Dodaj do ulubionych

Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin

03.01.06, 03:17
Wątek założony nie tyle dla równowagi forum co dla przetarcia oczu.

Zebrać tutaj jak najwięcej dobrego o miejscu które jest domem dla 360tys. ludzi. - taka w skrócie jest idea tego wątku. Proszę o podzielenie się wiedzą na temat jakiejś sensownej inwestycji, ciekawym zdjęciem przedstawiającym Lublin czy chociażby słowami, że tęskni się za swoim rodzinnym miastem egzystując gdzieś daleko od niego. Na pewno każdy znajdzie jakiś szczery komplement dla naszego wspaniałego miasta. Czas rozprawić się z malkontentami!

Fajnie by było jakby ten wątek dłużej utrzymał się na górze, ale nie za sprawą internetowych napinaczy z innych miast czerpiących patologiczną radość z obrażania nas czy cześci mieszkańców Lublina uważających Kozi Gród za miejsce niemożliwe do życia tylko z powodu braku Ikei czy Reserved. Na (szczęście?) to świadczy tylko o nich, a nie o mieście.

Bo żeby zobaczyć coś dobrego w tym mieście wcale nie trzeba wkładać różowych okularów. Wystarczy tylko pozwolić wyjść sobie poza stereotyp i otworzyć się piękno, którego Lublin ma w sobie tyle, że można by nim obdzielić wiele miast uchodzących za ładne.

Jeśli ktoś ma możliwość to zachęcam do obejrzenia filmu dokumentalnego o Lublinie pt. "Magiczne miasto" w realizacji Nataszy Ziółkowskiej Kurczuk czy fotografii miasta w wykonaniu Edwarda Hartwiga.

Było na forum pare ciekawych tematów jak np. o romantycznych miejscach w Lublinie czy o architekturze. Niestety jakoś nie mogę tego wszystkiego znaleźć zatem może ktoś wklei tutaj co fajniejsze posty, a najlepiej sam od siebie coś napisze. Dla przykładu zacytuję tutaj pare wypowiedzi, których autorzy mam nadzieje nie będą mieli mi tego za złe. Ich źródłem w większości są fora gazety i skyscraper city.

"Panie i panowie - spędzam tydzień w Lublinie. Miasto.....niesamowite. Brak mi
słów aby opisać stan w jaki się znajduję. Aż dziw bierze że Lublin jest tak
mało znany i rozpowszechniony w kraju jako cel wypraw turystycznych.
Zapewniam was wszystkich, że w Polsce widziałem praktycznie wszystko ale do
Lublina wciąż nie mogłem się wybrać jako do miasta gdzieś na końcu Polski i o
wątpliwej renomie. Dzisiaj wstyd mi bo to co tu zastałem przerosło wszystko
co do tej pory zobaczyłem w Polsce. Tutaj poprostu historia przechadza się
ulicami. Niesamowite stare miasto jako jedno z niewielu w Polsce orginalnie
zachowane, przesycone wprost duchem minionych wieków. Cudowne zabytki, około
30 zabytkowych kościołów. W obrębie miasta chyba wszystkie style
architektoniczne jakie wystąpiły przez wieki w polsce od romańskiego po
socrealizm. Mnóstwo zieleni. Zapierająca dech w piersiach panorama miasta z
wieży trynitarskie. Ludzie kto nie był temu gorąco polecam, a kto był tego
opinię o tym mieście chetnie poznam.

P.S. chaotyczność mojej wypowiedzi dobitnie świadczy o ogromie wrażeń których
jeszcze sobie w głowie nie poukładałem."



"To prawda szczególnie poałaców jest dużo, przewodnik mówił że jest ich tak dużo
ponieważ każdy magnat w Rzeczpospolitej miał tam swoją sidzibą aby brać udział
w posiedzeniach trybunału. Najpiękniejsze to moim zdaniem ten na placu litewski
gdzie jest teraz UMCS, dworek grafa i pałac gdzie ma rektorat politechnika,
chyba Sobieskich o ile dobrze pamiętam."



"Lublin podlega jeszcze jednej zasadzie obejmujacej całą Eurazję. Podlega jej od
czasOw starożytnych, bo Oni to wymyślili, że "mądrość przychodzi ze wschodu, a
bogactwo z zachodu". W polskiej skali lublinianie wyrózniają się stoickim
podejściem do codzienności, dystansem niemal azjatyckim (nie jest to
pejoratywne) do władzy na każdym szczeblu. Za to otwarci są na innych ludzi.
Chętnie otwierają się jak to na Kresach na cudze problemy bezinteresownie.
Lubią żyć w stadzie w większym stopniu niż w innych regionach Są też dumni i
zapalczywi w złości chociaż chętnie wybaczają, ale nie swoim. Stąd być może ta
ulotna poetyka tego miasta szczególnie silnie odbierana przez współbraci
z "lewej strony Wisły. Pozdrawiam pierwiastek zachodni. Oby tylko nas nie
zeuropeizował."



"W jednym miejscu to normalnie wymiękłem - trochę z boku od głównego traktu z Zamku do Rynku stoją kamienice. Zapuścilem się na podwórko jednej z nich, a przez podwórko na sznurach suszyła się bielizna i pościel. Przed oknami na parterze piękny ogródek z dwumetrowymi słonecznikami stojącymi za drewnianym płotkiem. I to wszystko w centrum miasta. W Poznianiu czy Wrocławiu takich sielskich widoczków w mieście już nie widać. W ogóle miałem wrażenie, że w Lublinie żyje się wolniej i spokojniej."



Autorem tego jest zaglądający na nasz forumowy Warszawiak, którego przy okazji pozdrawiam i dziękuję za bardzo ciekawy głos.
"Ja ci powiem, że mnie zaskakiwał codziennie, nawet po kilku latach pobytu. To
jest dziwne miasto. Lublin ma w sobie pewną magię. Z Lublinem jest jak z
Indiami. Dla jednych to brud, smród fekaliów i ubóstwo, a dla innych najbardziej
fascynujący zakątek świata.

Jeśli potrafisz przymknąć oczy na to, co na powierzchni i spojrzeć głębiej, to
odkryjesz piękno tego miasta. Proponuję codziennie spacerek - godzinkę włóczenia
się po mieście. Właź wszędzie, w każdy zakamarek, a odkryjesz mnóstwo magicznych
miejsc. Grunt to się nie spieszyć. I zagaduj do ludzi. Bo mentalnościowo Lublin
jest bliski Azji, tu nie należy się spieszyć.

Za tym tak bardzo tęsknię mieszkając znowu w Warszawie. Za tymi spontanicznymi
rozmowami na przystanku czy w autobusie, za uśmiechem, za niepowtarzalnością
różnych miejsc. Tutaj, w Warszawie, gdzie nie wejdziesz, to wszędzie wypełza ten
sam plastikowy świat komercji. Nawet na imprezach artystycznych wstyd się
pojawić ubranym inaczej niż w garnitur. A jeśli już ma być artystyczny luz, to
nie wypada mieć na sobie ciuchy za mniej niż kilkaset złotych. Brr...

Warto też czasem skoczyć za miasto. Przejdź się dowolnym szlakiem wokół Lublina.
Ja nieraz nawet jak miałem 3-4 godziny przerwy, to wsiadałem w jakiś autobus,
wysiadałem na pętli na obrzeżach miasta i szedłem przed siebie.

Największe moje zaskoczenie to była chyba farma strusi w Lublinie na Głównej i
ten domek na wysepce na stawie obok. A drugie takie totalne zaskoczenie to był
taki baśniowy zameczek w pobliżu oczyszczalni ścieków. To były dwa miejsca,
których kompletnie się nie spodziewałem, za pierwszym razem wydawały mi się
kompletnie nierealne, jak z innego świata. Oczywiście o takich "przyziemnych"
zaskoczeniach, jak stary napis czy znak wolnomularzy na ścianie, jak urokliwe
podwórko czy gospodarstwo wiejskie sprzed 100 lat w centrum miasta nie wspomnę.

Znam tylko jedno miejsce w Europie, które dałoby się porównać do Lublina -
Timisoara. Choć ja byłem parę lat temu, teraz ponoć również zrobiła się komercja
i klimat nie ten."



"Jestem w szoku. Architektura kojarzy mi sie miejscami z zaulkami Pragi, to znowu ze stylem Helsinek. Bardzo ladne miasto."



"Klimat baardzo ciekawy - kresowy to chyba najlepsze słowo. Mnóstwo turystów z Ukrainy. W jednym miejscu to normalnie wymiękłem - trochę z boku od głównego traktu z Zamku do Rynku stoją kamienice. Zapuścilem się na podwórko jednej z nich, a przez podwórko na sznurach suszyła się bielizna i pościel. Przed oknami na parterze piękny ogródek z dwumetrowymi słonecznikami stojącymi za drewnianym płotkiem. I to wszystko w centrum miasta. W Poznianiu czy Wrocławiu takich sielskich widoczków w mieście już nie widać. W ogóle miałem wrażenie, że w Lublinie żyje się wolniej i spokojniej."



"Bardzo ładne zdjęcia faktycznie odczuwalny jest wschodni klimat bardzo przypomina mi Lwów."

Na początek tyle powinno wystarczyć.
Obserwuj wątek
    • 30dk Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 03:19
      *Od siebie napiszę, że moim zdaniem Lublinianki są najładniejsze w Polsce. Moja opinia nie jest odosobiona, bo uważa też tak m.in. Kazimierz Górski który przez pewien czas pracował w Lublinie i bardzo mile wspomina te czasy. A zresztą czy ktoś, kto przynajmniej jeden dzień poszwędał się po Lublinie się ze mną nie zgodzi?

      I właśnie za sprawą tych ślicznych niewiast jak też niesamowitej architektury(ale o tym może napomknie niejaki "H"?) która doskonale wypełnia wiele ulic na spacerze normalnie można dostać zeza!

      *Na forum turystyka znajduje się wątek o najładniejszych polskich miastach i Lublin przewija się tam dosyć często.

      *Kiedyś miałem przyjemność przez 2 dni gościć w naszym mieście dwie rodowite Krakuski zakochane w Krakowie, które na koniec oprowadzania stwierdziły że Lublin to jedyne Polskie miasto które bardziej podoba się im od Krakowa. Jedna nawet wyaziła ubolewanie że się tu nie urodziła.

      *A żeby było śmieszniej to przyznam się, że pochodzę z Podkarpacia i chociaż o tym regionie też można powiedzieć wiele dobrego to mam nadzieję że na zawsze zostanę w Lublinie.


      Na koniec do Lublinian takie pytanie- czy można być dobrym człowiekiem jednocześnie plując we własne gniazdo?

      I do do zamiejscowych- zapraszam serdecznie do Lublina najbardziej niedocenionego polskiego miasta. I jeśli miejsca mają duszę to w pierwszej kolejności należy przypisać takową Lublinowi. Miasto warte odwiedzenia, zwłaszcza gdy ktoś lubi skręcać w boczne uliczki i samemu odkrywać urokliwe zakątki, co wcale nie znaczy jest tu mało zabytków czy pięknie położonych rekreacyjnych miejsc, że tak powiem oficjalnie uznanych za atrakcje. Umrzeć i nie zobaczyć Lublina to tak jakby nigdy nie zobaczyć zachodu słońca, gwiaździstego nieba, czy przez całe życie nawet nie skosztować wina. Pozdrawiam i zapraszam!
      • irish76 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 10:16
        tym bardziej jest przykre to ze miasto nie potrafi tego wykorzystac...
        1. Starowka: po zmierzchu dosc niebezpieczna
        2. brak jakiejs polityki rozwoju regionu, gdzie sa jacys inwestorzy?!!!!! ktos
        promuje Lublin gdziekolwiek???
        3. kiepska infrastruktura miejska, turystyczna itd
        • stachenka Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 23:52
          Inwestor zatrzymał się na drzewie, czy na pięciu ;)
    • Gość: Białostoczanin Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 10:52
      Lublin tak masz racje jedno słowo a znaczy tak wiele: zacofanie, zaścianek,
      bieda...
      • 30dk Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 11:55
        Mógłbym to samo napisać o Białymstoku, ale nie zrobię tego bo pewnie nawet stamtąd nie jesteś, a dwa ciężko byłoby to udowodnić.

        Apropo zacofania:
        Lublin to pierwsze miasto w Polsce z dwoma uniwersytetami.

        Odnośnie zaścianka:
        Teatr awangardowy, kultura i tradycja żydowska oraz sztuka niszowa - to trzy
        główne zjawiska opisujące atrakcyjność Lublina na mapie Polski i świata.
        Potwierdzają to ubiegłoroczne wizyty ważnych gości.

        Sław było u nas niemało. Niemniej trzeba pamiętać, że motywy ich przyjazdów są
        najczęściej natury historycznej, wspomnieniowej, emocjonalnej. Jeżeli ktoś o
        Lublinie wie, to dlatego, że w jakiś sposób miasto wpisało się w jego
        biografię indywidualną, lecz wcale niekoniecznie w artystyczną.


