Dodaj do ulubionych

Wielopłaszczyznowość, cząsteczki, eeee.. Paul?

02.10.02, 08:43


ziedrzec napisał:

> > W wielu poprzednich postach wyrazalem juz opinie o prostocie
> > naszych zachowan i odruchow, w opozycji do nadmiernego komplikowania
calej
>
> > sprawy przez poetow tego swiata. Pomysl......w gruncie rzeczy kieruje
nam
> i
> > ograniczona liczba zyciowych opcji i tyczy sie to kazdej dziedziny
naszego
>
> > zycia. Uszanowanie.
> > Paul
>
> W związku z tym - skoro liczba życiowych jest ograniczona (?), można
skupić
się
>
> na nich, zagłębić nieco i spróbować postrzegać je wielopłaszczyznowo.
Ale bez
> poetyckiej deformacji. O!
>
>
>
Obserwuj wątek
    • ziedrzec Re: Wielopłaszczyznowość, cząsteczki, eeee.. Paul 02.10.02, 08:51
      ziedrzec napisał:

      >
      >
      > ziedrzec napisał:
      >
      > > > W wielu poprzednich postach wyrazalem juz opinie o prostocie
      > > > naszych zachowan i odruchow, w opozycji do nadmiernego komplikowan
      > ia
      > calej
      > >
      > > > sprawy przez poetow tego swiata. Pomysl......w gruncie rzeczy kier
      > uje
      > nam
      > > i
      > > > ograniczona liczba zyciowych opcji i tyczy sie to kazdej dziedziny
      >
      > naszego
      > >
      > > > zycia. Uszanowanie.
      > > > Paul
      > >
      > > W związku z tym - skoro liczba życiowych jest ograniczona (?), można
      > skupić
      > się
      > >
      > > na nich, zagłębić nieco i spróbować postrzegać je wielopłaszczyznowo.
      > Ale bez
      > > poetyckiej deformacji. O!
      > >
      > >
      > >
      • Gość: Paul Re: Wielopłaszczyznowość, cząsteczki, eeee.. Paul IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 10:50
        > Paul , nie do końca o to mi chodziło - przez "wielopłaszczyznowość "
        rozumiałem
        >
        > raczej istnienie rozmaitych punktów widzenia na jednostkowe zjawisko.
        Przepraszam, nieporozumienie. Gdy ja tak "skrzetnie" dowodzilem
        istnienia "czastek"/"opcji" i ich ograniczonej liczby, ty juz zakasales rekawy
        by dobrac sie do nieszczesnej sprawy ich "postrzegania".
        > Powiedział taki jeden mundry (Pascal chiba): "Tam, gdzie kończy się teleskop,
        > zaczyna się mikroskop... przez który z nich widać więcej?"
        > Ciekawa sprawa z tymi cząsteczkami. Przekroczono już granicę postrzegalności,
        A zwlaszcza zdrowego rozsadku, choc pono ludzkosc choruje na jego epidemie,
        niestety to falszywy mutant.
        > zaś istnienia cząsteczek elementarnych można się jedynie domyslać na
        podstawie
        > pośrednich danych wynikających z doświadczeń.
        Patrz accelerator czastek na przyklad....nie jestem fizykiem.
        > Michio Kaku- japoński naukowiec w swojej książce "Hiperprzestrzeń" przytacza
        > podstawowe zasady teorii superstrun (funkcjonującej w jedenastowymiarowym
        > otoczeniu).. khym.. mnie już czwarty wymiar z butów wyrywa.... ). Z teorii
        tej
        > wynika, iż wszystko sprowadza się do współigrania nieskończenie długich,
        > nieskończenie cienkich strun, zaś w miejscu ich synchronicznego bądź też
        > harmonicznego brzmienia - drżenia powstaje "CUŚ". Energia.
        >
        > Muzyka sfer. Powrót do średniowiecza..? ;-)
        Moze raczej zbawcza chwila zastanowienia sie nad naszymi
        doczesnymi "dokonaniami", poczawszy od praw ciala stalego niejakiego Newtona,
        ktore jak by tu powiedziec, "kuleja" w swietle dzisiejszych dowiadczen o
        ktorych pisalismy wyzej. Problem w tym ze nie mamy innego punktu odniesienia,
        a paradox tkwi w tym, ze nawet by obalic istniejace juz prawa i zasady
        wymyslone przez madrych tego swiata, trzeba sie posluzyc ich "dzieleami", bo na
        nich wlasnie wszystko sie opiera i nic innego nie ma. Wielu fizykow i
        uczonych "robiac swoje" uwaza ze nauka poszla nie w tym kierunku i cos w tym
        byc musi. Osobiscie uwazam ze to nasza zabia perspektywa i wiara w to co mozna
        dotknac, czy powachac ponosza wine za niniejszy stan. Bynajmniej nie chodzi tu
        o jakis mistycyzm. Globalnie i tylko globalnie nalezy podchodzic do problemow
        tego swiata. Przyklad (jak zwykle brutalny z mej strony): biedne dzieci
        umieraja z glodu w Etiopii. Globalnie nie ma to dla naszej cywilizacji zadnego
        znaczenia, to nie demagogia, to fakt. Problem zaczyna sie kiedy glodujacy
        ludzie w Etiopii (moze byc USA, jak kto woli i tak chodzi o przyklad na
        potrzeby dyskusji) zaczna zagrazac wlasnie owej cywilizacji. Ludzie w swojej
        dualnosci myslenia zatracili zmysl humanitarny - nawiazanie do "zdrowego
        egoizmu", czyli jesli nie zadbasz o siebie, (w psychologii jesli siebie nie
        potrafisz pokochac) to nie zadbasz (pokochasz) o siebie. Pojawiaja sie i
        petaja nam zdrowe odruchy takie absurdalne z punktu widzenia logiki terminy
        jak "prawa czlowieka". Coz za samodestrukcyjna przewrotnosc! Czlowiek nie ma
        zadnych praw, nie ma nawet o tym w Biblii, czy Talmudzie. Czlowiek ma
        obowiazki z ktorych musi sie wywiazac by przetrwac, mozliwie jak
        najbardziej "godnie" - daleki jestem od aspektow moralnych, chodzi o zwykle
        zapewnienie lepszego, czy gorszego bytu. Ciagnac dalej ten nieszczesny temat -
        "prawa czlowieka" sa baroiera prawna postawiona despotyzmowi panstwa i
        wszechwladzy jego funkcjonariuszy. Natomiast haslo "praw czlowieka", to
        osiemnastowieczny wymysl, by "wielkich tegom swiata" w jakis sposob
        usankcjonowac, by miast upadajacych praw Boskich znalezc nowe panaceum etyczne
        na swykle ludzkie ugody i porozumienia. Paradoksalnie hasla "praw czlowieka"
        zaczynaja zagrazac samym sobie, zahaczajac o sympatie i poglady anarhistyczne.
        Tyle na razie, obowiazki wzywaja, uszanowanie.
        Paul
        --------
        Nobody like you, everybody hates you, they gonna lose.
        • ziedrzec Starożytni mistycy 03.10.02, 12:04

          'Starozytni mistycy powiadali
          że siedem jest poziomów nieba
          Ziemia była wtedy płaskim dyskiem
          Opartym o monstrualne jaszczury
          A teraz Ziemia jest okrągła
          I nie opiera się'

          (Kedym Baker)
          • Gość: Paul Re: Starożytni mistycy IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 12:43
            ziedrzec napisał:

            >
            > 'Starozytni mistycy powiadali
            > że siedem jest poziomów nieba
            > Ziemia była wtedy płaskim dyskiem
            > Opartym o monstrualne jaszczury
            > A teraz Ziemia jest okrągła
            > I nie opiera się'
            >
            > (Kedym Baker)
            >
            >
            >
            • ziedrzec Gliniane odnóża kolosa? 03.10.02, 13:35
              > Na szczescie ciagle sie opiera.....ale naszym chorym, dziecinnym ciagotkom i
              > cale szczescie. Ktokolwiek nazwal czlowieka zwierzeciem myslacym, uczynil to
              > przedwczesnie. Starozytni mistycy starali sie robic to co po nich przejeli
              > mistycy nowozytni - vide kosciol. Haslo nieszczesnych "praw czlowieka",
              > ktorych tak uparcie sie trzymam, jest doskonalym przykladem na upadek
              > autorytetow dyktujacych porzadek swiata. To swiecki substytut wiary w
              > nadprzyrodzone prawa boze. Nie mylmy wiec mistycyzmu "urzedowego" z
              > optymistycznym, hipisowskim, nic nie znaczacym belkotem.

              Nie rozumiem, o jaki optymistycznym, hipisowskim bełkocie tu mowa.

              > Moralnosc jest oczywiscie
              > sprawa indywidualna, trymowana przez sumienie znajace tylko obowiazki. Wiec
              > czym jest sumienie, wiemy jak dziala, lecz na czym swoj mechanizm opiera? Na
              > strachu, na strachu przed szeroko rozumianym prawem, zwyczajami, etc.
              Sumienie wiec to nasze obawy i strach. Sumienie jest tylko firma spolki.


              To mechanicystyczne i fragmentaryczne rozumienie sumienia.
              Fragmentaryczne jak rozmywający się przed oczyma obraz całości widziany w dużym
              powiększeniu, gdy molekuły zatracają swą molekularną "istność"
              Paul, bez podjęcia próby całościowego spojrzenia na rozpatrywany problem, a
              więc nie tylko z pozycji mechanicystycznej, cybernetycznej, etc. ale także
              biorąc pod uwagę możliwość mylnego rozumienia sumienia jako bytu
              determinowanego li i jedynie obowiązkiem (albo - głównie obowiązkiem), nie
              można się ustrzec wycinkowego i zamydlającego (zamiast klarującego) odbioru
              interpretowanej rzeczywistości.


              Hehe... tylko że - skąd mam widzieć, że to Twoje, a nie moje założenia są
              oparte na niewłaściwych przesłankach...?

              Pozdrawjam
              • Gość: Paul Hear from me soon, I have to go now....sorry. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 15:17
                .......ciekawie sie zapowiada. Uszanowanie, pozdrawiam,
                Paul
                --------------
                Nobody likes you, everybody hates you, they gonna lose.
                • ziedrzec Anderstend 04.10.02, 07:50

                  • Gość: Paul Przepraszam hangover atakuje, next time.... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 10:28
                    .......chcial bym cie blizej poznac, nie tak jak ostatnim razem;-). Jestes
                    inteligentnym gosciem, jeszcze raz przepraszam, ale sam wiesz .... rodzina
                    i "temperamencik". Uszanowanie, wybacz.
                    Paul vel Pawelek-Diabelek
                    • ziedrzec Re: Przepraszam hangover atakuje, next time.... 05.10.02, 12:45
                      Wybaczam ;-)

                      Ok.
                      to kiedy randka? ;-))
                      • Gość: Paul That's more like it....;-) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 09:47
                        ziedrzec napisał:

                        > Wybaczam ;-)
                        >
                        > Ok.
                        > to kiedy randka? ;-))
                        >
                        >
              • Gość: Paul Mysle wiec gnije........ IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 12:25
                > Na szczescie ciagle sie opiera.....ale naszym chorym, dziecinnym ciagotkom i
                > cale szczescie. Ktokolwiek nazwal czlowieka zwierzeciem myslacym, uczynil to
                > przedwczesnie. Starozytni mistycy starali sie robic to co po nich przejeli
                > mistycy nowozytni - vide kosciol. Haslo nieszczesnych "praw czlowieka",
                > ktorych tak uparcie sie trzymam, jest doskonalym przykladem na upadek
                > autorytetow dyktujacych porzadek swiata. To swiecki substytut wiary w
                > nadprzyrodzone prawa boze. Nie mylmy wiec mistycyzmu "urzedowego" z
                > optymistycznym, hipisowskim, nic nie znaczacym belkotem.

                >Nie rozumiem, o jaki optymistycznym, hipisowskim bełkocie tu mowa.
                Wyobraz sobie ze masz do czynienia z umiarkowanym amerykanskim republikaninem,
                ktory mimo wszystko nie moze sie pogodzic z np. faktem opluwania vietnamskich
                veteranow "zabojcow dzieci", powracajacych z wojny. Wiec ustalmy na wstepie ze
                wzajemnie rozmawiajac uzywamy skrotow myslowych, z ktorych osobiscie rezygnowac
                nie zamiezam, przelewanie "z pustego w pruzne" uwazam za strate czasu. Tak
                wiec chodzi dokladnie o to o czym pisalem "optymistyczny, hippisowsko belkot".
                Jesli tego nie "chwytasz" to szkoda.

                > Moralnosc jest oczywiscie
                > sprawa indywidualna, trymowana przez sumienie znajace tylko obowiazki. Wiec
                > czym jest sumienie, wiemy jak dziala, lecz na czym swoj mechanizm opiera? Na
                > strachu, na strachu przed szeroko rozumianym prawem, zwyczajami, etc.
                >Sumienie wiec to nasze obawy i strach. Sumienie jest tylko firma spolki.


                >To mechanicystyczne i fragmentaryczne rozumienie sumienia.

                Jak wyzej. Encyklopedia rowniez jest jedynie wybiorczym i fragmentarycznym
                opisem swiata. Potrzebujesz wykladowcy, zapisz sie na korepetycje.

                >Fragmentaryczne jak rozmywający się przed oczyma obraz całości widziany w
                dużym
                >powiększeniu, gdy molekuły zatracają swą molekularną "istność"
                >Paul, bez podjęcia próby całościowego spojrzenia na rozpatrywany problem, a
                >więc nie tylko z pozycji mechanicystycznej, cybernetycznej, etc. ale także
                >biorąc pod uwagę możliwość mylnego rozumienia sumienia jako bytu
                >determinowanego li i jedynie obowiązkiem (albo - głównie obowiązkiem), nie
                >można się ustrzec wycinkowego i zamydlającego (zamiast klarującego) odbioru
                >interpretowanej rzeczywistości.
                Rzeczywistosc to my. Dokladniej - rzeczywistosc to dla mnie ja, a dla ciebie
                ty sam, cala reszta to naiwnosc, albo robienie z siebie politycznego
                poprawnego "swiatowca"- "filantropa". Wiesz czym roznia sie filantropi od
                innych ludzi? Tez juz pisalem - zatracili zmysl humanitarny. To obludnicy
                ostatniego sortu. Oszukuja siebie i wprowadzaja w blad rzesze ludzi robiac
                im "wode z mozgu", na bazie chwytliwych, utopijnych haselek, jak "milosc,
                rownosc, braterstwo", etc. Osobiscie mam tej wszechobecnej obludy k...... po
                dziurki w nosie. Europa i jej oglupiali zasilkami mieszkancy w tym przoduja.
                Tak, znowu skroty myslowe, przykro mi jesli Tobie nie wystarcza.


                >Hehe... tylko że - skąd mam widzieć, że to Twoje, a nie moje założenia są
                >oparte na niewłaściwych przesłankach...?
                Powiem tak.......skad wiesz, ze moje zalozenia, czy przedstawiane "poglady", sa
                oparte na jakichkolwiek przeslankach......? Pisalem to juz wiele razy, napisze
                raz jeszcze dla ciebie "have you considered any real freedoms, freedom form
                opinion of others.......even from opinion of yourself?"

                >Pozdrawjam
                Rowniez pozdrawiam, uszanowanie,
                Paul
                • ziedrzec Re: Mysle wiec gnije........ 07.10.02, 14:23
                  Gość portalu: Paul napisał(a):

                  > Wyobraz sobie ze masz do czynienia z umiarkowanym amerykanskim
                  republikaninem,
                  > ktory mimo wszystko nie moze sie pogodzic z np. faktem opluwania vietnamskich
                  > veteranow "zabojcow dzieci", powracajacych z wojny. Wiec ustalmy na wstepie
                  ze
                  >
                  > wzajemnie rozmawiajac uzywamy skrotow myslowych, z ktorych osobiscie
                  rezygnowac
                  >
                  > nie zamiezam, przelewanie "z pustego w pruzne" uwazam za strate czasu. Tak
                  > wiec chodzi dokladnie o to o czym pisalem "optymistyczny, hippisowsko
                  belkot".
                  >
                  > Jesli tego nie "chwytasz" to szkoda.


                  Gwoli uściślenia. Jeżeli zamierzasz używać skrótów myślowych i chcesz, by były
                  rozumiane właściwie, a w dyskusji to sprawa - sam przyznasz - istotna, bierz
                  pod uwage to, że rozmawiasz z człowiekiem, któremu (świadomy wybór) d a l e k i
                  e i o b c e są amerykańskie realia. Rzeczą jednak powszechnie znaną jest,
                  że ruch hippie w kraju, który miał zaszczyt być Twoim miejscem zamieszkania ;)
                  miał nieco inne warunki egzystowania i powstał na innych podwalinach, niż
                  europejski ruch - nazwijmy go - "posthippie". Twój rozmówca rozumie sprawę
                  inaczej, po europejsku (po miejscowemu, znaczy się ;) ), a tu - z tego, co mu
                  jest wiadome, sprawa Wietnamu zeszła na dalszy plan. "Jeśli wleziesz między
                  wrony, musisz krakać jak i one" - jesteś w Łodzi, nie w Ameryce.

                  Przy takowym sprawy uściśleniu "chwytam".

                  > > Moralnosc jest oczywiscie
                  > > sprawa indywidualna, trymowana przez sumienie znajace tylko obowiazki. Wie
                  > c
                  > > czym jest sumienie, wiemy jak dziala, lecz na czym swoj mechanizm opiera?
                  > Na
                  > > strachu, na strachu przed szeroko rozumianym prawem, zwyczajami, etc.
                  > >Sumienie wiec to nasze obawy i strach. Sumienie jest tylko firma spolki.
                  >
                  >
                  > >To mechanicystyczne i fragmentaryczne rozumienie sumienia.
                  >
                  > Jak wyzej. Encyklopedia rowniez jest jedynie wybiorczym i fragmentarycznym
                  > opisem swiata. Potrzebujesz wykladowcy, zapisz sie na korepetycje.

                  Ten - jak to napisałeś - "opis świata" stanowi zatem punkt wyjścia dla tych,
                  którzy nie chcą opierać się na definicji czy opisie encyklopedycznym. Sarkazm
                  trafił więc w próżnię. Oops.

                  > >Fragmentaryczne jak rozmywający się przed oczyma obraz całości widziany w
                  > dużym
                  > >powiększeniu, gdy molekuły zatracają swą molekularną "istność"
                  > >Paul, bez podjęcia próby całościowego spojrzenia na rozpatrywany problem, a
                  >
                  > >więc nie tylko z pozycji mechanicystycznej, cybernetycznej, etc. ale także
                  > >biorąc pod uwagę możliwość mylnego rozumienia sumienia jako bytu
                  > >determinowanego li i jedynie obowiązkiem (albo - głównie obowiązkiem), nie
                  > >można się ustrzec wycinkowego i zamydlającego (zamiast klarującego) odbioru
                  >
                  > >interpretowanej rzeczywistości.
                  > Rzeczywistosc to my. Dokladniej - rzeczywistosc to dla mnie ja, a dla ciebie
                  > ty sam, cala reszta to naiwnosc, albo robienie z siebie politycznego
                  > poprawnego "swiatowca"- "filantropa". Wiesz czym roznia sie filantropi od
                  > innych ludzi? Tez juz pisalem - zatracili zmysl humanitarny. To obludnicy
                  > ostatniego sortu. Oszukuja siebie i wprowadzaja w blad rzesze ludzi robiac
                  > im "wode z mozgu", na bazie chwytliwych, utopijnych haselek, jak "milosc,
                  > rownosc, braterstwo", etc. Osobiscie mam tej wszechobecnej obludy k...... po
                  > dziurki w nosie. Europa i jej oglupiali zasilkami mieszkancy w tym
                  przoduja.
                  > Tak, znowu skroty myslowe, przykro mi jesli Tobie nie wystarcza.


                  Tym razem to Ty nie złapałeś skrótu myslowego - tym razem uniwersalnego, nie
                  opartego o lokalizację podmiotu myśl skracającego. "Interpretowana
                  rzeczywistość" oznacza tu po prostu sumienie, którego istoty próbujemy się
                  dopatrzeć. (?)

                  > >Hehe... tylko że - skąd mam widzieć, że to Twoje, a nie moje założenia są
                  > >oparte na niewłaściwych przesłankach...?
                  > Powiem tak.......skad wiesz, ze moje zalozenia, czy przedstawiane "poglady",
                  sa
                  >
                  > oparte na jakichkolwiek przeslankach......? Pisalem to juz wiele razy,
                  napisze
                  >
                  > raz jeszcze dla ciebie "have you considered any real freedoms, freedom form
                  > opinion of others.......even from opinion of yourself?"

                  Więc wyssane są z palca, czy po prostu zrodziły się w Twojej głowie ot - tak,
                  bez wpływu, bez analizowania tego, co dookoła Ciebie?
                  Paul, to słaba prowokacja. Stać Cię na więcej ;)
                  • Gość: vanilja Re: Mysle wiec gnije........ IP: *.lubl.gazeta.pl 07.10.02, 15:02
                    do przerwy 1:0 dla Ziedrca. ;-))
                    • Gość: Paul Re: Mysle wiec gnije........ IP: 5.3R2D* / *.visp.energis.pl 08.10.02, 09:31
                      Gość portalu: vanilja napisał(a):

                      > do przerwy 1:0 dla Ziedrca. ;-))
                      Siostra, co ty mowisz;-)? Po pierwsze to nie zadne competition, po 2 chyba
                      naprawde dzieli nas "bariera kulturowa"i "pare" innych rzeczy, ale o tym za
                      czas jakis. Caluski,
                      Pawelek
                  • Gość: Paul Prosze Szanownego Pana... IP: 5.3R2D* / *.visp.energis.pl 08.10.02, 11:09
                    Z Panem sie nie da dyskutowac, pan nie czyta tego co sie do Pana pisze. Radze
                    napic sie kawy, albo zapalic (jesli Pan pali), czy stanac na glowie, obojetnie
                    co, tak dla rozjasnienia umyslu.
                    ) Wyobraz sobie ze masz do czynienia z umiarkowanym amerykanskim
                    republikaninem,
                    ) ktory mimo wszystko nie moze sie pogodzic z np. faktem opluwania vietnamskich
                    ) veteranow "zabojcow dzieci", powracajacych z wojny. Wiec ustalmy na wstepie
                    ze
                    )
                    ) wzajemnie rozmawiajac uzywamy skrotow myslowych, z ktorych osobiscie
                    rezygnowac
                    )
                    ) nie zamiezam, przelewanie "z pustego w pruzne" uwazam za strate czasu. Tak
                    ) wiec chodzi dokladnie o to o czym pisalem "optymistyczny, hippisowsko
                    belkot".
                    )
                    ) Jesli tego nie "chwytasz" to szkoda.
                    )Gwoli uściślenia. Jeżeli zamierzasz używać skrótów myślowych i chcesz, by były
                    )rozumiane właściwie, a w dyskusji to sprawa - sam przyznasz - istotna, bierz
                    )pod uwage to, że rozmawiasz z człowiekiem, któremu (świadomy wybór) d a l e k
                    i
                    )e i o b c e są amerykańskie realia.
                    Panie prawnik, "gwoli uscislenia", wyraznie Panu pisalem zeby Pan raczyl sobie
                    cos WYOBRAZIC. Pan szanowny najwyrazniej tak daleko wyobraznia nie siega -
                    marna wyobraznia, nie mylic z fantazja - marne horyzonty umyslowe (?).....oh,
                    przepraszam nastepny skrot myslowy, ktorego nawet nie postaram sie udawadniac,
                    wyjasniac, czy bronic na "wokandzie", bo sprawa tyczy sie rzeczy uniwersalnych,
                    nie "europejskich", czy "amerykanskich", jeno "ludzkich", Panie prawnik.
                    Zasada pierwsza, w sadach i w zyciu prywatnym - sluchaj pan uwaznie co, kto ma
                    do powiedzenia, a nie staraj sie pan na sile od owej wypowiedzi zdystansowac,
                    wykrecajac sie mizernymi "pomowieniami o...", a zwlaszcza zalozeniem ze Pan
                    jestes madrzejszy od kury, prosze Pana. Moglem rownie dobrze podac porownanie
                    rodem z Afryki, czy Azji, bowiem nie miejsce i koniunktura jest tu wazna, lecz
                    ludzkie zachowanie.
                    )Rzeczą jednak powszechnie znaną jest,
                    )że ruch hippie w kraju, który miał zaszczyt być Twoim miejscem zamieszkania ;)
                    Ktorego mam zaszczyt byc obywatelem, tak samo jak polskim, nie widze w tym nic
                    smiesznego, czasem smutno mi jest i wstyd ze za Polske czasem musze "swiecic
                    oczami", ale robie to i robilem w "imie wyzszej sprawy".
                    )miał nieco inne warunki egzystowania i powstał na innych podwalinach, niż
                    )europejski ruch - nazwijmy go - "posthippie".
                    Miejsce powstania jest oczywiste, "doktryna" nie rozni sie niczym,
                    jakkolwiek "podwaliny" oczywiscie sa inne i zadnej hameryki Pan tym nie
                    odkryl. To tak jakby napisac, ze wypadki samochodowe w Europie
                    sa "postwypadkami", albo ze nie mozna ich do amerykanskich porownywac bo
                    samochody i drogi sie roznia.
                    )Twój rozmówca rozumie sprawę
                    )inaczej, po europejsku (po miejscowemu, znaczy się ;) ), a tu - z tego, co mu
                    )jest wiadome, sprawa Wietnamu zeszła na dalszy plan. "Jeśli wleziesz między
                    )wrony, musisz krakać jak i one" - jesteś w Łodzi, nie w Ameryce.
                    Pozwolisz Panie Kolego, ze bede sobie krakal jak zechce i gdzie zechce -
                    odwieczny "problem" Europejczykow, nie wazne co z krakania wyniknie, nie wazne
                    jak najlepiej mozna je (owo krakanie)wykozystac, wazne z kim i jak sie kracze,
                    a najlepiej to krakac sobie przy kawce, nic nie robic i narzekac na
                    nieokrzesanie innych. W Lodzi, Lublinie, Australii, Awganistanie, Iraku,
                    Anglii, Niemczech, czy w US bede krakal tak jak mi sie podoba, bo......MOGE i
                    mam do tego prawo, jak sie komus nie podoba, to niech sie z wscieklosci
                    rozplacze, albo zorganizuje wiec "antyamerykanskiego krakania", bo tez ma do
                    tego prawo, ale na tym sie jego dzialanie skonczy, jak zwykle zreszta i pojdzie
                    na piwo z zasilkowych pieniedzy.
                    )Przy takowym sprawy uściśleniu "chwytam".
                    Chyba siebie za glowe, w samozachwycie i przy ogulym zachwycie gawiedzi.
                    ) ) Moralnosc jest oczywiscie
                    ) ) sprawa indywidualna, trymowana przez sumienie znajace tylko obowiazki. Wie
                    ) c
                    ) ) czym jest sumienie, wiemy jak dziala, lecz na czym swoj mechanizm opiera?
                    ) Na
                    ) ) strachu, na strachu przed szeroko rozumianym prawem, zwyczajami, etc.
                    ) )Sumienie wiec to nasze obawy i strach. Sumienie jest tylko firma spolki.
                    )
                    )
                    ) )To mechanicystyczne i fragmentaryczne rozumienie sumienia.
                    )
                    ) Jak wyzej. Encyklopedia rowniez jest jedynie wybiorczym i fragmentarycznym
                    ) opisem swiata. Potrzebujesz wykladowcy, zapisz sie na korepetycje.

                    )Ten - jak to napisałeś - "opis świata" stanowi zatem punkt wyjścia dla tych,
                    )którzy nie chcą opierać się na definicji czy opisie encyklopedycznym. Sarkazm
                    )trafił więc w próżnię. Oops.
                    Jesli pam bedzie w sadzie i w zyciu takich argumentow uzywac to nie wroze Panu
                    zawrotnej kariery. Pan chcesz usiasc i medytowac. Pan twierdzisz ze panu
                    grabki w piaskownicy pomoga w odnalezieniu kamienia filozoficznego, panu ktos
                    tegrabki zabiera, a pan tupiesz ze zlosci mozkami. "Oops" (?)
                    ) )Fragmentaryczne jak rozmywający się przed oczyma obraz całości widziany w
                    ) dużym
                    ) )powiększeniu, gdy molekuły zatracają swą molekularną "istność"
                    ) )Paul, bez podjęcia próby całościowego spojrzenia na rozpatrywany problem, a
                    )
                    ) )więc nie tylko z pozycji mechanicystycznej, cybernetycznej, etc. ale także
                    ) )biorąc pod uwagę możliwość mylnego rozumienia sumienia jako bytu
                    ) )determinowanego li i jedynie obowiązkiem (albo - głównie obowiązkiem), nie
                    ) )można się ustrzec wycinkowego i zamydlającego (zamiast klarującego) odbioru
                    )
                    ) )interpretowanej rzeczywistości.
                    ) Rzeczywistosc to my. Dokladniej - rzeczywistosc to dla mnie ja, a dla ciebie
                    ) ty sam, cala reszta to naiwnosc, albo robienie z siebie politycznego
                    ) poprawnego "swiatowca"- "filantropa". Wiesz czym roznia sie filantropi od
                    ) innych ludzi? Tez juz pisalem - zatracili zmysl humanitarny. To obludnicy
                    ) ostatniego sortu. Oszukuja siebie i wprowadzaja w blad rzesze ludzi robiac
                    ) im "wode z mozgu", na bazie chwytliwych, utopijnych haselek, jak "milosc,
                    ) rownosc, braterstwo", etc. Osobiscie mam tej wszechobecnej obludy k...... po
                    ) dziurki w nosie. Europa i jej oglupiali zasilkami mieszkancy w tym
                    przoduja.
                    ) Tak, znowu skroty myslowe, przykro mi jesli Tobie nie wystarcza.
                    )Tym razem to Ty nie złapałeś skrótu myslowego - tym razem uniwersalnego, nie
                    )opartego o lokalizację podmiotu myśl skracającego. "Interpretowana
                    )rzeczywistość" oznacza tu po prostu sumienie, którego istoty próbujemy się
                    )dopatrzeć. (?)
                    "Interpretacja" to czyn. To akcja jaka podejmujemy w celu poznawczym.
                    Czlowiek jest definiowany przez swe czyny - owe "akcje". To one go tworza.
                    Sumienie jest "cialem obcym", zerujacym na naszej wyobrazni, poslugujacym sie
                    mysleniem abstrakcyjnym jak AIDS posluguje sie np. cialkami krwi by ostatecznie
                    nasz zniszczyc. Sumienie to rak. To pasozyt, nie zdolny do samoistnej
                    egzystencji bez "nosiciela". By stac sie "zdrowym", nalezy wyzbyc sie
                    pogladow, przesadow, zahamowan i istniec. Piszac to wyrazam jakis poglad, ale
                    tylko pozornie, bowiem sam fakt jego wyrazania stanowi o jego braku.
                    ) )Hehe... tylko że - skąd mam widzieć, że to Twoje, a nie moje założenia są
                    ) )oparte na niewłaściwych przesłankach...?
                    ) Powiem tak.......skad wiesz, ze moje zalozenia, czy przedstawiane "poglady",
                    sa
                    )
                    ) oparte na jakichkolwiek przeslankach......? Pisalem to juz wiele razy,
                    napisze
                    )
                    ) raz jeszcze dla ciebie "have you considered any real freedoms, freedom form
                    ) opinion of others.......even from opinion of yourself?"
                    )Więc wyssane są z palca, czy po prostu zrodziły się w Twojej głowie ot - tak,
                    )bez wpływu, bez analizowania tego, co dookoła Ciebie?
                    )Paul, to słaba prowokacja. Stać Cię na więcej ;)
                    Ciebie rowniez. Przeczytaj post raz jeszczen i zechciej go zrozumiec, tak
                    dla "treningu". To nie prowokacja. Zwlaszcza w ostatninm zdaniu zachowujesz
                    sie jak rozkapryszone dziecko piszczace z wypiekami polzlosci-
                    polsatysfakcji "pse Pani, on jest gupi....!!!!". Nie napisalem wiele
                    konstruktywnych rzeczy w
                    • ziedrzec Re: Prosze Szanownego Pana... 09.10.02, 08:01
                      Gość portalu: Paul napisał(a):

                      > Z Panem sie nie da dyskutowac, pan nie czyta tego co sie do Pana pisze.

                      I od tego momentu nie mam zamiaru niczego więcej czytać, co napisałeś.
                      Zapowiadam Ci również, że będę ignorował każde pojawienie sie Twojego postu na
                      forum.
                      Ewa miałą rację. Jesteś skończonym chamem, Panie Amerykanin, że użyję Twojego
                      cwaniackiego stylu. Nie mam zamiaru trawić energii na próbę docieczenia, o co
                      Ci chodzi. Odnosze jeno wrażenie, że sam Pan nie wiesz.
                      Ale - jak by nie było - CHRZANIĘ TO.

                      ROZUMISZ Pan, Panie Amerykanin?

                      Wszelkie dobre rady pozostaw Pan dla siebie, Panu one bardziej potrzebne niż mi.


                      > Panie prawnik, "gwoli uscislenia", wyraznie Panu pisalem zeby Pan raczyl
                      sobie
                      > cos WYOBRAZIC. Pan szanowny najwyrazniej tak daleko wyobraznia nie siega -
                      > marna wyobraznia, nie mylic z fantazja - marne horyzonty umyslowe (?).....oh,
                      > przepraszam nastepny skrot myslowy, ktorego nawet nie postaram sie
                      udawadniac,
                      > wyjasniac, czy bronic na "wokandzie",

                      Najwyraźniej.
                      Ale cieszę się, że dożyłem takiej chwili, w której posiadłem pewność, że będę
                      kiedyś opowiadał dzieciom, że miałem okazję rozmawiać z człowiekiem, kórego
                      wyobraźnia, błyskotliwość i słownik niedosiężnemi były dla mnie. Och... Jak
                      bardzo chcę być wielgim jak ON..... :-P


                      > bo sprawa tyczy sie rzeczy uniwersalnych, nie "europejskich",
                      czy "amerykanskich", jeno "ludzkich", Panie prawnik.

                      WRESZCIEŚ ZROZUMIAŁ!!! BRAWO!!! BRAWO!!!


                      > Zasada pierwsza, w sadach i w zyciu prywatnym - sluchaj pan uwaznie co, kto
                      ma
                      > do powiedzenia,

                      I kto to mówi, nieee.. to już paranoiczna sytuacja.

                      A o sądach, Panie Amerykanin, to Pan g...no wiesz, chyba że wiedza Twa z
                      thrillerów sądowych pochodzi, a te do rzeczywistości mają się tak, jak Izba
                      Lordów do izby wytrzeźwień (cytat - sam na tak genialne porównanie bym nie
                      wpadł).

                      a nie staraj sie pan na sile od owej wypowiedzi zdystansowac,
                      > wykrecajac sie mizernymi "pomowieniami o..."

                      W rozmowie jest tak, że ścierają się różne poglądy. Pan, Panie Amerykanin, nie
                      potrafisz dopuścić żadnych, poza swoimi, poglądów. Rozmowa przekształca się w
                      związku z tym w monolog, zmierzający do przeforsowania wyłącznie tego, co w
                      Pana głowie się pałęta echo jeno czyniąc.
                      A gadaj sobie Pan do woli. Do ściany. Ja się wyłączam.
                      Rada - i WBIJ JĄ PAN SOBIE DO GŁOWY - w rozmowie "walczy" się z poglądami, nie
                      z ludźmi.


                      > Ktorego mam zaszczyt byc obywatelem, tak samo jak polskim, nie widze w tym
                      nic
                      > smiesznego, czasem smutno mi jest i wstyd ze za Polske czasem musze "swiecic
                      > oczami", ale robie to i robilem w "imie wyzszej sprawy".

                      Och...... prowadź nas...


                      > )miał nieco inne warunki egzystowania i powstał na innych podwalinach, niż
                      > )europejski ruch - nazwijmy go - "posthippie".
                      > Miejsce powstania jest oczywiste, "doktryna" nie rozni sie niczym,
                      > jakkolwiek "podwaliny" oczywiscie sa inne i zadnej hameryki Pan tym nie
                      > odkryl. To tak jakby napisac, ze wypadki samochodowe w Europie
                      > sa "postwypadkami", albo ze nie mozna ich do amerykanskich porownywac bo
                      > samochody i drogi sie roznia.

                      Przeczytaj Pan jeszcze raz - tym razem UWAŻNIE.

                      > )Przy takowym sprawy uściśleniu "chwytam".
                      > Chyba siebie za glowe, w samozachwycie i przy ogulym zachwycie gawiedzi.

                      Zawsze płaczę ze wzuszenia i zachwytu, gdy skrzynka pęka mi od peanów ku mojej
                      czci. Ach...


                      > Jesli pam bedzie w sadzie i w zyciu takich argumentow uzywac to nie wroze
                      Panu
                      > zawrotnej kariery.

                      Jak wyżej.

                      > Pan chcesz usiasc i medytowac. Pan twierdzisz ze panu
                      > grabki w piaskownicy pomoga w odnalezieniu kamienia filozoficznego, panu ktos
                      > tegrabki zabiera, a pan tupiesz ze zlosci mozkami. "Oops" (?)

                      Przetrzyj oczy, strzel klina i przeczytaj, gdzie to napisałem. (?)
                      Mizerne efekciarstwo.

                      > "Interpretacja" to czyn. To akcja jaka podejmujemy w celu poznawczym.
                      > Czlowiek jest definiowany przez swe czyny - owe "akcje". To one go tworza.
                      > Sumienie jest "cialem obcym", zerujacym na naszej wyobrazni, poslugujacym sie
                      > mysleniem abstrakcyjnym jak AIDS posluguje sie np. cialkami krwi by
                      ostatecznie
                      >
                      > nasz zniszczyc. Sumienie to rak. To pasozyt, nie zdolny do samoistnej
                      > egzystencji bez "nosiciela". By stac sie "zdrowym", nalezy wyzbyc sie
                      > pogladow, przesadow, zahamowan i istniec. Piszac to wyrazam jakis poglad,
                      ale
                      > tylko pozornie, bowiem sam fakt jego wyrazania stanowi o jego braku.

                      To ciekawe, serio, ale za mało tu miejsca na rozwinięcie. Książkę o tym napisz.
                      Może być ciekawa. :-)


                      Reasumując, Paweł, zdołowałeś mnie i uraziłeś.
                      Wyciągałem do Ciebie rękę aż za most w Kocku, a Ty tę rękę pokąsałeś.
                      Starałem się złapać z Tobą porozumienie, ale nie życzę sobie, by ktoś w moją
                      stronę osobiste wycieczki czynił.
                      Nie wróżę Ci zbyt wielu radosnych chwil, choć szczerze Ci tego życzę.
                      Swoim chamstwem półprzykrytym wyszukanym językiem (oo.... tym językiem mi
                      naprawdę imponujesz - serio mówię) zrażasz do siebie ludzi, ale jeśli chcesz
                      być samotny, to jesteś na prościutkiej drodze do samotności.

                      Nie chcę już z Tobą rozmawiać.
                      Żegnam ozięble z domieszką ironii.

                      • Gość: Paul Prosze Szanownego Pana... IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 09.10.02, 10:09
                        ......zal mi dupe sciska jak Pana czytam. Jest Pan zalosny do wlasnego obledu.
                        Uszanowanie.
                        Paul

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka