Radni liczą na diety

05.10.06, 20:54
Skandal!!! Członkowie rad powinni działac społecznie tak jak dotąd. Byłem
przez 4 lata przewodniczącym RO Śródmieście i piszę to z takiej perspektywy.
Rady osiedla sa tylko organem doradczym i nie mają, żadnej mocy decyzyjnej,
nie maja też odpowiedzialności finansowej. To jest samorządowe przedszkole. Tu
można co najwyżej uczyć się jak funkcjonuje miasto. Kto to widział żeby
uczniom płacic za chodzenie do szkoły? Jestem zdruzgotany tym pomysłem.
    • Gość: niaia Radni liczą na diety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 22:06
      I po co te pięniądze żeby zmarnować i rozdać kaske podatników. Ta praca w
      radach osiedlowych to strata czasu. zabawa w piaskownicy z aspołecznymi
      ludźmi.. niech się bawią i udają radnych od siedmiu bolesci
    • dociek Re: Radni liczą na diety 05.10.06, 22:51
      Zły tok myślenia wg mnie. Radni dzielnic nie powinni być pozyskiwani do pracy
      forsą do kieszeni, ale zwiększeniem uprawnień samej Rady (i dysponowaniem
      ewentualnymi środkami na potrzeby danej dzielnicy) oraz podniesieniem statusu
      Rady Dz. wobec Rady Miejskiej.
    • leniak Re: Radni liczą na diety 05.10.06, 23:12
      część kandydatów po to do rad poszła by zarobić...
    • Gość: krzyzaczek Radni liczą na diety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 00:02
      co chcecie zarobic? pare groszy? 20 zł na kw.? niw podniecajcie się tymi
      drobnymi tu idzie gra o większą kasę. a projekt uchwały napewno jest do bani.
      pachnie kibasą wyborczą i nie miejcie złudzeń i tak nikt kasy w radzie nie
      dostanie.

      wieccie o tym, że w poprzedniej kadencji przewodniczący dzielili sie tą kasa z
      ludźmi co pracowali na przewodniczącego zarz.....