        Wspaniale wyraził to uczucie Zbigniew Zapasiewicz, który Lublin wpisał w
        niewielki katalog miejsc, w których obchodził 50-lecie pracy na scenie i w
        filmie - i zagrał u nas dwa spektakle.

        - Do Lublina przyjeżdżam zawsze z sentymentem. Jestem bardzo emocjonalnie
        związany z tym miastem, ponieważ mieszkałem tu, na ulicy Narutowicza w latach
        1944-45. To były chwile, które przyniosły poczucie wolności. Jako 10-letni
        chłopiec pierwsze spektakle zobaczyłem w Teatrze Miejskim w Lublinie, były to:
        "Wesele" Wyspiańskiego i "Dożywocie" Fredry. 15 lat później przyjechałem tu z
        Teatrem Współczesnym i zagrałem w spektaklu "Ifigenia w Taurydzie" Goethego -
        powiedział "Gazecie".


        Przyjazd podszyty sentymentem zachęca do refleksji i obserwacji, które jednak
        są często łączone z gestem uprzejmości. Bo aktor podkreśla: - Podczas tego
        pobytu zobaczyłem dużo zmian i trudno mi teraz wskazać inne miasto, w którym
        się tak dużo dzieje.


        Tropem teatralnym



        Z Lublina pochodzi "nadworny muzyk" Bogusława Schaeffera, jeden z
        najwybitniejszych europejskich współczesnych muzyków saksofonowych Andrzej
        Rzymkowski. Zdarzające się co roku wspólne koncerty obu twórców w Filharmonii
        Lubelskiej dostarczają dużo artystycznych przeżyć. Andrzej Rzymkowski
        podkreśla: - Z Lublina wyjechałem do Krakowa ładnych parę lat temu, mam tu
        swojego fryzjera, stację benzynową, kwiaciarkę, wciąż czuję ciepło ulic
        Lublina. Zapytany o to, czym Lublin może wyróżnić się na mapie kraju,
        odpowiada: - ...Tradycją teatrów! Przecież niedaleko są Gardzienice. Oraz -
        tyglem uniwersyteckim.

        Trzeba podkreślić, że konstatacja Andrzeja Rzymkowskiego jest bardzo
        charakterystyczna. Jeżeli Lublin jest gdzieś jednoznacznie identyfikowany i
        znany, to tylko dzięki teatrom - i to powtarza się w wypowiedziach wielu
        naszych ubiegłorocznych gości. Reżyser Robert Skolmowski, twórca wielkich
        widowisk teatralnych, w tym największej w dziejach inscenizacji "Strasznego
        dworu" Moniuszki we wrocławskiej Hali Ludowej oraz reżyser pierwszego po
        wojnie "Strasznego dworu" we Lwowie, również tę narodową operę wystawił w
        Lublinie - i to w dwóch wersjach. Reżyser tak identyfikuje nasze miasto: -
        Jest to miasto niekonwencjonalnego teatru, który wpłynął bardzo na rozwój
        teatru w Polsce - i z tego Lublin dumnym być może. Tu wyrosły Gardzienice,
        jest teatr Leszka Mądzika i innych ważnych twórców.


        Siła Gardzienic


        Zatem jeżeli Lublin pojawił się na szlaku wędrówki postaci europejskiego czy
        światowego formatu w sposób nieprzypadkowy, to przede wszystkim zdarzyło się
        to w świecie teatru. I tak np. na zaproszenie Ośrodka Praktyk Teatralnych
        Gardzienice, czyli wielkiego teatralnego magnesu Lubelszczyzny, o którym można
        przeczytać w wielu encyklopediach świata, przyjechała Ellen Stewart, która
        poznała już Lublin za sprawą wcześniejszego pobytu na festiwalu Konfrontacje
        Teatralne. Steward jest założycielką nowojorskiego teatru LaMama, rodzaju
        teatralnego inkubatora i otwartej sceny, na której rodził się awangardowy
        teatr amerykański oraz prezentowały się najważniejsze teatry ze świata (np. z
        Polski kiedyś Tadeusz Kantor, a ostatnio lubelskie Provisorium i Kompania oraz
        Gardzienice).


        Wydarzeniem najwyższej rangi, które przyciągnęło ważnych gości - aktorów,
        reżyserów, teoretyków teatru - był festiwal Konfrontacje Teatralne, w tym roku
        poświęcony Witoldowi Gombrowiczowi. Emocjonowano się, że w Lublinie będzie
        Rita Gombrowicz, bez wiedzy której nic w gombrowiczologii zdarzyć się nie
        może. Zaś sama Rita Gombrowicz gorąco komplementowała twórców teatralnych z
        Lublina.



        Wyczuleni na magiczność


        Wielcy muzycy z tercetu Kroke, niewątpliwie najczęściej występującej za
        granicą grupy muzycznej z Polski (200 koncertów rocznie!), szerszej
        publiczności znanej choćby dzięki płycie nagranej wspólnie z Nigelem Kennedym,
        są Lublinem oczarowani. Przyjeżdżają do nas od 1997 roku. Byli w czerwcu i nie
        omieszkali podkreślić wyjątkowości aury lubelskiego Starego Miasta, którą
        cenią sobie nawet bardziej od tej z ich rodzinnego Krakowa. Wiolinista, lider
        grupy Tomasz Kukurba mówi wprost: - Lublin jest dla nas miastem magicznym.


        Podobnie została zauroczona Krystyna Feldman, wielka aktorka, która
        przyjechała na kilka tłumnie obleganych specjalnych projekcji filmu "Mój
        Nikifor", w którym gra tytułową rolę. Powiedziała: - Czas w Lublinie płynie
        inaczej. Jestem jakby w innym, dawnym świecie.


        Magiczny Lublin nadaje się na ośrodki niszowych działań w kulturze. Galerie
        BWA i Ośrodek Performance w Centrum Kultury sprawiły wielką przyjemność
        wielbicielom performance. Często przyjeżdża do nas klasyk i autorytet
        performance Zbigniew Warpechowski, Jerzy Bereś czy jak w ubiegłym roku -
        Krzysztof Knittel i Krzysztof Zarębski.


        Dobry klimat wprowadza Filharmonia Lubelska oraz stowarzyszenia i festiwale
        muzyczne, dzięki którym gościliśmy osobowości artystyczne stanowiące o
        poziomie kultury polskiej, m.in. Kaję Danczowską, Krzysztofa Pendereckiego,
        Kazimierza Korda, Kubę Jachowicza, również Leszka Możdżera i Tomasza Stańkę.


        Pamięć o Żydach


        Lecz zupełnie inaczej odbierał Lublin wyjątkowy gość, który zatrzymał się w
        Lublinie na chwilę i prywatnie, w drodze na Festiwal Kultury Żydowskiej w
        Krakowie, gdzie szykowano dla niego specjalny koncert na 80 urodziny. Chodzi o
        legendarnego Theodora Bikela, aktora, który grywał z Katharine Hepburn,
        Humphreyem Bogartem i Peterem Ustinovem, występował w dramatach reżyserowanych
        przez Laurence Oliviera, otrzymał nagrodę "Emmy", był najsławniejszym Tewje
        Mleczarzem (na Broadwayu w "Skrzypku na dachu" od 1967 roku grał tę rolę 2
        tysiące razy), jest prezesem amerykańskiego stowarzyszenia aktorów Actor's
        Equity - i śpiewa w 21 językach. Bikel przyjechał, żeby wziąć udział w
        szabasie w jesziwie, dawnej Uczelni Mędrców Lublina działającej w okresie
        międzywojennym. Powiedział "Gazecie": - Niebawem odprawię pierwsze nabożeństwo
        żydowskie w gmachu jesziwy w Lublinie, pierwsze od chwili, gdy szkoła ta
        pogrążyła się w ciemności. Polska to dziwny kraj. Tu upłynęło 900 lat historii
        Żydów. Była tu żywa żydowska tradycja, która znalazła odbicie w literaturze,
        sztuce, pieśniach, w piśmie i obrazach, a także w religii. Tu przecież
        narodził się chasydyzm. Ale też umierali tu masowo, na większą skalę niż w
        jakimkolwiek miejscu w świecie. Dlatego ilekroć przyjeżdżam do Polski, mam
        świadomość, że obie te sprawy są ważne.


        To oczywiste, że Lublin i Lubelszczyzna są atrakcyjne "dla świata" ze względu
        na dawne tradycje związane z obecnością tutaj Żydów. W końcu największy nośnik
        informacji o istnieniu Lublina pojawił się za sprawą żydowskiego pisarza,
        który jedną ze swych powieści zatytułował "Sztukmistrz z Lublina"... Ośrodek
        "Brama Grodzka - Teatr NN" jako miejsce, gdzie przechowywana jest pamięć o
        dawnym, wielokulturowym lubelskim świecie, ma również podobną Gardzienicom
        siłę magnesu: przyciąga równie silnie Theodora Bikela jak Julię Hartwig czy
        Hannę Krall.

        A tu coś o rzekomej biedzie:
        Lublin został przez Newsweek zaliczony do ekskluzywnego grona najbogatszych
        miast w Polsce, to jest takich, gdzie dochody mieszkańców przekraczają 120%
        średniej krajowej.
        • irish76 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 12:00
          super. i co z tego wynika poza lista zaslug? jade do Lublina i nie widze zmian.
          nie ma pracy itd
          • 30dk Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 16:05
            Nie widzisz bo masz stereotypowe klapki na oczach, albo nie chcesz widzieć. Nie wiem też co dla Ciebie jest zmianą, a co nie. Nie ma pracy? Jak to w każdym innym mieście. Z tym że stopa bezrobocia w Lublinie wypada korzystnie w skali kraju więc musisz zdobyć się na jakieś inne argumenty.
            • mali_bu Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 16:13
              Patrzy okiem warszawiaka stąd to skrzywione spojrzenie.
              • irish76 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 16:53
                z daleka jest lepsza perspektywa.
            • irish76 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 16:51
              korzystne... he he he w kto ma leb na karku to spitala do Warszawy, Wrocławia
              czy Białegostoku
              • mali_bu Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 16:54
                W ostateczności do Kraśnika czy Lubartowa.
                • irish76 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 16:57
                  i zostaje kibicem Gornika Leczna ;)
              • Gość: sennymajak Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 10:45
                a ja spitoliłem z warszawy do lublina i bardzo mi z tym dobrze :)
        • Gość: Naseem Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 23:44
          Cześć
      • nekroskop88 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 05.01.06, 20:38
        > Lublin tak masz racje jedno słowo a znaczy tak wiele: zacofanie, zaścianek,
        > bieda...

        proszę, nie kompromituj Białegostoku zacofańcu, o ile naprawdę z niego jesteś,
        bo być może wstydzisz się przyznać do miasta, w ktorym się urodziłeś
      • Gość: Muuuuu Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.lublin.mm.pl 07.01.06, 12:24
        Byłem w Białymstoku. Przykro to powiedzieć ale przy Lublinie wygląda bardzo
        blado.
    • Gość: Ja tu studiuję Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.chello.pl 03.01.06, 16:13
      Co myślę o Lubllinie?
      - dobrze że jest, bo gdyby go nie było, to też region lubelszczyzny by nie istniał.......
      - co do lubelszczyzny - najbiedniejszy region UE, ma niepowtarzalną szansę rozwoju, budowy lotniska itp - tylko czy osoby opdpowiedzialne za rozwój i ściąganie inwestorów tego nie prześpią?? Są do tego zdolni....
      - co po dwóch uniwersytetach, skoro po ukończeniu studiów nie ma pracy??
      - krytyka policji - zamiast wypisywaniem mandatów za złe przechodzenie przez ulicę niech się zajmą łapaniem band niedorosłych (co nie znaczy że nie są pełnoletni) marginesów społecznych nękających mieszkańców lublina, niech ich karzą za picie alkoholu w miejscach publicznych, autobusach mpk, a wogóle to kto im sprzedaje ten alkohol.
      - małe bezpieczeństwo w późnych godzinach
      - jest 5 kin, ale co po nich, skoro w każdym puszczają te same filmy w kółko, zbyt mały repertuar - nie lepsze jedno multikino??
      - zbyt mało koncertów
      - na chodnikach "można się zabic", na niektórych ulicach są tak stare, że prawie z XIX wieku, lub nie ma ich wcale
      - bardzo wolno postepująca renowacja kamienic na starym mieście - znacznie obniża atrakcyjność Lublina pw. historycznym
      ....... jak mi coś jeszcze przyjdzie do głowy to napiszę......
      • Gość: Egoista Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.resetnet.pl 03.01.06, 16:39
        Ogónie zgadzam się z poglądem na Lublin autora tego wątku. Tylko tak się zastanawiam czy z Lublinem to nie jest tak jak z dobrą muzyczną płytą. W takim sensie, że uroki tego miasta są tylko dla wybranych- mających specyficzne poczucie estetyki i piękna. I wcale nie trzeba być znawcą danej dziedziny żeby uświadomić sobie, że wszystkie największe konkursy muzyczne typu np. Grammy Awards wygrywają beznadziejni wykonawcy niedorastający nawet to pięt tym najbardziej utalentowanym. I podobnie jestem przekonany, że każdy potrafi wskazać wiele inteligentniejszych i ładniejszych kobiet od tej która w danym roku cieszy się mianem miss świata. I trochę tak też jest z Lublinem. Pozostaje najpiękniejszy na swój sposób i chowa się gdzieś w cieniu. Trzeba go odkryć samemu i spróbować zrozumieć. I uważam, że bardziej wartośćiowe będzie, gdy jedna osoba pozna się na tym mieście przypadkiem, niźli miałoby przyjechać tutaj tysiąc innych przyciągniętych dobrze prowadzoną kampanią reklamową. To troche takie dziewicze miasto i może lepiej i dla niego i dla nas żeby właśnie takim pozostało. Lublin po prostu jest za piękny żeby się podobać motłochowi, bo domeną motłochu zawsze będzie chała. I dlatego myśle, że niekoniecznie trzeba robić z Lublina jakąś turystyczną perełkę (choć miasto ma potencjał ku temu i to taki, że Zamość czy Kazimierz mogą się schować) bo to nawet dobrze, że Lublin chowa się gdzieś za Zamościem czy Kazimierzem. Z rzeszami turystów mogła by przyjść do miasta ogromna fala komercji i tandety, która raz na zawsze mogła by spieprzyć niepowtarzalny charakter tego miasta.I jeszcze tylko co do duszy miasta to nie tyle samo miasto ją ma co nawet poszczególne w nim miejsca.

        Pozdrawiam
        • irish76 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 16:56
          kaz sobie to wyryc na pomniku, piekne slowa. Wprowadza Lublin w XXI wiek? ;)
          Lublin daje kolejny rok d... nie rozwija sie. macie kiepska wladze , ktora nic
          nie robi zeby cos w tym miescie sie dzialo. a ty piszesz o wielkich sprawach,
          ze Lublin jest i tak ladny. Jest ladny jak matka dla kazdego dziecka. Nic to ze
          sukienka cerowana coraz bardziej...
          • 30dk Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 17:18
            Ten cały wysyp internetowych napinaczy z Rzeszowa, Białegostoku, Chełma, Warszawy i Bóg jeden wie skąd jeszcze wbrew pozorom bardzo dobrze świadczy o naszym mieście. Coś musi być w Lublinie skoro nie potafią przejść obok niego obojętnie. Także im więcej zawiści do Lublina tym bardziej jestem z niego dumny. I z utęsknieniem czekam jakiego to nowego jadu użyje chełmsko-rzeszowsko-białostaczańska triada ;)

            Drogi Warszawiaku (Irish) fajnie, ze sie wpisujesz tylko problem w tym że zubażasz ten wątek zamiast go wzbogadzić. Puste frazesy same wypisujesz... Nie rozwija się- co to znaczy według Ciebie? Podaj przykład miasta, które się rozwija. Czy rozwija się takie które wchłania coraz to nowe wioski, czy może takie które zabudowuje wysokowośćcami każdy wolny plac? Właśnie przez takie praktyki Warszawa jest na dobrej drodze żeby całkowicie utracić swoją tożsamość, która już i tak ledwo zipie.

            Piszesz że wszyscy uciekają i brak tu perspektyw jednak demografia mówi co innego:

            Liczba ludności 31 XII 2003

            1 Warszawa 1689,559
            2 Łódź 779,129
            3 Kraków 757,685
            4 Wrocław 637,548
            5 Poznań 574,125
            6 Gdańsk 461,011
            7 Szczecin 414,032
            8 Bydgoszcz 370,245
            9 Lublin 356,563
            10 Katowice 322,285



            Gęstość zaludnienia
            1 Warszawa 3169
            2 Łódź 2647
            3 Lublin 2417
            4 Kraków 2318
            5 Poznań 2197
            6 Wrocław 2177
            7 Bydgoszcz 2122
            8 Katowice 1959
            9 Gdańsk 1759
            10 Szczecin 1376


            Przyrost naturalny w latach 1996-2003

            1 Lublin 831
            2 Gdańsk -2577
            3 Bydgoszcz -2739
            4 Szczecin -4987
            5 Katowice -8163
            6 Kraków -8414
            7 Poznań -9751
            8 Wrocław -11193
            9 Łódź -42932
            10 Warszawa -48990



            Przyrost naturalny w latach 1996-2003 na 1000 mieszkańców

            1 Lublin 2,33
            2 Gdańsk -5,59
            3 Bydgoszcz -7,40
            4 Kraków -11,10
            5 Szczecin -12,04
            6 Poznań -16,98
            7 Wrocław -17,56
            8 Katowice -25,33
            9 Warszawa -29,00
            10 Łódź -55,10



            Liczba ludności w wieku przedprodukcyjnym na 100 osób w wieku produkcyjnym w 2003 r.


            Kryterium rankingu jest jak największy udział ludności w wieku przedprodukcyjnym (0-17 lat)



            1 Bydgoszcz 28,8
            2 Lublin 27,4
            3 Katowice 27,4
            4 Gdańsk 26,7
            5 Szczecin 26,1
            6 Kraków 26,5
            7 Poznań 25,1
            8 Wrocław 24,0
            9 Łódź 23,2
            10 Warszawa 23,1



            Liczba ludności w wieku poprodukcyjnym na 100 osób w wieku produkcyjnym w 2003 r.

            Kryterium rankingu jest jak najmniejszy udział ludności w wieku poprodukcyjnym (60/65 lat i więcej)

            1 Lublin 22,2
            2 Poznań 24,4
            3 Szczecin 24,7
            4 Bydgoszcz 25,0
            5 Gdańsk 25,2
            6 Kraków 25,3
            7 Wrocław 26,4
            8 Katowice 26,8
            9 Łódź 29,4
            10 Warszawa 29,9



            Saldo migracji kierunek miasto w latach 1996-2003 r.

            Kryterium rankingu jest jak największa liczba ludności netto przyciągnięta z innych miast

            1 Warszawa 30190
            2 Kraków 12363
            3 Wrocław 12161
            4 Poznań 8108
            5 Szczecin 6155
            6 Bydgoszcz 2558
            7 Gdańsk 2455
            8 Lublin 2151
            9 Łódź -88
            10 Katowice -3816



            Saldo migracji kierunek wieś w latach 1996-2003 r.

            Kryterium rankingu jest jak największa liczba ludności netto, która odpłynęła na (podmiejskie) obszary wiejskie

            1 Poznań -9511
            2 Wrocław -4814
            3 Kraków -3907
            4 Bydgoszcz -3827
            5 Gdańsk -3411
            6 Szczecin -2867
            7 Warszawa -2486
            8 Łódź -2317
            9 Lublin -677
            10 Katowice -204



            Saldo migracji ogołem w latach 1996-2003

            Kryterium rankingu jest jak największa liczba ludności netto

            1 Warszawa 29457
            2 Kraków 8702
            3 Wrocław 4487
            4 Szczecin 2051
            5 Lublin 1132
            6 Poznań -1633
            7 Bydgoszcz -2751
            8 Łódź -3765
            9 Gdańsk -4151
            10 Katowice -8314



            Saldo migracji zagranicznych w latach 1996-2003

            Kryterium rankingu jest jak najmniejsza liczba ludności netto, która odpłynęła za granicę

            1 Warszawa 1753
            2 Kraków 246
            3 Poznań -230
            4 Lublin -342
            5 Szczecin -1232
            6 Łódź -1342
            7 Bydgoszcz -1482
            8 Wrocław -2860
            9 Gdańsk -3195
            10 Katowice -4294
            • irish76 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 04.01.06, 09:54
              W Lublinie jest kiepsko. Nie dorabiaj sobie ideologii. Ja tu zagladam bo mnie
              szlag trafia ze L sie stacza kiedy inne miasta potrafia sie promowac. Winna
              jest wladza ale Lublina i wojewodztwa a nie Warszawy, masonów czy nie wiem
              czego jeszcze.
              A władze przeciez wybieracie Wy! Wiec do Was mam pretensje.
              Co do zawisci to nie pochlebiaj sobie. Jak Lublin zostanie wiocha jak Parczew
              plakac nie bede. Bedzie mi szkoda i tyle. Zawisci zadnej nie czuje (nie jestem
              moherem ani czerwona gnida)
              • 30dk Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 04.01.06, 10:34
                Dalej nie podajesz żadnych konkretów. Mówiłeś że wszyscy stąd się wynoszą, a demografia mówi co innego. Jak to wytłumaczysz? W jaki sposób według Ciebie miasto się stacza? Tak się składa że z roku na rok Lublin odnotowuje lekki wzrost turystów- czy to syndrom staczającego się miasta? Kto Twoim zdaniem się tak dobrze promuje? Dotowany z budżetu centralnego Kraków? A może pojechałeś do Wrocławia i zostawiłeś tam kase jak tylko zobaczyłeś bilbord "Wrocław jest OK"?
                Nie wiem też co masz do Parczewa? Według Jana Długosza Parczew istniał już w czasach gdy w miejscu, gdzie Ty teraz mieszkasz nawet nie było ścierniska. I żadna z niego wiocha bo ma prawa miejskie. Za to po tonie Twoich wypowiedzi można sądzić że z Twoją "miejskością" jest nienajlepiej.

                Apropo promowania zaczerpnięte z koziolek.pl:
                Zielone światło dla projektu „Lublin – Miasto Wiedzy”

                Lublin chce być miastem kojarzonym z uczelniami i wiedzą. Radni zgodzili się na zatwierdzenie projektu, który ma w tym pomóc. Prezydent zatwierdzi projekt „Lublin – Miasto Wiedzy” niezbędny do starań o pieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego i budżetu państwa. Dokument będzie narzędziem do opracowania strategii promocyjnej miasta.

                – Studenci zostawiają w Lublinie miliard złotych. Są jednak wyzwania. Idzie niż demograficzny, a w pobliżu powstają silne ośrodki akademickie, które odbierają nam studentów. Musimy zaradzić zagrożeniom – mówi Grzegorz Jawor, zastępca prezydenta. I przypomina, że z uczelni żyje w Lublinie ok. 14 tys. osób.
                Jak stworzyć z Lublina miasto wiedzy, jak ułożyć współpracę uczelni z zakładami przemysłowymi i innymi uczelniami z kraju i zagranicy – to niektóre cele strategii. Jawor zapowiedział również m.in. ogłoszenie konkursów na opracowanie przewodnika po ofercie lubelskich instytucji naukowych oraz zorganizowanie targów edukacyjnych.
                Projekt „Lublin – Miasto Wiedzy” warty jest 1 mln zł i może być w całości sfinansowany ze środków europejskich. Według władz miasta jest pierwszym tego typu przedsięwzięciem w Polsce. Ratusz złoży projekt w Urzędzie Marszałkowskim na początku przyszłego roku.
                – Za mało wiemy, żeby poprzeć ten program, nie możemy głosować w ciemno – komentował podczas ostatniej sesji Rady Miasta radny Sławomir Janicki (niezrzeszony).
                – Nie dokładamy nic z kasy miasta, a jeszcze mamy szansę zdobyć zewnętrzne pieniądze na pożyteczny cel. Nie ma o czym dyskutować tylko poprzeć projekt – zakończył dyskusję Stanisław Podgórski (LPR).
                Uchwała przeszła jednogłośnie, tylko jeden radny wstrzymał się od głosu.

                Co prawda to tylko projekt ale wydaje się sensowny.
    • Gość: lprzypadkowy Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.adsl.inetia.pl 03.01.06, 17:14
      Lublin to przeszłość,przebrzmiałą sława.Ratuje się jak może,ale nie mając
      szczęścia do wizjonerskiej władzy,popadaw nudę i melancholię.Wspomina,modli
      się,utrwala 19-wieczną kresowość,żyje czechowiczowskim półżyciem.Pewnie stąd tu
      tyle moheru.Nawet studenci są tu prowincjonalni.I nie ma po co przypominać
      sławnej przeszłości miasta.Wszyscy tu - jasne że poza sawą - ją znają.
      • 30dk Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 03.01.06, 17:30
        Miło jest mi gościć w tym wątku takiego zacnego futuryste skromnie przypadkowym się nazywając:)

        apropo przeszłości:
        *Najstarszy zapis zrodlowy nazwy "Lublin" pochodzi z 1198 r.
        *Lublin już dwukrotnie był stolicą - w 1917 r. przez cztery dni i 1944 r. przez 164 dni.

        *Lubelska historia oporu

        Małą powtórkę z najnowszej historii Lublina sporządziliśmy po konsultacji z prof. Januszem Wroną z Zakładu Historii Społecznej XX Wieku UMCS.

        1944 – lipiec 44, Polska Lubelska, Lublin zostaje stolicą. Z dzisiejszej perspektywy była to czarna karta w historii miasta. Okres między lipcem 44 a styczniem 45 to jeden z najbardziej represyjnych w powojennych dziejach Polski – wtedy zostały stworzone polityczne i społeczno-gospodarcze podstawy systemu totalitarnego. To w Lublinie pojawiła się cenzura, tutaj powstały akty prawne, łącznie z dekretem o ochronie państwa, które skazywały patriotów na śmierć za zdradę ojczyzny. Na Zamku działało straszliwe więzienie UB.


        1947 – styczeń, tylko w dwóch polskich miastach, Radomsku i Lublinie, pozwolono ludziom wysłuchać radiowego przemówienia Mikołajczyka przed wyborami do Sejmu Ustawodawczego, które zostały sfałszowane przez komunistów. Władze spodziewały się wiecu poparcia dla swojego tzw. Bloku Demokratycznego, tymczasem lubelska młodzież zaprotestowała przeciw łamaniu demokracji. Protest brutalnie rozgoniła milicja.

        1949 – cud lubelski, Matka Boska zapłakała nad naszym losem, mówili wtedy ludzie. Płaczącym obrazem z lubelskiej katedry interesował się sam Stalin, który zinterpretował religijne wydarzenie jako „ofensywę kleru i watykańskiej, reakcyjnej międzynarodówki”. Władze komunistyczne zachowywały się bardzo prowokacyjnie, blokowały dworzec kolejowy, ale tłumy wiernych z całego kraju i tak pielgrzymowały do cudownego obrazu.

        1956 – w miasteczku akademickim odbył się robotniczo-studencki wiec poparcia dla Gomułki i zmian, które przyniósł Październik. To było głośne „tak” dla socjalizmu z ludzką twarzą, choć tego pojęcia w roku 56 jeszcze nie używano. Natomiast szczerze wierzono, że może być sprawiedliwy socjalizm. W geście poparcia dla Węgrów w całej Polsce honorowo oddawano krew. Lublin również wysłał transport krwi dla ofiar węgierskiej rewolucji.

        1966 – tysiąclecie chrześcijaństwa. Pod szczególnym nadzorem znalazł się KUL. Do Lublina przyjechał prymas Wyszyński. Ustalono, że na czas uroczystości z lubelskiej katedry zostanie przewieziona na KUL kopia cudownego obrazu Matki Boskiej, ale studenci złamali ten scenariusz i przenieśli obraz na własnych ramionach, w wielkim pochodzie przez miasto. Władza się bardzo denerwowała: – To była walka między partią a Kościołem o „rząd dusz” – mówi prof. Wrona – w której społeczeństwo powiedziało tak dla koncepcji prymasa Wyszyńskiego.
        Natomiast kiedy cudowny obraz wyjechał z Lublina, został zaaresztowany przez esbecję. Więc w otwartym samochodzie jeździły puste ramy obwiązane drutem kolczastym – trudno o bardziej wymowny symbol komunizmu.

        1968 – pokłosie tego, co się działo w kraju. Akcja władz zwróciła się głównie przeciw studentom KUL jako „jaskini reakcjonizmu”. Kilkudziesięciu studentów aresztowano.

        1970 – lata 70. to bardzo ważny okres w historii Lublina, chociaż na pozór było spokojnie. Od 1975 r. zaczynają bardzo aktywnie działać niezależne środowiska społeczne i polityczne, w czym ogromną rolę odgrywa KUL. W Lublinie, na dużą skalę, zrodził się drugi obieg wydawniczy, wychodzą nielegalne „Spotkania”, pierwsze niezależne, cykliczne pismo o dużym zasięgu. Czynnikiem sprzyjającym opozycyjnym działaniom KUL były dobre kontakty zagraniczne. Najwybitniejszym działaczem niepodległościowym w tamtych czasach był dominikanin o. Ludwik Wiśniewski, duszpasterz akademicki. Wielu jego wychowanków wejdzie potem do struktur KPN, ROPCiO, ,,Solidarności”.

        1980 – lipcowy strajk kolejarzy. W Sztandarze Ludu, jako jedynej gazecie w Polsce, ukazuje się apel Biura Politycznego KC PZPR o zachowanie spokoju. Na czarnym rynku te egzemplarze kosztowały majątek. To był biały kruk, notabene I sekretarzem KW w Lublinie był wtedy Władysław Kruk. Za kolejarzami poszły inne zakłady. A ponieważ Lubelszczyzna miała silne intelektualne zaplecze opozycyjne, to obok żądań ekonomicznych pojawiły się żądania wolności słowa, uwolnienia więźniów politycznych. Po 1980 r. opozycyjny punkt ciężkości z KUL przeniósł się na UMCS. Paradoksalnie, pozytywną rolę odegrała podstawowa organizacja partyjna.
        A czy lubelska ,,Solidarność” miała szczęście do liderów?
        Prof. Janusz Wrona: – Nie potrafię odpowiedzieć twierdząco.

        1987 – potężna reakcja lublinian na przyjazd papieża. Wielkie święto, całe miasto szło na Czuby, aby zobaczyć Jana Pawła II


        Teraz może jakoś uzasadnisz tą rzekomą prowincjonalność studentów? I co to znaczy być prowincjonalnym? Tego rodzaju uogólnienia są nie na miejscu, zwłaszcza, że w Lublinie jest ok 100tys studentów i choć nie wiem co rozumiesz przez prowincjonalność przypuszczam że znajdują się u nas zarówno tacy jak i tacy i to w podobnych proporcjach jak w Warszawie czy Krakowie.
        • Gość: H Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 17:54
          Ciężko zrozumieć ludzi, których jedynym celem jest plucie na coś, nienawisć i
          udowadnianie innym, ze jakies miasto czy region jest do zaorania. Szczególnie
          interesujące jest to, jak wiele takich postów tu się znalazło i jak wielka jest
          determinacja tych ludzi. Zastanawiające, jak wielkie muszą być ich kompleksy
          wobec Lublina, że tak się zachowują? Jezeli coś jest dla mnie takie, jak opisują
          Lublin ci wszyscy ludzie, to ja to coś mam po prostu gdzies i szkoda mi czasu na
          mówienie na ten temat. Ci ludzie z jakichś sobie tylko znanych powodów nie
          potrafia przejść "nad" Lublinem - on ich boli, on im przeszkadza, on jest dla
          nich podświadomym zagrożeniem, oni czują do tego miasta zadziwiającą nienawiść.
          Nie rozumiem człowieka, który twierdząc, ze mieszka w Warszawie i czego to on
          tam niema, jednocześnie pluje na Lublin w każdy możliwy sposób - czy nie jest to
          tylko kompensacja własnych niepowodzeń? Mnie się nie udało, ale co tam, jakbym
          został, miałbym gorzej? Na pewno miałbym gorzej niż mam? Przecież zadowoloiny
          człowiek zachowuje się inaczej: moze przyjaźnie pouczyc, zwrócić uwagę na
          możliwe rozwiazania niektórych problemów, to i owo docenić, co innego zganic,
          ale tak po prostu ujadać - moze tylko człowiek przegrany psychicznie. Tym
          bardziej, ze powtarza na ogół stereotypy i pokazuje tym samym niewielką
          świadomość tego, o czym pisze. Wszystkie miasta w Polsce mają podobne problemy,
          jak piszą tu "realiści", w niewielu widziałem tak równe chodniki jak w Lublinie
          - to do klegi, który na chodniki narzeka, wiele razy przechadzałem się po
          starówce po zmroku i jeszcze wiele możnaby pisać - ale po co, skoro ci ludzie
          się nie zmienią? Ich Lublin boli - ale dlaczego nie odejdą sobie, gdzieś, gdzie
          nie bedzie ich bolało, tylko muszą tu dalej wystawiać się na ciężkie opresje? Ja
          takiego psychicznego masochizmu nie rozumiem.
          Pozdr.
    • Gość: mobi Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.Zensol / *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.06, 17:45
      Dlaczego ciągle nie stać nas zatem na lepsze życie w tym mieście?
      • Gość: H Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 18:09
        Podam Ci dwa główne zagadnienia:
        1. Czy naprawdę to życie jest takie złe, że niemal wszystko wydaje się
        lublinianom lepsze? Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? Rzekoma zła jakosc życia
        wynika przede wszystkim z wewnętrznego przekonania o tym. Z wewnętrznego złego
        stosunku do swojego otoczenia, z nastawienia na narzekanie i nic więcej! W ten
        sposób nie dostrzegacie żadnych plusów, a tylko same niedogodnosci, w wielu
        sytuacjach wcale nie różniace się od podobnych w innych miastach. Stajecie się
        ofiarami złej legendy Lublina, jak anarasta od kilku lat coraz bardzije,
        ofiarami opinni chłopca do bicia i stereotypu najbiedniejszego regionu UE.
        2. Myślcie jak głosujecie w wyborach, zwłaszcza samorządowych.
        Pozdr.
        • Gość: fan WIDAĆ ŻE WYBORY ZA PASEM !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 19:48
          Ten wątek i podobne od których sie zaroiło nagle na tym forum założyli
          prawdopodobnie kolesie z Biura Promocji Miasta zbierajacy gorączkowo tematy do
          zbliżajacej się kampanii wyborczej swego Szefa! Jak się nie ma własnych
          pomysłów to prowokuje się mądrzajszych od siebie do takiej "burzy mózgów".
          Sami sobie wymyślcie kolesie co zrobic aby Lublin był lepszym miastem albo
          zapytajcie o to swego pryncypała! W końcu jest Prezydentem, powinien to
          wiedzieć najlepiej! Na mnie nie liczcie,ja wam nie powiem! : )))))
          • Gość: fan Re: WIDAĆ ŻE WYBORY ZA PASEM !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 20:07
            Na chwałę pana prezydenta - DZIENNIK WSCHODNI
            Lublin: Dyrektorzy wydziałów w magistracie piszą laurki, żeby Andrzej
            Pruszkowski mógł błysnąć przed tłumem

            Czego od kilku dni gorączkowo szukają urzędnicy lubelskiego Ratusza? Szukają
            sukcesów swego szefa, prezydenta miasta. Po co? Żeby pryncypał miał się czym
            pochwalić w przemówieniu podczas dorocznego wystawnego przyjęcia.

            Takie polecenie wydał pod koniec grudnia szef prezydenckiej kancelarii Mariusz
            Deckert. Pismo trafiło do wszystkich wydziałów Urzędu Miasta, miejskich spółek
            i innych instytucji podlegających Ratuszowi. Ich szefowie mieli przygotować do
            wczoraj informację o ubiegłorocznych wynikach swej pracy. – Na ich podstawie
            prezydent przygotuje swoje przemówienie – wyjaśnia Mariusz Deckert, szef
            kancelarii.
            • A czy prezydent nie wie, co dzieje się w mieście?
            – Nie rozumiem pytania. Każdy szef ma obowiązek złożyć sprawozdanie ze swej
            pracy.
            • Czy jest to sprawozdanie
            na potrzeby rautu?
            – Również – tłumaczy Deckert.
            W jego liście rozesłanym do miejskich instytucji jest mowa wyłącznie o
            przemówieniu przygotowywanym na raut.
            Prezydent przemówi w najbliższą niedzielę na uroczystym przyjęciu w Filharmonii
            Lubelskiej. Takie suto zakrapiane alkoholem rauty odbywają się co roku. Oprócz
            miejskich radnych i urzędników prezydent zaprasza tam niemal wszystkich
            lubelskich VIP-ów, ludzi nauki, kultury i dziennikarzy. Wszystko zaczyna się od
            przemówienia, w którym długo wylicza sukcesy i zjadliwie dodaje, że media źle
            mówią i piszą o Ratuszu. Po oklaskach wszyscy rozchodzą się do talerzy i
            ruszają w tany. Rok temu gościom zaproszonym do sal lubelskiego Zamku
            przygrywał ściągnięty specjalnie na tę imprezę znany z telewizji Marek Sierocki.
            Komplet informacji od podwładnych Pruszkowskiego miał trafić do Ratusza
            wczoraj. – Kilka pism już mam. Jeszcze czekam na resztę. W sumie powinno być 20
            odpowiedzi – mówi Zdzisław Niedbała, pełnomocnik prezydenta miasta ds.
            partnerstwa społecznego. To jemu Deckert powierzył gromadzenie informacji.
            – Przemówienie będzie trwać 15–20 minut. Prezydent będzie aktywnie uczestniczył
            w przygotowaniu swojego wystąpienia – zapewnia Niedbała.

            Z pisma Deckerta:
            „(...) Szanowni Państwo,
            Uprzejmie proszę o przygotowanie i przesłanie do Kancelarii Prezydenta Miasta
            zwięzłej informacji dotyczącej głównych działań i ich efektów (...) w 2005 roku.
            Powyższe informacje będą stanowić podstawę do przygotowania wystąpienia
            Prezydenta Miasta podsumowującego 2005 rok podczas spotkania świąteczno-
            noworocznego planowanego na dzień 8 stycznia 2006 r. (...)”.
            • 30dk Ciekawy link 03.01.06, 20:23
              Oj ździwiłbyś się jakbyś się dowiedział, gdzie pracuję. Ale zapewniam Cię, że nie jest to Biuro Promocji chociaż miło mi to słyszeć:) Nie mam też nad sobą żadnego szefa. Lecz nie o mnie to wątek tylko o pięknym mieście Lublinie no to kontynuuję.
              Zachęcam do kliknięcia w poniższe linki i odbycia wraz z autorem reportażu sentymentalnego spaceru po Lublinie z roku 1938.

