Dodaj do ulubionych

Co jest sukcesem?

19.12.02, 14:13
W przededniu świąt dopadł mnie jakiś taki refleksyjno - filozoficzny nastrój
i każe mi stawiać sobie różne, często proste (ale jak się wgłębić w istotę
rzeczy to wcale nie)pytania. Grzebiąc wśród różnych internetowych śmieci
trafiłem na dość zabawną dykteryjkę, której przeczytanie skłoniło mnie do
rozpoczęcia niniejszego wątku. A mianowicie:
Sukcesem jest:
w wieku 2 lat nie sikać w majtki
w wieku 12 lat mieć przyjaciół
w wieku 18 lat posiadać prawo jazdy
w wieku 19 lat uprawiać seks
w wieku 35 lat zarabiać dużo pieniędzy
w wieku 60 lat uprawiać seks
w wieku 70 lat posiadać prawo jazdy
w wieku 75 lat mieć przyjaciół
w wieku 80 lat nie sikać w majtki

Kółeczko się zamyka... Ale czy to przypadkiem nie jest minimalizm życiowy,
traktując oczywiście powyższe hasełka z duża dozą humoru? Co do mnie to w
zależności od "pory roku" w moim żywocie, mam wrażenie, że wszystkie sukcesy
już za mną lub wciąż przede mną, tudzież nie były lub nie staną się moim
udziałem.:-))(biorę pod uwagę również wzelkie ewentualności nie wymienione
powyżej). A tak poważniej, to za swój największy sukces uważam, że póki co,
bez obrzydzenia mogę zerknąć na siebie codziennie rano w lustro, co sprawia,
że żyje się z pewną dozą przyjemności. Zastanawiam się tylko jak długo...(to
co powiedziałem nie ma nic wspólnego z narcyzmem, bo co do swojej aparycji,
złudzeń już dawno się pozbyłem:-)).A co wy uznajecie za swój sukces(y)?
Obserwuj wątek
    • pepperoni78 Re: Co jest sukcesem? 19.12.02, 14:47
      Nie mam prawa jazdy i nie uważam tego za katastrofę życiową. Nie mam też
      szofera.
      PS
      Nadal sikam w majtki. ;)
      Żartuję.
      • lodbrok Re: Co jest sukcesem? 19.12.02, 14:52
        No to może zmienisz nicka na pampers:-))? Pozdrawiam
    • Gość: Ciupazka Re: Co jest sukcesem? IP: 62.233.194.* 19.12.02, 23:04


      W wieku 97 lat mieć koleżanki i kolegów , którzy będą mnie żegnać na
      cmentarzu, he, he, he.
    • vanilja Re: Co jest sukcesem? 20.12.02, 09:38
      A ja bym chciała tak żyć, żeby na mój pogrzeb przyszła chociaż jedna osoba i
      żeby ta osoba poczuła szczery i dotkliwy brak mnie.

      I to będzie sukces.

      Szkoda, tylko, że już wtedy nie będę mogła odczuć satysfakcji z nim związanej.
      Chociaż....kto wie....;-)
      • lodbrok Re: Co jest sukcesem? 20.12.02, 09:47
        Dlaczego chcecie odnosić sukcesy dopiero po śmierci?:-)))Mnie tam mogą oddać w
        ręce studentów medycyny. Niech się uczą, to może paru dobrych chirurgów więcej
        przybędzie:-)))
        • vanilja Re: Co jest sukcesem? 20.12.02, 09:58
          lodbrok napisał:

          > Dlaczego chcecie odnosić sukcesy dopiero po śmierci?:-)))Mnie tam mogą oddać
          w
          > ręce studentów medycyny. Niech się uczą, to może paru dobrych chirurgów
          więcej
          > przybędzie:-)))

          Lodbrok, ale żywego w ręce studentów?...
          • lodbrok Re: Co jest sukcesem? 20.12.02, 10:37

            He he, niedoczekanie ich:-))) Jak to trzeba uważać na słowa bo blźni tylko
            czekają żeby dopiec:-))
            • Gość: Ciupazka Re: Co jest sukcesem? IP: 62.233.194.* 20.12.02, 10:57



              Przecie nie po śmierci, żyć 97 lat, to 97 lat sukcesów, to przez 97 lat można
              dopiekać innym, albo ich tolerować, albo z nimi walczyć do upadłego , ku chwale
              Ojczyzny. W tak długim czasie można wiele dobrego, ale i złego zrobić.
              Nieprawdzaż?
              • lodbrok Re: Co jest sukcesem? 20.12.02, 12:03
                Prawdaż:-))
    • Gość: swiateczna Re: Co jest sukcesem? IP: 80.51.249.* 20.12.02, 21:42
      hmm tylk dlaczego wszystko obracacie w zart? pytanie bylo proste "co jest
      sukcesem?" wystarczy prosta odpowiedz.I ja tak sobie ot tak wam odpowiem(i juz
      widze te komentarze)moje dziecko to moj sukces i to ze w koncu mam
      mieszkanie.Zarty sa na miejscu wtedy kiedy sa na temat.
      • Gość: Ciupazka Re: Co jest sukcesem? IP: 62.233.194.* 21.12.02, 22:09
        Tym razem pani żartuje, a jakiż to sukces, a jak ktoś ma dziesięcioro dzieci i
        willę to osiągnął 10 razy większy sukces od tej pierwszej osoby?
        Czasami "sukces" jest jednocześnie dla niektórych "porażką" wręcz udręką. Jedni
        uwazają że premier Miller odniósł w Kopenhadze sukces, a inni ( patrz
        wypowiedzi na ostatnim posiedzeniu Sejmu), że to tragedia dla Polski i tym
        karmi się społeczeństwo. No i co jest tym sukcesem? Wynik referendum pokaże kto
        osiągnął "sukces"? Pojęcie względne.Osobiście odnoszenie sukcesu wiążę z
        walką sportową, rywalizacją zawodową, awansem społecznym. Urodzić dziecko
        potrafi każda zdrowa baba, a konsekwencje tego faktu nie zawsze są
        sukcesem.Tyle. Idą święta i mnie nie ma. Pozdr.
        • lodbrok Re: Co jest sukcesem? 23.12.02, 12:13
          Co do rodzenia dzieci to nie zabieram głosu bo jak sądzę takie doświadczenie
          nie będzie mi dane, ale myślę, że świątecznej chodziło nie o sam biologiczny
          fakt urodzenia dziecka tylko o radość z jego posiadania, obserwowania jak
          rośnie, rozwija się. Poza tym nie wszystkie kobiety mogą urodzić i często
          kosztuje je to bardzo duzo wysiłku aby do tego doszło. Dziecko moze być
          sukcesem. A dziesięcioro? To już jest nałóg i dla mnie pewne wynaturzenie.
          Pozdrawiam
    • Gość: Paul Re: Co jest sukcesem? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.12.02, 12:28
      lodbrok napisał:

      > W przededniu świąt dopadł mnie jakiś taki refleksyjno - filozoficzny nastrój
      > i każe mi stawiać sobie różne, często proste (ale jak się wgłębić w istotę
      > rzeczy to wcale nie)pytania. Grzebiąc wśród różnych internetowych śmieci
      > trafiłem na dość zabawną dykteryjkę, której przeczytanie skłoniło mnie do
      > rozpoczęcia niniejszego wątku. A mianowicie:
      > Sukcesem jest:
      > w wieku 2 lat nie sikać w majtki
      > w wieku 12 lat mieć przyjaciół
      > w wieku 18 lat posiadać prawo jazdy
      > w wieku 19 lat uprawiać seks
      > w wieku 35 lat zarabiać dużo pieniędzy
      > w wieku 60 lat uprawiać seks
      > w wieku 70 lat posiadać prawo jazdy
      > w wieku 75 lat mieć przyjaciół
      > w wieku 80 lat nie sikać w majtki
      >
      > Kółeczko się zamyka... Ale czy to przypadkiem nie jest minimalizm życiowy,
      > traktując oczywiście powyższe hasełka z duża dozą humoru? Co do mnie to w
      > zależności od "pory roku" w moim żywocie, mam wrażenie, że wszystkie sukcesy
      > już za mną lub wciąż przede mną, tudzież nie były lub nie staną się moim
      > udziałem.:-))(biorę pod uwagę również wzelkie ewentualności nie wymienione
      > powyżej). A tak poważniej, to za swój największy sukces uważam, że póki co,
      > bez obrzydzenia mogę zerknąć na siebie codziennie rano w lustro, co sprawia,
      > że żyje się z pewną dozą przyjemności. Zastanawiam się tylko jak długo...(to
      > co powiedziałem nie ma nic wspólnego z narcyzmem, bo co do swojej aparycji,
      > złudzeń już dawno się pozbyłem:-)).A co wy uznajecie za swój sukces(y)?
      Zyc w zgodzie ze swoim sumieniem, jednoczesnie niezmiennie podwazajac sens
      zycia zgodnie z jakimkolwiek sumieniem i wreszcie sens samego sumienia. Myslec
      i dzialac niezaleznie, nie starajac sie, nie zabiegajac o niczyja zyczliwosc,
      czy jakas litosc. Litowac sie nad innymi, nie majac litosci dla siebie. W
      koncu byc z kims, dla kogo me "psychopatyczne sklonnosci" nie nadaja sie
      jedynie do kronik kryminalnych, czy dla koneserow sztuki psychiatrycznej;-}.
      Amen.
      Uszanowanie,
      Paul

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka