donpedroso
14.07.06, 20:36
Na parkingu pod Tesco wyznaczone są miejsca dla inwalidów oraz osób z małymi
dziećmi - dziś z żoną i półrocznym bobasem (w wózku) wybraliśmy się na zakupy
i chcieliśmy na takim miejscu zaparkować. Gdy szukaliśmy wolnego miejsca na
tym "uprzywilejowanym" parkingu siłą rzeczy widzieliśmy, że większości
parkujących dzieci nie towarzyszły.
Cóż "rozpakowaliśmy" dziecko, obserwując czy się coś nie zwolni, i
rzeczywiście na świeżo zwolnione miejsce wjechał kolejny samochód.
Oczywiście - dziecka ni widu ni słychu. Po zwróceniu uwagi pan kierowca
przyznał nam rację i ustąpił miejsca - za co dzięki.
Ciekawsza rzecz przytrafiłą się po wyjściu z marketu - do samochodu obok
pakowała się z zakupami młoda para - oczywiście - bez dziecka.
Zwróciłem uwagę, że to miejsce uprzywilejowane - w zamyśle właściciela
parkingu - i usłyszałem, że dla osób z dziećmi prawo nie przewiduje takich
przywilejów :-))) a szanowny pan i pani są klientami więc sobie tu parkują.
Cóż, młodzi niby ludzie i wyglądający na rodzącą się w bólach "klasę
średnią", ale na zwrócenie uwagi, że tu nie o prawo chodzi lecz o podstawy
kultury osobistej usłyszałem - i to nie od pana lecz jego sympatycznej
partnerki: "spadaj pan !". A potem suchy trzask drzwi i odjazd...
Na bodajże tym samym parkingu (?) przy miejscach dla inwalidów
napisano: "zabrałeś mi moje miejsce, zabierz też kalectwo". Przez analogię
nie powiem tu, że zabrałeś miejsce - zabierz dziecko ;-).
Mam wątpliwości czy tacy ludzie zasługują na własne dzieci, bo dając im takie
przykłady i wychowując na taką modłę - chamstwo w naszym pięknym kraju będzie
przyrastać w postępie geometrycznym...