30dk
03.01.06, 03:17
Wątek założony nie tyle dla równowagi forum co dla przetarcia oczu.
Zebrać tutaj jak najwięcej dobrego o miejscu które jest domem dla 360tys. ludzi. - taka w skrócie jest idea tego wątku. Proszę o podzielenie się wiedzą na temat jakiejś sensownej inwestycji, ciekawym zdjęciem przedstawiającym Lublin czy chociażby słowami, że tęskni się za swoim rodzinnym miastem egzystując gdzieś daleko od niego. Na pewno każdy znajdzie jakiś szczery komplement dla naszego wspaniałego miasta. Czas rozprawić się z malkontentami!
Fajnie by było jakby ten wątek dłużej utrzymał się na górze, ale nie za sprawą internetowych napinaczy z innych miast czerpiących patologiczną radość z obrażania nas czy cześci mieszkańców Lublina uważających Kozi Gród za miejsce niemożliwe do życia tylko z powodu braku Ikei czy Reserved. Na (szczęście?) to świadczy tylko o nich, a nie o mieście.
Bo żeby zobaczyć coś dobrego w tym mieście wcale nie trzeba wkładać różowych okularów. Wystarczy tylko pozwolić wyjść sobie poza stereotyp i otworzyć się piękno, którego Lublin ma w sobie tyle, że można by nim obdzielić wiele miast uchodzących za ładne.
Jeśli ktoś ma możliwość to zachęcam do obejrzenia filmu dokumentalnego o Lublinie pt. "Magiczne miasto" w realizacji Nataszy Ziółkowskiej Kurczuk czy fotografii miasta w wykonaniu Edwarda Hartwiga.
Było na forum pare ciekawych tematów jak np. o romantycznych miejscach w Lublinie czy o architekturze. Niestety jakoś nie mogę tego wszystkiego znaleźć zatem może ktoś wklei tutaj co fajniejsze posty, a najlepiej sam od siebie coś napisze. Dla przykładu zacytuję tutaj pare wypowiedzi, których autorzy mam nadzieje nie będą mieli mi tego za złe. Ich źródłem w większości są fora gazety i skyscraper city.
"Panie i panowie - spędzam tydzień w Lublinie. Miasto.....niesamowite. Brak mi
słów aby opisać stan w jaki się znajduję. Aż dziw bierze że Lublin jest tak
mało znany i rozpowszechniony w kraju jako cel wypraw turystycznych.
Zapewniam was wszystkich, że w Polsce widziałem praktycznie wszystko ale do
Lublina wciąż nie mogłem się wybrać jako do miasta gdzieś na końcu Polski i o
wątpliwej renomie. Dzisiaj wstyd mi bo to co tu zastałem przerosło wszystko
co do tej pory zobaczyłem w Polsce. Tutaj poprostu historia przechadza się
ulicami. Niesamowite stare miasto jako jedno z niewielu w Polsce orginalnie
zachowane, przesycone wprost duchem minionych wieków. Cudowne zabytki, około
30 zabytkowych kościołów. W obrębie miasta chyba wszystkie style
architektoniczne jakie wystąpiły przez wieki w polsce od romańskiego po
socrealizm. Mnóstwo zieleni. Zapierająca dech w piersiach panorama miasta z
wieży trynitarskie. Ludzie kto nie był temu gorąco polecam, a kto był tego
opinię o tym mieście chetnie poznam.
P.S. chaotyczność mojej wypowiedzi dobitnie świadczy o ogromie wrażeń których
jeszcze sobie w głowie nie poukładałem."
"To prawda szczególnie poałaców jest dużo, przewodnik mówił że jest ich tak dużo
ponieważ każdy magnat w Rzeczpospolitej miał tam swoją sidzibą aby brać udział
w posiedzeniach trybunału. Najpiękniejsze to moim zdaniem ten na placu litewski
gdzie jest teraz UMCS, dworek grafa i pałac gdzie ma rektorat politechnika,
chyba Sobieskich o ile dobrze pamiętam."
"Lublin podlega jeszcze jednej zasadzie obejmujacej całą Eurazję. Podlega jej od
czasOw starożytnych, bo Oni to wymyślili, że "mądrość przychodzi ze wschodu, a
bogactwo z zachodu". W polskiej skali lublinianie wyrózniają się stoickim
podejściem do codzienności, dystansem niemal azjatyckim (nie jest to
pejoratywne) do władzy na każdym szczeblu. Za to otwarci są na innych ludzi.
Chętnie otwierają się jak to na Kresach na cudze problemy bezinteresownie.