      postanówcie w radzie aby kasa przewodniczącego była wspólna i
      pozamieszaniu.....PRZEDSZKOLAKI coś trzeba z lenistwa robić
    • Gość: członek Re: Radni liczą na diety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.06, 07:54
      Przesadzasz chłopie.Też byłem członkiem rady osiedla i wiem jak to jest.Przewodniczący zarządu (który powinien mieć najwięcej pracy) dostawał tzw,dietę.Z tych pieniędzy na posiedzenie rady (a była raz w miesiącu) kupował napoje chłodzące,ciastka i inne słodycze,bo członkowie rady upominali się o "łakocie"Ponado były posiedzenia zarządu-również domagali się kawy,herbaty i oranżady.Każde posiedzenie musiało być protokołowane.Nikt nie chciał pisać.Trzeba było "odpalić dolę"protokolantowi.No i jeszcze "dola" dla osoby która protokół przepisze na maszynie lub komputerze.No i jaki to zarobek?
      A jeszcze trzeba posprzątać pomieszczenia rady,umyć okna itd. bow pomieszczeniach rady działają różne organizacje.
      Nadmieniam,że nie byłem przewodniczącym zarządu i nie brałem tej diety.
      Również należy dodać,że dyżury członków rady odbywają się przeważnie 2 ray w tygodniu.Chętnych na dyżury nie ma.Więc znowu dyżury "obstawia" przewodniczący zarządu.No i cała korespondencja z RM.Dojazdy,powroty.I materiały biurowe,które nie zawsze magistrat "dawał"
      Takie są moje spostrzeżenia.Może w innych radach było lepiej.
      • Gość: członek Re: Radni liczą na diety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.06, 12:58
        Dodam jeszcze,że pracującemu dobrze przewodniczącemu nie ma co zazdrościć tych kilkuset złotych.Jeśli rajca miejski ma szereg przywilejów (np.bezpłatny przejazd komunikacją miejską),"załatwianą" przez magistrat pracę dobrze płatną,otrzymuje sporą dietę,dodatkową opłatę za "pracę" w komisjach problemowych,to chyba nie ma co skąpić przewodniczącemu zarządu dzielnicy.Pondto aby z pracy zwolnić radnego-zgodę musi wyrazić rada miasta.
        Proponuję zrobić rozeznanie radnego rady miasta,który otrzymuje:
        -emeryturę rub rentę (jest takich kilku),
        -dodatkowo zatrudnieni są na "godziwych etatach" przeważnie w urzędach,
        -otrzymują diety radnego
        -otrzymują gratyfikacje za "pracę" w komisjach
        -wielu działa w radach nadzorczych spółek i spółdzielni
        -.....
        Można żyć ponad stan?
        Ponadto wielu radnych wkręciło do pracy swoich członków rodzin,bliskich znajomych
    • zebraczka1 Członek ma rację 06.10.06, 11:40
      Komentarz wysłany przez gościa portalu podpisanego jako 'członek' jest jak
      najbardziej prawdziwy i trafia w sedno.
      Pomysł diety dla członków Rady jest już 3 pomysłem Prezydenta jak Rady
      Dzielnicowe rozbić. 1 Próba - zgłaszanie kandydatów w czasie wakacji gdy wszyscy
      byli na urlopach, działkach itp. 2 Próba - wybory w dniu 3.IX, na szczęście
      Radni RM przeciwstawili się temu zamachowi i przesuneli wybory na 10.IX.
      I oto 3 Próba - rzucić trochę kasy niech się zaczną bić to się może wybiją.
      Do tej pory dietę w wysokości 849zł otrzymywał Przewodniczący Zarzadu, ale to
      nie z byle przyczyny. On nie tylko finansuje ciastka czy napoje, ale PRACUJE,
      realizując ZARZąD DZIELNICY. Musi być jak strażak - wszędzie tam gdzie go
      wzywają. Wyjazdy, korespondencja, rozmowy, spotkania. Dieta nie jest kasą za
      friko tylko zwrotem kosztów. Przewodniczący Dzielnicy ma przecież swoją zwykła
      pracę, więc czynności dzielnicowe musi wykonywać biorąc urlop, przestawiając dni
      wolne itp. Na silnych osiedlach Przewodniczący Zarządu pracuje niemal na
      okrągło. Jeżeli potraficie się tak poświęcić dla innych to nikt wam kasy nie
      będzie żałował. I jeszcze jedno bardzo ważne stwierdzenie. Umocowanie
      Przewodniczącego Zarządu jest silne ponieważ musi się narażać także i włądzom
      miasta - to stąd zapis w ustawie o samorzadzie gminnym, że Przewodniczącemu
      przysługuje ochrona prawna jak urzednikowi państwowemu.
      Jeżeli Przewodniczący Zarządu pracuje pełna parą to nie skąpcie mu kasy, tylko
      cieszcie się, że działa dla dobra wspólnego. Zamiast zabierac Ptrzewodniczącemu
      Prezydent powinien go jeszcze wspierać, ale taki człowiek jest dla władzy
      niewygodny i nalży mu dokopać - stąd pomysł Prezydenta.
      Diety dla członków rady? Pomysł kontrowersyjny. W spółdzielniach mieszkaniowych
      członek rady otrzymuje ok 20 zł a przewodniczacy rady ok 100 zł, ale jaka
      różnica kompetncji i pracy. TO JEST NIEPORóWNYWALNE. Spółdzielnia robi za
      przewodniczącego i rade niemal wszystko a oni tylko przyvchodza podniesc reke i
      za to otrzymuja kase. W radach dzielnicowych miasto nie robi nic. To Rada
      Dzielnicy pracuje by wyrwac od miasta kolejny remont ulicy, palcu, zlikwidowac
      smieci na ulicach itp.
      Chcecie sielnego osiedla? To nie utyskujcie, tylko piszcie petycje by nie
      zmianiać tego co jest bo można w ten sposób podciąć sobie skrzydła.

      Żebraczka
    • zebraczka1 Radni liczą na diety 06.10.06, 12:02
      Oprocz tego co napisala zebraczka1 dodam, ze przewodniczacy zarzadu ma jeszcze
      obowiazek uczestniczenia w sesji rady miasta, wiec musi brac urlop. Wiem to bo
      bylem. Ten kto chce mocno pracowac to czasem musi jeszcze do tej diety dolozyc.
      Niech radni zastanowia sie zanim zaglosuja bo bedzie w miescie jeszcze gorzej.
      Przeciez inwestycje osiedlowe to nie dar urzednikow tylko wywalczone przez rade
      dzielnicy i wychodzone przez przewodniczacego zarzadu.
Pełna wersja