              1. img437.imageshack.us/img437/4625/skanuj1do.jpg
              2. img437.imageshack.us/img437/8169/skanuj20us.jpg
              3. img437.imageshack.us/img437/6522/skanuj31lk.jpg
              4. img437.imageshack.us/img437/5808/skanuj45wc.jpg


              Niestety nie wiem skąd pochodzą te skany bo na linki natknąłem się przypadkiem, ale może ktoś uzupełni?
              • folkatka Re: Ciekawy link 03.01.06, 22:26

                Link rzeczywiscie ciekawy, ale ja chciałabym sprostowac jedną rzecz:
                ---------------------
                Z Lublina pochodzi "nadworny muzyk" Bogusława Schaeffera, jeden z
                najwybitniejszych europejskich współczesnych muzyków saksofonowych Andrzej
                Rzymkowski.
                =========================
                On nie pochodzi z Lublina tylko gdzieś z Pomorza - u nas tylko mieszkał przez
                jakis czas.
                • 30dk Re: Ciekawy link 04.01.06, 08:52
                  Dziękuje za sprostowanie i mam nadzieje, że dalej będziesz taka czujna:)
              • Gość: H Re: Ciekawy link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 00:21
                W linku, który podałeś, jest skan artykułu z ostatniego "Scriptores", tego o
                przestrzeni miasta.
                • Gość: fan Re: Ciekawy link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 00:45
                  Jak nie Biuro Promocji to Teatr NN, to jedno i to samo bo obie firmy zależne od
                  miasta i bezwstydnie podlizujące się prezydentowi Pruszkowskiemu.
                  Wybory, wybory..........burza mózgów trwa! Kto się lepiej przysłuży i podliże
                  ten górą!
                  • 30dk Re: Ciekawy link 04.01.06, 08:58
                    Gość portalu: fan napisał(a):

                    > Jak nie Biuro Promocji to Teatr NN, to jedno i to samo bo obie firmy zależne od
                    >
                    > miasta i bezwstydnie podlizujące się prezydentowi Pruszkowskiemu.
                    > Wybory, wybory..........burza mózgów trwa! Kto się lepiej przysłuży i podliże
                    > ten górą!

                    No i znowu pudło... A nawet jeśli pracowałbym tu bądź tu, to nie podwarza to w żaden sposób tego co pisałem. Także co to ma do rzeczy? A Ty panie detektywie też jesteś z tych nieudaczników co to się im wszystko wkoło nie podoba?

                    A ciągnąc dalej wątek myślę, że warte przytoczenia są dwie opinie forumowiczów z dosyć starego tematu jaki odnalazłem pt "za co kochasz swoje miasto":

                    "...za uliczki, za kamienice, za zielen. Za deptak i stare miasto. Za klimat
                    (sensu largo). Za ludzi. I wlasnie za to cos, czego zdefiniowac i opisac nie
                    sposob. To cos co pozwolilo mi moja dziewczyna (urodzona i wychowana na Slasku)
                    rozkochac w tym miescie, co jest olbrzymim osiagnieciec, zwazywszy na
                    regionalny patriotym, ktory to na Slasku siega zenitu.
                    Smutne jest to, ze tesknimy do wielkich sklepow (typu Ikea). Smutne dlatego, ze
                    czy to w Wielkiej Brytanii, czy USA najlepsze i najbardziej ekskluzywne sklepy
                    to wlasnie te male. Te, w ktorych cie poznaja. Ale my oczywiscie musimy sie
                    najpierw nacieszyc tandeta i plastikem, szmira i ... i chyba tym, ze sasiad je
                    to samo co my i nawet meble ma takie same.
                    Od trzech lat mieszkam w Chicago i uwierzcie mi - oni maja czego nam
                    zazdroscic, a nie odwrotnie. Tylko, ze oni o tym wiedza, a wiekszosc z nas nie."

                    oraz

                    "...za to, ze chociaz po odwiedzinach na forum wydawac sie moze, iz lwia czesc
                    mieszkancow stanowia frustraci i zakompleksieni niedoszli emigranci wystarczy
                    przejsc przez brame krakowska by spotkac wielka ilosc ludzi cieszacych sie
                    zwyczajnie obecnoscia innych pelnych zycia ludzi. ludzi, dla ktorych wazniejsze
                    sa wspolne idee, niz siakas Idea .
                    za to, ze jesli mam ochote na piwko w milym lokalu w gronie jeszcze milszym, w
                    20 minut docieram do centrum, gdzie przez miesiac moge codziennie chodzic do
                    innej fajnej knajpki, a nie jak w stolycy, w ktorej fajne knajpki moze i sa,
                    ale by je znalezc trzeba naprawde duzej swiecy i kredytu na bilety.
                    za to, ze gdy ze znajomymi przejezdzamy wolno przez krakowskie z otwartymi
                    oknami i puszczona na maksa labamba, to usmiechaja sie i machaja nam wszyscy:
                    od dzieciakow na wagarach do babeczek na glebokiej emeryturze...
                    nawet za plac rybny, lsniacy na pomaranczowo po wieczornym deszczu...
                    za przyjaciol wielu...
                    za perelke, ktorej smakiem zachwycali sie znajomkowie niemiaszkowie na codzien
                    pijajacy warstainera...
                    za to, ze jest gdzie pojezdzic na sankach z wariatami kolegami...
                    za alabame...
                    za to, ze gdzie bym nie byl, to po pewnym czasie zaczynam tesknic do czegos...w
                    lublinie to czuje wieczorami chadzac po starowce sobie..."

                    • Gość: Luśka Re: Ciekawy link IP: *.enterpol.pl 04.01.06, 11:41
                      Lublin to jedna wielka dziura!Bez przemysłu i perspektyw!Z ogromnym bezrobociem
                      i biedą.Kto tylko może stąd ucieka.A Wasze Stare Miasto?Jest okropne!
                      • halevi Re: Ciekawy link 04.01.06, 12:09
                        Gość portalu: Luśka napisał(a):

                        > Lublin to jedna wielka dziura!Bez przemysłu i perspektyw!Z ogromnym
                        bezrobociem
                        > i biedą.Kto tylko może stąd ucieka.A Wasze Stare Miasto?Jest okropne!

                        uciekaj więc! a chyżo! bo Cię jeszcze wciągnie!

                        • Gość: bosman luśka....... IP: *.lublin.mm.pl 04.01.06, 21:34
                          to jedna wielka dziura.......umysłowa (też)
                      • 30dk Re: Ciekawy link 04.01.06, 13:50
                        O nowa żmija przyszła:) Skąd jesteś?
                        Nie dziura, bo Lublin leży na skraju Wyżyny Lubelskiej i piętrzy się na malowniczych 7 wzgórzach. Ponadto przecina go dolina Bystrzycy czyniąc rzeźbe terenu jeszcze bardziej unikalną.

                        Z przemysłem mogło by być lepiej ale z drugiej strony miasto nie jest zagrożone emisjami jakiś zanieszczeń, a te zakłady które są w większości sensownie ulokowano po wschodniej stronie miasta. Żadne kominy dzięki temu nie zakłócają panoramy. W Lublinie znajdują się Lublinie takie fabryki jak: Intrall, Sipma, Pol-Skone. BIOMED, Polfa, Eldorado, Polmos, Lubella, Solidarność, Herbapol, jest też wielka cukrownia i jeden z największych w Polsce browarów oraz wiele wiele innych mniejszych zakładów. Ciekawostka odnośnie Eldorado: "Na piątym miejscu w Polsce wśród firm przyjmujących nowych pracowników znalazła się lubelska spółka Eldorado. Przybyło tam ponad tysiąc etatów, a przeciętne zatrudnienie wynosiło 2355 osób."

                        Ogromne bezrobocie? Dane z 30 czerwca- Polska- 18%
                        Lublin-12,3%
                        Dla porównania: Wałbrzych 28%,Włocławek 20%, Gorzów 24%, Łódź 16.8%, Tarnów 17.2%, Nowy Sącz 15.8%, Radom 27%, Przemyśl 19.7%, Suwałki 18%, Słupsk 20.6%, Zabrze 22.3%, Sosnowiec 21%, Bytom 25%, Chorzów 22.8%, Kielce 14.8%, Elbląg 22.7%, Koszalin 19.6%, Szczecin 14.6%.
                        Bezrobocie w Lublinie jest porównywalne z takimi miastami jak np. Gdańsk, Białystok, Zielona Góra, Toruń czy Wrocław. Więc wygląda na to, że nie wiesz nawet dziewczyno co piszesz.

                        Co do biedy to jakoś dziennikarze Newsweek'a zaliczyli niedawno Lublin do najbogatszych miast polskich więc i tutaj nie masz racji...

                        Dane demograficzne przytaczałem już wcześniej w tym wątku i jakoś nie widać po nich żeby wszyscy stąd uciekali, a wręcz można zauważyć odwrotną tendencję.

                        Stare Miasto - jeden z najcenniejszych zespołów zabytkowych w Polsce, ze względu na charakterystyczny układ urbanistyczny dostosowany do lessowego cypla pomiędzy dolinami Czechówki i Bystrzycy, a także z uwagi na kompleks obiektów zachowanych w pierwotnym stanie przestrzennym i materialnym substancji zabytkowej. Mało komu się nasze Stare Miasto nie podoba. I jeżeli nazywasz okropnym jeden z najpiękniejszych polskich zakątków to kiepsko z Twoim poczuciem estetyki.
                        • irish76 Re: Ciekawy link 04.01.06, 14:19
                          dołącz do tego srednia płace w kazdej z tych firm
                          albo najlepiej srednia dla Lublina. jaka praca moga dostac absolwenci
                          lubelskich uczelni? z kim nie rozmawiam to zalapanie sie do jakiego urzedu i
                          zostanie biurwa na garnuszku spoleczenstwa to jak zlapac Pana Boga za nogi.

                          cyferkami sobie mozna zonglowac do woli

                          tak samo jak gnic w swoim prowincjonalizmie podpierajac sie haslam: a w 969
                          Mieszko tu spał i pil mleko tutejszej kozy. Sory ale sami pokazujecie swoj
                          zadupizm nie rozumiejac krytyki. Malujecie trawe na zielono i tyle. Poza tym
                          nikt nie neguje ze Lublin jest ok tylko ze sie nie rozwija. Dotarlo? Miasto nic
                          nie robi. kostka brukowa na Krak to troche za malo
                          • 30dk Re: Ciekawy link 04.01.06, 16:19
                            Skoro można żonglować cyferkami dowoli to daj pokaz żonglerki na niekorzyść Lublina. W kwestii zarobków przyznaję rację, że w Warszawie są wyższe, ale pieniądze to nie wszystko, czyż nie? Warszawe jako stolice trzeba traktować inaczej i każde miasto z nią porównywane w takich aspektach jak możliwości pracy i wysokość zarobków blado wypada. Chociaż jak ktoś jest naprawde zdolny to i w Lublinie znajdzie pzyjemny etacik.

                            Wspominasz o krytyce. Ja bardzo sobie cenię krytkę, ale konstruktywną a na tym forum praktycznie samo wyzywanie i obrażanie- żadnych argumentów. Również i z Twojej strony. Jeżeli to co ta "wielkomiastowa" dziewczyna pare kliknięc wyżej napisała nazywasz krytyką i nieprzyznanie jej racji, gdy ewidentnie jej nie ma jest dla Ciebie wystarczającą przesłanką do wysunięcia wniosku o "zadupiźmie" Lublinian to masz poważny decicyt w logicznym myśleniu. Zamiast ciągle szukać dziury w całym, może byś napisał co takiego fajnego jest w Twojej Warszawie czy gdzieś indziej i chciałbyś to zobaczyć w Lublinie?

                            A skoro już poruszyłeś temat zieleni to pozwole sobie wkleić małe conieco:)
                            TERENY ZIELENI OGÓLNODOSTĘPNEJ LUBLINA:

                            Układ zieleni oparty jest o istniejące większe kompleksy terenów niezabudowanych.

                            Ogród Saski – najbardziej popularny wśród mieszkańców Lublina. Jest miejscem spacerów o każdej porze roku. Pierwsze prace rozpoczęto w 1837 r. W 1860 r. ogród nazwano Saskim na wzór stołecznego.

                            Park Ludowy – Jeden z większych kompleksów zieleni w Lublinie. Do budowy parku przystąpiono w 1950 r. Swego czasu stanowił jedno z chętniej odwiedzanych miejsc wypoczynku. Obecnie jest zapomniany i zaniedbany (Pisalem to okolo 4 lata temu, ostatnio miasto uporzadkowalo troche ten park wycinajac czesc krzaczorow i chaszczy oraz zwiekszajac patrole).