Lubią żyć w stadzie w większym stopniu niż w innych regionach Są też dumni i
zapalczywi w złości chociaż chętnie wybaczają, ale nie swoim. Stąd być może ta
ulotna poetyka tego miasta szczególnie silnie odbierana przez współbraci
z "lewej strony Wisły. Pozdrawiam pierwiastek zachodni. Oby tylko nas nie
zeuropeizował."
"W jednym miejscu to normalnie wymiękłem - trochę z boku od głównego traktu z Zamku do Rynku stoją kamienice. Zapuścilem się na podwórko jednej z nich, a przez podwórko na sznurach suszyła się bielizna i pościel. Przed oknami na parterze piękny ogródek z dwumetrowymi słonecznikami stojącymi za drewnianym płotkiem. I to wszystko w centrum miasta. W Poznianiu czy Wrocławiu takich sielskich widoczków w mieście już nie widać. W ogóle miałem wrażenie, że w Lublinie żyje się wolniej i spokojniej."
Autorem tego jest zaglądający na nasz forumowy Warszawiak, którego przy okazji pozdrawiam i dziękuję za bardzo ciekawy głos.
"Ja ci powiem, że mnie zaskakiwał codziennie, nawet po kilku latach pobytu. To
jest dziwne miasto. Lublin ma w sobie pewną magię. Z Lublinem jest jak z
Indiami. Dla jednych to brud, smród fekaliów i ubóstwo, a dla innych najbardziej
fascynujący zakątek świata.
Jeśli potrafisz przymknąć oczy na to, co na powierzchni i spojrzeć głębiej, to
odkryjesz piękno tego miasta. Proponuję codziennie spacerek - godzinkę włóczenia
się po mieście. Właź wszędzie, w każdy zakamarek, a odkryjesz mnóstwo magicznych
miejsc. Grunt to się nie spieszyć. I zagaduj do ludzi. Bo mentalnościowo Lublin
jest bliski Azji, tu nie należy się spieszyć.
Za tym tak bardzo tęsknię mieszkając znowu w Warszawie. Za tymi spontanicznymi
rozmowami na przystanku czy w autobusie, za uśmiechem, za niepowtarzalnością
różnych miejsc. Tutaj, w Warszawie, gdzie nie wejdziesz, to wszędzie wypełza ten
sam plastikowy świat komercji. Nawet na imprezach artystycznych wstyd się
pojawić ubranym inaczej niż w garnitur. A jeśli już ma być artystyczny luz, to
nie wypada mieć na sobie ciuchy za mniej niż kilkaset złotych. Brr...
Warto też czasem skoczyć za miasto. Przejdź się dowolnym szlakiem wokół Lublina.
Ja nieraz nawet jak miałem 3-4 godziny przerwy, to wsiadałem w jakiś autobus,
wysiadałem na pętli na obrzeżach miasta i szedłem przed siebie.
Największe moje zaskoczenie to była chyba farma strusi w Lublinie na Głównej i
ten domek na wysepce na stawie obok. A drugie takie totalne zaskoczenie to był
taki baśniowy zameczek w pobliżu oczyszczalni ścieków. To były dwa miejsca,
których kompletnie się nie spodziewałem, za pierwszym razem wydawały mi się
kompletnie nierealne, jak z innego świata. Oczywiście o takich "przyziemnych"
zaskoczeniach, jak stary napis czy znak wolnomularzy na ścianie, jak urokliwe
podwórko czy gospodarstwo wiejskie sprzed 100 lat w centrum miasta nie wspomnę.
Znam tylko jedno miejsce w Europie, które dałoby się porównać do Lublina -
Timisoara. Choć ja byłem parę lat temu, teraz ponoć również zrobiła się komercja
i klimat nie ten."
"Jestem w szoku. Architektura kojarzy mi sie miejscami z zaulkami Pragi, to znowu ze stylem Helsinek. Bardzo ladne miasto."
"Klimat baardzo ciekawy - kresowy to chyba najlepsze słowo. Mnóstwo turystów z Ukrainy. W jednym miejscu to normalnie wymiękłem - trochę z boku od głównego traktu z Zamku do Rynku stoją kamienice. Zapuścilem się na podwórko jednej z nich, a przez podwórko na sznurach suszyła się bielizna i pościel. Przed oknami na parterze piękny ogródek z dwumetrowymi słonecznikami stojącymi za drewnianym płotkiem. I to wszystko w centrum miasta. W Poznianiu czy Wrocławiu takich sielskich widoczków w mieście już nie widać. W ogóle miałem wrażenie, że w Lublinie żyje się wolniej i spokojniej."
"Bardzo ładne zdjęcia faktycznie odczuwalny jest wschodni klimat bardzo przypomina mi Lwów."
Na początek tyle powinno wystarczyć.