Gość: Robbie
IP: 212.182.7.*
18.08.04, 14:16
Ktoś tu zachwala na oślep. "Najlepsi DJs" - wątpliwe. Jest ciasno, barek
mały, stoliki rzędem w długim korytarzu - tylko tłok ułatwia nawiązywanie
znajomości, toteż bawi się raczej "swój światek". Z powodu hałasu trudno
rozmawiać, ale gdy się jest ze swoimi, to łatwiej, bo np. można wyjść.
Opisane "olbrzymie rury" niezbyt się zgadzają z bębnami czcicieli Ja(hweh).
Jest rzeczywiście duszno. "Odurzająca zapachem indyjskich" - to chwyt
wabiący, bo wiadomo, że w Polsce nie można sobie na wiele w tych zapachach
pozwolić. Dźwięki są właśnie pospolite, tylko że głównie w obrębie pewnego
nurtu np. "reagge" (o ile nie zmyliłem pisowni). Żeby obsługa była miła, tego
naprawdę nie dostrzegłem. Raczej taka - żeby sobie miło pogadać ze swoimi.
Prawda, że parę występów ludzi ciekawie grających było.
Polska bieda, ale ze względu na ludzi raczej (w Starym Mieście) tu bym
przychodził.