folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 10:48 Dziękuję. Już wiemy. :/ Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 10:49 To jeden z najbardziej znanych biskupów świata, jeden z czterech wyświęconych przez JE Arcybiskupa M. Lefebvra! Miał znakomity wykład na temat herezji modernizmu we współczesnym Kosciele, językiem prostm, łagodnym wykazywał błędy, które stały się, niestety, normą w Kościele. Szkoda, że było tak mało księży, dobrze, że hociażzakonnice były. No i sporo ludzi, zwłaszcza młodych. jako drogę wyjścia zkryzysu wskazał Ksiądz Biskup Różaniec i filozofię realistyczną. Do roboty! Odpowiedz Link Zgłoś
marlon2006 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 10:52 Zastanawiam się nad Wami. I czy Wy czasami nie chcecie nawracać nawróconych? BO ja tak to odbieram. Jeśli uraziłem to sorki Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 10:55 zakonnice hmm no costak czułem a z jakiego zgromadzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawy Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 26.11.06, 21:25 ale którego papieża? Bo było ich kilkuset... Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 27.11.06, 23:47 oj integryso nieco pomyśl... a ja Ci pomogę to link jest... Odpowiedz Link Zgłoś
przytomny2 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 07.12.06, 09:48 Masz cos jeszcz rownie "oryginalnego" i "na poziomie" do zakomunikowania??? Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 10:59 Jacy Wy wszyscy jesteście mądrzy, podziwiam. II Sobór Watykański pobłądził, pobłądzili ojcowie soborowi i Duch Św., Jan XXIII i jego następcy, zwiedli rzesze nieszczęsnych owieczek na manowce...Całe szczęście pojawił sie arcybiskup Lefebvre i jego biskupi którzy pokonają tych heretyków...Od razu informuję, że jako osobę bardzo przywiązaną do dziedzictwa II SV, mozecie mnie spalić na stosie jako pierwszą. Dajcie znać na priv w stosownym czasie! Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 11:13 Niestety, w tej Twojej zamierzonej ironicznie wypowiedzi jet sporo prawdy. Oczywiście Duch Święty nigdy nie błądzi,co najwyżej ludzie, w tym akże biskupi, mogą z różnyh przyczyn zamknąć się na Jego działanie. Niewątpliwie w czasie VS takie zamknięcie miało miejsce.Bo doktryna katolicka po vs w wielu miejscach zaprzecza wielowiekowej doktrynie Kościoła. Albo Kościół błądził VS i dopiero VS sprowadził Go na wlaściwą drogę, albo racjęma abp.Levebvre i inni, którzy nie wkestionując wazności VS, są wobec niego krytyczni. Warto uważniej się temu przyjżć. Wartoprzywiążywać się nie do tego czy innnego soboru, ale po prostu do katolickiej doktryny. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 12:10 Drogi Traditio! 1. Skąd ta pewność, że to Sobór zbłądził i się zamknął, a nie Wy? Może było dokładnie na odwrót? 2. Wskaż mi te miejsca, w których dziedzictwo Vaticanum Secundum stoi w sprzeczności do wielowiekowej doktryny Kościoła. MOzemy podyskutować - czemu nie? Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 13:06 Co do pewności, że VS popełnił błędy: wystarczy znajomość doktryny Kościoła i porównanie z tą, która jest głoszona na VS. Co dowykazania błędów: wystarczy przeczytać Syllabus errorum, bądź encyklikę Pascendi dominici gregis i porównać te dokmenty z dekretem oekumenizmie czy wolnosci religijej. Dlatego albo przyjmuję to,co Kościół nauczał do VS i krytycznie odnoszę się do soboru, albo twierdzę, że Kościół do VS błądził, a sobór watykański ii nagle sprowadził Goz tej błędnej drogi n prawdziwą. zachęcam do lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 13:19 chciałbym zatem coś polecić jest to tekst o kościele i o scieżkach Ducha Bożego... www.cerkiew.pl/prawoslawie/text.php?id=72 to mądry bardzo moim zdaniem tekst Bp Kallistosa ps. "Na podstawie www.cerkiew.pl" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
przytomny2 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 07.12.06, 09:58 A czy tak ciezko przyjac do wiadomosci,ze doktryna, ktora sama w sobie nie stanowi depozytu wiary tylko jego aktualna "wykladnie" (uwarunkowana cywilizacyjnie i kulturowo) po prostu ewoluuje (zawsze to robila, rowniez przed SV 2 (bylo Vaticanum I, i kilkanascie innych soborow,ze wspomne tylko o nicejskim). Nawet celibat ksiezy obowiazuje dopiero od XII wieku czyli niespelna polowe czasu trwania Kosciola. Jak sie uprzec i cofnac o kolejnych lat kilkaset to poglady bpa Lefebra mozan by tez zakwestionowac. Kosciol zyje, Kosciol nie jest zakonserwowana mumia. Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 13:11 Zatem jeszcze raz, w kkrócie: dokument o wolności religijnej np. głosi tezy, które Kościół kilkanaście lat wcześniej potępiał, jako antykatolickie. W ypadku vs nie mamy do czynienia z rozwojemdoktryny, odkrywaniem nowych aspektów, odświeżaniem, ale dokładnym zaprzeczeniem tego, czym Kościół żył. Przynajmniej w kilku miejscach dokmentów vs tak jest. Dlatego zachęcam do zdrowegokrytycyzmu iuruchomienia sensus catolicus. Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 13:14 Pomiędzy pesymizmem a nadzieją. O usuwaniu brudu z Kościoła. Coraz częściej, w związku z komentarzami do ostatnich wydarzeń w Kościele powszechnym dają się słyszeć głosy, i to głównie ze strony młodszego pokolenia księży, że pora ostudzić posoborową euforię w Kościele, spojrzeć krytycznie na dziedzictwo Vaticanum II, realnie spojrzeć na owoce tych kilkudziesięciu lat. Ich głosy nie brzmią obco w odniesieniu do wypowiedzi koryfeuszy Kościoła: profesorów, biskupów, kardynałów, a nawet Papieży. Sama Stolica Apostolska w ostatnich latach raz po raz publikuje dokumenty, które swą wymową i jednoznacznością mają powstrzymać zapędy „dostosowaczy”, którzy chcą, by Kościół przestał czymkolwiek różnic się od świata, dlatego upraszczają i prymitywizują liturgię, robią wszystko, by budynki kościołów niczym się nie wyróżniały we współczesnych blokowiskach, do granic obniżają moralne wymagania, a z kapłanów i biskupów czynią ludzi „takich samych” jak świeccy. Tyle, że te zabiegi mające na celu przyciągnięcie niewierzących i wątpiących do Kościoła wcale nie spełniają swego zadania; za to zbliżają Kościół do stanu pogaństwa. Powoli coraz większe jest grono tych ludzi Kościoła, którzy widzą, że przez otwarcie się na świat Kościół jakby tracił swoją tożsamość. Miał być przecież w świecie „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą”; stał się zaś w dużej mierze jedną z instytucji tego świata, nie tylko „otwartą” na świat, ale całkowicie do niego, wraz z całym jego relatywizmem, horyzontalnością, brakiem ostatecznych uzasadnień - przystosowaną. Pierwszym tego przystosowania znakiem jest taka liturgia, która byłaby dla współczesnego człowieka, niezdolnego do kontemplacji, nakierowanego na akcję i stale zmieniające się obrazy, jak najbardziej zrozumiała „dostępna”.Pewnie w intencji uczynienia jej taką nie ma nic złego. Ważne jednak, by zachować umiar i proporcje. Bo często dzieje się tak, że w owym uprzystępnianiu liturgii znika gdzieś jej świętość i Misterium; Msza św., zamiast w swym zewnętrznym wyrazie przedstawiać święte Tajemnice staje się obrządkiem, którego jedynym celem zdaje się czasem wytworzenie odpowiedniej atmosfery, która zbuduje jedność, pobudzi spontaniczność. (Poruszająco przedstawił te zagadnienia kard. J. Ratzinger, obecny Papież, w swej książce „Duch liturgii”). W ten sposób nawet to centralne działanie Kościoła, jakim jest sprawowanie Najświętszej Ofiary przestało być we współczesnym świecie „znakiem sprzeciwu”; stało się jedną z czynności „tego świata”. Zwolenników zaś liturgii trydenckiej, czyli klasycznego rytu Mszy św. Traktuje się z podejrzeniem, z obawą, że ich (rzekomy) niezdrowy resentyment jest zagrożeniem dla Kościoła. W rezultacie mamy pełne zrozumienie i stałe zielone światło dla rozmaitych liturgicznych udziwnień i ekstrawagancji, i niepisaną niechęć, czasem wrogość wobec tych, którzy dostrzegają ogromne bogactwo Mszy Wszechczasów i słusznie domagają się jej obecności w Kościele i swobodnego do niej dostępu. Czasami można mieć wrażenie, że przez stulecia, kiedy ryt ten był głównym rytem, Kościół tkwił we wstydliwym błędzie, który teraz pospiesznie stara się naprawić. Ustanawiając Mszę Wszechczasów papież, św. Pius V pisał: "W żadnym czasie w przyszłości nie może ksiądz (...) być zmuszony do innego odprawiania Mszy. Na mocy naszej apostolskiej władzy zarządzamy i określamy, że ten nasz obecny rozkaz i dekret jest nieodwołalny i wydany raz na zawsze i nie może być prawnie odwołany lub poprawiony w przyszłości" (bulla "Quo primum") Niewiele lat po zniknięciu liturgii trydenckiej tych, którzy mówią o niej dobrze traktuje się jako osoby podejrzane. Nieraz tego doświadczyłem. Dlatego pamiętam radość, jaką odczuwałem czytając przed kilku laty autobiografię ks. kard. Józefa Ratzingera, gdzie znaleźć można takie zdania: " "Byłem skonsternowany z powodu usunięcia starego Mszału, ponieważ czegoś takiego nie zna historia liturgii" (S. 130) . "Pius V kazał przerobić istniejący mszał rzymski, tak, jak to odbywało się już w długowiekowej historii. Wielu jego następców przerabiało ten mszał, nigdy nie przeciwstawiając jednego mszału drugiemu (...) Teraz zaś [po reformie liturgii] ogłoszenie zakazanym mszału, który był wypracowywany przez wieki, poczynając od czasów sakramentarzy Kościoła starożytnego, spowodowało wyłom w historii liturgii i jego następstwa mogły być tylko tragiczne. Jak to już zdarzało się wiele razy w przeszłości konieczność rewizji Mszału była w pełni sensowna i całkowicie zgodna z dyspozycjami Soboru [Watykańskiego II]. Ale tym razem [mowa o reformie liturgii po Soborze] wydarzyło się coś więcej. burzono starożytną budowlę i tworzono inną. (...)Jestem przekonany, że kryzys, który przeżywamy obecnie, jest spowodowany upadkiem liturgii."(s. 133) I dalej:"Czy dla zwalczenia owej manii niwelowania wszystkiego i trywializowania nie można by pomyśleć o przywróceniu do użycia dawnego rytu? Samo to nie byłoby rozwiązaniem. Jestem oczywiście zdania, że należałoby o wiele hojniej udzielać prawa zachowania dawnego rytu wszystkim tym, którzy sobie tego życzą. Nie widzę zresztą, co miałoby być w tym niebezpiecznego lub nie do przyjęcia. Wspólnota, która ogłasza nagle jako ściśle zabronione to, co dotąd było dla niej czymś najświętszym i najwznioślejszym, oraz której przedstawia się jako coś niestosownego żal, odczuwany przez nią z tego powodu, sama stawia się pod znakiem zapytania. Jak można jej jeszcze wierzyć? Czy jutro nie zakaże ona tego, co dzisiaj nakazuje? (...) Tolerancja względem awanturniczych fantazji jest u nas prawie nieograniczona, za to praktycznie nie ma jej względem dawnej liturgii. Z pewnością w ten sposób znaleźliśmy się na złej drodze" (tamże). Z pewnością nadchodzi dziś pora, by na temat liturgii klasycznej, przyczyn jej praktycznego zniknięcia i konsekwencji, jakie to zniknięcie przyniosło zacząć otwarcie i bez lęków rozmawiać. Na stojąco czy na klęczkach? Ze sprawą liturgii wiąże się sprawa naszej postawy zewnętrznej, w czasie, gdy uczestniczymy w Novus Ordo Missae. Przyjmowanie Komunii św. w czasie Mszy św. na stojąco stało się już w Polsce powszechną praktyką. Postawa stojąca w tym ważnym momencie posiada nawet jakieś tam swoje teologiczno-liturgiczno - historyczne uzasadnienie; człowiek tak jest ułożony, że wszystko, co czyni, stara się sobie wytłumaczyć – dlaczegóż zatem nie uzasadnić i takiej postawy. Nie chcę rozstrzygać, czy któraś z tych postaw jest bardziej godna od drugiej. Jednak na dwie sprawy chcę zwrócić uwagę czytelnika: Słyszałem raz, jak jeden pobożny ksiądz, w dodatku profesor liturgiki mówił, że nie ma znaczenia, w jakiej postawie przyjmuje się Pana Jezusa w Komunii św., ważne jest natomiast nastawienie wewnętrzne. Nie chcę odejmować wagi nastawieniu wewnętrznemu; ale trzeba nam wiedzieć, że ma ono jak najściślejszą więź z postawą zewnętrzną. Wyobraźmy sobie, że młody mężczyzna idzie oświadczać się o rękę ukochanej dziewczyny. Ubiera się zatem w waciak, na nogi naciąga gumowce, w kąciku ust przykleja papierosa, dłonie wbija głęboko w kieszenie, wyciąga się na krześle i mówi: „Kochanie, nie patrz na moją postawę zewnętrzną, liczy się moje wnętrze, bardzo chcę cię poślubić”. Człowiek jest jednością duchowo – cielesną i stany jego ducha wyrażają się na zewnątrz. Na tej podstawie oparta jest symbolika liturgii, a także każdego ceremoniału. Słowa, gesty, stroje odsyłają do transcendentnej wobec „tu i teraz” rzeczywistości. Ale jest też i tak, że postawa zewnętrzna wpływa na postawę wewnętrzną – postawa „baczność!” w wojsku sprzyja zachowaniu wewnętrznej dyscypliny, klękanie ułatwia czy wręcz umożliwia – zachowanie pokory. Są to sprawy oczywiste, Odpowiedz Link Zgłoś
dociek Tym razem - Kazanie Buddy 25.11.06, 23:47 Dhamma-czakkappawattana-sutta Czyli „Kazanie o wprawieniu w ruch koła Prawa” (Winaja, Maha-wagga I 6) I Wzniosły, wędrując z miejscowości do miejscowości, przybył do Benaresu, do parku Isipatana, gdzie bawiło pięciu mnichów. I ujrzało pięciu mnichów Wzniosłego, jak z daleka się zbliżał i ujrzawszy, umówili się między sobą: „Przyjaciele! Oto idzie asceta Gotama, który żyje w obfitości, który zaniechał dążenia [do wyzwolenia przez umartwienie] i który oddał się zbytkowi. Nie będziemy składać mu czci, nie wstaniemy z miejsca, nie weźmiemy od niego miski jałmużnej, ani też płaszcza jego, ale przygotujemy dla niego krzesło, jeśli zechce, niech sobie spocznie”. Ale im bardziej zbliżał się Wzniosły do pięciu mnichów, tym trudniej było pozostać pięciu mnichom przy ich własnym postanowieniu. Wyszli na spotkanie Wzniosłego, jeden wziął od Wzniosłego miskę jałmużną i płaszcz, inny przygotował krzesło, trzeci postawił wodę do obmycia stóp i przyniósł podnóżek. I przemawiali do Wzniosłego po imieniu, i nazywali go „przyjacielem”. A kiedy tak mówili, powiedział Wzniosły do pięciu mnichów: „O wy mnisi! Nie nazywajcie Tathagaty (taki, który poszedł drogą nirwany; taki, który poznał absolutną prawdę) po imieniu, ale nazywajcie go przyjacielem. Tathagata, o wy mnisi, jest świętym, najwyższym Buddą (Oświeconym). Otwórzcie uszy, o wy mnisi, wyzwolenie od umierania znalezione zostało; ja was nauczam, ja wam głoszę naukę. Jeśli żyć będziecie wedle nauki, w krótkim czasie posiądziecie to, gwoli czego szlachetni młodzieńcy z domów swoich wyruszają tam, gdzie nie ma domu, [posiądziecie] najwyższy, ostateczny cel świętego żywota, tu na ziemi jeszcze prawdę poznacie i oglądać ją będziecie naocznie”. A kiedy on tak przemawiał, zwróciło się pięciu mnichów do Wzniosłego: „Jeśli, o przyjacielu Gotamo, nie zdołałeś zdobyć ponadludzkich doskonałości, pełnej wspaniałości wiedzy i poznania, [które są własnością istot] szlachetnych, przez owo dążenie, przez ów tryb życia, przez owe umartwienia, to jakże chcesz teraz, kiedy żyjesz w obfitości, kiedyś zaniechał dążenia i oddałeś się obfitości, zdobyć ponadludzką doskonałość, pełną wspaniałość wiedzy i poznania, [które są własnością istot] szlachetnych?” A kiedy tak mówili, rzekł Wzniosły do pięciu mnichów: „Czy przyznajecie mi, o wy mnisi, że nigdy przedtem do was tak nie mówiłem?” – „Nie czyniłeś tego, o Panie!” – „Doskonały, o wy mnisi, jest świętym, najwyższym Oświeconym. Otwórzcie wasze uszy, o wy mnisi, wyzwolenie od śmierci zostało znalezione”. Wtedy znowu słuchać zaczęło pięciu mnichów Wzniosłego, otworzyli uszy i myśli swoje zwrócili ku poznaniu. I przemawiał Wzniosły do pięciu mnichów: „Dwa są krańce, o wy mnisi, których unikać musi ten, kto porzucił dom rodzinny. Jakie dwa? - Jeden kraniec to życie w uciechach, w oddawaniu się rozkoszy i używaniu. To jest niskie, nieszlachetne, ziemskie, niegodne i bez wartości. A drugi kraniec – to życie w samoudręce; i to jest bolesne, niegodne i bez wartości. - Z dala od tych dwóch krańców, o wy mnisi, stoi Doskonały. Drogę poznawszy, która leży po środku, która wzrok otwiera i wiedzę daje, która prowadzi do spokoju, do poznania, do oświecenia, do wygaśnięcia. - I jakaż to jest, o wy mnisi, Droga, która leży po środku, którą poznał Doskonały, która oczy otwiera i wiedzę daje, która prowadzi do spokoju, do poznania, do oświecenia, do wygaśnięcia? - Jest nią szlachetna, z ośmiu części złożona Ścieżka: słuszny pogląd, słuszne postanowienie, słuszne słowo, słuszny czyn, słuszny żywot, słuszne dążenie, słuszne skupienie, słuszna medytacja. - A to jest, o wy mnisi, szlachetna prawda o cierpieniu: cierpieniem są narodziny, cierpieniem jest starość, cierpieniem jest choroba, cierpieniem jest śmierć, cierpieniem jest obcowanie z tym, kogo nie miłujemy, cierpieniem jest rozłąka z tym, kogo miłujemy, cierpieniem jest nie osiągnięcie życzeń; słowem, cierpieniem jest pięć kategorii elementów, zasilających żądzę bytowania. - A to jest, o wy mnisi, szlachetna prawda o powstaniu cierpienia: źródłem cierpienia jest pragnienie, które stwarza nowe wcielenia, któremu towarzyszy rozkosz i namiętność, które zaspokojone bywa to tu, to tam – pragnienie uciech, pragnienie istnienia i pragnienie nieistnienia (wg innej interpretacji: pragnienie potęgi). - A to jest, o wy mnisi, szlachetna prawda o zniszczeniu cierpienia: zniszczenie pragnienia przez zupełne zniszczenie pożądania, zaniechanie, wyzbycie się i uwolnienie, i nie dawanie dostępu. - A to jest, o wy mnisi, szlachetna prawda o drodze prowadzącej do zniszczenia cierpienia: jest nią szlachetna, z ośmiu części złożona Ścieżka: słuszny pogląd, słuszne postanowienie, słuszne słowo, słuszny czyn, słuszny żywot, słuszne dążenie, słuszne skupienie, słuszna medytacja”. „ To jest szlachetna prawda o cierpieniu – zrozumiałem, o wy mnisi. Tę szlachetną prawdę o cierpieniu trzeba przemyśleć głęboko. Przemyślałem głęboko tę szlachetną prawdę o cierpieniu. I dopóki nie poznałem, o wy mnisi, prawdziwego, potrójnego, dwunastokrotnego (cztery prawdy, w trzech sformułowaniach każda) poznania i zrozumienia w pełnej jasności tych czterech prawd szlachetnych, dotąd nie wiedziałem, o wy mnisi, że nie zdobyłem jeszcze Oświecenia w tym świecie razem ze światami bogów, Mary (szatan buddyjski, personifikacja doczesności) i Brahmy, wśród istot wszelakich ze śramanami (ascetami), braminami, z bogami i ludźmi. Ale odkąd, o wy mnisi, posiadłem prawdziwe potrójne poznanie i zrozumienie w pełnej jasności tych czterech prawd szlachetnych, odtąd wiem, o wy mnisi, że zdobyłem Oświecenie w tym świecie razem ze światami bogów, Mary i Brahmy, wśród istot wszelakich ze śramanami, braminami, z bogami i ludźmi. Poznałem i przejrzałem: Nie utracę już wyzwolenia mego ducha. To są moje ostatnie narodziny. Nie ma już dla mnie dalszych narodzin!” Tak mówił Wzniosły. Uradowanych pięciu mnichów sławiło mowę Wzniosłego. ***** To forum internetowe traditio1, to wg mnie, nie kaplica, ani ambona, ani kościół! Więc daruj sobie proszę te religijne "nauki", bo zacznę tu cytować i przytaczać fragmenty tekstów świętych ze wszystkich dostępnych religii, łącznie z woo-doo. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Uważaj Doćku ;-) 26.11.06, 00:25 z cytatami arabskimi... ;-) a poza tym cóż niby masz rację a z drugiej strony... hmm ja sobie myslę tak: w Lublinie mamy Biskupów a nawet Arcybiskupów w liczbie znacznej ;-) ale na ogół nie muszą sie oni na forum promować, a tu nagle przyjechał jeden z najbardziej znanych na świecie (mnie owszem się skojarzył ale poprzez owo FSSPX: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=783&w=52470824 ) i oto możemy przez forum sciągnąc sobie jego kazanie o herezji modernizmu... wydaje mi sie być to nieco zbyt swiatowe biorąc pod uwagę temat, ale ja jako laik mogę czegos nie rozumieć... Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Uważaj Doćku ;-) 26.11.06, 00:37 hmm no i nie dopisałem że w sumie sprawy religii też są lublinianom bliskie... ps. wiem że niektóre wypowiedzi moje tu to z mojej strony prowokacja jest nieco ale mam wrazenie że jest coś głeboko prowokacyjnego w temacie postu "Biskup o heretykach" do którego dałem link tym bardziej że któż sa owi heretycy? ja sobie mysle że nieładnie jest kogos tak nazywać gdy chce się podjąć dyskusję - chyba że się wcale nie chce dyskutować a jedynie zareklamować swój pogląd... Dlatego PROSZĘ o wyrozumiałość dla mojej prowokacyjnej postawy - nikt wszak doskonały nie jest... Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: Uważaj Doćku ;-) 26.11.06, 21:29 nie rozumiesz. bo modernizm dotyczy doktryny, a nie udogodnień technicznych, komunikacyjnych, etc. Wyobraź sobie, że ten tradycjonalistyczny Biskup jeździ samochodem, lata samolotem i ma laptopa. Tylko jego teologiczne poglądy mają 2000 lat i wciąż są nowe! Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 13:16 Sprawa Soboru Watykańskiego II Papież Benedykt XVI za czasów gdy stał na czele Kongregacji Doktryny Wiary pisał: „Bezsprzecznie ostatnie dwudziestolecie było dka Kościoła katolickiego niefortunne. Skutki tego, co nastąpiło po soborze są przeciwne oczekiwaniom wszystkich, także oczekiwaniom papieży Jana XXIII i Pawła VI. Chrześcijanie na nowo są w mniejszości i to bardziej jeszcze niż byli u schyłku starożytności. (...) Papieże i Ojcowie Soborowi oczekiwali nowego zjednoczenia katolików a tymczasem nastąpiła taka niezgoda, że wydaje się – używając słów Pawła VI – iż autokrytyka przerodziła się w autodestrukcję. (...) Oczekiwano skoku w przód, a tymczasem nastąpiła dekadencja spod znaku rzekomego „ducha soboru”, natomiast jego prawdziwy duch został w ten sposób zdyskredytowany. (...) Kardynał Julius Dopfner powiedział, że Kościół po soborze przypomina wielki plac budowy. Ktoś złośliwie dodał – tak, ale na tym placu zgubiono projekt budowy i każdy teraz ją kontynuje wedle swego upodobania” (Raport o stanie wiary, s. 25) Dziś, zwłaszcza w Polsce, w czasie rozmów z księżmi i świeckimi aktywnymi uczestnikami życia Kościoła można odnieść wrażenie, jakby jedynymi Następcami św. Piotra byli Jan XXIII, Paweł VI, a swój szczyt papiestwo osiągnęło w Osobie Jana Pawła II. Podobnie, gdy się przegląda tematy prac dotyczących choćby nauczania społecznego Kościoła można odnieść nieodparte wrażenie, że na dobre zaczęło się ono na Soborze Watykańskim II, zaś pełną dojrzałość osiągnęła katolicka myśl społeczna w nauczaniu naszego wielkiego Rodaka, zasiadającego na Tronie Piotrowym. Czy jest to rzetelne i zgodne ze stanem faktycznym? Czy rzeczywiście wszystko, co było przed, było tylko niedojrzałą próbą określenia stosunku Kościoła do świata, państwa, do zagadnień pracy, kapitału, etc? Jakimś bardzo niedojrzałym, bardzo płaskim i niedoskonałym wyrazem katolickiej doktryny? Myślę, że trzeba znaleźć na te pytania rzetelną odpowiedź. Nie zamierzam poddawać w wątpliwość znaczenia w dziejach Kościoła i współczesnego świata pontyfikatu Jana Pawła II. Ale czynienie z Jego nauczania jedynego punktu odniesienia (a wielu tak czyni) jest z pewnością błędem. On sam mówił w swojej ostatniej książce „Pamięć i tożsamość”: „Europę na przełomie tysiącleci można określić jako kontynent spustoszeń”. Czyż za owym spustoszeniem nie stoi także spustoszenie Kościoła, fakt, iż w pewnym momencie on sam próbował przestać być „znakiem sprzeciwu”, że otworzył się na nurty ze świata, które okazały się niszczące? Inne wypowiedzi na temat Vaticanum II, których autorami są osoby o niekwestionowanym autorytecie teologicznym i pastoralnym: "Kościół znajduje się w okresie niepokoju. Myśleliśmy, że po soborze rozpoczną się słoneczne dni w historii Kościoła. A zamiast tego nadszedł dzień pochmurny, burzliwy i ciemny, pełen pytań i niepewności" Paweł VI O niektórych hierarchach i teologach posoborowych: "Pragną oni ustanowić nowy Kościół, różny od Kościoła Chrystusowego; pragną oni stworzyć społeczeństwo antropocentryczne, zagrożone wpisaną weń immanentnie apostazją. Jesteśmy zdani na łaskę powszechnego ruchu potknięć i kapitulacji, irenizmu i dostosowania" Kardynał Henri de Lubac "Trzeba być realistą i uznać z głębokim i bolesnym odczuciem, że duża część dzisiejszych chrześcijan czuje się zagubiona, zmieszana, zakłopotana, a nawet rozczarowana: idee sprzeciwiające się objawionej i niezmiennej Prawdzie rozprzestrzeniają się szeroko i daleko; otwarte herezje w dziedzinie dogmatów i moralności zostały rozpowszechnione wywołując zwątpienie, zamęt i bunt; nawet liturgia została zmieniona." Jan Paweł II Pora powiedzieć sobie otwarcie, że jakkolwiek Ojcowie soborowi cieszyli się asystencją Ducha Świętego, to z pewnością dały tam znać o sobie też tendencje do zniszczenia ortodoksji katolickiej. I te tendencje spowodowały, że Kościół znalazł się w chwiejnej sytuacji, która, mimo tego, iż po pontyfikacie Jana Pawła II i wraz z nadejściem pontyfikatu Benedykta XVI, nie brakuje symptomów nadziei, to jednak owa chwiejność trwa po dziś dzień. Świadczą o tym poważne wypowiedzi, przytoczone powyżej. W ocenie stanu Kościoła nie wolno chować głowy w piasek i poddawać się wyłącznie entuzjazmowi „soborowej odnowy”, ale spojrzeć realnie na rzeczywistość, ustalić, w którym miejscu został popełniony błąd i starać się go usunąć. Wskazówką w identyfikacji błędu może być nauczanie Papieży sprzed Vaticanum II. Można choćby zajrzeć do encykliki „Pascendi Dominici Gregis” św. Piusa X. Papież pisał w niej: „Będziemy więc mówić, Czcigodni Bracia, nie o niekatolikach, lecz o wielu z liczby katolików świeckich, oraz – co jest boleśniejsze – o wielu z grona samych kapłanów, którzy wiedzeni pozorną miłością do Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologicznej, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, głoszonymi przez wrogów Kościoła, zarozumiale siebie mienią odnowicielami tego Kościoła i rozzuchwaleni liczbą swych zwolenników napadają nawet na to, co tylko jest najświętszego w dziele Chrystusowym (...). (...) przeprowadzają oni swe plany nie poza tym Kościołem, ale w nim samym: stąd też niebezpieczeństwo ma swoje siedlisko niejako w samych żyłach i wnętrznościach Kościoła, ku tym pewniejszej szkodzie, im lepiej go znają”. (Pascendi... 2-3). Minęły cztery zaledwie dziesięciolecia, a o wrogach Kościoła przestało się otwarcie mówić. Wytłumaczenia są trzy możliwe: Albo św. Pius X (i inni papieże do Vaticanum II) cierpieli na manię prześladowczą i bezpodstawnie dopatywali się w niektórych działaniach ludzi wewnątrz Kościołą wojny wydanej Kościołowi, albo wrogowie ci z dnia na dzień wymarli, albo... Pewną podpowiedzią w rozwiązaniu zagadki mogą być przytoczone wyżej współczesne wypowiedzi hierarchów i rzetelna analiza sytuacji w jakiej znalazł się Kościół. Nie chodzi o to, by napawać się czarną wizją, bawić się w tropiciela spisku, załamywać ręce w obliczu kryzysu. Nie wolno jednak udawać, że nic się nie dzieje. Pora już z tym skończyć. Pewnym przełamaniem tej radosnej zmowy milczenia, która trawi wielu duchownych i zaangażowanych świeckich, a zarazem, paradoksalnie, wbrew medialnym komentarzom które za złe miały pesymizm, znakiem nadziei że rozpoczyna się odnowa są wydarzenia ostatnich miesięcy. Najpierw mocne słowa kard J. Ratzingera w czasie Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek (nie tylko o brudzie w Kościele!), potem jego kazanie na rozpoczęcie konklawe, i wreszcie wybór Następcy św. Piotra, który przybiera sobie imię Benedykta XVI. Czas pokaże. Wiadomo, że Kościół trwać będzie, ma na owo trwanie Boską gwarancję. Może jednak samobójcze „otwieranie się na świat” zastąpi pracą nad dostosowywaniem świata do wymogów Ewangelii. Zależy to także od nas – od żarliwości naszych modlitw i wiary, a także od świadomości, że jesteśmy żywymi tkankami Kościoła – Mistycznego Ciała Chrystusa. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 13:22 Traditio1 drogi poecam załozenie bloga dla długich tekstów... nieco to nowoczesne i modernistyczne ale zarazem praktyczne... Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Dzięki dla Traditio! 24.11.06, 14:43 Za zwięzłe, a nie "zbywające" jednym słowem, przedstawienie swojego stanowiska. P. Leniak może nie czytać tych wypowiedzi, jeśli przekraczają jego możliwości. Zapewne wielu uzna, że sprawy sporów pomiędzy duchowieństwem i różnymi odłamami wierzących nie są najistotniejsze, ale dlaczego wtrącać się w ich ostatecznie nie najdłuższe na Forum rozmowy? Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
tajnos.agentos Re: Dzięki dla Traditio! 24.11.06, 14:45 www.mariawita.pl/ ...Czemu nie? Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Robercie18 24.11.06, 18:11 owszem czytam a moja uwaga była czysto techniczna... Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Re: Robercie18 24.11.06, 19:12 Sorry, zabrzmiało to nieco złośliwie czy kpiąco. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Robercie18 24.11.06, 19:20 hmm nieco racji masz... ej rozwydrzyłem się zanadto Odpowiedz Link Zgłoś
dociek Albigensi 25.11.06, 23:51 forum.gery.pl/index.php?showtopic=9135 Czym był Kataryzm? Przede wszystkim było to późne odgałęzienie największej sekty dualistycznej - manicheizmu, nazywani byli też Albigensami. Albigensi byli konfederacją heretyków z XII w., złożoną z Katarów, Pertobruzjan, Henrycjan, Arnoldystów i Waldensów .Nazwa ta pochodzi od głównego ośrodka tej herezji- miasta Albi w południowej Francji swoim zasięgiem obejmował Francję, Katalonię, Italię, Niemcy a nawet Anglię. Największy ośrodek Katarów znajdował się w południowej Francji - Langwedocji, gdzie katarzy znaleźli doskonałe warunki dla dalszego rozwoju swojej działalności. Kraj ten posiadał wiele bogatych miast jak np. Narbonne, Tuluza, Montpellier, Alres, Awionion, Marsylia i inne. Były to przede wszystkim ośrodki handlowe, gdzie stykali się ludzie z różnych stron Europy, tutaj właśnie panowała ogromna, zadziwiająca ludzi Południa, tolerancja. Ta część Francji była krajem niezależnym, chociaż pewne posiadłości mieli tu król Aragonu, król Anglii, jednak największą władzę w tej części Francji posiadali hrabiowie Tuluzy. Co takiego przyciągało ludzi, na czym polegała siła fenomenu katarskiego? Herezja ta opierała się na dualizmie, na manichejskiej teorii dwóch pierwiastków: Dobra i Zła, Światła i Ciemności, Ducha i Materii. Najbardziej zaangażowani wyznawcy wyrzekali się aktywności seksualnej - zwłaszcza gdy chodziło o prokreację, potępiali małżeństwo, praktykowali surowy wegetarianizm i odmawiali spełniania takich świeckich obowiązków, które wymagały składania przysiąg. Dość osobliwa była ich wiara w wędrówkę dusz, uważali mianowicie, że dusza po śmierci nie idzie na tamten świat i to nie tylko ludzkiego, lecz udaje się do drugiego ciała . O tym do jakiego ciała trafi, decydują zasługi człowieka z życia doczesnego. Odrzucali też sakramenty, zwłaszcza chrzest i Eucharystię, oraz Kościół i kapłanów. Sami wiedli życie proste i pobożne, dążąc do osobistego kontaktu z Bogiem, co ograniczało znaczenie duchownych, kaznodziejów i nauczycieli. Katarów obowiązywał też zakaz kłamania, przeklinania, zabijania, samotnego podróżowania, sypiania bez ubrania, oddawania się prostytucji. Dzielili wyznawców swoich na dwie kategorie: doskonałych(perfecti) i zwykłych wyznawców (credentes). Owi "doskonali" stanowili elitę nadrzędną nad zwykłymi wierzącymi. "Doskonali" sprawowali liturgię inicjacji - Consolamentum, która prowadziła do przejścia ze stanu wierzących do stanu "doskonałych". Każdy kandydat musiał przysiąc posłuszeństwo wobec zasad doktrynalnych. Jedyną modlitwą zaakceptowaną i przejęta przez katarów było Ojcze Nasz, ponadto obowiązywała jeszcze jedna formuła odmawiana przez nich: Podajemy Ci tą świętą modlitwę, abyś miał ją od nas, Boga i Kościoła i abyś nigdy nie zjadł ani nie wypił niczego, nie odmówiwszy jej pierwsze. Jeśli tego nie uczynisz, będziesz musiał odprawić pokutę ,następnie Doskonali kładli mu na głowę ręce (rytuał podobny do manichejskiego tchnienia Ducha Świętego). Drugi rytuał melioramentum, była to publiczna spowiedź, podczas której zgromadzeni udzielali rozgrzeszenia. Każdy "Doskonały" był odziany w habit pocieszonego, dopiero w okresie prześladowań habit został zamieniony na sznur noszony przez mężczyzn na koszuli, a przez kobiety bezpośrednio na ciele. Consolamentum pozwalało wyświęcanemu otrzymać Ducha Świętego, stać się Doskonałym i dostąpić zbawienia już w życiu doczesnym. Obrzęd ten występował w dwóch kontekstach. Konteksty te zostały dokładnie opisane przez Dobkowskiego Mariana: W pierwszym przypadku był stosowany jako pocieszenie umierających i miał na celu wyłącznie udzielenie zbawienia przez oczyszczenie się zesłanie Ducha Świętego i podjęcie trudu zachowania go. W przypadku pocieszenia umierających miał on na celu wyłącznie udzielenie zbawienia przez oczyszczenie się zesłanie Ducha Świętego i podjęcie trudu zachowania go. Natomiast Consolamentum doskonałych oprócz łaski zbawienia umożliwiało nowo wyświęconemu również przekazywanie tego ducha. Jest to najlepszy moim zdaniemopis doktryny Katarskiej, przedstawia bowiem jej wszystkie cechy charakterystyczne i porównuje je z doktryną kościoła katolickiego. Teologia katarska była pochodzenia gnostyckiego i jak większość gnostyków nie uznawała Starego Testamentu, jej zdaniem relacjonował on czyny Szatana - władcy tego świata (podobnych twierdzeń możemy doszukać się w dziele ruchu heretyckiego bogomilów ,znane jako Interrogatio Johannis- Pytania Jana). Chrystusa uznawali ze względu na to, że był Synem Bożym, że zstąpił na ziemię żeby głosić chwałę Najwyższemu - czyli Bogu i że był starszym bratem perfecti. Katarzy obchodzili święta religijne wraz z katolikami, ale świętom tym nadawali inną treść np. Zesłanie Ducha Świętego oni nazywali rocznicą "nakładania rąk". Odprawiali także comiesięczne modły (lo servisi w języku prowansalskim, a po łacinie apparellamentum). Kataryzm swoim zasięgiem objął feudalne i mieszczańskie społeczeństwo, zubożałą szlachtę, rzemieślników i kupców. Przyjął się właśnie tam, gdzie najtrudniej było wprowadzić jakiekolwiek zmiany. Katarscy duchowni podzielili społeczeństwo na trzy grupy: oratores (ci, którzy się modlą), bellatores (ci, którzy walczą) i laboratores(ci, którzy pracują). Kataryzm przeciwstawiał się feudalizmowi z natury swoich wierzeń i teorii moralnych, twierdził, że to szatan jest głową hierarchii feudalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.vlan192.dengo.lubman.net.pl 24.11.06, 14:26 Droga Niewiasto , Pan Jezus powiedział "Po owocach ich poznacie"... Proszę spojrzeć na sytuację Kościoła na zachodzie. Naszą sytuacją możemy zawdzieczać jedynie roztropności kard. Wyszyńskiego i jego niechęci do zmian. Zachęcam do przeczytania o sytuacji Kościoła w USA po VII: www.bibula.com/18/main.php?page=owoce Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 26.11.06, 00:07 Otóż Janku - nie wiem czy zdajesz sobie sprawe z tego, że masowe odchodzenie od praktyk religijnych miało miejsce już w XIX wieku, Kościół zbyt późno zareagował na pewne tendencje społeczne, co kosztowało go bardzo wiele. Zwolenników nie przysporzyło mu również zaangazowanie sie w politykę po stronie Swietego Przymierza - że przypomnę potepienie dla Powstania Listopadowego, czy włoskiej rewolucji Garibaldiego. Tak więc laicyzacja jest wynikiem wielu procesów, zachodzących w tamtejszych społeczeństwach od dwóch wieków - czy nawet dłużej. Zwalanie jej na karb VS jest nieporozumieniem. W Polsce mielismy tą sytuację, że w wyniku rozbiorów nastapiło zakonserwowanie się pewnego modelu religijności, który juz gdzie indziej nie funkcjonował od dawna. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.06, 09:40 Nie jestem specem w tym temacie, ale obecna msza i jej oprawa to nie dzieło Soboru, tylko komisji, która pracowała po zakończeniu samego Soboru. I druga ciekawa rzecz - dlaczego "księża postepowi" tak zaciekle walczą z tradycyjna mszą? Czy im to w czymś przeszkadza? Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 27.11.06, 11:42 Komisja została powołana przez Sobór. "Postępowych" księży - patriotów to mieliśmy w latach 50. Zastanawiam sie gdzie zetknałeś się z taką zaciekłą postawą wobec tradycyjnej liturgii? Mi sie jakos nigdy to nie zdarzyło. Powielanie mitów nie słuzy niczemu dobremu. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
tajnos.agentos Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 11:28 Wiecie, jaka jest różnica pomiędzy francuskimi nazwiskami "Lefebvre" a "Lefevre"? Otóż, podobno "Lefebvre" pochodzi od łacińskiego "faber" - czyli "robotnik", "rzemieślnik"; natomiast "Lefevre" - od starofrancuskiego "le fève" - czyli kowal: taki nasz "Kowalski". Więc, pan Lefebvre jest ponad tym całym pospólstwem, więc uważajcie...;-) Odpowiedz Link Zgłoś
tajnos.agentos Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 11:20 Aha, dziękuję! Znaczy się - za szybko... Odpowiedz Link Zgłoś
tajnos.agentos Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 11:20 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=52784615&a=52786791 Odpowiedz Link Zgłoś
tajnos.agentos Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 24.11.06, 11:19 Szto eto za ptica? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.vlan192.dengo.lubman.net.pl 25.11.06, 18:23 Wykład już dostępny on-line: www.piusx.org.pl/pobieranie/download.php?bp%20Williamson%20Lublin%2023.11.06.mp3 inne ciekawe o podobnej tematyce: www.piusx.org.pl/pobieranie/ Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 25.11.06, 23:23 Nie wiem czy będę mogła odpowiedzieć, żaden ze mnie teolog, ale napiszę to, co mi się nasuwa po jakiś przemyśleniach nad tematem. =========================================================== Co do pewności, że VS popełnił błędy: wystarczy znajomość doktryny Kościoła i porównanie z tą, która jest głoszona na VS. Co dowykazania błędów: wystarczy przeczytać Syllabus errorum, bądź encyklikę Pascendi dominici gregis i porównać te dokmenty z dekretem o ekumenizmie czy wolności religijnej. ============================================================ Ja: Napisz mi proszę czyjego autorstwa jest owa encyklika, łatwiej będzie mi ją znaleźć. Tak się zastanawiam, czy jesteś pewien, że Jan XXIII, Paweł VI, Jan Paweł II, Albert Krąpiec (i wszyscy zaangażowani w dzieło VS) nie znali przedsoborowej doktryny Kościoła? ============================================================== Miał być przecież w świecie „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą”; stał się zaś w dużej mierze jedną z instytucji tego świata, nie tylko „otwartą” na świat, ale całkowicie do niego, wraz z całym jego relatywizmem, horyzontalnością, brakiem ostatecznych uzasadnień - przystosowaną. ============================================================== Ja: Piszesz tak, jakby Kościół przedsoborowy nie był częścią tego świata...Czyż mam Ci uświadamiać, jak bardzo często sprzymierzał się z on ze świecką władzą w imię celów jak najbardziej doczesnych, jak bardzo często używał swego autorytetu w obronie spraw wątpliwych - że sięgnę do moich ulubionych czasów i klątwy, jaką w 1455 roku papież Kalikst III obłożył Związek Jaszczurczy i wszystkich, którzy go poparli (a więc i polskiego króla - a działo się to u progu zwycięskiej dla Polski Wojny Trzynastoletniej). Przypomnę Ci również, że Kościół oficjalnie potępił Powstanie Listopadowe, o czym wie każdy, kto czytał w liceum "Kordiana". Ile razy w ciągu minionych wieków Kościół dobrowolnie, i sam z siebie, sprowadzał się do roli czysto ziemskiej instytucji, w której kapłani stawali się tylko administratorami...Czy Innocentemu III nie śnił się walący kościół, podtrzymywany przez Biedaczynę z Asyżu? Czy racji nie miał Savonarola mówiąc, że na Tronie Piotrowym zasiadł Szatan (aby uświadomić sobie, że miał, wystarczy przypomnieć sobie jaka rodzina panowała wtedy w Rzymie. Byli to Borgiowie). Dość powiedzieć, że w czasach Renesansu Kościół i kler utożsamiane było z największym zepsuciem. A z Twoich wypowiedzi wynika, ze wszystko było cacy - aż do 1965 roku! Co do rytu mszalnego: obecnie i wielu duchownych przyznaje, że Mszy Trydenckiej pozbyto się zbyt gwałtownie. Ma ona wielu zwolenników i dobrze; co do mnie: niedziela o 15 bardzo mi nie pasuje i dlatego ani razu jeszcze się nie wybrałam. prywatnie jestem wielbicielką łaciny bolejącą szczerze nad jej coraz powszechniejsza nieznajomością... Natomiast nie bardzo wierzę w to, żeby ktoś kiedykolwiek administracyjnie zakazywał liturgii trydenckiej. Dokumenty soborowe na temat liturgii (daruj - nie pamiętam tytułów) nakazują umiar we wprowadzaniu języków narodowych, ba - zalecają odprawianie części stałych po łacinie. CDN ps podobnie jak Ty - ja równiez polecam pewne teksty...na przykład Katechizm Kościoła Kat., który Ty i tak zapewne uznajesz za heretycki... I nie tylko: www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=988 www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=311 www.katolik.pl/index1.php?st=ksiazki&id_r=287&id=861 Mogłabym trochę więcej... Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 25.11.06, 23:54 Odpowiedź swoją podzieliłam troche, bo nie lubie wysyłać długich postów...i tak przekraczam granice przyzwoitosci, może powinnam załozyć bloga... ========================= Dziś, zwłaszcza w Polsce, w czasie rozmów z księżmi i świeckimi aktywnymi uczestnikami życia Kościoła można odnieść wrażenie, jakby jedynymi Następcami św. Piotra byli Jan XXIII, Paweł VI, a swój szczyt papiestwo osiągnęło w Osobie Jana Pawła II. ================================ Ja: Z przykrością muszę stwierdzić, że napisałeś bzdurę. Nie wiem z kim Ty rozmawiasz, ale ja nigdy nie odniosłam takiego wrażenia. ======================================= Podobnie, gdy się przegląda tematy prac dotyczących choćby nauczania społecznego Kościoła można odnieść nieodparte wrażenie, że na dobre zaczęło się ono na Soborze Watykańskim II, zaś pełną dojrzałość osiągnęła katolicka myśl społeczna w nauczaniu naszego wielkiego Rodaka, zasiadającego na Tronie Piotrowym. ================================ Pierwsza encyklika społeczną była "Rerum Novarum" Leona XIII. Na KULu miałam wykłady z katolickiej nauki społecznej (ze względu na osobę prowadzącego je ks. prof. Kampki wspominam je bardzo ciepło). Na tych wykładach nieustannie podkreslano jej ogromną rolę w rozwoju społecznej myśli Kościoła, podkreslał to również JPII, zeby to stwierdzić, wystarczy zapoznac sie z tekstem encykliki "Centesimus Annus". Po raz kolejny musze stwierdzic, że sie mylisz. ============================ Czy rzeczywiście wszystko, co było przed, było tylko niedojrzałą próbą określenia stosunku Kościoła do świata, państwa, do zagadnień pracy, kapitału, etc? Jakimś bardzo niedojrzałym, bardzo płaskim i niedoskonałym wyrazem katolickiej doktryny? ============================= Ja: Za powyższą wypowiedzią kryje sie totalna nieznajomość nauczania Kościoła. ============================= Czyż za owym spustoszeniem nie stoi także spustoszenie Kościoła, fakt, iż w pewnym momencie on sam próbował przestać być „znakiem sprzeciwu”, że otworzył się na nurty ze świata, które okazały się niszczące? =========================== Ja: Co do bycia "znakiem sprzeciwu" odpisałam Ci wyżej. A teraz napisz mi cóż to takiego okazało się niszczące. Bo ja Ci mogę podać szereg dobrodziejstw VS. Przytoczyłeś opinie m.in. Pawła VI i Jana Pawła II. Nie zamierzam podważać ich prawdziwosci. Myslę tylko, że mogłabym znaleźć jakieś ich wypowiedzi zawierające akceptacje dla dokonań VS, którego obydwaj byli czołowymi architektami... ===================================== Może jednak samobójcze „otwieranie się na świat” zastąpi pracą nad dostosowywaniem świata do wymogów Ewangelii. ============================ Myślę, ze nie rozumiesz tego, co oznacza otwarcie sie na świat w wydaniu soborowym. Polecam Ci tutaj fragment jednego z przmówień Benedykta XVI (pełny tekst tutaj www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/przemowienia/kuriarz_22122005.html: Ostatnie )wydarzenie tego roku, o którym chciałbym wspomnieć przy tej okazji, to obchody czterdziestolecia zakończenia Soboru Watykańskiego II. Ta rocznica nasuwa pytanie: Jakie były rezultaty Soboru? Czy Sobór został właściwie przyjęty? Co było dobre w recepcji Soboru, a co niewystarczające lub błędne? Co pozostaje jeszcze do zrobienia? Nikt nie może zaprzeczyć, że w wielu częściach Kościoła recepcja Soboru następowała z niemałym trudem, nawet jeśli nie chcemy odnieść do wydarzeń ostatnich lat tego, co napisał wielki Doktor Kościoła św. Bazyli o sytuacji w Kościele po Soborze Nicejskim. Bazyli porównuje ją do bitwy morskiej pośród mrocznej nawałnicy. Pisze między innymi: «Ochrypłe wrzaski tych, którzy skłóceni występują przeciw sobie; niezrozumiała gadanina, bezładny zgiełk krzyczących bez ustanku wypełnił już cały Kościół, zniekształcając — przez nadgorliwość lub uchybienia — prawdziwą naukę wiary» (De Spiritu Sancto, XXX, 77; PG 32, 213 A; SCh 17bis, pag. 524). Nie chcę odnosić tego dramatycznego opisu do sytuacji po Soborze, niemniej częściowo odzwierciedla on to, do czego doszło. Powstaje pytanie: dlaczego recepcja Soboru w wielu częściach Kościoła dokonywała się do tej pory z tak wielkim trudem? Otóż wszystko zależy od właściwej interpretacji Soboru lub też — jak powiedzielibyśmy dzisiaj — od jego prawidłowej hermeneutyki, od właściwego klucza do zrozumienia i wprowadzania w życie jego postanowień. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 26.11.06, 00:02 a jednak KUL nie jest wcale taka złą uczelnią ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 26.11.06, 00:08 Ja zawsze wiedziałam, że KUL jest cool :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 26.11.06, 00:37 I jeszcze jedno: ciekawi mnie Twa opinia na temat tego textu. Jesli wola - odpisz na mą pocztę. Pozdrawiam. Adrest traditio1@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 26.11.06, 00:41 Gość portalu: traditio1 napisał(a): > I jeszcze jedno: ciekawi mnie Twa opinia na temat tego textu. Jesli wola - > odpisz na mą pocztę. Pozdrawiam. Adrest traditio1@gazeta.pl Chodzi o ten tekst:www.bibula.com/16/main.php?page=kryzys Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 27.11.06, 02:26 a na Mikołajki Folkowe z Żoną moją z radością przyjdziemy. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 26.11.06, 00:25 Witaj! Nie zgadzamy się dośc fundamentalnie; niemniej jednak mam wrażenie, że rozmowa nie jest, brzydko powiem, pyskówką, jak zwykle w takich razach bywa. Przeciwnie, mam wrażenie, żemoże być dla obu stron owocna. Dziś nie będę odpowiadał merytorycznie, wóciłem właśnie z dalekiej podróży - padam z nóg. Tylko co do. o. Alberta: nie był on zaangażowany w dzieło VS. A dziś mówi: Sobór to była pomyłka, upadła po soborze teologia, wyrzucono filozofię z seminariów, otwartosię na jakieś inteletualne tandeciarstwo. Sam sprawuje codziennie normalnąMszę, zn. taką, jaka sprawowano do końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. a i dziś Msza ta powraca; npw Lublinie przychodzi na nią ponad 100 osób, w większosci młodych. Pewnie i inne rzeczy po zawirowaniach soborowych będą powracać do normy. O reszcie, tzn. odpowiedzi na Twe rozważania - wkrótce. Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 26.11.06, 00:27 Acha: Syllabus to oczyiście bł. Pius IX, Pascendi zaś - św. Pius X. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... 26.11.06, 11:44 znalazłem nareszcie: www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/kep/bractwo_piusa_x.html uwazam że warto ten komunikat KFE przeczytać a ponieważ znalazłem link do niego na forum Bractwa byłoby nieuczciwe gdybym nie podał odpowiedzi Bractwa na komunikat, zatem: www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/0155 hmm jak zwykle kazdy sam musi rozsądzić co słuszne a co nie... Odpowiedz Link Zgłoś
dociek Punkt widzenia agnostyka 26.11.06, 11:52 Autor tekstu: Jerzy Ładyka; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4767 Jan Woleński, Granice niewiary, 2004 ... Podstawę polemiki między wierzącymi i agnostykami stanowią dwie formacje myślenia wsparte na odmiennych systemach wartości i niejednakowych przesłaniach. Czy jest zatem sens polemiki jeśli te dwie wizje myślenia wydają się całkiem rozłączne? Teologowie w deklaracji nie wyrzekają się możliwości takiego dialogu. Ale swą gotowość zaopatrują szczególnym komentarzem. Zakładają mianowicie, że myślenie osób niewierzących obciążone jest szczególnego rodzaju kalectwem. Nie są oni w stanie zrozumieć dogmatu o wymiarze Kościoła jako instytucji nie z tego świata. Istotny zaś sens tego dogmatu sprowadza się do twierdzenia, że Kościół ma wymiar transcendentalny, ponieważ został stworzony przez Boga, co wynika na pewno z nauki Magisterium transcendentalnie utwierdzonej. Wobec tego, zdaniem teologów, osoby niewierzące mogą stać się odpowiednim partnerem dialogu tylko wówczas, gdy podejmą próbę wczucia się w fundamentalne doświadczenie religijne osób wierzących. Słowem, osoby niewierzące mogą stanowić liczącego się uczestnika w dyskusji, wtedy gdy włączą w zakres swej tożsamości poznawczej treści religijne — czyli te właśnie, które są kwestionowane przez ich autonomiczny rozum. Ten warunek grzeszy zaiste przesadą. Z nieskrywaną nonszalancją formułuje się w nim nakaz wyrzeczenia się przez jedną stronę dialogu własnego stanowiska w celu uzyskania prawa do sensownych wypowiedzi o religii i Kościele. ***** I to jest przejawem nietolerancji generalnie przypisanej do większości wyznań. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Punkt widzenia agnostyka 27.11.06, 11:57 to jest przejawem nietolerancji generalnie przypisanej do większości wyznań. =================== Drogi Doćku, nie zgadzam się z Tobą ponieważ to czy ktos jest tolerancyjny czy nie zalezy zasadniczo od jego kondycji jako człowieka, kultury osobistej czy też stopnia frustracji, etc. a nie od tego czy wyznaje jakąś religię. Drugą sprawą jest to, że wierzący - a zwłaszcza katolicy - są bardzo czesto uznawani przez osoby Twojej opcji swiatopogladowej za ciemnotę, mohery. Takie sądy a priori sa często ogłaszane tutaj na forum, połaczone są bardzo czesto z agresją, na którą nie mam juz ochoty reagować. Wiele osób miałoby do mnie więcej sympatii gdybym ogłosiła publicznie ze modle sie do drzewa lub bije pokłony przed moim psem Pikusiem, ale fakt że jestem członkiem KK przekreśla mnie w oczach wielu. Tak więc ja mogłabym powiedzieć że nietolerancja jest przypisana do bycia agnostykiem...z czym Ty się zapewne nie zgodzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... IP: *.vlan192.dengo.lubman.net.pl 26.11.06, 18:01 “Can I fulfill my Sunday obligation by attending a Pius X Mass” and our response was: “In the strict sense you may fulfill your Sunday obligation by attending a Mass celebrated by a priest of the Society of St. Pius X.” (Msgr. Perl, secretary of the Ecclesia Dei Commission, January 18, 2003) Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... 26.11.06, 18:22 Can you translate Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janek Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... IP: *.vlan192.dengo.lubman.net.pl 26.11.06, 21:29 Ptanie zadane Papieskiej Komisji Ecclesia Dei: "Czy mogę wypełnić swój niedzielny obowiązek uczestnicząć we Mszy sprawowanej przez Bractwo św.Piusa X?" Odpowiedź Komisji: "W ścisłym sensie wypełniasz swój obowiązek uczestnicząć we Mszy sprawowanej przez kapłana Bractwa Św.Piusa X..." a dalszej części listu jest jeszcze mowa o tym "że składka na tacę jest dopuszczalna i wskazana.." Wiele osób pisało i otrzymywało taką samą odpowiedź, proszę poszukać u Googlownicy... Znana jest sprawa z Hawajów, gdzie wierni Bractwa poprosili bp. Williamsona o udzielenie sakramentu bierzmowania ich dzieciom. Po całym zdarzeniu biskup miejsca oskarżył ich o schizmę i wydał dekret o ekskomunice... Wierni złożyli rekurs (odwołanie) do Watykanu, a konkretnie do Kongregacji Nauki Wiary i kard. Ratzinger stwierdził,że nie ma podstaw do ekskomuniki;-) Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... 27.11.06, 12:00 ha zatem czemu nie padnie zaproszenie do kaplicy Bractwa na Al. Kraśnickich? Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... 27.11.06, 12:06 Janku, proszę o źródła tej informacji. Cięzko jest mi w to uwierzyć, ponieważ jesteście wspólnotą pozostającą poza Kosciołem Rzymskokatolickim. Wasz rozdział zaczął się w momencie, kiedy abp. Lefebvre w roku 1987 wyświęcił biskupów bez zgody papieża. Dla mnie jest to przypadek taki sam, jakbym chciałą uczestniczyć w nabozeństwie prawosławnym lub luterańskim. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... IP: *.vlan192.dengo.lubman.net.pl 27.11.06, 19:05 Google za przewodnika... Choćby tu: www.unavoce.org/articles/2003/perl-011803.htm Gdzie Msza Trydencka jest można się dowiedzieć: www.msza.net Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Msza Trydencka w Lublinie IP: *.vlan192.dengo.lubman.net.pl 27.11.06, 19:09 Jak ktoś słusznie twierdzi należy powiedzieć gdzie w Lublinie sprawowana jest Msza: Lublin w niedziele o 15:00 w kościele p.w. Ducha Świętego przy ul. Krakowskie Przedmieście 1 w niedziele o 16:30 w kaplicy p.w. św. Stanisława Kostki przy Al. Kraśnickiej 46. W pierwsze piątki miesiąca Msze św. o 18:00, w pierwsze soboty o 8:00. Odpowiedz Link Zgłoś
robertw18 Namiary 27.11.06, 19:15 Przecież to proste, wystarczy wpisać w Google początek wypowiedzi po angielsku. A otrzyma się np. www.unavoce.org/articles/2003/perl-011803.htm Uczestnictwo w takim nabożeństwie Bractwa miałoby być grzechem zależnie od zamiarów uczestnika. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: Namiary 27.11.06, 23:18 Ja o grzechu nic nie napisałam. Wyraziłam tylko swoja wątpliwość. Uczestnictwo w zadnym nabożeństwie grzechem byc nie może, chyba że jest to czarna msza. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Namiary 27.11.06, 23:52 a tu to nie byłbym taki pewien czy ze schizmatykami łączy dany kościół owa wspólnota komunii na przykład? Bractwo zapewne tym razem uczciwie odpowie... Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Namiary 27.11.06, 23:55 bo na przykład w prawosławiu przyjęcie komunii w kosciele z którym nie ma owej wspólnoty oznacza definitywne odłaczenie się czyli schizmę po prostu... Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Namiary 28.11.06, 00:01 KFE pisze tak "Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że przynależność katolika do grupy schizmatyckiej pociąga za sobą karę ekskomuniki (por. kan. 1364, § 1), to znaczy wyłączenia ze wspólnoty wierzących." więc czym może się skończyć bycie integrystą? hmm? Czy np ksiadz katolicki udzieli ślubu, sakramentów, pogrzebu? Czy na to można bedzie liczyć jedynie w Bractwie? Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... 28.11.06, 13:11 Folkatko,sprawa rzekomej schizmy FSSPX już dawno przez Solicę Apostolską jst rozstrzygnięta. Przełożony Bractwa pytał kiedyś odpowiednie dykasterie watykańskie, czy Bectwo jest w Kościele, czy poza nim, a jeżeli poza - dlaczego nie jest prowadzony dialog ekumeniczny. Odpowiedź była precyzyjna: Bractwo jest w Kościele, dlatego nie prowadzi się dialogu ekumenicznego, sprawa regulacji kanonicznych dotyczących FSSPX to "wewnętrzna sprawa Kościoła"> Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... 28.11.06, 13:18 hmm zatem może KFE jest poza kościołem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: traditio1 Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.11.06, 10:58 a co to jest KFE? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: traditio1 Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.11.06, 10:58 A co to jest KFE? Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... 29.11.06, 11:50 Konferencja Episkopatu Polski: www.episkopat.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: Episkopat o Bractwie i odpowiedź Bractwa... 29.11.06, 19:45 Nawet jeżeli KEP głosi doktrynę przeciwną nauczaniu Kościoła - stawia się poa Kościołem. Zalecam lekturę stosownych dokumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Interyści 2000 lat ? 28.11.06, 13:33 cóż pewną odpowiedź znajdziemy tu: haggard.w.interia.pl/integryzm.html to jest tekst integrysty oczywiście... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: traditio1 Re: Interyści 2000 lat ? IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.11.06, 21:08 Gdyby wszyscy katolicy byli normalni, dziś nie było by integrystów. Ci, którzy są wierni 2000 letniej tradycji Kościoła są mianowani integrystami. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Ostatecznie 29.11.06, 22:46 nie mnie wszak sądzić... kwestia wiary jest wiary kwestią... Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: Ostatecznie 29.11.06, 23:00 Leniaku myślący! Wiem, że szukasz. Ale cóż ma powiedzeć? Wiara nie jest czyms przeciwko, albo przeciw rozumowi. Wierzymy, i możemy racjonalnie dowieść i wykazać, że jest to postawa racjonalna - postawa wiary. Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: Ostatecznie 29.11.06, 23:04 Że nie Tobie sądzić, że nie mnie - to prawda. Od tego jest Matka Kościół.My mamy tylko rozumnie przyjmować. Albo rozumnie się nie zgadzać. Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: Ostatecznie 29.11.06, 23:55 A co na to www.bibula.com/16/main.php?page=kryzyspowiesz? Nie jest to wypowiedź jakiegoś zagorzałego zolennika FSSPX, tylko rozsądnej, wykształconej niewiasty, która była Żoną takiegoż człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
leniak Re: Ostatecznie 30.11.06, 14:45 moja odpowiedż na temat wiary byłaby zbyt osobista jak na forum jest zresztą zawarta na blogu w tekście o granicy wiatru... co do artykułu czytałem ale to również nie na forum ;-) nie mniej ja jeszcze resztki trydentu w Polsce pamiętam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: coraz Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 03.12.06, 19:02 No i jednak na Mszę o 15.00 przychodzi nas coraz więcej, coraz więcej i więcj ludzi, którzy na nowo odkrywają iecznotrwały skarb Kościoła - Mszę św. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 03.12.06, 23:18 No i bardzo dobrze, niech przychodzą jak najliczniej, tylko niech nie stawiają sie ponad Duchem Św. BTW - tez moge polecic kilka tekstów. apologetyka.katolik.net.pl/content/view/769/66/ apologetyka.katolik.net.pl/content/category/24/185/66/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiedzący Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: 212.182.119.* 04.12.06, 10:47 Te teksty i nsynuacje x. Grzechowiaka są głęboko nie na miejscu, jego fanatyczne zaślepienie co do abpa. M. Lefebfra wykazało jużwielu publicystów wcale nie zwiążanych z FSSPX. (Trzeba szukać w archiwalnych numerach jużnieukazującego sięczasopisma Nova et Vetera). Ale tak naprawdęnie o ruch FSSPX tu chodzi, tylko o sprawęTradycji, o sprawęMszy ś. I trzeba pamiętać żę w Kościele dyscyplina nie jest ceniona wyżęj od wiernośći ortodoksji (polecam w tym względzie książeczkę"Spustoszona winnica"). Pewnie każdy grzech to w jakiśsposób stawianie się ponad Ducha Świętego. Z tego co wiem, większośćz tych, którzy uczęszczjądo kośćioła Ducha Świętego na 15.00 przychodzi tam dlatego, że Jego głos usłyszeli w swym sercu i są mu posłuszni. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 04.12.06, 20:56 MOTU PROPRIO "ECCLESIA DEI" OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II z 2 lipca 1988 1. Kościół Boży ze smutkiem przyjął wiadomość o nielegalnych święceniach, udzielonych 30 czerwca tego roku przez abpa Marcela Lefebvre'a. Obróciło to wniwecz wszystkie od lat podejmowane wysiłki, zmierzające do zapewnienia pełnej komunii z Kościołem Kapłańskiej Konfraterni św. Piusa X, założonej przez abpa Lefebvre'a. Na nic się zdały owe wysiłki, zwłaszcza podejmowane w ostatnich miesiącach, kiedy to Stolica Apostolska wykazała zrozumienie posunięte do granic możliwości (1). 2. Ów smutek odczuwa w sposób szczególny Następca Piotra, na którym spoczywa obowiązek pierwszego stróża jedności Kościoła (2), bo chociaż ilość osób bezpośrednio zaangażowanych w te wydarzenia jest niewielka, to przecież każdą osobę Bóg kocha dla niej samej i każda została odkupiona krwią Chrystusa przelaną na Krzyżu dla zbawienia wszystkich. Szczególne okoliczności - obiektywne i subiektywne - w jakich spełniony został czyn abpa Lefebvre'a, stanowią dla wszystkich okazję do głębokiej refleksji oraz nowego zaangażowania w wierności Chrystusowi i Jego Kościołowi. 3. Czyn ten sam w sobie był aktem nieposłuszeństwa wobec Biskupa Rzymu w materii najwyższej wagi, mającej kapitalne znaczenie dla jedności Kościoła, jaką jest wyświęcanie biskupów, poprzez które urzeczywistnia się w sposób sakramentalny sukcesja apostolska. Tak więc tego rodzaju nieposłuszeństwo, zawierające w sobie praktyczną odmowę uznania prymatu rzymskiego, stanowi akt schizmatycki. Spełniając ten czyn - pomimo formalnego upomnienia przesłanego przez Kardynała (3) Prefekta Kongregacji Biskupów 17 czerwca - abp Lefebvre oraz kapłani Bernard Fellay, Bernard Tissier de Mallerias, Richard Williamson i Alfonso de Galarreta ściągnęli na siebie przewidzianą przez prawo kościelne ciężką karę ekskomuniki (4). 4. Korzenie tego schizmatyckiego aktu można dostrzec w niepełnym i wewnętrznie sprzecznym rozumieniu Tradycji. Niepełnym, bowiem niedostatecznie uwzględniającym żywy charakter Tradycji, "która - jak z całą jasnością uczy Sobór Watykański II - wywodząc się od Apostołów, czyni w Kościele postępy pod opieką Ducha Świętego. Zrozumienie przekazanych rzeczy i słów wzrasta bowiem dzięki kontemplacji oraz dociekaniu wiernych, którzy je rozważają w swoim sercu, dzięki głębokiemu, doświadczalnemu pojmowaniu spraw duchowych oraz dzięki nauczaniu tych, którzy wraz z sukcesją biskupią otrzymali pewny charyzmat prawdy" (5). Przede wszystkim jednak wewnętrznie sprzeczne jest takie rozumienie Tradycji, które przeciwstawia ją powszechnemu Magisterium Kościoła przysługującemu Biskupowi Rzymu i Kolegium Biskupów. Nie można pozostać wiernym Tradycji, zrywając więź kościelną z tym, któremu, w osobie apostoła Piotra, sam Chrystus powierzył w swoim Kościele posługę jedności (6). 5. Wobec zaistniałej sytuacji poczuwam się do obowiązku uświadomienia wszystkim wiernym Kościoła katolickiego niektórych aspektów, które to smutne wydarzenie ukazuje w sposób szczególnie wyraźny. a. Rezultat, do jakiego doszedł ruch założony przez abpa Lefebvre'a, może i powinien pobudzić wszystkich katolików do szczerego zastanowienia się nad własną wiernością Tradycji Kościoła, autentycznie interpretowanej przez zwyczajne i nadzwyczajne Magisterium, zwłaszcza przez Sobory Ekumeniczne: Nicejski i Watykański II. Ta refleksja winna doprowadzić do odnowionego i skutecznego przekonania o konieczności dalszego udoskonalania owej wierności i odrzucania błędnych, arbitralnych i nieuprawnionych aplikacji w dziedzinie doktryny, liturgii i dyscypliny. Przede wszystkim na biskupach, ze względu na ich pasterską misję, spoczywa poważny obowiązek przenikliwego, pełnego miłości i mocy czuwania nad tym, by owa wierność wszędzie była zachowywana (7) . Trzeba jednakże, by wszyscy duszpasterze i wierni uświadomili sobie na nowo to, że różnorodność charyzmatów, tradycji duchowości i apostolstwa jest w Kościele nie tylko uprawniona, lecz także stanowi jego bogactwo, decydujące o pięknie jedności w różnorodności (o owym "współbrzmieniu, które pod działaniem Ducha Świętego z ziemskiego Kościoła wznosi się ku Niebu"). b. Chciałbym także powiedzieć teologom i innym ludziom biegłym w naukach kościelnych, że obecne wydarzenia także dla nich są wezwaniem. W istocie bowiem zakres i głębia nauczania Soboru Watykańskiego II domagając się dalszych, nowych dociekań, które jasno ukażą nieprzerwaną ciągłość istniejącą pomiędzy Soborem i Tradycją, zwłaszcza w odniesieniu do tych punktów, które, być może ze względu na swą nowość, nie zostały jeszcze dobrze zrozumiane w niektórych częściach Kościoła. c. W zaistniałej sytuacji pragnę przede wszystkim zwrócić się z uroczystym, pełnym przejęcia, ojcowskim apelem do tych, którzy dotąd byli w rozmaity sposób związani z ruchem arcybiskupa Lefebvre'a, ażeby spełnili poważną powinność pozostania w jedności z Zastępcą Chrystusa w zjednoczeniu z Kościołem katolickim i by w żaden sposób nie wspierali już tego ruchu. Wszystkim winno być wiadome, że formalna przynależność do schizmy jest poważną obrazą Boga i pociąga za sobą ekskomunikę ustaloną przez prawo Kościoła ( 8 ). Tym wszystkim katolikom, którzy żywią przywiązanie do niektórych dawnych form liturgii i dyscypliny tradycji łacińskiej, pragnę wyrazić moją wolę - i proszę, by podjęli ją także biskupi oraz osoby pełniące w Kościele posługę duszpasterską - ułatwienia im komunii kościelnej poprzez decyzje mające na celu zagwarantowanie szacunku dla ich słusznych życzeń. 6. Zdając sobie sprawę z wagi i złożoności poruszonych w tym dokumencie problemów, mocą mojej Władzy Apostolskiej postanawiam co następuje: a. ustanawia się Komisję, która współpracując z biskupami, dykasteriami Kurii Rzymskiej oraz zainteresowanymi środowiskami, będzie miała za zadanie ułatwić pełną komunię kościelną kapłanom, seminarzystom, wspólnotom zakonnym i poszczególnym ich członkom dotychczas w różny sposób związanych z Konfraternią założoną przez abpa Lefebvre'a, którzy pragną pozostać w jedności z Następcą św. Piotra w Kościele katolickim, zachowując swoje tradycje w zakresie duchowości i liturgii w świetle Protokołu podpisanego 5 maja tego roku przez kardynała Ratzingera i abpa Lefebvre'a; b. w skład Komisji wchodzą kardynał przewodniczący oraz inni członkowie Kurii Rzymskiej w liczbie ustalonej stosownie do okoliczności; c. ponadto wszędzie należy uszanować nastawienie tych, którzy czują się związani z liturgiczną tradycją łacińską, poprzez szerokie i wielkoduszne zastosowanie wydanych już dawniej przez Stolicę Apostolską zaleceń co do posługiwania się Mszałem Rzymskim według typicznego wydania z roku 1962 (9). 7. W dobiegającym już końca roku poświęconym w sposób szczególny Najświętszej Dziewicy pragnę wszystkich wezwać do zjednoczenia się z Zastępcą Chrystusa w nieustannej modlitwie, którą kieruje on za pośrednictwem Matki Kościoła do Ojca słowami Syna: Ut unum sint! Rzym, u św. Piotra, 2 lipca 1988, w dziesiątym roku Pontyfikatu. Joannes Paulus PP. II _________________________________ Przypisy 1. Por. Nota informacyjna z 16 czerwca 1988, "L'Osservatore Romano", wyd. polskie, 5/1988. 2. Por. SOBÓR WAT. I, Konstytucja Pastor aeternus, rozdz. 3: DS 3060. 3. Por. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 751. 4. Por. tamże, kan. 1382. 5. SOBÓR WAT. II, Konstytucja Dei verbum, n. 8; por. Sobór Wat. I, Konst. Dei Filius, rozdz. 4: DS 3020. 6. Por. Mt 16,18; Łk 10,16; Sobór Wat. I, Konst. Pastor aeternus, rozdz. 3: DS 3060. 7. Por. KPK, kan. 386; PAWEŁ VI, Adhortacja Ap. Quinque iam anni (8 grudnia 1970); ASS 63 (1971), ss. 97 - 106. 8. Por. KPK kan 1364. 9. Por. Kongregacja Kultu Bożego, Quattuor abhinc annos (3 października 1984); ASS 76 (1984), ss. 1088 - 1089. _________________ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiedzący Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 04.12.06, 21:49 Ze smutkiem stwierdzam: nie pierwsze to i nie ostatnie zapewne motu proprio, które się zdezaktualizuje. Św. Atanazy też samotnie przeciw papieżowi w obronie ortodoksji występował, i okazało się, że to on miał rację, a nie bulle papieskie i potępienia. Przed dyscypliną jest ortodoksja! Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 04.12.06, 22:16 Casus Atanazego był zupełnie inny. Głównym pociagajacym za sznurki był bowiem nie papież, Juliusz I, lecz cesarz Konstantyn I Wielki, sprzyjający Ariuszowi i jego zwoolennikom. Zyciorys Atanazego jest tutaj. www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/05-02a.php Ja wierzę, że Kościołem rządzi Duch Święty. I że Jezus Chrystus Kościoła nie opuścił. I dlatego wolę ufać Papieżowi niż Lefebvre'owi, Williamsonowi czy Tobie. Za Papieżem stoi poważniejszy autorytet, za Wami bardzo subiektywnie odczytane wybrane teksty. Myslę, że na tym możemy skończyć naszą dyskusję, gdyż nic chyba już nie osiągniemy. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 04.12.06, 22:17 Przepraszam www.brewiarz.katolik.pl/czytelnia/swieci/05-02a.php3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiedzący Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 04.12.06, 22:28 To który papież ma rację: św. Pius X (wraz z Nim Jegopoprzenicy) czy Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II? Głoszą rzeczy nawzajem się wykluczające.Niektórzy z nich muszą być w błędzie. Dlaczego raję ma Jan Paweł II, a nie Papieże będący przed nim. Stwierdzenie ewidentnych sprzeczności nie jest wynikem subiektywnej interpretacji. Oto pierwszy z brzegu przykład: Quqnta qura potępia tezę: najlepszy jest takiustrój społeczny, w którym rząd nie uznaje,żby miałobowiązek karać tych, którzy zadają gwałt religii katolckiej, chyba, że wymagałoby tegoutrzymanie porządku publicznego. kto tak twierdzi - niech będzie wyklczony z Kościoła. I zdanie nauczane na VS i przez JPII: W kestiach religijnych nikomu nie można zakazywać działania zgodnego z jego religijnymi przekonaniami, czy będzie to działnie w sferze prywatnej czy publicznej, samotne czy zespołowe, o ile zachowane są wymogi porządku publicznego.(dignitatis humanae) Czyli Papieże iKościół błądzili? Czy błądzą teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 04.12.06, 22:57 Przeczytałam tekst Quanta Curta i musze uznaż, że znacznie mi bliżej do JP II, niz do jego poprzednika, potepiajacego wolność sumienia i wyznania... "Jeśli pojęciem „godności osobistej” rozumieć całość osoby ludzkiej z jej niezbywalnymi prawami, to można zapytać, czy słowa Piusa XII nie są cichą zapowiedzią wielkiego zwrotu Kościoła Rzymskiego ku jednoznacznemu opowiedzeniu się za wolnością sumienia, którą docenił Sobór Watykański II? Gdy porównamy słynną encyklikę papieża Grzegorza XVI Mirari vos z 15. sierpnia 1832 roku, a także Quanta cura (1864) Piusa IX, oraz Immortale dei (1885) „papieża robotników” z soborową deklaracją Nostra aetate (1965), to natychmiast dostrzeżemy radykalną zmianę w oficjalnym nauczaniu Kościoła Rzymskiego." Pełny tekst tutaj www.ekumenizm.pl/article.php?story=20040510084706154 Tutaj sa inne teksty na ten temat, pisane z różnych pozycji swiatopogladowych. Nie podaje tutaj stron lefebrystowskich, bo je pewnie znasz. www.miesiecznik.znak.com.pl/rozmowa553.html www.mateusz.pl/wdrodze/nr328/07-wdr.htm humanizm.free.ngo.pl/flis.htm Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiedzący Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 04.12.06, 22:36 Znam zyciorys Atanazego izagadnienie konfliktu z papieżem. Ale czy wykluczasz możliwośc taką, że współcześni papieże byli sterowani przez wrogów Kościoła, kórzy wykorzystali naiwność jednych (Jan XXIII), miękkośćnnch (Paweł VI),zbyt dalekopsuniętąwielkoduszność (JPII), by sweidee w Kościół wprowadzać. Papieże przed VS ostzregali przed wrogami Kościoła, którzy swe idee wprowadzają w Kościół, bo są biskpami,profesorami w seminariach, wydawcamikatolickimi. Duch eoświata podkopywał od dawna Kosciół, ażw XX wieku doprowadził do "najpoważniejszego kryzysu.Mamy bowiem poraz pierwszy do czynienia z globalną próbą zakwestionowania nauczania Kościoła u samch fundamentów" (JPII Veritatis splendor). Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 04.12.06, 22:59 Odpisze Ci jutro bo teraz ide spać. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytek Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: 212.182.119.* 05.12.06, 09:00 ale o co chodzi? Są chyba ważniejsze sprawy? Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! 05.12.06, 12:09 Dla nas - tj. dla mnie i dla mojego Adwersarza - są to sprawy dosyć istotne. Jeżeli zas chcesz wiedziec, o co tu chodzi, to zapoznaj sie z całoscia wątku i tekstami z linków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I-szy śledczy :) prowokator IP: 212.160.152.* 05.12.06, 12:46 Niepotrzebnie się oburzasz, właśnie odpowiedziałaś swojemu adwersarzowi. Ten stary prowokator klikając z pracy podbija wątek :D Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: prowokator 05.12.06, 15:29 O proszę...! Cóż, ja blondynka...Wszelkie osoby zainteresowane dalszą dyskusją ze mną proszę na priv. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytek Re: prowokator IP: 212.182.119.* 05.12.06, 15:36 Nie jestem żądnym prowokatorewm, tylko dziwię się że ludzie poświęcajątyle czasu i energii na tak małowarzne sprawy. Jest tyle naprawdę warznych problemów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam Re: prowokator IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.06, 15:20 Nie sądzę, żeby to był prowokator, a dyskusja bardzo dobra. Nie włączam się, bo po prostu się nie znam, ale czytam chętnie. Folkatko, traditio1 dyskutujcie nadal. Po to jest forum. Kto nie chce ten nie musi czytać. Dziękuję Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: prowokator 07.12.06, 11:08 Bardzo Ci Adamie dziekuję za miłe słowa. W takim razie odpowiem Wiedzącemu: nieomylność papieża dotyczy wyłążcznie spraw wiary. Kwestie wolnosci religijnej, wolnosci sumienia takowymi nie są i dlatego mozna przyjąć, że Pius IX pomylił sie w Quanra Cura.Tak naprawde to nierozumiem za co został beatyfikowany, jest to jedna z niewielu decyzji JP II których szczerze nie rozumiem. Pius IX żadną wybitną postacią nie był. ========================================== Duch eoświata podkopywał od dawna Kosciół, ażw XX wieku doprowadził do "najpoważniejszego kryzysu.Mamy bowiem poraz pierwszy do czynienia z globalną próbą zakwestionowania nauczania Kościoła u samch fundamentów" ============================= Te wszystkie lefebrystowskie katastroficzne wizje są przejawem bardzo wybiórczego traktowania rzeczywistosci. Z luboscią eksploatujecie sytuacje KK na Zachodzie, zapominając że znaczacy wpływ w tamtych krajach miała Rewolucja 1968 , i wszystkie zmiany obyczajowe które ona ze soba przyniosła (np. w pedagogice - o czym teraz dość duzo sie mówi). Tymczasem w tych rejonach, gdzie jej wpływ nie zaznaczył sie aż tak bardzo, po SV II nastąpiło znaczące ożywienie w działalności KK - mam tu na mysli np. Azję Środkową. SV II przede wszystkim to zwiekszenie aktywizacji osób swieckich, i ich wpływu na zycie parafialne, wieksza dbałość o poziom duchownych i ich pracy, podczas gdy przed SV II duchowny oznaczał bardzo czesto administatora w parafii. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: prowokator 07.12.06, 23:09 Droga Folkatko! nauczanie Piusa IX z Quanta qura nalezy do nauczania objetego klauzulą nieomylności. Na szczęście dla VS II, dla Kościoła i dla nas wszystkich, nie należy do takich treść dokumentów tegoż soboru. sam sobór o zastrzegł, określając siebie jako nie dogmatycznym, a duszpasterskim. Pius IX, męcznnik za życia - który tak wiele cierpiał z powodu podnoszącgo głowę modrenizmu, z powodu bluźnierst wobec Mistyczngo Ciała Chrystusa, Mtki Bożej, Jezusa Chrystusa - nawet po ludzku ma wygląd męczennika. Ta katastroficzna lefebvrystowska wizja o globalnm kwestionowaniu całego nauczania pochodzi z encykliki Veritatis splendor. Zgdoa, że nie wolno upraszczać. Zgoda, że Kościół jest żywy, że Kościoły w Azji czy Afyce dstarczają wieleożywczej krwi dla Mistycznego Ciała. Co nie powinno jednak stpiać wrażliości obec symptomów kryzysy. Nie po to, by narzekać, popadać w czarnoidztwo, pieścić się boleścią, ale by pobudzać w sobie wolę większej zażyłości z panem jezusem, mocniej kochać Kościół. Ni można powiedzieć, że przed soborem wszystko było super, a VSII wszystko popsuł. Niemniej jednak faktem jest, że dokumenty soborowe w bardzo welu miejscach zawierają sformłowania wczśniej przez Kościół potępiane (nie tylko przez bł Piusa IX, także np.przez św. Piusa X - wiesz za co został kanonizowany? -, zob Pascendi i wielu, wielu ich poprzedników, od czasów starozytnych), i że sformułowania t rozpoczęły pewną praktykę - niezgodną z duchem ewangelii. Na to, jeśli chcc się świadomie prżywać Kośció, chce się, jak dawniej mawiano "sentire cum Eclesiae - zamykać oczu nie wolnoikwitować, że papiż wcześniej się pomlił, a teraz dopiero ma rację.Bo uznać akie twierdzenie, to zlekceważyć doktorów Kościoła, papieży,krew męcznników, którzy, aby prawdy zapisane w dokumentach soboru nie były obecne w Kosciele, nie były praktykowane -przlewali krew. Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: prowokator 07.12.06, 23:20 Odpisac będę mogła dopiero w poniedziałek... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
folkatka Re: prowokator 07.12.06, 23:38 Nic mądrzejszego nie napiszę, odwołam sie do tekstów opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/THW/most.html - radzę dokładnie przeczytać Autorem kolejnego tekstu jest ktoś, kogo Ty zapewne nie znosisz, ale cóż... i dalej opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/praca_nad_wiara/oskarzenia.html Na koniec prof. Stefan Świeżawski opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/zrodlo.html Przyjmujac Twój punkt widzenia dojdzie sie do wniosku, że rację miał Grzegorz XIV, potępiając Powstanie Listopadowe. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: prowokator 08.12.06, 00:13 Droga folkatko,oczywiście, że miał, z tego prostgo poodu, że powstanie listopadowe było inspirowane przez nieopieżoną młódź, podjudzaną z kolei przez zaborców. I tutaj bliższy jest mi Norid i Krasiński, którzy z pitoletami bronili papieża przed rewolucyjnm motłochem, niż Mikiewicz, który chciał go szarpać za guziki papiskiej sutanny. Wolę spkój i alekowrocznoś Norwidaod doraźngo mślnia i emocjonalności Mckiewicza. po stokoć zatem potępienie powstania było słuszne.gneralnie nie ma osób, których nie znoszę. Chodzi mi tylko o nieuleganie schematom, pragninie dotarcia do prawdy i rzetelne spokojne zmirzanie ku niej. Nie znoszę tylko przedzeń, dlatego staram się ich unikać. Poglądy Toje były mi blikie wielelat emu. Ale gdy zacząłem studiować zagadnienie, doszedłem tu, dokąd doszełem. Nie znaczy o, ż posiadłem prawę. Wciąż z raością i ochotą jej szukam. Zresztą, żapewne tu, w doczesności ie poznamy jej w pełni. Co też jest pocieszjące. Udanych Mikołajek folkowych! Odezwij się! Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: prowokator 08.12.06, 00:18 I akurat o. jacka bardzo sobie cenię,i rozmowy z nim. To rzetelny teolog. Prof.Swieżawski- bez komentarza. Słusznie Kościół zrobił, każąc nie traktować do końca poważnie ludzi po 75 roku życia, to znaczy nie ufać zbytnio ich sądom. To tylko niech będzie komentarzem. Osobiście wiele, bardzo wiele temu człowiekowi zawdzięczam, aczkolwiek... niech będzie to milczeniem. Requiem aeternam! Odpowiedz Link Zgłoś
traditio1 Re: prowokator 08.12.06, 11:24 I jeszcze jedno mnie frapuje: Na czym polega wybitność, konieczna do świętości, której to brakowało bł. Piusowi IX, a miałą jąnp. Małą Tereska, albo św. Łotr, ten pierwszy kanonizowany? Czy aby nie przyłożyłąś tu jakiś świeckich kryteriów? Częśto to, co wybitne, nie jest święte, a to, co śięte nie jest wybitne... Przykłądów z rzeszy kanonizowanych i niekanoizowanych śiętych można mnożyć. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nawrócony Re: JE. Bp Williamson - w Lublinie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 14:34 Czy jeszcze kjiedyś ten Biskup przyjedzie? Koilega mi opowiadał, że to dość ciekawe. Chiałbym z nim porozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś