Gość: wodnik Szuwarek
IP: *.it-net.pl
03.05.05, 19:15
Czy osoby odpowiedzialne za zorganizowanie dnia 3 maja wieczorem wyścigu
kolarskiego w Lublinie zaliczają się do gatunku Homo sapiens, czy też raczej
do jakichś tworów przejściowych alibo innych "brakujących ogniw w teorii
Darwina"? Nie chodzi mi o sam wyścig - lud łaknie rozrywek a
obowiązkiem "Wadzy" jest mu tejże rozrywki dostarczyć, co też czyni
nieustająco oraz w pocie czoła. Chodzi mi raczej o porę (sam środek czasu
powrotów z "długiego łykendu") oraz miejsce: skrzyżowanie dwóch gółwnych tras
przelotowych i wiadukt Poniatowskiego, co skutecznie utrudniło przejazd przez
miasto oraz niemal zablokowało dojezd do jednej z największych dzielnic
mieszkaniowych (Czechów). O odpowiednie oznakowanie oraz zabezpieczenie przez
policję tejże imprezy i rejonu już nie zapytam, ponieważ od dawna wiem, że
problemy takie daleko przerastają możliwości mózgów wyżej wymienionych mimo
iż podejrzewam, że gdyby takowe zostały zabezpieczone przez ludzi choć trochę
kompetentnych, spora część kierowców (w tym ja sam) w ogóle nie znalazłaby
się w korku oraz nie straciłaby ani czasu (około godziny) ani paliwa ani
nerwów...
Z poważaniem!