Dodaj do ulubionych

Premiera "Legolandu"

18.06.07, 14:19
No proszę, zwykle zdarza mi się pomstować na GW za pisanie głupot albo
nachalną propagandę palikotowską a tu całkiem dobry merytorycznie tekst. Ja
też byłem na tej premierze i mam dokładnie te same zastrzeżenia, choć nie
potrafię tak zgrabnie tego opisać. Współczuję autorowi recenzji, że musiał
stworzyć aż tak długi tekst na temat tego gniota, ja bym podsumował ową
sztukę jednym zdaniem (nie powiem jakim). Dobre słowo można powiedzieć o
scenografii - fajny koncept. I to tyle.

Dział kulturalny gazety jest wyraźnie lepszy od tych wszystkich politykierów.
Obserwuj wątek
    • lechw2 Premiera "Legolandu" 18.06.07, 18:31
      To widowisko złe! to widowisko plugawe! to antysztuka!
      To widowisko nie śmieszy, nie wzbudza refleksji ani nie poucza.

      Całe szczęście, że kartę wstępu otrzymaliśmy w prezencie.
      Gdybyśmy zapłacili - czulibyśmy się oszukani !!!

      Trudno mi opanować wzburzenie i negatywne emocje - a może autorom o to chodziło?
      Pytanie tylko po co?

      Przecież nasza kultura nie spadła z bananowego drzewa a poglądy holenderskich
      narkomanów nie są i nigdy nie będą opiniotwórcze!
      Nic nie wyniknie z teatralnej refleksji nad zbuntowaną i wypaczoną młodzieżą do
      granic możliwości. To materiał dla psychoanalityków i specjalistów od
      resocjalizacji.

      Zgoda! Również środowisko marginesu można opisać ciekawie i inteligentnie (
      „Szczęśliwego Nowego Jorku”). Może mieć to swój sens.
      To jednak nie „Legoland” ! Tam nic nie ma. Zapamiętałem tylko, że komuś chce się
      żygać a potem (przepraszam) pierdzieć a potem (znowu proszę o wybaczenie) szcz..…
      Do następnych czynności defekacyjnych nie dotrwałem

      To defekacja! Tylko po co chodzić po nią do teatru?
      • clavi Re: Premiera "Legolandu" 19.06.07, 08:59
        Ja bym tu nie wzywal Boga redaktorze lecz dopytywal - czy aby napewno
        obecny dyr art nie bedzie sie ubiegal o kolejny kadencje w Osterwie?
        • Gość: Magdalena Re: Premiera "Legolandu" IP: *.chello.pl 21.06.07, 01:55
          a jest nadzieja, że się dyrektor artystyczny zmieni??
        • Gość: chart Re: Premiera "Legolandu" IP: *.resetnet.pl 21.06.07, 11:42
          Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że niestety będzie, problemy za to
          będzie chyba miał miłościwie panujący dyrektor administracyjny. Do Teatru
          zmierza kontrola Urzędu Marszałkowskiego, rozkręcona "sukcesami" w Muzycznym.
          Nie jest zwolennikiem urawniłowki, która nie uwzględnia specyfiki działalności
          jednostek artystycznych, jednak tendencja do siłowego wdrożenia nieco tam
          lekceważonych procedur zamówień publicznych, prawa pracy itp. jest już obecnie
          aż nadto widoczna.
          • clavi Re: Premiera "Legolandu" 21.06.07, 12:08
            Charcie, gratuluje informacji - jak zawsze "z pierwszej reki".
            Dodaj nieco szczegolow! Istnieje spora grupa osob, ktore chetnie je pozna.

            Przy okazji, aby nie podbijac watku "t. muzycznego" (wszak na tym ci z
            wiadomych wzgledow zalezy) informuje, ze jestem clavi, nie clavis czy tez
            klawisz. Mam zwyczaj logowania na forum; czasem cos skrobne pod innym nickiem,
            ale nigdy tym ktorym byles sklonny mnie okreslic.
            O sprawie Osterwy jest jeszcze notka tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=64389204&a=64404583
            • Gość: chart Re: Premiera "Legolandu" IP: *.resetnet.pl 21.06.07, 23:28
              Nie zależy mi na podbijaniu wątków o Muzycznym, raczej ciebie o to posądzałem
              niekiedy ;) - dlaczego - widać to jasno z treści tych pożałowania godnych
              dyskusji. Podaj więc jeśli możesz jakiś gramatycznie poprawny wołacz swego nicku
              - odruchowo odmieniam w sposób jaki wspomniałeś, bynajmniej nie obraźliwie.
              • clavi Tylko dla charta 22.06.07, 08:08
                Sorry za ten nadtytul, nie przywoluje mam nadzieje zlych konotacji. I nie skusi
                nikogo do wypowiedzi. Nie uchyliles rabka tajemnicy w sprawie o teatr, a juz
                ostrzylismy sobie jezyki. Coz, musimy sie w nie teraz ugryzc! Ladnie, to tak?

                Ujawniles za to swa podejrzliwosc co do mych domniemanych "podbic" wiecznie
                zywego watku o pewnym marnujacym swe talenta w Lublinie dyrektorze. To jednak
                falszywy trop. Prawie zawsze sie loguje, czasem rzucam jakies nic nie znaczace
                mysli pod innym nickiem, ale doprawdy rzadko; I tego mozna dowiesc - gdyby
                zaszla taka potrzeba.

                Kiedys napisales tak: "chart to chart". I tak samo jest z nickiem "clavi"
                Niestety watek, ktory chronisz sila swego (podanego tu) argumentu znowu ozyl
                i bynajmniej nie dzieki mnie. "Nie chcem ale muszem" - odpowiedzialem wiec
                niejakiemu "klawiszowi" choc spieszac sie na dyzur nie udzielilem pelnej
                wypowiedzi na jego pelna niekonsekwencji notke. Jesli wiec sie jeszcze odezwie
                bede zmuszony wiecej objasnic. Mam nadzieje, ze nie ucierpisz z tego powodu.
                A w sprawie owej oczekiwanej odpowiedzi z wysokiej stolicy - coz, nie zywi nie
                traca nadzieji. Pozdr nieodmienny gramatycznie clavi
                • clavi Re: Tylko dla charta 22.06.07, 08:33
                  Mialo byc "niech zywi nie traca nadzieji"
                • Gość: chart Problemy Osterwy IP: *.resetnet.pl 22.06.07, 11:08
                  Widzisz clavi - jak pewnie się doskonale orientujesz problemy Osterwy są niemal
                  identyczne (od strony formalnej) jak Muzycznego. Otóż w obu tych instytucjach
                  dominują dwie tendencje, które skrótowo określiłbym jako: 1) "ale my tak zawsze
                  robiliśmy" oraz 2) "ale my tu robimy sztukę, więc nie zawracajcie nam głowy
                  duperelami". Skutki tego są opłakane. Już parę lat temu zwracano uwagę, że np.
                  podczas remontu westybulu Osterwy wydatkowano lekką ręką 200 tys. zł bez
                  przetargu. Dziś oznaczałoby to kryminał dla dyrektora - wówczas wzruszono
                  ramionami ("no tak, artyści, nie znają się na Prawie zamówień"). Podobnie rzecz
                  ma się i teraz: w placówce nie prowadzi się właściwej ewidencji czasu pracy
                  artystów (twierdząc, że to niemożliwe - tymczasem nikt od nich nie wymaga
                  siedzenia kamieniem w Teatrze, jednak kodeks pracy jasno określa jakie
                  rozwiązania stosować w tak specyficznym przypadku), regulamin płac nie jest
                  dostosowany do obecnych przepisów, źle rozlicza się delegacje i godziny
                  nadliczbowe itp. - Żeby była jasność - nie mówię tu o jakiejś "aferze" czy złej
                  woli. Chodzi tylko o to, że placówki kultury w ogóle zachowują się w dużej
                  mierze tak, jakby zmienność prawa w Polsce ich nie dotyczyła. Tymczasem przepisy
                  są nowelizowane, zmienia się też ich interpretacja. Coś, co uchodziło przed
                  dekadą dziś jest już w najlepszym razie anachronizmem, a bywa że i
                  przestępstwem. Odrębna kwestia dotyczy spraw pracowniczych i własnościowych
                  Teatru. Dyrekcja prowadzi (i chwała jej za to) politykę wspierania zasłużonych
                  artystów utrzymując na etatach z zerowymi limitami emerytowanych aktorów. Z
                  drugiej strony powoduje to potężne obciążenie finansowe, w efekcie czego Osterwa
                  ma np. porównywalny fundusz płac z Muzyzcznym przy trzykrotnie mniejszym
                  zespole. Placówka ratuje się ciągłym zwiększaniem dotacji okolicznościowych i
                  pieniędzmi, które udaje się uszczknąć z dotacji inwestycyjnych (co jednak też
                  łagodnie mówiąc nie jest poprawne formalnie). Wreszcie co do majątku Teatru -
                  jednostka ma to szczęście, że jako jedna z nielicznych dysponuje własnymi
                  nieruchomościami (częściowo wprawdzie obłożonymi wnioskami reprywatyzacyjnymi).
                  O ile jednak historyczny budynek Teatru stopniowo odzyskuje dawny blask i
                  poprawia funkcjonalność, o tyle zakładowa substancja mieszkaniowa jest w stanie
                  strasznym. W tej sytuacji Urząd Marszałkowski rozważa uwłaszczenie pracowników
                  na zajmowanych przez nich mieszkaniach, do tego jednak musi przeprowadzić w
                  Teatrze kontrolę także i w tym zakresie. I tyle na początek - powtarzam - nie są
                  to żadne sensacje, te fakty znane są powszechnie, tyle tylko, że teraz ktoś się
                  tą sytuacją chce kompleksowo zająć. Ktoś - czytaj rzecz jasna Zarząd Województwa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka