box12
01.11.05, 08:19
"Państwo dla Polaków odgrywa coraz mniejszą rolę; choć teraz mogą sami i bez
wpływu obcych mocarstw nim zarządzać, to nadal normą w społeczeństwie jest
jego oszukiwanie - napisał w poniedziałek czeski dziennik "Hospodarzske Noviny".
W szczegółowej analizie za najważniejsze przejawy takich zachowań wskazano
wszechobecną drobną korupcję, wykorzystywanie zawiłego systemu różnych zapomóg
socjalnych oraz licznych niespójności w przepisach prawa. Gazeta wskazuje też
na liczne podobieństwa w podejściu Czechów i Polaków do instytucji państwowych.
Autor analizy Martin Ehl pisze, że obywatele ze wszystkich stron bombardowani
informacjami o wielkich aferach korupcyjnych, stracili zdolność rozpoznawania
granicy między korupcją i różnymi działaniami mającym na celu wyegzekwowanie
od państwa świadczeń, które w normalnej sytuacji powinni otrzymać. Ehl dodaje,
że z tego właśnie powodu ogólnie przyjęte i społecznie akceptowane jest, że
m.in. polscy lekarze pracujący w państwowej służbie zdrowia przyjmują łapówki,
a urzędnicy przymykają oko, gdy ktoś bezzasadnie stara się o rentę.
"Korupcja w Polsce jest traktowana jako sposób na to, jak zwykły obywatel
oszukując państwo lub obchodząc prawo, może sobie załatwić to, czego
postępując normalnie nie mógłby nigdy uzyskać. Polacy pomału przestali liczyć
na swoje państwo. Rezultat tego widać w ostatnich wyborach parlamentarnych,
kiedy do urn poszło zaledwie 40 proc. obywateli" - zauważa publicysta.
W podsumowaniu analizy czytamy, że tradycja oszukiwania państwa oraz
obchodzenie prawa będzie trwała tak długo, aż polscy politycy oraz ich wyborcy
nie zaczną myśleć w perspektywie dłuższej, niż tylko jedna kadencja.
"Czas rzeczywistych reform nastąpi dopiero wtedy, kiedy kryzys sięgnie dna, a
na scenę polityczną wejdzie nowa generacja, która - miejmy nadzieję - będzie
kierować się innymi wartościami, niż ci rządzący teraz" - uważa cytowany przez
"Hospodarzske Noviny" polski socjolog Antoni Kamiński."