janbezziemi
07.11.06, 02:53
Swą karierę polityczną, fotel prezydencki, Lech Aleksander Kaczyński osiągnął
dzięki krwi. Przelanej przez powstańców warszawskich. Stację takiego
krwiodawstwa zbudował w czasie prezydentowania miastu stołecznemu Warszawie. –
Muzeum Powstania Warszawskiego. Tam zwiedzający wędrują po miejscach, gdzie
Powstańcy utaczali swą krew. W imię politycznych i militarnych celów z góry
skazanych na przegraną. Krew Powstańców sprytnie została zassana przez
polityka Lecha Aleksandra Kaczyńskiego, wzmocniła go jako politycznego
wampira. Wykreowała na popularnego polityka. Dodatkowo pomogła mu inna krew.
Jeszcze nie przelana. Kaczyński obiecywał, że rozprawi się krwawo z panującą
w Warszawie korupcją. Co prawda krwi tutaj z korupcyjnych ciał nie utoczył,
ale szczycił się, żadnych afer korupcyjnych za jego prezydentury nie było.
Być nie mogło, skoro zamroził wszystkie miejskie inwestycje. W ciągu jego
prezydentury niczego, poza stacją krwiodawstwa politycznego, zwanej
oficjalnie Muzeum Powstania Warszawskiego, nie zbudowano. Żadnego mostu,
obwodnicy, większej kładki nawet.W ub. miesiącu obchodzono dwie rocznice
Październików 56. Na Węgrzech i w Polsce. Węgierski został utopiony w krwi,
bo interweniowała Armia Radziecka. Bo ówcześni komuniści węgierscy próbując
zyskać większą suwerenność nie potrafili wykazać się realizmem politycznym.
Zachęcili do krwawej konfrontacji. Polacy wyjątkowo w październiku 1956
rzadki realizm polityczny wykazali i tak to PRL stał się najweselszym
barakiem w obozie radzieckim. Prezydent Lech Aleksander Kaczyński udał się do
Budapesztu i pokornie uczestniczył w obchodach węgierskiego Października.
Choć Imre Nagy, węgierski komunista, potem przywódca antyradzieckiego
powstania był wcześniej agentem NKWD. Niechęć prezydenta Lecha Aleksandra do
obcych agentów ustąpiła przed polityczną miłością do krwi w walce politycznej
przelanej. Bohaterom polskiego Października 56 hołdu nie oddawał, bo wtedy
Polska uniknęła dzięki mądrości całego społeczeństwa, radzieckiej interwencji
krwawych ofiar nie było. A skoro nie ma krwi, to po co hołd oddawać. Na
realizmie politycznym żaden polski polityk nie spasł się. Przypomnijcie sobie
które z powstań XX wieku jest u nas najmniej hucznie obchodzone.
Wielkopolskie. Czemu? Bo to jedyne, które sukces osiągnęło. Ale nie na
sukcesie w IV RP autorytetu politycznego się nie buduje. Tylko na krwi
przelanej i obietnicach przelania krwi wrogów.To,niestety,nie moje pióro.
Genialny Piotr Gadzinowski w swym blogu. Jak ja lubię jego mądre, choc
niekiedy złosliwe,uwagi!Trzeba podumac i cos spróbowac w jego stylu!Bo Polski
Pażdziernik prawie u nas przemilczano...