplanowane do 21.00, a 20.00 wszedł do sali portier i kazał
kończyć bo o 21.00 zamyka budynek.
Kierownik administracyjno-gospodarczy z lekceważącym uśmniechem powiedział mi
że nie ma na to wpływu, bo uczelnie "ochrania" firma z zwenątrz. To jak to,
wynajmuje firme, która sobie ustała zasady i nie przystosowuje godzin swojej
pracy do pracy uczelni.Nie ma dla niego problemu bo to były przecież moje
pieniądze a nie jego.
W dziekanacie co prawda pracują młode dziewczyny ale są opryskliwe jak stare
baby.Nie mogłem odebrac karty bo ponoć nie zapłaciłem za smestr, mimo że juz
dawno uregulowałem. Póżniej okazało sie że pomyliła sie pani w
kwesturze.nerwy i niedomówienia.
Nie polecam.....