                            Park Bronowicki – Zaprojektowany pierwotnie w 1860 r. Niemal do końca XIX stulecia park był jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc wypoczynku z racji licznych atrakcji (pijalnia wód mineralnych, tor jazdy na wrotkach, wypożyczalnia szczudeł). Pod koniec XIX w., po wybudowaniu w pobliżu rzeźni miejskiej, park stracił swe walory. Na początku lat 20. XX w., po likwidacji rzeźni, podjęto próbę reanimacji parku, lecz nie odzyskał on dawnej świetności.

                            Stasin – Rezerwat przyrody. Celem ochrony rezerwatu jest las liściasty z dużym udziałem brzozy czarnej (najliczniejsze stanowisko tego gatunku w makroregionie). W rezerwacie występuje las świeży wilgotny, pod względem fotosocjologicznym należącym do mało zróżnicowanego. W ok. 50-letnim drzewostanie zbudowanym z brzozy brodawkowatej, lipy, grabu i osiki - brzoza czarna stanowi domieszkę. Inwentaryzacja z 1989 roku wykazała obecność 188 okazów tego gatunku, w tym kilka okazów z wyraźnie kędziorowatą korą. Spośród chronionych gatunków roślin w runie występują: parzydło leśne, wawrzynek wilczełyko, lilia złotogłów, podkolan biały, gnieźnik leśny, sromotnik bezwstydny.

                            Ogród Botaniczny UMCS - Ogród jest otwarty od 15.IV do 31.X. Jest bardzo chętnie odwiedzanym miejscem.
                            Kolekcja Ogrodu Botanicznego obejmuje 11 działów roślinnych. W Alpinarium na powierzchni 1 ha rosną rośliny pochodzące z Karpat, Sudetów, Alp, Pirenejów, Bałkanów, Kaukazu, Himalajów, Ałtaju. Większość z 600 posadzonych tam gatunków stanowią rośliny zielne.
                            Ogród położony jest w dolinie rzeki Czechówki i obejmuje jej fragment oraz przylegające od strony zachodniej zbocze, przecięte trzema lessowymi wąwozami oraz część płaskowyżu. Różnice wysokości między najniżej i najwyżej położonymi punktami wynoszą około 40 m.
                            Ogród jest jednym z punktów szlaków turystycznych, podobnie jak Muzeum Wsi Lubelskiej
                            www.garden.umcs.lublin.pl/

                            -------------------------------------------------------------------------------------------------------
                            • Gość: fan Re: Ciekawy link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:28
                              Uważaj bo się zachłyśniesz swoją własną propagandą! Nakręcili cię czy to jakiś
                              nieznany symptom ptasiej choroby? A możeś ty czekista jakiś co wyszedł po
                              latach z ukrycia i nie może dojśc do siebie z zachwytu, jak tu pieknie i jak
                              pachnie bogactwem i burżujskim przepychem? Czysty dobrobyt i stabilizacja!
                              Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle,jak myślisz?
                              • 30dk Re: Ciekawy link 04.01.06, 23:01
                                > Skoro jest tak dobrze to dlaczego jest tak źle,jak myślisz?

                                Jest względnie dobrze, a mogłoby być o wiele lepiej, gdyby tacy frustraci jak Ty wzięli dupę w troki zamiast tylko jęczęć i biadolić.
                                • Gość: twój fan Re: Ciekawy link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 23:13
                                  Jak czytam te twoje służalcze peany to robi mi się "względnie" niedobrze.
                          • halevi Re: Ciekawy link 04.01.06, 16:25
                            "Sory ale sami pokazujecie swoj
                            > zadupizm nie rozumiejac krytyki. Malujecie trawe na zielono i tyle. Poza tym
                            > nikt nie neguje ze Lublin jest ok tylko ze sie nie rozwija. Dotarlo? Miasto
                            nic
                            >
                            > nie robi. kostka brukowa na Krak to troche za malo"

                            Akurat to, co zaprezentowała niejaka Luśka to nie żadna krytyka tylko niczym
                            (no może kompleksami, czy ja wiem?) nie poparte plwociny.

                            A jeśli chodzi o pracę dla absolwentów, to wiadomo, że w żadnym mieście
                            uniwersyteckim nie ma tak, że wszyscy absolwenci zostają i pracują w mieście
                            swoich studiów( no moze w Warszawie jest takich osób więcej).
                            • Gość: fan Re: Ciekawy link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 16:42
                              A już z tymi parkami lubelskimi to pojechałeś lepiej niż za czasów
                              stalinowskich, jakbyś cytował za ówczesnymi bohaterami pracy socjalistycznej z
                              redakcji Sztandaru Ludu albo Trybuny! poza świetnie zarządzanym i utrzymanym
                              Skansenem to wszystkie lubelskie parki przedstawiają obraz rozpaczliwego
                              zaniedbania i zapuszczenia! Zapomniałeś jeszcze w swej wyliczance o wąwozie na
                              Czubach i Parku Pielgrzyma a szkoda bo to akurat osiągnięcie obecnego
                              gGospodarza Lublina!
                              • Gość: H Re: Ciekawy link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 17:26
                                Mam propozycję do irish76 i paru innych: Jeśli macie pretensje pod adresem
                                samorządu miasta Lublina, co jest akurat w pelni uprawnione i zrozumiałe, to
                                kierujcie je do nich, albo wyraźnie piszcie o co chodzi - bo to, co piszecie
                                teraz, jest ciągłym bluzganiem na całe miasto i wszytkich jego mieszkańców,
                                wśród których jest cała masa ludzi przedsiębiorczych, prowadzących niezłe
                                interesy, stopniowo odnawiających zabytki Lublina, które są w ich posiadaniu,
                                jest cała masa ludzi o odpowiednim poziomie kulturalnym i moralnym - ale wy to
                                wszystko wrzucacie do jednego wora i zarazem obrzydzacie nasze miasto wszystkim.
                                Dołączacie się do nieuzasadnionej nagonki, a wielu mieszkańców Lublina w to
                                wierzy i wyciąga z tego zupełnie błędne wnioski.
                                A tak w ogóle, to naprawdę ciężko mi po wizytach w wielu polskich miastach
                                zrozumieć skąd taka opinia o Lublinie? Jest jasne, że mogłoby być dużo lepiej,
                                jeżeli samorząd poważnie by traktował swoje zadania, ale nie można tworzyc
                                czarnej propagandy, jak to źle w Lublinie i jakie to zadupie - bo wcale tak nie
                                jest, wbrew temu, co się ostatnio głosi. Naprawdę zaczyna mnie frapować, komu
                                taka czarna propaganda Lublina jest potrzebna i do czego?
                                • kojako Re: Ciekawy link 04.01.06, 21:11
                                  a
                                  • kojako Re: Ciekawy link 04.01.06, 21:12
                                    cudze chwalicie swego nie znacie sami nie wiecie co posiadacie. Powiem tylko
                                    tyle.
                                • Gość: bosman tak jak Heniu w zasadzie nie zgadzam się ..... IP: *.lublin.mm.pl 04.01.06, 21:43
                                  z Twoimi opiniami to teraz powiem tak: nie zwracajmy uwagi na malkontentów,
                                  opluwaczy, emigrantów. Mawiał kapitan Eustazy Borkowski - Szaman Morski(o ile
                                  coś Ci to mówi): Parafrazując: kochaaaaani moi, oni nie kochaaaaja swojego
                                  miasta.
                                  I szlag z nimi.
                                  My kochamy.
                                  • halevi Re: tak jak Heniu w zasadzie nie zgadzam się .... 05.01.06, 09:29
                                    Gość portalu: bosman napisał(a):

                                    > z Twoimi opiniami to teraz powiem tak: nie zwracajmy uwagi na malkontentów,
                                    > opluwaczy, emigrantów. Mawiał kapitan Eustazy Borkowski - Szaman Morski(o ile
                                    > coś Ci to mówi): Parafrazując: kochaaaaani moi, oni nie kochaaaaja swojego
                                    > miasta.
                                    > I szlag z nimi.
                                    > My kochamy.

                                    Znaczy Kapitan? :)

                                    racja, szlag z nimi, na pohybel!

                                    Pzdr.
                                    • Gość: H Re: tak jak Heniu w zasadzie nie zgadzam się .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 17:14
                                      O Szamanie była inna książka, tego samego autora, co "Znaczy Kapitan". Ale nie
                                      jestem w stanie stwierdzić, którą cytuje teraz Bosman.
                                      Pozdr.
                                      • Gość: bosman już Waści odpowiadam: IP: *.lublin.mm.pl 05.01.06, 22:06
                                        "Szaman Morski" - K.O.Borhardt. A w "Znaczy Kapitan" też wzmianki o nim były.O
                                        Borkowskim E. znaczy się.
                                  • Gość: H Re: tak jak Heniu w zasadzie nie zgadzam się .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 17:15
                                    A mi się zawsze wydawało, że Henio sie z moimi opiniami dosć często zgadza?
                                    Pozdr.
                              • 30dk Re: Ciekawy link 04.01.06, 23:04
                                Chyba sam przyznasz, że Lublin posiada wiele zieleni. I jest to niewątpliwy atut, ale Ty jak na forumową płaczke przystało wolisz zamienić go w minusa.
                          • Gość: algidzia Re: Ciekawy link IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 21:34
                            Moja mama pracuje w BIOMEDzie. Da się życ. Nawet dość dobrze, moim skromnym
                            zdaniem.
    • Gość: Karmina Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.chello.pl 07.01.06, 13:22
      Miasto jak miasto, ani lepsze, ani gorsze. Byle rządzić nim z głową, byle coś
      się tu działo. Jaki sens ma wyciaganie zaszłości i "kochanie"?
      • Gość: Luśka Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.enterpol.pl 07.01.06, 22:50
        Podtrzymuję to co napisałam wcześniej :Lublin to dziura!Całe szczęście,że tu nie
        mieszkam a jestem bardzo okazjonalnie.I dlatego okiem turysty stwierdziłam,że
        Stare Miasto jest brzydkie.Przede wszystkim przez te granitowe kawałki bruku
        który rani nogi nawet przez obuwie.I ponieważ idzie się po nim jak po szpilkach
        nie chce się rozglądać wokół ,czy Stare Miasto jest piękne,czy nie.Ja chciałam
        wyjść z niego jak najszybciej.Ze względu na ten granitowy koszmar.Kto to
        wymyślił? Druga sprawa - dreptak." 5 metrów długości,2 szerokości".Czym się
        szczycić?Co oglądać?Rozwalające się kamienice?Trzeba uważać aby cegły nie
        zleciały na głowę.
        A przemysł?Wymieńcie mi jakiś znaczący!To,że jest dużo młodzieży wcale nie
        świadczy,że miasto jest młode.Gdy przyjdą wakacje i studenci powyjeżdżają widać
        w mieście prawie samych emerytów.A ci są bogaci?Wątpię.Naprawdę nie ma w Waszym
        mieście nic ciekawego co mogłoby kogoś na dłużej zatrzymać.To naprawdę ściana
        wschodnia.Ściana.
        • Gość: H Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 22:56
          Perceprcja niektórych sięgnęła bruku...
        • Gość: kloo Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.stegny.2a.pl 08.01.06, 10:55
          Gość portalu: Luśka napisał(a):

          > Podtrzymuję to co napisałam wcześniej :Lublin to dziura!Całe szczęście,że tu ni
          > e mieszkam a jestem bardzo okazjonalnie.

          My też z tej okazji się cieszymy :-) wpadaj tutaj jak najrzadziej

          > I dlatego okiem turysty stwierdziłam,

          nie sądzę żeby było to oko turysty ale raczej zakompleksionego tubylca.

          > Stare Miasto jest brzydkie.Przede wszystkim przez te granitowe kawałki bruku
          > który rani nogi nawet przez obuwie.I ponieważ idzie się po nim jak po szpilkach
          > nie chce się rozglądać wokół
          [ciach]

          taa jeszcze może jakiś głupszy argument , głupie argumenty są prostsze do
          wymyślenia. Dawaj może jeszcze coś wymyślisz


          > Druga sprawa - dreptak." 5 metrów długości,2 szerokości"

          kup sobie okulary .

          Dalej to już szkoda czytać.
          • andrzej.sawa Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 11:14
            Pomimo głupoty i chamskich uwag na temat Lublina,nie obrażajcie się na
            nich.Niech przyjadą,zobaczą,a przy okazji wydadzą parę groszy.Ja wszystkich
            zapraszam do Chełma,a jeżeli mają większą gotówkę to zapraszam do
            inwestowania,co nie oznacza,że z chamowatymi pójdę na piwo,ale to ich strata.
            Ja przy każdym pobycie w Lublinie lubię sobie pochodzić po Starym Mieście,wpaść
            na piwo na Bernardyńską....mimo,że polityczna rola Lublina w regionie mi się nie
            podoba,ale może jestem waszym wrogiem i nie chcecie,żehbym przyjeżdżał
            • hubertkm Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 11:17
              Przecież nie musisz być naszym wrogiem - twój wybór:-)
              • andrzej.sawa Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 11:20
                Nie o to pytałem,ale nie ma co ciągnąć.Po prostu zapraszajmy wszystkich,może się
                nawet nawrócą,a nawet jak nie to dadzą zarobić swoim wrogom
                • hubertkm Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 11:27
                  Ja zapraszam zawsze - zwłaszcza że dopóki się czegoś nie zobaczy na własne oczy,
                  jak większość ludzi, którzy nie będąc w Lublinie wypowiadają się o nim (ni piszę
                  tu akurat o tobie) - nie można mieć konkretnego zdania o mieście i regionie.
                  Zresztą tak samo jest z wszystkimi miastami.
                  • test281 Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 11:47
                    hubertkm napisał:

                    > - nie można mieć konkretnego zdania o mieście i regionie.

                    Tu raczej nie chodzi o zdanie na temat konkretnego miasta. Ale sposób w jaki one
                    są czasami reprezentowane. Szczegolnie chodzi o opinie skrajne, argumenty są
                    wtedy mdłe i nijakie, oskarżyciel stara się raczej o barwę swych wypowiedzi, im
                    bardziej jest nachalna i drażniąca tym lepiej (według niego).Uruchamia się coś w
                    rodzaju komfortu sztampy myślowej. Jest żle, dlaczego? bo jest żle. Trudno tutaj
                    o jakakolwiek dyskusje.
                    • andrzej.sawa Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 12:10
                      To chyba doszliśmy do tego,że przynajmniej my będziemy merytoryczni.Za kilka dni
                      chyba będę w Lublinie,może będzie okazja spotkać się na piwie
                      • Gość: aaa Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.chello.pl 08.01.06, 12:14
                        jaka szkoda, że nie piję piwa...
                        • andrzej.sawa Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 12:17
                          Błąd,a Lublin w tym roku będzie obchodził 160 lecie browarów lubelskich/obecna
                          nazwa/.
        • anuletka Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 12:25
          Myślę Luśka, że jednak trochę przesadzasz... każde miasto ma swój urok, Lublin
          również, a ocena Starego Miasta na podstawie "szarego bruku" jest ciut
          niesprawiedliwa, w końcu jest to Stare Miasto - uważasz, że wyłożenie go kostką
          brukową polepszyłoby jego prezencję? Jest w Lublinie kilka naprawdę urokliwych
          i wartych obejrzenia miejsc, jak choćby kaplica zamkowa, katedra, kamieniczki
          na Grodzkiej, czy to co oferuje teatr NN... Moi znajomi z Anglii i Irlandii
          byli naprawdę zachwyceni. Nie przeszkadzał im brak drapaczy chmur, rozwiniętego
          przemysłu i parkingów podziemnych co kilometr. Tylko żeby znaleźć coś
          interesujące - trzeba umieć patrzeć. Służę za przewodnika jak odwiedzisz nas
          następnym razem!! Pozdrawiam.
          • folkatka Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 22:16
            Moi znajomi z Anglii i Irlandii
            > byli naprawdę zachwyceni. Nie przeszkadzał im brak drapaczy chmur, rozwiniętego
            >
            > przemysłu i parkingów podziemnych co kilometr. Tylko żeby znaleźć coś
            > interesujące - trzeba umieć patrzeć
            =====================
            Ja tez zetknęłam się z wieloma opiniami przyjezdnych nt. naszego miasta - i w
            zdecydowanej wiekszości były to opinie pozytywne - negatywnych były dwie:)
            Cóż...widocznie Luśka chce byc oryginalna. Ma do tego prawo. Zastanawiam się
            tylko w jakim obuwiu ona chodzi;)
            • Gość: bosman luśka..... IP: *.lublin.mm.pl 08.01.06, 22:52
              to po prostu prowincjuszka, która w jakiejś "metropolii zmywa posadzki i robi
              na forum za wielkomiejską damę, a w piętach szpary, a w szparach .......
            • anuletka Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 23:13
              a propos obuwia, to zgadzam się, że w szpilach niezbyt wygodnie spaceruje się
              po Starówce... Ja zwykle biegam w płaskich butkach, ale kilkakrotnie miałam
              średnią przyjemność wracać z miłego wieczoru w knajpkach staromiejskich w
              obcaskach ;) śmiesznie było, ale żeby się zaraz bruku czepiać??
              Pozdrowionka dla tych co nie w szpilkach ;)
              • folkatka Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin 08.01.06, 23:15


                Powiedzmy sobie szczerze - w szpilkach to chyba NIGDZIE wygodnie sie nie spaceruje!
                • Gość: bosman a jeszcze w takich z dłuuuuugim .... IP: *.lublin.mm.pl 08.01.06, 23:22
                  zakrzywionym czubem? Toż to istny horror. Kobitki powiedzta - jak w czymś takim
                  można w ogóle chodzić (o kostce już nie wspomnę)?
                  • anuletka Re: a jeszcze w takich z dłuuuuugim .... 08.01.06, 23:28
                    no cóż, ja przyznam szczerze, że nie wiem jak w tym można chodzić... biegam w
                    sportowych bucikach albo płaskich kozaczkach, obcas mam od święta i przyznam,
                    że mnie straaasznie męczy ;)
                    • Gość: aaa Re: a jeszcze w takich z dłuuuuugim .... IP: *.chello.pl 08.01.06, 23:35
                      ależ wy nie w temacie jestescie - teraz się na koturenku biega:))))
                      • anuletka Re: a jeszcze w takich z dłuuuuugim .... 08.01.06, 23:37
                        na koturenku na bruku też ślisko, ja jednak pozostanę przy płaskiej,
                        kauczukowej podeszwie - na takiej to i po piwku nie "chybocze" ;)
                        • Gość: aaa Re: a jeszcze w takich z dłuuuuugim .... IP: *.chello.pl 08.01.06, 23:41
                          tak? popacz, a jedna taka co siedzi teraz z noga w gipsie zaklina się ze ona to na płaskim i na trzeźwo się wywaliła:))))
                          • anuletka Re: a jeszcze w takich z dłuuuuugim .... 08.01.06, 23:46
                            ciiiiicho... bez takich rewelacji na forum bo potem "turyści" powiedzą, że w
                            Lublinie beznadziejne chodniki i niebezpiecznie i przyjeżdżać nie będą!!!!
                            • Gość: bosman spoko! IP: *.lublin.mm.pl 09.01.06, 23:02
                              turyści przyjadą, Luśki - nie (na szczęście)
                              • andrzej.sawa Re: spoko! 09.01.06, 23:16
                                No może ten typek kiedyś napisze coś z sensem
                                • Gość: bosman nie wcinaj się.... IP: *.lublin.mm.pl 09.01.06, 23:43
                                  gnido jak koszula w dupę gdy starsi i mądrzejsi rozmawiają.
                      • Gość: bosman w renesansowej Wenecji..... IP: *.lublin.mm.pl 08.01.06, 23:40
                        obowiązywał zakaz chodzenia na koturnie wyższym niż(na dzisiejsze czasy) 50 cm
                        przez kobiety powyzej 4 m-ca ciąży. Czy takie też się teraz nosi?:-)
                        • Gość: aaa Re: w renesansowej Wenecji..... IP: *.chello.pl 08.01.06, 23:58
                          wiesz bosmanie, ze wzgledu na poziom miłosciwie nam panujacej władzy, powinni i obawiam się, ze to zrobia, wydać edykt zabraniający jakichkolwiek obcasów osobnikom obojga pułci posiadajacych wzrost wiekszy niż 160 cm:)))...przypomniałam sobie właśnie, kilka dni temu wiadomosci radiowe doniosły o poważnym problemie jaki maja BORowiki - wedle przepisów ochrona ma byc tylko niewiele wyzsza od pana prezydenta - no to chyba chłopaki na kolanach zacznął latać:))))

                          i wracając jeszcze do nawierzchni kostkowej - nie ma co histeryzować, wystarczy w niedziele przedpołudnie pofatygowac się na kazimierski rynek, by tam oczy ucieszyć pokazem ekwilybrystyki jaki to wykonują kosciołowe elegantki na kocich łbach rynkowej nawierzchni...taka kostka to dla cieniasów:)))))...chociaz przyznaję, że głupim pomysłem było położenie jej w bardzo szacownym sklepie Pruchnika...no ale on stołeczny, więc nie dotyczy tematu:)))
                          • Gość: H Re: w renesansowej Wenecji..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 08:38
                            Co jak co, ale akurat kostka na starówce wygląda znakomicie - i chyba nie
                            widziałem podobnej całościowej realiczacji w Polsce z ostatnich lat. Ale ja nie
                            chodzę na obcasach, wiec pewnie dlatego mam nieco inne spojrzenie:-)
                            Pozdr.
                            • Gość: bosman no popatrz Heniu IP: *.lublin.mm.pl 09.01.06, 22:59
                              znów się z Tobą zgadzam. Ja też nie chodzę na obcasach:-)Nie ma takich wysokich
                              obcasów które by mnie uniosły:-)))))))))
                              • 30dk robicie z Lublina stolice fetyszyzmu;) 09.01.06, 23:58
                                Ale za to z niezłymi szpitalami...

                                RANKING SZPITAL KLINICZNY NR 4 W LUBLINIE NA PODIUM (Kurier Lubelski 19.10.2005)

                                Na Lubelszczyźnie są bardzo dobre szpitale – wynika z najnowszego rankingu
                                Rzeczpospolitej. Aż siedem placówek z naszego regionu zakwalifikowało się do
                                setki najlepszych szpitali w Polsce, a szpital kliniczny nr 4 przy ul.
                                Jaczewskiego zajął trzecie miejsce w kraju. W ocenie specjalistów jesteśmy
                                prowincją ze szpitalami na europejskim poziomie.

                                Lubelszczyzna z siedmioma szpitalami w złotej setce wypadła gorzej od Mazowsza,
                                Wielkopolski czy Śląska, ale trzeba pamiętać, że regiony te na leczenie jednego
                                ubezpieczonego otrzymywały w tym roku z funduszu zdrowia o wiele większe
                                pieniądze niż woj. lubelskie!
                                W tym roku z lubelskich szpitali najlepiej – w ocenie specjalistów z Centrum
                                Monitorowania Jakości Ochrony Zdrowia, które razem z Rzeczpospolitą
                                przeprowadziło ranking – wypadł Publiczny Szpital Kliniczny nr 4 przy ul.
                                Jaczewskiego w Lublinie. To najważniejszy w regionie szpital, często określany
                                jako placówka ostatniej szansy. Trafiają tu chorzy ze skomplikowanymi
                                schorzeniami. Placówka przy ul. Jaczewskiego słynie z doskonałej
                                neurochirurgii, radiologii, otolaryngologii i kardiologii, a także klinik
                                ginekologicznych i położniczych. Szpital na swój sukces pracował latami
                                zdobywając certyfikaty i podnosząc jakość świadczonych usług.
                                – Od 40 lat robimy wszystko, by nie zawieść zaufania chorych – podkreśla zawsze
                                przy okazji wyróżnień dr n. med. Marian Przylepa, dyrektor szpitala klinicznego
                                nr 4.

                                Takiego sprzętu niejeden szpital w Polsce mógłby Lublinowi pozazdrościć. Mowa o nowoczesnym urządzeniu do naświetlania nowotworów już w trakcie operacji. W przeciwieństwie do normalnej radioterapii - w tym przypadku promienie są skierowane wyłącznie na komórki nowotworowe, a nie na cały organizm:"W odległości 2 cm są niszczone komórki poza tą granicą nie ma już takiej dawki, która mogłaby zaszkodzić zdrowej tkance."
                                Nowoczesny sprzęt trafił do Kliniki Chirurgii Onkologicznej. Takie aparaty mają jeszcze Kraków i Gliwice.
                              • Gość: Luśka Do bosmana IP: *.pl / 83.142.112.* 10.01.06, 16:28
                                Wyobraż sobie,że mieszkam w Gdańsku i nie wiedziałam,że w/g Ciebie jest on
                                prowincją.A po Waszym Starym Mieście chodziłam w martensach i napisałam jakie
                                odczucie miałam wykręcając na tym spiczastym granicie nogi.Nawet grube podeszwy
                                nie pomogły.O wiele lepszy byłby tu bruk z tzw "kocich łbów".Przynajmniej nie
                                kaleczyłby nóg.Opisałam moje subiektywne wrażenie jakie zrobił na mnie Wasz
                                metropolitalny Lublin.Takie mam zdanie i kropka.A zmuszona jestem czasami bywać
                                w Waszym mieście ,więc nie mam wyboru.Wiem tylko,że więcej na Stare Miasto się
                                nie wybiorę.Na dreptak również.W miarę jeszcze podoba mi się zachodnia dzielnica
                                tego miasta.I tyle.Pozdrawiam.
                                • Gość: H Re: Do bosmana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 20:51
                                  Przyziemne te twoje spostrzeżenia - jak nie bruk to inne nawierzchnie i buty:-)
                                • nabukko Re: Do Luśki 10.01.06, 21:07
                                  znam nieco Gdańsk, chociaż nie bywam tak często w nim jak Ty w Lublinie. I
                                  doskonale wiesz że Twoje miasto ma też mankamenty. Ale czy z tego powodu
                                  obrażam Ciebie i Twoje miasto? Lublin niewątpliwie nie jest tak duży jak
                                  Gdańsk. No i co z tego? Czy dlatego od razu musi być prowincją? Czy mieszkający
                                  w nim ludzie to od razu bezwartościowy motłoch? Więc skoro nas tak traktujesz,
                                  nie dziw się , że moje reakcje na Twój post sa nieprzychylne. Pozdrawiam.
                                  PS. A czy kostka zrobiona "pod epokę" i w duchu starego miasta aż tak nie
                                  pasuje? Wolała byś asfalt? Ja pamietam oryginalny bruk starówki lubelskiej i
                                  wierz mi, był dużo gorszy. Tyko nie zasuwaj mi tekstów o nowoczesności , duchu
                                  czasu, postępie itp.I jeszcze jedno:nasza starówka jest w 75% oryginalna, Wasza
                                  tylko odbudowana.Buźka.
                                • Gość: Creature Re: Do luśki IP: *.resetnet.pl 10.01.06, 21:44
                                  luśka łamago uważaj na siebie :) wielkomiejska damo kiedy sobie ostatnio robilas pedicure? i czy umiesz pływać?

                                  i co jest takiego w naszej dziurze czego nie ma w idealnym gdańsku?
                                • anuletka Re: Do bosmana 10.01.06, 22:19
                                  Luśka, no przykro mi bardzo, że los Cię zmusza do przebywania w tym naszym
                                  mieście... naprawdę Ci współczuję, ale to nie nasza wina! Gdańsk rzeczywiście
                                  jest bardzo pięknym miastem, z tradycjami i w ogóle, myślę, że większość
                                  forumowiczów bardzo się cieszy, że jest Ci tam dobrze i że tamtejsze cantrum
                                  bardzo Ci odpowiada. Jakoś przeżyjesz te przymusowe wizyty u nas! Trzymaj się
                                  mocno!Pozdrowionka!
                                  • Gość: bosman hihihi! IP: *.lublin.mm.pl 10.01.06, 22:29
                                    dobre.
                                • Gość: Volf Re: Do bosmana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 00:51
                                • Gość: Volf 9 Re: Do bosmana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 01:06
                                  Jeżeli widzisz urok zachodniej części Lublina a nie Starego Miasta, cóż nie
                                  dziwi mnie to- Twój intelekt nadaje się na styropian. Miasto to nie tylko
                                  budynki. Tworzą je Ludzie i ich otoczenie, atmosfera. Gdańsk poza nielicznymi
                                  osobami mieszkającymi od pokoleń to zbieranina z różnych stron kraju. Nie tylko
                                  Gdańsk - dotyczy to wielu wielu innych ośrodków. Ci ludzie tam trafili często
                                  przez przypadek po wojnie- nie mieli innego wyjscia. Oni tęsknią do tego co
                                  stracili i potrafią docenić atmosferę Lublina. Nie będę więc sugrował dodam
                                  jedynie - płytkie masz korzenie, jak topola. Resztę sobie dopowiedz.
                              • Gość: H Re: no popatrz Heniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 20:49
                                Ale ja nie jestem Henio.
                                Pozdr.
                                • nabukko OK. Będę pisał "H" :-) n/t. 10.01.06, 21:08
                                  • Gość: H Re: OK. Będę pisał "H" :-) n/t. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 22:00
                                    :-)
                                    • folkatka Re: OK. Będę pisał "H" :-) n/t. 10.01.06, 22:15

                                      Wyobraż sobie,że mieszkam w Gdańsku i nie wiedziałam,że w/g Ciebie jest on
                                      prowincją.A po Waszym Starym Mieście chodziłam w martensach i napisałam jakie
                                      odczucie miałam wykręcając na tym spiczastym granicie nogi.Nawet grube podeszwy
                                      nie pomogły.
                                      ==============================
                                      Wiesz? Ja na codzień chodzę w glanach - i qrde, jakbyś mi tego czarno na białym
                                      nie napisała, to za Chiny bym sie nie domyśliła że ten granit aż tak strasznie
                                      rani nogi!!
                                      A jak Cie nie interesuje juz zwiedzanie Starego Miasta i Deptaku (te same
                                      sklepy co wszedzie, prawda;)?), to polecam spacer po Starych Bronowicach i
                                      Kosminku. Super wrażenia murowane!
                                      • Gość: bosman chyba tego nie doceni.... IP: *.lublin.mm.pl 10.01.06, 22:28
                                        bo ma w domu pokój z widokiem na morze..... Swoją drogą też bym chciał.
                                        • folkatka Re: chyba tego nie doceni.... 10.01.06, 22:31

                                          Jak mieszka w Gdańsku, to nie bałdzo.
                                        • niqaab Re: chyba tego nie doceni.... 18.01.06, 16:37
                                          Mieszkam obecnie w Warszawie, ale jednow iem na pewno: wrócę. Mimo pewnych wad
                                          Lublina na pewno jest to niesamowite miejsce. Żeby je docenić, musiałam
                                          wyjechać, ale warto było, bo teraz wiem, gdzie chcę być.
        • Gość: E Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: 212.182.117.* 14.01.06, 18:22
          Kpiny?A może zazdrość?Lusi korzenie pewnie sięgają głębokiej prowincji, do
          Gdańska z niej wyemigrowała i teraz ma się za Mieszczanke-Gdańszczanke.Albo
          jest tylko żle wychowana.Tylko tak to potrafie tłumaczyć.Poranione
          stopy...Kojarzy mi się to z postawą " warszawiaków od paru miesięcy",którzy
          przybyli tam na nauki albo za chlebem i mówią o Warszawie "wiocha" lub
          kpiąco "Warszawka". Sami paryżanie, dajcie ludzie spokój.
        • Gość: E Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: 212.182.117.* 14.01.06, 18:30
          Nie dreptak tylko deptak.
    • Gość: Naseem Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 23:49
      Mógłbyś do mnie napisać? Podaję Ci mój e-mail: goranivanisevic@wp.pl Nie wiem
      jak ja mógłbym się z Tobą skontaktować. Nie potrafię. Nie wiem gdzie tu jest
      twój e-mail. Jak napiszesz to pogadamy! Czekam. Podpisz się jako 30dk, to będę
      wiedział, że to Ty.
    • 30dk Lubelscy luteranie 14.01.06, 00:14
      Znani lubelscy luteranie

      Franciszka Arnsztajnowa

      Poetka międzywojenna pochodzenia żydowskiego, redaktorka "Dodatku Literackiego Ziemi Lubelskiej".

      Wilhelm Hess

      Pochodzący z Czech założyciel w 1879 r. Fabryki Wag przy ul. Lubartowskiej, w okresie świetności zatrudniającej ok. 600 robotników.

      Adolf Krausse

      W 1880 r. kupił dawny młyn królewski i papiernię na Tatarach, które przebudował na młyn wodno-parowy. Prowadził go razem z synami. Jeden z nich - Edward był prezesem Kasy Pożyczkowej Przemysłowców Lubelskich.

      Wincenty Pol

      Urodził się w 1807 r. w kamienicy przy ul. Grodzkiej 7. Filozof, geograf i poeta, autor m.in. "Pieśni o ziemi naszej".

      Albert Plage

      Założyciel w 1860 r. Fabryki Budowy Maszyn i Kotłów oraz browaru Jeleń przy ul. Kunickiego 106, które prowadził wraz z synami Edwardem i Emilem. W 1897 r. w spółce z Laśkiewiczem założyli na Tatarach Zakłady Mechaniczne.

      Andrzej Semadeni

      Pochodził z rodziny cukierników przybyłych do Polski ze Szwajcarii. Cukiernię u zbiegu ul. Staszica i Krakowskiego Przedmieścia założył w 1836 r. Po śmierci Andrzeja interes prowadzili jego bracia Kacper i Aleksander.

      August i Juliusz Vetterowie

      Prowadzili lubelski browar założony przez ich ojca w 1864 r. w opuszczonym i zdewastowanym budynku po klasztorze Reformatów. Działacze społeczni, fundatorzy i opiekunowie Szkoły Handlowej przy ul. Bernardyńskiej. Juliusz Vetter był także fundatorem Szpitala Dzieciątka Jezus przy obecnej ul. Staszica, założycielem Muzeum Lubelskiego i Towarzystwa Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego.


      Leon Wyczółkowski, najwybitniejszy malarz Młodej Polski, wykonał w 1918 r. tekę rysunków o Lublinie. Artysta był wtedy w najlepszym okresie swojej twórczości i prace te uchodzą za szczytowe osiągnięcie polskiej grafiki. Duży ich zbiór posiada Muzeum Lubelskie na Zamku. Problem w tym, że poległy tam jak w grobie.
    • Gość: E Re: Jedno słowo a znaczy tak wiele- Lublin IP: 212.182.117.* 14.01.06, 18:09
      Pochodze z Podkarpacia,Lublin jest dla mnie Domem od lat 10,mimo że nie mam w
      nim nawet własnego mieszkania.Przyjechałam tu na studia, potem zaczęłam
      pracować i tak jakoś to trwa.Pokochałam to Miasto,sama nie wiem kiedy.Gdy tu
      wracam, czuję jak ogarnia mnie spokój,jakieś miłe skojarzenia z dzieciństwa-
      dziwne do wytłumaczenia.Pięknie podświetlony o świcie Zamek, wieża
      Katedry.Zachód słońca nad Lublinem.Magia.Pierogi z miętą ,"ciapy",określenia
      typu "może być" lub "na nic".Wszystko takie
      bliskie,swojskie,spokojne.Lublinianie doceniajcie swoje miejsce na ziemi.
    • 30dk Lublin na cokół! 18.01.06, 16:14
      LUBLIN CZY NASZE MIASTO ZOSTANIE WKRÓTCE POMNIKIEM HISTORII?

      Władze Lublina wystąpią do prezydenta Rzeczypospolitej o nadanie centrum Lublina statusu „pomnika historii”. Dzięki temu możemy dostać więcej pieniędzy na remont zrujnowanych kamienic Starego Miasta.

      cały artykuł dostępny tutaj: www.kurier.lublin.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=22458&mode=thread&order=0&thold=0
      • Gość: H Re: Lublin na cokół! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 20:12
        Juz dawno powinno być.
        • Gość: kasjer!!! Lublin na cokół! Kasa do rozdania!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.06, 20:23
          Hurra, więcej pieniedzy do zmarnowania i roztrwonienia!!!! Juhuuuuuuu!!!!!
    • 30dk Najładniejsze dziewczyny w najładniejszym mieście? 27.01.06, 11:29
      Prezes Biura Miss Polonia Elżbieta Wierzbicka zaproponowała Lublinowi, by w przyszłym roku nasze miasto odwiedziły finalistki Miss World. Władze jeszcze propozycji nie zaakceptowały.
      Wierzbicka złożyła wstępną propozycję wiceprzewodniczącemu Rady Miasta Zbigniewowi Wojciechowskiemu, a ten zapewnił panią prezes o swojej życzliwości dla podjęcia w Lublinie najpiękniejszych kobiet świata.

      — Wizyta kandydatek do tytułu Miss World miałaby dla miasta znaczenie prestiżowe i promocyjne — przekonuje prezes Wierzbicka. Uczestniczki finału, któremu patronuje premier Kazimierz Marcinkiewicz spędzą w Polsce jeden miesiąc. Przez dwa tygodnie będą odwiedzać najbardziej atrakcyjne miejsca w naszym kraju. Relacja z ich pobytu zaprezentowana zostanie podczas telewizyjnej transmisji finału do 200 krajów świata — zapewnia szefowa Biura Miss Polonia.
      O prawo goszczenia finalistek ubiegają się już największe miasta Polski na czele z Warszawą, Krakowem, Gdańskiem, Wrocławiem, Poznaniem. Najpiękniejsze kobiety świata chętnie widziałyby u siebie także mniejsze ośrodki, jak np. Giżycko.
      O tym, czy Lublin do nich dołączy zdecydują także koszty. Prezes Wierzbicka nie kryje, że biuro chce się podzielić z miastami prestiżem, jaki zapewnia światowa prezentacja, ale też pozyskać pieniądze na opłacenie licencji organizatora. Równocześnie przekonuje, że wizyta reprezentantek finału Miss Świata może przysporzyć Lublinowi środków na cele charytatywne.
      Lubelscy zwolennicy wizyty światowych piękności już snują plany zaprezentowania ich na schodach prowadzących do Zamku. Rozważana jest też możliwość pokazania im Kazimierza n. Wisłą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka