Dodaj do ulubionych

zabytki na kalinie

16.09.05, 16:29
znacie mzoe jakies ciekawe strony o zabytkach na kalinowszczyznie ?
Obserwuj wątek
    • Gość: armide Re: zabytki na kalinie IP: *.net / *.net 17.09.05, 22:46
      albo wogole jakiekolwiek stornki o tej dzielnicy ?
    • Gość: Kasia Re: zabytki na kalinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.05, 22:46
      Kiedyś trafiłam na zarchiwizowane forum, na ktorym ludzie rozmawiali o rejonie
      Zamojskiej, Misjonarskiej , Wyszyńskiego otaz na stronkę o zabytkach i historii
      Wieniawy ( o jej żydowksiej przeszłosci, domku kata itd.).BYły tam odnosniki do
      Kaliny, ale niestety niewiele.Oto link:
      www.rootsweb.com/~pollubel/plublin/wieniawa.html
      Może poszukaj jakiś materiałów, ktorych autorem byłby Śp.P. Pan Marek
      Wyszkowski.Sama jestem ciekawa, więc jak coś znajdziesz to napisz:))
    • Gość: H Re: zabytki na kalinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 22:54
      Internet to jak na razie słabe i niepewne źródło wiedzy. Ale na szczęście są
      jeszcze takie budynki, gdzie można pójść i po krótkim oczekiwaniu zapoznać się z
      literaturą przedmiotu, która, nawiasem mówiac, w przypadku Lublina jest całkiem
      bogata. To sie nazywa biblioteka, takie coś, a Lublinie mamy m.in. dwie
      uniwersyteckie i sporą wojewódzką im. Hieronima Łopacińskiego.
      O zasobach tych bibliotek mozesz się zorientowac również przez sieć, jeśli już
      tak bardzo nie chce Ci się wychodzić z domu. Zarówno obie biblioteki
      uniwersyteckie jak i Łopaciński mają katalogi on-line, które można przeglądać
      bez żadnego logowania. Mozesz sie najpierw zorientować co jest w danej
      bibliotece, dowiedzieć sie czy interesujaca cię książka jest dostępna w danej
      chwili czy wypożyczona, a następnie spokojnie udać się do biblioteki. W
      czytelniach mozna korzystać z zasobów tych bibliotek również nie mając karty w
      danej bibliotece.
      • Gość: Kasia Re: zabytki na kalinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.05, 10:13
        Właśnie! Swoją drogą to szkoda, że w Internecie nie ma informacji na ten temat.
        Lublin to naprawdę miasto z bardzo ciekawą i bogatą wielokulturową historią.
    • Gość: Nikt Re: zabytki na kalinie IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 18.09.05, 13:00
      Na temat Kalinowszczyzny, w tym jej zabytków, brak jest osobnych opracowań,
      chociażby takich jakie mają np. Dziesiąta czy ostatnio Zemborzyce. Wprawdzie
      opracowania te nie mają charakteru wyczerpującej informacji, ale są cenne ze
      względu na to, że przygotowane zostały przez mieszkańców tych dzielnic Lublina.
      Co do Kalinowszczyzny i jej historii to trzeba powiedzieć, że jest to jedna z
      najciekawszych dzielnic Lublina związana z początkami lubelskiego ośrodka
      osadniczego. Sama nazwa ma proweniencję dość późną. Pojawiła się w dokumentach
      pisanych w roku 1748 i występowała równolegle do nazwy wcześniejszej Słomiany
      Rynek (nazwa występuje od pocz. 2 poł. XVI stulecia). Rozległość terytorialna
      tej nazwy pierwotnie była zupełnie inna aniżeli dzisiaj. Obecnie nazwa
      Kalinowszczyzna obejmuje tereny zarówno dawnego Słomianego Rynku, jak i
      Kalinowszczyzny, a także Sierakowszczyzny, Białkowskiej Góry, Grodziska-
      Kirkutu, gruntów kolegiaty lubelskiej, (czyli kościoła farnego p.w. św. Michała
      Archanioła, od lat 1574-1575 kościoła kolegiackiego), franciszkańskie,
      augustiańskie, a w części i Ponikwody. Najstarsza Kalinowszczyzna zajmowała być
      może niewielki obszar przy obecnej ul. Kalinowszczyzna pomiędzy Białkowską Górą
      a Słomianym Rynkiem. Białkowska Góra to teren przecięty wspomnianą ulicą,
      położony na wschód od cmentarza żydowskiego. Ma formę wyraźnego wyniesienia,
      jakich w sąsiedztwie doliny Bystrzycy, po tej stronie jest kilka. Zaraz obok
      nieco bardziej na wschód, po północnej stronie ul. Kalinowszczyzna wypiętrza
      się kolejne wyniesienie w przeszłości zwane Góra Augustiańską. Na zboczu tej
      góry stoi kościół p.w. św. Agnieszki. Obecna dzielnica Kalinowszczyzna rozciąga
      się wzdłuż dawnego szlaku komunikacyjnego o wczesnośredniowiecznej metryce,
      prowadzącego ze wschodu w kierunku na północ ku Bałtykowi. Część ul.
      Kalinowszczyzna, a być może Towarowej, do wysokości doliny poprzedzającej od
      wschodu Białkowska Górę, to niewątpliwie ślad tego traktu. Wnikał on w
      opisywany obszar od wschodu poprzez przeprawę na Bystrzycy i podążał w kierunku
      zachodnim do Czwartku i Wzgórza Staromiejskiego. W okolicach Czwartku zapewne
      się rozwidlał, ale ta kwestia wykracza poza interesujący nas temat, zatem nie
      będę jej rozwijał. Na odcinku od Białkowskiej Góry w kierunku zachodnim szlak
      prawdopodobnie zbaczał doliną mieszczącą zanikły obecnie potok (w XVIII w.
      zwanym Muchawcem, jego ślady widoczne są na tyłach domów po wschodniej stronie
      ul. tatarskiej) nieco na północ i wysoczyzną zdążał ku wspomnianemu Czwartkowi.
      Nie mógł przebiegać dalszym odcinkiem istniejącej obecnie ul. Kalinowszczyna
      bowiem na przeszkodzie stały tu dwa wzgórza: jedno wzmiankowane od XV stulecia
      Grodziskiem i drugie zwane w XVI stuleciu Białkowską Górą. Grodzisko jak sama
      nazwa wskazuje było to miejsce usytuowania grodu. Najprawdopodobniej był to
      gród okresu wczesnopaństwowego, a więc powstał jak wskazują dociekania
      lubelskich naukowców w okresie około X wieku i trwał do około połowy XII. Po
      tym czasie funkcjonował jeszcze do wieku XIII, zapewne jako osada, lecz nie
      pełnił już funkcji administracyjnych i obronnych. Z tym grodem mogło być
      związane istnienie osady podgrodowej (suburbium) usytuowanej w bardzo dogodnym
      miejscu, jakim niewątpliwie był teren Białkowskiej Góry. Od Grodu osada ta
      oddzielona była doliną, która dzisiaj mieści ul. Floriańską. Niestety obszar
      Białkowskiej Góry, podobnie jak i Grodziska należy do najsłabiej rozpoznanych
      archeologicznie. O ile jeszcze na Grodzisku w latach 60. ubiegłego wieku
      przeprowadzono skromne badania archeologiczne, to Białkowska Góra takich badań
      nie posiada. Za to powstało tu osiedle mieszkaniowe (okolice ul. Dembowskiego)
      ze wspaniałym zespołem garaży na zboczu, być może jednej z ważniejszych osad
      wczesnośredniowiecznego Lublina. Po połowie wieku XII nastąpiło, jak twierdzi
      lubelski archeolog A. Rozwałka przeniesienie (translokacja) grodu piastowskiego
      z terenu Wzgórza Grodzisko na teren wzgórza Zamkowego. Od tego momentu nastąpił
      pewien regres w funkcjonowaniu dotychczasowych obszarów osadniczych, chociaż
      zapewne dalej mogły funkcjonować tereny położone bezpośrednio przy przeprawie
      przez Bystrzycę czyli w sąsiedztwie tzw. późniejszego Słomianego Rynku, bowiem
      bez wątpienia nadal był uczęszczany szlak ze wschodu przez Lublin.
      Kolejnym interesującym okresem w dziejach Kalinowszczyzny jest okres lokacji.
      Być może pomiędzy kresem funkcjonowania grodu na Grodzisku i podgrodzia, na
      Białkowskiej Górze wykształcił się nowy odcinek traktu zmieniający przebieg
      dawniejszego. Tym nowym odcinkiem była zapewne droga przecinając po części
      Białkowska Górę, i dalej Grodzisko. Jej inne wyższe usytuowanie dzisiaj
      wskazują betonowe oskarpowania ścian sztucznego wąwozu ul. Kalinowszczyzna
      (obudowa z lat 70. XIX stulecia). Jednakże można przypuszczać, że głębokie
      wcięcie w głąb wzgórza do górnych poziomów tych wzmocnień dokumentuje
      długotrwałe i intensywne wykorzystywanie krótszego traktu. W lessowym podłożu
      wozy podążające traktem, pędzone bydło i ludzie wyrzeźbili obserwowane dziś
      przez nas wcięcie pod drogę i przyszłą ulicę. Ta nowa droga stała się w okresie
      lokacyjnym linią, wzdłuż której rozmierzono role miejskie. Problem gruntów
      miasta Lublina, jest kwestia dość skomplikowaną. Na ogół przyjmuję się, że w
      roku 1317 książę Władysław Łokietek nadał Lublinowi prawo miejskie i uposażył
      miasto 100 łanami gruntów uprawnych i nieuprawnych. Bliższe przyjrzenie się
      problemowi wskazuje, że Łokietek niekoniecznie musiał nadać miastu całe 100
      łanów, i być może jedynie doposażył miasto. Tereny dodane przez księcia mogły
      się rozciągać na wschód od dawnego grodu piastowskiego aż po drugą stronę
      Bystrzycy czyli rozciągając się na grunty Tatar. Zatem ich rozmierzenie mogło
      nastąpić w drugiej XIV wiecznej fazie lokacji miasta. Być może w obszar
      rozmierzenia włączono także wieś Ponikwoda bowiem ta stała się własnością
      miasta dopiero po jej zakupie w końcu XV stulecia. Tereny wsi rozciągały się od
      cmentarza rzym.-kat. przy ul. Unickiej na wschód do ul. Trzesniowskiej.
      Wracając do naszej dzielnicy, to warto zauważyć, że na północ od ul.
      Kalinowszczyna rozciągały się w przeszłości, zapewne od czasów lokacyjnych,
      kolejno od zachodu: tereny kolegiaty lubelskiej (naprzeciwko dzisiejszego
      kościoła salezjanów a pierwotnie franciszkanów stojącego tuz przy wlocie ul.
      Kalinowszczyzna z ul. Lwowskiej), dalej Sierakowszczyzny (należącej do pisarza
      grodzkiego Wojciecha Sierakowskiego z gruntów wcześniej należących do obywateli
      lubelskich Głebockich i Osieckich, a jeszcze wcześniej, być może tylko
      częściowo do brygidek lubelskich, które ten teren według J. Długosza otrzymały
      od lubelskiego mieszczanina Wincentegto). Naprzeciwko Sierakowszczyny
      funkcjonował teren należący w poł. XVI wieku do Baltazara Białkowskiego, od
      nazwiska, którego południowa część wyniesienia wzięła nazwę – Białkowska Góra.
      Jeszcze w początku XVII wieku wzmiankowano tę nazwę łącząc ją Grodziskiem
      (Białkowska Góra alias Grodzisko), co może oznaczać, że oba wzgórza mogły
      stanowić jakąś, np. własnościową albo zgodnie z lokalną tradycją pojmowaną
      całość. Do dzisiaj z czasów kiedy istniała Białkowska Góra, ale nie z jej
      początków jeno raczej z okresu XIX wieku zachowało się kilka dogorywających
      budynków obok dworku W.Pola. Dalej za Sierakowszczyzną istniała własność o.o.
      augustianów sprowadzonych do Lublina w poł. XVII stulecia z Krasnegostawu. W
      obrębie tej własności wykrojonej po części z łanów brygidkowskich, po części ze
      Słomianego Rynku i być może Kalinowszczyzny, do dzisiaj zachował się jako
      najstarszy zabytek kościół p.w. św. Agnieszki i MB Pocieszenia. Razem z
      kościołem w jednym zespole stoi budynek dawnego klasztoru z usytuowanym od
      strony północnej oratorium. Kościół ma dość bogatą historię i z braku miejsca
      nie będę o tym pisał, a
      • Gość: Kasia Re: zabytki na kalinie IP: *.daewoo.lublin.pl / 195.205.71.* 19.09.05, 09:36
        Fajnie, że zechciałeś ( -aś) podzielić sie z nami swoją bogatą wiedzą.
    • Gość: Nikt Re: zabytki na kalinie IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 18.09.05, 13:02
      Cd. ale warto w nim zwrócić uwagę na sklepienia w prezbiterium, zakrystii i
      oczywiście w oratorium, chociaż gdy idzie o te ostatnie to po remoncie jaki
      przeprowadzono bodajże w zeszłym roku zostały tylko same detale sztukatorskie,
      bo tło dla nich zastąpiono nowymi materiałami. Obok kościoła stoi waląca się
      drewniana studnia udokumentowana na jednej z grafik Gumowskiego. Niechybnie za
      niedługi czas tylko ta grafika będzie świadczyć o formie i pięknie tego
      zabytku. Nieco bardziej na wschód stoi w całkowitej ruinie budynek, o być może
      XVIII w. metryce, który jak słyszałem stanowił tzw. organistówkę. Na wschód od
      kościoła stoi budynek niewielkiego szpitalika. Obok koscioła stoi dzwonnica,
      która w latach 70 XIX w. została przeniesiona z przed frontu koscioła i wiernie
      odtworzona w związku z regulacją ul. Kalinowszczyzna.
      W okresie polokacyjnym, a więc w wieku XVI i XVII tereny na południe od ul.
      Kalinowszczyzna stały się przedmiotem długotrwałych sporów o własność pomiędzy
      miastem i starostą lubelskim. Nie ma się co dziwić bowiem tak zwykle się dzieje
      miedzy sąsiadami, zwłaszcza gdy granice są niedookreślone lub brak dokumentów
      je potwierdzających. Na południe od Kalinowszczyzny rozciągał się teren
      Wielkiego Stawu Królewskiego, który funkcjonował w obrębie gruntów wsi
      królewskiej Tatary. Na stawie tym działa młyn królewski a także młyn papierny,
      na miejscu którego stoi dzisiaj znacznie późniejszej proweniencji młyn braci
      Krause. Do tego młyna prowadziła zapewne po grobli droga, dukt której powtarza
      istniejąca do dzisiaj i jakby trochę zapomniana, a bardzo zaniedbana, ul.
      Tatarska. Tereny sporne w XVI wieku stały się przedmiotem zajęć w znacznej
      części bezprawnych i lokowania tam jurydyk (miedzy innymi: na Białkowskiej
      Górze, Kalinowszczyznie, Słomianym Rynku). Przestały one istnieć w końcu XVIII
      i w XIX w.
      Jednym z najbardziej interesujących zabytków w południowej części dzielnicy
      Kalinowszczyzna (na tzw. Starej Kalinie) jest cmentarz żydowski ulokowany w
      połowie XVI wieku na wzgórzu Grodzisko. Są tu nagrobki od XVI po XIX wiek, w
      tym Jakuba Kopelmana (widoczny z ulicy Kalinowszczyzna) i Widzącego z Lublina.
      Trzeba też pamiętać, że tereny na południe od Wzgórza Grodzisko po ul. Tatarską
      od XVII wieku stały się terenami jurydyki Podzamcze, jurydyki żydowskiej, która
      na tym obszarze posiadała własny zarząd żydowski w odróżnieniu od części pod
      zamkiem, którą zarządzał starosta lubelski. Z XIX, a może i k. XVIII w.
      zabudowy pozostał jeden albo dwa obiekty przy ul. Siennej.
      W najbardziej wschodniejj partii południowej części Kalinowszczyzny, w
      sąsiedztwie z ul. Andersa, znajduje się Słomiany Rynek, którego uregulowany wg
      XIX-wiecznych zamierzeń kształt oddaje po części układ wcześniejszy,
      wrzecionowatego placu. W park, obecnie zaniedbany ten duzy plac targowy
      zamieniony został w 2 poł. XX wieku.
      Tereny obecnej północnej Kalinowszczyzny w przeszłości były terenami rolnymi (
      a więc pół i upraw). Na północ od ul. Kalinowszczyzna pod wiaduktem na ul.
      Lwowskiej zachował się fragment dawnych okopów miejskich służących jako granica
      pobierania opłat za wjazd do miasta w początkach XIX stulecia. Jeszcze bardziej
      na południe ul. Trześniowska w początkowym odcinku z pięknym szpalerem drzew.
      Na zachód od niej dzielnica-ogród (tak miało być zgodnie z założeniami z lat 20
      XX wieku) na terenie dawnej wsi Ponikwoda. Dzisiaj niewiele już zostało, chyba
      nawet plac we wnętrzu tej dzielnicy, przewidziany pierwotnie jako przestrzeń
      publiczna i zielona został już zabudowany.
      Podsumowując można powiedzieć, że z przeszłości Kalinowszczyzny zachowały się
      ślady dające o niej pewne wyobrażenie. Zabytków w postaci zachowanych obiektów
      architektonicznych jest tu niewiele. Wiele tajemnic kryją zapewne wyniosłości w
      postaci niezbadanych wzgórz. Gród , podgrodzie, Piastowie, kupcy z wozami to
      wszystko musi pobudzać wyobraźnię i tylko dziwi, że jakoś nie ma ochoty do
      gruntownego poznania terenu, gdzie być może rodził się Lublin. I jeszcze jedno
      w głównym ołtarzu u św. Agnieszki jest obraz malowany na blasze miedzianej z
      dwoma wizerunkami Matki Bożej na każdej ze stron blachy. Jeden z tych
      wizerunków jest przecudnej urody. Cały obraz przykrywa jednak srebrna sukienka,
      więc trudno go obejrzeć. Trzeba wejść za ołtarz, jeśli ks. Proboszcz pozwoli.
      Obraz ten został tu prawdopodobnie przeniesiony z kościoła o.o. kapucynów na
      Krakowskim Przedmieściu.
      To na razie tyle. Pozdrawiam.
      • Gość: H Re: zabytki na kalinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 13:44
        Ja jestem niemal pewien, kim Pan jest, ale skoro chce Pan pozostać anonimowy -
        nie będę żadnych swoich przypuszczeń ujawniał:-)
        Naprawde świetnie, że chce sie Pan dzielic z nami swoją wiedzą - mam nadzieję,
        ze będzie tak nadal i bardzo dziękuję - jak sądzę nie tylko w swoim imieniu!
        Mam drobne pytanie a propos tych 100 łanów nadanych miastu podczas lokacji -
        niedawno czytałem opracowanie MArka Florka na temat średniowiecznego Sandomierza
        - autor postawil tam tezę (nie pamietam już czy to jego wlasny pomysł, czy
        rozwinięcie czyichś koncepcji), ze nadane Sandomierzowi w akcie lokacyjnym 200
        łanów nie bylo tak nadane rzeczywiscie, ale wyrażać miało pewien docelowy stan
        posiadania, jaki miasto miało osiągnąc w trakcie swojego rozwoju -
        potwierdzeniem tej tezy jest u M. Florka analiza wielkości należących do
        Sandomierza ziem wg znanych źródeł pisanych - wynika z nich, ze po lokacji
        następowało przez dłuższy czas stopniowe nabywanie przez miastoniektóych
        posiadłosci, a określony w akcie lokacyjnym stan 200 łanów nie został byc może
        nigdy osiągnięty. Jak Pan sądzi, czy z Lublinem mogło być podobnie? I co w ogóle
        sądzi Pan o tej hipotezie?
        Pozdrawiam serdecznie!
        • Gość: armide Re: zabytki na kalinie IP: *.net / *.net 18.09.05, 14:30
          wielkie dzieki jestem po wrazenie waszej wiedzy na temeat tej dzilnicy :0
          • Gość: H Re: zabytki na kalinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 14:42
            Naszej? Chyba raczej pana Nikt. Ja nic konkretnego o Kalinowszczyźnie nie
            powiedziałem:-)
            Pozdr.
        • Gość: Nikt Re: zabytki na kalinie IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 18.09.05, 17:33
          Szanowny H. Myślę, że to, kim jestem jest zupełnie nie istotne. Sądzę także, że
          jest przyjemnie dzielić się z innymi, zwłaszcza, że to przecież nie taki znowu
          wielki wysiłek. Mam nadzieję w ten sposób, chociaż trochę wspomóc tych, którzy
          Lublin kochają i którzy potrafią w nim widzieć nie tylko dziurę na prowincji,
          ale prowincję w najlepszym tego słowa znaczeniu. Prowincję ze swoją historią,
          kulturą i cudownymi miejscami, a zatem posiadającą własną tożsamość. Ja nie
          uważam Lublina za gorsze miejsce od innych, bo właśnie brak zgody na budowę
          kolejnego super czy hipermarketu, a chociażby i wspaniałej galerii handlowej. I
          nie, dlatego, że uważam, iż na tym ucierpi lokalny handel. Bo jak łatwo zauważyć
          (vide okolice obu Leclerców) jest to niekiedy oczywisty fałsz. Bardziej mi
          idzie o miejsca ich lokalizacji, a szlak trafia, gdy pod pretekstami ułatwień,
          a czasami wręcz w interesie jakoby zabytków wtłacza się te obiekty w obszary
          najistotniejsze kulturowo dla miasta, a więc pod Zamek czy okolice ul.
          Świętoduskiej. To, ze lokalizacje takie zacierać będą tożsamość miasta, to jak
          obserwuję nie do wielu dociera. Może, nie mając intencji obrażenia kogokolwiek,
          nie wielu zdaje sobie sprawę z tego, co to jest ta tożsamość miasta i dlaczego
          jest tak kwestia tak niezwykle ważna by tę tożsamość zachować. Niektórym
          wystarczy trochę szkła, aluminium bryła około 200 tysięcy m kubicznych ( np. 30
          tyś. m2 x 7 m wysokości) i już jest nowocześnie, a stare niech sczeźnie, bo i
          komu i do czego potrzebne. Myślę, więc, że jak ktoś chce się czegoś dowiedzieć,
          a zwykle staram się odezwać, kiedy pojawia się jakieś pytanie dotyczą historii
          miasta, to przecież tego co wiem nie muszę zabierać ze sobą do grobu.
          A teraz w sprawie Sandomierza i Lublina, a właściwie w sprawie gruntów
          uposażenia rolnego tych miast. Jeśli to Pana zainteresuje w jakiś szczególny
          sposób to polecam pracę A. Berdeckiej, Lokacje i zagospodarowanie miast
          królewskich w Małopolsce za Kazimierza Wielkiego (1333-1370), Studia i
          Materiały z Historii Kultury Materialnej, R. LV, Wrocław 1982 a zwłaszcza B.
          Krasnowolskiego Lokacyjne układy urbanistyczne na obszarze Ziemi Krakowskiej w
          XIII i XIV wieku, cz. 1 i 2 – katalog, Kraków 2004. A. Berdecka kwestii
          rozłogów miejskich poświęciła duże fragmenty w swojej pracy. W procesie lokacji
          miasto jako uposażenie uzyskiwało jakąś wielkość gruntów rolnych. Wielkości te
          były dość różne od kilkunastu po wspomniane przez Pana 200 łanów. Otóż jak
          twierdzą badacze problemu w bardzo licznych przypadkach zdarzało się, że gmina
          albo nie była w stanie zagospodarować całego gruntu wynikającego z nadania w
          związku z czym, najprawdopodobniej grunty te wracały w ręce właściciela miasta,
          albo też akt lokacyjny nadawał miastu prawo do pewnego obszaru jednakże
          następowały problemy z faktycznym objęciem we władanie tych terenów, bo trzeba
          było część z nich wykupić. Gmina z racji tego, że dopiero zaczynała swoja
          działalność nie posiadała jeszcze na tyle silnego samorządu aby to było
          możliwe, nie był tym tez zainteresowany wójt bo przecież musiałby się dzielić z
          właścicielem dochodami z tychże gruntów. Sam właściciel zaś nie posiadał
          wystarczających środków. W takiej sytuacji miasto uzyskiwało prawo do gruntów
          bo były one mu nadane, ale nie mogło ich faktycznie objąć. Wątpię zatem w to,
          że Leszek Czarny w roku 1286 wyznaczył pewną perspektywę, do której gmina miała
          dążyć. Chyba trzeba raczej zgodzić się z hipotezą B. Krasnowolskiego, że miasto
          tych terenów nigdy nie objęło. Myślę, że a stopniowe wykupywanie poszczególnych
          części obszaru nadania następowało z uwagi na nie zrealizowanie tego przez
          władcę. Gmina wykupiła i zagospodarowała tyle terenu ile zdołała, czyli tyle
          na ile pozwoliła jej prowadzona przez nią gospodarka i warunki naturalne.
          Część gruntów lokacyjnych mogła być wskazana na południe od miasta, tj. po
          drugiej stronie koryta Wisły, a zatem mogły być terenami bardziej kłopotliwymi
          do zagospodarowania, a przede wszystkim utrzymania.
          Co do Lublina to trzeba podkreślić, że dokument w postaci aktu nadania
          wójtostwa Maciejowi z Opatowca niewiele wyjaśnia. Nie wiemy bowiem czy w
          istocie książę Władysław nadał miastu 100 łanów, czy też może doposażył jedynie
          miasto, a sobie zapisał jako zasługę w pewnym sensie cały obszar. Nie było by
          to takie od rzeczy biorąc pod uwagę, że dokument ten może się odnosić do
          drugiej lokacji miasta, a właściwie do lokacji rozbudowywanego miasta o nową
          południowo-zachodnią część, czyli obszar z istniejącym obecnie rynkiem. Zatem
          nowa sytuacja wymagałaby nowych terenów uposażenia. Miastu zwłaszcza na terenie
          takim jak wschodnie, pograniczne, obszary Ziemi Sandomierskiej trudno byłoby
          się utrzymać i rozwijać bez tych gruntów. Rzecz w tym, że gdy podejmujemy
          analizę ewentualnego usytuowania i wielkość rozłogów lokacyjnego Lublina, to
          nie jest możliwe wytyczenie obszaru 100 łanowego bez uwzględnienia w ich
          obrębie Ponikwody i Tatar. Tymczasem jest wiadomym, że Tatary już w okresie XV
          wieku są wsią królewską, a Ponikwoda jest w XV wieku wsią prywatną-szlachecką
          aż do roku 1482, kiedy to kupuje ją rada miejska w Lublinie. Zatem fakty te
          mogą wskazywać na zjawisko podobne do tego, które miało miejsce i w
          Sandomierzu. Władysław Łokietek nadał Lublinowi tyle gruntów rolnych, że w
          sumie objęły one obszar 100 łanów. Można powiedzieć, że nadanie to miało
          charakter wyłącznie prawny. Władca w ten sposób oświadczył, że życzy sobie
          (wyraża wolę) aby miasto posiadało tyle gruntów uposażenia. Dochodzenie jednak
          do stanu faktycznego objęcia tych gruntów musiało mieć nieco bardziej
          skomplikowany przebieg rozciągnięty w czasie. Możemy przyjąć założenie, że w
          nowych granicach miasta znalazły się tereny zarówno późniejszych Tatar, jak i
          prywatnej wsi Ponikwoda. Położenie terenów za doliną Bystrzycy z koniecznością
          przeprawy przez tę rzekę aż w okolicach Słomianego Rynku
          (innej przeprawy nie było) na pewno nie sprzyjało zagospodarowaniu tych
          obszarów. Również gorsza w stosunku do niwy południowo-zachodniej jakość gleby
          zapewne nie stanowiła wielkiej zachęty do uprawy roli. Teren ten mógł służyć
          jako miejsce pozyskiwania kamienia, ale, jak wiemy z badań historycznych i
          architektonicznych zapotrzebowanie na ten budulec pojawiło się dopiero w końcu
          XV i na początku XVI stuleci. Zatem i w tym kontekście tereny tatarskie nie
          były, jak się wydaje intensywnie wykorzystywane. Czy zatem po upływie 20-
          letniego zwolnienia mieszczan lubelskich z opłat czynszowych na rzecz
          właściciela miasta, a więc około roku 1337, lub nieco później, Kazimierz Wielki
          zdecydował się odebrać miastu tę część rozłogów? Czy przypadkiem zastanawiająca
          transakcja z Franczkiem z Moguncji w roku 1342, nowym nabywcą dziedzicznego
          (sic!) wójtostwa lubelskiego, transakcja w skład której weszły tereny Konopnicy
          i Bronowic objęte przez tegoż Franczka nie była tą transakcją, która
          rekompensowała straty wójta powstałe w wyniku decyzji Kazimierza? A Ponikwoda?
          Stała się miejską, kiedy rada miejska okrzepła, była już bardzo silna na co
          wskazuje fakt, że w niecałe 25 lat później odkupi także wójtostwo, a właściwie
          pozostałą jego część, bo przecież już w roku 1400 miasto weszło w posiadanie
          części Konopnicy. Zatem można postawić tezę, że Lublin uzyskał formalnie 100
          łanów gruntu, że było to efektem zwiększenia uposażenia przez Łokietka (o samej
          lokacji i jej etapach na razie nie będę pisał, ale wydaje się, że wiele racji
          miał W. Müller, kiedy wskazywał na możliwość wcześniejszej niż rok 1317 - około
          poł. XIII w. - lokacji miasta na prawie niemieckim, myślę, że niewykluczone, że
          średzkim) w związku z rozbudową miasta, że tereny nowej części nadania nie
          zostały lub nie mogły być przez miasto wykorzystane, a zatem w stanie
          faktycznym miasto dysponowało 100 łanami przez stosunkowo krótki czas
          (kiedy miało Tatary to nie mi
        • Gość: Nikt Re: zabytki na kalinie IP: *.dot / *.dot-com.net.pl 18.09.05, 17:35
          cd.to nie miało Ponikwody, a kiedy już nabyło Ponikwodę to nie miało Tatar) i
          to głównie, jak byśmy powiedzieli dzisiaj, na papierze. To tyle na gorąco.
          Pozdrawiam i gratuluję inicjatywy w sprawie promocji miasta. Z zaciekawieniem
          będę obserwował.
          • Gość: H Re: zabytki na kalinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 18:56
            Jeszcze raz dzięki za wyjaśnienie i szczególnie za namiary na literaturę -
            tytuły zapowiadają się dla mnie wyjątkowo ciekawie, zwłaszcza że jeszcze kilka
            miast lokowanych w Małopolsce w tym okresie bardzo mnie interesuje, a dotąd tych
            akurat pozycji nie znałem w ogóle.
            O postępach działań stowarzyszenia będziemy oczywiscie informować - zresztą mam
            nadzieję, że w ciągu kilku miesięcy będa już widoczne i poza tym forum:-)
            Jeszcze raz pozdrawiam!
            • Gość: armide Re: zabytki na kalinie IP: *.net / *.net 18.09.05, 19:58
              historia kaliny bardzo ciekawa ale co ciekawego mozna napisac o dzisiejszej
              kalinie mam taki projekt napisac po angielsku o swojej dzielnicy czyli kalinie
              napisalam juz troche ale chcialabym napisac tez o tym co wyroznia ja od innych
              dzilenic nie mieszkam tu zbyt dlugo wiec jezeli moglibyscie mi pomoc to byla
              bym bardzo wdzieczna
              • halevi Re: zabytki na kalinie 18.09.05, 20:06
                O ile sie orientuję, to Kalinowszczyzna była jedną z wielu jurydyk otaczających
                Lublin, czyli organizmem o własnym ustroju, niezależnym od ustroju Lublina, co
                powodowało, że w pewnym stopniu była jego rywalem w zakresie handlu czy
                rzemiosła, co widać nawet w jej układzie urbanistycznym (własny rynek).
              • Gość: H Re: zabytki na kalinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.05, 20:12
                Nie znam Kaliny zbyt dobrze, ale tak na pierwszy rzut oka wydaje mi sie, zę tym,
                co wyraźnie odróżnia Kalinowszczyzne od innych dzielnic Lublina to jednak
                większa niż gdzie indziej (poza śródmieściem i otoczeniem dworca PKP rzecz
                jasna) ilość zabytków: dwa siedemnastowieczne kościoły (św. Agnieszka i dawny
                franciszkanów, później salezjanów - chociaż nie wiem, czy to juz
                Kalinowszczyzna, czy jeszcze nie), stare cmentarze, trochę małomiasteczkowej
                zabudowy - na czechowie, dawnych Rurach, na Czubach czy innych lubelskich
                blokowiskach nie ma tyle - co najwyżej dwóry z kawałkiami parków, jak na
                Weglinie. MA tez bardiej "miejską" historie - zwłaszcza Grodzisko, a potem jako
                jurydyka. No i oczywiscie zła sława - jeszcze do niedawna - starej Kaliny:-) -
                też warto o takich ciekawostkach pamiętać.
                Pozdrawiam i życzę powodzenia!
    • halevi Re: zabytki na kalinie 18.09.05, 20:28
      Podaję link do strony o historii dzielnic, w których mieszkali Żydzi, w tym o
      Kalinie. Autor: Robert Kuwałek, hitoryk, specjalista od historii Żydów
      lubelskich.

      jews-lublin.net/index.php?section=8&page=38

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka